niedziela, 5 września 2021

Zapowiedź: "Eter"

 Zapowiedź:

 


Senne, górskie miasteczko. Smutna rzeczywistość podupadających biznesów i poczucie beznadziei łączą się z dzikim mistycyzmem prastarych Karkonoszy. Samotnia na końcu świata wcale nie jest spełnionym snem o urokliwym domku w górach i spokoju z dala od wielkiego świata. Julia Kwiatkowska dziedziczy taki domek po zmarłej ciotce. Chce go sprzedać możliwie szybko i wrócić do miasta. Ma za sobą nieudany związek i jeszcze bardziej nieudaną karierę w korporacji reklamowej.

Dariusz Wysocki sprowadził się w te strony przed dekadą, aby uciec od dawnego życia. Kiedyś był świetnym dziennikarzem śledczym i wziętym pisarzem, ale porzucił swoje życie, odciął się od świata. Ciężko pracuje fizycznie, nocami prowadzi w radiu intymne audycje, skierowane do dorosłego słuchacza. Są bardzo osobiste, mroczne i hipnotyzujące. Julia ulega fascynacji tajemniczym mężczyzną. Dokłada starań, aby odkryć jego tożsamość, zbliżyć się do niego bez względu na cenę. Nigdy nie miała do czynienia z podobnym doświadczeniem, jego słowa ją urzekają. Jak potoczą się ich losy? Czy miłość przezwycięży mrok, z którym oboje rozpaczliwie próbują sobie poradzić?

piątek, 3 września 2021

Co kryje prawda?

„Blizny przeszłości”

Krystyna Mirek

 

Małomiasteczkowa duszna atmosfera, gdzie wszyscy wszystko o wszystkich wiedzą, a to czego nie wiedzą dopowiedzą sobie. Sukcesy i porażki są tam bardziej widoczne i pamiętane, nie ma anonimowości. Jednak sekrety mają się dobrze w takim klimacie, nawet można powiedzieć, że doskonale, bo chroni je wiele osób powiązanych ze sobą skomplikowanymi więzami lojalności, różnorodnych zależności, niekiedy strachu i wreszcie interesów. Czy da się przerwać to błędne koło?

 

Maja wie, że jest kluczem do tego, co wydarzyło się kilkanaście lat temu. Teraz nie jest dzieckiem, lecz tamta noc pozostawiła w niej blizny. Zabójstwo jej ojca zostało wyjaśnione wyjaśnione, osądzone i wymierzono karę. Ale dla niej jeszcze ta sprawa nie zakończyła się. Powrót do miejsca, gdzie zamordowano Aleksandra Sokołowskiego wcale nie jest sentymentalną podróżą, chociaż naznaczona jest silnymi emocjami. Dziewczyna wzbudza zainteresowanie, lecz także niepokój wśród miejscowych, to pierwsze jest zrozumiałe, skąd bierze się to drugie? Śledztwo wskazało zabójcę, nic już nie ma do dodania, jednak chyba nie każdy zgadza się z tym. Piętnaście lat to sporo czasu, ale nie dla wszystkich, pamięć ludzka przechowuje dużo różnorodnych informacji, niekiedy wydają się one absurdalne, nie mające racji bytu, pozbawione logiki, ale tkwi w nich jakieś irracjonalne poczucie, iż nie są do końca tym, za co były brane. A jeśli prawda jest całkowicie odmienna niż twierdzono? Tak samo jak i ludzie, czyżby nadszedł moment gdy maski opadną?

 

Napisać naprawdę dobry kryminał, który nie tylko wciągnie czytelnika, ale utrzyma jego uwagę do samego końca i pozostawi po sobie apetyt na więcej nie jest wcale łatwo. Krystyna Mirek ze swoją najnowszą książką brawurowo weszła w świat zbrodni. Niepokojący nastrój spleciony z mrokiem i deszczową aurą doskonale uzupełnia suspens, w jakim od samego początku jest dużo znaków zapytania, a im bardziej zagłębiamy się w lekturę tym ich coraz więcej. „Blizny przeszłości” mają w sobie to „coś”, które nie pozwala oderwać się od lektury, wprost z każdą stroną pochłaniają czytelnika. Od pierwszych do ostatnich stron czujemy, że dosłownie w powietrzu wisi nieokreślone zagrożenie, pierwotny lęk, kryjący się w każdym z bohaterów, mający niejedno imię, lecz jedno źródło. Przeszłość, to w niej kryje się prawda, chociaż czy na pewno? Fabuła kluczy, podsuwa pewne przypuszczenia, skłania do szukania odpowiedzi na pytanie, te zadane wprost i chowające się między wierszami. W tej historii zło jest niezaprzeczalne, ale czy dobro również takie jest? Kto jest sprzymierzeńcem, a kto wrogiem? Krystyna Mirek zwodzi, nieustannie podkopuje pewność, że zaraz wszystko stanie się jasne. Klimat noir ani na moment nie znika, nic nie rozjaśnia małomiasteczkowego krajobrazu, nie gdzieś tam kryje się to, co najgorsze, ale wśród znanych miejsc i przede wszystkim ludzi. Zbrodni nie da się oswoić, przywyknąć, niektórzy starają się od niej umyć ręce, zrzucić za nią winę na kogoś innego, pozwala to na jakiś czas, krótszy lub dłuższy, egzystować prawie normalnie. Tyle, że to „prawie” jest swoistym mieczem wiszącym nad głową, kiedy upadnie odsłonie wszystko to, od czego się uciekało się, odwracało głowę, co tłumiono.

 

 

 

Za możliwość przeczytania 

książki

dziękuję





 

czwartek, 2 września 2021

Zapowiedź: "W umyśle mordercy"

Zapowiedź:


Na świecie żyje 70 milionów psychopatów skąd się wzięli i jak działa ich mózg

 

Czy zło ma biologiczne korzenie? Kto zostaje psychopatą i czy każdy psychopata musi być mordercą? Jakie cechy charakteryzują psychopatów? Dlaczego niektórzy ludzie są w stanie zabijać z zimną krwią i nie czuć z tego powodu żadnych wyrzutów sumienia? A wreszcie: czy psychopatię można leczyć? Uznawany za jednego z najwybitniejszych specjalistów w dziedzinie neurobiologii dr Dean A. Haycock specjalizuje się w zagadnieniach związanych ze zdrowiem psychicznym. Na stronach swojej najnowszej książki próbuje odpowiedzieć na pytania, które od lat zadają sobie naukowcy, dziennikarze oraz fani kryminałów i thrillerów. „W umyśle mordercy” do księgarń trafi już 22 września.

 

Psychopatyczni przestępcy przyprawiają o ciarki, ale ich świat jest zarazem fascynujący. Czytamy o nich w prasie, oglądamy ich czyny w filmach i serialach kryminalnych, odnajdujemy ich historie w książkach. Wiemy, że robią koszmarne, przerażające rzeczy. Są zdolni mordować, okradać, torturować i gwałcić, a wszystko to bez krzty empatii czy wyrzutów sumienia. Słuchając o tym wszystkim, zadajemy sobie pytanie: „Jak człowiek może być aż tak zły?”. Odpowiedzi często może nam udzielić nauka.

 

Z najnowszych badań w zakresie psychopatologii wynika, że na świecie żyje prawie 70 milionów psychopatów! Oznacza to, że na sto dorosłych osób jedna przejawia psychopatyczne skłonności. Zdecydowana większość psychopatów funkcjonuje w naszym otoczeniu, odnosząc sukcesy w biznesie, medycynie czy wojskowości. Okazuje się, że mogą nimi być nawet nasi bliscy – członkowie rodziny, przyjaciele, współpracownicy, a my nie zdajemy sobie z tego sprawy. To dlatego, że psychopaci są osobami bardzo inteligentnymi, które świetnie potrafią odgrywać współczucie i manipulować nawet doświadczonymi psychologami. Ale czy każdy psychopata musi być od razu mordercą lub gwałcicielem? Tu znów z pomocą przychodzi nam nauka. Według statystyk wśród osób skazanych za najcięższe przestępstwa psychopaci stanowią zaledwie 25%, pozostałe 75% to „normalni” ludzie.

 

Dr Dean A. Haycock na stronach swojej książki w przystępny sposób objaśnia skomplikowane procesy, jakie zachodzą w mózgu człowieka. Wykorzystując najnowsze osiągnięcia w dziedzinie obrazowania mózgu i neurobiologii, stara się wykazać fizyczne różnice pomiędzy „normalnymi” mózgami a mózgami psychopatów. Próbuje także nakreślić cechy charakteru pozwalające poznać, że ktoś cierpi na psychopatię. Dr Haycock podkreśla też, że umiejętność rozpoznawania psychopatów metodą naukową ma ogromne znaczenie dla społeczeństwa, w tym przede wszystkim dla naszego wspólnego bezpieczeństwa.

 

„W umyśle mordercy” to naukowe spojrzenie na temat zbrodni, które dostarcza rzeczowych informacji oraz skłania do zastanowienia się nad ludzką naturą. Książka mimo swojego naukowego charakteru jest napisana zrozumiałym i przystępnym językiem, a dr Dean A. Haycock, który jest niekwestionowanym fachowcem w swojej dziedzinie, nie boi się poruszać kontrowersyjnych tematów.W swojej najnowszej publikacji prezentuje przełomowe wyniki badań naukowych, mnogość teorii, poglądów i opinii oraz mnóstwo ciekawostek z historii neurologii, często odsyłając także do popkultury. Przytaczane przykłady prawdziwych zbrodniarzy służą zilustrowaniu prezentowanych zagadnień. Mają także za zadanie poruszyć czytelnika. Książka „W umyśle mordercy” okaże się fascynującą lekturą dla osób zainteresowanych wpływem fizjologii na popełnianie zbrodni.

 

 

 

 

wtorek, 31 sierpnia 2021

Czas na zmiany

Przedpremierowo:

„Oczy mam tutaj”

Laur Zimmermann

 

Łatwo jest powiedzieć, że to nie powierzchowność człowieka jest najważniejsza tylko jego wnętrze. Tak samo jak nie dostrzec jak ktoś bliski coś ukrywa, w końcu każdy ma prawo do prywatności, własnego gustu. Nic takiego nie dzieje się bo gdyby było inaczej na pewno zauważyłoby się jakiś sygnał ostrzegawczy, niepokojące zachowanie. Pozostaje jeszcze kwestia  zaufania, przecież wiadomo, iż jesteśmy gotowi do pomocy, tylko musimy wiedzieć, że jest potrzebna. A co jeśli wszystko to nam umknie?

 

Czy czegoś brakuje Greer? Dziewczyna jest lubiana, mieszka w dobrej dzielnicy, nie ma kłopotów szkole, dzięki oddanej przyjaciółce nie narzeka na nudę, a rodzina pozwala jej na bycie sobą. Tyle, że to ostatnie jest mocno ograniczone, nie przez innych, lecz przez nią samą lub raczej przez część ciała. Kiedy ma się szesnaście lat może wyróżnianie się spośród innych często jest czymś do czego dąży z całych siły, ale niestety niekiedy robi się wszystko by tego uniknąć. To właśnie robi Greer, sztukę maskowania ubiorem stosuje od kilku lat i wszyscy przyzwyczaili się do ubrań w rozmiarze XXL, tylko tak udaje się ukryć duży biust. Ona nie chce być postrzegana przez otoczenie przez ich pryzmat, ale od czasu do czasu i tak stawia czołom chamskim słowom. Zazdrości koleżankom typowych figur, ale stara się zamykać na świat, pojawienie się Jacksona Oatesa daje jej bodziec do zmian, zresztą nie jedynie ona je wprowadza. Szkolna rzeczywistość narzuca wzory, jakie nie wszystkim odpowiadają, więc niektórzy biorą sprawy w swoje ręce, a Greer wspiera swoją przyjaciółkę. Czy uda się jej osiągnąć to, co zamierza? Determinacji nie brakuje, tak samo jak i  nieoczekiwanego wsparcia.

 

Ciałopozytywność, zawstydzanie, molestowanie, kompleksy, ogólnie pojęta inność i wyobcowanie, wszystko to wydaje się być jednocześnie bardzo dalekie i aż nazbyt bliskie. Często o tym słyszymy, czytamy lub sami doświadczamy, ale nie zawsze reagujemy, nawet jeśli doświadczyliśmy tego osobiście. Gdzieś czasem ta wiedza ginie w natłoku spraw lub po prostu zignorowaniu sygnałów, odwróceniu głowy albo zwyczajnym niedostrzeżeniu. Laura Zimmermann w historii o Greer punktuje celnie mniejsze i większe zaniedbania oraz przede wszystkim podkreśla jak ważna jest akceptacja siebie samego oraz innych. „Oczy mam tutaj” nie ma w sobie nic przegadanej, umoralniającej, opowiastki, zamiast tego jest to lekcja tolerancji i dorastania rozpisana na rozdziały, ale też pokazanie drogi dojrzewania bohaterów. Ciężar motywu został rozłożony na młodsze i starsze postacie, chociaż te pierwsze wiodą prym, to drugie nie są jedynie biernymi obserwatorami. Ta książka nie ma w sobie nic z moralizatorstwa, zamiast uproszczonej rzeczywistości jest ona pokazana z punktu widzenia kogoś, kto sam zmaga się ze swoją „innością” w samotności i doszedł do mistrzostwa w ukrywaniu nawet przed najbliższymi tego, z czym zmaga się na co dzień. Ale również dostrzega, że ludzie wokoło również walczą z brakiem tolerancji, stara się pomóc na tyle ile jest w stanie tym, którzy nie radzą sobie z problemami. W żadnym wypadku nie jest to przesłodzona opowieść, ma w sobie pozytywne przesłanie, bez heroicznej nuty, za z realnymi rozterkami, pokazuje także jak łatwo da się kogoś zaszufladkować. „Oczy mam tutaj” czytelnik spotyka się z wieloma problemami, jakie wcale nie znikają po okresie dojrzewania, ale też z prawdziwą przyjaźnią, rodzinnym wsparciem, jakie wcale nie jest oczywiste. Coś jeszcze zwraca uwagę – z iloma kliszami spotykamy się na co dzień i jak mogą one wpływać na ludzi, a sprzeciw wobec nich wymaga odwagi i pewności siebie, które to nie wszyscy posiadają.

 

 

 

Premiera:

1 września 

Za możliwość przeczytania

książki

dziękuję:




 

sobota, 28 sierpnia 2021

Granice winy

Przedpremierowo:

„Granice zła”

Scarlett Cole

 

Początki znajomości bywają różne, czasem rządzi nimi przypadek, taki, z którego wydaje się, że będzie jedynie chwilą przyjemności. Nic więcej, nic mniej, zadowalające dla wszystkich stron. A co jeśli życie zacznie pisać całkowicie inny ciąg dalszy tego scenariusza? Skorzystać z niego czy też nie ryzykować?

 

To nie miało być jakaś dłuższa relacja, po prostu zupełny przypadek, że Reid udzielił pomocy Lii, gdy zepsuło się jej ukochane auto. Tylko tyle, ale to, co rozpoczęło się zupełnie  przypadkowo okazało być trwalsze niż obydwoje sądzili. Dzieliło ich dużo kilometrów, lecz czy odległość liczy się gdy czują, że to nie jednorazowa przygoda, lecz może coś więcej. Każde z nich ma swoje sekrety, które już nieraz raniły, czy teraz odejdą cień? Nie mówią zbyt dużo o swojej przeszłości, zwłaszcza Reid, to, co rozgrywa się tu i teraz jest o wiele bardziej interesujące oraz wnosi w jego i jej życie nie tylko powiew świeżości, lecz także to, na co nie czekali, chociaż pragnęli. Kłopot w tym, że nie da się odciąć od bolesnych wspomnień i teraźniejszości, gdzie wciąż wracają echa dokonanych wyborów. Czy przy wsparciu drugiej osoby będą umieli rozpocząć nowy rozdział w życiu?  Łączy ich więcej niż się spodziewali, ale nie znają się jeszcze dobrze, czy zaufanie jakim się obdarzyli nie było na wyrost? Łatwo mówić o uczucia gdy nie trzeba zmagać się z problemami, uciekać od zagrożenia oraz próbować odbudować więzy jakie zostały zerwane. Miłość bywa lekiem, który pozwala starym ranom w końcu zabliźnić się i zapobiega nowym. Jak będzie w przypadku tych Reida i Lii? Zło, jakim są otoczone tak łatwo nie odpuści.

 

Mężczyzna i kobieta, z przeszłością i po przejściach, z widmem tego, co było i przyszłością, w jakiej mogą spełnić się marzenia. Jednak nic nie jest podane na tacy, proste i nieskomplikowane, lecz na wyciągnięcie ręki, tyle, że trzeba mieć odwagę i dostrzec w drugim człowieku jego prawdziwą twarz. Scarlett Cole po raz kolejny łączy wątek romansowy z sensacyjnym oraz obyczajowym w jednej historii, gdzie jest miejsce na zmysłowe doznania, humor, dobrą zabawę podczas lektury oraz odkrywanie tego, co niosą z sobą tajemnice. W „Granicach zła” pisarka plastycznie oddała rodzące się zauroczenie, które przechodzi w coś więcej niż jednorazową przygodę. Do tego dochodzi wystawienie na próbę uczuć, jakie jeszcze nie zdążyły okrzepnąć, siłę ukrywanych sekretów i poczucia winy. Każdy z elementów zazębia się z pozostałymi, nie są one oderwane od siebie, pozostają w ścisłym związku. Kontrastowych bohaterów oplata sieć skomplikowanych emocji, z których każda może być ta, jaka zerwie nić porozumienia. Scarlett Cole stawia na mocno zarysowane sylwetki, mające za sobą życiowe doświadczenia, będące źródłem ich zachowania w teraźniejszości, gdzie pojawia się szansa na zmiany. Teraźniejszość jako łącznik pomiędzy tym, co już miało miejsce i co dopiero wydarzy się jest momentem gdy dochodzi do głosu miłość, nieoczekiwana, pozwalająca na bycie sobą, lecz i odsłaniającą prawdziwe oblicza.

 

 

Premiera:

1 września
 

Za możliwość przeczytania 

książki dziękuję

 

 

czwartek, 26 sierpnia 2021

Sekrety, tajemnice

Przedpremierowo:

„Tajemnice ogrodu Foksal”

Jagna Rolska

 

Zbyt często patrzymy na przeszłość przez pryzmat szkolnych podręczników i sztywnych szablonów. Tyle, że za szeregiem dziejowych dat i doniosłych wydarzeń oraz ludźmi, jakich widzimy na pomnikach, kryje się to, o czym w encyklopediach nie wspomina się, a szkoda. Diabeł jak zawsze tkwi w szczegółach, one są właśnie najbardziej intrygujące tak samo jak i ludzie, którzy je tworzą.

 

Młodość ma swoje prawa, tyle, że rzadko są one brane pod uwagę jeśli chodzi o młode kobiety. Hrabina Cecylia Osnowiecka wie o tym doskonale, sama podlega różnorodnym ocenom, lecz większość zasad jakie obowiązują damy ona świadomie ignoruje lub łamie. Dlatego więc daje kilku dziewczętom szansę, jakiej nikt nie dałby im nigdy oraz naukę i to nie haftu i języka francuskiego, lecz o wiele bogatszą. Jej wychowanki bywają w najlepszym towarzystwie osiemnastowiecznej Warszawy, poznają znamienite osobowości i … czasem, oczywiście „niechcąco”, wpadają w sam środek różnorakich intryg. W końcu młodość ma swoje prawa, nawet jeśli ci, którzy już o niej zapomnieli, sądzą coś całkowicie odwrotnego. Towarzyską sensacją ma być otwarcie ogrodu Foksal, niesamowitego miejsca, jakiego jeszcze stolica nie widziała, lecz nim to nastąpi kilka tajemnic trzeba wyjaśnić, przeprowadzić pewne śledztwo w sprawie morderstwa oraz rozpocząć odkrywanie płci przeciwnej. Dla czterech panien ze szkoły hrabiny Cecylii słowo tabu oznacza jedno, że trzeba dokładnie poznać co za nim się kryje, kilku młodzieńców jest chętnych do pomocy pięknym uczennicom. Co wyniknie z tych zakulisowych działań, gdzie spotyka się młodzieńcza ciekawość świata, zwłaszcza tego zakazanego oraz bunt przeciwko skostniałym zasadom. W końcu kiedy jak się nie wówczas gdy jest się młodym kontestować wszystko wokoło?

 

Wyrafinowane, arystokratyczne towarzystwo, piękne i zniewalające kobiety, przystojni mężczyźni, zbrodnia, zazdrość i niejeden sekret, a tłem dla tego wszystkiego piękne okoliczności przyrody oraz osiemnastowieczna Warszawa. Wyrafinowana dojrzałość kontra młodzieńcza, buntownicza, natura, co z tego wyniknie? Konflikt? Skandal? A może opowieść gdzie przeszłość przestaje być jedynie zakurzonym, mało interesującym, zbiorem pełnym znanych faktów i mało interesujących wydarzeń. Autorka pokazała kulisy historii od barwnej i nieoczekiwanej strony, łącząc gorące, romansowe, wątki z kryminalnymi oraz autentycznymi miejscami i postaciami. Nic tak nie intryguje jak uchylenie rąbka sekretu i spojrzenia na to, co wydaje się znane z całkiem nowej perspektywy. W "Tajemnicy ogrodu Foksal" mamy jedno i drugie, a dzięki pomysłowości Jagny Rolskiej dostajemy historię, którą wprost pochłaniamy z rumieńcami na twarzy. W tej książce znajdziemy wyrafinowaną intrygę, zmysłowe sceny i przede wszystkim lekturę, jakiej nawet nie ma co się opierać, bo i tak pochłonie nas od razu, na dłuższy czas i całkowicie. Zagadki, zbuntowani bohaterowie, niepowtarzalne tło historyczne i gorąca atmosfera, po prostu czytelniczy raj, gdzie czeka nas niejedna niespodzianka. Pomiędzy pragnieniem poznania świata, zaznaniem wszystkiego co oferuje, najlepiej tego, o czym nie mówi się głośno, sprawdzeniem na własnej skórze jak smakuje zakazany owoc poznajemy bohaterów, nie stojących w cieniu, ale śmiało wychodzącym naprzeciw przygodzie.

 

PREMIERA:

1 września

 

Za możliwość 
przeczytania książki 
dziękuję: