„A
curse so dark and lonely”
Brigid
Kemmerer
Wystarczy
niewiele albo raczej bardzo dużo, bo odwaga wcale nie jest czymś błahym, by znaleźć
się tam, gdzie człowiek nie spodziewa. Potem nie można zrobić już kroku w tył,
a jeśli nawet taka możliwość pojawia się to czy warto go zrobić? Niekiedy niespodziewany
zwrot w życiu, wydający się ogromnym nieporozumieniem, może stać się
niepowtarzalną okazją, taką jedną jedyną, by zdobyć wszystko to o czym nawet
nie marzyło się.
W
jednej chwili Harper znajdowała się ciemnym zaułku gdzie w Waszyngtonie, a
potem znalazła się gdzieś gdzie nie było nic znajomego, a nawet więcej i to
ostatnie właśnie było najbardziej niesamowite. Być z daleka od tego, co znane
to jedno, ale dowiedzieć się, że może
jest się częścią klątwy, w pobliżu czai się potwór, a przystojny książę jest
przeklęty to bajka zupełnie nie w stylu dziewczyny. Czy to w ogóle jest
możliwe? Wszystko wskazuje, iż tak i co gorsza drogi powrotu do domu jakoś nie
da się odnaleźć. Harper nastroju do żartów nie ma, lecz jeśli już wylądowała, przypadkiem
czy też nie, właśnie w tym miejscu nie zamierza leżeć i pachnieć. Książę Rhen przekonuje
co jest w stanie zrobić jedna zdeterminowana osoba, do której takie słowa jak „nie
można”, „nie wolno” lub „to niebezpieczne” w ogóle nie dociera. Tym razem nic
nie jest takie jak w przypadku poprzedniczek, one przegrały, czy i Harper to
czeka? Klęska oznacza, że dramat dalej będzie trwać, ile człowiek jest w stanie
znieść i nie poddać się? Czasem kiedy jest się gotowym na koniec pojawia się
szansa na coś odwrotnego, na co się nie liczyło …
Nie
za siedmioma górami, tyleż morzami czy też niedostępnymi lasami, ale w książce
Brigid Kemmerer możemy odnaleźć świat, do którego wchodząc na pierwszej stronie
zatracamy się na kolejne prawie pięćset. Co urzeka aż tak w tej historii?
Trudno powiedzieć, bo najłatwiej stwierdzić, że wszystko i to wcale nie
załatwia sprawy odpowiedzi, lecz wręcz staje się dopiero jej początkiem.
Dlaczego? Autorka nie tyle opowiedziała na nowo, co, na kanwie popularnej baśni,
napisała własną, intrygującą na każdym kroku, niebanalną i przede wszystkim niesamowicie
klimatyczną. Piękna i Bestia? Ależ oczywiście, tyle, że jedna i druga postać to
o wiele więcej niż ktokolwiek by się spodziewał, tak samo jak i ich perypetie,
tło oraz drugi plan. Proste schematy nie mają zastosowania w „A curse so dark
and lonely”, zło, dobro, piękno i brzydota są jedynie punktami wyjścia do
pokazania co kryje się pod nimi albo raczej czego stanowią maską. Mrok spowija
całość powieści, lecz on też ma wiele oblicz, jest niejednoznaczny, czasem
okrutny, ale i ma w zanadrzu tajemnicę. Książka Brigid Kemmerer jest napisana
niezwykle obrazowo, nie brak w niej wyrazistości, ostrości, lecz także romantycznych
odcieni, również nieoczywistych i mających w sobie odcień gotyckości w
najlepszym wydaniu. Realność, baśniowość, wyraziści bohaterowie i przede
wszystkim wirtuozersko poprowadzone wątki, buzujące emocjami, sprawiają, że
czytając „A curse so dark and lonely” nie jesteśmy jedynie odległymi
obserwatorami, lecz naocznymi świadkami tego, co ma miejsce. Fantastyczny cień
dodatkowo podkreśla wątki fabuły, tworzące wirtuozerską opowieść o winie,
karze, dojrzewaniu i odkrywaniu czym jest dziedzictwo, ile znaczy przyjaźń oraz
czym jest prawdziwa miłość. Niebanalny, zaskakujący, mający w sobie to „coś” pomysł
został przełożony na słowa, zdania, rozdziały, który staje się niesamowitą
czytelniczą przygodą.
Za możliwość
przeczytania książki
dziękuję: