niedziela, 19 listopada 2017

Święta i nie tylko



„Światło”
Jay Asher

Boże Narodzenie to czas dla wielu na jaki czekają cały rok. Niektórzy celebrują go hucznie, inni skupiają się na jego duchowej stronie, niekiedy jest on źródłem rozterek. Jednak bywa i momentem kiedy zaczyna się patrzeć z innej perspektywy na to co wydawało się oczywistością. Łatwo przeoczyć coś istotnego, tak samo jak nie spróbować pójść za głosem serca.

Święta dla Sierry znaczą nie do końca to samo co dla znajomych. Oczywiście jest bożonarodzeniowa krzątanina, ale w jej przypadku oznacza to nie kilka dni, lecz tygodni, a zamiast jednej choinki są ich setki, jak nie więcej. Dziewczyna wraz z rodzicami co roku opuszcza rodzinną farmę by w Kalifornii sprzedawać świąteczne drzewka. Nie inaczej jest i w tym roku, oczywiście taka sytuacja ma swoje dobre strony, jedną z nich jest spotkanie z Heather, jedną z najlepszych przyjaciółek, no i kultywowanie wieloletniej tradycji. Jednak tym razem czeka ją niespodzianka i to z gatunku tych uczuciowych. Jedno z drzewek kupuje Caleb, później robi to jeszcze kilkukrotnie, nie tylko zresztą tym zwraca uwagę Sierry, ale bliższa znajomość raczej nie wchodzi w grę. Po pierwsze niepisane zasady, po drugie … opinia o chłopaku, jaką przekazuje Heather. Czy faktycznie jest ona prawdą? Może to tylko plotki? Chłopak okazuje się przy bliższym poznaniu kimś kto nosi w sobie i tajemnice i głębokie rany. Pokazuje on dziewczynie inne oblicze wielu spraw, lecz nie chce mówić za dużo o swej przeszłości, napiętnowała go i większość nie zapomniała o niej. Sierra ma własne zdanie i nie zamierza opierać się na opiniach innych, zwłaszcza gdy uważa je za krzywdzące. Czy ma rację? Ten wyjazd różni się od wcześniejszych, radość przeplata się z troskami, życie stawia przed Sierrą i jej bliskimi wyzwania, o jakich do tej pory nie myśleli bądź odsuwali do siebie.

Świąteczna opowieść z miłością na pierwszym planie to dobry pomysł na książkę, a jeżeli bierze się za taki temat autor Jay Asher to ciepła atmosfera będzie miała na pewno związek z problemami młodych ludzi. „Światło” z pozoru wpisuje się w bożonarodzeniowe historie obyczajowe, gdyż jest w tym tytule uczucie dwojga bohaterów, atmosfera świąt również odczuwalna, a i wątki poboczne odpowiadają dacie w kalendarzu. Pod tą warstwą jest druga o charakterze Young Adult z poważniejszymi elementami. Z jednej strony ciepły klimat Bożego Narodzenia, z drugiej pokazanie, że mają one czasem inny przebieg, a pod słodką warstwą kryje się gorzka rzeczywistość. Jay Asher połączył kilka motywów w jedną powieść, spójną i wbrew pozorom współgrającą z świątecznym duchem. „Światło” opowiada o dojrzewaniu, podejmowaniu niełatwych decyzji i wpływie jaki ma rodzina na swoich członków. Pierwsze poważniejsze wybory przeplatają się z dostrzeganiem w otaczającym świecie tego co wcześniej umykało lub po prostu w ogóle nie było brane pod uwagę. Gdzieś pomiędzy choinkami, ciepłą czekoladą oraz rodzącymi się uczuciami jest i miejsce na refleksje co tak naprawdę powinno być istotą świąt, a na co najczęściej już miejsca bądź siły brak. „Światło” łączy w sobie lekkie nuty z trudniejszymi, od czytelników zależy, które zapamiętają. Dla jednych i drugich warto przeczytać tę książkę, relaks i zaduma czasem da się połączyć.






Za możliwość przeczytania książki
 dziękuję 
wyd. Rebis




sobota, 18 listopada 2017

Mini stosik



Stosik nie jest zbyt imponujący, ale za to pod względem zawartości to kawał dobrej lektury :) W sam raz na nadchodzące dni, zimno nie straszne!



Niespodzianka wydawnictwa Albatros :)






 Katarzyna Marciszewska "Wiedźmy Himmlera"
wyd. Novae Res

 Magdalena Knedler "Historia Adeli:
wyd. Novae Res

 Kathryn Croft "Tylko jedno kłamstwo"
wyd. Burda


Kazuo Ishiguro "Nie opuszczaj mnie"
wyd. Albatros

piątek, 17 listopada 2017

Targi Książki Historycznej w Warszawie

Już niedługo rozpoczną się XXVI Targi Książki Historycznej w Warszawie. W dniach 30.11-03.12.2017 w Arkadach Kubickiego ponad 220 wystawców zaprezentuje swoją ofertę, a dodatkowo odbędzie się wiele imprez dodatkowych.




 

czwartek, 16 listopada 2017

Oblicza miłości i zdrady



„Dziesięć tysięcy słońc nad tobą”
Claudia Gray

Prawda może mieć wiele twarzy, tak samo jak kłamstwo, a co gdy to pierwsze staje się tym drugim i na odwrót? Kiedy prawie niczego nie można być pewnym, człowiek musi postępować ostrożnie, ale emocje nie zawsze na to pozwalają. Czym kierować się w takim razie – rozumem czy sercem, zwłaszcza gdy ma się do czynienia z ludźmi, nie cofającymi się przed niczym na drodze do urzeczywistnienia swego celu?

Firebird to przełomowy wynalazek, być może najważniejszy w dziejach ludzkości, i jednocześnie ogromne zagrożenie. Marguerite przekonała się już co on znaczy i jak wpływa na ludzi, a przed nią kolejne konsekwencje związane z tym kim jest i  co musi zrobić by nasz świat i jego alternatywy nie zostały zniszczone.  Wydawało się jej, że wie czego powinna się spodziewać, lecz tak naprawdę przed nią prawie same znaki zapytania, do tej pory ufna i optymistycznie nastawiona dziewczyna musi podjąć kroki, nie tyle niełatwe, co wbrew swoim zasadom. Czy w imię miłości można ingerować w życie innych? Dusza Paula został rozszczepiona, by znowu stała się jednością wystarczy wykonać zadania zlecone przez najgorszego wroga. Zdrada boli, ale przecież tu chodzi o ukochanego człowieka, jednak czy to dobre usprawiedliwienie? Dużo czasu na rozważania nie ma, nowe światy są wyzwaniem i trzeba się pilnować by nie zburzyć kruchej równowagi, a jest to nad wyraz proste. Jak równocześnie uratować Paula, pozostać wierną sobie i naprawić błędy? Czy wiara w miłość wystarczy? A może przeznaczenie pisze odmienny scenariusz od pragnień młodej kobiety?

Alternatywne światy, wielka miłość i mroczne pragnienie władzy, a w samym środku tego Marguerite – artystyczna dusza, na barkach której spoczywa odpowiedzialność nie tylko za naszą rzeczywistość. W pierwszej części autorka śmiało nakreśliła kanwę fabuły, jednocześnie już ją częściowo wypełniając wątkami, lecz pozostawiając miejsce na to co ma nastąpić. Drugi tom wywiązuje się z tego zadania znakomicie, „Dziesięć tysięcy słońc nad tobą” to nie tylko kontynuacja fabuły, ale przede wszystkim jej rozbudowa w intrygujących kierunkach. Claudia Gray nie zapomniała co już zostało opowiedziane, powroty nie są odgrzewaniem tego co już było, wprost przeciwnie kreatywnie rozwinęła dalszy ciąg. Równoczesne szkicowanie nowych ścieżek i dopełnianiem już znanych dróg dało wciągającą i nieprzewidywalną lekturę. Na tym jednak nie koniec, bohaterowie nie są jedynie tłem, to oni przecież są siłą napędową akcji, a w tym konkretnym przypadku mamy do czynienia z ich nieskończenie wieloma wariantami tej samej postaci. Autorka miała pomysł na każdą osobą, nie powieliła cech, lecz nadała każdej z nich rys indywidualny, odróżniający ją od innych. To jeszcze nie wszystko, bohaterowie ewoluują, dojrzewają i jak się okazuje są nieprzewidywalni, kiedy już myślimy, że wszystko zmierza w odpowiednim kierunku okazuje się, iż kolejny zakręt przed nimi i nami. „Tysiąc odłamków ciebie” i „Dziesięć tysięcy słońc nad tobą” u swej podstawy mają zagadkę, z której jak z matrioszki wychylają się kolejne znaki zapytania, im dalej w przysłowiowy las tym więcej pytań. Claudia Gray przygotowała swoich  postaci niejeden wiraż losu, a czytającym pole do snucia domysłów i przypuszczeń. Co okaże się prawdą, co zmyłką, no i co stoi jeszcze przed Marguerite i tymi, których kocha? Kto zdradzi, kto zaskoczy, kto poda pomocną dłoń? Przed nami „Milion światów z tobą” i odpowiedzi na już znane pytania oraz te jakie z pewnością się pojawią.


środa, 15 listopada 2017

10 lat wydawnictwa Novae Res




Wydawnictwo Novae Res rozpoczęło świętowanie 10 urodzin. Z tej okazji do 24 listopada na stronie księgarni  www.zaczytani.pl obowiązuje na wszystkie tytuły promocja 50%.

Dodatkowo, codziennie o godzinie 10.00 na facebookowym profilu wydawnictwa
https://www.facebook.com/NovaeRes/posts/10155704414670149 będą pojawiały się szybkie konkursy. Czas ich trwania - 10 godzin. Zadaniem do biorących udział w zabawie będzie dokończenie zdań z 10 strony pewnych książek. Obecnie trzeba dokończyć zdanie: „Widzieli kilku policjantów, którzy zostali wezwani…”, pochodzące z książki Agnieszki Lingas-Łoniewskiej.



wtorek, 14 listopada 2017

Potwór zwany człowiekiem



„Mock. Ludzkie zoo”
Marek Krajewski

Człowiek największym wrogiem drugiego człowieka. Nikt w przyrodzie tak jak my nie umie zranić innej istoty, nie tylko fizycznie, ale i psychicznie. Zbyt często uważamy się za lepszych od innych i dajemy odczuć, czasem w aż nazbyt dotkliwy sposób tym, którzy według nas są gorsi. Bywa, że taki tok myślenia jest źródłem zbrodni, niekiedy na skalę jakiej nawet sobie nie wyobrażamy.

Zło pojawia się wszędzie, lecz Mock nie spodziewał się, że spotka je na starym, nieczynnym, dworcu. Słowa narzeczonej może i nie brał Eberhard na poważnie, jednak coś w nich musiało być i lepiej było sprawdzić źródło niepokoju dziewczyny. Na to co kryły podziemia nie dałoby się przygotować, nawet policjant mający styczność z mrocznymi sekretami i tropiący przestępców jest wstrząśnięty tym widokiem. Istne piekło lub Hades, ale to miejsce nie stworzyli bogowie albo diabeł, lecz człowiek – z krwi i kości, chociaż z charakteru oraz z wyglądu daleko jemu i jego pomocnikowi do istoty ludzkiej. Mock nie raz już się naraził się swoim szefom, tym razem też czuje, że za przestępcami stoi ktoś wpływowy i raczej nie będzie on zadowolony z prywatnego śledztwa. To ostatnie zaczyna odsłaniać coraz więcej drastycznych szczegółów, lecz jest jeszcze bardzo wiele znaków zapytania i niewiadomych. Nie do końca wiadomo kto jest wrogiem, kto sprzymierzeńcem i przede wszystkim kto człowiekiem, a kto bestią. Pewno jest tylko jedno – Wrocław stał się miejscem gdzie najohydniejsze ludzkie żądze właśnie są zaspakajane i nikt temu nie sprzeciwia się. Eberhard Mock nie zapomni o tym co widział i zrobi niejedno by została wymierzona kara zbrodniarzom, ale cena za to nie będzie niska. Prawda jest ohydna, lecz gdy się  ją już pozna nie da się o niej zapomnieć, by zakończyć tę sprawę trzeba będzie dochodzenie przenieść poza granice Wrocławia i to wiele dalej.

Eberharda Mocka można podejrzewać o wiele spraw i cech charakteru, ale jakoś porywy uczuć nijak nie pasują do jego fizjonomii. Oczywiście każdy był młody lub nawet jest w młodzieńczym etapie życie i taki epizod, krótszy bądź dłuższy, mógł albo może mu przydarzyć się. Co jednak kiedy dotknie to Ebiego? Trzeba przyznać, że w tym wypadku zrodzi się z tego pełnokrwista historia kryminalna, w której nie zabraknie żadnego elementu jaki w wcześniejszych książek nadał nie tylko cech oryginalności cyklowi, lecz i stał się magnesem przyciągającym nowych czytelników i na nowo oczarowujących dotychczasowych. W książce „Mock. Ludzkie zoo” po pierwsze trzeba wspomnieć o suspensie – zaskakującym i intrygującym, wymyka się on prostym założeniom i ma szeroki zasięg. Drugą niezwykle ważną częścią składową są postacie – nieprzeciętne, wyróżniające się i jednocześnie doskonale wtapiające się w wątki. Trzecim pozostają pieczołowicie oddane realia epoki, nie jedynie od strony wizualnej, ale i słownej oraz topograficznej. Nie można przynajmniej nie wspomnieć o plastyczności opisów, pozwalającym czytającym wprost na przeniesienie do Wrocławia i innych zakątków. Marek Krajewskim w nowej serii zachwyca podobnie jak i wcześniejszej, a Eberhard Mock w wersji młodszej nie traci nic ze swego kryminalnego uroku, wprost przeciwnie – jest w najwyższej formie. Zagadki z jakimi się mierzy nie są sztampowe, najnowsza odkrywa jeszcze mroczniejszą stronę ludzkich umysłów oraz wrocławskich zaułków, jednocześnie tak różnego i podobnego do tego współcześnie. Mock jak zawsze tropi zbrodnie, niezmordowanie i bez względu na cenę jaką przyjdzie mu zapłacić.

niedziela, 12 listopada 2017

Śląskie Targi Książki


Pomimo choroby udało się na krótko wpaść na Śląskie Targi Książki. Pobyt nie był długi, ale to powrót po kilkuletniej przerwie ;)














sobota, 11 listopada 2017

Kaktus, rozwód i rewolucja

„Marzena M_”
Agnieszka Jeż
Paulina Płatkowska

Ideałów nie ma, ale człowiek może sobie spokojnie egzystować gdy ma udane życie rodzinne i satysfakcjonującą pracę. Tak sobie biegną dni, tygodnie, a nawet lata, nic nie zakłóca codzienności, stabilna egzystencja zadowala, a przynajmniej tak się wydaje. W końcu nadchodzi moment kiedy los podsuwa nieoczekiwane informacje i nasuwają się dość niewygodne pytania … Co zrobić w sytuacji gdy rzeczywistość jest całkiem inna od tej, na którą przymykało się oczy przez tak długi czas?

Wszystko przecież układało się tak wspaniale, no przynajmniej na pierwszy rzut oka, drugi zresztą też. Córka już odchowana, chociaż będąca w problematycznym wieku, praca pozwalająca na jako-takie zadowolenie, no i mąż … właśnie on stał się zarzewiem pożaru, jaki wyzwolił zmiany w życiu Marzeny Małeckiej. Wydawało się, iż co jak co, lecz Mareczek źródłem żadnej rewolucji nie będzie i tu tkwił błąd w myśleniu jego żony. Jednak jeżeli mleko się wylało vel pani Małecka nie uwierzyła, że ślad szminki na tylnej części ciała małżonka to efekt artystycznej weny, a bielizna w małżeńskim łożu także nie należy do niej to czas na radykalne zmiany. Jakie? Na przykład spełnieniu marzenia pogrzebanego pod mężowskim narzekaniem, poznaniem co znaczy namiętna noc i w ogóle egzystencją tak jak wcześniej, lecz bez faceta nie doceniającego Marzeny. Nowy życiowy rozdział ma dużo plusów dodatnich, ujemnych jest mało i raczej pochodzą od osób, nie umiejących uwierzyć, iż kobieta czterdzieści plus da sobie radę jeśli u jej boku nie będzie mężczyzny. Kto by się tym zbytnio przejmował kiedy trzeba zorganizować fugę dla budowlańców, wybrać okna i przy okazji wpadnie co nieco w oko? Oczywiście nic nie jest aż tak proste i nieskomplikowane, lecz nad wiek dojrzała latorośl, wspierająca córkę matka, całkiem rzeczowa szefowa sprawiają, że człowiek po prostu robi to co do tej pory, ale czerpie z tego wymierne korzyści!

Marzena Małecka może i długo starała się być idealna i wierzyła, iż rzeczywistość wokół niej jest taka jaką sobie wyobrażała, jednak kiedy powiedziała stop i zrobiła zwrot o sto osiemdziesiąt stopni nie postawiła na półśrodki i pokazała na co ją stać. A stać ją na o wiele więcej niż sama przypuszczała.

Tragikomedia z przewagą komedii? Może i tak, lecz jak dla mnie to przede wszystkim dobra fabuła obyczajowa z ogromną porcją humoru, inteligentnego i lekko kąśliwego. Agnieszka Jeż i Paulina Płatkowska nie dają taryfy ulgowej swej bohaterce i prawie z kartki na kartkę stawiają ją w mało komfortowej sytuacji, ale od czego poczucie humoru i kobieca zaradność? O jednym i drugim dowiedzą się czytelnicy dużo, w wersji nie ciężkiej, ale dowcipnej, a tytułowa postać pod koniec książki zostanie co najmniej dobrą znajomą, jak nie świetną kumpelką. Autorki nie stawiają na piedestale jednych postaci i nie piętnują drugich, za to czasem z przymrużeniem oka wskazują na wady i zalety wszystkich i z sympatią pozwalają im toczyć boje o to co zostało zapomniane, odłożone na bok, odpuszczone. Wbrew pozorom porcja śmiechu nie oznacza, że ważne tematy są zmarginalizowane bądź w ogóle nieobecne. Wprost przeciwnie Agnieszka Jeż i Paulina Płatkowska pod warstwą rozrywkową, lekką, łatwą i przyjemną, dają czytającym kilka wątków do refleksji. „Marzena_M” jest lekturą, przy której spędza się czas przyjemnie, w dobrym humorze, fabuła wciąga i sprawia, że zaczyna się kibicować bohaterce, nieodrealnionej, niekiedy trochę naiwnej i patrzącej na świat w przysłowiowych różowych okularach, lecz sympatycznej. Gdzieś pomiędzy dramatem i komedią jest miejsce właśnie na takiej historie, jak ta najnowsza duetu pisarskiego Jeż-Płatkowska, pozwalającej na poprawę nastroju, relaks, lecz i spojrzenie na otoczenie z ciut innego punktu widzenia oraz przekonania się co znaczy wsparcie bliskich, zwłaszcza kobiet.


Za możliwość przeczytanie książki

dziękuję
BookSenso 
oraz
wydawnictwu Edipresse