poniedziałek, 17 października 2016

Stosik październikowy

Długo nie było żadnego stosiku, chociaż na posuchę 
w ciekawych lekturach nie mogę narzekać, 
zawinił jak zawsze czas, a raczej jego brak. 
Tym razem udało się trochę go wygospodarować 
i przedstawić co nieco z przyszłych tytułów, 
które pojawią się na blogu :)



K. N. Haner "Na szczycie. Gra o miłość" 
wyd. Novae Res

 Olga Rudnicka "Granat poproszę", 
wyd. Prószyński i S-ka, portal CPA

Paul Vidich "Człowiek honoru",
wyd. Czarna Owca 

Dorota Szrammek "Na brzegu życia"
wyd. Szara Godzina

 Charlotte Roche "Dziewczyna do wszystkiego"
wyd. Czarna Owca 

Ewa Przydryga "Motyle i ćmy"
wyd. Novae Res 

Marek Stelar "Cień"
wyd. Videograf

Joanna Miszczuk "Nefrytowa szpilka"
wyd. Prószyński i S-ka, portal CPA 
  
Małgorzata Warda "Ta, którą znam",
wyd. Prószyński i S-ka, portal CPA

Meredith Wild "Trudna miłość"
wyd. Burda

Tomasz Jastrun "Rzeka podziemia"
wyd. Czarna Owca

A.G. Riddle "Atlantydzka zaraza"
wyd. Jaguar

Helen Fitzgerald "Jedyne wyjście"
wyd. Burda

sobota, 15 października 2016

Każda historia ma swój początek


"Mock"
Marek Krajewski


Czasem decyzja podjęta pod wpływem chwili ma kolosalny wpływ na wszystko co później ma miejsce. Jedni żałują tego momentu, drudzy starają się zatrzeć w swej pamięci ten wybór, inni przyjmują ją z pozytywnymi i negatywnymi aspektami, są i tacy, którzy nie są świadomi jej powagi i skutków. Każdy ma przeszłość, gdzie czają się mniejsze i większe demony, dające o sobie znać gdy nikt nie spodziewa się już ich pojawienia. Nie da się uciec od tego co wydarzyło się, świadomość tego faktu nie zawsze przychodzi za późno.

Wrocław to miasto ogromnych możliwości, docenia się je zwłaszcza kiedy już zakosztowało się ich. Wachmistrz policyjny Eberhard Mock nie zamierza całe życie piastować takiego stanowisko, na razie musi czekać na swoją szansę, chociaż ostatnie wydarzenia nie wróżą zbyt dobrze tym marzeniom. Jeden krok w niewłaściwym kierunku i wizja kariery w policji rozsypała się jak domek z kart. Na coś takiego Mock nie może sobie pozwolić, ale w tym przypadku nie on decyduje i jego osoba nikogo nie obchodzi. Przyszłość rysuje się w dość nieciekawych kolorach, niespodziewaną szansą na rehabilitację i zapobieżenie utraty posady jest dochodzenie, w jakim wachmistrz nie chce być tylko statystą. Makabryczna śmierć czwórki chłopców i mężczyzny w Hali Stulecia staje się okazją by o niedawnych ekscesach zapomniano. Sprawa ta od samego początku budzi ogromne emocje i to nie tylko wśród mieszkańców Wrocławia. Niepokój ulicy powinno być jak najszybciej ugaszony, podobnie jak zainteresowanie tym co miało miejsce, lecz jest to zadanie trudne. Okoliczności są dość tajemnicze, a tego żaden śledczy zbytnio nie lubi, są jeszcze naciski na jak na najszybsze wyniki. Specjalna grupa dochodzeniowa ma przed sobą skomplikowaną zagadkę. Mockowi zbytnio nie uśmiecha się wyznaczona rola, bycie na obrzeżu śledztwa nie pomoże mu w celu, do którego tak uparcie dąży, podobnie jak działanie bez zgody przełożonych. Tym razem jednak musi zaryzykować bez względu na to co będzie później. Wrocławskie zaułki i piękne kamienice kryją wiele sekretów, część z nich zdążył już Eberhard poznać, ale jeszcze wiele przed nim, gdzieś tam kryje się odpowiedź na pytanie co zaszło w Hali Stulecia. Jedno jest pewne w tej sprawie, wachmistrz naraża wszystko co osiągnął podejmując się jej wyjaśnienia, każda inna opcja oznacza porażkę, po której nie będzie kolejnej szansy. Co się faktycznie wydarzyło się i dlaczego? To interesuje niejednego, lecz prawda to skomplikowany twór, u źródeł którego odnajduje się i grzech i najmroczniejsze strony ludzkiej natury.

Ile człowiek jest gotów poświęcić dla osiągnięcia celu? To pytanie zadaje sobie młody wachmistrz, chcący od życia czegoś więcej niż to co już ma. Widział już dużo, ale czy jest gotowy by wystawić swoje zasady na próbę? Wie jak smakuje klęska, ale czy sukces wart jest swej ceny?

Eberhard Mock stał się symbolem Wrocławia, przedwojenny komisarz nie daje się łatwo zaszufladkować, a każde dochodzenie z jego udziałem gwarantuje zaskakujący przebieg wydarzeń. Pierwsza książka z nowego cyklu Marka Krajewskiego tym razem sięga w przeszłość tego słynnego już bohatera. Autor odkrywa przed czytelnikami początki kariery komisarza i szefa policji, które jak należało się spodziewać, obfitują w kryminalne zagadki i okazują się równie intrygujące jak jego przyszłe dokonania. Mock u progu kariery jeszcze nie do końca jest osobą jaką poznaliśmy wcześniej, lecz już ma zarysowane charakterystyczne cechy i ciężko pracuje nad ich rozwojem. Nie zawsze prequel utrzymuje poziom, nie tak łatwo w końcu opowiedzieć coś nowego o postaci wydającej się doskonale znaną i jednocześnie utrzymanie konwencji, przyczyniającej się do popularności. Udaje się to nielicznym, chociaż przepis na sukces wydaje się znany to bywa on bardzo często pułapką. "Mock" nie powiela tego co już było, jest jednocześnie początkiem i kontynuacją, dając czytelnikom możliwość kolejnego spotkania z intrygującym bohaterem i poznaniem jego sekretów oraz rozwiązywania nowej zagadki kryminalnej. Połączenie przeszłości, skrytej do tej pory w cieniu, i przyszłości, już poznanej okazało się historią równie interesującą oraz zapowiadającą następne powroty na przedwojenne wrocławskie ulice.



      Dziękuję za możliwość 

       przeczytania książki   


          Księgarniom MATRAS :)
 

czwartek, 13 października 2016

Tam gdzie są uczucia ...



PRZEDPREMIEROWO
 Debiut

 "Widmo Grzechu"
Anna Szafrańska
wyd. Lucky
Premiera: 26.10.2016

Literatura ma wielu bohaterów, którzy przychodzą na myśl gdy zostanie wypowiedziane słowo miłość. Na pierwszy plan wysuwa się oczywiście Romeo i Julia, a zaraz za nimi cała plejada równie znanych postaci. Współcześnie temat uczuć przyniósł kolejnych, którzy kojarzą się jednoznacznie z tematyką uczuć, emocje zawsze przyciągały uwagę czytelników i trend ten wciąż jest na topie. Ostatnie lata przyniosły rozwój gatunku zwanego z języka angielskiego "Young Adult" i jak się okazuje książki z tego obszaru wzbudzają zainteresowanie czytelników nie tylko młodszych, ale i starszych. Miłość jest tematem uniwersalnym i niezależnie od wieku intryguje i nie pozwala o sobie zapomnieć.

Nikt nie chce być ideałem, niektórzy jednak mają do tego wrodzone dyspozycje, właśnie kimś takim jest Nel. Lubiana w szkole przez rówieśników i przez nauczycieli, nie przysparza problemów rodzicom, a jej przyjaciółka Olga wprost ją uwielbia. Jednak nowy rok szkolny rozpoczął się dla niej małym, osobistym, trzęsieniem ziemi, a jego sprawcą był nowy uczeń przedstawiający się jako Kraszewski. Raczej nikomu nie udało się tak zdenerwować tej dziewczyny jak jemu, co zrobił? Po prostu pod każdym względem był inni niż pozostali uczniowie i zasygnalizował to od razu, nie bawiąc się w żadne gierki. Tych dwoje nie ma ze sobą nic wspólnego, poza oczywiście tym samym miejscem nauki, a to zbliża ich do siebie wbrew dzielącym ich różnicom. Jak dojść do ładu z emocjami, które pojawiły się po raz pierwszy i wprowadzają chaos w egzystencję Nel? Wokół niej tyle ostatnio się dzieje, a ona dostrzega tylko tego kto wydaje się ją całkowicie ignorować, ale czy tak jest na pewno? Do tej pory wszystko było łatwiejsze, a teraz okazuje się, że dziewczyna musi stawić czoła nie tylko swoim uczuciom, ale i bliskim. Nie wiadomo dlaczego oni stanowczo żądają by trzymała się z daleka od Kraszewskiego i nie chcą zdradzić dlaczego powinna być im posłuszna w tej właśnie sprawie. Szczególnie, że chłopak ma w zanadrzu kilka niespodzianek, które stawiają jego osobę w "ciut" innym świetle. Jak długo oboje będą kluczyć w gąszczu swoich uczuć? Pozostaje jeszcze kwestia zranionego przyjaciela, który nie zamierza spokojnie patrzeć na zmiany zachodzące w Nel.

Miłość to skomplikowana układanka emocji, by ją ułożyć trzeba czasem rozsądek odsunąć na dalszy plan i dać pierwszeństwo sercu. Łatwo podczas dopasowywania poszczególnych jej elementów zranić nie tylko siebie, ale i innych. Niestety metoda prób oraz błędów bywa bolesna i nikt nie może w niej nas wyręczyć.

"Widmo grzechu" to porywająca historia o młodych ludziach, ale nie tylko dla nich. Autorka napisała opowieść w jakiej uczucia grają pierwsze skrzypce, nie są one egzaltowane, lecz zwracają swoją uwagę intensywnością i realnością, młodzi bohaterowie pod maską buntu kryją ból, wesołość i przebojowość wykorzystują do ukrycia wrażliwości, bo wcześnie nauczyli się, że nie tego się po nich oczekuje. Anna Szafrańska stawia przed swoimi postaciami wyzwania pod wpływem jakich dojrzewają, zaczynają patrzeć na świat z całkiem innej perspektywy, ale niekiedy ujawniają się w nich cechy, których po nich nie spodziewaliśmy się. Na oczach czytelników podejmują decyzje o  wiele bardziej dalekosiężne niż początkowo przypuszczali, stają przed wyborami wymagającymi od nich odwagi i  przeciwstawienia się zasadom jakie były kierunkowskazem w ich dotychczasowej egzystencji. W swoim debiucie Anna Szafrańska porusza problemy często niezauważane przez dorosłych, celnie wskazuje dylematy młodszego pokolenia, ale nie zapomina o humorze i pozwala swoim bohaterom być po prostu młodymi ludźmi z wszystkimi tego zaletami i wadami. W jej wykonaniu schemat grzecznej dziewczyny i złego chłopaka nabiera ciekawego kolorytu i zmierza w intrygującym kierunku. "Widmo grzechu" jest pierwszą częścią opowieści o pierwszej miłości, skomplikowanych więzach rodzinnych i przede wszystkim o wchodzeniu w dorosłość w chwili gdy wbrew pozorom nie jest się na to przygotowanym, lecz wie się, że zawrócenie z właśnie obranej ścieżki będzie największym błędem w życiu. Co czeka postacie w kolejnym tomie? Scenariusz ich ról wydaje się z góry przesądzony, ale kto powiedział, iż nie napiszą go od nowa?



wtorek, 11 października 2016

Oblicza zbrodni

"Maski zła"
Iwona Banach


Za maskami kryją się ludzie z krwi i kości, mający marzenia i dążący do ich spełnienia. Niektórym pozwalają na czynienie zła i odcinanie się od odpowiedzialności za swoje czyny. Po jej zerwaniu ukazuje się prawdziwe oblicze i nie ma ono nic wspólnego ze stworzoną iluzją, w jaką tak wielu wierzyło dla swojej wygody. Demony budzą się nie tylko gdy rozum śpi, czasem wystarczy by większość przymknęła oczy na krzywdę słabszych.

Zawiszyn nie jest miejscem ani lepszym, ani gorszym, po prostu jest podobny do dziesiątek miejsc na mapie. Oczywiście część jego mieszkańców ma odmienne zdanie, są i tacy, którzy już dawno pogodzili z takim, a nie innym, stanem rzeczy. To w miarę akceptowalne status quo zostaje brutalne zerwane przez serię morderstw. Tego jeszcze w Zawiszynie nie było, zabójstwa z zimną krwią, ofiary niczym nie wyróżniały się z lokalnej społeczności, a miejscowa policja nie ma żadnych poszlak i przede wszystkim pomysłów na to kim może być sprawca. Co łączy zamordowane osoby, kto jest mordercą i jaki jest motyw jego działania? Nikt na te pytania nie umie udzielić informacji albo być może woli zachować odpowiedzi dla siebie. Niektórzy zaczynają węszyć, spoglądają w przeszłość, sięgają w swoją pamięć, ale ta ostatnia bywa zawodna i wybiórcza. Punkt wspólny musi istnieć tylko co nim jest? Małe miasteczka mają swoje sekrety jakimi niechętnie dzielą się z obcymi i są głęboko ukryte pod warstwą znajomości, wzajemnych układów i zależności. Jednak jak długo można odwracać głowę od prawdy? Bardzo niewygodna dla wielu, ukrywana i zapomniana, lecz nie do wymazania, pomimo usilnych prób. Instytut przecież istniał, działał i wydaje się, że właśnie w nim należy szukać źródła ostatnich wydarzeń. Co działo się na jego terenie? Oficjalna wersja ma się nijak do plotek, przypuszczeń, spekulacji i wbrew logice to właśnie one mają w sobie więcej ziaren prawdy niż to co mówią lokalni prominenci. Czy znajdzie się odważny, który w końcu  powie stop kłamstwom? Dochodzenie w sprawie śmierci trzech kobiet ma więcej wątków niż by sobie życzono, nie wszystkie są ślepymi zaułkami, chociaż trzeba uważać na stworzone iluzje, są one zwodniczo podobne do prawdy.

Każdy nosi jakąś maskę, czasem skrywa ona nieśmiałość, czasem ból, bywa, że pod nią ukryte jest zło. Zdarza się, iż kamufluje poczucie winy ogółu wobec niewyjawionego grzechu jednostek. Iwona Banach wirtuozersko oddała pozory normalności małego miasteczka oraz schowaną pod nią rzeczywistość daleką od sielskości i przede wszystkim zwyczajności. "Maski zła" to thriller psychologiczny rozgrywający się na kilku płaszczyznach, czytelnik poznając teraźniejsze wydarzenia równocześnie wchodzi w świat z przeszłości, jednakże jest on jak ze snu lub ma w sobie coś iluzji bądź omamu. Autorka strona po stronie pokazuje złowrogie  oblicza, nie wydumane czy hipotetyczne, lecz funkcjonujące na oczach wszystkich, w żaden sposób nie ukrywające swoich czynów, ale ignorowane w imię źle pojętej lojalności i niechęci do wyłamania się z tłumu. Iwona Banach opowiada historię, gdzie nie brak tajemnic i zagadkowych zdarzeń, do których kluczem jest seria morderstw, wydających się pozbawionych punktu wspólnego i motywu. Kto może stać za tymi zbrodniami? Raczej nikt z praworządnych obywateli miasteczka, więc jeżeli nie oni to ktoś obcy, ale przecież od razu rzuciłby się w oczy. Jednak zabójca jest wśród nich lub był jeszcze nie tak dawno. Bohaterowie poruszają się po znanym terenie, odsłaniającym przed nimi to o czym nie wiedzieli lub raczej nie chcieli wiedzieć. Krążą po swoistym labiryncie zbudowanym z ludzkich pragnień, marzeń, dla których nie cofną się przed niczym, zabierając innym bez pytania to co dla nich najcenniejsze.


Za możliwość przeczytania książki

dziękuję 
 
portalowi CPA
i
wyd. Szara Godzina
 
 

poniedziałek, 10 października 2016

"2017 Wojna z Rosją":- zapowiedź i wywiad

25 listopada
nastąpi premiera książki:





Poniżej przedstawiam wywiad z autorem książki:
(materiały udostępnione przez wyd. Rebis)


Pana książka odbiła się dużym echem, nie tylko przez przedstawienie zagrożenia ze strony Rosji, ale chyba przede wszystkim pokazując – de facto bezbronność NATO wobec zdecydowanego przeciwnika. Jakie są najpilniejsze kroki mogące poprawić bezpieczeństwo Sojuszu?

Obrona Sojuszu zależy od efektywnego odstraszania, zarówno metodami konwencjonalnymi jak i nuklearnymi, co z kolei jest zależne od woli politycznej państw członkowskich co do inwestowania w obronę. Podsumowując, natychmiastowe kroki jakie powinny zostać podjęte to:
·          Militarnie wiarygodna obecność  sił NATO w krajach nadbałtyckich i we wschodniej Polsce;
·      Militarnie wiarygodne rozlokowanie sił rezerwowych NATO, aby wzmocnić kraje bałtyckie i  obszary wschodniej Polski;
·         Zręczne procesy decyzyjne w strukturach dowódczych NATO; delegowanie decyzji o wezwaniu sił rezerwowych do SACEUR  (ang. Supreme Allied Commander Europe; Naczelny Dowódca Sojuszniczy Europy);
·   Przezbrojenie i zwiększone nakłady finansowe na obronę we wszystkich państwach członkowskich NATO.


Na ile jest Pan przekonany o możliwości oddziaływania podobnych ostrzeżeń jak to,  które Pan zawarł w swojej książce? Czy wierzy Pan w to, że Pana książka obudzi polityków i wojskowych na Zachodzie? (jak na przykład  On The Beach Nevile'a Shute'a przyczynił się jakoś do zmiany atmosfery zimnej wojny).

Ocenę książki i jej oddziaływania zostawiam innym. Napisałem ją jako coś w stylu ostrzeżenia dla liderów politycznych NATO i Wielkiej Brytanii i mogę mieć tylko nadzieję, że tak ją odbiorą.

Jak Pan sądzi, czy Pana książkę czytano i analizowano w Moskwie?

Jestem pewien, że czytano. Z pewnością niektóre recenzje książki z Amazona pochodzą z Moskwy.

Istnieje cały szereg analiz polityki Rosji i jej sytuacji gospodarczej, przy czym w obu przypadkach najciekawsze są te głęboko merytoryczne. One też wydają się najbardziej wartościowe. Ale jak widzi pan rolę elementów irracjonalnych w polityce, zwłaszcza współczesnej? 

Irracjonalność leży u podstaw podejmowania decyzji politycznych. W grze politycznej aktorami są ludzie, których reakcje często są dyktowane emocjami, czasem podświadomie.

Sugeruje Pan jednoznacznie, że potencjał militarny Rosji rośnie gwałtownie. Z drugiej strony można spotkać się z opiniami, że potencjał techniczny i tym samym militarny Związku Radzieckiego oraz Rosji był od lat przeceniany na Zachodzie. Rosja przeżyła też zapaść przemysłowo-technologiczną lat 90-tych, której skutki niewątpliwie odczuwane są do dzisiaj. Czy Rosja, chociaż niewątpliwie stara się nadrobić zaległości - także w dziedzinie militarnej - ma na to realne szanse, zwłaszcza w swojej obecnej sytuacji gospodarczej?

Historia nauczyła nas, żeby nigdy nie doceniać Rosji i wytrzymałości rosyjskich wojsk. Pomimo aktualnych wyzwań ekonomicznych Rosja zainwestowała znacznie w modernizację sił zbrojnych, co z resztą powinniśmy zauważyć. Mimo tego, że militarna siła NATO prawdopodobnie przewyższa Rosję, realia są jednak inne. W przypadku zagrożenia, Rosja jest w stanie skoncentrować lokalnie swoje siły militarne i osiągnąć przewagę zanim siły Sojuszu zdążą w ogóle zareagować.

Czy uważa Pan, że nowe rodzaje broni, nowe technologie (drony i inne bezzałogowe pojazdy, walka w cyberprzestrzeni) będą ograniczać rolę konwencjonalnych sił zbrojnych, czy staną się tylko ich uzupełnieniem? Czy obrazowo ujmując, żołnierza w okopie lub czołgu wkrótce zastąpi operator siedzący przed ekranem w odległym od pola bitwy centrum operacyjnym?

Tak, widzimy coraz nowocześniejsze sposoby prowadzenia działań wojennych: od zdalnie sterowanych dronów –  eye in the sky pozwala na obserwowanie celu i zestrzelenie go, wszystko kontrolowane z odpowiedniej odległości – nie mówiąc już o podstępności rosyjskiego podejścia  hybrydowego czy asymetrycznego, które tak doskonale rozwijali na Krymie w 2014 roku. Pamiętajmy jednak zawsze, że wszystkie  metody potrzebują solidnego zaplecza konwencjonalnej armii. Rosja o tym nie zapomina.

W pańskiej książce Rosja pozostaje po konflikcie krajem nieprzyjaznym i zagrożeniem dla Zachodu. Jest to sytuacja, która z polskiej perspektywy jest od wieków niezmienna. Jak Europa i Rosja mogłyby uciec od tej przesyconej wrogością przeszłości? Nie na dekadę czy dwie, ale trwalej.
 
Rosja to wielki naród i my musimy znaleźć sposób, by żyć obok siebie w pokoju. Będzie to wymagało zarówno odstraszania, jak i dialogu oraz silnego przywództwa politycznego. 

Czy ma Pan pomysł na kolejną książkę, czy „2017. Wojna z Rosją” było tylko jednorazowym wykorzystaniem literatury dla wysłania pilnego ostrzeżenia dla społeczeństw i polityków?

Nie planuję kolejnej książki. „2017. Wojna z Rosją” jest dokładnie tym, czym miało być: jednorazowym ostrzeżeniem.

Czy, na koniec, ma Pan jakieś optymistyczne przesłanie dla polskich czytelników?

Nie możemy kierować się naszymi lękami. Musimy zdać sobie sprawę, że pokój to niezwykle cenna wartość, na którą trzeba pracować i która wymaga kosztów. Potrzebne są decyzje, zaangażowanie i odwaga, ale przede wszystkim właściwe przywództwo. Jeżeli będziemy uczciwie dostrzegać wyzwania, przed którymi stoimy i nie ulegać samozadowoleniu, to jestem przekonany, że znajdziemy środki zaradcze, by zapewnić sobie dalsze życie w pokoju.