niedziela, 18 listopada 2012

Powrót do Siedliska

"Zima w Siedlisku"
Janusz Majewski


Czas nie stoi w miejscu, biegnie do przodu, przeważnie robi to niezauważalnie, minuty zmieniają się w godziny, godziny w dni, dni w lata ... Aż nagle zatrzymuje się w miejscu i uderza wspomnieniami oraz chwilami, które mogłyby mieć miejsce, ale na pewno nie będzie dane im urzeczywistnić się. To co jeszcze przed momentem było ważne traci na swej wartości, a zyskuje coś, co było niedostrzegalne lub uważane za oczywistość. Do obecności drugiego człowieka w życiu łatwo jest się przyzwyczaić i traktować ją za coś danego lub zdobytego na zawsze, jednak gdy niespodziewanie odchodzi wszystko nabiera całkiem innego znaczenia ...

Siedlisko stało się dla rodziny Kalinowskich i ich przyjaciół nowym domem, ukryte z dala od zgiełku wielkich miast przyciągało niezwykłą atmosferą i magią ludzi, tworzących je. Marianna i Krzysztof dali temu punktowi na mapie wiele z siebie i z wartości ważnych dla nich. To co miało być epizodem przerodziło się w nowy etap życia, pisany na bieżąco z niejedną niespodzianką po drodze. Z biegiem lat podział na miejscowych i przyjezdnych znika, nie można przecież obrażać swojaków, którzy dawno już wrośli w krajobraz. Kiedy kolejny, życiowy, rozdział wydaje się biec zgodnie z utartym scenariuszem, nagle następują nieoczekiwane zmiany, na jakie nikt nie jest przygotowany ... Śmierć przychodzi bez pytania o zgodę i zabiera kogoś bliskiego, mającego stać u boku innych jeszcze długo, świat w takiej chwili wydaje się obcy i wrogi ... Co robić dalej? Jak egzystować gdy zabrakło najbliższego przyjaciela? Dzień za dniem mija, a każda rzecz, spotkania i ludzie przypominają, że nie ma już człowieka, który był drugą połówką. Z pamięci wychylają się co rusz jakieś wspomnienia - wakacji sprzed lat, związane z pamiątkami rodzinnymi i osobami, które za nimi stoją. Można wybrać przeszłość zamiast życia albo użyć tego co było dane doświadczyć by przyszłość była czymś więcej niż tylko ciągłym patrzeniem za siebie. Marianna jednocześnie zmieniła się i pozostała tą samą kobietą - ostoją i przystanią, umiejącą znaleźć zawsze rozwiązanie . Proza dnia codziennego przynosi nowe radości i powody do niepokoju, jedynie Siedlisko jest miejscem, dającym wytchnienie i spokój. Stworzone wspólnymi siłami pozwala naładować akumulatory, zastanowić się nad obecną sytuacją i odkrywać na nowo to co zostało zapomniane. Życie powoli nabiera barw, nie mnie intensywnych co kiedyś, ale dostrzeganych z innej perspektywy, nowe kolory wypełniają wyblakłe punkty, okazuje się również, że są jeszcze białe plamy do zapełnienia. Bagaż doświadczeń okazuje się nie ciężarem, a wsparciem, szczególnie gdy widzi się jak szybko płynie czas ...

Pusty fotel na okładce ma symboliczne znaczenie i raczej nie dotyczy tylko jednego z bohaterów "Zimy w Siedlisku" Wbrew pozorom obraz ten wcale nie jest smutny, bo przecież chociaż przypisany do określonej osoby może służyć także i komuś jeszcze, kto dopiero zawita do tego miejsca. Czytając tę książkę wciąż wracałam i do wcześniejszej książki "Siedlisko" jak i do serialu, kontynuacja opowieści o mieszkańcach Panistrugi i jej gościach jest nierozerwalnie związana z już opowiedzianą historią. Ci, którzy nie znają tego co miało miejsce wcześniej są wprowadzani w fabułę dzięki wspomnieniom głównej bohaterki Marianny, to ona splata przeszłość z teraźniejszością, dając czytelnikom miejscami refleksyjną, a czasem dynamiczną opowieść o życiu po stracie bliskiej osoby, która jednak duchem dalej towarzyszy w codzienności. Autor wspaniale nawiązał i co ważne rozwinął nowe wątki w "Zimie w Siedlisku". Tak jak zmieniają się pory roku, tak Janusz Majewski ukazał życie ludzkie, może mniej ortodoksyjnie, bo od śmierci po narodziny, ale koniec może również być zapowiedzią nowego początku. Wspaniały klimat z ciepłą atmosferą, w jakiej czytelnik nie jest intruzem, lecz jednym z gości tytułowego Siedliska nadal zachwyca, zima to nie ostatnia pora roku, lecz zapowiedź wiosny i wszystkiego tego co ona przynosi ...




Za możliwość przeczytanie książki dziękuję
portalowi
Duże Ka i wyd. Marginesy


piątek, 16 listopada 2012

Kamyk inny niż wszyscy

"Kamyk"
Joanna Jodełka


Nie ma nic nie znaczących wydarzeń, chociaż wydaje się inaczej, to co dla jednych mija bez echa, innym zapada w pamięć. Wystarczy chwila, jedna decyzja, moment zawahania by życie weszło w niespodziewany zakręt i to taki, który zostaje zauważony dopiero wtedy gdy już nie ma możliwości zawrócenia. Zwykle początek czegoś nowego wcale nie zapowiada niczego niezwykłego, ot kolejne zdarzenie, jakich wiele było i będzie, niewielkie odstępstwo od zasad przechodzi prawie niezauważenie. Potem wszystko toczy się tak jak zawsze, no prawie, ale i to jeszcze nie jest zwiastunem tego co już zaczęło się w tle, lecz jeszcze pozostaje w ukryciu. Liczy się tu i teraz, bez zobowiązań, planów na przyszłość, za zgodą obu stron. Po wszystkim można odejść, wrócić do tego co ważne i do codzienności.

Kolejne przyjęcie firmowe rzadko kogo może jeszcze czymś zaskoczyć, z góry wiadomo jak będzie przebiegało. Impreza firmowa to jeszcze jeden obowiązek, mniej lub bardziej przyjemny, gdzie czasem widzi się prawdziwe twarzy współpracowników. Daniel Koch obserwuje z dystansu ludzi, z którymi pracuje, dla niego nadal trwa dzień pracy, pomimo, że inni bawią się on jest daleki od tego. Na krótki czas zawitał do ich grona i wraz z zakończeniem swojego zadania opuści ich, przynajmniej tak było do tej pory. Obecność jednej osoby zakłóca ten stały rytm, ale potem wraca wszystko do normy, tylko na jak długo? Szybko okazuje się, że teraz już nic nie jest takie jak było. Kilka strzałów zmienia wszystko, nagle ktoś żąda odpowiedzialności w imię kilku godzin z poprzedniej nocy. Można przecież odwrócić się na pięcie i pójść swoją drogą, ale coś nie pozwala, no i przecież to jedynie na trochę, dzień lub dwa. Kamila wie kto strzelał, dlaczego nikt nie chce jej słuchać? Jest przecież świadkiem morderstwa i w odróżnieniu od innych umie wskazać sprawcę, stała od niego oddalona o kilka centymetrów, a jednak policja nie może oprzeć się na jej zeznaniach. Sprawa wydaje się oczywista, wręcz klasyczna, i wszystko zdaje się to potwierdzać. Gdyby jednak bliżej przyjrzeć się temu co miało miejsce kilka elementów zaczyna nie pasować, może druga osoba będąca także uczestnikiem zbrodni wzbogaci śledztwo o nowe szczegóły? Nim jednak będzie mogła być dopuszczona do głosu minie trochę czasu, do tej chwili Daniel będzie w centrum wydarzeń, chociaż nie do końca świadomie. Sekret z definicji ma charakter osobisty, rzadko kiedy można poznać co w sobie skrywa, czasem przybiera maskę, która myli innych. Danielowi nie daje spokoju kobieta, z powodu której znalazł się w sytuacji nie do pozazdroszczenia, coś nie zgadza mu się w przedstawianym przez policjantów obrazie. Kim jest Ewa Kochańska i co łączy ją z zamordowanym prezesem? Ofiara czy powód zbrodni? A może kimś całkowicie innym niż wszyscy zakładają? Czasem wzrok może mylić czy intuicja również zawiedzie?

Po pierwsze okładka, w której rzucają się w oczy dwa kolory, potem postać i sam tytuł, jest coś jeszcze, czego się nie dostrzega, lecz wyczuwa. Tekst w alfabecie Braille`a, dlaczego użyto go na okładce? Na pewno nie przypadkowo, podobnie jak opis - zwykle umieszczony na tylnej stronie obwoluty tym razem znajduje się na wewnętrznej jej stronie. Nim pierwsze zdanie zostanie przeczytane już ciekawość zostaje pobudzona i nie dane będzie jej odpocząć aż do końca książki. Na ponad dwustu stronach autorka daje czytelnikowi niecodzienny kryminał, w jakim nic nie jest oczywiste. Prawda nie jest widoczna na pierwszy rzut oka, by do niej dotrzeć trzeba sięgnąć głębiej niż zwykle, odrzucać to co wydaje się oczywiste i zaufać nie temu co jest widoczne. W centrum znajduje się niecodzienne trio bohaterów, z których dwoje jest całkowitym swoim przeciwieństwem. Mężczyzna i dwunastoletnia dziewczynka, spotykający się w dość specyficznych okolicznościach i zmuszeni nimi do wspólnej drogi. Tytułowym Kamykiem jest nastoletnia Kamila, ale tytuł znajduje także swoje odzwierciedlenie w jednej z kluczowych sytuacji, i osoba i zdarzenie mają ścisły związek z osią akcji, są jej integralnym elementem, wpływającym na całość fabuły. Jednak to dopiero dostrzega się o chwili. "Kamyk" to nie tylko kryminał, to również ukazanie relacji obyczajowych, niełatwych i wymagających wyjścia poza stereotypy. Joanna Jodełka w swej książce wyszła ze schematu sensacyjnej historii i był to właściwy kierunek, bo pozwala wyróżnić się książce w kryminalnym nurcie literatury.


Baza recenzji Syndykatu ZwB



              Za możliwość przeczytania książki
       dziękuję portalowi Zbrodnia w Bibliotece
                    oraz wyd. Świat Książki






czwartek, 15 listopada 2012

Stosik z zaproszeniem i nagroda :)


Stosik ponownie zawitał do mnie, coś na poprawę humoru, 
bo jak na razie pogoda za oknem dopisuje ;)
 Oprócz tego miła wiadomość dotarła o wygranej w konkursie Syndykatu Zbrodni w Bibliotece


 


Od góry:

"Nie licząc kota czyli kolejna historia miłosna" Kasia Bulicz - Kasprzak, 
dlaLejdis.pl i wyd. Nasza Księgarnia
"Czy było warto. Odyseja dżinsowych Kolumbów" Liana Arkuszewska,
wyd. Novae Res
"CybulskI o sobie" Mariola Pryzwan,
sztukater.pl i wyd. MG
"One za tym stoją" Aleksandra Boćkowska,
sztukater.pl i wyd. MG
"Za kurtyną lat" Małgorzata Komorowska,
sztukater.pl i wyd. Impuls



ZAPROSZENIE



Wydawnictwo MUZA SA oraz MiTo art.café.books
zapraszają na wieczór z Michele Fitoussi,
autorką niezwykłej biografii „cesarzowej piękna”,
założycielki światowego imperium kosmetycznego,
jednej z najbogatszych kobiet w historii






26 listopada 2012 roku, godzina 18.30
MiTo art.café.books, ul. Waryńskiego 28
Warszawa

Spotkanie poprowadzi Anna Popek


W programie:


- rozmowa z Michele Fitoussi

- podpisywanie książek
- pokaz zdjęć z archiwum Heleny Rubinstein
- muzyka wybrana specjalnie na ten wieczór przez Michele Fitoussi
- wino i wypieki francuskie