poniedziałek, 22 czerwca 2020

Lipcowa premiera

Lipcowa premiera:

22.07.2020





Fragment:

"Wilgoć, zimno, smród oraz nikłe światło jednej żarówki są moją codziennością od nie pamiętam kiedy. Nora, w której zostałam zamknięta, jest moim piekłem, w której minuty zamieniają się w godziny, godziny w dni, a dni być może w tygodnie. Nie pamiętam zbyt dużo, właściwie prawie nic, gdyż moja pamięć szwankuje. Nie kojarzę tego, jak się tutaj znalazłam. Mam tylko przebłyski czegoś, co można wziąć za wspomnienia. Za każdym razem, gdy próbuję wytężyć umysł, pojawia się czarna dziura, więc w końcu się poddaję. Próbuję sobie przypomnieć, jak się nazywam, ale jest tylko pustka. Ten, który od czasu do czasu przynosi mi jedzenie, mówi do mnie „Natalie”, jednak to słowo jest mi wyjątkowo obce. Nie wiążą się z nim żadne emocje, więc może wcale nie mam tak na imię? Ale za każdym razem nadchodzi sen, obdarowuje mnie obrazem zielonych oczu przypominających leśne jeziora i miękkim, ochrypłym głosem, przemawiającym do mnie. Za każdym razem budzę się zdezorientowana i nim dojdę do siebie, mija dobra chwila, po czym znów czuję pustkę."

niedziela, 21 czerwca 2020

Gra pozorów


„Ostatni lot”
Julie Clark

Pozory, od nich wiele się zaczyna i na nich równie dużo kończy się. Nie tak rzadko stają się dla większości rzeczywistością, sprytnie utkane z oczekiwań i ludzkich marzeń doskonale stapiają się z tym, co inni chcą zobaczyć. Jednak prawda jest zupełnie inna, bardziej skomplikowana, chociaż może wcale nie aż tak mogłoby się wydawać, za to mniej wygodna i obnażająca to od czego tak chętnie odwraca się głowę. Ci, którzy zdecydują się zakończyć tę iluzję nie liczą na zrozumienie i pomoc, jedynie pragną by pozostawiono ich w spokoju, chyba, że zostaną postawieni pod ścianą …

Życie na widoku wcale nie oznacza, że nie da się mieć tajemnic, wprost przeciwnie, wystarczy jedynie stworzyć perfekcyjne złudzenie tego, co chcą zobaczyć inni. Claire dała się nabrać na nią, pragnąc czegoś co miało przynieść jej w końcu szczęście. Niestety dało zupełnie coś odwrotnego, a złota klatka okazała się wiezieniem o zaostrzonym rygorze, w jakim każdy niewłaściwy ruch jest przez jej męża karany brutalnie i bez ostrzeżenia. Kto jednak uwierzyłby, że przystojny i odnoszący sukcesy Rory Cook jest domowym tyranem? Nikt. Rozwód? Najprawdopodobniej po trupie, zgadnijcie czyim? Wydaje się, że nie ma wyjścia z tego koszmaru, a gdyby ktoś był w podobnej sytuacji? Czy wymiana biletów i podróż w imieniu tej drugiej może być sposobem na uwolnienie się od tego, co jest ich udziałem? Wystarczy tylko wejść na pokład samolotu pod cudzym nazwiskiem i z nie swoim biletem. Nie ma czasu na rozważanie za i przeciw, decyzję podjąć trzeba od razu. Jednak rzeczywistość jest bardziej skomplikowana niż mogłoby się wydawać, bo Eve tak naprawdę nie za wiele powiedziała o sobie, a to, co odkrywa Claire sprawia, że wiele musi ona przemyśleć. Czasem ucieczka to nie koniec, ale dopiero początek walki, jakiej tak obawiało się podjąć …

Historia gry pozorów i iluzji w świecie bezwzględnych interesów oraz dwóch kobiet, postawionych pod ścianą i wybierających niestandardową formę obrony buduje kanwę fabuły „Ostatniego lotu”. Julie Clark obudowała ją tajemnicami, rodzinnymi sekretami i przede wszystkim kontrastowymi bohaterkami głównymi, różniącymi się od siebie jak dzień i noc, lecz równie zdeterminowanymi by zdobyć coś, co wydawałoby się mają cały czas. Wolność, bez strachu, bez oglądania się za siebie i bycie sobą, jaka jest cena za takie pragnienie? Życie. Tylko lub tyle. Autorka po mistrzowsku dawkuje odsłanianie prawdy, wydaje się, że o jednej z postaci wiemy prawie wszystko, natomiast druga jest prawdziwą enigmą, lecz tak naprawdę ta pierwsza również ma do czynienia z pewną zagadką. Zresztą nie jest ona jedyną, a odkrywanie ich jest ważnym wątkiem powieści, w której nie ma co stawiać na łatwe odpowiedzi, bo i pytania okazują się o wiele bardziej skomplikowane niż mogłoby się wydawać. Z jednej strony czytelnicy otrzymują rasowy thriller, z drugiej przejmującą opowieść o domowej przemocy, próbie przerwania błędnego koła oraz niedostrzeganiu błagania o pomoc. Pisarka nie poprzestała na tym, pokazała także na czym polega sztuka manipulacji człowiekiem, wykorzystania jego słabości oraz niszczenia krok po kroku, aż do momentu gdy może tylko zrobić jedno – podjąć próbę ucieczki, bo wierzy, że uratować może się tylko sam. Ceną jest za to wyrzeczenie się swojej tożsamości. Jednak to także nie wszystko, bo diabeł tkwi w szczegółach, a przypadek rzadko kiedy pojawia się na zawołanie. Julie Clark z wprawą mistrza kluczy pomiędzy wątkami, stawia na detale i stopniowanie napięcia i ujawniania niewiadomych szczegółów.

Tam gdzie jedni widzą koniec tak naprawdę da się dostrzec początek …





Książkę przeczytałam dzięki
uprzejmości
Wydawnictwu MUZA

sobota, 20 czerwca 2020

Zapowiedź

Zapowiedź





Drugi tom serii, która zyskała miano „zupełnie innej historii mafijnej”!

Dalsze losy Melody i Liama z Ruthless People

Jeden sekret. Wiele ofiar.

Wszystko, co Melody Callahan wiedziała o swojej przeszłości, okazało się kłamstwem. Jej ojciec kłamał. Jej mąż kłamał. Ale prawda jest taka, że sekrety w końcu muszą wyjść na jaw. Nie mogą wiecznie pozostawać w ukryciu. I tak też się stało.

Kobieta dowiedziała się, że jej matka Aviela żyje i – jakby tego było mało – zrobi wszystko, żeby zniszczyć to, co Melody i Liam budowali przez ostatni rok.

Mając nowego wroga i bezustanną uwagę mediów, związaną ze zbliżającymi się wyborami prezydenckimi, Liam i Melody muszą walczyć na kilku frontach. Melody nie wie, co robić. Jest rozdarta między silnym uczuciem do męża a chęcią rozszarpania go na strzępy za to, że kłamał. Jednak w tym świecie kochanie kogoś a okazywanie mu uczuć to dwie różne rzeczy.

piątek, 19 czerwca 2020

Pasja i rzeczywistość


„Pies”

Jakub Gończyk

Wydaje się nam, że wiemy jak wygląda praca policjantów, zwłaszcza po obejrzeniu nieskończonej ilości filmów, seriali i dokumentów. Czasem też niektórzy wyrabiają sobie zdanie na podstawie własnych doświadczeń, ale to i tak ułamek tego, co faktycznie ma miejsce. Takie źródła często są jedynymi jakie bierze się do budowy obrazu policji, bo co jeszcze nam potrzebne? Może trzeba sięgnąć głębiej, tam gdzie spoczywa sedno?

Z kanapy praca policjanta bywa ekscytująca, oczywiście z pewnymi minusami, ale przecież to służba, obywateli należy chronić. Niestety ta perspektywa nie oddaje realiów takich jak narażenie życia, odpowiedzialność, olbrzymiego stresu i zbyt często braku podstawowego szacunku. Zwykła interwencja z powodu kradzieży, bójki, wydającą się dla kogoś postronnego rutyną może szybko nabrać o wiele groźniejszych okoliczności. A to jedynie jeden z wielu przykładów z codzienności policyjnej prewencji, w jakiej bywa różnie, lecz jednego nie da się nigdy wyeliminować – zagrożenia, nie zawsze widocznego i możliwego do wkalkulowania w to, co może się zdarzyć. W końcu ludzka pomysłowość w wyrządzaniu krzywdy innym i sobie oraz głupota niestety nie znają granic.

Kulisy rzadko kiedy są spektakularne, ale od nich najlepiej widać to, co dzieje się na pierwszym planie. Widownia ogląda wersję jaką chce zobaczyć albo tę, którą powinna, lecz prawdziwy obraz nieco różni się, niekiedy nawet bardzo. Kiedy zgasną światła na scenie dopiero zauważa się pozostałe detale, mniej spektakularne, jednak będące kanwą do krótkiego widowiska jakiego byliśmy widzami. Dlaczego skojarzyła mi się książka „Pies” Jakuba Gończyka właśnie z takim porównaniem? Policję większość z nas zna z ekranów telewizorów czy też kinowych, dokumentalnych filmów, rzadziej z kontaktów nazwijmy je służbowo-zawodowych. Opinię na jej przedstawicieli albo również całej formacji mamy wszyscy, takie nasze prawo, czy jest ona słuszna? To już równiej musimy sami rozstrzygnąć. Jednak najczęściej jesteśmy właśnie tylko obserwatorami, natomiast kuluarów już nie dostrzegamy, bo nie mamy takich możliwości czy też nie chcemy ich widzieć. Właśnie dlatego nasunęła mi się na myśl taka analogia, bo oddaje częściowo odczucia towarzyszące podczas lektury. Autor bez ogródek pisze o swojej pracy, zwłaszcza o  jej cieniach, lecz pod żadnym względem nie jest to litania żalów bądź wyrzutów, ale realne spojrzenie kogoś kto zna tę pracę od podszewki, a zwłaszcza jej absurdy oraz zderzenie realiów z teorią. „Pies” nie jest kryminałem, za to czytelnicy mają możliwość poznania rzeczywistości, dalekiej od tej ze statystyk prezentowanych w telewizyjnych wywiadach, o wiele bardziej ciekawszej niż pomysły scenarzystów. Jednak przede wszystkim to reporterski zapis realnych interwencji z punktu widzenia osoby, która nie świadkiem, obserwatorem, lecz rzeczywistym uczestnikiem wydarzeń, w liczbie mnogiej i mającej miejsce każdego dnia. Zamiast wzniosłych słów osobiste odczucia i autentyczność, ale również widoczna pasja zawodowa i satysfakcja z wykonywanej pracy, dwie strony medalu, jaki w tym fachu zdarza się  rzadko, gdyż uważa się, iż to oczywista służba dla społeczeństwa.


 Za możliwość przeczytania 
książki dziękuję:

środa, 17 czerwca 2020

Dzisiejsza premiera

Dzisiejsza
premiera:







Ona – zwykła dziewczyna. Domatorka, wręcz outsiderka, o przeciętnej urodzie, długich, prostych włosach w kolorze mokrego piasku. On – facet o powierzchowności herosa i boskiej arogancji. Wokalista i gitarzysta jednego z najpopularniejszych na świecie zespołów rockowych, który wiedzie życie jak w cudownym śnie. Nieziemsko przystojny, czarujący, seksowny i… perwersyjny. Na pierwszy rzut oka różni ich dosłownie wszystko. Łączy? Muzyka i niewytłumaczalna chemia.

„Niegrzeczny idol” może przywoływać skojarzenia z kinowym hitem „Narodziny gwiazdy” („A Star Is Born”). Wspólna trasa koncertowa daje bowiem początek miłości pełnej namiętności i pożądania. Miłości bożyszcza tłumów Killiana do Libby – zwykłej dziewczyny z sąsiedztwa, która okazała się bardziej uzależniająca niż wszystkie fanki świata. Czy dziewczynie uda się zatrzymać idola, skoro cały świat chce jej go odebrać? Czy Killian znajdzie sposób, by wyciągnąć Libby z jej pustelniczej skorupy i zatrzymać przy sobie? Kristen Callihan stworzyła niezwykłą opowieść o dwojgu ludzi, którzy muszą nauczyć się walczyć o to, czego pragną najbardziej – siebie nawzajem.