sobota, 9 lutego 2013

Czasem słońce, czasem deszcz ...



"Gdy nie nadejdzie jutro" 
Paweł Skawiński
Prawda ma co najmniej dwie twarze, jedna cechuje się jasnym obliczem i prostotą, druga jest bardziej skomplikowana i o wiele bardziej niewygodna. Kłamstwo przy tym, co najmniej, wydaje się o wiele bardziej atrakcyjne, a iluzja i eufemizm są jego awersem i rewersem. Nie zawsze jest aktem złej woli, czasem po prostu jest okrojoną wersją rzeczywistości, jej niedopowiedzeniem, kto w końcu chwaliłby się tym, co inni uważają za złe? Można się przecież skupić na pozytywach, one są łatwiejsze w odbiorze, no i nie wystawiają złego świadectwa. Po co wdawać się w dyskusje, które i tak nie przyniosą niczego nowego, a ściągną jedynie uwagę nie na to co nieodpowiednie? 
Indie zamieszkuje ponad miliard ludzi, ich historia jest równie niezwykła jak i sami mieszkańcy – prawdziwa mozaika etniczna, religijna i kulturowa, trudno ubrać w słowa to, czego można doświadczyć, gdy jest się tego naocznym świadkiem. Bollywoodzkie produkcje to kolorowe, pełne ruchu i muzyki produkcje filmowe jedyne w swoim rodzaju. Nawet hollywoodzkie ekranizacje często ustępują im rozmachem, przepychem i bogactwem motywów. Odbiorcami jest wiele milionów widzów, a raczej ich setki, popularności może zazdrościć im cała branża filmowa. To, co przedstawiają to niezwykle barwny świat, w jakim nie ma miejsca na zwyczajność, szarość i to, od czego odwraca się głowę. Oczywiście większość wie, że to jedynie plan filmowy, a rzeczywistość jest zupełnie inna. Jednak najczęstszym skojarzeniem jest i tak najpierw piękna egzotyczna wizja, a dopiero chwilę później przed oczyma mamy bardziej szare widoki, o ile w ogóle się pojawią. Wiadomo, że prawda jest inna, ale zdarzają się przecież i w niej uśmiechy losu, kto nie pamięta filmu "Slumdog"? To nie Bollywood, a happy end jest! Wyjątek potwierdzający regułę, a zresztą biedę i ubóstwo spotyka się wszędzie! W tym równaniu wszystko wydaje się równoważyć, pod warunkiem, iż nie zdejmiemy różowych okularów, kasty weźmie się pod uwagę, jako "coś" historycznego, a nie jak najbardziej realnego, no i zamiast milionów pracujących za przysłowiową miskę jedzenia będzie się doszukiwało bogatych maharadżów czy też milionerów. To wcale nie czarnowidztwo i wytykanie problemów z poziomu zachodniego człowieka, który wie lepiej jak świat ma być urządzony. Prawda wcale nie wyzwala, bo jest znana, chociaż nieakceptowana, a jej nagłaśnianie uważa się za zbędne, lecz dzięki ukazaniu mniej spektakularnych aspektów można próbować poznać istotę niezwykłych kultur od strony nie przysłowiowej "cepelii". Brud, ból, ubóstwo, brak pieniędzy oraz perspektyw, ale i wykorzystywanie każdej szansy na poprawę losu, walka w każdym dniu by przyszłość dzieci była lepsza oraz wiara, że można zdobyć więcej, nawet, gdy jest się na samym dole, jest równie interesująca.

"Gdy nie nadejdzie jutro" nie niszczy portretu Indii jak z prospektu turystycznego, bo to również jedna z twarzy tego niezwykłego kraju, setek języków, tysięcy bogów i ponad miliarda ludzi. Paweł Skawiński ukazuje rewers tej samej monety, o jakim świat wie doskonale, lecz jakoś najczęściej jej nie zauważa. Autor nie skupia się na ogólnikach, przedstawia czytelnikom konkretne portrety nie anonimowych ludzi, a z pojedynczych kadrów powstaje panorama, nie taka z bollywoodzkich produkcji, ale jeszcze ciekawsza i bogatsza. Zamiast przystojnych aktorów i pięknych aktorek, osoby z twarzami, na jakich widzi się prawdziwe emocje, blaszane domy gdzieś przy moście w Bombaju wcale nie są gorszym tłem niż perełki architektury. Co ważne, czytając "Gdy nie nadejdzie jutro", nie ma się wrażenia popadania z jednej skrajność w drugą. Ta strona prawdy, mająca realną twarz, okazuje się równie interesująca, co wygładzone do granic możliwości eufemizmy. Dokumentalna fabuła wcale nie odbiera tego czaru, który zachwyca w reklamach wyjazdów turystycznych, wprost przeciwnie, jest on równie silny. Pod szarością kryją się równie intensywne barwy, a nawet jeszcze mocniejsze, bo kontrastowe i niedające o sobie zapomnieć.


Za możliwość  przeczytania książki
Dziękuję CPA www.polscyautorzy.pl
oraz wyd.Prószyński i S-ka



piątek, 8 lutego 2013

Trailer „Pana Lodowego Ogrodu”

 Trailer  „Pana Lodowego Ogrodu”

Poznajcie Midgaard - świat istot rozumnych i magii.

Świat, który został wykreowany przez Jarosława Grzędowicza w powieści „Pan Lodowego Ogrodu". Powieści w 4 tomach, napisanej z rozmachem godnym dzieł Hieronima Boscha, Stevena Spielberga, J.R.R. Tolkiena i George'a R.R. Martina.

Trailer zrealizował Bogusław Kurek, na podstawie grafik Piotra Cieślińskiego. Wykorzystano też motyw muzyczny z „ocalonej pieśni” autorstwa Kuby Jabłonki.


czwartek, 7 lutego 2013

Zdrada czai się wszędzie

"Bez litości"
Douglas Preston
Lincoln Child

Śmierć, podobno jedna z dwóch ostatecznych rzeczy w życiu człowieka, jaka zmienia wiele, a raczej wszystko, szczególnie w życiu najbliższych tego, który odszedł. Ból, rozpacz i żałoba towarzyszą rodzinie i bliskim, czasem towarzyszy im pytanie dlaczego. Kiedy odejście jest niespodziewane i dodatkowo jeszcze wynikiem wypadku brak odpowiedzi, kto jest winny całej sytuacji wątpliwości nie są niczym dziwnym. Kiedy jednak brak odpowiedzi na znaki zapytania lub są one niewystarczające niektórzy rozpoczynają śledztwo na własną rękę. Każdy ślad podejrzenia, niewyjaśniony detal, dziwne okoliczności towarzyszące tragedii, wszystko to może być punktem zaczepienia dla poszukiwań prawdy,ale również dawać złudną nadzieję, że faktycznie brały w niej udział osoby trzecie i to ze złych pobudek. Dla postronnych może wydawać się to niezrozumiałe i niepotrzebne, bo zamiast pójścia do przodu jest kurczowe  trzymanie się czegoś co wydaje się jedynie wymysłem udręczonego żałobą umysłu. Ale gdy ma się przekonanie, że weszło się na właściwą ścieżkę rzadko co może zatrzymać człowieka przed podążaniem nią ...

Aloysius Pendergast ma jasno wytyczony życiowy cel - ujęcie sprawców morderstwa swojej ukochanej żony, wbrew opinii innych, że śmierć kobiety była wynikiem wypadku, tragicznego i niespotykanego, lecz tylko wypadku, a nie zabójstwa. Jednak mężczyzna ma całkowicie inne zdanie i nie cofnie się przed niczym by dotrzeć do prawdy. Sześć lat to dużo czasu by udowodnić swoją tezę lub odkryć jej zaprzeczenie, jednak dla pogrążonego w rozpaczy człowieka to bardzo krótki okres. Jako agent FBI wie o wiele więcej niż przeciętna osoba, a informacje jakie posiada tym bardziej czynią z niego niedowiarka. Pierwsze wrażenie często okazuje się mylne, szczególnie kiedy odkrywa się niepokojące szczegóły, może niedotyczące bezpośrednio sprawy, lecz każące wątpić w oficjalne ustalenia. Powoli okazuje się, że prawda ma wiele twarzy, lecz są one ukryte pod maskami. Pendergast przekonuje się, i to osobiście, że nawet w najbliższym otoczeniu czai się kłamstwo i zdrada. Każdy jego krok musi starannie przemyślany, bo wrogowie czekają tylko na nawet najmniejsze potknięcie by zaatakować z całą swoją siłę. Detale oderwane od siebie zaczynają układać się w całość, jednak ma ona swoje drugie dno i to sięgające w przeszłość,czasy kiedy nie liczono się z człowiekiem, był on jedynie dla innych numerem obozowym. Na tym jeszcze nie koniec, to dopiero początek tego co czeka Aloysiusa, rozpoczynając swoje dochodzenie nie spodziewał się tego co przyniosło. Los przyszykował mu nie lada niespodziankę, a raczej coś większego kalibru, czego nie przewidywały najśmielsze marzenia. Dlaczego ktoś zadał sobie tyle trudu by ukryć przed Aloysiusem Pendergastem coś takiego? Przecież posiada on odpowiednie kontakty i pieniądze, by samemu zająć się tym co zagraża jego najbliższym. Wydaje się, iż odpowiedź kryje się w przeszłości rodziny zmarłej żony, lecz dotrzeć do jej sedna nie jest łatwo, no i komuś nie podobają się poczynania agenta. Czyżby był bliski rozwiązania intrygi, której korzenie sięgają kilkadziesiąt lat  wstecz, a macki wciąż oplatają ludzi? Co faktycznie zdarzyło się sześć lat wcześniej na polowaniu w Afryce?

Duet Preston - Child ma na swoim koncie wiele ciekawych książek, "Bez litości" należy do tej kategorii i to do jej czołówki. Intryga, sensacja, wielkie pieniądze, spisek, przeszłość wpływająca na teraźniejszość, to niektóre elementy wątków tej historii. Autorzy wcale nie śpieszą się z wyjaśnieniem zagadek, za to dokładają czytelnikom kolejne detale do barwnej układanki. Czytelnicy szybko przekonują się, że spodziewać się powinni na pewno jednego - niespodzianek i nagłych zwrotów akcji. Tajemnica,a raczej liczba mnoga tego słowa, to również klucz do tej powieści, gdyż jest obecna ciągle. Nawet wydarzenia wydające się na pierwszy rzut oka na jak najbardziej zwyczajne, posiadają w sobie jej ślad, który wraz z rozwojem akcji staje się coraz bardziej widoczny. "Bez litości" splata w sobie sensację, historię i motyw spisku, czyli wszystko to co wciąga w lekturę i nie pozwala na odłożenie książki aż do momentu gdy zostanie przeczytana ostatnia strona. No, a na dodatek bohater, który nosi w sobie wiele sekretów i rzucający cień podejrzenia, że posiada on wiele twarzy ...


Za możliwość przeczytanie książki    
dziękuję portalowi Duże Ka i wyd. G+J

środa, 6 lutego 2013

Co nowego w lutym :)

Drugi miesiąc 2013 roku przynosi kolejne książki,
jakimi warto się zainteresować :)


Jest rok 1990, niedługo po upadku muru berlińskiego. Reacher wciąż jeszcze jest majorem żandarmerii i wierzy w szczytne cele US Army. W Sylwestra, przeniesiony ledwie dwa dni wcześniej z Panamy do Karoliny Północenej, Reacher dowiaduje się, że położonym niedaleko obskurnym hoteliku zmarł nagle dwugwiazdkowy generał. Kilka godzin później z rąk włamywaczy ginie jego żona, niedługo później na tamten świat przenoszą się pułkownik i sierżant sił specjalnych. Nowo mianowany zwierzchnik Reachera, pułkownik Willard kategorycznie zakazuje śledztwa. Jest ignorantem, czy spiskowcem? Major łamie rozkaz i trafia w sam środek intrygi. Wraz z czarnoskórą porucznik Summer stara rozwikłać zagadkę i odnaleźć teczkę generała, zawierającą tajemnicze materiały na temat sił pancernych. Akcję przerywa mu nagły telefon - matka Reachera jest ciężko chora, a on musi porzucić sprawę i udać się do Francji...



 Lucy Houston i Mickey Chandler pewnie wcale nie powinni się w sobie zakochiwać, a tym bardziej myśleć o małżeństwie. Oboje są obciążeni genetycznie - on cierpi na chorobę afektywną dwubiegunową, kobiety w jej rodzinie jedna po drugiej zapadają na raka piersi. Kiedy jednak w dniu dwudziestych pierwszych urodzin Lucy drogi jej i Mickeya przecinają się, oboje wiedzą, że to spotkanie odmieni ich życie.
Pełni obaw i wątpliwości, Lucy i Mickey są gotowi zrobić wszystko, by ich związek przetrwał - spisują nawet jego reguły. On zobowiązuje się regularnie przyjmować leki. Ona nie będzie obwiniać Mickeya o to, co nie podlega jego kontroli. Oboje przyrzekają sobie wierność i cierpliwość. Jak w każdym małżeństwie, zdarzają im się lepsze i gorsze - a czasami koszmarnie złe - dni. Załamani kolejnym nawrotem choroby, podejmują dramatyczną decyzję: nigdy nie będą mieć dzieci. Kiedy jednak Lucy podczas rutynowej kontroli dowiaduje się, że jest w ciąży, reguły przestają się liczyć, a Lucy i Mickey muszą na nowo zdefiniować swój związek.



 "Najpiękniejszy kraj" to kolejna powieść, której głównym bohaterem jest Erik Winter - błyskotliwy, elegancki komisarz göteborskiej policji, wytrawny smakosz i znawca trunków. Detektyw właśnie powrócił z wakacji w Andaluzji. Jednak musi natychmiast wziąć się do pracy. Tym razem będzie prowadził najtrudniejsze śledztwo w swojej karierze. W osiedlowym całodobowym sklepie na przedmieściach w brutalny sposób zostaje zamordowanych trzech mężczyzn. Dowody wskazują na to, że strzały padły z bliska. Zastanawiające jest, że z kasy nie zostały zrabowane pieniądze. Czy zabici są ofiarami przestępczych porachunków? Czy znali morderców? Ci, którzy mogliby pomóc w wyjaśnieniu sprawy, znikają w tajemniczych okolicznościach. Nikt nie chce współpracować z policją, wszyscy uparcie milczą...




Sklepik z Niespodzianką to wciąż miejsce spotkań kręgu zaprzyjaźnionych kobiet: uroczej właścicielki Sklepiku - Bogusi, pięknej i humorzastej tap madl - Konstancji, energicznej femme fatale - Adeli, zagubionej pani weterynarz - Lidki, dobrej duszy miasteczka - Stasi. Jednak w małej nadmorskiej miejscowości nastał czas zmian. Lidka była uroczą, kochającą życie kobietą. Była. Niespełnione marzenie o dziecku, własnym, ukochanym maleństwie, zmienia wszystko. Z lekarki weterynarii, którą w Pogodnej lubiano i szanowano, ze wspaniałej przyjaciółki, na którą Bogusia, Adela i Stasia mogły liczyć, Lidka przeistacza się w godną pożałowania istotę, raniącą najbliższych. Co jeszcze poświęci, by zostać matką? Niespodziewane trudności pojawiają się także w życiu Bogusi i Adeli. Czy kobiety odnajdą w końcu szczęście i spokój? Czy los się do nich uśmiechnie?


 "Skrzydła sfinksa" to kolejna powieść z bestsellerowej serii o przygodach detektywa i smakosza Salvo Montalbano, mieszkającego w fikcyjnej miejscowości Vigata na Sycylii. W życiu inspektora nic nie układa się tak, jakby sobie życzył. Jego długoletni związek z Livią ponownie przeżywa kryzys. W pracy też nie jest lepiej - Montalbano ma już serdecznie dość przemocy, z którą nieustannie się styka... Tym razem policja znajduje ciało młodej kobiety z przestrzeloną twarzą. Jedynie tatuaż na ramieniu zmarłej może być pomocny przy ustalaniu jej tożsamości. Wkrótce okazuje się, że taki sam tatuaż, przedstawiający motyla sfinksa, miały jeszcze trzy inne dziewczyny z półświatka. Wszystkie były ofiarami handlu kobietami i ocalone zostały przed mafią przez katolickie zakonnice. I wszystkie trzy zaginęły...




 Dwudziestodziewięcioletnia Elena jest managerem w agencji reklamowej w Mediolanie. Życie zawodowe dobrze jej się układa, a związek z mężem - rozczarowuje. W małżeństwo wkrada się rutyna, brakuje w nim pasji i namiętności. Podczas konferencji Elena poznaje pewnego mężczyznę. Od samego początku traktuje go inaczej niż pozostałych, jednak poukładana osobowość nastawiona na życie rodzinne nie pozwala jej zaryzykować i rzucić się w pozamałżeńską relację. Przeżywa rozterki, by ostatecznie odważyć się i zapukać do drzwi mieszkania nieznajomego. Od tego czasu do jej codzienności wkradają się namiętność i pożądanie, zmieniając ją całkowicie w pewną siebie, usatysfakcjonowaną kobietę. Ta erotyczna znajomość będzie równie fascynująca, co niszcząca...




 Już na pierwszej stronie czytelnik poznaje mordercę, na kolejnej narzędzie zbrodni oraz ofiarę, która na trzeciej stronie ginie. Wydaje się, że na tym historia mogłaby się zakończyć. Jednakże von Schiracha dużo bardziej od tego, kto i kogo zabił, interesuje sam motyw, ciekawi go, co pcha ludzi do czynów, do których na pozór nie byliby zdolni. Jaki bowiem cel w zabójstwie osiemdziesięciu kilkuletniego staruszka, przedsiębiorcy, przykładnego ojca i kochanego dziadka, ma młodszy od niego o dwadzieścia lat mężczyzna, wzorowy obywatel? Strona po stronie narrator odsłania kolejne tajemnice sięgające czasów II wojny światowej, uświadamiając nam, że ludzie nie są z gruntu źli bądź dobrzy, ofiara bywa też katem, nieuwaga może dużo kosztować, a prawda to najprostsza rzecz pod słońcem. "Sprawa Colliniego" stanowi również ważny głos we wciąż żywej dyskusji nad historią. Dyskusji o winie, jaką Niemcy, jako naród, ponoszą za zbrodnie swoich dziadków i ojców...

W latach 50. młoda buntowniczka, Alexandra Sinclair, wyjeżdża z rodzinnej wioski do Londynu, gdzie zatrudnia się w piśmie redagowanym przez Innesa Kenta. 50 lat później druga bohaterka, malarka Elina Vilkuna, po traumatycznym porodzie, gubi się we współczesnym Londynie, w którym mieszka wraz ze swoim narzeczonym Tedem, scenarzystą filmowym. Obie bohaterki wyruszają w swego rodzaju podróż w czasie: Lexie w przyszłość, Elina zaś w przeszłość, szukając odpowiedzi na pytania, które pozwolą im odbudować nadszarpnięte związki z bliskimi ludźmi.
Liryczna, ale nie sentymentalna powieść o zwodniczości pamięci i nieprzewidywalnych skutkach miłości.
Autorka stopniowo buduje napięcie wokół fabuły opartej na tragicznej tajemnicy, przedstawiając obrazki z życia grupy powiązanych z sobą bohaterów.





Kiedy Madison postanawia zatrudnić pracownika, by pomógł jej prowadzić księgarnię z literaturą erotyczną, zaczynają dziać się rzeczy, których nie miała w planach. Bezczelny Andy nie dostaje posady, ale znajduje sobie inne miejsce w życiu bohaterki. Podczas gdy spięty i zahukany Gabriel nie może znieść zachowania pracodawczyni. Jeden mężczyzna przejmuje nad nią kontrolę, drugi pozwala sobie rozkazywać. Tyle że granice się zacierają i Madison nie jest pewna, kto prowadzi, a kto podąża za nią. Podniecający trójkąt, walka o władzę... czy Madison dowie się, czego naprawdę pragnie?




 Tak jak wezbrane wody Kaczawy porywają ze sobą domy i ludzki dobytek, tak przybycie nowego nauczyciela porwało Marię nowym, nieznanym dotychczas uczuciem. Ta skromna i pracowita dziewczyna nie potrafi jednak okazać przeżywanego skrycie dramatu nieodwzajemnionej miłości. Na domiar złego, niespodziewanie pojawiają się przed nią nowe, wydawałoby się ponad jej siły, zadania. Mimo młodego wieku musi przejąć po matce prowadzenie gospodarstwa i opiekę nad młodszymi braćmi. Budzi to niedowierzanie, a potem także zawiść miejscowej społeczności, kiedy okazuje się, że robi to doskonale. Przyjaciół ma niewielu, a wśród nich nauczyciela - niestety tylko jako przyjaciela. Zbliża się I Wojna Światowa.

Jak potoczą się losy Marii Heinrich?





wtorek, 5 lutego 2013

Żywa legenda

"Cybulski o sobie"
Mariola Pryzwan


Legenda, w niej kryje się prawda, ale i nuta fikcji, a przede wszystkim wyobrażenie innych o tym co faktycznie zdarzyło się. Jeżeli dotyczy człowieka to jej integralną częścią jest sława, w takiej kombinacji odnaleźć prawdziwą osobę pod warstwami niedomówień, plotek i złudzeń jest niezwykle trudno. Publiczny wizerunek rzadko składa się z prostych faktów, zresztą ludzkie życie nigdy nie jest mozaiką łatwych detali, a wystawione na publiczny widok komplikuje się jeszcze bardziej. Pomiędzy tym co jest wiadome wszystkim, a prawdziwym obliczem kryje się źródło z jakiego czerpie siłę mit, z czasem może się on zacząć żyć własnym życiem …

Imię: Zbigniew, nazwisko: Cybulski … i wszystko wiadomo, bo kto nie słyszał o legendzie polskiego kina? Nawet gdy nie widziało się żadnego filmu z udziałem tego aktora, to jego nazwisko nieraz „obiło się” o uszy. Po pierwsze legenda, po drugie gwiazda, a po trzecie? No właśnie kto? Człowiek, o jakim powstało wiele książek, filmów dokumentalnych, reportaży i krąży jeszcze więcej anegdot. Łatwo w takim nagromadzeniu informacji zapomnieć o tym, co faktycznie było ważne, a co jedynie takim się wydawało. Zbyszek Cybulski, młody gniewny w rodzaju Jamesa Deana czy też całkowicie odwrotnie? Jedna z pierwszych ról, w filmie Andrzeja Wajdy "Popiół i diament", od razu weszła do kanonu polskiej kinematografii, a odgrywana postać - Maćka Chełmickiego przyniosła międzynarodową sławę. Jednocześnie to także początek mitu człowieka żyjącego na krawędzi i nonkonformisty oraz pierwszego idola w powojennym kinie. Jednak za tym portretem kryje się o wiele więcej niż słynne role filmowe i wizerunek, jaki stał się nieodzownym znakiem rozpoznawczym. Na sylwetkę twórczą Zbyszka Cybulskiego składa się nie tylko aktorstwo filmowe, ale i prowadzenie teatru, reżyseria oraz scena teatralna. Jako aktor został doceniony i w kraju i zagranicą, chociaż ta druga sfera pozostaje mniej znana, bardziej utkwiły w masowej pamięci role rodzimej produkcji.
Niesztampowa biografia "Cybulski o sobie" pozwala czytelnikom ujrzeć aktora w całkiem innym świetle, nie w relacjach innych, lecz własnymi oczyma aktora. Dzięki zapiskom i wywiadom jest Zbyszka Cybulskiego, narratorem nie jest osoba druga, ale on sam. Taka perspektywa pozwala na odkrycie tego co pozostawało na uboczu, a stanowiło istotę.

Mariola Pryzwan z fragmentów wywiadów, listów, publikacji prasowych oraz osobistych notatek stworzyła portret, który ukazuje Zbyszka Cybulskiego tak od strony zawodowej jaki i osobistej. Głos został oddany głównemu bohaterowi, który we własnym imieniu opowiada o tym co dla niego było ważne, stanowiło siłę napędową i dawało motywację do dalszej pracy. Wielkie festiwale, sława, nagrody i zwykła codzienna praca przedstawione od strony samego Cybulskiego nabierają całkiem innych barw.



Za możliwość przeczytania książki dziękuję portalowi Sztukateria  
                                   oraz wyd. MG

niedziela, 3 lutego 2013

Wyniki Konkursu Styczniowego ...

Styczeń dobiegł końca, luty nastał, więc czas podać wyniki Konkursu Styczniowego. 
Dziękuję wszystkim za udział w nim :) 

Kolejny już wkrótce, a teraz czas podać wyniki

"Kłamca" powędruje do ...
Natanny 

Gratuluję!!! :)

Proszę o kontakt na mail: kmpessel@gmail.com 

sobota, 2 lutego 2013

Pomiędzy światem realnym i wirtualnym

"Przez burze ognia"
Veronica Rossi


Życie, jedno krótkie słowo, ale mające tysiące definicji, jednocześnie postrzegane przez wszystkich podobnie i zupełnie inaczej przez każdego z nas. Dla jednych jest pasmem szczęśliwych chwil, inni pokonują przeszkodę za przeszkodę, czasem docenia się to co się ma, a czasem wydaje się to zwyczajną oczywistością. Egzystencja łatwa i ta wymagająca ciągłej walki, o każdy dzień, a nawet godzinę rzadko kiedy są odległe od siebie. Niekiedy przypadek decyduje o wszystkim, ale splot okoliczności nie zawsze jest odpowiedzialny za to co przydarza się człowiekowi, wystarczy jedna decyzja by niepostrzeżenie wejść na całkiem inną drogę życiową, jakiej nigdy nie brało się pod uwagę. Nagle to co uważało się za oczywiste zostaje daleko za nami, a obecna rzeczywistość okazuje się całkowicie inna niż do tej pory sądzono. Co zrobić gdy nowe otoczenie jest całkowicie obce, wrogie i nie ma nikogo kto mógłby, a raczej chciałby, wyciągnąć pomocną dłoń?

Reverie to prawdziwa oaza w świecie, gdzie przyroda jest nieobliczalna i nieprzyjazna człowiekowi. Aria zna tylko życie w środowisku, w jakim główną rolę odgrywa technika i technologia, dzięki nim ma dostęp do nieograniczonych możliwości. Wirtualne realia dają wszystko czego można pragnąć, a przede wszystkim odgradzają od tego co może zabić. Dla Perrego domem jest otwarta przestrzeń, lasy i wioska, gdzie ludzie żyją z pracy własnych rąk. Jego dzień powszedni to walka o wszystko, niebezpieczeństwo jest mu znane od podszewki, codziennie spotyka się z nim, zresztą nie ma innego wyjścia. Drogi mieszkanki Reverie i Wykluczonego krzyżują się w dramatycznych okolicznościach, lecz żadne z nich nie przypuszcza jakie to będzie miało konsekwencje dla ich przyszłości. Co może połączyć dwoje młodych ludzi z odrębnych "bajek"? Los, ludzkie intrygi czy też coś po prostu własne czyny? W jednym dniu świat leży u stóp, w drugim ... w drugim prawie nic nie pozostało z tego co było znane, prawie - bo jest jeszcze nadzieja, dająca siłę by upadek zamienić w walkę. Perry i Aria nie ufają sobie, obwiniają się i są skazani na siebie, bo tylko razem mogę zdobyć to co  dla nich najważniejsze. O jednym nie mogą zapomnieć nawet na chwilę - zagrożenie podąża za nimi jak cień i wystarczy chwila nieuwagi by zaatakowało brutalnie i bez ostrzeżenia. Kim naprawdę jest ona, a kim on? Pierwsze wrażenie nie zawsze mówi prawdę, wartość człowieka przecież nie kryje się w tym co widać, trzeba sięgnąć głębiej do tego co schowane przed wszystkimi, nawet przed samym sobą. Perry chowa przed Arią swoje prawdziwe oblicze, jej sekret jest tajemnicą, którą nie zna nawet ona sama, ich przyszłość zależy od tego czy uda im się połączyć dwa różne światy. Wrogowie depczą im po piętach, niektórzy z nich są kilka kroków przed nimi, tylko jedna osoba może im pomóc, ale wpierw trzeba ją odnaleźć. Kiedy wszystko sprzysięga się przeciwko człowiekowi trzeba uprzedzenia odsunąć na bok, lecz nie jest to łatwe, szczególnie gdy przez lata budowało się mur pomiędzy tym co realne, a tym co tylko takim się wydaje ...

Jedna planeta, dwa światy i dwoje ludzi, całkowicie różnych od siebie, mających jednak jeden cel - odzyskać to co najważniejsze dla nich, a co zostało utracone. Veronica Rossi wykreowała rzeczywistość, która nie jest jedynie tłem dla fabuły, lecz stanowi jej integralny element, odgrywający ważną rolę. Bogactwo szczegółów daje możliwość czytelnikowi wejścia w barwną historię, w jakiej kryje się niejedna niespodzianka. Często zdarza się, że bohaterowie są dobierani na zasadzie kontrastu, nie inaczej jest i w przypadku książki "Przez burze ognia", jednak autorka nie poprzestała na tej jednej cesze. Bohaterowie zaskakują w momentach, kiedy wydawało się, że już wiemy dokładnie czego po nich możemy się spodziewać. Detale fantastyczne i te obyczajowe oraz nuta przygody świetnie uzupełniają opowieść o niezwykłej przyjaźni i uczuciach, nie mających prawa bytu, lecz i tak rozwijających. Pomiędzy tym co znajome i co stanowi sekret jest miejsce dla tych, którzy nie zawahają się rzucić na szalę swojego życia by wypełnić daną przysięgę.


Za możliwość przeczytanie książki dziękuję
portalowi
Duże Kai wyd. Otwarte

piątek, 1 lutego 2013

Podsumowanie stycznia, czyli miesiąc za nami ;)


Styczeń za mną, upłynął pod znakiem zmian i "niespodzianek" 
z gatunku tych najgorszych. Ale to już było i mam nadzieję, 
że już nigdy nie wróci. Niestety statystyki na tym również ucierpiały - w sumie 14 opublikowanych recenzji i 17 książek przeczytanych:

"Mudry dla ciała,umysłu i ducha", Gertrud Hirschi recenzja
"Schodząc ze ścieżki", Tomasz Jamroziński  recenzja
"W blasku diamentów", Anna Davis recenzja
"Opowieści z Wilżyńskiej Doliny",  Anna Brzezińska recenzja
"Drugi przekręt Natalii", Olga Rudnicka recenzja 
"Isabelle", Mariusz Wieteska, Sabina Waszut, recenzja
"Śmierciowisko", Anna Głomb recenzja 
"Prowincja pełna słońca", Katarzyna Enerlich recenzja
"W plątaninie uczuć", Gabriela Gargaś recenzja 
"Ostatnia spowiedź", Nina Reichter recenzja
"C o zdarzyło się w Lake Falls", Artur K. Dormann recenzja 
"Ksieżycowej melodii szept", Eve Lauda recenzja
"Translacja", Joanna Holson recenzja 
"Kłamca", Tomasz Białkowski recenzja
 
A w niedzielę ogłoszenie wyników Konkursu Styczniowego :)


 

czwartek, 31 stycznia 2013

Energia dłoni



"Mudry dla ciała,umysłu i ducha" 
Gertrud Hirschi


Słowo mudra pochodzi od  sanskryckich słów "mud" oraz "ra" i oznacza w dosłownym tłumaczeniu "to, co przynosi radość", stosowana jest dla osiągnięcia harmonii duszy i ciała. Skojarzenia z Indiami wcale nie jest przypadkowe i nie odnosi się jedynie do pochodzenia językowego wyrazu, ale związane jest również z jogą. Z połączenia tych dwóch pojęć wywodzą się układy dłoni, o działaniu leczniczym i energetycznym. Każdy wie jak ważne są dłonie, ale najczęściej postrzegamy je w całkiem innych kategoriach niż ludzie zajmujący się wschodnią filozofią. Dzięki nowej perspektywie, w tym co zwyczajne, można odkryć szansę na coś nowego i dającego całkiem niespodziewane korzyści.
"Mudry dla ciała, umysłu i ducha" to zestaw sześćdziesięciu ośmiu kart, z jakich każda zawiera jedną pozycję dłoni, odpowiedniej dla konkretnej potrzeby życiowej. W pierwszym momencie ilość wydaje się zbyt duża, a układ rąk zbyt skomplikowany. Jednakże pierwsze wrażenie, w tym wypadku, jest więcej niż mylne, znajdująca się na odwrocie treść pomaga dokładnie zrozumieć cel zastosowania danej mudry. Co ważne nie tylko górne kończyny są angażowane, ale i całe ciało, chociaż duża sprawność fizyczna nie stanowi podstawy. Szczególnie w początkowej fazie pomocne są opisy, pozwalające na zbudowanie odpowiedniej atmosfery oraz przygotowaniu się do samego wykonania mudr dłońmi. Karty mogą służyć również do innych celów - jako wyrocznia, metoda medytacji, umożliwiają stworzenie afirmacji i co również warte podkreślenia - pomagają w zainicjowaniu pozytywnego myślenia. Oczywiście użytkownicy nie są pozostawieni sami sobie i skazani na metodę prób i błędów na drodze poznawania mudr, wprost przeciwnie. Podręcznik w przystępny sposób wprowadza nowicjuszy w zagadnienie, natomiast osoby już znający tę tematykę otrzymują wskazówki na dalszą drogę. Niewielka objętość "instrukcji" okazuje się ogromną zaletą, gdyż treść skupia się na tym co ważne i co pozwala na szybkie oraz skuteczne wejście w praktykę mudr.
Gertrud Hirschi dała, w dosłownym tego słowa znaczeniu, zainteresowanym bardzo inspirującą metodę, dzięki której można rozwój wewnętrzny. Dla wszystkich, chcących poszerzyć swoje horyzonty o medytację "Mudry dla ciała,umysłu i ducha" również stanowią ciekawą alternatywę. W pierwszy momencie może wydawać się, że karty stanowią jedynie chwilową rozrywkę, lecz gdy się je bliżej pozna okazują się czymś o wiele bardziej intrygującym. Nie można również nie zauważyć, że Wydawca nie zapomniał o stronie wizualnej mudr. Żywe kolory, czytelne rysunki instruktażowe oraz ilustracje cieszą oko i co najważniejsze pozostają w pamięci. Rewersy dokładnie wyjaśniają istotę układu dłoni oraz ciała, a także "podsuwają" związaną z mudrą afirmację. Sześćdziesiąt osiem pozycji dłoni daje niezwykle szeroki wachlarz wykorzystania ich w praktyce, od podstawowych do najbardziej zaawansowanych. Jeden zestaw i wiele możliwości, tak dla początkujących jak i praktyków z dużym stażem.
 



Za możliwość przeczytania książki dziękuję portalowi Sztukateria  
oraz Studiu Astropsychologii

środa, 30 stycznia 2013

Stosik na koniec miesiąca

Rzutem na taśmę kolejne ciekawe tytuły :)


Od góry:

"Bez litości" Douglas Preston i Lincoln Child, Duże Ka i wyd. G+J
"Bałamutka" Liz Carlyle, wyd. BIS
"Panna młoda w szkarłacie" Liz Carlyle, wyd. BUS
"Bazgroły ze szkoły" Anna Sójka, CPA i Grupa Publicat
"Misiostwo świata" Grzegorz Janusz, CPA i Grupa Publicat
"Opowieści krasnoludków",CPA i Grupa Publicat

poniedziałek, 28 stycznia 2013

Schodząc z utartych ścieżek

"Schodząc ze ścieżki"
Tomasz Jamroziński


Zbrodnia, ofiary, zabójca, śledztwo, winny i kara. Kilka słów, mówiących bardzo wiele i jednocześnie nie oddających nawet w ułamku tego co faktycznie miało miejsce. Suche fakty i morze emocji, szczególnie odczuwanych przez najbliższych tych, którym odebrano życie, poszukiwanie sprawcy i motywów, rozpacz i niekończące się zadawanie sobie i innym pytania - dlaczego? Ujęcie sprawcy jest jednym z ostatnich akordów, ale dla niektórych wcale nie stanowi końca, a jedynie kolejny etap w nie mającej końca żałobie. Zamknięcie akt i sprawa trafia do archiwum, na półkę, gdzie już znajdują się inne podobne do niej, pokryte kurzem, zapomniane przez prawie wszystkich, tylko pozostające w pamięci najbliższych ofiar. Koniec, ale czy na pewno ...?

Brutalne morderstwo sprzed kilku lat odbiło się szerokim echem, ale jak to bywa upływ czasu zrobił swoje, po ponad dekadzie nikt już wraca do tamtych wydarzeń, bo i po co? Przecież wszystko zostało wyjaśnione, dochodzenie zamknięto, jedynie rodziny nadal noszą w sobie tamtą tragedię. Zbieg okoliczności, a może ludzki błąd sprawiają, że dokumenty odnajduje aspirant Zdanowicz, nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie ich zawartość. Już na pierwszy rzut oka to co się w nich znajduje budzi zainteresowanie policjanta, ale czy faktycznie kryje się coś za tymi zapiskami czy to jedynie nadmierna podejrzliwość? Przecież winny został wskazany, sprawa wyjaśniona, więc nie ma punktu zaczepienia, a jednak intuicja podpowiada, że jakiś haczyk jest ... pytanie tylko jaki i czego dotyczy ... Starszy stopniem, i przede wszystkim doświadczeniem, komisarz Wołoszynow nie podziela entuzjazmu młodszego kolegi, ale i on wydaje się zainteresowany tym co trafiło w ręce Zdanowicza. Przecież można sprawdzić jakie kroki zostały poczynione w przeszłości i przekonać się co faktycznie piszczy w trawie. Okoliczności zbrodni, jak i ona sama, okazują się być niezwykle intrygujące, a przypadek raczej nie wchodzi w grę. Może niedoszła ofiara rzuci nowe światło na to co w pewien letni wieczór wydarzyło się?
Czasem powrót do przeszłości budzi uśpione demony, które atakują znienacka niewinnych świadków. Czyżby komuś zależało by aspirant nie drążył tematu zabójstwa nad jedną z częstochowskich glinianek? Kto stoi za kulisami i pociąga za sznurki? Zbieg okoliczności nie jest siłą napędową w tym co ma miejsce w życiu obu policjantów, szczególnie, że wraz z nowymi informacjami wszystko zaczyna się coraz bardziej komplikować. To co faktycznie wydarzyło się jedenaście lat temu okazuje się mieć drugie dno, rzucające cień podejrzenia na kolejne osoby. Im bliżej sedna sprawy tym więcej wątpliwości, braku zaufania i pewności, iż to co zostanie odkryte nie spotka się z entuzjazmem i pochwałą. Nikt nie lubi przyznawać się do błędów, szczególnie gdy wydawało, że nie ma podstaw do jakichkolwiek wątpliwości ...

Częstochowa nie kojarzy się ze zbrodnią, jej symbol jest zgoła inny, lecz jak okazuje się ukazanie tego miejsca w całkowicie przeciwnym świetle niż zwyczajowo się przyjęło okazało się świetnym zabiegiem. Oczywiście nie samo miejsce tworzy fabułę, ważniejsza jest przecież sama intryga oraz bohaterowie, bo to oni są na pierwszym planie. Jednak odpowiednie tło dodaje wątkom smaku, podobnie jak wykorzystanie motywu - doświadczony wyga i nowicjusz oraz zakulisowych rozgrywek. "Schodząc ze ścieżki" to kryminał, w którym czytelnik dostaje szansę wejścia w zbrodnię od pierwszych stron książki i pozostaje z nią w bliskim kontakcie do samego końca. Wraz z głównymi postaciami czytający odkrywają kolejne fakty, jednak pełny obraz tego co faktycznie wydarzyło się pozostaje w cieniu do końca. Rozwiązanie wcale nie jest oczywiste, a autor na drodze do finału wskazuje wiele dróg, czasem kończących się ślepym zaułkiem, chociaż tak się nie zapowiadały, a czasem wprost odwrotnie. Finał odkrywa to co wcześniej skrywało się umiejętnie pomiędzy słowami, bo odpowiedź dostrzega się schodząc z utartych ścieżek ... Pomiędzy tym co rzeczywiście wydarzyło się i co ujrzało światło dzienne jest motyw, stanowiący źródło zbrodni ...

Baza recenzji Syndykatu ZwB

Za możliwość przeczytania książki Dziękuję
wyd. Oficynka

niedziela, 27 stycznia 2013

Stosik niedzielny ;)

Kolejna porcja lektur na mroźne dni ;)

Od góry:

Tomasz Jamroziński "Schodząc ze ścieżki", wyd. Oficynka
John Lutz "Seryjny", dlaLejdis.pl i wyd. Prószyński i S-ka
Grzegorz Gajek "Szaleństwo przychodzi nocą", wyd. Novae Res
Jarosław Zaniewski "Madeleine i czterech jeźdźców Apokalipsy" 
wyd. Novae Res