poniedziałek, 28 stycznia 2013

Schodząc z utartych ścieżek

"Schodząc ze ścieżki"
Tomasz Jamroziński


Zbrodnia, ofiary, zabójca, śledztwo, winny i kara. Kilka słów, mówiących bardzo wiele i jednocześnie nie oddających nawet w ułamku tego co faktycznie miało miejsce. Suche fakty i morze emocji, szczególnie odczuwanych przez najbliższych tych, którym odebrano życie, poszukiwanie sprawcy i motywów, rozpacz i niekończące się zadawanie sobie i innym pytania - dlaczego? Ujęcie sprawcy jest jednym z ostatnich akordów, ale dla niektórych wcale nie stanowi końca, a jedynie kolejny etap w nie mającej końca żałobie. Zamknięcie akt i sprawa trafia do archiwum, na półkę, gdzie już znajdują się inne podobne do niej, pokryte kurzem, zapomniane przez prawie wszystkich, tylko pozostające w pamięci najbliższych ofiar. Koniec, ale czy na pewno ...?

Brutalne morderstwo sprzed kilku lat odbiło się szerokim echem, ale jak to bywa upływ czasu zrobił swoje, po ponad dekadzie nikt już wraca do tamtych wydarzeń, bo i po co? Przecież wszystko zostało wyjaśnione, dochodzenie zamknięto, jedynie rodziny nadal noszą w sobie tamtą tragedię. Zbieg okoliczności, a może ludzki błąd sprawiają, że dokumenty odnajduje aspirant Zdanowicz, nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie ich zawartość. Już na pierwszy rzut oka to co się w nich znajduje budzi zainteresowanie policjanta, ale czy faktycznie kryje się coś za tymi zapiskami czy to jedynie nadmierna podejrzliwość? Przecież winny został wskazany, sprawa wyjaśniona, więc nie ma punktu zaczepienia, a jednak intuicja podpowiada, że jakiś haczyk jest ... pytanie tylko jaki i czego dotyczy ... Starszy stopniem, i przede wszystkim doświadczeniem, komisarz Wołoszynow nie podziela entuzjazmu młodszego kolegi, ale i on wydaje się zainteresowany tym co trafiło w ręce Zdanowicza. Przecież można sprawdzić jakie kroki zostały poczynione w przeszłości i przekonać się co faktycznie piszczy w trawie. Okoliczności zbrodni, jak i ona sama, okazują się być niezwykle intrygujące, a przypadek raczej nie wchodzi w grę. Może niedoszła ofiara rzuci nowe światło na to co w pewien letni wieczór wydarzyło się?
Czasem powrót do przeszłości budzi uśpione demony, które atakują znienacka niewinnych świadków. Czyżby komuś zależało by aspirant nie drążył tematu zabójstwa nad jedną z częstochowskich glinianek? Kto stoi za kulisami i pociąga za sznurki? Zbieg okoliczności nie jest siłą napędową w tym co ma miejsce w życiu obu policjantów, szczególnie, że wraz z nowymi informacjami wszystko zaczyna się coraz bardziej komplikować. To co faktycznie wydarzyło się jedenaście lat temu okazuje się mieć drugie dno, rzucające cień podejrzenia na kolejne osoby. Im bliżej sedna sprawy tym więcej wątpliwości, braku zaufania i pewności, iż to co zostanie odkryte nie spotka się z entuzjazmem i pochwałą. Nikt nie lubi przyznawać się do błędów, szczególnie gdy wydawało, że nie ma podstaw do jakichkolwiek wątpliwości ...

Częstochowa nie kojarzy się ze zbrodnią, jej symbol jest zgoła inny, lecz jak okazuje się ukazanie tego miejsca w całkowicie przeciwnym świetle niż zwyczajowo się przyjęło okazało się świetnym zabiegiem. Oczywiście nie samo miejsce tworzy fabułę, ważniejsza jest przecież sama intryga oraz bohaterowie, bo to oni są na pierwszym planie. Jednak odpowiednie tło dodaje wątkom smaku, podobnie jak wykorzystanie motywu - doświadczony wyga i nowicjusz oraz zakulisowych rozgrywek. "Schodząc ze ścieżki" to kryminał, w którym czytelnik dostaje szansę wejścia w zbrodnię od pierwszych stron książki i pozostaje z nią w bliskim kontakcie do samego końca. Wraz z głównymi postaciami czytający odkrywają kolejne fakty, jednak pełny obraz tego co faktycznie wydarzyło się pozostaje w cieniu do końca. Rozwiązanie wcale nie jest oczywiste, a autor na drodze do finału wskazuje wiele dróg, czasem kończących się ślepym zaułkiem, chociaż tak się nie zapowiadały, a czasem wprost odwrotnie. Finał odkrywa to co wcześniej skrywało się umiejętnie pomiędzy słowami, bo odpowiedź dostrzega się schodząc z utartych ścieżek ... Pomiędzy tym co rzeczywiście wydarzyło się i co ujrzało światło dzienne jest motyw, stanowiący źródło zbrodni ...

Baza recenzji Syndykatu ZwB

Za możliwość przeczytania książki Dziękuję
wyd. Oficynka

23 komentarze:

  1. Jeszcze tego nie czytałam, ale bardzo mnie zachęciłaś. Zapowiada się naprawdę ciekawie.;)

    Pozdrawiam,
    Klaudyna

    OdpowiedzUsuń
  2. Zapowiada się interesująco, będę miała te książkę na uwadze :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Musze poszperać w księgarniach. Jak mnie wciągnie, to kupię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak zawsze najlepiej jest gdy sami się przekonujemy o wartości książki :)

      Usuń
  4. Już pierwsze zdanie mnie przekonało.:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A zostało napisane po przeczytaniu książki ;)

      Usuń
  5. Leży i czeka :) Niedługo się zabieram za czytanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niby nie :) Ale jednak jestem jej ciekawa, więc niedługo się za nią zabieram :)

      Usuń
  6. Mnie jakoś ta książka nie zaciekawiła. Może potrzebuje czasu, by się do niej przekonać

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niekiedy dopiero po jakimś czasie na książkę patrzy się inaczej :)

      Usuń
  7. Ciekawa recenzja. Książka też zapowiada się ciekawie.

    OdpowiedzUsuń
  8. Czyli Oficynka znów się dobrze zaprezentowała. :) Super!

    OdpowiedzUsuń
  9. Zbrodnie w Częstochowie. Ciekawe, poszukam w bibliotece.

    OdpowiedzUsuń
  10. Wydaje się ciekawa, jak to w sumie w większości przypadków z Oficynki.
    Mam nadzieję, że będę miał okazje kiedyś przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie czytałam jeszcze nic z tego gatunku i muszę w końcu spróbować:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo interesująca książka. Lubię takie klimaty.

    OdpowiedzUsuń