sobota, 21 stycznia 2012

Spotkanie autorskie 28 stycznia

Księgarnia Matras, Stowarzyszenie Sztukater oraz Oficynka
zapraszają na spotkanie z Pawłem Pollakiem,
autorem wrocławskiej powieści kryminalnej „Gdzie mól i rdza”.


28 stycznia (sobota), godzina 14, Księgarnia Matras
ul. Świdnicka 28, Wrocław

Spotkanie poprowadzi Agnieszka Lingas-Łoniewska

Wstęp wolny. Zapraszamy!

piątek, 20 stycznia 2012

Cyfrowe jabłko

"STEVE JOBS gdzie pada jabłko"
Jay Elliot, William L. Simon


Osoba Steve`a Jobsa jest rozpoznawalna przez ludzi w każdym zakątku globu, jako symbol firmy i produktów, które zrewolucjonizowały świat komputerowy i nie tylko. Wielu kojarzy go wyłącznie z najnowszym dorobkiem Apple`a czyli iPodem, iPadem czy iPhonem, jednak to jedynie ostatnie owoce pracy, inne, obecnie powszechnie używane, także wyszły spod jego ręki lub powstały dzięki jego zapałowi. Ale czy można mówić o człowieku tylko przez pryzmat aktywności zawodowej, nawet gdy jest ona dla kogoś najważniejsza? Często patrząc na czyjś sukces widzimy postać autora wyłącznie w czerni i bieli, a gdzieś pomiędzy tymi dwoma kolorami można odnaleźć wiele innych barw, odzwierciedlających dobre i złe życiowe momenty. Droga do triumfu nie zawsze jest prosta, czasem bywa kręta, a efekt końcowy to suma wielu elementów i wysiłku nie tylko jednostki.

Geniusz, wizjoner, zwycięzca, te słowa wielokrotnie padały w odniesieniu do twórcy potęgi Apple`a, stał się jej twarzą, ale w cieniu stoją dziesiątki ludzi, którzy współtworzyli z nim sukces. Pisząc o fascynującym człowieku, łatwo skupić się na pierwsz0planowym aktorze i pozostawić w zapomnieniu drugi plan, bez jakiego triumf byłby trudny do osiągnięcia lub w ogóle niemożliwym do zaistnienia. Książka "STEVE JOBS gdzie pada jabłko" ukazuje tytułową postać nie za pomocą jej osiągnięć, pamiętnych dat, zwycięstw i klęsk, lecz z perspektywy współpracowników i codziennej pracy. Taki punkt widzenia oddaje chwile sławy, momenty klęski i czas kiedy tworzono rewolucyjne produkty, o tych elementach nie wspomina się w tzw. "wersji dla prasy". Efekt końcowy i to co ogląda się na prezentacjach, ogłaszających wejście produktu na rynek to wynik, czasem długich i burzliwych lat, wielu pomysłów, ostrej wymiany zdań i szeregu "burz mózgów".
Nim do sklepów trafił iPhone, każdy szczegół jego obudowy, kolorystyka, nie wspominając już o oprogramowaniu, były omawiane setki, a może tysiące razy. Każdy pomysł był mile widziany, ale u źródła leżało zawsze jedno - detal, liczył się on na równi z całością, bo ich suma to urzeczywistnienie idei. Jednak nie zawsze koncepcja, wydająca siębyc świetną prognozą, okazywała się sukcesem, porażki też były udziałem i Jobsa i jego pracowników, one też stanowią świadectwo jednej z jego twarzy.

Historia Steve`a Jobsa przedstawiona przez Jay`a Elliota i Williama L. Simona to z jednej strony biografia człowieka, który stał się symbolem, a z drugiej strony przedstawienie obrazu marki Apple. Łącząc postać ludzką z firmą, autorzy nakreślili wizerunek, w którym znalazło się miejsce na odzwierciedlenie osoby, taką jaką była naprawdę, a nie tylko opisanie jej zalet, bez wspominania o wadach. Zwycięstwa, konflikty, podpatrywanie innych, genialne pomysły, przegrane, otwartość na zmiany, upór, te cechy i wiele innych składają się na wielowymiarowy portret niezwykłej indywidualności. Sylwetka ta przeszła już do historii, lecz nie należy do przeszłości, nadal wyznacza trendy i jest wzorem dla wielu, pragnących kreować świat nowych technologii. Przeciwnicy i zwolennicy długo będą jeszcze toczyć dyskusje o tym człowieku, niejedna biografia powstanie o nim, warto bliżej przyjrzeć się komuś kto był współtwórcą rewolucji w cyfrowym środowisku.







Za możliwość przeczytania książki dziękuję portalowi Sztukateria
oraz
wyd. Bukowy Las

czwartek, 19 stycznia 2012

Prawo do zbrodni?

"Teoria zbrodni uprawnionej"

Marek Gaszyński


Zbrodnia uprawniona ... dwa słowa, wydające się wzajemnie przeczyć, bo jak można usankcjonować prawem coś co jest z nim niezgodne? A może tytuł odnosi się do aktu zemsty, rewanżu, odwetu, za doznane krzywdy? Jednak teoria ma to do siebie, że gdy odnosi się ją do praktyki to nie zawsze te dwie wielkości pokrywają się ze sobą. Więc jak to jest z hipotezą, że wydarzenie, które z zasady nie może być usankcjonowanie ktoś chce uprawomocnić? Jak dochodzi do powstania takiej koncepcji i dlaczego? Co musiałoby mieć miejsce by mówić o legitymizacji zbrodni? Wiele pytań, żadnych odpowiedzi, bo gdy coś dotyczy czegoś hipotetycznego trudno uzyskać wynik, ale czasem hipoteza jest konfrontowana z rzeczywistością ...


Lata sześćdziesiąte, Warszawa, dwójka studentów - para, widzi swojego wykładowcę i postanawia go śledzić. Nawet to nie jest żart, po prostu jakiś impuls, w końcu co może ukrywać pracownik naukowy? Nic! Ale czy na pewno? Mówi się, że pierwsze wrażenie jakie odnosimy gdy kogoś poznajemy dużo mówi jak dalej potoczy się znajomość, ale z drugiej strony bywa ono często mylne. Dla Norberta Piaseckiego początkowo Piotr Pawłowicz był jednym z wielu nauczycieli akademickich, może trochę młodszym od pozostałych i ciekawiej prowadzącym zajęcia, lecz w gruncie rzeczy była to relacja typowa student - profesor. Zbieg okoliczności sprawił, że poznali się bliżej, przynajmniej tak sądził jeden z nich, drugi miał ukryty cel by nawiązać kontakt właśnie z tym, a nie innym czlłowiekiem. Czasem warto zaufać intuicji i jej podpowiedziom, pomimo, że wydaje się tylko być uosobieniem całkiem innych uczuć, w końcu zazdrość sprawia, że nie postępuje się racjonalnie, lecz gdy wie się o niej to całkiem co innego ... W końcu co może stać na drodze dwojga młodych ludzi, którzy zaplanowali już swoje życie? Los jednak lubi zaskakiwać, wystarczy jeden krok by starannie przemyślane plany legły w gruzach, to co wydawało się na wyciągnięcie ręki ucieka i nie ma sposobu by to dogonić. Dzień ślubu jest dla większości otwarciem nowego rozdziału, bywa także zbiorem chwil, które pamięta się zawsze, Norbert natomiast doświadczył tego, czego w najgorszym koszmarze nawet nie brał pod uwagę. Wyszedł z akademika, wsiadł do taksówki i od tego momentu nikt go nie widział, nie dotarł domu narzeczonej ani do Urzędu Stanu Cywilnego, niczego nie zabrał z pokoju, wszystko zostawił, nawet najbardziej osobiste drobiazgi. Jedynym śladem jest list, w którym niedoszły pan młody wyjaśnia motyw swej ucieczki - wyjazd na zachód z powodów politycznych. Zrozpaczona narzeczona, zawiedzenie przyszli teściowie, nierozumiejący niczego przyjaciele, nikt z nich nie domyślał się niczego.

Kanada w połowie lat sześćdziesiątych dla kogoś bez przeszłości, kto przez pięć lat był w śpiączce wydaje się równie dobrym miejscem do życia jak każde inne. Dzięki zbiegowi okoliczności dostał szansę od losu o jakiej nie marzył nigdy, jakby w ogóle mógł tego pragnąć jeżeli nie pamięta kim był? Nie ma go wśród zaginionych, nie istnieje żaden dokument, w którym by pojawiało się jego zdjęcie, po prostu NN. Rozpoczynanie wszystkiego od nowa, a raczej od początku, daje nieograniczone możliwości, a gdy do tego dołoży się ciężką pracę i oddanych przyjaciół, to świat stoi otworem.


Dwa wątki, dwóch różnych bohaterów, a łączy ich "zbrodnia uprawniona", teoria stała się praktyką. Jeden człowiek uznał, że może być sędzią i katem, by uchronić swój sekret wydał wyrok na osobę, mogącą odkryć pewną tajemnicę z wojennej zawieruchy. Nie zawahał się gdy niszczył wszystko i wszystkich co mogło naprowadzić na jego ślad, był w tym niezwykle skuteczny, nie oszczędził nikogo, nawet siebie samego, chociaż tego nie dostrzegł, za to było to dane ujrzeć największemu wrogowi ...

Marek Gaszyński połączył w swej książce kilka wątków, można w niej odnaleźć sensację, elementy obyczajowe i rzeczywistość ostatnich sześćdziesięciu lat. Autor łączy fikcję z faktami, tak, że czytelnik ma wrażenie, iż czyta autentyczną historię, która jak najbardziej mogła mieć miejsce. Realne postacie i wydarzenia, a pośród nich wykreowane osoby i sytuacje, w efekcie otrzymuje się fabułę zaskakującą, gdzie trudno zauważyć granice pomiędzy prawdą, a tym co jest wytworem wyobraźni. Niewiele opowiadań daje dokładny wgląd w motywy postępowania, dlaczego właśnie podjął taką , a nie inną decyzję. W "Teorii zbrodni uprawnionej" nie ma wyraźnej oceny działań bohaterów, to zostaje pozostawione czytającym, jest za to ukazane jak niektóre sprawy łączą się, nie pozostają bez echa, ich wynik czasem widoczny jest dopiero długo po tym kiedy się wydarzyły. Podobno zło powraca ...




Za możliwość przeczytania książki dziękuję portalowi Sztukateria
oraz
wyd. Nowy Świat

wtorek, 17 stycznia 2012

"Gladiatorka" wędruje do ...

Czas na rozwiązanie konkursu, a raczej podanie wyników losowania,
bo każda wypowiedź była jedyna w swoim rodzaju.
Każda przytoczona książka wywołała niezapomniane wrażenia,
niektóre z nich czytałam, inne dopiero kuszą by je przeczytać.
Pisać mogłabym długo, ale nie miejsce na to ;)





"Gladiatorka" powędruje do ... Blair :D
(Proszę o podanie maila)

Gratuluję wygranej i życzę miłej lektury.

Już wkrótce kolejny konkurs

poniedziałek, 16 stycznia 2012

Włóczykijek w 2012 roku

Włóczykijkowi nie groźne zaspy śnieżne oraz mróz,
dociera zawsze i wszędzie, z małą pomocą Pani Listonosz :)


"Sosnowe dziedzictwo"
Maria Ulatowska










niedziela, 15 stycznia 2012

Sztuka pisania listów

"Życie w listach"

Thomas Merton

Sztuka pisania listów popada w zapomnienie, zamiast długich epistołów do przyjaciół, znajomych czy rodziny piszemy sms-y, maile lub po prostu rozmawiamy przez telefon. Jedna jeszcze nie tak dawno właśnie ta forma komunikacji kwitła, a pamiątki po niej pozwalają poznać ich autorów oraz osoby, do których były one adresowane. Znajdujemy w nich nie tylko osobiste zapiski czy dzielenie się uczuciami lub wiadomościami, lecz również tło kulturowe i historyczne. Biografie znanych osób wielokrotnie opierały się na informacjach pozyskanych właśnie z korespondencji, w niej wielokrotnie powierzano sobie tajemnice albo zwykłe wiadomości dotyczące dnia codziennego bądź stanowiła ona swoisty pamiętnik. Czasem była jedyną formę komunikację pomiędzy ludźmi, to jej zawdzięczano nawiązanie znajomości, przyjaźnie, w niej wymiano opinie i poglądy, starano się nieść pomoc. Niektóre wiadomości nigdy nie dotarły do odbiorców albo zawitały z dużym opóźnieniem, niekiedy historie ich drogi są bardziej fascynujące niż można by przypuszczać.

Książka "Życie w listach" jest niezwykłym zbiorem osobistych przemyśleń człowieka, żyjącego przez wiele lat z dala od świata zewnętrznego, ale jednocześnie utrzymującego z nim kontakt poprzez swoje publikacje oraz komunikację listowną. Thomas Merton ostatnie lata życia spędził jako pustelnik w milczeniu, jednak w sprawach, które uważał za ważne, nie tylko dla siebie, wypowiadał się w formie pisemnej. Nie ma w tym sprzeczności, życie w samotni sprzyjało rozmyślaniom, medytacji, a odpowiedzi na pytania innych pozwalały się dzielić wnioskami, powstałymi w ich wyniku. Wbrew pozorom nie dotyczyły one tylko kwestii religii czy też wiary, bądź ogólniej mówiąc, duchowej strony życia, lecz jak najbardziej takich aspektów jak rasizm, polityka czy też kwestia broni jądrowej. Dużo jest także rozważań dotyczących wyboru drogi życiowej dokonanej przez autora, niespełnionych zamierzeń oraz refleksji dotyczących własnej twórczości. Czytając wypowiedzi widać w nich dystans do własnej osoby i sławy, nie brak w nich także wskazywania własnych błędów, a co równie ważne nie ma krytyki innych osób, obojętnie świeckich czy duchownych, zamiast tego jest przedstawienie osobistych odczuć i pozostawienie adresatowi wyrobienie sobie własnego zdania. Nie uważał się za człowieka, żyjącego lepiej od innych, wiedzącego więcej na tematy egzystencjonalne czy też odpowiedniego do udzielania rad. W listach tych można odczuć całą gamę emocji oraz otwarcie się na ludzi, ich problemy, sądy oraz zapatrywania. Upływ czasu nie zdezaktualizował treści, gdyby nie data bądź rzadkie odwołania do ówczesnych wydarzeń ze sceny politycznej, trudno byłoby dostrzec, iż upłynęło cztery i więcej dekad od powstania tych tekstów. Z jednej strony poruszane są tematy uniwersalne, z drugiej często odnoszą się one do osobistych przeżyć bądź dylematów adresatów. Ważnym elementem są także dyskusje z odbiorcami, którzy wywodzą się z różnych środowisk, od tych najbardziej znanych jak Borys Pasternak, Czesław Miłosz,Henry Miller, papież Jan XXIII, Jacqueline Kennedy, jak i całkowicie anonimowych - studentów czy też uczniów. Dziesiątki wymienianych wiadomości są ciekawą lekturą ze względu na ich autorów oraz poruszane zagadnienia - kultura, sztuka, polityka, problemy społeczne, literatura, religie.

Chociaż książka Williama H. Shannona i Christine M. Bochen jest tylko zbiorem wybranych pism, trudno byłoby bowiem przytoczyć całość, ale nawet ten niewielki wycinek stanowi doskonały wgląd w twórczość Thomasa Mertona. Dodatkowo czytelnik ma okazję poznać niezwykle interesującą osobę, której słowa nie straciły nic na swej aktualności, a co więcej wydają się być napisane niedawno.



Za możliwość przeczytania książki dziękuję portalowi Sztukateria
oraz wyd. W drodze

sobota, 14 stycznia 2012

Przyjaźń w trudnych czasach

"Dzieci potopu"
Emily Diamand


Londyn zatopiony, Wielka Brytania jako państwo nie istnieje, tereny, które uniknęły zalania skupione są w dziesięć hrabstw. Świat jaki jest nam znany zniknął z map i rzeczywistości, cywilizacja cofnęła się i to o wiele wieków. Jednak pewne rzeczy nie zmieniły się, chciwość i pragnienie władzy oraz egoizm nadal pozostały. Walka o każdy dzień jest codziennością, wręcz koniecznością, przeżywają tylko najsilniejsi i najbardziej zdeterminowani, nietolerancja wobec obcych powoduje, że o pomoc ze strony innych trudno. Wsparcie dla kogoś spoza rodziny, klanu, uważane jest za zdradę, normalny odruch a budzi agresję. Panuje również technofobia, to co kiedyś było znane i w powszechnym użytku teraz budzi lęk oraz posądzane jest o źródło wszelkiego zła. Jednak nie wszystko utracono, na resztkach tego co ocalało istnieją enklawy, gdzie życie przypomina dawne czasy. Dzieciństwo i dorastanie w takich warunkach nie jest proste, a gdy nie należy się do żadnej wspólnoty każdy dzień to kolejna bitwa, mogąca zakończyć się dramatycznie.

Władza, to dla niej wielu zrobi wszystko, nie liczą się wtedy więzy rodzinne czy też dobro ogółu, najważniejsze jest by nie stracić jej bądź w końcu dostać ją w ręce. Bezwzględność i wykorzystanie każdego możliwego sposobu wydaje się jedyną gwarancją sukcesu, ale pośród zła są ludzie, którzy ryzykują własne życie by ocalić przyjaciół, w takim właśnie świecie żyje Lilly. Dziewczyna może liczyć tylko na siebie i ... komputer oraz niewiele od siebie młodszą uciekinierkę Lexi, pośród nieustannych potyczek ta trójka podróżuje łódką po wodach wokół dawnej Wielkiej Brytanii. Nie są jednymi z wielu podróżników, wyróżniają się nie ze względu na swój wiek - w końcu w postapokaliptycznym otoczeniu nikogo on nie dziwi, lecz tym kim jest jedna z nich i posiadaniem sprzętu komputerowego. Szczególnie ten ostatni przysparza wielu problemów, nie jest to przedmiot podobny do tych jakie znamy, ma własne zdanie i często ogłasza je w najmniej odpowiednim momencie. Trójka ta jest celem dla pewnych osób, które dzięki nim mogą zdobyć wiele korzyści dla siebie, w takiej sytuacji trudno odróżnić przyjaciół od wrogów i odwrotnie.

Dwudziesty trzeci wiek nie jest przyjaznym stuleciem, ludzkość straciła większość zdobyczy uważanych kiedyś za oczywistość, ale ważniejszym jest rozpad społeczeństwa. W jego miejsce powstały małe skupiska ludzi, pod płaszczem wzajemnych interesów kryją się intrygi, a żadna sposobność do wzmocnienia własnych wpływów kosztem innych nie zostanie pominięta. Takich historii wiele opisano w książkach, jednak przedstawienie jej z perspektywy nastolatków daje odmienny obraz. Również narracja w pierwszej osobie, i to prowadzona przez dwóch bohaterów, pozwala spojrzeć na to czego są uczestnikami z innego punktu widzenia niż gdyby było to przedstawione przez kogoś z zewnątrz. Wizja przyszłości wykreowana jest bardzo plastycznie, opisy pozwalają ujrzeć to co mam miejsce i jakie emocje są odczuwane przez postacie. Lektura wbrew pozorom nie ma posępnej atmosfery, zawiera za to perypetie i wiele zaskakujących zwrotów akcji. Fabuła opiera się na motywie przyjaźni przedstawionej w postindustrialnym środowisku, gdzie zniszczenie jest na porządku dziennym, normalność jest rarytasem dla nielicznych, a przeszłość jest znienawidzona i jednocześnie wzór d naśladowania.



Za możliwość przeczytania książki dziękuję portalowi Sztukateria
oraz wyd. Wilga

piątek, 13 stycznia 2012

Kim byłeś ojcze?

"Emplarium"
Hannibal Smoke


Wydaje się nam, że bliskich nam ludzi znamy doskonale, żadna tajemnica nie wiąże się z nimi. Jednak wystarczy czasem jakiś urywek informacji, stara fotografia od lat wisząca na ścianie i coś zaczyna nam nie dawać spokoju. Zwykły pejzaż, krajobraz jakich wiele, ale właśnie on zwrócił uwagę, co więcej staje się źródłem kroków, o których przed chwilą nawet nie myśleliśmy. Jakiś impuls powoduje, iż nagle, decydujemy się podjąć zadania, jakie nigdy wcześniej nie przyszło nam do głowy. Kiedy już odnajdujemy panoramę uchwyconą w kadrze obiektywu kolejne pytania nasuwają się, co w takiej okolicy mógł robić rodzic? O pomyłce nie może być mowy, jako, że jesteśmy do niego uderzająco podobni, zostajemy nawet wzięci za niego przez człowieka, mieszkającego w sąsiedztwie. Na dodatek znajdujemy narysowane na drewnianym stole piknikowym rysunki, bedące wręcz wizytówką ojca i każdy kto go znał zawsze przypisałby ich autorstwo właśnie jemu. Przypadek czy przeznaczenie chce nas naprowadzić na jakiś ślad z przeszłości?

Hannibal Smoke przez lata traktował literacki dorobek swego ojca z dużym dystansem i dosyć ironicznie. W końcu był dziennikarzem śledczym i pisarzem, jednak on zajmuje się poważniejszymi tematami, z kategorii tych sensacyjnych, chociaż gazeta, dla której pisze należy raczej do bulwarowej prasy. Tworzenie romansów, trzeba dodać bestsellerowych, zostało więc wyłączną domeną seniora. Trzy lata po śmierci Hannibal zaczyna prywatne dochodzenie, a jego początkiem jest właśnie fotografia pewnego pleneru, żadne nadzwyczajne dzieło sztuki, ot zwykły widoczek jak twierdzi matka, ale coś w nim intryguje go ... Szybko odnajduje się nie dający spokoju zakątek, tylko nie jest to już do końca tamto miejsce, nowy właściciel ogrodził większość ziemi i zamienił na teren przemysłowy. Co ciekawe żona posiadacza była fanką starszego Smoke`a i przyjaźniła się z nim i jego żoną. Przypadek? Pomysł z napisaniem biografii powoduje dziwne skojarzenia, a numery w ojcowskiej komórce jedynie dokładają kolejne. Czy to możliwe, że szanowany i ceniony autor, miał drugie życie, gdzie było miejsce na podejrzane kontakty z tajemniczym biznesmenem i mafią? Z takiej perspektywy okoliczności śmiertelnego wypadku pisarza nie wydają się już takie oczywiste ...A może to tylko wybujała fantazja i wynik wykonywanej pracy? Wystarczy spojrzenie na pamiątkowy album licealistów sprzed ćwierćwiecza i podejrzenia wydają się nie być pozbawione sensu, chociaż to tylko pięcioro nastolatków, stojących u progu dorosłości. Powiązania te stanowią jeden z wątków swoistego śledztwa, drugim jet wydana pośmiertnie książka Davida Smoke`a, jakby trochę nie w jego stylu, jednak kto jak nie on mógłby być jej twórcą? Jego wydawca podrzuca następne tematy rzucającego nowe światło na ojca Hannibala, wyłania się z niego człowiek inny niż ten, który pozostał w pamięci rodziny. Kilka wątków jest wyraźnie związanych z sobą, są one jednak zbyt słabe by mogły być dowodem, lecz gdzieś w przeszłości istnieją ślady, mogące potwierdzić przypuszczenia, ale czy na pewno? Czasem odpowiedzi trzeba szukać w nietypowych miejscach, a takim są romanse autorstwa ojca, po latach ich wydźwięk jest inny, słowa w nich zapisane zdają się odkrywać kolejny sekret.

"Emplarium" jest kryminałem, ale również swoistym zapisem poszukiwań prawdy o bliskich. Tak naprawdę nie było żadnych podstaw by podejrzewać, że jakaś tajemnica kryła się w życiu autora bestsellerowych romansów. Nigdy nie wystąpiła żadna wskazówka, która rzuciłaby cień na jego reputację. Jednak wystarczyło jedno zdjęcie,od lat wiszące na ścianie, by wątpliwości nagle dały znać o swoim istnieniu. Osobiste dochodzenie przynosi wiele niespodziewanych informacji, skłania także do wejścia w świat wykreowany na stronach ojcowskich książek. Dzięki spojrzeniu w przeszłość wyjaśniają się zbrodnie sprzed lat, a ofiary w końcu otrzymują należne zadośćuczynienie. Nie zawsze prawda wyzwala, czasem jej ujawnienie przynosi odwrotny skutek, zamiast spokoju daje ból i zniszczenie wspomnień, które w najgorszych momentach dawały oparcie. Wiedza o tym co miało miejsce i podjęcie decyzji by nie wyjawić tego jest jedną z najcięższych decyzji, którą trzeba podjąć, szczególnie gdy dotyczy osób zmarłych i ich żyjących bliskich. "Emplarium" ma wiele z kryminału noir, na pewno sensacyjny motyw jest jednym z głównych osi fabuły, ale równie ważnym jest wątek poszukiwania rzeczywistego obrazu swoich rodziców i przyjęcie do wiadomości, że nie wszystko jest takie za jakie je uważaliśmy oraz inny portret rodziców nie oznacza, iż jest on gorszy bądź zakłamany.




Za możliwość przeczytania książki dziękuję portalowi Sztukateria
oraz wyd. FOKA

czwartek, 12 stycznia 2012

Stosik i małe przypomnienie

Kolejny raz Pani Listonosz przyniosła porcję świetnej lektury :)




Od góry:
Anna Onichimowska "Koniec Gry", wyd. Znak Emotikon
Dan Wells "Nie jestem seryjnym mordercą", wyd. Znak Emotikon
Maj Sjowall, Per Wahloo "Śmiejący się policjant", za punkty od portalu granice.pl
Claire "Magia wiedźm", nakanapie.pl
Hakan Nesser "Drugie życie pana Roosa", Duże Ka i wyd. Czarna Owca

Przypominam także o konkursie, szczegóły tutaj