piątek, 6 listopada 2020

Niegrzeczne święta

"Grzeszne Święta”

Paulina Świst, K.N. Haner, Anna Wolf, Kinga Litkowiec, Agata Suchocka, Anna Szafrańska, Marta W. Staniszewska, J.B. Grajda, Agnieszka Siepielska, Anna Bellon

 

Święta, święta i zanim będzie po nich to wpierw nadchodzą one czasem dość niespodziewanie, chociaż jak co rok o tej samej porze albo przynoszą z sobą całkowicie coś innego niż święty spokój. Bywa i tak, że stają się momentem kiedy dostrzega się to, co najważniejsze, a co do tej pory jakoś było niezauważane lub brane za oczywistość. Świąteczny czas ma w sobie magię i czasem przynosi to, czego nie oczekiwaliśmy, lecz w głębi serca pragnęliśmy.

 

Nie tak była zaplanowana ta Wigilia, miała być inna, lecz Michał wcale nie chciał by sprawy potoczyły się w tym kierunku. Czy stracił wszystko na czym mu tak naprawdę zależało? Wspomnienia odkrywają przed to, czego nie do końca doceniał, ale może da radę by jeszcze uratować coś z tego z wyjątkowego dnia? Rozejm na Święta? No do tego dość daleko Rose i Jasonowi, lecz przecież przed nimi bojowe zadanie pod tytułem wspólne przygotowanie świątecznej kolacji. No właśnie i w tym problem, nie w posiłku oczywiście, lecz w zespołowej pracy tych dwojga. Nie zawiodą przecież swoich bliskich, nawet jeśli ci mają pomysły raczej z piekła rodem. A jeśli już chodzi o ten rejon, to trzeba uważać co się rzuca ot tak sobie, bo wbrew pozorom lub właśnie dzięki nim dużo spraw nabierze całkiem nowego wymiaru. Kiedy jak nie w świątecznym czasie utrwalać przyjacielskie więzy lub raczej o rozpocząć całkiem nowy rozdział? A co z pewnym panem w czerwonym kubraczku umiejącym w ciągu jednego dnia przebyć świat wzdłuż i wszerz z workiem bez dna pełnym prezentów? No cóż … znana reklama utrwala jego wizerunek skutecznie od lat, ale jak to jest w rzeczywistości? Stella ma w tym temacie co nieco do powiedzenia, chociaż czy ktoś jej uwierzy? Jaki smak mają Święta? Nastka zna wiele z nich, lecz ten konkretny nie należy do najsmaczniejszych i nic nie zapowiada by miał się on zmienić. Zwłaszcza, że ktoś dokłada starań by inne również straciły to, co w nich najlepsze. Niektóre nieporozumienia najlepiej zakończyć tam gdzie mają swoje źródło, bo grudniowe dni oferują coś więcej niż wszystkim wydaje się.

 

Czy grzech lub raczej nie do końca grzeczne postępki mogą być wspólnym mianownikiem dla świątecznych opowiadań? Dlaczego by nie, zwłaszcza kiedy do pisania wzięły się pisarki, które genialnie ograły temat, zbyt często przedstawiany zbyt słodko i nostalgicznie. „Grzeszne Święta” są na to dowodem, a każda historia pokazuje, że tam gdzie kończy się grzeczność może zadziałać świąteczny cud, czasem nietypowy i daleki od tego, jaki spodziewali się bohaterowi i czytelnicy. Dziesięć opowieści z grudniowym klimatem w tle przenosi nas w bliższe lub dalsze regiony, lecz miejsce jest tylko tłem liczą się przede wszystkim emocje, a tych nie brakuje zwłaszcza spod znaku miłości oraz wielu jej twarzy. Pisarki postarały by się by ich opowieści wyróżniały się wątkami, a i motyw chociaż wspólny ma w sobie indywidualną interpretację. Antologia ta ma w sobie ducha świąt spod znaku przekorności, gorących uczuć, szeptu intymnych rozmówek i przede wszystkim odkrywania czego właściwie pragnie się, nawet jeśli to z zupełnie innej bajki oraz poznawaniu czym jest miłość. Mówiąc o bajkowości to na pewno jej nie zabraknie oczywiście w całkowicie odmiennym wydaniu niż można byłoby się spodziewać. W końcu każdy ma prawo do takiej magii świąt o jakiej marzy, chociaż nie zawsze głośno, dlaczego by nie strona po stronie nie ogrzać się w wysokiej temperaturze opowiadań i sprawdzić jak nie tylko z uczuciowymi perypetiami  poradzą sobie postacie.  Pomysłowości na tematykę nie zabrakło i w efekcie czytelnicy otrzymali dziesięć niesamowitych historii, po przeczytaniu których na pewne aspekty spojrzenie może co nieco zmienić się nasza optyka, a i pewne znane osoby pokażą się od zupełnie innej strony. W przedświątecznej gorączce przygotowań lektura „Grzesznych Świąt” oferują szansę oderwania się od niej na krótszą bądź dłuższą chwilę i po prostu sprawienia sobie wcześniejszego prezentu.

 





 Za możliwość przeczytania książki
dziękuję

 

czwartek, 5 listopada 2020

Czytaj PL

 Czytaj PL

 

 Największa w Polsce a być może na świecie tego rodzaju akcja czytelnicza w 2020 roku będzie szczególnie mocno obecna w przestrzeni wirtualnej. Rok temu, w rekordowej edycji Czytaj PL ponad 50 000 użytkowników przeczytało książki aż 130 tysięcy razy! Teraz chcemy wspólnie z Ambasadorami tej akcji pobić ubiegłoroczny rekord i pokazać jak piękna i ważna jest literatura w dzisiejszych czasach.

 


Czytaj PL to najlepsza literatura piękna, kryminały, reportaż, książka historyczna, poradnikowa i młodzieżowa. To tytuły cenionych autorów, wśród których nie zabrakło laureatów najbardziej prestiżowych laurów. Jak zawsze, 12 tytułów dostępnych jest za darmo w formie e-booków, a dodatkowo 10 z nich – w wersji audiobooków. 

 

 W ciągu dotychczasowych edycji Czytaj PL dotarło z najlepszymi książkami na wszystkie kontynenty świata, do 14 krajów i blisko 1000 miejscowości w Polsce. Rokrocznie angażują się w akcję miłośnicy literatury, autorzy, ambasadorzy z liceów oraz włodarze miast i instytucje, którym szczególnie bliskie jest promowanie czytelnictwa.

 Kod QR do pobrania e-booków i audiobooków na grafice:



Lista tegorocznych tytułów, które są dostępne tu:

https://czytajpl.pl/2020/11/03/akcja-czytaj-pl-2020-12-bestsellerow-znowu-za-darmo/ 

środa, 4 listopada 2020

Do utraty tchu

Przedpremierowo:

„Bez tchu”

K.A. Figaro

 

Los daje i odbiera, szczęście bywa przeplatane łzami, czasem ktoś zawita do czyjegoś życia na dłużej, lub na krócej, zmieniając je bezpowrotnie lub nadając mu całkiem nowy kierunek. Po wszystkim pozostaje jakiś ślad, bywa, że  jest blizną, ale one mają to do siebie, iż niekiedy bledną i zmienia się perspektywa z jakiej na nie patrzymy. Nie zawsze upływ czasu jest lekiem na to, co było złe, lecz może pomóc zamknąć drzwi do przeszłości i otworzyć nowe do przyszłości.

 

Spokój rzadko kiedy trwa długo, Łucja przekonała się o tym już kilka razy i zawsze oznaczało to, że będzie musiała się zmierzyć z czymś, na co nie była przygotowana. Straciła już dużo, ale i zyskało niemało, lecz cena była wysoka. Teraz powinno zabrzmieć w jej egzystencji „i żyli długo i szczęśliwie”, jednak przeznaczenie pisze odmienny scenariusz. Alex daje kobiecie to, czego tak długo pragnęła, chociaż czy na pewno? Co na to Dymitr? Nie on stoi przy boku Łucji, może i on powinien znaleźć inny sposób na szczęście? Wspólna przeszłość była bolesna, ale może jeszcze nie wszystko stracone? On tak łatwo nie poddaje się, zwłaszcza, że chodzi także o kogoś jeszcze, kto jest szansą dla niego by miał nadzieję na lepsze jutro. Trudne wybory przed tą trójką, zwłaszcza, że cień tego, co kiedyś zraniło znowu pojawia się. Co jeszcze przed nimi? Na pewno muszą stawić czoła swoim lękom i zdecydować czego pragną dla siebie i od innych.

 

Przeszłość, teraźniejszość i przyszłość, prawdziwy wachlarz uczuć, wielka miłość o wielu obliczach i dorównujący jej gniew oraz nienawiść, do tego poplątane ludzkie życiorysy czy tyle wystarczy by zaciekawić najnowszą książką K.A. Figaro? Tak naprawdę to nawet nie telegraficzny skrót tego, co czeka czytelników, którzy sięgną po „Bez tchu”, emocje gwarantowane są od pierwszych do ostatnich zdań, najlepiej przygotować się na dosłownie wszystko. Bohaterowie nie pozwalają na to, by ktokolwiek nudził się podczas lektury, dostarczają co i rusz powodów by z niecierpliwością poznawać koleje ich losów, bo w żadnym razie nie należą ani do nudnych, ani tym bardziej do łatwych do przewidzenia. Tam gdzie wydaje się, że wszystko potoczy się prostą ścieżką pojawiają się niespodziewane zakręty. Autorka zręcznie domyka wcześniejsze wątki, lecz na pierwszym planie jest dalszy ciąg życiowych perypetii postaci, jakie mają już za sobą dużo różnorodnych wydarzeń, lecz jak to bywa spokój rzadko kiedy gości na długo. Tytuł jak najbardziej jest adekwatny do opowiadanej historii, gdzie splata się to, co było z tym, co właśnie ma miejsce oraz tym, co może być, lecz to dopiero okaże się. K.A. Figaro postawiła na uczucia, kontrastowe w charakterze, które są źródłem trudnych decyzji i wyborów, jakich skutki przynoszą z sobą kolejne wiraże. Padają również trudne pytania, a odpowiedzi nie zawsze są możliwe od razu do udzielenia, gdyż tam gdzie ścierają się silne osobowości ludzi po przejściach i z przeszłością nie ma łatwych rozwiązań. Zakończenie jest prawdziwą wisienką na torcie równocześnie będącym prawdziwym finałem całości, ale i pozostawiającym czytających z apetytem na więcej. Jedno się kończy by mogło rozpocząć kolejne.

 


Premiera:
12 listopada


Za możliwość 
przeczytania książki 
dziękuję:



 

poniedziałek, 2 listopada 2020

Prawda i przypadek

 

„Ostrze”

Belinda Bauer

 

Przeszłości nie da się wymazać, zapomnieć i po prostu żyć teraźniejszością. Przynajmniej dla większości będzie ona stanowiła punkt odniesienia, mniejszy bądź większy, do tego, co właśnie ma miejsce. Czasem nie od razu zauważamy szczegóły jakie w niej były, które nadały wydarzeniom taki, a nie inny bieg. Gdyby były wcześniej dostrzeżone wszystko mogłoby potoczyć się, lecz niestety sprawy biegły takim, nie innym torem, a razem z nimi i przyszłość.

To był zwykły dzień, jakich wiele jeszcze miało być przed Jackiem i jego rodziną. Matka tylko na chwilę wyszła z samochodu, a on jako najstarszy z rodzeństwa miał tylko zaopiekować się siostrami do jej powrotu. Nic nadzwyczajnego, lecz jak się okazało właśnie w tym dniu wydarzyło się coś, co wciąż wymaga od chłopca by wciąż był opiekunem dla najbliższych. Czy Catherine powinna inaczej zareagować na pozostawioną w jej domu kartkę ze słowami „Mogłaś zginąć”? Nie wezwała policji, chociaż przestraszyła się. Coś jej kazało zignorować tę wiadomość, dlaczego? O sprawie zabójstwa matki Jacka zdaje się pamiętać jedynie jego rodzina, jak to możliwe, że nikogo więcej zdaje się to nie obchodzić? Przecież ktoś ją zabił  i wciąż pozostaje bezkarny. W biały dzień została ofiarą, dochodzenie nie wskazało sprawcy, pozostaje on nieuchwytny. Jak to możliwe? Co umknęło śledczym? Po okolicy grasuje włamywacz, dużo o nim wiadomo, lecz wciąż nie został schwytany. Co wiąże te sprawy? Morderstwo, kradzieże, kobieta, wydająca się ignorować zagrożenie i nastolatek, jaki być może ma w ręku klucz do tego, co wydarzyło się w pewne upalne popołudnie. Wówczas coś się rozpoczęło, przypadek?

Niekiedy autorowi udaje się zatrzeć granice pomiędzy gatunkami, łącząc to, co  najlepsze z różnych gatunków literackich. Belinda Bauer postawiła na thriller i dramat rodzinny, osadzone nie w wielkomiejskiej społeczności, lecz również nie na dalekiej prowincji, raczej wypośrodkowała miejsce – gdzie jednocześnie można pozostać niezauważonym, ale bez problemu wiele informacji o ludziach dostępnych jest na wyciągniecie ręki. Anonimowość odgrywa jedną z kluczowych ról w „Ostrzu”, gdzie mamy do czynienia ze zbrodnią oraz jej skutkami wpisanymi w losy bohaterów. W pierwszej chwili wydaje się ona w ogóle niezauważalna, za to na pierwszym planie widzimy zagadkowe zdarzenie, które nadaje kierunek całości powieści. Rozdział za rozdziałem poznajemy przysłowiowy „ciąg dalszy”, jednakże tuż obok czają się pytania, co wydarzyło się kiedyś i jaki to będzie miało finalny wpływ na to, co obecnie widzimy? Autorka z jednej strony podaje wiele detali, lecz z drugiej da się dostrzec, że dużo pozostaje jeszcze dopowiedzenia.  Tragedia sprzed kilku lat wcale nie jest zamkniętym rozdziałem, ona codziennie ma dopisywany kolejny fragment. W niej teraźniejszość miała swój początek, lecz czy będzie przeszłość znajdzie swoje zakończenie w tym, co obecnie rozgrywa się na oczach czytających? W szczegółach tkwi siła, gdyby na nie zwrócono uwagę to ta historia mogłaby potoczyć się inaczej, ale czy były one do dostrzeżenia? Belinda Bauer w fascynujący sposób zgłębia ludzką psychikę, bierze na celownik motywy działania człowieka oraz rolę przypadku. Każdy z tych składników byłby świetnym motywem dla historii i thrillera i rodzinnego dramatu, lecz w połączeniu owocują nieprzewidywalną opowieścią w jakiej zacierają się pomiędzy nimi granice.  W efekcie końcowym otrzymujemy fabułę, w której jak w soczewce widać, że wszystko ma gdzieś swoje źródło i jeśli chcemy poznać odpowiedź na pytanie kto i dlaczego, trzeba je odnaleźć, nie pomijając żadnego niuansu. Te ostatnie są końcem nitki, prowadzącym do rozwiązania. Zakończenie „Ostrza” może być jest jedną z odpowiedzi na odwieczne pytanie o zbrodnię i karę … 

 

Za możliwość

przeczytania książki

dziękuję

 


 

niedziela, 1 listopada 2020

Premiera wkrótce

Premiera

6 listopada




Tylko na samej Antarktydzie mieszka pięć milionów pingwinów. Dla porównania tyle mieszkańców (razem wziętych) ma sześć największych miast w Polsce. Pingwinia społeczność skupia się głównie przy linii brzegowej. Pingwiny są szalenie towarzyskie – wspólnie jedzą, pływają i polują. Swój czas spędzają głównie w stadzie. Chociaż w wodzie toczy się aż 75 procent ich życia, to rozmnażają się, parują i znoszą jaja na lądzie.



Co ciekawe, w trakcie lęgu to właśnie na samcu spoczywa obowiązek opieki nad potomstwem. Kiedy wycieńczona złożeniem prawie półkilowego jaja samica odpływa na żerowisko, aby nabrać sił, pingwini tata opiekuje się powierzonym mu jajem. W oczekiwaniu na powrót partnerek, samce łączą się w grupy liczące nawet kilkaset osobników, by razem stawić czoła arktycznej zimie. Z powodu bardzo niskich temperatur samiec nie może wysiadywać jaja. Zatem umieszcza je między swoimi łapami, by tam schowane i ogrzewane przez specjalny fałd skórny, bezpiecznie czekało na wyklucie. Po powrocie samicy oboje rodzice opiekują się jajem na zmianę. Ale to nie koniec ciekawostek! Podobnie jak flamingi czy strusie pingwiny również tworzą żłobki.


sobota, 31 października 2020

Rodzinne więzy


 „Kryjówka”

Nora Roberts

 

Kilka minut może wiele zmienić, nie zawsze trzeba być we właściwym miejscu i czasie, niekiedy wprost przeciwnie – znalezienie się tam gdzie nie powinno również może mieć dalekosiężne skutki. Co w takiej sytuacji można zrobić? Czasem wystarczy zdać się tylko lub aż na instynkt i po prostu działać, iść do przodu nie oglądając się za siebie. Jednak nawet po zwycięstwie pozostaje gorzki smak strachu, który przypomina o tym, iż wszystko mogło potoczyć się zgoła inaczej …

Caitlyn Sullivan od zawsze wiedziała, że na rodzinę może liczyć, każdy wspierał każdego i mógł liczyć, ze nie zostanie sam. Jednak ktoś wyłamał się z tego kręgu wzajemnego szacunku i miłości. Podobno czas leczy rany, może i tak, ale one pozostawiają po sobie blizny, przypominające o tym, co było. Wspomnienia z dzieciństwa wcale nie blakną wraz z upływem lat i ona zadje sobie sprawę z tego najlepiej. Jednak nadszedł moment, żeby wreszcie pozostawić za sobą przeszłość, Dillon wie z czym zmaga się dziewczyna, kiedyś jej pomógł, ale oboje nie są już dziećmi. On wie co chce robić w życiu i znalazł swoje miejsce, ona długo szukała jednego i drugiego, może w końcu znalazła? Chociaż czy na pewno? Wydawało się, że dawno zamknięto drzwi do wydarzeń sprzed lat, lecz komuś zależy by wciąż o nich pamiętała. Dlaczego i kto to jest? Dawne demony wydawały się pokonane, a Caitlyn wbrew nim, otoczona opieką i miłością, stała się kimś kim chciała być. Ale to, co wydarzyło się kiedyś znowu daje o sobie znać, czy tym razem uda się jej w końcu odciąć od koszmaru, jaki towarzyszy już jej tak długo?

Pierwsze książki Nory Roberts jakie przeczytałam niezbyt spodobałyby mi się, ale szybko natrafiłam na thriller obyczajowy jej autorstwa i … przepadłam. Z każdym kolejnym jest tak samo jak z pierwszym, mogłoby się wydawać, że przecież trudno czuć się zaskoczonym jeśli sięga się po kolejną książkę w podobnym klimacie. Pisarka jednak umie wykorzystać dobrą receptę na to by czytelnika zaciekawić oraz skusić go na lekturę kolejnej swej historii. Nie inaczej było i tym razem ze mną. „Kryjówka” ma w sobie elementy kryminalne i uczuciowe, jedne oraz drugie połączone osobami bohaterów. Losy tych ostatnich stają się siłą napędową dla całości, a tajemnice dodatkowo dodają jej  siły. Przeszłość i teraźniejszość stanowią kanwę dla historii o szukaniu miejsca dla siebie, nauce czym są korzenie oraz ile znaczy rodzina. Jednak na tym nie koniec, to nitki z jakich powstała opowieść, ale kolorów nadały jej emocje, jakich nie brakuje. Nora Roberts nie unika ich, wprost przeciwnie wplata je tak by stały się jej częścią. Szukanie przez postacie własnej życiowej ścieżki jest jednym z wątków, Nora Roberts przedstawia różne sposoby na znalezienia tego, czego się pragnie. Gdzieś pomiędzy tym, co było i tym, co ktoś zaplanował znalazło się miejsce na pokazanie dojrzewania bohaterów i efektów ich wcześniejszych decyzji.

piątek, 30 października 2020

Zapowiedź

 ZAPOWIEDŹ

 

 


 

Tajemnicza płyta Charliego Parkera, małpa mówiąca ludzkim głosem i liczne wspomnienia dawnych kochanek. W nowym zbiorze opowiadań Harukiego Murakamiego czytelnicy znajdą znane i lubiane motywy jego twórczości: tęsknotę za tym, co minęło, rozważania o muzyce, miłości oraz sensie życia. Autor wspomina lata studenckie, dawne dziewczyny, fascynacje i niezwykłe przeżycia, do których ciągle powraca myślami. Narracja ośmiu opowiadań prowadzona jest zaś w pierwszej osobie, co przywodzi na myśl pierwsze utwory z bogatego dorobku literackiego pisarza.

„Pierwsza osoba liczby pojedynczej” to nie tylko książka wymarzona dla wiernych fanów Murakamiego, ale także idealna dla osób, które dopiero zaczynają przygodę z jego twórczością. Wysmakowane poczucie humoru, które subtelnie miesza się ze smutkiem, świat dotykający granic realności, oraz życie, które każdego dnia zaskakuje narratora nowymi zagadkami – to wszystko oznacza, że mistrz powrócił do czytelników w najwyższym stylu.

 

czwartek, 29 października 2020

Sen i jawa

„Miłosny blef”

D.B. Foryś

 

Czasem życie pisze scenariusze jakich nie powstydziliby się najbardziej zwariowani scenarzyści. Niespodzianki oraz zaskoczenie są wpisane w ludzką egzystencję, czasem mniej lub bardziej, wprowadzając do niego zamieszanie i niedowierzanie co, do tego, co właśnie ma miejsce. Niekiedy trzeba uważać o czym się marzy, bo można sen może stać jawą, a jawa snem …

Rzucenie komuś wyzwania może okazać się dobrym wstępem do ciekawej znajomości. Czy Hela faktycznie miała je na myśli? W przypadku Kuby i tego jak się zachowuje dużo nie potrzeba by człowiek zrobił coś co nie do końca miał na myśli. Mężczyzna wprowadza trochę zamieszania do szpitalnej nudy, którą oboje muszą jakoś przetrwać. Jednak to, co miało mieć krótki żywot okazuje się bardziej długotrwałe. Wyjście ze szpitala okazuje się dopiero wstępem do  poznawania się. Pierwsze wrażenia mogą być mylące, to, co wydaje się pewnym wcale takim nie musi być. Dziewczyna przekonuje się o tym, poznając bliżej Kubę. Czy marzenia mogą się urzeczywistnić? Ona nie miałaby nic przeciwko temu, on zresztą również, co wyniknie z tego? Nie to, czego mogli się spodziewać, iluzje bywają mylące, lecz również nad wyraz rzeczywiste, chociaż czy na pewno nimi są?

Więcej niż przewrotna historia o miłości, tak można by w skrócie podsumować najnowszą książkę D.B. Foryś, ale nie dałoby to nawet w małym ułamku pojęcia o tej lekturze. Pomiędzy tym, co realne, a tym, co jest wytworem wyobraźni niekiedy granica jest bardzo cienka i bywa, że zanika. W „Miłosnym blefie” nie nastawiajcie się na nieskomplikowaną opowieść, w jakiej wszystko jest od razu wiadome, pod tym, co przewidywalne kryje się coś zgoła odmiennego. Jeśli znacie pisarkę z powieści fantasy urban to teraz macie doskonała okazję poznać ją od innej strony, a jeżeli będzie pierwsze spotkanie to od razu otrzymacie powód by sięgnąć po drugą część. Jednak powoli do celu czyli do tego, co sprawia, że warto sięgnąć ten właśnie tytuł. Każdy kto przeczyta go pewnie będzie miał swoje racje, na pewno zaciekawia opis, lecz tak naprawdę to, co za nim się kryje dopiero jest interesujące. Na pewno podczas lektury nie raz uśmiechniecie się i wielokrotnie wzrośnie temperatura, gdyż autorka połączyła humor z pikanterią, no i oczywiście uczuciami. Te ostatnie są osią akcji, lecz wciąż ma się wrażenie, że nie jedynie one stanowią motyw „Miłosnego blefu”, coś jeszcze czeka na czytelników. Co to jest? D.B. Foryś w dość niespodziewanym momencie robi ostry zakręt w fabule i … no właśnie potem już nic nie jest takie jak można by przypuszczać. Ale na tym też jeszcze nie koniec, to dopiero zapowiedź tego, co będzie miało miejsce w kontynuacji, lecz zanim ona nastąpi emocje sięgną zenitu. Pole do popisu dla wyobraźni i przypuszczeń co jeszcze się  wydarzy jest ogromne, bo widać, że autorka wykorzystuje potencjał swojego zamysłu maksymalnie. Zaskakująca historia obyczajowa ma w sobie pewną zagadkę, pytanie czy tylko jedną? Jakie będzie jej rozwiązanie? Na pewno nieszablonowe i z nieoczekiwanym finałem. Nim jednak on nastąpi czytający otrzymują niezwykłą historię, w której na oniryzm patrzymy z całkiem nowej perspektywy.

 


 Za możliwość 

przeczytania książki

dziękuję: