poniedziałek, 11 stycznia 2016

Co piszczy na księgarskich półkach


Wydawnictwa na pierwsze tygodnie 2016 roku przygotowały sporą listę nowości, a w kolejce czekają równie ciekawe zapowiedzi:

 Violet ucieka. Po tym, jak Diuszesa przyłapała ją z Ashem, dziewczyna nie ma innego wyjścia, jak uchodzić z Klejnotu, inaczej i ją i jej ukochanego czeka śmierć. Jednak opuszczenie najpiękniejszego kręgu Samotnego Miasta nie jest łatwe. Violet i Ashowi towarzyszy Raven, na której eksperymenty hrabiny odcisnęły piętno. Listy gończe za Ashem wiszą na każdej ulicy. Gwardziści niestrudzenie polują na zbiegów. Gdzieś tam, na Farmie, jest obiecany przez Luciena Azyl, a w nim ktoś, kto wstrząśnie całym światem Violet. Już niebawem dziewczyna odkryje, że jej Augurie są o wiele bardziej potężne niż myślała i że całe Samotne Miasto dojrzało do buntu. Czy Violet znajdzie w sobie dość odwagi, by dołączyć do Sprzysiężenia Czarnego Klucza i wystąpić przeciwko wszystkiemu, co dotąd znała?

 Anthony Tolland chodzi do ostatniej klasy prywatnego amerykańsko-polskiego liceum, często wpada w złość i za pomocą pięści próbuje rozwiązywać wszelkie problemy. Gdy w jego domu pojawia się rudowłosa Natalia, którą po śmierci przyjaciółki postanawia przygarnąć jego matka, chłopak czuje tylko gniew i niechęć. Dziewczyna jest jakby z innego świata i zupełnie nie pasuje do snobistycznego klimatu amerykańskiej szkoły. A tym bardziej nie pasuje do zadziornego i egoistycznego Tony’ego. Jednak nie można walczyć z przeznaczeniem. Antek i Nata wkrótce się o tym się przekonują.

 



Anna wiedzie spokojne życie – aż do dnia, gdy w skrytce w biurku znajdzie listy, z których wynika, że była adoptowanym dzieckiem. Żeby wyjaśnić tę historię rodzinną, jedzie na Kaszuby, zabierając ze sobą córkę Kasię i wnuczkę Elizę.
Ciepła opowieść o sile kobiecej przyjaźni i więzów rodzinnych, a także o tym, że miłość przychodzi w najmniej spodziewanym momencie – wystarczy się na nią otworzyć.






Trzecia powieść Roberta Galbraitha to diabelsko inteligenta zagadka kryminalna, a zarazem wciągająca historia kobiety i mężczyzny, którzy znaleźli się w trudnym momencie, zarówno jeśli chodzi o życie zawodowe, jak i osobiste.
Robin Ellacott otrzymuje tajemniczą przesyłkę. Z przerażeniem odkrywa w paczce odciętą nogę. Szef dziewczyny, prywatny detektyw Cormoran Strike, jest równie zaskoczony, choć nieco mniej przerażony. Przychodzą mu na myśl tylko cztery osoby, które mogłyby być zdolne do takiej brutalności. Detektyw sądzi, że policja podąża fałszywym tropem. Rozpoczyna śledztwo na własną rękę.




Ewa zna lepiej niż ktokolwiek dramatyczną sytuację, bezsilność i rozpacz ludzi, którzy opiekują się osobami w śpiączce. Swoje osobiste cierpienie i rozpacz potrafiła przekuć w nadzieję dla innych. Ewa Błaszczyk jest moim Mistrzem. Podziwiam ją i bardzo cenię.Anna Dymna
Czekając, aż się przebudzi.  Historia Ewy Błaszczyk i Kliniki „Budzik”
  Piętnaście lat temu, tuż po niespodziewanej śmierci męża, Ewę Błaszczyk dotknęła kolejna tragedia. Jej córka Ola zapadła w śpiączkę. Życie rodziny zmieniło się nie do poznania. Od tamtego dnia aktorka walczy o zdrowie córki i jej prawo do godnego życia. Walczy też o siebie.
  Wejść tam nie można to przejmujący portret, w którym autorka opowiada o swojej barwnej drodze artystycznej, stosunku do spraw ważnych, trudnych i kontrowersyjnych. Przybliża życie osobiste, kulisy zakładania fundacji i tworzenia kliniki.
Ja wierzę, że cierpienia mają sens. Wiodą do jakiegoś celu. Już nawet zaczynam się do nich uśmiechać.
Ewa Błaszczyk – kobieta, matka, artystka. Występuje w teatrze, zagrała w dziesiątkach filmów w Polsce i za granicą. Założycielka fundacji Akogo? i Kliniki „Budzik”. Zdaniem jej przyjaciół i znajomych jest osobą  o niespotykanej sile.


Ceniony neurochirurg David Evans zostaje postawiony w potwornej sytuacji: jeżeli jego następny pacjent przeżyje operację, jego córeczka Julia zginie z rąk psychopaty.
Kiedy doktor Evans odkrywa, że pacjentem, który musi umrzeć, aby jego córka przeżyła, jest nie kto inny jak prezydent Stanów Zjednoczonych, rozpoczyna się rozpaczliwe odliczanie.










Jak wygląda dom bez żon? Pewnego dnia Mateusz i Sebastian, dwaj obcy sobie faceci, stają się bliźniakami syjamskimi złączonymi wspólnym losem tymczasowych samotnych ojców.
Tylko czy dadzą radę sprostać wyzwaniom?












Drew i Kate nie mogą się doczekać, by oficjalnie przypieczętować swój związek,muszą tylko… przetrwać przygotowania weselne.
Finał bestsellerowej serii "Tangled" autorstwa Emmy Chase.









 Gdynia, czerwiec roku 1929. W rosnącym dynamicznie mieście przecinają się ścieżki młodej urzędniczki Łucji, jej rówieśnika, początkującego dziennikarza Adama Grabskiego, oraz Krzysztofa Wilczyńskiego – weterana wojen (choćby z bolszewikami), a współcześnie uczestnika przemytniczych wypraw nad granice z Rzeszą i Wolnym Miastem.
Mijają lata, mimo szalejącego na świecie kryzysu Gdynia się rozbudowuje. W Gdańsku władzę przejmują naziści. Trwa zwycięski pochód kina mówionego, Polska zakochuje się w sukcesach Żwirki i Wigury (tym bardziej, że bohaterowie nader prędko giną w katastrofie), w morze wypływają kolejne transatlantyki. W rozpoczynającym nadawanie radiu usłyszeć można Kiepurę (jednego z najgłośniejszych śpiewaków światowych!), zaś w Zakopanym Witkacy na swych biletach wizytowych pisze brawurowe D.U.P.A.
Panie w tym czasie zaczytują się w „Kurierze Metapsychicznym – Dziwy Życia”, albo w mrożącym krew w żyłach „Tajnym Detektywie”.
Dżoker to opowieść o Polsce, która z jednej strony cieszy się odzyskaną niedawno wolnością, a z drugiej wierzy w świetlaną – wreszcie! – przyszłość. Opowieść o kryzysie, ale i o wojnie – w której nadejście trudno uwierzyć. Oraz o dziewczynie, która musiała stać się silna.


 Nie wygrałam w totolotka. Nie dostałam spadku po bogatej ciotce. Porzuciłam codzienność znaną, bezpieczną, choć niekoniecznie satysfakcjonującą. Zaryzykowałam. Razem z mężem i dziećmi wyruszyłam w drogę, nie wiedząc, co kryje się za kolejnym zakrętem.
Szklarska Poręba. Nowe miejsca, nowi ludzie, nowe ścieżki. Przeszkody i fascynacje. Perypetie remontowe, wędrówki śladami artystów, odkrywanie ludzkich losów zaplątanych w wielką historię. Poezja i proza życia.
Bywa różnie. Czasami bardzo trudno. Ale nie zamieniłabym tej mojej ścieżki na żadną inną.
I o tym właśnie mówi ta opowieść.




  Alexis ucieka w fotografowanie i trzyma się na uboczu, jak niejedna nastolatka. Nie każdy jest urodzoną cheerleaderką. Zresztą jak się żyje z takimi rodzicami, nie ma w tym nic dziwnego. Młodsza siostra Alexis, trzynastoletnia Kasey, też jest specyficzna, z tym swoim zbzikowaniem na punkcie starych lalek. W sumie życie Alexis, choć trochę wyobcowane, nie odbiega od normy. Tak się przynajmniej wydaje…
Nagle sprawy wymykają się spod kontroli. Staje się jasne, że złowróżbne sygnały to był dopiero przedsmak prawdziwej grozy. Kasey zaczyna się zachowywać jeszcze bardziej niepokojąco niż wcześniej: jej błękitne oczy skrzą czasem zielonym blaskiem, pamięć odmawia jej posłuszeństwa, a słowa… słowa, które wypowiada, są żywcem wyjęte z dawnych epok. Kasey z radosnej kolekcjonerki lalek zmienia się uosobienie zła. Dziwne rzeczy dzieją się też w domu. Drzwi otwierają się i zamykają pchane niewidzialną ręką, woda sama się gotuje, klimatyzacja, choć wyłączona, przepełnia całe wnętrze chłodem.
Początkowo Alexis bierze te sytuacje za urojenia, ale wkrótce zdaje sobie sprawę, że wszystko dzieje się naprawdę i tylko ona może podjąć walkę z czającym się zagrożeniem i ratować siostrę. Tylko czy zielonooka potworna dziewczynka to wciąż ta sama osoba co wcześniej?

 Na podstawie powieści powstał znakomity film z Leonardo Di Caprio w roli głownej!
W roku 1823 trzydziestosześcioletni Hugh Glass zaciąga się do oddziału  formowanego przez Kompanię Futrzarską Gór Skalistych, który wyrusza na  niebezpieczną wyprawę przez dziewicze, niezbadane terytoria. Pewnego dnia zostaje straszliwie poturbowany przez niedźwiedzia grizzly i oddany pod opiekę dwóch ludzi z oddziału– Johna Fitzgeralda, bezwzględnego najemnika oraz młodego Jima Bridgera, przyszłego „Króla ludzi gór”. Gdy do ich obozowiska zbliżają się Indianie, Fitzgerald i Bridger pozostawiają Glassa na pastwę losu. Co gorsza, zabierają rannemu broń i całe wyposażenie – wszystko to, co dawałoby mu jakąś szansę na samodzielne przeżycie. Opuszczony, bezbronny i wściekły, Glass składa samemu sobie obietnicę, że przetrwa. I że dokona zemsty.





Emilia jest singielką, wykonującą pracę wróżki. Bardzo pragnie poznać kogoś na stałe. W tym celu rejestruje się na różnych portalach randkowych i odpowiada na ogłoszenia towarzyskie. W swoich lekkich i zabawnych zapiskach dzieli się spostrzeżeniami na temat swojej pracy i kolejnych kandydatów na partnera, przeżywa różne wesołe perypetie.








Luli ma trzynaście lat, a już zdążyła poznać gorzki smak życia. Jej rodzice to alkoholicy pogrążeni w pijackich awanturach. Samotna, zdana tylko na siebie w małym miasteczku w Nebrasce, Luli postanawia wziąć sprawy w swoje ręce. Zabiera pistolet, ucieka z domu i autostopem wyrusza do Las Vegas, by tam znaleźć bogatego sponsora. Myśli, że skok w dorosłość zmieni jej życie na lepsze. W drodze poznaje ludzi, którzy wprowadzają ją w mroczny krąg złodziei, narkomanów i prostytutek. Pełna nadziei na przyszłość, Luli będzie musiała zmierzyć się ze światem okrutniejszym niż ten, od którego uciekła.





 Książka, która stała się inspiracją filmu
Pierwsza fala przyniosła ciemność.
Druga odcięła drogę ucieczki.
Trzecia zabiła nadzieję.
Po czwartej wiedz jedno: nie ufaj nikomu.
Wystarczyły cztery fale kosmicznej inwazji, by z siedmiu miliardów ludzi ocalała zaledwie garstka.
Przemierzająca zgliszcza Ameryki Cassie próbuje uciec od istot, które tylko wyglądają jak ludzie. Zabijają wszystkich, z dnia na dzień zmniejszając garstkę ocalałych. Cassie wie, że pozostać żywą oznacza pozostać samotną. To się zmienia, gdy poznaje Evana Walkera. On może być jej ostatnią nadzieją na przetrwanie… albo zagrożeniem. Czy Cassie powinna mu zaufać? Czy zdąży odnaleźć sprzymierzeńców, zanim piąta fala położy kres ludzkości?


sobota, 9 stycznia 2016

"Pamiętajcie o miłości"

"Pamiętajcie o miłości"
Andre Frossard


Postać Maksymiliana Kolbe jest znana, lecz za tym co wiedzą wszyscy lub wydaje się nam, że wiemy kryje się zawsze prawdziwy człowiek. Nie zawsze jest łatwo odkryć prawdziwy obraz kogoś, biografowie nie mają prostego zadania, w końcu nie piszą o fikcji, lecz o rzeczywistej osobie, której życie biorę pod przysłowiową lupę. Fakty, sprawdzone informacje i daty, w tym wszystkim sztuką jest nie zagubić tego kto jest najważniejszy i jego istoty.

Andre Frossard rozpoczyna swoją opowieść o ojcu Maksymilianie od momentu, a dokładnie dnia, jego kanonizacji, będącego uwieńczeniem procesu i potwierdzeniem tego czego wielu było pewnych od lat. Taki wstęp okazał się zapowiedzią poprowadzenia opowieści o wielkim człowieku, ale bez uczynienia z niego kamiennego posągu. Życiorys świętego można opisać hagiograficznie, lecz przytaczanie kolejnych dat dowodów na świetosć i zasypywanie nimi czytelnika nie odzwierciedli w pełni człowieka, w tym konkretnym przypadku jedynie byłoby to z krzywdą dla odbiorców. Oczywiście autor nie unika ich, jednak umiejętnie wplata je w kolejne ważne wydarzenia, tak, że nie stanowią punktu głównego lecz są uzupełnienie dla prawdziwych czynów. Na pierwszy planie są losy człowieka nietuzinkowego, który mógłby nimi obdzielić kilkoro, jak nie więcej, ludzi i każdy z nich nie narzekałby na nudę lub spokój. Andre Frossard w bardzo obrazowy sposób opisuje życie świętego od dnia narodzin, aż do męczeńskiej śmierci, lecz pomiędzy początkiem i końcem jest barwna historia o kimś, kto stworzył z niczego dzieło trwające do dnia dzisiejszego. Właśnie to "pomiędzy" jest przygotowaniem na ostatnie dni świętego, lecz nim one nastąpią mamy okazję poznać bliżej jego osobę. Studia w Rzymie, wcześniejsze lata szkolne oraz rodzina są solidnymi fundamentami, jeżeli do tego dodać prawdziwą wiarę oraz otwarcie się na drugiego człowieka to pierwsze kontury portretu zaczynają świadczyć o tym jaki on będzie gdy już ostatnie słowo zostanie napisane. Autor umiejętnie włącza do historii, o Maksymilianie Kolbe, listy pisanego przez niego do rodziny i braci zakonnych oraz w sprawach mu bliskich, co sprawia, że oddane są emocje i jeszcze bardziej urealnia się obraz świętego.

Skromność, prawdziwa wiara i tytaniczna praca składają się na dzieło życia niezwykłego człowieka, dokonującego rzeczy niemożliwych. Nawet współcześnie osiągnięcia ojca Kolbe budzą więcej niż podziw, zbudowanie prawdziwego imperium prasowego, klasztoru oraz misje w Azji, w tym Japonii od przysłowiowego zera powinny budzić szacunek. Twórcą tego wszystkiego był niepozorny może jedynie z wyglądu zakonnik, który w niespełna pięćdziesiąt lat swego życia umiał przezwyciężyć liczne przeszkody i zdobył to czego pragnął, lecz nie dla siebie, ale dla innych.

Andre Frossard w "Pamiętajcie o miłości" przedstawia szczerze, bez ubarwień, życiorys człowieka i świętego, starając się pokazać jego sylwetkę z wielu perspektyw. Biografia ojca Maksymiliana Kolbe jest niezwykłym świadectwem życia jednocześnie więcej niż skromnego, jednak pełnego wielkich czynów. Jeżeli pisze się o ludziach wyrastających ponad przeciętność, trudno jest oddać ich istotę w słowach, czasem jednak udaje się autorowi pokazać prawdziwe oblicze bez patosu za to z doskonale odmalowanymi emocjami.

Za możliwość przeczytanie książki dziękuję

wyd. PROMIC 

czwartek, 7 stycznia 2016

Księżniczką być

"Rywalki. Królowa i faworytka"
Kiera Cass


Seria "Rywalki" zgromadziła wierne grono starszych i młodszych fanek. Wiele z nas chciało zostać kiedyś księżniczkami, chociażby na moment, a niektóre nigdy z tych marzeń nie mają zamiaru zrezygnować. Jak się okazuje, bycie księżniczką lub pretendentką do tego tytułu to czasem bardzo ciężki kawałek chleba, a nim pojawi się napis końcowy czyli "żyli długo i szczęśliwie" trzeba "troszeczkę" się namęczyć. Czy wysiłki, by zdobyć nagrodę w postaci tiary albo diademu, są warte tego? To już pytanie na jakie odpowiedzieć mogą najlepiej "Rywalki".

W świecie gdzie rządzi sztywna hierarchia rzadko kto podąża ścieżką, o której marzył. Czasami komuś los wręcza szczęśliwy, który jest okazją do odmiany egzystencji, oczywiście jest również haczyk - ostry i kłujący w najmniej spodziewanych chwilach. Amberly, w gronie rywalek o serce księcia, nie czuje się do końca pewnie, ale przecież już znalazła się królewskim pałacu, co jest nie lada osiągnięciem. Teraz pozostaje jej "jedynie" zdobyć tego o kim marzą wszystkie - księcia Clarksona. Jednak nawet w baśniach nie bywa to zadanie ani łatwe, ani proste, na pewno nie jest też pozbawione ryzyka. Ale gdy spełnienie marzeń ma się na wyciągnięcie ręki nie można pozostać biernym. Amberly z całego serca chce wykorzystać swoją szansę pytanie tylko czy będzie umiała wyróżnić się wśród pięknych i zdeterminowanych dziewcząt? Nim książęca tiara zacznie błyszczeć nad czołem jednej z nich inne będą musiały przełknąć gorycz porażki. Natomiast ta jedna jedyna pozna CZY słowa "i żyli długo i szczęśliwie" są prawdą czy tylko bajkowym chwytem marketingowym.

Marlee Tames również bierze udział w grze, w której zwyciężczyni zostanie żoną księcia, a w finale królową. Kto odrzuciłby taką propozycję? Żadna z konkurentek, w końcu nagroda ma postać Maxona, królewskiego syna, ale serce nie sługa i tu zaczyna się problem. Serce kontra rozum, taki pojedynek nie może skończyć się happy endem. Marlee w ogóle w tym wyścigu czuje się "ciut" nie na miejscu, bo obiekt westchnień owszem jest przystojny i czarujący, ale ... ale ktoś inny ma w sobie to coś, co intryguje faworytkę. Co z eliminacjami i książęcym tytułem? Czy tylko one dają szczęście? Jaką drogę wybierze zakochana dziewczyna? Prostą, wprost do sławy i tytułów, czy tę bardziej wyboistą?

Pozostaje jeszcze jedno pytanie co z bohaterkami, które nie zostały wybrane? One obeszły się przysłowiowym smakiem, na oczach tłumów poniosły porażkę, po prostu zwyczajnie przegrały. Od początku było wiadome, że wygra tylko jedna, lecz przecież przed nimi jeszcze całe życie, oczywiście nie w roli księżniczek, chociaż czy i one nie mają prawa do szczęścia?

"Rywalki. Królowa i faworytka" to opowiadania uzupełniające serię "Rywalki" autorstwa Kiery Cass, lecz nie tylko czytelniczki, już znające perypetie bohaterów tego cyklu, znajdą w tej książce ciekawą fabułę. Dla osób, które dopiero po raz pierwszy mają okazję poznać świat w jakim liczy się przede wszystkim klasa, z której pochodzisz, a każde samowolne naruszenie prawa, stanowiącego co dozwolone jest danej kaście na pewno będzie więcej niż surowe ukarane, krótkie historie z życia kilku postaci zarysowujące wątki, bez zbyt dużego odsłaniania całości fabuły, jest ciekawym wstępem. "Rywalki. Królowa i faworytka" to lektura i na deser, kiedy już znamy losy postaci, ale i również jako przystawka przed daniem głównym czyli "Rywalkami". 

Za możliwość przeczytania książki 
dziękuję wydawnictwu:
Znalezione obrazy dla zapytania wydawnictwo jaguar

wtorek, 5 stycznia 2016

Dowód

"Pochłaniacz"
Katarzyna Bonda


Kiedy już raz otworzy się drzwi do przeszłości nie można liczyć, że da się je łatwo zamknąć ponownie. Niedokończone sprawy tkwią w człowieku jak zadra, nie pozwalając zapomnieć i przypominając o sobie w najmniej spodziewanych momentach. Czasem udaje się przez lata udawać, że wszystko co najgorsze zostało zapomniane, wręcz wymazane. A potem nachodzi ta jedna jedyna chwila i wszystko wraca uderzając z niszczącą siłą w zbudowany na kłamstwie świat.

Jeszcze nie tak dawno Sasza Załuska nie myślała o powrocie do Polski, do Gdańska. Od kilku lat doskonali swoje umiejętności profilera w Wielkiej Brytanii, jej przyjazd do rodzinnego miasta jet zaskoczeniem, może nawet dla niej samej. Już na samym swego pobytu wchodzi w sprawę, jaka szybko zmienia się w policyjne śledztwo dotyczące morderstwa. Wszystko wskazuje na to, że dochodzenie nie będzie długie, a Sasza raczej nie będzie miała nic do roboty. Jednak to tylko pozory, za nimi kryje się coś i wiele bardziej skomplikowanego niż zabójstwo. Współpraca profilerki i policji nie jest prosta, portrety psychologiczne i praca śledcza wydają się kroczyć nieprzecinającymi się ścieżkami. Ale Załuska nie ustępuje, nie zamierza się wycofać i zapomnieć, komisarz Duchnowski przyjmuje jej pomoc, chociaż nie jest do końca przekonany co do słuszności jej udziału w dochodzeniu. Krok za krokiem zaczynają odkrywać z czym w ogóle mają do czynienia, lecz nim cokolwiek będzie wiadome muszą cofnąć się do przeszłości, ta nie jest wygodna dla wielu osób. Kilkanaście lat wcześniej była inna rzeczywistość, a może aż tak nie zmieniła się? Starzy wyjadacze noszą jedynie lepsze maski, zresztą nie tylko oni. Stare błędy dają o sobie znać, właśnie wydają gorzkie owoce. Wskazać sprawcę nie jest aż tak trudno, co innego udowodnić ją przed sądem.

Pisarki Katarzyna Bondy przedstawiać raczej nie trzeba, kryminały jej autorstwa to książki, którym trudno jest się oprzeć, a czas podczas ich lektury płynie zdecydowanie zbyt szybko. "Pochłaniacz" również nie wyłamuje się z tego wzorca, a, że jest to pierwsza część czterotomowego cyklu to tylko można zacierać ręce na kolejne tomy i niecierpliwie czekać na nie. Co sprawia, iż właśnie książka Katarzyna Bondy jest tak dobra? Początek, rozwinięcie i zakończenie oraz wszystko co napisane jest po drodze, to wszystko razem i każde z osobna tworzy niesamowitą historię. Pierwsze rozdziały skupiają się na przeszłości, nie tak dawnej, lecz będącej przysłowiowe całe lat świetlne od teraźniejszości. Jednak to właśnie w niej tkwi źródło wszystkiego co dopiero będzie miało lub ma miejsce, właśnie rodzi się kapitalizm, jeszcze jest w wersji ledwo co raczkującej, towarzyszy mu świat przestępczych machinacji, jeden i drugi wcale nie dzieli mur nie do sforsowania. Wprost przeciwnie oba mają wiele wspólnego, z biegiem czasu już jedynie nieliczni wracają do tego co było, a właśnie tam tkwią korzenie współczesnych wydarzeń. Podczas lektury czasami miałam wrażenie, iż właśnie przed oczyma przebiegają kolejne obrazy bardziej dopracowane i dojrzalsze scenariusza, znanego z wielu filmów sensacyjnych, które przedstawiały rzeczywistość lat dziewięćdziesiątych. W "Pochłaniaczu" nie ma prostego podziału na złych i dobrych, jest on zatarty, niewyraźny, bohaterowie są po prostu ludźmi, złymi do szpiku kośćmi, nierozważnymi, płacącymi za swoje i cudze błędy, pojętnymi uczniami w szkole życia, przegranymi bądź zwycięzcami, po trupach dążącymi do celu. Współczesność to czas rozrachunku dla wszystkich, nikt nie jest bez winy, skazę nosi w sobie każdy, niektórzy będą musieli się z nią zmierzyć. W samym środku znajdują się ofiary, gdzieś w ich otoczeniu jest on, ona bądź oni, sprawcy, zabójcy, ale także śledczy, szukający śladów, dowodów i nie zamierzający odpuścić. Katarzyna Bonda przedstawia kulisy pracy profilera, w tym przypadku profilerki, oraz detale wchodzące w skład śledztwa, które decydują o jego sukcesie bądź porażce. "Pochłaniacz" klimatem przypomina skandynawskie kryminały, zresztą zimowa aura stanowi doskonałe tło dla opisywanej historii, a Gdańsk w śniegu, chłostany przez lodowate opady deszczu i śniegu nie jest ani miejscem bezpiecznym, ani przyjaznym. Jednakże jest niemym świadkiem opowiada spraw, mających korzenie głęboko w wydarzeniach jakie były polską codziennością pierwszych lat ostatniej dekady dwudziestego wieku. Teraz trwają żniwa brutalnych i dramatycznych ziaren zasianych prawie dekady temu.


         Dziękuję za możliwość przeczytania książki
    Księgarniom MATRAS :)

                                        

sobota, 2 stycznia 2016

2016 czyli 2015 odszedł już ;)

Początek roku skłania większość z nas do podsumowań poprzedniego roku i postanowień na ten, który dopiero co rozpoczął się. Na poprzedni rok narzekać nie mam co, oczywiście mógłby być lepszy, ale doskonale zdaję sobie sprawę, że gorszy także również. Ile książek przeczytałam? Prawie dwieście, większość w autobusach w drodze z i do pracy, warunki pogodowe nie byłyby mi straszne, na szczęście miejsc siedzących nie zabrakło, a i na stojąco dawałam radę. Recenzji było mniej niż pochłoniętych lektur, lecz być może w tym roku dam radę więcej pisać, cóż pożyje człowiek to zobaczy co z tego będzie. Nie podejmuję się stworzenia rankingu przeczytanych historii, każda z nich zasługiwała na  uwagę i starałam się to przekazać gdy o nich pisałam. Dziękuję Autorom i wydawnictwom za współpracę, świetnie się układała i tylko życzyć sobie by było tak dalej. 

Co do postanowień noworocznych, tych dałabym radę wyliczać długo, a to niektóre pomysły na nie: być wyższą (dziękuję wynalazcy szpilek, dzięki niemu da się oszukać złośliwą naturę jaka obdarzyła mnie wzrostem krasnala), szczuplejszą (niestety znowu natura była złośliwa i przekazała mi geny łakomstwa wszelakiego), być mniej zołzowatą (podpowiedź ze strony podobno życzliwej mi osoby), czasem gryźć się w język, itd, itp. Jednak pewne rzeczy trudno zmienić, ale obiecuję sobie na pewno - więcej czytać oraz częściej spotykać się z przyjaciółmu i to by było na tyle, a z resztą będę mierzyć się w trakcie 2016 roku. Pożyjemy i obaczymy co z tego wyniknie ;)

A wszystkim w tym roku życzę spełnienia marzeń i to wszystkich :D

czwartek, 31 grudnia 2015

Kuszący Vlad

"Drugie kuszenie płomienia"
Jeaniene Frost


Powiedzmy sobie szczerze pewien hospodar wołoski znany lepiej jako Vlad Dracula przez kilkaset lat nie miał najlepszego wizerunku. Dzięki Bramowi Stokerowi stał się sławny, chociaż jego rzeczywista postać jest równie intrygująca, ale kto by wchodził w detale życiorysu ikony literatury grozy. No właśnie, kto kryje się za książkowym wampirem? Niektóre osoby poznały go całkiem dobrze i mają swoje zdanie w tym temacie ...

O Vladzie można powiedzieć wiele, ostatnie kilka wieków raczej nie należały do spokojnych w jego egzystencji. Wojny, rzezie, co jakiś czas wbijanie na pal, dbanie o członków linii krwi, ale nikt go nie przygotował na ostatnie wydarzenia, a w szczególności na Leilę Dalton. Oczywiście, że kobiety bywają nieprzewidywalne, są intrygujące i z uśmiechem na ustach umieją wbić szpilę w najbardziej wrażliwe miejsce, lecz to żadna nowość dla Tepesha. Problem w tym, iż ta konkretna jest więcej niż irytująca, zawsze musi chodzić ścieżkami wybranymi przez siebie, nigdy nie zgodzi się ze zdaniem wszechwładnego Vlada, no i ma w nosie jakiekolwiek jego rozkazy, nakazy i zakazy. Po prostu istne utrapienie, każdy inny człowiek dawno już by spoglądał na świat z wysokości pala albo byłby już tylko popiołem po takich wyczynach w otoczeniu Draculi. Ale Leila to po prostu kobieta jedyna w swoim rodzaju tak w przenośni jak i w rzeczywistości. Jednak wydaje się, że nawet ona nie umie czynić cudów z niebijącym sercem Draculi, może się z tym pogodzić lub zacząć całkiem nowy rozdział w swoim życiu z daleka od niego. Niebezpieczeństwo jej grożące nie zniknęło, lecz wcześniej dawała sobie jakoś radę sama, zresztą w końcu trzeba powiedzieć sobie koniec. Nie jest łatwo podjąć taką decyzję niż ją zrealizować. To co połączyło Leilę i rumuńskiego księcia ciemności to prawdziwa plątanina emocji, która zaskoczyła tych dwoje, a gdyby jeszcze tego było mało pozostaje wciąż sprawa od jakiej wszystko się zaczęło. Sytuacja wydaje się bez wyjścia, jakikolwiek kompromis z czyjejkolwiek strony nie wchodzi przecież w grę, wrogowie już stoją u przysłowiowych wrót gotowi na wszystko. Czyżby tym razem Vlad nie miał w zanadrzu żadnego planu? Ktoś musiałby ustąpić, a to raczej mało prawdopodobne.

Kilkusetletni wampir, o bardzo kontrowersyjnym image`u, na dodatek niesamowicie przystojny, z super mocami, aż nazbyt władczy i nieprzywykły w ogóle do dzielenia się swoimi uczuciami. Młodsza od niego o kilka stuleci i parędziesiąt lat na dokładkę Amerykanka, nazbyt samodzielna jak na jego gust, zawsze wybierająca najtrudniejszą drogę, znająca lepiej niż większość ludzi co to znaczy wyobcowanie i samotność. Jak do tej pory oboje walczyli ze światem by móc egzystować pośród innych, razem stanowią parę nie tylko dość wybuchową i płomienną, lecz i będącą solą w oku kogoś, ktoś wciąż pozostaje nieuchwytny i znienacka atakuje.

"Drugie kuszenie płomienia" dorównuje pierwszej części i równie często zaskakuje jak i daje powody do uśmiechu. Jak się okazuje paranormalne opowieści mają duży potencjał, szczególnie jeżeli są pisane przez Jeaniene Frost, autorkę umiejącą odświeżyć ikony literatury grozy. Czytelnicy dostają pakiet, na który składają się dowcipne dialogi, tajemnice, nadnaturalne zdolności oraz bohaterów intrygujących nie tylko charakterami. Autorka rozwijając wątek główny, nie pomija drugoplanowych, co daje w efekcie historię spójną, interesującą i przede wszystkim sprawiającą, że po jej przeczytaniu chce się poznać jak najszybciej kolejną porcję perypetii tak niecodziennego duetu.

poniedziałek, 28 grudnia 2015

Dom jest tam gdzie ...

"Długa droga do domu"
Joanna Jax


Życie niesie wiele niespodzianek, bywa nieprzewidywalne i zaskakujące. Czasem okazuje, że przynosi nieoczekiwany plon w postaci dramatycznych zwrotów na życiowych ścieżkach, dokonywania wyborów, których skutki są odczuwalne przez lata oraz radzeniu sobie z niezwykle trudnymi uczuciami. Gdzieś po drodze spotyka się ludzi będących wsparciem albo stających się zaprzysięgłymi wrogami. Końcowy rozrachunek bywa gorzki, słodki lub zawiera jedno i drugie, a dopiero spojrzenie obcej osoby pozwala na właściwą ocenę przeszłości i spojrzenie w przyszłość z innej perspektywy.


Wybrać spokojną egzystencję czy też poczekać na coś niezwykłego i poruszającego serce? Kiedy jest się młodym wydaje się, że słuchanie rad starszych wydaje się bezsensownym, ale czy nie jest to prawo właśnie młodości? Tonia Tańska wybiera głos serca zamiast rozsądku, a może brzmiały one w tamtej chwili tak samo? Emmanuel Spencer wiedział jak oczarować dziewczynę, która dopiero co wchodzi w dorosłe życie, naznaczył ją również bardzo boleśnie, nie pozwalając zapomnieć o sobie i swoich czynach. Być może jednak wyboista życiowa ścieżka i tak była pisana Tosi? Tego nie wie nikt, ona jest pewna jednego, że dla swego syna zrobi wszystko, nawet gdyby miała poruszyć niebo i ziemię. Tym drugim wstrząśnie i to niejednokrotnie. Wydziera losowi kolejne dni, miesiące i lata, zaklina rzeczywistość i raz za razem podejmuje niezwykle trudne decyzje, wydające się dla postronnych czasem prawdziwym szaleństwem. Zawsze towarzyszy jej wiara, iż w końcu odnajdzie jedyne dziecko. Ono jest najważniejsze, nawet jeśli wkrada się od czasami do głowy myśl, że być może nadzieja to już tylko iluzja. Czego jeszcze podejmie się Tonia by chociaż zdobyć skrawek informacji? Gdzie trafi w swych poszukiwaniach? Jaką cenę przyjdzie jej zapłacić? Straciła przecież już tak wiele ...

"Długa droga do domu" to lektura, na którą najlepiej zarezerwować sobie czas, tak by nie przerywać w najciekawszym momencie, a tych jest bez liku. Opowieść zaczyna się przed II Wojną Światową, kończy ponad pięćdziesiąt lat później, jej bohaterowie są uczestnikami wszystkich ważnych wydarzeń historycznych i to wcale nie biernymi. Główną postacią jest Tonia Tańska, Polka, emigrantka i przede wszystkim niesamowity człowiek, będący zawsze w samym środku dziejowych burz, a tych w przeciągu kilku dekad na świecie okazuje się aż nazbyt wiele. Oczami Toni czytelnicy widzą Nowy Jork lat czterdziestych, rewolucję kubańską oraz buntownicze lata sześćdziesiąte i niespokojne siedemdziesiąte. Jej życie przypomina prawdziwy kalejdoskop, co i rusz czeka na nią kolejna niespodzianka od losu, czasem słodka, czasem wyjątkowa gorzka. Przeznaczenie wydaje się bawić nią, raz dając hojną ręką kilka chwil szczęścia, lecz za niedługo odbierając z nawiązką wszelką radość i nadzieję. Jednak wbrew wszystkim i wszystkiemu Tonia stara się iść do przodu, nie poddawać się, obierając niekiedy bardzo kręte i niebezpieczne ścieżki. Fascynuje sobą spotkanych ludzi, nie pozwala o swojej osobie zapomnieć, chociaż są chwile gdy wolałaby nie być zapamiętaną. Jako człowiek jest prawdziwym kameleonem, ale w głębi pozostaje wciąż tą samą Tosią Tańską, która może zwierzyć się tylko Noemi - jedynemu człowiekowi, jaki nigdy jej nie oceniał i zawsze wspierał. Joanna Jax zobrazowała prawdziwą panoramę ludzkich losów na tle historycznych zawieruch ostatnich kilkudziesięciu lat, jednak to nie wielka historia jest najważniejsza, lecz poszczególni bohaterowie z Tonią na czele. "Długa droga do domu" to prawdziwa odyseja rozpoczynająca się w pięknej przedwojennej willi niedaleko Warszawy, a kończąca się ... No właśnie gdzie może osiąść taka kobieta jak Antonina Tańska?






Za możliwość przeczytania książki 
Dziękuję  wyd. Videograf

sobota, 26 grudnia 2015

Tajemnica pewnej nocy

"Spowiedź"
Tomasz Mackiewicz


Otwieranie drzwi do przeszłości czasem bywa początkiem ciągu zdarzeń, których nikt nie spodziewa się. To co było pogrzebane i zdawało się być zapomniane okazuje się znowu aktualne i wzbudza ogromne emocje. Te ostatnie już raz wzięły górę nad rozsądkiem, po latach są równie silne jak kiedyś, a stawka jest o wiele wyższa.

Tragiczny splot okoliczności, po prostu tylko tyle, nic więcej i niewiele mniej. Jednak taka wersja wydarzeń nie zadowala wszystkich, niektórzy mają pewne zastrzeżenia i nie chcą pozostawić ich bez wyjaśnienia. Olga Wagner należy do tego grona, zna miejsce dramatycznych wydarzeń i zamierza je odwiedzić by sprawdzić czy faktycznie ma powody by wątpić w wyniki policyjnego śledztwa. W końcu nic nie wskazuje na to by doszło do zaniedbań, ale coś w tej historii nie daje jej spokoju. Przypadkowe spotkanie daje jej szansę na poznanie kulis zbrodni oraz przede wszystkich ewentualnych tajemnic z nią związanych. Sielskie miasteczko okazuje się mieć mroczniejszą twarz niż ta, która jest widoczna na co dzień. Czego nie wzięła pod uwagę policja? Gdzie kryje się prawda? Poszukiwania nie przynoszą spodziewanych rezultatów, ale Olga nie umie powiedzieć sobie stop. Intuicja podpowiada, że jest na dobrym tropie, lecz umyka jej coś istotnego. Rafał Grabowski również interesuje się tym co ostatnio wydarzyło się w Ogrodach, jego dotychczasowe dochodzenie także nie jest zbyt owocne. To czego dowiedział się nie daje podstaw by głośno zanegować kroki policji, lecz być może współpraca z Wagner da jakieś nowe tropy? Zresztą nie tylko oni przypatrują tej sprawie. Co wydarzyło się feralnego dnia i dlaczego niewiele później kolejna osoba straciła życie?

Zadbane domy, sąsiedzi, bliżsi i dalsi, znają się dobrze, nic nie ma prawa umknąć ich spostrzegawczości. Ktoś musiałby się bardzo postarać by ukryć cokolwiek przed nimi, ale co mogłoby to być? Może trzeba sięgnąć głębiej by odkryć motyw zbrodni? Co mogło wydarzyć się kiedyś, że nawet po latach wciąż jest dla kogoś tak ważne, że nie waha się by zabić? Edyta Krajewska przed śmiercią również szukała odpowiedzi, ale czy je znalazła? Olga próbuje znaleźć punkt zaczepienia, moment, który zapoczątkował tragedię, lecz czy będzie umiała dostrzec go w starannie zatartych śladach?

Kryminały opierają się na podobnych elementach: zbrodni, śledztwie i finale, w jakim wszystko się wyjaśnia. Jednak cały kłopot w tym by autorski pomysł połączyć z tym co znane i zaintrygować czytelników, jedni umieją to zrobić, inni nie. Tomasz Mackiewicz w "Spowiedzi" udowodnił, iż wie jak wykorzystać motywy typowe z oryginalnymi wątkami, tak, by historia trzymała w napięciu od początku do końca i wciągała czytających w przedstawioną rzeczywistość. Autor umiejętnie włączył przeszłość w teraźniejszą akcję, jednocześnie pozostawiając pewne niedopowiedzenie. Bohaterowie "Spowiedzi" mają tajemnice, słabości i przede wszystkim przyszłość, zależną od tego czy będą w stanie odkryć bądź zatuszować prawdę, ukrytą w tytule.

Za możliwość przeczytania książki

dziękuję portalowi CPA 

                                                           oraz 

                                                   wyd. Videograf

niedziela, 20 grudnia 2015

Toskańskie tajemnice

"Toskańska zagadka"
Jerzy Szczudlik


Wino, kobiety i poszukiwanie inspiracji, a w tle włoskie niebo. Życie, z daleka od dotychczasowej codzienności, pozwala na sięgnięcie po to co wcześniej wydawało się nieosiągalne. Jednak rzadko kiedy egzystencja pozbawiona jest trosk i zakrętów, niekiedy człowiek wkracza w sam środek historii, której początku nie jest świadomy, a końca nikt nie zna lub nie zamierza zdradzić. Carpe diem może mieć dość zabójczy smak, zwłaszcza gdy zamierza się samemu odkryć prawdę skrytą pod uśmiechem godnym Mona Lisy lub w oczach tajemniczego młodzieńca patrzącego z płótna włoskiego mistrza.

Lukka jest doskonałym punktem gdy chce się zerwać z dotychczasową egzystencją lub przynajmniej na jakiś czas odpocząć od niej, a i wena zagląda do niej często. Urocze uliczki, małe kafejki, muzea, nieśpieszna południowa atmosfera, w takim miejscu można rozpocząć nowy rozdział w swoim życiu lub przynajmniej próbować to zrobić. Tak jak inni przed nimi, kolejny Polak wybiera sobie gościnną Toskanię na właśnie taki życiowy krok. Jednak miły klimat okazuje się zwodniczy, a gościnni gospodarze mają swoje sekrety, które burzą plany polskiego pisarza. Śmierć męża pani Chiary, policyjne śledztwo, przynoszące raczej więcej podejrzeń niż dowodów przeciwko komukolwiek oraz bliższa znajomość z piękną Antonią sprawiają, że polski lokator obu pań zaczyna prowadzić własne dochodzenie. Wątpliwości z nim związane towarzyszą detektywowi amatorowi co dnia, każdy może być mordercą, chociaż pewne osoby raczej zostają wykluczone z tego zabójczego kręgu. Kolejne postacie pojawiające się na drodze pisarza wydają się w pewien sposób związane z zabójstwem Gaetano, wszystko jeszcze komplikuje niezwykłe znalezisko. Kolejne okoliczności zagęszczają atmosferę i sprzyjają baczniejszym obserwacjom osób pojawiających się w najbliższym otoczeniu. Kto jest kim? Kto nosi maskę? Co jest rzeczywistością, a co snem? Piękny młodzieniec jest zapowiedzą sukcesu czy czegoś odwrotnego? Pojawił się nagle i podwyższył stawkę w grze, jaka toczy się już od dłuższego czasu, lecz nie wszyscy są jej świadomi. To co wydawało się do tej pory nie do pomyślenia coraz bardziej wydaje się prawdopodobne, prawdziwy obraz nieśpiesznie wyłania się spośród toskańskich pejzaży i nie jest taki za jaki go uważano.

"Toskańska zagadka" jest opowieścią wieloznaczną, rozwijającą się w niespodziewanym kierunku. Włoski klimat i nieśpieszna letnia atmosfera od początku wskazują, że tempo czytania nie powinno być zbyt szybkie, ważne są szczegóły, które budują fabułę i nadają jej oryginalności, a w pośpiechu łatwo je pominąć. Jerzy Szczudlik zadbał o bogactwo nawiązań i metafor, czytelnik otrzymuje historię wielowymiarową, wymykającą się prostym schematom. Akcja "Toskańskiej zagadki" rozwija się nieśpiesznie, lecz detale wymagają skupienia, pojedyncze sceny budują fabułę, czasami mającą charakter oniryczny, a czasem dotkliwe realny.







Za możliwość przeczytania książki 
Dziękuję
wyd. NOVAE RES





czwartek, 17 grudnia 2015

Nieczekiwany chichot losu

"Rozum kontra serce"
 Joanna Kupniewska


W pojedynku rozsądku przeciwko uczuciom raz zwycięża jedno, a raz drugie. Trudno być rozważnym i romantycznym, nie żałować niczego i jeszcze wciąż być zadowolonym z tego co człowieka spotyka. Jednak czasem los spogląda na nas łaskawszym okiem i wtedy dopiero zaczyna się zamieszanie, bo ludzie to taki dziwny gatunek, któremu zawsze za mało lub za dużo czegoś.

Bycie singielką nie jest niczym złym, Anka na swoją sytuację życiową nie narzeka. W swoim gronie rodzinno-przyjacielskim czuje się świetnie, może liczyć i na wsparcie i na prawdę powiedzianą prosto w oczy bez znieczulenia. Praca daje jej satysfakcję i pozwala na bycie sobą. Po prostu nic tylko spokojnie sobie egzystować i nie kusić swego przeznaczenia, no ale wtedy kobieta nie byłaby sobą. Nawet takiej osobie jak Ance może trafić się małe faux-pas vel chwila upojenia, to znaczy zapomnienia, i życiowy galimatias gotowy. Oczywiście na początku wszystko wygląda jak zawsze, lecz już za moment zamiast prostego związku przyczynowo-skutkowego tworzy się plątanina uczuć, czynów i słów. Pewien młodzian zaczyna liczyć na coś więcej, a do dotychczasowego kumpla tak jakby zmniejszył się dystans, szczególnie uczuciowo-cielesny. Taki początek roku nie wróży dobrze, a może wprost przeciwnie? W końcu przyszła przysłowiowa kryska na matyska, zresztą jest ona miła dla oka i serca, rozsądek, rzecz jasna, swoje trzy grosze wtrąca, lecz pierwszeństwo ma serce, a te nie zamierza cicho siedzieć! Jak do tej pory Anki poglądy na życiową drogę były niezwykle proste, od czasu do czasu bliższa znajomość z osobnikiem płci przeciwnej jest jak najbardziej wskazana, na tym jednak koniec. Ale czy trzeba trwać wiecznie w swoich poglądach? Przecież człek to istota wybitnie zmienna, przynajmniej tak twierdzi wielu, może więc i policjantka Ania coś w tym temacie będzie miała do powiedzenia? W końcu nie raz i nie dwa służyła pomocnym ramieniem do wypłakiwania się przyjaciółkom, naturalnie nie ma w planach nic tak rzewnego, lecz na dobre rady nie pozostanie raczej głucha. Pytanie tylko co na to los i jego jakże pokrętne poczucie humoru?

Co się uśmiałam to moje, co ludzie napatrzyli się na mnie w autobusie to ich - w końcu rzadko kto ma dobry humor o szóstej rano w środku komunikacji miejskiej w dzień powszedni. A ja miałam i mam na samo wspomnienie lektury pod tytułem "Rozum kontra serce" autorstwa Joanny Kupniewskiej. Okładka już co nieco podpowiedziała, lecz  to co kryła okazało się prawdziwy lekiem na mrok za oknem, jesienną aurę i parę jeszcze innych rzeczy. Autorce gratuluję pomysłu i jego wspaniałej realizacji, lecz przede wszystkim utrzymania lekkiego i humorystycznego tonu od pierwszej do ostatniej strony, nie jest to ani łatwe, ani często spotykane i na dodatek trudne do wykonania. Historia Anki nie jest przesłodzona, nierealna, a tym bardziej mdła, ma szybkie tempo, cięte dialogi, idealnie dopasowane gagi sytuacyjne, interesującą fabułę i przede wszystkim bohaterów, o jakich warto ciut więcej wspomnieć. Obojętnie czy są to postacie pierwszoplanowe czy też uczestnicy pozostający tłem, jedni i drudzy wypadają bardzo barwnie, nie dają o sobie łatwo zapomnieć, w końcu dzięki prawie trzystu stronicom człowiek poznaje ich dość dobrze, by nie rzec, iż nawet o przyjaźni może być mowa. Joanna Kupniewska dała czytelnikom świetne lekarstwo na chandrę, na przed i poświąteczny życiowy chaos, niewłaściwą pogodę oraz tysiąc innych spraw, które skutecznie psują nam codziennie humor. Na pewno wrócę do lektury "Rozumu kontra serce", przecież dawka śmiechu zawsze się przyda.
Za możliwość przeczytania książki
dziękuję portalowi CPA 
                                                 oraz 
                                        wyd. Novae Res

wtorek, 15 grudnia 2015

Niespodzianka i porcja lektur

Za oknem zimno i ponura, ale dobra książka potrafi podnieść temperaturę i rozjaśnić dzień. No, a gdy do tego dodać 
miłą niespodziankę 
z okazji Świąt,
 to nawet nadchodząca zima niegroźna ;)



Prezent wraz ze świąteczną kartką
od wydawnictwa REBIS



Porcja lektury:


 Joanna Kupniewska "Rozum kontra serce", 
wyd. NOVAE RES i portal CPA
 

Kiera Cass "Rywalki. Królowa i faworytka",
wyd. JAGUAR


Katarzyna Bonda "Pochłaniacz",
księgarnie MATRAS

 

niedziela, 13 grudnia 2015

Bursztynowy sekret

"Klątwa  
Bursztynowej Komnaty"
Janusz Moździerz


Kiedy słyszymy słowo skarb naraz napływają przed nasze oczy różnorodne obrazy, w końcu wyraz ten ma wiele znaczeń. Jednak jedno w szczególności rozpala ludzkie umysły - drogocenne przedmioty, które w zawierusze dziejów zaginęły. Co jakiś czas w mediach pojawiają się informacje, że ktoś wpadł na ślad utraconego dzieła sztuki lub zostało odnalezione jedne z tych, jakie uważano za bezpowrotnie zniszczone. Z niektórymi wiążą się legendy, przesądy i ... klątwy, czy faktycznie te ostatnie są prawdą?

Bursztynowa Komnata to nie tylko dzieło sztuki, ale również prawdziwy mit, jakim stała się od dnia kiedy po raz pierwszy została wystawiona na widok. Ostatnie kilkadziesiąt lat przysłużyło się jej sławie, nieliczne czarno-białe zdjęcia jedynie podsycają ciekawość, a kolejne pokolenia próbują znaleźć odpowiedź gdzie może być ukryta. Kto jest odpowiedzialny za jej "zniknięcie"? Dlaczego do tej pory pozostaje zaginiona? Czy w ogóle przetrwała wojenną burzę?

Pomysł pewnego młodego zapaleńca wydawał się z góry skazany na porażkę. Nikt o zdrowych zmysłach nie zgodziłby się na jego propozycję. Królewiec w ostatnich miesiącach wojny to miejsce regularnie bombardowane i przygotowujące się do obrony. Bursztynowa Komnata przetrwała już niejedno, lecz czy i tym razem będzie dane to temu drogocennemu skarbowi, do którego prawa rości sobie tak wielu? W takich okolicznościach wydaje się, że tylko rozsądek pozwoli na uratowanie tego skarbu, a pomysł Artura Shaffera zakrawa na szaleństwo, chociaż czy w tak burzliwym czasie należy postępować zgodnie z odgórnymi wytycznymi, szczególnie gdy się z nimi człowiek nie zgadza? Jego dwaj przyjaciele gotowi są na wszystko, a wspólne przygody zahartowały ich przyjacielskie więzy, tym razem podejmują się największego z dotychczasowych w swym życiu wyzwania. Wystarczy jedno potknięcie i cały plan rozsypie się jak domek z kart, lecz młodzieńcza odwaga i przekonanie, iż mają rację daje wiarę w sukces całego powodzenia. Niebezpieczna wyprawa zaczyna się w Królewcu, zakończyć powinna się ... no właśnie to pozostaje sekretem. Nikt nie powołany nie może dowiedzieć się o celu tej podróży, ale czy to możliwe? Przecież będą mieć przeciwko sobie cały świat.

Czy Bursztynowa Komnata podzieliła losy tak wielu zniszczonych dzieł sztuki? Prawie pięćdziesiąt lat po zakończeniu wojny, u progu kolejnych przełomowych zmian, wydaje się, że ten skarb został bezpowrotnie utracony. Jednak nie dla  wszystkich, niektórzy zamierzają zdobyć to czego szukało i szuka tak wielu. Kilka dekad wcześniej szlak został wyznaczony i prawie równocześnie zapomniany, kryjąc więcej niż się komukolwiek wydaje. Nie na darmo mówi się o klątwie, czy i teraz zadziała, chroniąc przed niepowołanymi oczami to co zostało odebrane grabieżcom?

Rozpoczynając czytanie "Klątwy Bursztynowej Komnaty" wydaje się nam, że nie będzie większej trudności by odgadnąć główny wątek akcji, w końcu już sam tytuł daje bardzo czytelną wskazówkę. Jednakże autor postawił sobie o wiele wyżej poprzeczkę i jak się okazuje podczas lektury podołał temu zadaniu. Historyczne fakty stały się kanwą dla opowieści, w której wykorzystano cały wachlarz możliwości związanych z legendą, otaczającą to tytułowe dzieło sztuki. Janusz Moździerz przekracza granicę przypuszczeń, domniemań i różnorodnych teorii, tworząc własny ciąg przyczynowo-skutkowy, jaki w końcowym efekcie staje się intrygującą mieszanką sensacji, przygody i awanturniczych wątków. Na uwagę zasługuje także okładka, zawierająca w sobie nie tylko nawiązanie do fabuły, ale i pewną podpowiedź dla czytelników. Nie można także pominąć tonu narracji, czasami zabarwionego humorem, a czasem lekko kpiarskiego, co nadaje całej historii oryginalności.



Za możliwość przeczytania książki 
Dziękuję
wyd. NOVAE RES







czwartek, 10 grudnia 2015

Lubicie książki? Książki dla Blogerek




Jako mól książkowy i pożeracz książek wiem, 
że dobrych lektur do przeczytania nigdy nie za dużo. 
Dlatego chcę poinformować o ciekawej akcji: 
książki dla Blogerek 
:) 


Jeżeli ciekawią Was szczegóły zapraszam do zapoznania się 
z nimi tutaj