czwartek, 23 lutego 2023

Teraz ja

Nowość:

„Rodzina Monet. 

Królewna t. 2.2”

Weronika Anna Marczak

 

W rodzinie siła, chociaż czasem bardziej przypomina ona klatkę lub więzy. To, co jedni uważają za chronienie, drudzy odczuwają jak ograniczanie wolności. Jak pogodzić troskę i pragnienie poznawania świata? Kompromis bywa niezwykle trudny, zwłaszcza kiedy każda ze stron uważa, że jej racje są ważniejsze. Jak wybrnąć z tej sytuacji?

 

Jak szybko szczęśliwe chwile mogą zmienić się w swoje przeciwieństwo? Haillie przekonała się o tym brutalnie i naprawdę niespodziewanie. Po raz kolejny poczuła co to znaczy ciemniejszą stronę bycia członkiem rodziny Monet. Przywileje idą w parze z obowiązkami, o czym nieustannie trzeba pamiętać, ale kto powiedział, że dziewczyna jest w tym sama? Bracia z pewnością wielu spraw nie ułatwiają, lecz także okazują się niezwykle przydatni, chociaż nie zawsze ich obecność i pomoc są tak doceniane jak oczekują. Jak się okazuje Haillie potrafi ich zaskoczyć jak mało kto i to zawsze w najmniej spodziewanej okazji, jest jedną z nich, a podobieństwo jest coraz bardziej widoczne. Pomimo, że najmłodsza szybko uczy się jak zdobyć to, czego pragnie, wbrew sprzeciwom rodziny. Ale wciąż musi pamiętać, że opieka, przeciw której buntuje się, nie do końca jest na wyrost …

 

Nie tak łatwo kontynuować serię, jeśli wcześniejsze tomy wysoko ustawiły poprzeczkę. Czytelnicy oczekują nowej porcji jeszcze lepiej skomponowanych wątków oraz równocześnie kontynuacji już tych znanych. Weronika Marczak dała dużo więcej, zaskakując nie tylko rozwojem akcji, lecz także w jakim kierunku ona podążyła. Dorastanie, testowanie granic, nastoletnia beztroska z jednej strony, a z drugiej strony doceniania rodzinnych więzi, przyjaźni oraz siły jakie dają. „Rodzina Monet. Królewna” odsłania kolejne tajemnice i robi to intrygująco, znowu zaskakując, lecz to jedynie część historii. Na pierwszym miejscu jest główna bohaterka, w jakiej widać zmiany, to już nie ta sama dziewczyna, ale nadal ma w sobie to „coś”, co stanowiło jej zalety od samego początku. Autorka konsekwentnie prowadzi tę postać, pokazując jak szuka swojego miejsca wśród swoich bliskich, ucząc się odpowiedzialności i pozostając w tym, co  najistotniejsze sobą. Jednak przede wszystkim książki cyklu „Rodzina Monet” są bardzo dobrą lekturą, w której lżejsze i poważniejsze kwestie połączone są osobami bohaterów, których łatwo polubić i jakim kibicuje się.

wtorek, 21 lutego 2023

Rozgrywka

Przedpremierowo:

„Masculino”

Julia Czernecka

 

Przypadki podobno nie istnieją, ale niekiedy stają się aż nadto realne. Potrafią całkowicie zmienić życie, wystarczy krok w niewłaściwą stronę, ciekawość lub po prostu splot okoliczności. Co potem?  To już zależy czy chcemy powrotu tego, co było czy też zasmakujemy w nieoczekiwanej niespodziance od losu.

 

To nie powinno w ogóle zdarzyć się, Tamara miała całkiem inne plany i na pewno nie było w nich znajomości z kimś takim jak Adriano Masculino lub raczej w jego grze. Bycie pionkiem nie jest ani przyjemne, a tym bardziej zadawalające, lecz niekiedy nie ma się wyboru i trzeba grać według zasad podyktowanych przez innych. Jednak kto powiedział, że nie można próbować ich zmienić? Z pewnością nie brał tego nikt pod uwagę, lecz dzięki temu rozgrywka zaczyna nabierać całkiem innych barw, zaskakując przy tym wszystkich zainteresowanych. Z założenia nie miała trwać zbyt długo, ale okazała się nieprzewidywalna i przyniosła z sobą zwrot o jakiego nie brano pod uwagę. W jakim czasie da się poznać dobrze drugiego człowieka? Kilka dni, tygodni, miesięcy? A może wszystko zależy od tych momentów gdy maska zostaje zdjęta? Pytanie tylko  co zrobić z tym, co się ujrzało? Czy nie zabraknie wiary w drugiego człowieka i tego, co nieoczekiwanie pojawiło się?

 

Nieprzewidywalność, silne osobowości, nietypowe okoliczności oraz wolta w fabule czyli w skrócie „Masculino” Julii Czerneckiej. Książka, w której niejedno przytrafia się bohaterom, a emocje gwarantują wrażenia jak z kolejki górskiej. Autorka zadbała by czytelnicy nie nudzili się podczas czytania za sprawą lektury, może mającej podobny wstęp do innych, lecz szybko pokazującej, iż to jedynie złudzenie. Nie raz i nie dwa wątki rozwijają się w niespodziewanym kierunku, jednocześnie całkowicie innym niż można było się spodziewać, lecz doskonale pasującej do nich. Z pewnością dużą zasługę mają w tym postacie, wyłamujące się z prostych schematów, nie od razu odsłaniający siebie i przede wszystkim do samego finału potrafiący zaskoczyć.  Julia Czernecka przedstawiła opowieść o ludziach, jacy spotykają się w nietypowych okolicznościach i rozpoczynają relację, w jakiej dużą rolę odgrywają uczucia, często wystawiane na próbę, niedomówienia, duma oraz tajemnice. Na takiej kanwie nie powstaje prosta historia, ale taka gdzie nie można być pewnym tego, co będzie miało miejsce w kolejnym rozdziale.

sobota, 18 lutego 2023

Złego miłe początki

Przedpremierowo:

„Dziennik wojownika Ninja. 

Pierwsze wyzwanie”

Marcus Emerson

 

Nowe miejsce zamieszkania, nowa szkoła i nowi znajomi. Wyzwanie jakiemu niektórzy chcąc nie chcąc muszą sprostać. Czy jest się czego obawiać? No cóż nie każdy lubi nowości w swoim życiu, zwłaszcza te z kategorii niespodziewanych i na jakie nie ma się wpływu. Jednak może okazać, że czeka dużo więcej niż ktokolwiek spodziewał się i przygoda już czeka.

 

Odnalezienie się pośród osób, których się nie zna wcale nie jest proste. Chase Cooper ma trochę łatwiej, przewodniczką po nowej szkole zostaje jego kuzynka. Jednak nawet z nią u boku wcale nie czuje się zbyt pewnie. Wiadomo, że potrzebny jest czas by poznać otoczenie i znaleźć w nim swoje miejsce. Zoe jest popularna i lubiana, wszędzie jej pełno, Chase raczej nie wyróżnia się, więc każda pomoc albo okazja na poznanie szkolnych kolegów jest naprawdę cenna. Pytanie tylko czy warto zawierać znajomość za każdą cenę? Na to pytanie będzie musiał sobie chłopak sam odpowiedzieć, jaka ona będzie? Wiadomo, iż znajomi są ważni, zwłaszcza kiedy jest się nowym uczniem, i niekiedy z ich powodu robi się rzeczy jakim w innych okolicznościach powiedziałoby się. Co w sytuacji gdy powie się tak? Czasu nie da się cofnąć …

 

Marcus Emerson doskonale wie jak połączyć słowa z ilustracjami, tak, by stworzyć ciekawą fabułę dla czytelników wchodzących w wiek nastoletni. Zwariowana historia pod tytułem  „Dziennik wojownika Ninja. Pierwsze wyzwanie” jest lekturą zapewniającą dobrą rozrywkę i z przymrużeniem oka pokazującą towarzysko-szkolny świat. Autor z humorem opisuje to, co przytrafia się postaciom i to z ich perspektywy widzą je czytający. Z jednej strony przedstawił jak widzą sami siebie, z drugiej pokazał takie wartości jak przyjaźń, rodzina, z drugiej nie zapomniał o tym, by pokazać jak łatwo wpaść w kłopoty i jak trudno dokonać właściwego wyboru. Wydawałoby się, że takie kwestie wymagają wielu stron, lecz także można wykorzystać konkretny przykład dla ukazania konkretnego problemu.  Pisarz już w wcześniejszych swoich książkach, skierowanych do młodych czytelników, zwracał uwagę na to, co często jest brane za oczywistość, a wcale takim nie jest. Podobnie jest i tym razem, w żartobliwym tonie pisze o sprawach istotnych, skupiając się na tym, co w nich najważniejsze. „Dziennik wojownika Ninja. Pierwsze wyzwanie” nie jest przegadany, nie niesie z sobą nudnego moralizatorskiego wykładu, kreatywnie ukazuje trudne momenty oraz co niosą z sobą decyzje, podjęte z niewłaściwych pobudek. Humorystycznie da się mówić i niełatwych tematach, nie każdy twórca to potrafi, ale Marcus Emerson po raz kolejny trafił w dziesiątkę ze swoim pomysłem.

 

Premiera:

22.02.2023

 

Za możliwość przeczytania

 książki 

dziękuję:

piątek, 17 lutego 2023

Prawda i iluzja

Przedpremierowo:

„Nie zabiłam”

Klaudia Muniak

 

Co jest prawdą, co omamem, a co kłamstwem? Jedynie nasza przeszłość nas definiuje? Teraźniejszość nie liczy się? Jeśli nie pamiętamy swoich czynów to czy jesteśmy w pełni za nie odpowiedzialni? Zbrodnia pozostaje zbrodnią, lecz czasem sprawca wcale nie musi nim być …

 

Podobno morderca zwykle wcale nie jest obcą osobą dla ofiary. Jeśli tak na to spojrzeć to Sabina Gancarek dobrze wpisuje się w profil zabójcy Jowity Niedbalec. Pozostaje jeszcze coś, co sprawia, że w ogóle trafiła pod lupę policji. Nikogo zdaje się nie obchodzić kim jest obecnie, za to interesują się dawnymi wydarzeniami. Nawet bez zainteresowania śledczych jej życie przypomina przysłowiową jazdę bez trzymanki. Może nowa generacja leku pozwoli na opanowanie zaburzeń depresyjno-lękowych? Codziennie zmaga się z efektami trudnego dzieciństwa i jego brutalnych następstw, terapia powinna przynieść pozytywne skutki, ale jakie mogą być efekty uboczne? Wciąż wraca do niej zabójstwo matki, śmierć Jowity, z którą była w konflikcie obciąża Sabinę. Wszystko to sprawia, że krąg podejrzeń zacieśnia się, dużo wskazuje na nią, zwłaszcza, iż jeszcze nie koniec zabójczego łańcucha. Nie tak łatwo odsunąć od siebie wątpliwości i obalić dochodzeniową hipotezę. Gancarek zdaje się być w samym centrum domysłów i posądzeń, sama już nie jest pewna jaką rolę odgrywa. Niezaprzeczalnie dokonano morderstw, ale kim jest w rzeczywistości ktoś, kto aż za dobrze pasuje na sprawcę?

 

Niewinność była złudna. Winą łatwo obciążyć. Osądzenie kogoś niekiedy zajmuje niekiedy chwilę. Zrzucenie łatki winnego jest niezwykle trudne, bywa, że niemożliwe. Raz wydany wyrok niełatwo zmienić. Klaudia Muniak, w swojej najnowszej książce, z niezwykle osobistej perspektywy głównej bohaterki przedstawia sytuację osoby, zmagającej się ze swoją przeszłością, jej  skutkami coraz dotkliwiej odczuwanymi oraz obecną sytuacją, skomplikowaną i pełną niewiadomych. Kryminalna zagadka jest skomplikowana i łączy w sobie zbrodnię oraz dawne i nowe lęki człowieka, egzystującego od zbyt długo czasu na krawędzi. Strach ma wiele twarzy, pierwszoplanowa postać pokazuje ich naprawdę dużo, każda jest prawdziwa dla niej, zaciera on również granicę pomiędzy tym co realne, a co stanowi iluzję. Niekiedy to ta druga jest brana za fakt, a pierwsze nie zostaje na czas dostrzeżone. Podczas lektury „Nie zabiłam” napięcie i niepokój odczuwalne są nieustannie, podkreślają nieprzewidywalność kierunku fabuły, a nabierające coraz to nowych kształtów podejrzenia sprawiają, że całość zaskakuje nieustannie. Tak naprawdę czytelnik utrzymywany jest w niepewności co do finału historii dalekiej od oczywistej i przewidywalnej.

 

Premiera:

 22.02.2023

 

Za możliwość przeczytania książki

 dziękuję 
 

 

środa, 15 lutego 2023

Wybór


„Vincent. 

Blakemore Family #2”

Kinga Litkowiec

 

Dobrze jest mieć cel w życiu, niektórzy dla niego podporządkowują każdy swój krok, wcale nie w przenośni. Budują cierpliwie swoją drogę do zdobycia tego, czego pragną i dosłownie nikt i nic nie mogą im w tym przeszkodzić. Czasem jednak nagle patrzą za i przed siebie, nie zawsze są przygotowani na to, co dostrzegają …

 

Nie trwoni czasu na błahostki, jest skoncentrowany na swojej pracy, liczy się tylko ona, cała reszta jest dodatkiem. Vincent Blakemore dokładnie wie co chce osiągnąć i robi wszystko by tak się stało. Nie miewa słabszych dni, nie kwestionuje decyzje tych, którzy mogą mu pomóc. Można powiedzieć, że nigdy nie zrobił niczego co mogłoby go oddalić od realizacji jego planu. Zdaje się być całkowitym swojego rodzeństwa, jakie
nieustannie rzuca wyzwanie światu, a najczęsciej ich ojcu. Czy ten człowiek ma jakikolwiek słaby punkt? Co zrobi ten kto go odkryje? Maddy Cloud dokonała niemożliwego, chociaż to było kilka lat temu oboje pamiętają siebie nawzajem. Kolejne spotkanie potwierdza jedynie to, przed czym on ucieka. Czy i tym razem wycofa się jak kiedyś? Jeśli tego nie zrobi narazi się na kłopoty, te nie są mu potrzebne, zwłaszcza w tym momencie. Ojciec jest zadowolony, rodzina narzeczonej gwarantuje rozwój interesów, czego może chcieć więcej? Sukces już jest blisko, jeszcze trochę i go zdobędzie. Oczywiście jeżeli będzie trzymał się zasad. Problem w tym, iż priorytety Vincenta zmieniły się. Ile będzie kosztować go ta życiowa rewolucja? Sprzeciw wobec zasad z pewnością nie przejdzie bez echa …

 

Pragnienie władzy, podporządkowanie się jednemu celowi i bunt, jakiego nikt nie spodziewał się, a do tego zakazane uczucie. Kinga Litkowiec wie jak podkręcić atmosferę i pokazać do czego zdolni są ludzie postawieni pod ścianą. Tytułowy bohater jest człowiekiem, kto nigdy nie zejdzie z raz obranej drogi i widać to na każdym kroku. Uczucie? Nie w jego przypadku, lecz gdy już nie będzie dało się go zignorować rozpocznie się gra o najwyższą stawkę i wówczas fabuła nabiera jeszcze mocniejszych i kontrastowych barw. Autorka „Vincenta” doskonale przedstawia sylwetki postaci skomplikowanych, stojących na krawędzi i dokonujących wyborów, jakich po nich nikt nie spodziewa się, kryjących się od dawna za maskami, tak, by nigdy i nikomu nie pokazać, nawet sobie, nie pokazać prawdziwej twarzy. Jeżeli doda się do tego pozostałych bohaterów, dorównujących mu charakterem otrzymujemy kanwę, na jakiej wątki tworzą fabułę z niejednym zwrotem akcji i zaskakującym jej przebiegiem. Kinga Litkowiec nie poprzestaje na tym, wkomponowuje w opisywaną historię jeszcze intrygę, zagadkową oraz z wieloma niewiadomymi, przypominającą o sobie w kluczowych momentach i znów wracającą do cienia, lecz nie dającą o sobie zapomnieć.

 

 

Za możliwość przeczytania

 książki 

dziękuję wydawnictwu: