niedziela, 17 stycznia 2021

Zapowiedź "Druga młodość, cóż z tego, że druga"


 Zapowiedź


 Mimo że piją dużo wina, do dań zamawiają frytki, a nierzadko też palą, to zazwyczaj prezentują się doskonale. Zwłaszcza, kiedy przekroczą 40-tkę. W czym tkwi sekret pięknego wyglądu i wspaniałego samopoczucia Francuzek niezależnie od wieku? Caroline de Maigret – modelka, producentka muzyczna, muza Karla Lagerfelda, niekwestionowana ikona stylu oraz Sophie Mas – producentka filmowa, uchylają rąbka tajemnicy.

Po światowym sukcesie książki „Bądź paryżanką, gdziekolwiek jesteś” przyjaciółki – Caroline de Maigret i Sophie Mas – powracają w wielkim stylu. Trochę starsze, mądrzejsze i bogatsze w nowe doświadczania. Niedawno plotkowały o randkach, ślubach i nowych miejscach na imprezowej mapie miasta, dziś stoją przed zupełnie nowymi wyzwaniami: czy zdecydować się na zamrożenie jajeczek? Czy po kolejnym nieudanym związku zainstalować aplikację randkową? A może zgodnie z sugestią dermatologa warto zastanowić się nad botoksem?

Autorki w zabawnych historiach i anegdotach ukazują różne etapy dojrzewania z perspektywy sentymentalnych, ale nowoczesnych paryżanek. Przeplatają prywatne opowieści uniwersalnymi radami. Jak wyglądać i czuć się dobrze? Jak o siebie zadbać? Jak pogodzić się z faktem, że pierwsze razy ograniczą się do pierwszego siwego włosa?
 
Premiera:
27 stycznia

sobota, 16 stycznia 2021

Obiad z korzyściami

„Obiad z Bondem”

Agnieszka Lingas-Łoniewska

 

Czasem cały problem nie w tym by dwoje chciało naraz, lecz by umiało to okazać i zapomniało o tym, co za nimi, a wzięło pod uwagę co przed nimi. Uczuciowa chemia to jedno, a  wspomnienia to drugie, co zrobić kiedy jednocześnie dwoje ludzi przyciąga się i odpycha? Potrzebne jest to „coś”, iż to drugie usunie w cień i da działać temu pierwszemu. Urok osobisty, piękna powierzchowność i zagrożenie mogą się okazać odpowiednimi zaletami by w końcu marzenia stały się rzeczywistością.

 

W żadnym razie nie da się tak łatwo zapomnieć o Jacku Granickim, chociaż Eliza próbuje uskutecznić to na kilka sposobów. Niestety przystojny policjant jakoś wciąż pojawia się w jej pobliżu i wcale nie byłoby takie złe gdyby nie pewne „ale”, wcale nie małe i w żadnym razie nieistotne. To, że zaiskrzyło pomiędzy tą dwójką jest pewne, natomiast cała reszta to już całkiem inna bajka, jakiej daleko do „żyli długo i szczęśliwie”. Jakoś tak się nie składa by coś więcej wydarzyło się pomiędzy nimi, nawet pocałunku nie było. W końcu przecież tylu świetnych facetów chodzi po tym świecie, więc tylko trzeba znaleźć jednego. Jednak rzeczywistość przynosi dość tajemnicze zbiegi okoliczności, a pomóc w ich wyjaśnieniu może pomóc nie kto inny jak Jacek. Czy Granicki, zwany przez Elizę Bondem, da radę? Z jakiegoś powodu dziewczynie  się z nim kojarzy, a bliższe kontakty przynoszą coś więcej niż jedynie pomocną dłoń stróża prawa. Obaj mają swoje powody by zachowywać się tak, nie inaczej, lecz niekiedy warto zaryzykować i pozwolić sobie na obiad z  … śniadaniem. Pytanie co z tego wyniknie? To już zależy od Bonda, wielbicielki kaktusów i ich talentu wpadania w kłopoty oraz dość niekonwencjonalnych metod wychodzenia z nich.

 

Zamiast spodziewanego kroku do przodu są dwa, jak nie więcej, w tył. Tym gorzej to wygląda gdy chodzi o pocałunek czy można wyobrazić sobie wyobrazić poziom frustracji, jak nie czegoś bardziej dosadnego, po takiej wpadce? Jeśli taki jest początek to jak dalej może potoczyć się historia dwojga ludzi? Agnieszka Lingas-Łoniewska w swojej najnowszej książce przedstawia jeden z możliwych scenariuszy, jaki oryginalnie i nieszablonowo  oraz przy pomocy nietuzinkowych bohaterów opowiada nie tylko o uczuciach. „Obiad z Bondem” zapowiada się smakowicie, a z każdą kolejną stroną okazuje się, że składa się z wielu dań, ma dużo smaków, w żadnym razie nie jest ich za nadmiar, lecz w sam raz by więcej niż zaspokoiły apetyt na dobrą lekturę. Przynoszą one ze sobą humor, zwroty akcji i przede wszystkim perypetie jak z najlepszych komedii, zaskakujące nie tylko okolicznościami, lecz i tym jak się kończą. Pozostaje oczywiście kwestia uczuciowa, bo tej w żadnym razie pisarka nie potraktowała po macoszemu, wprost przeciwnie, wirtuozersko splotła z charakterami postaci oraz drugim planem. Nic w tej książce nie jest przypadkowe, żaden wątek nie jest wstawiony ot tak sobie bez związku z akcją czy też bohaterami, co sprawie, że uwaga czytających skupia się na tym, co najważniejsze czyli fabule. Ta jest jak zawsze niepowtarzalna, jej siła tkwi oczywiście w samym pomyśle na nią, lecz jak wiadomo to dopiero początek, a sukces tkwi by po ostatnim zdaniu chciało się więcej i to zaraz, już, a najlepiej natychmiast. W przypadku „Obiadu z Bondem” właśnie tak jest, podobnie zresztą było z pierwszą częścią czyli „Kolacji z Tiffanym”, więc w tej chwili można wrócić już do dwóch świetnych historii i pozostaje czekać na trzecią czyli „Śniadanie z …”, a z kim wskazówka jest w przygodach Elizy i Jacka.

 


 Za możliwość przeczytania 
książki dziękuję:
 
 
 

 

czwartek, 14 stycznia 2021

Zapowiedzi wydawnictw YA! i Uroboros

 Lutowe zapowiedzi 

wydawnictw: YA! i Uroboros

 

 

 

 

Biopunkowa wizja świata po globalnej zagładzie. Społeczeństwo jest rozwarstwione, panuje system kastowy, a każdy człowiek ma swoją metrykę. W zakładach inżynierii genetycznej „Zodiak” tworzeni są postludzie o niezwykłych umiejętnościach. Na drabinie społecznej nie ma jednak dla nich miejsca.  To wyłącznie obiekty doświadczalne, oznaczone i skatalogowane podług swych właściwości.


Wciągający thriller dla wszystkich, których pociągają mroczne tajemnice sekt!

Szesnastoletnia Lily jest zrozpaczona zaginięciem swojej siostry przed czterema miesiącami. Gdy pewnego dnia spostrzega leżącą na ulicy ranną dziewczynę, jej serce na moment przystaje, bo ma nadzieję, że to Mella. Spotyka ją rozczarowanie, jednak udziela nieznajomej pomocy i zabiera ją do domu. Okazuje się, że dziewczyna jest częścią tajemniczego stowarzyszenia… Czy naprowadzi ono Lily na trop siostry?


 

Pierwszy tom trylogii Śniący.

Wśród nas znajdują się śniący... i wyśnieni. Ci, którzy śnią, nie potrafią się przed tym powstrzymać, mogą jedynie próbować to kontrolować. Ci, którzy zostali wyśnieni, nie są w stanie wieść samodzielnego życia, ponieważ zasną na zawsze, jeśli ich śniący umrą. Istnieją tacy, którzy lgną do śniących. By ich wykorzystywać. By ich więzić. By ich zabijać, zanim ich sny zniszczą nas wszystkich.

środa, 13 stycznia 2021

Mroczny urok życia

 Przedpremierowo


„Perversion”

T.M. Frazier

 

Czasem już na starcie dostaje się słabe karty, a potem tylko życie dorzuca kolejne mierne. Okazje okazują się zupełnie czym innym, to, co miało być szansą jest tylko okrutnym żartem. Jednak nawet w tak ponurym świecie niekiedy wkrada się promyk światła, rozświetlający na trochę mrok i zapadający w pamięć na lata. Czas biegnie, a los przewrotnie daje szanse, które w innych okolicznościach byłyby kolejnymi znaczonymi kartami, ale w tym otoczeniu stają się jedynymi w swoim rodzaju jokerami. Wystarczy tylko zagrać vabank z przeznaczenie!

 

Imiona czasem nawet w ułamku nie oddają charakteru osób, jakie jej noszą. Emma Jean i Tristan wiedzą o tym doskonale, oboje żyją poza systemem, w jakim powinni mieć szczęśliwe dzieciństwo i popełniać, mniej lub bardziej, młodzieńcze błędy, oczywiście pod czujnym okiem opiekunów. Oboje szybko musieli dorosnąć, pod niewinnymi imionami kryją się młodzi ludzie z bagażem doświadczeń, jaki byłby trudny do uniesienia dla kogoś kilkukrotnie starszego. Spotykają się przypadkowo, w tym dniu on dostaje coś, czego się nie spodziewał i to dwukrotnie. Natomiast ona jest po prostu sobą, lecz również nie odchodzi z pustymi rękoma, w przenośni i dosłownie. Zapadają sobie w pamięć, chociaż przeznaczenie napisało dla nich dość pokrętne scenariusze. Kiedy się spotykają się nie są już tacy sami, chociaż czy na pewno? Złodziejka i zabójca. Niewinność dawno za nimi albo tak się im wydaje, ona nie jest już dzieckiem, a on nastolatkiem, zbyt wiele widzieli, zbyt dużo zrobili, by teraz móc tylko cieszyć się z ponownego spotkania. W ich świecie uczucia oznaczają słabość, a ta na pewno zostanie wykorzystana w najbardziej bolesny sposób. Czy mają jakąkolwiek szansę na wspólną przyszłość. Nie, ale to ich nie powstrzymuje, za nimi przeszłość, kiedy nie wiedzieli jak potoczyły się ich losy, teraźniejszość naznaczona ciągłym lękiem przed atakiem, lecz i wspólnymi chwilami wykradzionymi fatum. Jaka będzie ich przyszłość? Jedno tylko jest pewno, miłość przyszła w najgorszej chwili, ale dała im coś, czego nie spodziewali się. Czy będzie to chwilowe?

 

Pełne iluzje baśnie wszyscy znamy, te disnejowskie i hollywoodzkie pokazują wygładzoną wersję. „Perversion” bardziej przypomina ich pierwotne wersje, gdzie dobro oraz zło miało wiele twarzy, tak, że czasem trudno było je rozróżnić. Autorka nie zakłamuje rzeczywistości, odziera ją z iluzji, robi z niej tło dla bohaterów, którym daleko do miana niewinnych. Mroczna atmosfera narasta, wciąż przypomina w jakim świecie toczy się ta historia, nie pozostawia złudzeń, że nagle nastąpi przełom i od razu pojawi się napis „żyli długo i szczęśliwie”. W tej książce jedno i drugie brzmi dość szyderczo, bo walka o każdy kolejny dzień jest powszedniością, a coś takiego jak szczęście pozostaje marzeniem, jakie ma mniejsze szansę na urzeczywistnienie niż trafienie szóstki w totku. Jednak wbrew wszystkim i wszystkiemu jest promyk rozświetlający tę historię, jaki nie znika, nawet jeśli mrok wydaje się przybierać coraz ciemniejsze barwy. Czy miłość jest w stanie przezwyciężyć wszystko? Nie, lecz ludzie czasem tak, zwłaszcza gdy do stracenia mają już tylko siebie samego, bo cała reszta jest tymczasowa i przynosi z sobą jedynie śmiertelne zagrożenie. T.M. Frazier stworzyła postacie, jakie wydają się mieć tragizm wpisany w DNA, jakąkolwiek podjęliby decyzję i tak dosięgają ich brutalne macki przeznaczenia, a krótkie chwile szczęścia tylko podkreślają tragizm. Gdzie w takim razie jest miejsce na nadzieję? W momentach kiedy główni bohaterowie stają do walki o coś, co może zranić ich śmiertelnie, lecz warte jest takiego ryzyka. „Perversion” to opowieść pod wysokim napięciem od początku do końca, nawet można powiedzieć, że zakończenie pierwszego tomu sprawia, że przeczytanie kolejnej części staje się pozycją na liście „koniecznie trzeba to zrobić”.

 

PREMIERA:

27 stycznia 

 


Za możliwość przeczytania
książki
dziękuję:

 

wtorek, 12 stycznia 2021

Zapowiedź "Klub Pana G."

Zapowiedź



Pokusa, zakazany owoc i tajemnica. „Klub pana G.” Mayi Frost to prawdziwie pikantna, pełna skrajnych emocji, rozkosznie bezwstydna powieść o namiętności i zemście.

Milena jest znudzoną, zmęczoną i nieco zaniedbaną mężatką. Nie potrafi nic zmienić w swoim życiu, ale pewnego dnia zmiana przychodzi do niej. Poznaje Gabriela, który zaprasza ją do tajemniczego klubu. Zasady gry są proste – wejście do każdej następnej komnaty oznacza przekroczenie kolejnej seksualnej granicy. Jak daleko posunie się Milena? Czy odważy się spełnić swoje najskrytsze fantazje? I czy Gabriel na pewno jest gotowy na wszystko?

„Klub pana G.” to niesamowicie wciągająca, nieprzewidywalna, pełna skrajnych emocji powieść o niepohamowanej namiętności, pożądaniu i zemście, która nie zawsze ma słodki posmak. Co zrobi wiodąca poukładane życie Milena, gdy niespodziewanie otrzyma szansę, by spełnić swoje głęboko skrywane pragnienia?

poniedziałek, 11 stycznia 2021

Niedoskonale doskonali

Przedpremierowo
 

„Solo”

Anna Dan

 

Podobno przeciwieństwa się przyciągają. Podobno podobieństwa się przyciągają. Podobno … Prawdziwe życie nie lubi tego, co mogłoby być, lecz nie jest, za to kocha wprost zaskakiwać, popychać do zrobienia pierwszych kroków i karać za przegapienie szans. Czasem również tak splata przeszłość i teraźniejszość, dając niepowtarzalną okazję by zdobyć przyszłość o jakiej nawet nie marzyło się. Pozostaje jedno małe „ale” trzeba postawić wszystko na jedną kartę …

Dziewczyna po przejściach, chłopak z przeszłością albo raczej młodzi ludzie, którzy mają wiele za sobą, lecz kiedy spotykają się ani Datka, ani Solo nie wiedzą tego. Każde z nich jest mistrzem w ukrywaniu tego, co ich boli oraz pokazywaniu światu twarzy takiej jakiej się po nich większość spodziewa. Wojowniczka i wojownik, skoncentrowani by nie pokazać swojej słabości, która wcale nią jest. Czy tych dwoje ma przyszłość przed sobą? Do tej pory jedynie ufali przyjaciołom, lecz to, co pomiędzy nimi zaczyna się dziać przekraczać ramy przyjaźni. Nie tak łatwo odsłonić się przed drugim człowiekiem, zwłaszcza gdy włożyło się sporo wysiłku by mrok, który rzuca wciąż na nich swój cień, był niezauważalny dla innych. Problem, w tym, iż on wciąż jest i zaczyna przypominać o sobie gdy Datka i Solo zbliżają się do siebie. Sekrety czasem są niczym kłamstwa, bo tam gdzie prawda jest ukrywana dochodzą do głosu lęki budzą się demony. Czy dadzą sobie szansę? A może zrobią krok w tył i uciekną przed tą drugą osobą i samym sobą?

To, co dzieje się pomiędzy dwojgiem ludzi wcale nie tak łatwo opisać gdy chce się pokazać coś więcej niż tylko, co jest widoczne na pierwszy rzut oka. Anna Dan postawiła na przedstawienie czytelnikom swoich bohaterów, nie odkrywa od razu kim są, co czują, czego nie mówią. Krok po kroku odsłania fragmenty, z których wyłania się prawdziwy do szpiku kości człowiek, a to, co zauważyliśmy na początku nabiera całkiem nowych barw. W „Solo” ważne są emocje, od nich wszystko się zaczyna, one nadają tempa temu co dzieje się pomiędzy postaciami i w końcu są kluczem do wszystkiego co ma miejsce. Ta książka jest czymś więcej niż historią dwojga ludzi, jej oraz jego, i miłości, to opowieść o ludziach, jacy wydają się silni, odporni na ból i ciosy, doskonale radzącymi sobie z problemami. Tak naprawdę prawda o nich kryje się pod maskami, pozami, jakich nie zawsze do końca są nawet świadomi. Wielkie brawa należą się autorce za połączenie w całość urywków życiorysów bohaterów w niesztampowy sposób czyli tak jak jest w rzeczywistości, gdzie rzadko co jest oczywiste, a życie pisze scenariusze, w których przeszłość, teraźniejszość i przyszłość bywają gordyjskim węzłem. "Solo" nie jest prostą opowieścią jakich wiele, to wielowarstwowa historia o dwojgu ludzi, z przeszłością i po przejściach, różnych od siebie i jednocześnie niezwykle do siebie podobnych. Wchodząc w świat bohaterów przygotujcie się na emocjonalną huśtawkę, która nie pozwoli na odłożenie książki dopóki nie poznacie jej zakończenia. Nie ma w tej historii nic oczywistego, szablonowego, za to jest lektura, długo pozostająca w waszej pamięci. "Solo" to czytelnicza petarda, jaką po prostu trzeba odpalić i dać się jej porwać. 

 

Premiera:

13  stycznia




Za możliwość przeczytania książki 

dziękuję 
 
wydawnictwu:
 
 
 
Znalezione obrazy dla zapytania wydawnictwo jaguar