poniedziałek, 24 sierpnia 2020

Iluzja


 Przedpremierowo:

„Rytuał”
Greta Drawska

Pierwsze wrażenie jest cenne, czasem nadaje kierunek wszystkiemu co ma miejsce później. Czasem jednak ma za zadanie zwodzić i łudzić, zwracać uwagę na jedne szczegóły i ją odwracać od drugich. Nigdy nie wiadomo z jaką kategorią mamy do czynienia, bywa, że obie przeplatają się. Gdzie kryje się prawda? Wbrew pozorom to, co wydaje się iluzją też kryje jej okruchy, zawierające w sobie intrygujące detale.

Na pierwszy rzut oka widać, że to morderstwo, lecz oczywistość w przypadku tej konkretnej zbrodni wykluczona zostaje na samym początku przez prokurator Wandę Just. Wydawałoby się, że taka brutalność nie pasuje do sielskiej atmosfery prowincjonalnej miejscowości, gdzie dominują raczej drobne przestępstwa. Nic bardziej mylnego, a presja jest proporcjonalna do kategorii zabójstwa. Kto mógłby być sprawcą takiej makabreski? Miejscowi czy może ktoś obcy? Podkomisarz Piotr Dereń doskonale jest zaznajomiony z lokalną specyfiką, lecz z czymś takim raczej nie miał jeszcze do czynienia. Dowodów jest jak na lekarstwo, i to jeszcze z kategorii tych najbardziej unikatowych, śladów jeszcze mniej, pozostają poszlaki, a te są nad wyraz interesujące. Pytanie tylko czy kierunek jaki wskazują jest właściwy? Jedno jest pewne, morderca pokazał, że stać go na wiele i wie co robi. Czy śledczy będą umieli dorównać mu kroku? Pozory mogą zaciemnić rzeczywisty obraz, lecz kiedy trochę światła padnie na niego da się dostrzec detale, wskazujące to, zostało wcześniej nie dostrzeżone. Pozostaje jedynie odkryć to, co zostało zakamuflowane i przyjrzeć się temu, co przez  lata było motorem zakulisowych działań.

Wyrafinowana zbrodnia wydaje się być domeną wielkich metropolii, gdzie intrygujący suspens ma jako tło całe spektrum ludzkich wad i pragnień. Okazałe budynki, pnące się w górę, zasłaniające światło słoneczne, anonimowość, tłum ludzi, w jakim łatwo jest udawać kogoś innego, mroczne zaułki, mogące dać schronienie temu, co najgorsze w człowieku i stać się miejscem kaźni, idealnie nadają się na tło kryminału. Jednak małe miasta, gdzie każdy każdego zna, a obcym się jest długo po tym jak zadomowiło się, wbrew pozorom również idealnie nadają się jako kulisy thrillera. Greta Drawska w swoim debiucie postawiła na drugą opcję lokalizacji, już na wstępie stawiając sobie wysoko poprzeczkę, ale jak się okazuje wyzwanie jak najbardziej posłużyło opowieści. W „Rytuale” jest wszystko to, co sprawia, że trudno przerwać lekturę, gdyż cały czas ma się wrażenie, iż zaraz, za moment, zdobędzie się informację, która pozwoli rozwiązać zbrodniczą zagadkę. Jednak autorka nie tak łatwo zdradza swój pomysł na źródło motywu, podsuwa ślady, być może dowody, dodaje poszlaki, insynuując, poddając w wątpliwość i stawiając kolejne znaki zapytania. Małe miasteczka kryją wiele tajemnic, nawet jeśli wydają się jedynie interesujące dla turystów, a dla ich mieszkańców są jedynie tłem dla szarej codzienności. Greta Drawska umiejętnie ukazała kontrast pomiędzy tym, co widoczne na pierwszy rzut oka, gdzie nie dostrzega się czegokolwiek zagadkowego oraz tym, co daje o sobie znać niespodziewanie, podkopując spokój i zapowiadając, że to cisza przed burzą. „Rytuał” jest wytrawnym kryminałem, w jakim do samego końca czytelnik nie wie jak zakończy się dochodzenie, a nawet wtedy pozostaje cień niewiadomej. Na uwagę zasługują również główni bohaterowie, jakich spotkamy w kolejnych tomach cyklu, intrygujących i zapowiadających, że śledztwa prowadzone przez nich będą należały do gatunku tych intrygujących i odkrywających to, co inni pragnęli ukryć, zacierając starannie po sobie ślady. Jednak pozostaje jeszcze coś, co sprawia, że główne postacie są równie ciekawe jak i zbrodnicza fabuła – ich przeszłość, dopiero lekko odsłonięta, a to, czego jeszcze o ni ej nie jest wiadome jest równie interesujące.







Premiera:
2 września
 
Za możliwość 
przeczytania książki 
dziękuję
 

niedziela, 23 sierpnia 2020

Wrześniowa premiera


PREMIERA

16 września





Faceci z Wind Dragons przyzwoici. Przynajmniej mogę tak o nich powiedzieć na tyle, na ile zdołałam ich poznać. Samo to, że przyjęli mnie do rodziny tylko dlatego, że jestem siostrą Rake’a, wiele o nich świadczy. Nikt nie zadawał żadnych pytań – Rake jest ich bratem, a co za tym idzie, ja również jestem częścią rodziny. W tej chwili zrozumiałam, dlaczego Adam zdecydował się na takie życie – oferowało mu rodzinę, której nigdy nie miał w okresie dorastania. Wiem, że członkowie klubu motocyklowego nie są żadnymi świętymi, to twardziele, i mogę sobie tylko wyobrazić, w jakie gówno się wpakowują, ale nie mieszają mnie w swoje sprawy. Przychodzę tu, aby cieszyć się seksownymi facetami i dobrym jedzeniem. Po prostu czuję się tu bezpiecznie. Nie potrafię tego wytłumaczyć, tak już mam. Dom jest wszędzie tam, gdzie Rake. Brakowało mi go, gdy się przeprowadziłam, i zdarzały się dni, kiedy żałowałam, że to w ogóle zrobiłam. Wiem, że bikerzy zajmują się jakimiś szemranymi interesami, ale jak dla mnie nie robią niczego nadzwyczajnego. Dopóki nie widzę, by krzywdzili kobiety albo dzieci, mam gdzieś, czym się zajmują. Wiem, że mój brat ma złote serce i nie wplątałby się w nic naprawdę złego.

piątek, 21 sierpnia 2020

Życiowe szansy


„Zamiana”
Beth O`Leary

Czasem życie zaczyna przypominać karuzelę dla chomika, pędzimy wciąż w kółko, dzień w dzień, tydzień za tygodniem. Zdarza się nam na krótko wypaść z niego, lecz otrząsamy się i znowu wracamy do kieratu, aż do chwili gdy ten mechanizm zawodzi. Co wtedy zrobić? Może postawić wszystko na głowie i dać się ponieść pomysłowi, zrodzonemu tu i teraz, a nie będącym efektem długotrwałego kalkulowania i planowania?

Sukces za sukcesem, wbrew samopoczuciu i temu, co się czuje, ale praca pozwala zapomnieć, o tym, co boli. Aż nadchodzi moment ten moment kiedy wszystko zaczyna się walić jak domek z kart. Leena nie spodziewała się, że porażka przyjdzie tak nagle i przewróci jej poukładany świat do góry nogami. Co ma zrobić z kilkutygodniowym urlopem, który ma jej pomóc pozbierać się? Przecież żyła pracą! Może wyjazd do małego Hamleigh będzie dobrym rozwiązaniem? Babcia Eileen zawsze miała czas dla niej, no i nie będzie patrzyła jak wszyscy wokoło żyją w londyńskim kieracie, od jakiego ona ma odwyk. Nestorce zresztą przyda się wizyta wnuczki, zwłaszcza, że ostatnio w jej życiu doszło do dość gwałtownych zmian, w końcu niecodziennie bierze się rozwód w wieku ponad siedemdziesięciu lat. Obie stoją na rozdrożu i mają swoje plany, ale jakoś wciąż pozostają one jedynie na papierze. Co gdyby zamienić się na jakiś czas? Eileen zamieszkałaby w szykownym mieszkaniu ze współlokatorami Leeny, a ta zajęłaby się tym co babcia? Szalony pomysł? Dlaczego? Panie Cotton mają okazję na odmianę w życiu i jak się okazuje skorzystają z niej tak jak nawet same tego nie przypuszczały. Hamleigh ma w sobie wiele uroku i wcale nie jest aż tak spokojne, no a Londyn oferuje wiele możliwości randkowania. Jednak to dopiero początek zmian oraz tego, co Leena i Eileen nie miały w planach, lecz będzie miało miejsce. Jedna zamiana wiele zmienia, zwłaszcza jeśli ktoś odważy się urzeczywistnić swoje marzenia.

Sielskie, angielskie, małe miasteczko i londyńska wielkomiejskość, spokój i hałas, bliskie sąsiedztwo i anonimowość, dojrzałość i młodość, same przeciwieństwa i dwie kobiety – babcia i wnuczka. Obie stoją na życiowym zakręcie i potrzebują oderwać się od dotychczasowej egzystencji, a jedna z nich wpada na dość niecodzienny pomysł – może by tak jedna drugą zastąpiła na jakiś czas? Tak właśnie rozpoczyna się najnowsza książka Beth O`Leary o dość znaczącym tytule „Zamiana”. Początek daje przedsmak tego, co ma miejsce później, a trzeba przyznać, że dzięki dwuosobowej narracji dostajemy historię z gatunku tych lekko czytających się, lecz wcale nie błahych, i mającą wplecione trudne tematy pomiędzy obyczajowe perypetie. Wątek uczuciowy wydaje się być na drugim planie, lecz tak naprawdę wciąż jest obecny, a rodzina jest jego osnową. Pisarka zręcznie połączyła dwa światy i dwa pokolenia, jedno i drugie zupełnie odmienne i bez punktów wspólnych, lecz to pozory, zwłaszcza przy takich głównych bohaterkach. W „Zamianie” jest wiele dobrego humoru, ale i celnych spostrzeżeń, nie brakuje w nim także poważnych tonów. Jednak przede wszystkim jest to opowieść o odszukiwaniu siebie samego, spełnieniu marzeń, które sprawiały wrażenie już przebrzmiałych oraz nie odrzucaniu szansy na szczęście. Książka Beth O`Leary ma w sobie podwójny czar – małomiasteczkowej społeczności, dającej oparcie gdy to jest potrzebne bez proszenia o nie i tętniącej życiem metropolii, gdzie przyjaźń wcale nie jest czymś oczywistym, lecz kiedy już zakiełkuje to ma ogromną siłę. Gdzie w tym wszystkim jest miłość? Jak się okazuje wszędzie tam, gdzie się jej nikt nie spodziewa, wiek i miejsce nie gra roli, czasem tylko potrzebny jest jedynie impuls lub ktoś, kto popchnie dwoje ludzi w odpowiednim kierunku. „Zamiana” ma w sobie czar angielskich komedii romantycznych, ale jest w niej drugie dno, jednocześnie poważniejsze i dające impuls do refleksji nad tym, że wiek nie jest przeszkodą, a duszenie w sobie żalu i bólu prowadzi jedynie do niezrozumienia i wzajemnego ranienia się.








                                                     Za możliwość
                                              przeczytania książki
                                                       dziękuję
                                                 wydawnictwu:



           

czwartek, 20 sierpnia 2020

Zapowiedź

Zapowiedź




Jesteś rodzicem? To zapewne zdarza ci się krzyczeć na swoje dziecko. Z bezsilności, zdenerwowania, z miłości. „Jak nie krzyczeć na swoje dziecko” Carli Naumburg to pełen praktycznych rad i wskazówek przewodnik, który pomoże ci zostać spokojniejszym, szczęśliwszym rodzicem spokojniejszych, szczęśliwszych dzieci. W księgarniach od 16 września.


Pewnego wieczoru wyjątkowo wyczerpującego dnia doktor Carla Naumburg – z zawodu psycholog kliniczna, prywatnie mama dwóch córek – siedziała przed komputerem, przeglądając w sieci odpowiedzi na pytanie ,,jak nie krzyczeć na swoje dzieci”. Ponieważ nie znalazła zadowalającej jej, postanowiła sama zająć się fachowym zgłębianiem tematu. W końcu stworzyła książkę – esencjonalny, empatyczny, pełny praktycznych rad i wskazówek poradnik.


środa, 19 sierpnia 2020

Premiera

Premiera








Oko za oko, ząb za ząb… zdrada za zdradę.

Mam na imię Tessa i jakimś cudem wciąż pakuję się w kłopoty. Zamiast żyć z dala od mroku, spędzając czas z ukochaną osobą, po raz kolejny zamierzam stanąć twarzą w twarz ze śmiercią. Czy ktoś mnie o to prosi? Zmusza? Stawia ultimatum? Nie. Chyba spokojne życie nie leży w mojej naturze.

Watykan podnosi się ze zgliszczy, Podziemia ratują, co tylko zdołają, a po naszych wrogach nie został żaden ślad. Chociaż nie znam swojego przeznaczenia, przyszłość wygląda jak wróżenie z fusów, wydaje mi się, że kiedy ciszę wreszcie przerwą bitewne okrzyki, po ziemi, jaką znamy, zostaną tylko zgliszcza. Przeżyją tylko ci, którzy wygrają wojnę.

W końcu tylko umarli mogą powstać.





wtorek, 18 sierpnia 2020

Gdzie kryje się prawda?


„Śmierć i Małgorzata”
Joanna Łopusińska

Śmierć, nieodwołalna i zmieniająca wiele w momencie kiedy staje się faktem dla bliskich. Pozostawia czasem po sobie pytania i pustkę, po kimś, kto jeszcze przed chwilą miał plany i był w nich u innych. Odpowiedzi na te pierwsze niekiedy nie są oczywiste i by je uzyskać trzeba sięgnąć w przeszłość oraz w osobiste rejony, rozdrapując przy tym czyjeś i swoje rany, wcale nie zabliźnione, chociaż takimi wydawały się. Czy warto to zrobić?

Ten poranek miał przebiec całkowicie inaczej. Nie było w tym scenariuszu śmierci, zadanej z premedytacją, bezlitośnie i brutalnie. Jednak rzeczywistość okazała się inna, a Henryk odkrywając ciało Małgorzaty nie spodziewał się co nastąpi zaraz potem. Dlaczego przyjął zaproszenie byłej narzeczonej? Prosta odpowiedź miewa często głęboko sięgające korzenie. Piękna, młoda, kobieta została pozbawiona życia w swoim pokoju, rodzinnym domu, gdzie tuż obok byli rodzice i siostra, lecz świadków nie ma i nikt niczego nie podejrzewał do momentu gdy Henryk odkrył prawdę. Po zebraniu śladów z miejsca zbrodni śledztwo powinno szybko przynieść wyniki, lecz nic w tym przypadku nie jest proste, a jednoznaczność jest tylko wstępem do wątpliwości, pojawiających się na każdym kroku. Co faktycznie wydarzyło się pokoju Małgorzaty? Odpowiedź jest daleka od tej jakiej oczekują bliscy ofiary …

Wytrawny thriller, dwa słowa, a pod nim kryje się rasowy thriller, w jakim oczywistość zastąpiona zostaje przez sekrety, niedomówienia i przede wszystkim zagadkową śmierć. „Śmierć i Małgorzata”, tytuł oddaje doskonale motyw, jednak pod nim kryje opowieść w jakiej tylko pewna jest ta pierwsza, ale wszystko pozostałe to same pytania, od pierwszego i wcale nie banalnego „kto zabił”, po ostatnie, rodzące się w finale.  A co w międzyczasie? Śledztwo i to podwójne, w jakich na każdym kroku pojawiają się niewiadome, a prawda okazuje się najbardziej zwodnicza, bo każdy z bohaterów ma jej własny obraz, lecz czy odpowiadający rzeczywistości? Twarde dowody czasem wcale nie wyjaśniają niczego, są jedynie szczegółami większej całości, która wciąż umyka śledczym, tym zawodowym oraz amatorowi. Kim była Małgorzata? Na pierwszy rzut oka jej portret jest prosty i nieskomplikowany, lecz to jedna z wielu warstw na nim, pod jedną jest się kolejna i następna. Ofiara jest kluczem, lecz czy na pewno? Tak wiele znaków zapytania i tak mało podpowiedzi. Joanna Łopusińka oddała w ręce czytelników kryminalną historię, wielowątkową, budującą napięcie i obalającą proste założenia, niepodważalne fakty są tłem dla śmierci, która burzy status quo, kwestionuje to, co wydawało się bezdyskusyjne. Co pomijano milczeniem? Od czego odwracano wzrok? Śmierć nadeszła cicho, obnażając bolesne tajemnice oraz prawdziwe twarze bohaterów. Pisarski debiut Joanny Łopusińskiej tylko z nazwy nim jest, „Śmierć i Małgorzata” jest dojrzałym thrillerem, w jakim na każdym kroku widać kunszt autorki.





Za możliwość przeczytania książki
 dziękuję 
wyd. Rebis