wtorek, 18 sierpnia 2020

Gdzie kryje się prawda?


„Śmierć i Małgorzata”
Joanna Łopusińska

Śmierć, nieodwołalna i zmieniająca wiele w momencie kiedy staje się faktem dla bliskich. Pozostawia czasem po sobie pytania i pustkę, po kimś, kto jeszcze przed chwilą miał plany i był w nich u innych. Odpowiedzi na te pierwsze niekiedy nie są oczywiste i by je uzyskać trzeba sięgnąć w przeszłość oraz w osobiste rejony, rozdrapując przy tym czyjeś i swoje rany, wcale nie zabliźnione, chociaż takimi wydawały się. Czy warto to zrobić?

Ten poranek miał przebiec całkowicie inaczej. Nie było w tym scenariuszu śmierci, zadanej z premedytacją, bezlitośnie i brutalnie. Jednak rzeczywistość okazała się inna, a Henryk odkrywając ciało Małgorzaty nie spodziewał się co nastąpi zaraz potem. Dlaczego przyjął zaproszenie byłej narzeczonej? Prosta odpowiedź miewa często głęboko sięgające korzenie. Piękna, młoda, kobieta została pozbawiona życia w swoim pokoju, rodzinnym domu, gdzie tuż obok byli rodzice i siostra, lecz świadków nie ma i nikt niczego nie podejrzewał do momentu gdy Henryk odkrył prawdę. Po zebraniu śladów z miejsca zbrodni śledztwo powinno szybko przynieść wyniki, lecz nic w tym przypadku nie jest proste, a jednoznaczność jest tylko wstępem do wątpliwości, pojawiających się na każdym kroku. Co faktycznie wydarzyło się pokoju Małgorzaty? Odpowiedź jest daleka od tej jakiej oczekują bliscy ofiary …

Wytrawny thriller, dwa słowa, a pod nim kryje się rasowy thriller, w jakim oczywistość zastąpiona zostaje przez sekrety, niedomówienia i przede wszystkim zagadkową śmierć. „Śmierć i Małgorzata”, tytuł oddaje doskonale motyw, jednak pod nim kryje opowieść w jakiej tylko pewna jest ta pierwsza, ale wszystko pozostałe to same pytania, od pierwszego i wcale nie banalnego „kto zabił”, po ostatnie, rodzące się w finale.  A co w międzyczasie? Śledztwo i to podwójne, w jakich na każdym kroku pojawiają się niewiadome, a prawda okazuje się najbardziej zwodnicza, bo każdy z bohaterów ma jej własny obraz, lecz czy odpowiadający rzeczywistości? Twarde dowody czasem wcale nie wyjaśniają niczego, są jedynie szczegółami większej całości, która wciąż umyka śledczym, tym zawodowym oraz amatorowi. Kim była Małgorzata? Na pierwszy rzut oka jej portret jest prosty i nieskomplikowany, lecz to jedna z wielu warstw na nim, pod jedną jest się kolejna i następna. Ofiara jest kluczem, lecz czy na pewno? Tak wiele znaków zapytania i tak mało podpowiedzi. Joanna Łopusińka oddała w ręce czytelników kryminalną historię, wielowątkową, budującą napięcie i obalającą proste założenia, niepodważalne fakty są tłem dla śmierci, która burzy status quo, kwestionuje to, co wydawało się bezdyskusyjne. Co pomijano milczeniem? Od czego odwracano wzrok? Śmierć nadeszła cicho, obnażając bolesne tajemnice oraz prawdziwe twarze bohaterów. Pisarski debiut Joanny Łopusińskiej tylko z nazwy nim jest, „Śmierć i Małgorzata” jest dojrzałym thrillerem, w jakim na każdym kroku widać kunszt autorki.





Za możliwość przeczytania książki
 dziękuję 
wyd. Rebis

9 komentarzy:

  1. Brzmi naprawdę ciekawie, możliwe że sięgnę

    OdpowiedzUsuń
  2. Pomimo że, ostatnio dość często trafiłam na tę książkę nie zwracałam na nią zbytniej uwagi, ale teraz widzę, że to był mój błąd i teraz bardzo chcę ją przeczytać. 😊

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie wykluczam, że sięgnę. Ale korzystając z tego, że jest nów Księżyca - czytam "Emilkę" L.M. Montgomery. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Coś w moich klimatach, więc na pewno się nie oprę.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ostatnio głośno o tej książce. Jestem jej bardzo ciekawa.

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam ją już w swoich planach czytelniczych. Świetnie, że ci się podobała.


    Książki jak narkotyk

    OdpowiedzUsuń
  7. Tym razem to chyba nie jest powieść dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Dojrzały thriller, to brzmi bardzo dobrze

    OdpowiedzUsuń