piątek, 7 lutego 2020

Lutowa premiera

PREMIERA:
26 LUTEGO




Oparta na faktach historia Niemca, który uratował przed zagładą 1200 istnień ludzkich. Pochodzący z Sudetów Niemiec, należący do NSDAP sprytny przedsiębiorca Oskar Schindler jest nastawiony na czerpanie z życia pełnymi garściami. Dopóki nie styka się z realnymi konsekwencjami nazistowskiej ideologii – z okrucieństwem, gwałtem i przemocą. Wówczas, narażając życie i majątek, ratuje Żydów przed trafieniem do Oświęcimia lub innych obozów koncentracyjnych.

czwartek, 6 lutego 2020

Dziedzictwo


„Totalna magia”
Alice Hoffman

Dziedzictwo bywa chciane i takie, o którym pragnie się zapomnieć, lecz niestety to, będące częścią nas samych jest nie do wyrzeknięcia się. Można próbować zapomnieć i zaprzeczać, ale pewne sprawy i tak wrócą, prędzej czy później. Ucieczka również nic nie daje, najtrudniej i najprościej zarazem jest stawienie mu czoła na własnych warunkach, wtedy może okazać się, że niesie z sobą nie tylko to, co nieakceptowane.

Sally i Gillian różniły się od siebie jak noc i dzień bądź słońce i księżyc, lecz od zawsze były połączone siostrzaną więzią oraz niewidzialną rodzinną spuścizną. Ich losy były tak samo różne jak i charaktery, jedna czerpała garściami nie tylko z życia, druga wprost przeciwnie. Szalona i rozważna, ale również wiedzące, że nigdy nie będą takie jak rówieśnicy. Przeznaczenie nie rozpieszcza sióstr Owens, podobnie jak poprzednie pokolenia kobiet w ich rodzinie od czasów Mary, chociaż czy nie da się go oszukać? Zasady magii są takie same dla wszystkich, trzeba z niej korzystać mądrze, a zamiast kierować się marzeniami należy przemyślanie wypowiadać życzenia. Jednak  gdy jest się zakochanym trudno obiektywnie patrzeć na świat i nie walczyć z wyrokami losu. Gillian zbuntowała się i rzuciła wyzwanie temu, co ciotki uważały za nieodwołalne, miała własny pomysł na siebie i przede wszystkim swoją egzystencję, daleki od tego przyjętego u Owensów, ale czy na pewno? Sally wbrew temu, co sądziła  siostra i ciotki, ma także własną wizję szczęścia, wydającą się równocześnie zwyczajna i całkowicie odmienną. Ale czy da się bezkarnie uciec od swego dziedzictwa? Franny i Jet Owensówny wiedzą, że cena za wypieranie ze świadomości nieubłaganej prawdy jest wysoka. Przeszłość jest świetną nauczycielką, ale także bardzo surową, nieodrobione lekcje zawsze mszczą się … Tym razem Gillian i Sally mają o wiele więcej do stracenia niż kiedyś, a to, co uważały za klątwę może być ostatnią deską ratunku. Magia, przekleństwo i niezbywalny spadek, dorosnąć do niej nie jest łatwo, ale kiedy się ją zaakceptuje świat wygląda całkowicie inaczej.

„Zasady magii” oczarowały mnie, chociaż sięgnęłam po tę książkę dzięki ekranizacji drugiej części czyli „Totalnej magii”. Teraz miałam okazję powrócić do korzeni czyli do pierwowzoru adaptacji. Pierwsza część i film były przysłowiowym strzałem w dziesiątkę, chociaż trochę różniły się klimatem, więc oczekiwania wobec nowej lektury były duże, podobnie jak i ciekawość. Jak wiadomo scenariusze rządza się swoimi prawami, a kontynuacja tego, co nie tak dawno zachwyciło, ma trudniejszy start. Jednak w przypadku „Totalnej magii” nie było podwójnego rozczarowania, lecz kolejna interesująca lektura, wielopłaszczyznowa, w jakiej każda kolejna strona przynosi nowe emocje, ale i refleksje. Alice Hoffman splotła rodzinną sagę, magię i opowieść o kobietach, w jedną historię, której następną odsłonę poznajemy poprzez losy pokoleń zwyczajnie-niezwyczajnych sióstr, córek, matek. Lżejsze nuty przeplatane są poważniejszymi, a kameralność pozwala wychwycić niuanse, ukryte pośród starej posiadłości, ogrodu oraz w samych postaciach. Poczucie wyobcowania, nietolerancja wobec nieznanego, podwójne standardy, bunt i odcięcie się od korzeni, wreszcie akceptacja swego pochodzenia, to wszystko czytelnik odnajdzie na kartkach „Totalnej magii”. Każdy z tych elementów ma swoje w niej miejsce, czasem pisarka pisze o nich wprost, a czasem pod postacią drugie dna wątku, nie są one odrębnymi detalami, lecz integralną częścią fabuły. 




            
                    Za możliwość przeczytania książki 
    
       dziękuję 
 
  wyd. Albatros


wtorek, 4 lutego 2020

Wkrótce premiera

PREMIERA
26 lutego



Kiedy hokejowy fenomen Billie-Jo Barker 
wraca po kontuzji do rodzinnego miasteczka 
i postanawia dołączyć do miejscowej męskiej ligi hokeja, rozpętuje się piekło. 
Nie chodzi nawet o to, czy Billie ma talent, 
bo tego nikt nie kwestionuje, ale o to, że Billie jest kobietą. Niektórzy miejscowi faceci nie chcą, 
żeby dziewczyna i do tego tak utalentowana 
należała do ich męskiego klubu.

Wkrótce Billie staje się tematem wszystkich rozmów 
w miasteczku i przyczyną swoistej wojny płci. 
Każdy mieszkaniec ma w tej sprawie coś do powiedzenia. Jednak Billie interesuje opinia tylko jednej osoby, 
która akurat niezbyt przejmuje się tym konfliktem 
– Logana Foresta. 
Mężczyzna złamał jej serce, gdy miała osiemnaście lat, 
a teraz w każdy piątek wychodzi z nią na lodowisko.

Billie-Jo Barker ma wiele do udowodnienia. 
Sobie, swoim siostrom oraz mieszkańcom miasteczka. 
Na lodowisku zdobywa bramki, 
ale czy uda jej się zdobyć mężczyznę, 
o którym marzyła całe życie? 
I czy Logan w końcu dostrzeże, 
że dawna chłopczyca jest teraz niesamowicie seksowną kobietą?
 

poniedziałek, 3 lutego 2020

Niepokorne serca


„Chłopak znikąd. Niepokorni”
Anka Sangusz

"Dla całego świata możesz być nikim, dla kogoś możesz być całym światem"
"Mały Książę” Anthony De Saint-Exupéry 

Zaufanie, od niego tak wiele się zaczyna i z jego powodu równie dużo kończy. Jednocześnie niezwykle mocne i nadzwyczaj kruche, podobnie jak i miłość. Ona daje siłę, dzięki niej marzenia są barwniejsze, a codzienność nabiera nieznanych do tej pory emocji. Jednak bywa także bolesna, staje się czasem rozczarowaniem i prowadzi do podejmowania błędnych decyzji. Zaufanie i miłość, bez siebie nie maja racji bytu, ale kiedy się uzupełniają pozwalają przenosić góry i patrzeć na świat z nadzieją.

Bycie znikąd i poszukiwanie domu jest bolesne, a kiedy wydaje się, że wreszcie wszystko jest na dobrej drodze sekrety burzą nadzieję na lepszą przyszłość. Ale czy tak musi być? Kacper podjął decyzję w swoim i Kamili imieniu, wydawała się najlepsza, lecz czy taka faktycznie jest? Dni, które spędzili razem pozwoliły chłopakowi zapomnieć o tym, co było i być tym takim samym jak jego rówieśnicy. Dlaczego więc odsunął się od kogoś kogo kocha? Wybór jakiego dokonał zranił kogoś mu bliskiego i jego samego, czy skrywane przed wszystkimi tajemnice zatriumfują? Kamila ma prawo pójść własną drogą, lecz nie tak łatwo odwrócić od kogoś kto stał kimś więcej niż tylko człowiekiem pojawiającym się znikąd i uciekającym wciąż od czegoś, co kładzie się cieniem nie tylko na nim. Czasem trzeba zawalczyć o szczęście wbrew przeszłości, teraźniejszości oraz samemu sobie … Los daje, los odbiera, lecz niekiedy można wyrwać mu szansę na przyszłość, o jakiej bano się marzyć.

Dorosłym wydaje się, że dostrzegają to, co inni starają się ukryć przed nimi, jednak często na ich oczach rozgrywa się prawdziwy dramat, lecz iluzja normalności jest najlepszym kamuflażem by go ukryć. Anka Sangusz w drugiej części cyklu Niepokorni daje czytelnikom kontynuację opowieści i sporo momentów do refleksji. Jej książka to nie tylko wspaniała lektura dla młodych czytelników, ale podtrzymując swoją wcześniejszą opinię twierdzę, że pozostali znajdą w niej również historię dla siebie. Co więcej nowa perspektywa sprawia, iż jest to książka dla wszystkich, pomimo że starsi bohaterowie są drugoplanowi, to ich osoby na równi z młodszymi są osią akcji. Pisarka pokazuje ile znaczą więzy pomiędzy ludźmi nawet jeśli są one źródłem bólu, jak ważna jest rodzina, ile może dać wsparcie przyjaciół oraz jak trudno powiedzieć o tym, co poraniło człowieka. Nie dają o sobie zapomnieć także postacie z tła, ich osoby kładą się cieniem na pierwszoplanowych oraz ilustrują wpływ przeszłości, o jakiej nie da się zapomnieć, chociaż pragnie się tego z całego serca. Anka Sangusz odsłania przed czytelnikami historie ludzi wchodzących w dorosłość i zmuszonych zmierzyć się z problemami, przerastających tych, którzy powinni być dla nich oparciem, wzorem i przede wszystkim podać pomocną dłoń. Ich poszukiwanie własnego miejsca w świecie, jaki do tej pory zdążył ich rozczarować i pokazać się od jak najgorszej strony, pełne jest pułapek, rozdrapywania starych blizn i robienia dobrej miny do złej gry. „Chłopak znikąd” to przede wszystkim opowieść o młodym mężczyźnie, który uczy się na nowo czym jest zaufanie i miłość oraz wiara drugiego człowieka w niego. Kolejne maski miały chronić wrażliwego chłopca, a stały się murem oddzielającym od tych, którzy dostrzegają w nim kogoś kim jest w rzeczywistości. Autorka jak mało kto umie przekazać emocje buzujące w bohaterach oraz to jak przekładają się na ich wybory, warstwa po warstwie odsłania przed czytającymi ich prawdziwe „ja” oraz źródła tego, co nimi kieruje. Druga część cyklu Niepokorni  nie pozwala pozostać obojętnym, lecz wciąga czytelnika w opisywaną historię i sprawia, że staje się kimś więcej niż jedynie biernym obserwatorem. 

Przyjaciele są jak ciche anioły, które podnoszą nas, kiedy nasze skrzydła zapominają jak latać.
"Mały Książę” Anthony De Saint-Exupéry 


Za możliwość przeczytania książki
dziękuję

 

niedziela, 2 lutego 2020

Lutowa premiera

Premiera:

26 luty



Oparta na historii więźniarki obozu Auschwitz-Birkenau, 
Dity Kraus, opowieść o nastolatce, która ryzykowała życie, 
aby ocalić magię literatury w piekle Holokaustu.
Ma zaledwie czternaście lat 
i wytatuowany na ręce numer 73 305. 
Dita przyjechała do Auschwitz-Birkenau transportem 
z getta w Terezinie. 
Razem z matką i ojcem trafiła 
do tak zwanego obozu rodzinnego. 
To jedyne miejsce w "fabryce śmierci", 
w którym dzieci i ich rodzice mogą mieszkać razem. 
Jedyne, w którym działa tajna szkoła, 
z niewidzialnymi tablicami i zeszytami, 
lekcjami wypowiadanymi szeptem i przerywanymi, 
niczym dzwonkiem, brutalnymi rewizjami. 
Ale książki są prawdziwe. 
Osiem rozlatujących się tomów. 
Każdy na wagę ludzkiego życia. 
Najmniejsza biblioteka świata. 
Dita została ich strażniczką, 
codziennie przenosi je do bezpiecznej kryjówki, 
za każdym razem kładąc na szali własne życie.

sobota, 1 lutego 2020

Ryzykowne zagranie


„Śmierć i ryzyko”
J.D. Robb

Pierwsze wrażenie może być bardzo mylące, pod tym, co wydaje się oczywiste niekiedy kryje całkowicie odmienna prawda, niż ta, wydająca się oczywistą. Niektórzy dają się omamić iluzji, inni dostrzegają przebłyski zręcznej manipulacji, inni po prostu chcą dotrzeć do źródła tego, co miało miejsce, bo nie wierzą ślepo w obrazki jaki było dane im ujrzeć. Świat jest o wiele bardziej skomplikowany niż się większości wydaje, zwłaszcza kiedy ktoś zadbał by sprawiał takie wrażenie.

Kiedy ginie kilkanaście osób z ręki jednego człowieka, wina wydaje się bezsprzeczna, tak samo jak i sprawca. Jednak porucznik Eve Dallas nigdy nie daje się pozorom, nawet jeśli dla reszty to wbrew zdrowemu rozsądkowi i logice. Intuicja nie pozwala jej nie dostrzec pewnych detali, które dla innych wydają się nieistotne. W tym przypadku autor zabójczej eksplozji był także jej ofiarą i to nie dlatego, że również stracił życie. Ktoś miał makiaweliczny plan, a Paul Rogan był jedynie pionkiem sterowanym przez strach o najbliższych. Kto stoi za tym brutalnym wydarzeniem? Na to pytanie Eve zamierza odpowiedzieć i to bardzo szybko, bo doskonale zdaje sobie sprawę, iż jakakolwiek zwłoka bądź przeoczenie z jej strony zwiększa przewagę zbrodniarzowi. Pomoc męża może pozwolić jej na postęp w dochodzeniu, jego rozliczne kontakty i znajomość życia od najgorszej strony już nieraz okazywały się przydatne. Jak będzie tym razem? Przeciwnik jest przebiegły i zdolny do wszystkiego, lecz porucznik Dallas nigdy nie poddaje się i zawsze mówi ostatnie słowo. Pozostaje „tylko” znaleźć tego, komu mu je powie w wielomilionowej metropolii, gdzie zabójstwa są na porządku dziennym.

Z książkami Nory Roberts problem zawsze mam taki sam, chociaż jest przewidywalny w stu procentach, że kolejna pochłonie mnie znowu i przerwa w czytaniu będzie ewentualnie tylko na przygotowanie świeżej herbaty. Zasada jeszcze jednego rozdziału dawno przestała obowiązywać, bo z góry wiem, iż na nim się nie skończy. Nie inaczej było z najnowszym tomem z dochodzeniowymi perypetiami, których główną bohaterką jest Eve Dallas. „Śmierć i ryzyko” znowu przenosi nas do Nowego Yorku w przyszłości, który jak zawsze świetnie sprawdza się jako tło dla zbrodni i śledztwa. Futurystyczny kryminał w wydaniu tej pisarki oparty jest na dochodzeniu, można by rzec bardzo tradycyjnym, ponieważ opierającym się intuicji pani detektyw i jej współpracowników, oryginalnych, chociaż przyszłość nie jest jedynie ot takim sobie dodatkiem. Jednak umiejętności śledcze, zbrodnia i praca policyjna są na pierwszym planie, a doskonałym uzupełnieniem są detale, osadzające akcję w przyszłości. Nora Roberts tak kieruje intrygą by prawie do ostatniej strony czytelnik rozwiązywał zbrodniczą zagadkę wraz z bohaterami. Nie ogranicza się do jednego wątku, przeplata z sobą przeszłość z teraźniejszością, jedne tropy wiodą detektywów, i czytających, do następnych, inne stają się ślepymi zaułkami, jednak każdy z nich może być tym przełomowym. Nie bez znaczenia są również osobiste doświadczenia postaci, wyznaczające po części drogę jaką podążają oraz ich spojrzenie na dochodzenie. Każdy rozdział dokłada kolejny element do skomplikowanej układanki zbudowanej przez ludzkie pragnienia, strach, spaczone wspomnienia i przede wszystkim to, co zawsze fascynuje ludzie. Pisarka łącząc gatunki umiejętnie dała przewagę kryminalnej stronie, a każda kolejna część konsekwentnie utrzymana jest właśnie w tym klimacie. „Śmierć i ryzyko” nie jest przeładowane fantastycznymi gadżetami, liczy się śledztwo i bohaterowie, od spektakularnej zbrodni po dotarcie do jej źródła.




 Za możliwość 
przeczytania książki
dziękuję
 
https://www.facebook.com/edipresseksiazki/