niedziela, 28 lipca 2019

Lipcowa premiera

Premiera
31.07.2019



Chicago. Jedna z najsurowszych zim od wielu lat. 
Pod powierzchnią zamarzniętego jeziora 
zostaje odkryte ciało nastolatki Elli Reynolds. 
Dziewczyna zaginęła trzy tygodnie temu, 
tylko że jezioro jest zamarznięte od kilku miesięcy… 
Media uważają, że za porwaniem stoi seryjny morderca. 
Wkrótce giną kolejne ofiary. 
Instynkt detektywa Portera podpowiada mu, 
że sprawa jest początkiem czegoś bardzo złego.

sobota, 27 lipca 2019

Lęk


„Poszukiwania”
Nora Roberts

Strach ma wie wiele twarzy, nie zawsze da się go rozpoznać na pierwszy, drugi bądź kolejny rzut oka. Maskowanie prawdziwych emocji daje chwilową ulgę, a z czasem po prostu  staje się już odruchem takim samym jak oddychanie. Jednak w końcu nadchodzi moment kiedy to, przed czym uciekano, znowu daje o sobie znać i chcąc nie chcąc trzeba stawić czoła źródłu lęku.

Spokój i dom, dwa elementy, które Fiona docenia codziennie, do tego bliscy ludzie oraz psy, będące najlepszymi towarzyszami. Może dla wielu byłoby to zbyt mało, ale dla niej to dużo, samodzielność, więcej niż satysfakcjonująca praca i życie na uboczu odpowiada jej. W ten uporządkowany ład wchodzi Simon, artysta, mruk i samotnik oraz właściciel niesfornego szczeniaka. Ma konkretne zadanie dla Fiony, lecz nie przypuszcza, że ona tak mocno „zajdzie mu za skórę”. Kobieta w ogóle nie jest w jego typie, ale jakoś interesuje go tak jak od dłuższego czasu żadna inna przedstawicielka płci pięknej. Trudno nie zauważyć wzajemnego przyciągania, chociaż oboje traktują go w kategoriach tu i teraz, a nie czegoś więcej, coś więcej niż przelotna znajomość wisi w powietrzu. Spokojna atmosfera zostaje zakłócona kiedy daje o sobie znać przeszłość, a konkretnie tragedia sprzed lat, która dotkliwie dotknęła Fionę. Jako jedyna zdołała uciec seryjnemu mordercy i doprowadziła do jego schwytania, zapłaciła za to bardzo wysoką cenę. Dramat zdaje się właśnie powtarzać, z trudem wypracowana spokojna egzystencja z dala od zainteresowania mediów zostaje zakłócona, nawet więcej zburzona. W takim momencie zakochanie się jest ostatnią rzeczą wydającą się na miejscu, zwłaszcza z uwagi na Simona i zagrożenie, coraz bliższe i dotkliwie raniące. Żadne z nich nie czekało na związek i do tej pory wybierało raczej samotność, ale tym razem dostrzegają, iż sytuacja zaczyna się robić się poważna. Czy to wpływ niepokojących zdarzeń, a może szansa? Trudno także zapomnieć o tym, co dzieje się wokoło, niebezpieczeństwo zdaje się być coraz bliższe, strach zaczyna odgrywać coraz większą rolę. Fiona nauczyła się z nim żyć, lecz ktoś chce jej pomóc, a nie tak łatwo przyjąć pomocną dłoń …

Nora Roberst dopracowała wzór na wciągającą lekturę prawie do perfekcji, kolejne książki intrygują nowymi zagadkami i przede wszystkim historiami swoich bohaterów. „Poszukiwania” wpisują się w wzór i tak jak zawsze są zupełnie odrębną opowieścią, w jakiej jest miejsce na kryminał i na część obyczajową. Jedne z drugim zazębiają się, tworząc intrygującą fabułę, gdzie nieraz czeka czytelnika zaskoczenie. Pisarka wykorzystała kontrast charakterów bohaterów, łącząc je w życiową układankę, w której nie brak humoru, lecz i poważniejszych tonów. Zbrodnia, lęk, nadzieja, pozostają sobą, bez upiększania oraz koloryzowania, tak samo jak i uczucia, czasem proste, a czasem wprost przeciwnie. Pisarka realnie oddaje charaktery postaci, nie są oni kolejnymi kalkami, ale osobami z krwi i kości, z wadami i zaletami. Pozostaje jeszcze strona kryminalna, tym razem idącą w stronę thrillera psychologicznego, w jakim dramat i lęk oraz zagrożenie tworzą tło dla całkowicie odwrotnych emocji.

piątek, 26 lipca 2019

Lipcowa premiera

Premiera
31 lipca



Monachium, 2014 rok. Julia, projektantka mody, 
jest o krok od odniesienia wielkiego sukcesu. 
Pewnego dnia w jej życiu pojawia się Vincent, 
mężczyzna, który twierdzi, że jest jej dziadkiem. 
 Świat Julii wywraca się do góry nogami.
Mediolan, 1954 rok. 
Młody Vincent jedzie z Monachium 
przez przełęcz Brenner do Mediolanu, 
by tam pracować na zlecenie swojej firmy. 
Ulega urokowi Włoch i spotyka Giuliettę. 
To miłość od pierwszego wejrzenia. 
Dziewczyna jednak jest przyrzeczona innemu.


Czy tragiczna miłość sprzed lat całkowicie zmieni życie Julii?
 

czwartek, 25 lipca 2019

Martwa cisza


„Bękarty z Pizzofalcone”
Maurizio de Giovani

Miano czarnej owcy czasem jest nadane na wyrost i z całkiem innych powodów niż mogłoby wydawałoby się. Raz przypiętą łatkę trudno odkleić, sądzenie po pozorach jest łatwiejsze niż dostrzegania prawdziwego oblicza człowieka.  Czyny nie zawsze przekonują ludzi, zwłaszcza gdy fakty są dla nich niewygodne.

Przeszłość inspektora Lojacono to dziesiątki prowadzonych z sukcesem dochodzeń i jedno oskarżenie, które zniszczyło więcej niż jego karierę. Wielu załamało by się w takiej sytuacji i straciło serce do pracy, ale w przypadku tego detektywa takie założenie okazało się błędne. Tam gdzie inni nie umieli znaleźć rozwiązania właśnie on pokazał swój talent. Niestety niepochlebna opinia pozostała i teraz dzięki niej trafia do miejsca jakie ma podobną sławę. Zresztą takich jak on jest więcej, a dzielnica i komisariat zdają się pasować do „Bękartów z Pizzofalcone”, nowej załogi zniesławionego posterunku. Zbieranina mediolańskich policjantów, niezbyt mile widzianych gdzie indziej, wydaje się skazana na klęskę, zwłaszcza kiedy zostaje popełnione morderstwo na szanowanej żonie ustosunkowanego notariusza. Jednak ktoś wierzy w profesjonalizm Lojacono i ufa, że i tym razem śledztwo zostanie poprowadzone z pełnym profesjonalizmem. Nowy zespół nie miał czasu by się poznać, co nie sprzyja pracy, lecz nie ma czasu na zbędne działania, liczą się jedynie wyniki. Zabójca nie pozostawił po sobie żadnych śladów oprócz zwłok kobiety albo raczej tak mu się wydawało. Inspektor wraz z nowymi współpracownikami rozpoczyna śledztwo, presja opinii publicznej jest duża, lecz jeszcze silniejsze są oczekiwanie na klęskę przez niektórych. Ale Lojacono skupia się nad tym, co ważne czyli ofierze i jej zabójcy. Z wydawałoby się mało istotnych informacji wydobywa poszlaki, a z nich tropy, więc powoli wyłania się sylwetka sprawcy. Do rozwiązania kryminalnej zagadki pozostało już niewiele, lecz czy uda się odpowiedzieć na najważniejsze w niej pytanie?

Druga odsłona pracy mediolańskich policjantów konsekwentnie utrzymana jest w klimacie noir i to nie jedynie krajobrazowo, ale przede wszystkim w kreacji postaci. Neapol skąpany nie w słonecznym świetle, lecz strugach deszczu, pełen przenikającej wilgoci i z odgłosem rozbijających się sztormowych fal jest doskonałym tłem dla równie niespokojnych bohaterów oraz zbrodni. Ta ostatnia nie jest jedynym wątkiem kryminalnym, drugoplanowe również okazują się intrygujące, ale najważniejszy jest główny, gdyż to na nim spoczywa ciężar utrzymania napięcia i przyciągnięcia uwagi czytelnika. Maurizio de Giovanni nie stawia na oszałamiające tempo, rytm należy do spokojniejszych, ma w sobie jednak nieustający niepokój, intrygujący i podpowiadający, że to jedynie pozory. Równie istotne są wyraziste charaktery postaci, pełne sprzeczności, skrywanych tajemnic bolesno-mrocznych cech. „Bękarty z Pizzofalcone”  nie są jedynie kryminałem, mają także drugie dno w postaci poruszanych kwestii społecznych oraz elementów psychologicznych. Autor w jednej opowieści połączył historie kilku osób, w jakich nie brak ich lęków, wad oraz sekretów, wpływających na podejmowane decyzje i dokonywane wybory.







Książkę przeczytałam dzięki 
uprzejmości
Wydawnictwu MUZA



środa, 24 lipca 2019

Kryminalna premiera

Premiera
14 sierpnia


Zanim przeczytasz tę książkę, musisz wiedzieć trzy rzeczy:
Po pierwsze, szuka mnie policja, żeby oskarżyć o morderstwo.
Po drugie, nikt nie wie, kim jestem.
Po trzecie, jeśli odkryjesz moją tożsamość, 

będziesz następną ofiarą.
A kiedy przeczytasz tę książkę, zobaczysz, 

że prawda jest o wiele bardziej pokręcona...
Kim jest J.T. LeBeau?
Światowej sławy autorem bestsellerowych kryminałów. Genialnym twórcą fabuły, który zadba o to, 
żeby każdy bohater i czytelnik został koncertowo wkręcony. Pewna kobieta podejrzewa, że jest nim jej mąż, 
który ukrywa miliony na koncie, 
a w zamkniętej szufladzie trzyma dowody potwierdzające 
jego związek z tajemniczym pisarzem. 
Ale prawda jest o wiele bardziej skomplikowana... 
I daje mordercy olbrzymią przewagę.

wtorek, 23 lipca 2019

Sierpniowa premiera

Premiera:
13 sierpnia



Skazany przed laty za morderstwo pacjent szpitala psychiatrycznego Zygmunt Milewski próbuje popełnić samobójstwo. Jeden z psychiatrów, Wiktor Janosz, zaczyna interesować się jego przypadkiem i z pomocą znajomego policjanta wraca do dawno zamkniętej sprawy. Ku swojemu zdziwieniu napotyka jednak mur milczenia, a nawet wrogości. Niechęć potęguje fakt, że Wiktor jest w miasteczku obcy, przyjechał tutaj z Warszawy z powodu problemów osobistych i zawodowych. Mimo to nie odpuszcza, a zawikłane tropy prowadzą go w odległą, przed- i powojenną przeszłość Węgorzewa-Angerburga i jego mieszkańców. W śledztwie pomaga mu młoda dziennikarka, Judyta Socha. Jakie tajemnice spokojnego małego miasteczka z niegdysiejszych Prus Wschodnich wyjdą na jaw?

poniedziałek, 22 lipca 2019

Nie wszystko stracone


„Milion nowych chwil”
Katherine Center

Chwila, jedna jedyna, wydająca się niewiele znaczyć, lecz ze skutkami, które zmieniają wszystko. Nie w przenośni, ale dosłownie, tak, iż nie ma powrotu do tego, co było. Jak dalej żyć kiedy nic już nie jest takie jak przed momentem? Przyszłość staje się jedną wielką niewiadomą, jaką trzeba układać od nowa codziennie i to z elementów trudnych do dopasowania.

Piękna, młoda, zdolna i u progu świetlanej kariery, jakby tego było mało u jej boku przystojny mężczyzna z równie doskonałymi widokami na przyszłość. Jakby tego mało wizja zaręczyn wcale nie jest odległa, więc przed nią bajeczny ślub, a hasło „żyli długo i szczęśliwie” wcale nie jest marzeniem na wyrost. Tę sielankę przerywa koszmarny wypadek, ale czy to powód by Maggie nie mogła mieć świata u swych stóp? W końcu zawsze była dobra w planowaniu i osiąganiu celów, więc teraz wystarczy tylko je lekko skorygować i odroczyć w czasie. Jednak rzeczywistość jest bardziej skomplikowana niż mogła przypuszcza, diagnoza lekarzy wydaje się bezwzględna, lecz czy faktycznie taka jest? Medycyna przecież gna do przodu, to, co jeszcze chwilę temu było niemożliwe teraz jak najbardziej jest realne. Ta myśl oraz wsparcie bliskich, chociaż czasem bardzo stresujące, pozwalają Maggie z optymizmem patrzeć w przyszłość. Niestety do czasu. Realia są trudne do zaakceptowania, zwłaszcza dla dynamicznej dziewczyny lub osoby jaką była nie tak dawno. Spojrzenie prawdzie w oczy nie jest łatwe tak samo jak i stawienie czoła temu, co ma miejsce. Scenariusz z niedalekiej przeszłości nagle zaczyna wymagać poprawek, coraz większej ilości znacznych zmian. Ile z niego pozostanie w zderzeniu z brutalnymi realiami? Co jeszcze czeka Maggie oprócz konieczności odnalezienia się w całkiem nowej życiowej sytuacji? Jej bliscy również mają swoje problemy i tajemnice, które wstrząsają posadami rodziny. Czy kiedy wszystko się wali człowiekowi na głowę można mieć nadzieję, że jeszcze szczęście przed nim? Może lekiem jest uczucie do kogoś kto wyciąga bezinteresownie pomocną dłoń, ale także dźwiga własny ciężar sekretów ?

Początek „Miliona nowych chwil” wydaje się wprost jak z sielankowego romansu, lecz to jedynie kilka stron, które są w zupełnym kontraście do tego, co znajduje się na kolejnych stronach. Dramat bohaterki tym bardziej jest widoczny dla czytelników i skłania do refleksji, jednak wbrew tragicznemu początkowi książka Katherine Center ma w sobie dużo optymizmu, nie hollywoodzkiego, ale rzeczywistego, gdzie czasem mały krok jest tak naprawdę olbrzymim skokiem. Podczas lektury nie da się nie trzymać kciuków za Maggie i nie tylko za nią. Jej historia ma w sobie wiele bólu, tragizmu, lecz przede wszystkim jest to opowieść o młodej kobiecie, która musi poskładać swoją egzystencję od nowa prawie w każdym aspekcie. Walka o siebie nie jest prosta i bezbolesna, nie ma w niej cudownych przełomów, za to jest mozolna walka o nową „codzienność”, powolne narodziny marzeń i co najważniejsze nie zamykanie się na przyszłość oraz danie sobie szansy. Pisarka oddała trafnie emocje bohaterki, której świat rozpadł się na kawałki niemożliwe do złożenia z powrotem, ale będące również fundamentem dla czegoś zupełnie odmiennego. Znajdziemy w nich ból, gniew, frustrację, złudną nadzieję, rezygnację, bunt i w końcu wiarę, że jeszcze dużo pozostało do zrobienia, nawet jeśli wydaje się to mało prawdopodobne.  Katherine Center pokazała prawdziwą wartość człowieka, jaką najczęściej dopiero poznaje się w najtrudniejszych momentach.






Książkę przeczytałam dzięki 
uprzejmości
Wydawnictwu MUZA