środa, 19 października 2022

Burn out

Premiera:

„Jak poradzić sobie z wyczerpaniem i wypaleniem”

Matthias Marquardt

 

Zmęczenie czy już wyczerpanie? A może wypalenie? Co jest czym i kiedy zaczyna się oraz przede wszystkim dlaczego? Jednych wydaje się w ogóle to nie dotyczyć, drudzy starają się jakoś z tym egzystować, aż do chwili gdy zdrowie odmawia posłuszeństwa, tak to fizyczne jak  i psychiczne. Jak zapobiec takiej sytuacji?

 

 Dzisiejszy świat pędzi, a my jako integralna część wraz z nim, coraz szybciej, coraz intensywniej, poprzeczka prawie codziennie podnosi się coraz wyżej. Zbyt wielu z nas uznaje to za rzecz normalną, cenę za rozwój, często koszt sukcesu. Wymagamy od siebie i innych jeszcze więcej, wyścig trwa, nawet wówczas gdy go nie widać. Wszystko jest kwestią siły woli, doba ma dwadzieścia cztery godziny, pytanie czy tylko lub aż. Każdy objaw złego samopoczucia, osłabienia, jest jedynie impulsem by znowu podkręcić tempo gdy poczujemy się ciut lepiej. Jak długo w ten sposób da się żyć? Kwestia indywidualna, lecz zawsze gdzieś jest granica, czasem nieodwracalna, niekiedy wprost wymuszająca zmiany. Zbyt często bierzemy za normalność ciągłe zmęczenie, mniejsze lub większe, lecz wciąż nam towarzyszące, po prostu normalność naszych czasów. Praca zawodowa, hobby, dom, a gdzie w tym wszystkim zwykły wypoczynek? W końcu mamy wakacje, tyle, że często również realizowane w biegu, a do tego odpowiadanie na służbowe wiadomości, jakiś telefon do i z biura. Potem znowu powrót i nadrabianie zaległości z czasu urlopu.

 

Diagnoza wcale nie jest tak prosta jak się wydaje, objawów jest wiele, każdy może mieć inne. Źródło to samo, lecz już symptomy mogą się diametralnie różnić. Najlepiej byłoby zapobiegać, ale czy jest w ogóle do zrobienia? Matthias Marquardt, autor książki „Jak poradzić sobie z wyczerpaniem i wypaleniem” nie jest jedynie teoretykiem i naukowcem praktykiem, zna syndrom Burn Out z własnego doświadczenia. Przedstawia na konkretnych przykładach, swoim także, jak przebiega ta choroba, ale co równie ważne jak najczęściej jest traktowana – oznaki są lekceważone, przypisywane innym problemom lub w ogóle ignorowane. Nie każde znużenie jest wypaleniem, objaw ten towarzyszy też przecież depresji i innym chorobom. Jak więc rozpoznać, że to właśnie ten syndrom, nie inna jednostka chorobowa? Autor dokładnie omawia ten syndrom, przedstawia różnice i podobieństwa, ale przede wszystkim sięga do korzeni, tam się wszystko zaczyna i tam trzeba rozpocząć „pracę od podstaw”. Dlaczego tak ważna jest właściwa diagnoza? Pozwala dobrać odpowiednie metody leczenia i profilaktyki. Tylko lub właśnie aż tyle, jak wiemy doskonale podobne nie oznacza tego samego, istotnym więc jest właściwa odpowiedź co właściwie z nami dzieje się. Nieodpowiednia terapia nie przyniesie efektów, ich pogłębienie skomplikuje i tak trudną sytuację. Matthias Marquardt wskazuje również jak krótkowzroczne są niektóre metody, przykładem jest między innymi alkohol, nieraz traktowany jako doraźny środek na odstresowanie, zresztą nie jedynie on. Wypalenie zawodowe u każdego człowieka może mieć różne symptomy, tak samo środki wdrażane by z nim walczyć albo najlepiej zapobiec mogą inne. Jednak warto pamiętać by potraktować go poważnie, lepiej wcześniej niż później, lektura „Jak poradzić sobie z wyczerpaniem i wypaleniem” pozwala poznać problem i spojrzeć na niego z różnych punktów widzenia.

 


Za możliwość przeczytania

 książki 

dziękuję:

 

wtorek, 18 października 2022

Złamane zasady

Przedpremierowo:

„Gangsterzy 3. Nowe zasady”

K.C. Hiddenstorm

 

Czasem kiedy ma coś pójść źle to na pewno tak będzie i jedynie można minimalizować negatywne skutki. To nie czarnowidztwo ani samospełniająca się wróżba, ale po prostu lata doświadczeń. Czasem intuicja da się uśpić zapewnieniom innych oraz wrażeniu, że panuje się nad ty, co będzie miało miejsce. Jednak rzeczywistość bezlitośnie weryfikuje plany i przede wszystkim obnaża każdy słaby punkt …

 

Takiego obrotu spraw do pewnego momentu Eva i Ryan nie brali pod uwagę, ale wystarczyła sekunda by założoną koncepcję szlag trafił, a dokładnie zrobiły to strzały. Dziewczyna miała wyjść z tego bez szwanku, niestety została ranna. Jakby tego było mało spotkanie z ojcem potwierdza jedno, że nagrodę za troskę nigdy on nie dostanie i słowa córki nie robią na nim jakiekolwiek wrażenia, ale to musi poczekać. Wpadnięcie z deszczu pod rynnę okazuje się wcale nie takie trudne jeśli ktoś się tego chce, co więc pozostaje? Eva już nauczyła się, że jeśli nie chce być ofiarą musi grać zgodnie z zasadami innych, oczywiście jedynie do momentu gdy będzie mogła wcielić własne w życie. Ryan również nie próżnuje, ta rozgrywka wcale się nie skończyła, lecz weszła w całkiem nowy etap, którego nikt nie podejrzewał. Podobno zwycięzca jest tylko jeden, ale pewna osoba przekona się jak szybko traci się to, co na cym najbardziej człowiekowi zależało. Nie tylko fortuna sprzyja odważnym, miłość także, lecz czy Evie i Ryanowi?

 

Uczucie, które nie miała prawa zaistnieć, ona i on naprawdę z kategorii nie do pary, no i hasło „kłopoty to ich specjalność” sprawdza się w przypadku tych dwojga w stu procentach, a nawet dwustu procentach. Karina Hiddenstorm nie boi się rzucać swoich bohaterów w samo centrum wydarzeń i wystawiać ich na pierwszej linii prawdziwych strzałów. Sensacyjnemu tłu odpowiada duża szybkość akcji oraz zwroty w niej, każdy może okazać się tym przełomowym. Pisarka jednak szykuje dla czytelników taki splot wydarzeń by śledzili go z największą uwagę i w napięciu, bo wydaje się, iż wszystko jest możliwe i faktycznie tak jest. Para głównych postaci gwarantuje pełną emocji lekturę, w której nuda nie grozi właśnie dzięki nim oraz temu, co ich połączyło. „Gangsterzy 3. Nowe zasady” jest prawdziwym rollercoasterem, gdzie chwile spokoju są jedynie przerywnikiem dla kolejnych scen, gdzie toczy się walka o życie, przyszłość, a zwłaszcza drugą osobę. Skomplikowany związek, złożone relacje z bliskimi, niebezpieczne układy zawodowe i … miłość, dla jakiej ryzykuje się bez wahania to, co najcenniejsze czyli znajdą czytający najnowsza książce K.C. Hiddenstrom.

 

 

Premiera:

19 października

 


 Za możliwość przeczytania książki
dziękuję

 

poniedziałek, 17 października 2022

Zbrodnia potępienia

Przedpremierowo:

„Na wieczne potępienie”

Małgorzata Rogala

 

Zbrodnia idealna jak najbardziej istnieje, nawet ma się wprost wspaniale do pewnego momentu. Jakiego? Aż ktoś wpada na ślad jej lub tego, kto ją dokonał. Potem zaczyna się rozgrywka, w której zbrodniarzowi zdaje się, że to on rozdaje karty. Tyle, że zauważa, iż gra coraz bardziej znaczonymi i to nie przez niego …

 

Przedświąteczna gorączka schodzi na drugi plan gdy w Pełni dochodzi do morderstwa. Podkomisarz Monika Gniewosz wie, że po raz kolejny rozpoczął się dla niej i współpracowników wyścig z czasem i przede wszystkim zbrodniarzem.  Jako, że pewne rzeczy chodzą parami, kolejna niepokojąca sprawa wychodzi na światło dzienne. Małe miasteczka mają swoje tajemnice, które w najmniej spodziewanej chwili pokazują swoje oblicze, burząc spokój i wzbudzając lęk. Jednak policjantka zna jasne i ciemniejsze strony życia, te ostatnie poznała od podszewki. Teraz cieszy się tym, co zdobyła niemałym przecież kosztem i równocześnie „rozgryza” niedawnych zabójstw, jaka miały miejsce w Pełni i nie tylko w niej. Czy wiążą się z sobą? Na pierwszy rzut oka nie mają z sobą nic wspólnego, ale rzeczywistość jest bardziej skomplikowana, a przypadki oczywiście zdarzają się, ale doświadczenie i intuicja podpowiadają, że w tym, co zaszło jest drugie dno. Osobne zbrodnie czy nie? Odpowiedź na to pytanie będzie kluczowe? Z pewnością popchnie dochodzeniową pracę do przodu, ale zabójca też nie próżnuje, nowa ofiara przypomina, iż wyścig wciąż trwa!

 

Jak zwykle przepadłam, całkowicie i nieodwracalnie. Tak zawsze kończy się spotkanie z książkami Małgorzaty Rogali, dlatego więc nauczona wcześniejszymi doświadczeniami na spotkanie z mieszkańcami Pełni zarezerwowałam sobie czas na tę wizytę, w końcu w dobrym towarzystwie nikt nie patrzy a jego upływ. Kryminalna zagadka wciąga od razu, pobudzając apetyt na więcej, które przychodzi w najbardziej odpowiednim, acz niespodziewanym momencie. Jedna zbrodnia, druga … czy mają coś wspólnego? A może to zupełnie odrębne sprawy? Policjanci z Pełni mają przed sobą nową sprawę i skrupulatnie do niej podchodzą, chociaż nie brak im zajęć, zwłaszcza, że święta prawie za pasem. Urokliwe miasteczko, grudniowy klimat, rozświetlone okna i sklepowe wystawy, wielu zna się od lat, przynajmniej z widzenia lub ze słyszenia. Jednak nawet w tak idyllicznym otoczeniu dochodzi do morderstw, a brak anonimowości wcale nie stoi temu na przeszkodzie. Wprost przeciwnie, kameralność czasem jej sprzyja, a Małgorzata Rogala umie wykorzystać to tworząc odpowiednią atmosferę, kreując postacie i przede wszystkim samą zabójczą intrygę. Nic nie jest pozostawione przypadkowe, każdy detal buduje rasowy kryminał. Została oczywiście wykorzystana po mistrzowsku sztuka i nie zabrakło także solidnej kryminalistycznej oraz psychologicznej podstawy. Pisarka z tych elementów zrobiła jeden ze swoich znaków rozpoznawczych, każdorazowo nieprzewidywalnie wprowadzając go do opowiadanej historii. „Na wieczne potępienie” czytelnik zostanie wciągnięty w klasyczne śledztwo, gdzie liczy się dosłownie każdy szczegół, dowód, poszlaka, a detektywistyczna praca nie jest nią jedynie z nazwy. Im bardziej zagłębiamy się w lekturę tym bardziej wciąga nas ona, a kolejne fragmenty, nieznanego nam wpierw obrazu zaczynają, tworzyć morderczy krajobraz, w jakim w finale dostrzegamy to, co najistotniejsze.

 

 

Premiera:

 26.10.2022

 

Za możliwość przeczytania książki

 dziękuję 
 

 

sobota, 15 października 2022

Pani siebie

Nowość:

„Pani Labiryntu”

 Magdalena Knedler

Mity tworzą ludzie i wydarzenia, w których biorą udział. Z biegiem lat obrastają legendą jak bluszczem, ale prawda wciąż w nich jest, ale dostrzegają ją nieliczni. Fragment po fragmencie układają z niej obraz tego, co wydarzyło się w przeszłości i co wcale nie zostało zapomniane. Nie wygładzają ostrych krawędzi, nie ukrywają niewygodnych kawałków historii, nie odwracają głowy od niewygodnych faktów, stawiają im czoła i wyciągają wnioski, a potem rzucają wyzwanie przeznaczeniu …

 

Królewska krew niesie z sobą zobowiązania, lecz niektórzy rozumieją je inaczej niż to jest w zwyczaju. Ariadna, córka króla Minosa, odczuwa więcej i inaczej niż jej otoczenie. To, co dla wielu jest tabu ona pragnie poznać i  nie zniechęca się jeśli nie od razu otrzymuje informację. Jednak czy to przystoi księżniczce? Potomkini okrutnego władcy, jaki nie waha się posyłać na śmierć ludzi i kontroluje potwora, powinna wiedzieć co grozi temu, kto ośmiela się głośno przeciwstawiać komuś jego pokroju. Jednak ona nie jest nikim, ale dziewczyną, kobietą, która zdobyła wiedzę, lecz czy nie zawaha się ją użyć? Tajemniczy labirynt pod pałacem jest miejsce bez powrotu, kto wejdzie do niego już nie powróci.  Jednak Ariadna nie jest ofiarą i tym kim chce ją widzieć Minos. Tam gdzie zbyt wielu poddaje się, ona buntuje się, ale czy dzieło Dedala nie pokona jej? Zło ma ogromną siłę, tak wielu mu uległo, lecz księżniczka podąża drogą, jaką wybierają nieliczni czy i tym razem doprowadzi ją do celu? Jaka jest prawdziwa historia tej, która buntuje się przeciwko okrucieństwu, niesprawiedliwości i cierpieniu?

 

Kto nie zna mitu o labiryncie, Ariadnie, królu Minosie, Tezeuszu i Minotaurze? Nawet jeśli szczegóły zatarły się nam w pamięci główny motyw jest znany. A jakby tak spojrzeć z punktu widzenia innego niż to się utarło? Magdalena Knedler oddała głos kreteńskiej księżniczce, ale nie tej mitycznej, a realnemu człowiekowi, nie ukrytemu pod legendą, lecz gdy dopiero ona zaczyna się tworzyć. „Pani Labiryntu” nie jest prostym retellingiem, to książka o wiele bardziej złożona, czego oczywiście oczekuje się po samej pisarce, lecz w tym konkretnym przypadku zostają one spełnione naprawdę wirtuozersko. Ta historia sięga głęboko i jest prawdziwym trzęsieniem ziemi, nie tylko w przenośni, z mitycznych ruin na naszych oczach odbudowuje się niezwykła mozaika losów nie legendarnych postaci, ale ludzi z krwi i kości, ukształtowanych przez wydarzenia, w jakich brali udział. Bohaterowie nie są marionetkami w rękach bogów lub tych, którzy uważają się im równi, niejednokrotnie zaskoczą nas podczas lektury, nie pozwolą byśmy zamknęli ich ponownie w ramę mitu, gdzie znowu staną się jednowymiarowi, przewidywalni, przerysowani lub zbyt eteryczni, by zostali docenieni. To nowa opowieść o ty, co jedynie wydawało się nam znany. „Pani Labiryntu” to herstory, jej historią, historią Ariadny i wszystkich tych z kim połączy ją nie tyle nieobliczalny los ile wybory, jakich dokona. A co z Minosem, Tezeuszem i Minotaurem? Ich postacie wcale nie pozostały zapomniane, odgrywają swoje role, ale także wyszli poza klasyczną kanwę. W każdym z bohaterów dostrzegamy źródło fragmentu ich legendy, lecz nie z perspektywy do jakiej jesteśmy przyzwyczajeni. Magdalena Knedler mistrzowsko zinterpretowała antyczny przekaz, zwracając uwagę czytelnika na detale, które raz zauważone nie pozwolą na już spojrzeć w utarty sposób na to podanie.

 

 

 

Za możliwość 

przeczytania książki

dziękuję