niedziela, 4 września 2022

Nasza siła

Nowość

„Drużyna Szeptunek”

Agnieszka Rautman - Szczepańska

 

Wiara w siebie nie wszystkim przychodzi naturalnie, niektórzy uczą się jej, sami bądź z pomocą innych. Dlaczego jest tak ważna? Na to pytanie każdy ma własną odpowiedź, gdyż sami decydujemy czy pomoże nam rozwijać nasze dobre czy złe cechy.

 

Nie tak łatwo poznać siebie oraz swoje mocne i słabe strony. Milena, Witosz, Nawojka i Gniewosz nie mają wspólnych korzeni, ale wszyscy wiedzą co to niepewność, strach, gniew. Te uczucia nieraz pokazały jaką mają moc nad nimi, ale również nad innymi. Nim jednak dostrzegą do czego prowadzą mierzą się z nimi na co dzień i czują jak są przez nie ranieni. Nie umieją dostrzec swoich zalet, za to skupiają się na tym, co negatywne oraz bolesnych słowach otoczenia. Czy wierzą w to, co słyszą? Nie tak łatwo znaleźć w sobie siłę by odkryć to, co dobre, zwłaszcza jeśli nie ma się wsparcia, a jeśli ktoś je okaże? Wówczas zmienia się wiele i zaczyna się dostrzegać coś więcej niż jedynie własne wady. Od tego już krok by pomóc innym, chociaż to trudne zadanie, zwłaszcza jeśli komuś zależy na czymś odwrotnym. Zło samo z siebie nie zniknie, tak samo jak i mury, które buduje i jakie dzielą ludzi, ale gdy działa się razem niejedną przeszkodę da się usunąć i przezwyciężyć, to, co wydawało się niepokonane!

 

Ubrać w słowa mądre rady oraz za ich pomocą pokazać istotne sprawy jest sztuką. Zbyt często trącą one moralizatorstwem lub aż za bardzo upraszczają rzeczywistość. Od wieków legendy, bajki, opowieści, z pokolenia na pokolenie niosły wiedzę, przekazywaną nie zawsze wprost, lecz często na przykładach. Agnieszka Rautman - Szczepańska wykorzystała ten właśnie rodzaj przekazu, zrozumiały przez młodszych i starszych, by pokazać jak dużą wartość ma to, co myślimy o sobie. Postacie „Drużyny Szeptunek” nie są super bohaterami, mają kompleksy, nie widzą swoich dobrych stron i przede wszystkim nie w ich pobliżu kogoś kto wskazałby je im. Autorka przy pomocy historii kolejnych osób obrazuje jak łatwo uwierzyć w negatywną opinię o sobie i ile trzeba włożyć wysiłku w budowanie pewności siebie w pozytywnym znaczeniu i ile to znaczy w życiu. Skupia się nie jedynie na tym, również istotnym jest nauka jak poradzić sobie z gniewem oraz jego skutkami. Agnieszka Rautman – Szczepańska wskazuje problemy związanymi z naszym postrzeganiem nas samych oraz innych i z jakimi mierzymy się na co dzień bez względu na wiek. Odzwierciedliła je przy pomocy bajkowego klimatu oraz ilustracji własnego autorstwa, jednak najważniejsze kryje się w postaciach „Drużyny Szeptunek”, to one są symbolami, mądrze odzwierciedlającymi lęki jakie zbyt często rządzą nami. Lektura tej książki daje możliwość spojrzenia na siebie samego oraz tym, którzy nas otaczają i może pomocy sobie lub innym.

 

Za możliwość przeczytania książki
 dziękuję 
Autorce

 

piątek, 2 września 2022

Waga słów

Przedpremierowo:

„Opowiem ci bajkę”

Małgorzata Rogala

 

Za prawdę czasem bierzemy to, czym w rzeczywistości nie jest. Wierzymy w słowa, bo dlaczego mielibyśmy tego nie robić? Wypowiadają je osoby do jakich mamy zaufanie więc po prostu przyjmujemy je za prawdziwe. Jednak one nie zawsze odzwierciedlają fakty, czasem są kłamstwem, wynikiem strachu lub zimnej kalkulacji. Od tego już krok do błędnych decyzji, działanie w dobrej wierze wcale nie jest usprawiedliwieniem, zwłaszcza przekraczamy granice.

 

Powrót do szkoły dla większości nie jest łatwy. Dla Weroniki i Zuzanny nie powinien on stanowić problemu, są przecież po drugiej stronie, należą w końcu do grona pedagogicznego, lecz obie wracają po dłuższej przerwie w mury szkolne i zdają sobie sprawę jaka jest ich rola. Uczniowie mają swój świat, nie tak prosty jak sądzą rodzice i jest w nim miejsce na tajemnice, które mogą mieć ogromny wpływ na wszystkich. Edyta stara się być jak najbliżej swoich córek i zapewnić im jak najlepsze warunki, kiedy ginie Antek, opiekun młodszej córki, jest tym zszokowana. Kto mógł zabić studenta? Na to pytanie odpowiedzi szukają śledczy i nie jest ono jedynym, gdyż zagadek jest więcej, a dochodzenie ujawnia kolejnych podejrzanych i nowe okoliczności, zmieniające punkt widzenia na sprawę. Czym kierował się sprawca, odkrycie jego motywów jak zawsze jest kluczowe, lecz przy okazji na jaw wychodzi prawda, jakiej niektórzy się nie spodziewali się i pokazujące jak łatwo zawieść zaufanie oraz ile znaczą raz wypowiedziane słowa …

 

Nieodkładalna? Oczywiście! Jeszcze jeden rozdział? W żadnym wypadku, z góry wiedziałam, że jak rozpocznę lekturę to będę ją kontynuowała aż do samego końca. Zaskoczenie? W najmniej spodziewanych momentach i burzące wszystkie nasze założenia! O jakiej książce piszę? Najnowszej autorstwa Małgorzaty Rogali, na która czekałam niecierpliwie i miałam okazję przeczytać przedpremierowo. Oczekiwania jak zawsze były ogromne, a i tak „Opowiem ci bajkę” zaskoczyło mnie rozwojem akcji w jak najbardziej pozytywnym znaczeniu. Szkolna rzeczywistość, w jakiej odnaleźć się trudno nie tylko młodzieży, ale również dorosłym, rodzinne relacje, kilka pokoleń oraz sekrety, o jakich istnieniu większość nie wie, co nie oznacza, iż nie mają wpływu na nieświadomych ich istnienia. No i słowa, jakich siły zbyt często nie docenia się. Pisarka z niezwykłą wnikliwością przedstawia czytelnikom historię mogącą wydarzyć się wszędzie i większości z nas. Zaczyna się niewinnie albo raczej to pozory, pod nimi kryje się to, co najważniejsze, nie dostrzeżone w porę, jeśli do tego dodamy zaufanie i sporą dawkę gwałtownych emocji to otrzymujemy wprost doskonałe podwaliny pod  działanie w afekcie. Co może być jego efektem? Zbrodnia, jaka wcale nie jest tak prosta do rozwikłania. Małgorzata Rogala wciąga czytelnika w meandry ludzkich umysłów, złożone, pełne tajemnic, nawet dla najbardziej zainteresowanych i przekładające się na decyzje, niosące z sobą konsekwencje. W takich okolicznościach prowadzenie śledztwa staje się szukaniem odpowiedzi na bardzo podchwytliwe pytania i baczne ich analizowanie pod kątem tego, co już wiadomo oraz śladów, bo prawda ukryta jest gdzieś w stworzonym przez nie labiryncie.

 

Premiera:

 07.09.2022

 

Za możliwość przeczytania książki

 dziękuję 
 

 

wtorek, 30 sierpnia 2022

Ostatnia szansa

Nowość:

„Conor”

A. Zavarelli

 

Kiedy nie widzi się wyjścia z sytuacji, w jakiej się znalazło, nawet najbardziej szalony pomysł rozwiązania problemu nie wydaje się takim. Najważniejsze by wydostać się z pułapki, a całą resztą można się zająć się później. Czasem dalszy ciąg okazuje się inny od tego spodziewanego, zaskakujący i otwierający całkiem nowe perspektywy? Do czego to doprowadzi?

 

Ivy decyduje się na rozpaczliwy krok, do stracenia ma już niewiele, walczy rozpaczliwie by znaleźć miejsce, gdzie przynajmniej na chwile będzie bezpieczna. Znajduje je tam, gdzie mało kto szukałby schronienia i co ważniejsze nikt jej nie zna. Jednak spokój nie trwa zbyt długo, nie tak łatwo uciec od przeszłości. Propozycja złożona przez Conora jest nie tylko nieoczekiwana, ale przede wszystkim raczej z kategorii tych nie do odrzucenia, bo alternatywą jest to, co ją prześladuje. Czy w takich okolicznościach może powstać prawdziwa relacja, gdzie będzie miejsce na uczucia i przyszłość, jaką mogą wspólnie stworzyć? Do tej pory nie wybiegali zbytnio do przodu, zbyt wiele trudnych wspomnień, niezabliźnionych ran i upiorów tego, co było nie pozwalało na coś więcej niż jedynie walkę by przetrwać. Co zrobią gdy znowu upomni się o nich przeszłość? Czy będą w stanie dostrzec co jest prawdą, a co jedynie złym wspomnieniem kładącym się cieniem na ich związku?

 

Mroczna strona życia to, coś więcej niż chwilowy strach, niekiedy wystarczy moment by ją poznać, a czasami jest brutalnym maratonem, zmieniającym się bitwę, rozpisaną nawet na minuty, o przetrwanie. A. Zavarelli w swoich książkach za każdym razem pokazuje nowy fragment świata, w którym rzadko gości inny kolor poza czernią, czerwienią i szarością. Bohaterom daleko do kryształowości charakterów, szlachetne pobudki to nie ich bajka, niektórzy ostatkiem sił trzymają się krawędzi, za jaką jest szaleństwo lub śmierć, lepiej znają zło od dobra, bo to pierwsze pokazano im od podszewki. Nie zawsze mieli świadomy wybór życiowej drogi, z jakiej nie da się zawrócić, lecz teraz są świadomi co na niej spotkają. W takim tle rozgrywa się również „Conor”, pisarka nie ukrywa przed czytelnikami, że postacie mają za sobą i przed sobą dramatyczne przeżycia, a to, co najgorsze wcale nie minęło, wciąż jest tuż obok nich. A. Zavarelli każdorazowo daje czytelnikom historię pełną kontrastów, nie wygładzoną, złożonych emocji, które dodatkowo podszyte są bolesnymi doświadczeniami. Jednak pośród tego mroku zakorzenia się nadzieja na coś więcej. Uczucie, jakie rodzi się wbrew wszystkiemu temu, co dzieje się dookoła, jest szansę, może ostatnią na szczęście i ocalenie.

 

Za możliwość
przeczytania książki dziękuję:

 

 

niedziela, 28 sierpnia 2022

Z poczucia krzywdy

Przedpremierowo:

„Krzywda”

Marek Stelar

 

Sprawca zbyt często  myśli, że jego czyn zniknie jak kamień wrzucony w wodę. Zniknie i nikt nigdy nie dowie się tym, co zostało uczynione. Zapomina tylko, iż jeszcze długo po tym rozchodzą się fale, docierając coraz dalej, są słabsze i nie da się zauważyć co jest ich źródłem. Jednak wciąż mają siłę by wpłynąć na to, co znajdzie się na ich drodze, może nawet zmienić kierunek, w jakim podąża.

 

Morderstwo Reginy Remus zdaje się być prostym przypadkiem, takim, w którym dochodzenie trwa długo i polepsza statystyki wykrywalności. Dlaczego więc aspirant Przeworski szuka drugie dna? Dowody wskazują sprawcę, to najważniejsze, cała reszta to jedynie niczym nie poparte ewentualne poszlaki, mało wnoszące do śledczych ustaleń. Czy jedno zdjęcie sprzed kilku dekad, znalezione obok ofiary, coś zmieni? Niedaleko rewiru Przeworskiego zostają odkryte szczątki, wszystko wskazuje, że to więźniowie obozu koncentracyjnego. Jedna i druga sprawa interesują go, w obu ludziom odebrano życie, a powody wcale nie są tak oczywiste dla policjanta. Nowe Warpno zdaje się być spokojnym miejscem, gdzie dawno zapomniano o tym, co było, ale czy na pewno? Ktoś zabił kiedyś, ktoś zabił teraz, mordercy zdają się być znani, ale czy to nie jedynie pozory?

 

Zło nie ma daty przydatności, prędzej czy później przypomni o sobie. Najnowszy kryminał spod pióra Marka Stelara już od pierwszych stron wciąga nas w dwa plany czasowe, jeden zarysowany wpierw dość enigmatycznie i stanowiący przeszłość, a drugi będący teraźniejszością i to ona wydaje się być tym, co czytelnicy powinni bacznie obserwować. Morderstwo dokonane w spokojnej okolicy, ofiara, która nielubiana, ale raczej nie miała wrogów chcących pozbawić życia. Kto więc mógł ją zabić? Sprawa wcale nie jest aż tak zagmatwana jak mogłoby się wydawać, chociaż czy na pewno? Autor doskonale zasiewa w nas ziarno wątpliwości i systematycznie pozwala mu rozrastać się, gdzieś tkwi klucz do tego, co wydarzyło się niedawno i wcale nie jest nim ten leżący na widoku, ale czy na pewno? Rzadko przecież odpowiedź leży gdzieś daleko, lecz co z intuicją? „Krzywda” kartka, po kartce, pokazuje, że warto nie tyle jej ślepo zaufać, ile sprawdzić wszystko, co ma w sobie nawet niewielki znak zapytania, gdyż właśnie w detalach kryje się najczęściej najważniejsza część prawdy. A sam tytuł również ma znaczenie i niejednokrotnie odbija się echem w tej historii, przypominając, iż może wydawać się być zapomnianą, ale jej echa wciąż rozbrzmiewają i budzą demony przeszłości w przyszłości. Marek Stelar w „Krzywdzie” stworzył wielowarstwowy kryminał, w którym to, co oczywiste poddane zostaje w wątpliwość, a w skutek tego pojawiają się rysy tam, gdzie nikt ich nie spodziewa się.

 

Premiera:

7 września 


Za możliwość przeczytania książki

 dziękuję: