poniedziałek, 11 kwietnia 2022

Cena marzeń

Przedpremierowo:

„Dziewczyna gangstera”

Katarzyna Mak

 

Każda bajka ma swój początek, często nie zapowiadający tego, co wydarzy się później. Czasem zupełnie jej nie przypomina, lecz przeradza się w nią, niekiedy wprost przeciwnie, ale ciąg dalszy przypomina całkiem inny gatunek. Wszystko tak naprawdę zależy od najbardziej zainteresowanych, bo tam gdzie są uczucia tak zdarzyć się może wszystko. Zło i dobra bywają dwoma stronami tej samej monety, a bawi się nią beztrosko los.

 

Splot okoliczności lub jak mówią inni przeznaczenie krzyżują drogi ludzi, niektóre spotkania nie pozostają w pamięci, jednak pewnych nie da się zapomnieć. Neli i Kostkowi przytrafiło się ono w momencie gdy tego nie spodziewali się, każde z nich jest na całkowicie odmiennym etapie życiowym i ma własne plany na przyszłość. Ona dopiero poznaje smak dorosłości, samodzielnych wyborów i ich efektów. On już od dawna wie czego chce i zdobywa swoje cele. Ale dziewczyna jest zupełnie inna od osób z jakimi na co dzień ma do czynienia. Czy przyciągają ich do siebie jedynie różnice? A może wzajemne zainteresowanie, trudne do zignorowania, rozbudzające wyobraźnię i przede wszystkim nie pozwalające by je zignorować? Trudno zaprzeczać Neli i Kostkowi, że to, co jest pomiędzy nimi nic dla nich nie znaczy, ale czy będą gotowi zaryzykować więcej niż zamierzali?

 

W bajki, księżniczki i książąt rzadko kto nie jest dzieckiem wierzy, ale dzięki Katarzynie Mak mamy okazję poznać jej rzeczywistą i współczesną wersję, jeszcze mocniej intrygującą. Nie brakuje w niej emocji, wyrazistych bohaterów i przede wszystkim marzeń o tym,  czego pragnie wielu czyli prawdziwej miłości. Pisarka doskonale wie jak podkręcić atmosferę i sprawić, że czytelnicy do samego końca nie są pewni co jeszcze wydarzy się. A w tej konkretnej książce dzieje się wiele i niejednokrotnie zostaniemy zaskoczeni niejednokrotnie, bo kto jak kto, ale autorka wie jak zrobić niespodziankę oraz sprawić by czytelnik  nie mógł oderwać się od lektury. W „Dziewczynie gangstera” zderzają się dwa światy, wydające się odległe od siebie, lecz czy tak jest naprawdę? Wątki nie zazębiają się za szybko, tak samo jak i fabuła nie mknie z oszałamiającą prędkością, lecz dzięki temu mamy okazję lepiej poznać postacie, a i one również otrzymują niepowtarzalną szansę pokazania wpierw kim są indywidualnie. Oczywiście nie brakuje emocji, nie dają o sobie zapomnieć i unaoczniają swój wpływ na ludzi. Bohaterowie są kontrastowi, pisarka wyraźnie przedstawiła kim są, czym się kierują i co ich ukształtowało, dla czytających nie są obcymi, ale konkretnymi osobami, jakie dały się poznać z różnorodnych stron.

 

Premiera:

13 kwietnia

 

Za możliwość przeczytania 

książki

dziękuję:

 

niedziela, 10 kwietnia 2022

Prawda i zło niejedną ma twarz

 Przedpremierowo:

„Ukochane dziecko”

Romy Hausmann

 

Co rządzi życiem człowieka: przypadek, jego wola lub czyjaś? Łatwo byłoby wielu wskazać na to pierwsze lub ostatnie, bo to nie od nas zależał rozwój wydarzeń. Wybór tego drugiego oznacza, że trzeba stawić czoła efektom błędów ze świadomością, iż sami do nich doprowadziliśmy. Rzeczywistość jednak jest bardziej skomplikowana, czasem wydająca się nieprawdopodobna aż do momentu gdy okazuje się, że właśnie miało lub ma miejsce.

 

Lena przez kilkanaście lat egzystuje zgodnie z regułami ojca swoich dzieci. On wyznacza reguły i je egzekwuje, nikt inny tylko on decyduje o wszystkim. Odgrodzona od niebezpiecznego świata żyje z córką i synem w leśnym szałasie bez kontaktu z kimkolwiek, poza oczywiście nim. Dramat wcale nie dobiega końca z momentem gdy kobieta ucieka, on wciąż trwa, bo czy na pewno skończył się tamtej nocy? Lena zaginęła kilkanaście lat temu, jej bliscy teraz dowiadują się, że nie zmarła i ich wiara wcale nie była nieuzasadniona. Odnaleziona kobieta twierdzi iż jest właśnie tamtą zaginioną dziewczyną, czy mówi prawdę? Co przeżyła? Kto ją uwięził? Dlaczego właśnie ją? Co wydarzyło się pechowego wieczoru? Każde z pytań posunęło by dochodzenie do przodu, ale ofiary walczą z traumatycznymi wspomnieniami i wciąż na nowo przezywają to, co za nimi, ale czy na pewno? Kiedy ktoś włożył tak wiele wysiłku by odciąć od świata kogoś tak łatwo nie poddaje się …

 

Nieodkładalna, przeszywająca do szpiku kości, niepokojąca każdym detalem oraz wciąż zmuszająca do zadawania sobie trudnych pytań, w tym tego podstawowego – „co zrobiłabym/zrobiłbym w takiej sytuacji?”. Romy Hausmann w swojej książce wykorzystuje każdy element gatunku by pokazać jak wygląda zło, te najbardziej podstępne, atakujące bez uprzedzenia, tak, że ofiara do samego końca nie wie co jej grozi. Odwrócenie kolejności zdarzeń, gdy wydaje się nam, że to, co najgorsze już za bohaterami okazuje się bardzo łudzące i przekonujemy się o tym na każdym kroku. Czy koszmar na pewno dobiegł końca? Jeśli tak to dlaczego nieokreślone niebezpieczeństwo zdaje się wprost wisieć w powietrzu? Może to efekt tego, że pisarka postawiła na to by w dużej części postacie same odsłaniały swoją historię? Z drugiej strony taki przekaz jest subiektywny, więc nie do końca wiemy co jest prawdą, a co jedynie osobistym wyobrażeniem, chociaż czy fakty przedstawiane nam przez inne źródła są takie? Niepewność towarzyszy nam nieustannie, raz zasiana wciąż wypuszcza nowe pędy wątpliwości. Oczywiście pozostaje to, co najważniejsze czyli sam motyw, jednocześnie wydający się jedynie abstrakcją, ale przecież od razu przypominają nam się takie sprawy i to wcale nie odosobnione. Kameralność „Ukochanego dziecka” dodatkowo wzmacnia jeszcze atmosferę lęku, wszechobecnego, niezrozumiałego, z jakim każdy z bohaterów walczy na własny sposób. No i jeszcze finał, które zdaje się być na samym początku, lecz czy na pewno? No właśnie jeszcze jeden intrygujący składnik, który Romy Hausmann użyła w taki sposób, że nawet ostatnie zdanie pozostawia w czytelnikach pewien niepokój czy to rzeczywisty koniec?

 

Premiera:

13 kwietnia 2022

 

Za możliwość przeczytania 

książki

dziękuję:


 

 

piątek, 8 kwietnia 2022

I nie usłyszy nikt ...

Przedpremierowo:

„Głusza”

Mark Edwards

 

Zło głęboko zapuszcza swoje korzenie, nawet kiedy wydaje się, że już go nie ma czeka jedynie by znowu wypuścić swoje zabójcze macki. Jak nic innego umie zmieniać swoje twarze, nakładać różnorodne maski i prawie niezauważone egzystować na oczach otoczenia, niezauważenie lub lekceważone. Aż w końcu pokazuje swoją siłę!

 

Tom liczył na spokojne miejsce by spędzić krótkie wakacje z córką, takie, w którym po prostu nie będzie tłumów, może nie z daleka od cywilizacji, ale na uboczu. Ośrodek „Płytkie Zdroje” jak najbardziej wpisuje się w te oczekiwania, nawet więcej, bo oferuje również kontakt z przyrodą w postaci pięknego lasu. Czego chcieć więcej? Niczego, pozostaje tylko korzystać z sielskiej atmosfery i cieszyć się z towarzystwa córki. Problem w tym, że to jedyne oblicze tego kurortu, drugie sięga daleko w przeszłość i jest mroczne, ale przecież to stara sprawa. Senna i leniwa atmosfera nie ma nic wspólnego z tym, co tutaj działo się dwadzieścia lat wcześniej, tyle, że jakoś Tom inaczej patrzy na to, co go otacza. Wyobraźnia płata mi figle czy coś jednak jest na rzeczy? Dziwne hałasy niepokoją, ale przecież mieszkają w lesie, no i mieszkańcy pobliskiego miasteczka wcale nie muszą być zadowoleni z obecności turystów. Wszystko da się logicznie wyjaśnić, inaczej nie może być, zbrodnia sprzed lat po prostu tak działa na ludzi, że widzą coś, czego nie ma. Trudno wypoczywa się w takim klimacie, zwłaszcza, iż rodzi się coraz więcej wątpliwości, lecz czy nie potrzeba niezbitych faktów? Na razie znane są te z sprzed lat lub raczej część z nich, co z resztą, która nie została wyjaśniona? W lesie, zwłaszcza takim jak ten, otaczający „Płytkie Zdroje” dużo da się ukryć, lecz od prawdy nie da się uciec …

 

Wakacyjna oaza, pozwalająca na odcięcie się od codzienności, sprzyjająca wypoczynkowi, nie modny kurort, hałaśliwy i męczący zbyt dużą liczbą atrakcji. Brzmi zachęcająco? Oczywiście, „Głusza” kusi już okładką, tajemniczą, niepokojącą, obiecującą wszystko poza spokojną lektura i jak się okazuje, nie jest ona czczą zapowiedzią. Wprost przeciwnie stanowi doskonały wstęp do historii, jaka szybko pokazuje swój pazur. Mark Edwards po mistrzowsku tworzy słowami obrazy, przenosi czytelnika wprost do książki, nagle znajduje się on pośród bohaterów i wraz z nimi zaczyna poznawać niepokojącą przeszłość miejsca, jaki miał pozwolić na relaks, a przynosi zgoła coś odwrotnego. Ile razy kilka zdań wystarczyło by nastrój nam się całkowicie zmienił i ze słonecznego letniego dnia nagle przenieśliśmy się w miejsce gdzie odczuwamy pojawiający się znikąd chłód oraz wszystko rysuje się w ciemniejszych barwach? Pisarz ze strony na stronę wprowadza uczucie osaczenie, niepewności co do tego, co jeszcze wydarzy się i coraz mocniej atakują myśli, że nie będzie to nic dobrego. Zło wydaje się osaczać, chociaż wciąż czuć nadzieję, że to jedynie jakieś urojenie lub wyolbrzymienie rzeczy zwyczajnych. W tle jest dawna zbrodnia, zdającą się być wpierw daleka i będąca jedynie upiorną miejscową legendą, lecz im bardziej zagłębiamy się w tytułową „Głuszę” tym wydaje ta pierwsza coraz bardziej realniejsza. Jeśli do tego dodamy aurę tajemnic, coraz większego braku zaufania do tego, co otacza bohaterów, ale i ich emocji, to otrzymujemy doskonały dreszczowiec, nieprzewidywalny, podważający na każdym kroku fakty oraz każący być ostrożnym. Do samego końca uczucie zagrożenia nie mija, ono narasta do ostatnich słów.

 

Premiera:

13.04.2022

 

Za możliwość
przeczytania książki dziękuję:

 

 

czwartek, 7 kwietnia 2022

Przeszłość i przyszłość

„Zlecenie 999 #królowa_serc”

Justyna Nowak – Wysocka

 

Ile znaczy przyjaźń i czy jest nią w rzeczywistości? Może to jedynie iluzja, która zaczyna pękać gdy zderza się z rzeczywistością? Brutalną, wymagającą i przede wszystkim testującą ludzi, jacy uważają się za przyjaciół. Nie wszyscy wychodzą zwycięscy z tej próby, czasem pozory pozostają, lecz sami zainteresowani zdają sobie sprawę, że coś się skończyło, a to, co pozostało będzie już zawsze przypominało o poniesionej stracie.

 

Więzi, które narodziły się w trudnych okolicznościach są odporne na wiele zagrożeń. Przynajmniej tak się zdawało trójce mężczyzn, jacy na co dzień polegają na sobie, wspierają się i wiedzą ile dla siebie znaczą. Czy na pewno? Do tej pory Przemek, Daniel i Eduardo zawsze działali wspólnie, można powiedzieć, że jeden za wszystkich, wszyscy za jednego. Co mogłoby zagrozić takim więzom? Nic i nikt … Pojawienie się pięknej dziewczyny nie powinno niczego zmienić, nie była ona pierwszą i tym bardziej ostatnią, lecz tym razem emocje zdają się wymykać rozsądkowi. Każdy z nich jest zafascynowany nią, zaintrygowany, dotychczas żadna kobieta nie stanęła między nimi. Jak będzie teraz gdy pojawił się ktoś, komu trudno jest się oprzeć, kto stawia pod znakiem zapytania wszystko? Czy przyjaźń będzie silniejsza? Oni trzej i ona jedna …

 

Punkt wyjścia dla opowiadanej historii może być różnorodny, czasem o tym, co było wcześniej dowiadujemy się znając już późniejszy rozwój wydarzeń. Justyna Nowak – Wysocka umiejętnie wykorzystała retrospekcję i przedstawiła już znanych bohaterów od całkiem nowej strony. Często czytając książkę zastanawiamy się dlaczego tak, a nie inaczej, rozwija się akcja i co jest powodem, że postacie postępują w ten sposób, nie wybierając innej drogi. „ W „Zleceniu 999 #królowa_serc” cofamy się lub raczej jest przed nami odsłaniana przeszłość, pozostająca wcześniej w cieniu i skrywająca niejedną tajemnicę. Autorka połączyła to, co będzie i już zostało ukazane, z tym, co było i stanowiło źródło, lecz do tej pory jedynie można było się domyślać. Równocześnie jest to wprowadzenie, ale i odrębna opowieść, mająca swój motyw oraz wątki. Oba elementy ściśle są z sobą powiązane, ten pierwszy wskazuje kierunek, jednak te drugie pokazują drogę jaką przebywają bohaterowie, odkrywają kim są, byli i kim się stają. Justyna Nowak-Wysocka stawia na silne emocje, burzące wiele i tworzące całkiem nowe oblicze głównych postaci oraz fundamenty pod przyszłość. Nie brak również dramatycznych zwrotów akcji oraz zaskakujących tym, co z sobą niosą, nie pozwalają one zapomnieć o drugim planie, jaki wciąż przypomina o swoim istnieniu oraz znaczeniu.

 

Za możliwość
przeczytania książki dziękuję:
Autorce