środa, 14 kwietnia 2021

Premierowa środa

 Dzisiejszy zestaw premier jest naprawdę imponujący. Każdy czytelnik znajdzie coś dla siebie.Nie zabraknie uczuciowych zawirowań, kryminalnych emocji, suspensowych zagadek oraz sensacyjnych scen. Nic tylko zaparzyć herbatę bądź kawę, znaleźć odpowiednie siedzisko i po prostu zakopać się w dobrych lekturach ;)


Daniel Rokita, zwany Diabłem, w pełni zasługuje na swój pseudonim. Tym, którzy wchodzą mu w drogę, potrafi zgotować prawdziwe piekło.
Ale bycie prawą ręką Anioła, bossa poznańskiej mafii, ma swoją cenę. Diabeł już raz ją zapłacił. A raczej zrobił to ktoś, kogo kochał.
Nigdy więcej na to nie pozwoli. Nawet jeśli oznacza to wieczną samotność.
Ewa jednak nie boi się takiego życia. Bardziej tego, że przy Danielu traci głowę. I czujność. A stąd już tylko krok do uczucia, które może zniszczyć ich oboje.
W tym świecie miłość to oznaka słabości. I tylko nielicznym udaje się dotrzeć do raju. 

 

Klara, Róża i Amelka. Panny Terechowiczówny. Przed wojną jeździły z rodzicami do wód, mieszkały w wytwornym pensjonacie, a matka pilnowała, by parasolkami chroniły delikatną cerę przed słońcem. Rok 1914 wywrócił życie sióstr, podobnie jak milionów ludzi w Europie, do góry nogami. Ojciec poszedł na front, majątek bez jego opieki szybko zaczął podupadać.

Lata mijają. Matka na przemian rozpacza i modli się, Róża wciąż jest trzpiotką, a Klara, mimo protestów starej służącej Ludwiżanki, urabia sobie ręce po łokcie. Amelia wbrew woli zszokowanej rodziny udaje się na szkolenie do szpitala wojskowego w Warszawie. Jednak to zaledwie grom przed prawdziwą burzą. Po kilku miesiącach zawiadamia bowiem rodzinę, że wraca do rodzinnego majątku z... mężem. Żołnierzem, którego poznała w szpitalu.

Kim jest mąż Amelii? Jak jego obecność w dworze wpłynie na życie Klary, Róży i ich matki? Czy Amelia może być pewna uczuć męża?

  

Czy zbrodnia może być dziełem sztuki?

W Łodzi dochodzi do serii makabrycznych zbrodni. Łączy je intrygujący schemat – seryjny morderca pozbawia ofiary palców, a w ich usta wkłada martwe ptaki. Nad sprawą pracuje para śledczych – komisarz Kyrcz i podkomisarz Szolc. Sprawca nie pozostawia po sobie żadnych śladów. Jest perfekcyjny. W końcu jednak popełnia błąd. Czy zrobił to przypadkowo? A może świadomie manipuluje śledczymi albo fabrykuje dowody, by zmylić policjantów?

W całą sprawę wplątana zostaje Laura Wójcik, z zawodu rysowniczka. Dziewczynę fascynuje śmierć, szczególnie samotna śmierć ptaków. Dlatego intrygują ją ostatnie zbrodnie. Czy to tylko przypadek, że jest autorką portretów kolejnych ofiar mordercy? Wstrząsające i zarazem fascynujące wydarzenia, skłaniają ją też do refleksji na temat własnej przeszłości. Czy ma ona związek ze sprawą, którą żyje całe miasto? 


Skąd masz wiedzieć, komu możesz zaufać… kiedy nie wiesz nawet, kim jesteś? Stoisz przed drzwiami własnego domu. Są w nim jacyś obcy ludzie. I nagle coś do ciebie dociera. Nie pamiętasz, jak masz na imię.

Wylądowała na dworcu po ciężkim tygodniu w pracy. Jej torebka została skradziona, a razem z nią jej tożsamość. W środku było całe jej życie: paszport, portfel, klucze do domu. Kiedy chciała zgłosić przestępstwo, nie mogła sobie przypomnieć własnego imienia. Pamiętała jedynie adres.

Teraz stoi przed domem Tony’ego i Laury. Mówi, że tutaj mieszka. Oni twierdzą, że nigdy jej nie widzieli.
Któreś z nich kłamie.


Jak głęboko można pogrzebać tajemnice i ukrywać rozpacz? Jak długo można kłamać? Jak długo można z tym żyć?

Kiedy szesnastoletnia Angela Wong, najpopularniejsza dziewczyna w szkole, znika bez śladu, nikt z jej przyjaciół nie ma pojęcia, co się mogło stać – ani Georgina Shaw, jej najlepsza przyjaciółka, ani Kaiser Brody, który przyjaźnił się z obiema dziewczynami.

Czternaście lat później szczątki Angeli zostają znalezione w lesie za domem, w którym wychowywała się Geo. A Kaiser – teraz detektyw policji w Seattle – wreszcie poznaje prawdę: Angela była ofiarą Calvina Jamesa, nazywanego przez policję Dusicielem ze Sweetbay. Tego samego człowieka, który zamordował trzy inne kobiety.

Dla wymiaru sprawiedliwości Calvin jest seryjnym mordercą, lecz dla Georginy to ukochany mężczyzna. W czasach liceum był jej pierwszą miłością. Ich związek, burzliwy i pełen przemocy, graniczył z obsesją, od momentu gdy się spotkali, aż do nocy, w której Angela została brutalnie zabita. Przez czternaście lat Geo wiedziała, co stało się z Angelą, lecz nie powiedziała ani słowa. Trzymała to w tajemnicy aż do dnia, gdy została aresztowana i posłana do więzienia.

Gdy wszyscy sądzili, że wreszcie poznali prawdę, w ukryciu pozostało jeszcze wiele głęboko skrywanych sekretów. Wkrótce odnalezione zostają poćwiartowane ciała innych ofiar. Czy mordercą jest zbiegły z więzienia Calvin James, czy może w Seattle grasuje naśladowca słynnego Dusiciela ze Sweetbay? Prowadzący śledztwo policjanci zdają sobie sprawę, że to, co wydarzyło się tamtej strasznej nocy, było o wiele bardziej skomplikowane i mrożące krew w żyłach, niż ktokolwiek mógłby sobie wyobrazić...

 

Świat Mali staje na głowie, kiedy dziewczyna zawiera bardzo bliską znajomość z niebieskookim bogiem seksu. Zadurzona, oszołomiona i zdezorientowana postanawia za wszelką cenę odszukać mężczyznę, który w pół godziny dał jej więcej rozkoszy niż wszyscy jej dotychczasowi faceci razem wzięci. Jak na złość, nie wiadomo skąd pojawia się „ten drugi” – szarmancki, uroczy, inteligentny sąsiad, gotów uczynić wiele w imię utrzymania dobrosąsiedzkich stosunków. Lepszy wróbel w garści czy gołąb na dachu? To najmniejszy z problemów, jakie zwalają się Mali na głowę. Część z nich dotyczy jej najlepszej przyjaciółki Zuzy, a to się Mali wcale, ale to wcale nie podoba… 

 

 

 

 

Popularna pisarka romansów rozpaczliwie wręcz poszukuje miłości. Pewnego dnia ją spotyka. Przystojny jak sam diabeł Konrad, młodszy od niej o ponad dekadę, wydaje się ucieleśnieniem jej najskrytszych pragnień. Co z tego jednak, skoro ktoś siekierą brutalnie niszczy marzenia Joanny? Ona tymczasem bierze śledztwo w swoje ręce. Szybko okazuje się, że narzeczony nie miał czystych intencji.



 

 

Naomi Lorenz miała zginąć z rąk Mateo Terrona, ale płatny zabójca darował jej życie. Problemy zaczęły się wtedy, kiedy szef klanu dowiedział się o zdradzie swojego człowieka. Pogłębiły się jeszcze bardziej, kiedy Mateo po raz drugi uchronił Naomi przed śmiercią, a stały się naprawdę poważne, kiedy do gry włączył się Zachar Morozow, bezwzględny boss rosyjskiej mafii. Jeśli Naomi do tej pory miała wątpliwości, czy rzeczywiście nikomu nie może ufać, to teraz rozwiały się one bez śladu… 

 

 


Jeden mały błąd może zmienić wszystko.

Zabicie człowieka, nawet nieumyślne, pozostawia piętno na całe życie. W każdym razie dla kogoś o normalnej wrażliwości. Matt Hunter potrzebował dziewięciu lat, żeby otrząsnąć się po tym, jak przypadkiem zabił mężczyznę. Jego życie w końcu wraca do normy, kariera prawnicza nabiera rozpędu, a ukochana żona jest w ciąży. Przyszłość zaczyna wyglądać obiecująco.





 Reacher właśnie rozwiązał w Nashville palący problem – jak powiesić nad barem właściciela pubu, żeby za bardzo nie uszkodzić sufitu? – i nic go już nie trzyma w tym mieście. Kiedy więc trafia się podwózka, chętnie z niej korzysta. W sennej mieścinie 120 km dalej raczej nie ma nic ciekawego, ale kawę pewnie mają, więc czemu nie? I na kawie by się skończyło, gdyby Reacher nie stał się świadkiem próby porwania. Czterech na jednego. Wprawdzie radził już sobie z większą liczbą przeciwników, ale Rusty Rutherford nie, bo jest specjalistą od informatyki, a nie od walenia ludzi po mordach. I wyraźnie potrzebuje pomocy. Mieszkańcy miasta mają Rusty’emu za złe, że dopuścił do cyberataku, z powodu którego całe hrabstwo jest sparaliżowane. Ale to nie oni stoją za atakami na niego. Ci, którzy chcą go dopaść, są bezwzględnymi profesjonalistami.

 

Alice i Leo wprowadzają się do świeżo wyremontowanego domu na ekskluzywnym zamkniętym osiedlu. Właśnie spełnia się ich marzenie. Ale pozory mogą mylić. Wkrótce Alice zaczyna poznawać sąsiadów i odkrywa przerażający sekret domu, w którym zamieszkała. Co więcej, odczuwa coraz silniejszą więź z Niną, terapeutką, do której wcześniej ten dom należał.

Tragiczne wydarzenia sprzed lat stają się obsesją Alice. Tym bardziej że gdy tylko z kimkolwiek porusza ten temat, wszyscy nabierają wody w usta. Mieszkańcy ekskluzywnego osiedla pilnie strzegą swoich sekretów. I nie są tak doskonali, jak się na pozór wydaje…

 


Płatny zabójca, który w jednym pakiecie łączy sprawność fizyczną, zimną obsesję, profesjonalne wyszkolenie i absolutny brak wyrzutów sumienia.

Agent brytyjskich służb wywiadowczych, który poza wszystkimi niezbędnymi umiejętnościami w swoim fachu ma jeszcze jeden atut: zna zabójcę, wie jak działa i myśli.

Ambitna dziennikarka, która w pogoni za gorącym tematem naraża się na śmiertelne niebezpieczeństwo.

Błyskotliwy adwokat, który będzie musiał powrócić do swojej szemranej przeszłości, żeby ochronić siebie i bliskich.

Podczas uroczystości na londyńskim Trafalgar Square zamachowiec zabija jednego z czołowych brytyjskich polityków i rani byłego prezydenta USA, a pocisk snajpera odpowiedzialnego za zapewnienie bezpieczeństwa śmiertelnie godzi agentkę służb specjalnych.

wtorek, 13 kwietnia 2021

Potęga wiedzy

Przedpremierowo:

„Zapomnij jak się nazywam”

J.S. Monroe

 

Pamięć ludzka wydaje się dość precyzyjnym mechanizmem, nieograniczonym w swojej pojemności, gdzie znajdzie się miejsce na to, co ważne i całkowicie zbędne. Bywa ona największym sprzymierzeńcem człowieka, ale również i najgorszym wrogiem. Co gorsze: pamiętać wszystko, nawet najgorsze chwile czy zapomnieć, nawet o tym, co było dobre i na nowo budować swoje wspomnienia, bez obciążającego bagażu?

 

Jak można nie wiedzieć jak się nazywasz, gdzie mieszkasz, gdzie było się wczoraj, a jedyne co utkwiło w pamięci to budynek, nie jakiś, ale w konkretnej miejscowości i przy określonej ulicy? Laurze i Tony`iemu też nie tak łatwo w to uwierzyć gdy otwierają drzwi obca kobieta twierdzi, że to jej dom. Oni ją nie znają, za to ona zdaje się poznawać budynek, no i świetnie pamięta adres, poza tym nic więcej. Skradziona torebka też nie ułatwia sprawy, bo były w niej dokumenty. Dlaczego więc właśnie to miejsce utkwiło w głowie nieznajomej? Małżeństwo nigdy jej nie widziało, nie kojarzy ją z jakichkolwiek wspólnych wydarzeń. Po prostu kompletnie obca osoba, lecz jednocześnie zna ich dom jak oni sami. O co w tym chodzi? To samo pytanie nurtuje najbardziej zainteresowaną, co ją ściągnęło właśnie tutaj? Nikt tego nie wie, lecz wielu chce pomóc kobiecie, ale co faktycznie kieruje nią i nimi? Nic podejrzanego nie dzieje się, ale ta sytuacja wydaje się mieć drugie dno, chociaż czy tak jest w rzeczywistości? Komuś twarz kobiety z amnezją kogoś przypomina, ale kogo? Może to jedynie zbieg okoliczności? W tej historii są same znaki zapytania, co jest prawdą, a co jest ewentualnym oszustwem? Kiedy wróci pamięć nieznajomej? Coś nie daje spokoju Laurze, ich niespodziewany gość także chce odzyskać swoje wspomnienia, a Tony jest bardzo pomocny. Pozostaje jeszcze sprawa najważniejsza czyli odzyskania tego, co zostało z jakiegoś powodu utracone, ale czy wtedy na pewno wszystko wróci do tego stanu sprzed pojawienia się tajemniczej kobiety?

 

Wstrząsający finał. Te dwa ostatnie słowa z opisu okładki książki „Zapomnij jak się nazywam” wydają się mówić wszystko, ale nim on nastąpi przed czytelnikami czterysta stron doskonałego thrillera. Narastający niepokój daje się odczuć od samego początku powieści i jego obecności nie da się zignorować, wzmaga go kluczowy znak zapytania i to, co zaczyna się rozgrywać na naszych oczach. J.S. Monroe zręcznie podsyca zaintrygowanie, wskazuje prawdopodobne wyjaśnienia tego, co ma miejsce, z drugiej strony przedstawia nadzwyczaj spokojną okolicę, gdzie każdy każdego zna i wszyscy wiedzą o sobie wszystko. No właśnie czy tak faktycznie jest? Na ile znamy siebie samych, naszych bliskich, sąsiadów, znajomych? Czy chwila pojawienia się głównej bohaterki, chodzącej zagadki, jest przypadkowa, co w ogóle jest zbiegiem okoliczności, a co nie? Kolejne pytania bez szybkiej odpowiedzi, za to będące źródłem nowych, następne warstwy w historii, która nie jest prosta i w jakiej wiadomo od samego początku, że kryje w sobie coś mrocznego, tylko co to jest? Nikt i nic nie wydaje się podejrzane, oprócz tego, co widzimy na samym początku, lecz wciąż jest obecne jest wrażenie, że czegoś nie dostrzegamy, coś nam umyka, a czy to, co jest powiedziane prawie wprost jest potencjalną odpowiedzią? J.S. Monroe prowadzi z czytającymi rozgrywkę, ale nie przygotowuje ich na to, co ma nastąpić. Niewinne wątki rozwijają się w więcej niż zaskakującym kierunku, ale pisarz przygotował o wiele więcej niż przypuszczamy. Człowiek nie zawsze jest aż tak skomplikowany jak się nam wydaje, lecz czasem doskonale ukrywa przed otoczeniem tym kim jest w rzeczywistości. W „Zapomnij jak się nazywam” pokazane jest to z kilku punktów widzenia, tak samo jak i potęgę pamięci oraz wspomnień.

 

Premiera:

14 kwietnia



 Za możliwość
przeczytania książki
dziękuję

 


niedziela, 11 kwietnia 2021

Kłopoty to jej specjalność

Przedpremierowo:

 
„Mala M.”

Paulina Świst

Lilka Płonka

 

Jaka jest frajda z tego, że postępuje się zgodnie z ogólnie przyjętymi zasadami? Średnia, przynajmniej dla niektórych, wiadomo, że sumienie spokojniejsze i lepszy sen człowiek ma, chociaż ten też będzie dobry jeśli się tylko będzie mało wiedziało. No, ale cała rzecz w tym, że czasem nie da się inaczej, bo ominie nas to, o czym się marzy. Trzeba jedynie pamiętać, że na to powinno się uważać, czasem nasze pragnienia, nawet te o jakich jeszcze nie wiemy, lubią się urzeczywistniać! Wtedy dopiero zaczyna się dziać.

 

Miły, spokojny, uczynny facet jakoś do Mali nie przemawia, co innego jego zupełna odwrotność. Każdy ma swój typ, a ją ciągnie jakoś do tego konkretnego, w końcu to, co wydaje się niewłaściwe i zakazane smakuje doskonale, przynajmniej przez chwilę, dłuższą lub krótszą. Ostatnia znajomość jest tego doskonałym przykładem, wprost książkowym, oczywiście z rodzaju tych z odpowiednim modelem na okładce i akcji wewnątrz. Rozsądek jak zawsze podpowiada bezpieczniejsze wejście pod tytułem nowy sąsiad Paweł, ale no cóż, rozsądek ma znikomą siłę i głosik jakiś taki słabiutki. Kto bowiem może przebić kogoś kto dokonał prawie niemożliwego i to nie raz? Wszelkie wcześniejsze wspomnienia nie są nawet bladym cieniem tego, co właśnie przydarzyło się Mali. Zdanie Mecenas Zuzy Zarębskiej jest oczywiście odmienne, ale czy da się brać go pod uwagę gdy znów pojawia się On? Nieznajomy, który po prostu wstrząsnął światem Mali M. raz na zawsze albo przynajmniej na dłuższy czas.  Pojawił się tylko problem, no dobrze co najmniej dwa, żaden z nich nie jest mały i oba wprowadzają więcej niż niepokój do beztroskiej egzystencji dziewczyny. Pytanie tylko jak je rozwiąże, zwłaszcza, że pomoc jest oferowana, chociaż i tak czarną robotę odwalić chyba będzie musiała sama. Co z tego wyniknie? Na pewno wszystko to, co przyprawi obie przyjaciółki o potężny ból głowy i to nie tylko z powodu kaca, moralnego chyba mniejszego.

 

Przedpremierowo w moje ręce trafiła, wcale nie przypadkowo, najnowsza książka Pauliny Świst, pisana tym razem w duecie z Lilką Płonką. Z pełną premedytacja została przeznaczona na niedzielną lekturę, jako, że trzeba się jakoś wzmocnić przed kolejnym tygodniem. Nic tak dobrze działa w tym temacie, jak dawka wyskokowa dobrego humoru podczas lektury, z rodzaju tych, gdzie śmiech pojawia się zaraz na samym początku i dopiero gaśnie w momencie chwili gdy człowiek orientuje się, że właśnie ma przed oczami koniec. Jednak najważniejsze zawiera się pomiędzy pierwszą i ostatnią stroną czyli historia o Mali M., niepoprawnej, pyskatej, pełnej tupetu bohaterce, jaka, chcąc nie chcąc, staje się dobrą kumpelą czytelnika z prędkością światła. Tajemniczy nieznajomy, miły sąsiad i Ona, sprawczyni całego zamieszania, nikt nie jest perfekcyjny, no chyba, że tak, wtedy nie ma co uważać i po prostu należy iść na całość. Co z tego wyniknie? Autorki „Mali M.” szczegółowo odpowiadają na to pytanie, pokazując przy tym jak dobrze można się bawić kiedy wie się, iż staranowało się granice do zakazanego owocu i smakuje on tak dobrze jak nic wcześniej. Co będzie potem? No cóż, to już zależy od pisarskiego duetu, ale jak można się przekonać ich wyobraźnia podsuwa nieszablonowe pomysły, gwarantujące powieści, podczas czytania których nie ma co zapinać pasów, bo i tak nie wytrzymają tempa, ostrych zakrętów oraz zawrotu głowy od perypetii. Jedno jest pewne w tej fabule nikt nie myśli o hamulcach, bo i po co, kłopoty to specjalność bohaterów.

 



PREMIERA:
14 kwietnia


 Za możliwość przeczytania książki
dziękuję

 

 

sobota, 10 kwietnia 2021

Śmierć, sztuka i dziewczyna

Przedpremierowo

„Martwy ptak”

Maciej Kaźmierczak

 

Śmierć podobno zawsze nadchodzi niespodziewanie, nawet jeśli jest oczekiwana i nie da się od niej uciec, schować przed nią, zrzucić na innych. Raz bywa wybawieniem, a raz wydaje się ostatecznym akordem zła w ludzkiej postaci. Nie zawsze jest zakończeniem, czasem jest pierwszym znakiem czyjeś obecności, zaznaczonej niezwykle dobitnie i pozostawiając niezatarte piętno zbrodni.

 

W śledztwie dotyczącym morderstwa liczy się czas, im więcej czasu upłynie tym podobno trudniej jest złapać zabójcę. Jednak niekiedy nie wszystko od razu jest zauważane, zwłaszcza jeśli ktoś dobrze przemyślał swoje zbrodnicze kroki. Wystarczy nie dostrzec jakiegoś szczegółu, nie zwrócić uwagi na jakiś nawet najmniejszy ślad by nie móc znaleźć punktu zaczepienia. Ale skupianie się na detalach może skutkować tym, iż straci się z oczu to, co jest oczywiste. Komisarz Kyrcz i podkomisarz Szolc doskonale wiedzą, że dochodzenie powinno przynieść jak najszybciej oczekiwane efekty, seria brutalnych zbrodni już i tak wzbudza ogromne zainteresowanie mediów i społeczeństwa. Ale morderca zdaje się pogrywać z policją i wciąż rozszerza swoją morderczą działalność. Martwe ptaki, niepokojące rysunki, okaleczone zwłoki oraz brak postępów w śledztwie frustrują śledczych, czego nie dostrzegają? Czy to, co wydawało się nic nie znaczącą poszlaką może być punktem zwrotnym? Jaki jest motyw tej morderczej serii? Może odpowiedź zna rysowniczka, której pracy zostały znalezione w miejscach zabójstw? Fascynacja śmiercią nie jest przestępstwem, lecz ktoś poszedł o krok dalej …

 

Śmierć, sztuka i dziewczyna, kolejność wcale nie jest przypadkowa, ma swoje znaczenie. Dlaczego i komu na tym zależy? Odpowiedzi na te pytania poszukają czytelnicy i śledczy, ale nie łatwo je odnaleźć w starannie przemyślanym kryminale pióra Macieja Kaźmierczaka. W „Martwym ptaku” liczą się detale, te najdrobniejsze, to, co większość pomija nie zastanawiając się nad nimi, a później szukając najistotniejszych elementów, bez których całość jest niekompletna i niezrozumiała. Autor doskonale wie jak zbudować intrygujący suspens i w jakich momentach „podsuwać” czytającym kolejne zabójcze zagwozdki tak, by wskazać nowe tropy i odmienne punkty widzenia na śledztwo. Ale w żadnym wypadku nie jest to podpowiedź, raczej jeden z etapów dochodzeniowej rozgrywki, w jakiej nie wszyscy gracze znani są od razu. Maciej Kaźmierczak wirtuozersko zaciera ślady, podrzuca sugestie, wstrząsa posadami pewności czytelników co do kierunku, w którym podąża zbrodniarz. Poszczególne wątki  zdają się na początku całkowicie być od siebie oderwane, lecz przecież coś musi je łączyć, to kolejny znak zapytania. Zresztą w „Martwym ptaku” jest ich dużo, każdy odgrywa jakąś rolę, tak samo jak i bohaterowie. Sylwetki nie zostały nakreślone bez planu, charaktery, to jak postępują, co sądzą, co widzą, a czego nie ma znaczenie. Pisarz splótł postacie z drugim planem jakim jest miasto Łódź, odwzorował je w ich charakterach, dodając im tym samym niepowtarzalnych rys, dających o sobie znać i pozostających nie bez wpływu na to jak toczy się dochodzenie. Niejednoznaczność nieraz jest odczuwana podczas lektury, ale finał okazuje się prawdziwą niespodzianką, majstersztykiem zmuszającym po raz ostatnim do zmiany punktu widzenia na to, co wydawało się już pewne i stawiającym ostatnie pytanie, czy najważniejsze?

 

 

 

PREMIERA:

 

14 kwietnia 

 




Książkę przeczytałam dzięki 
uprzejmości
Wydawnictwu MUZA