sobota, 14 marca 2015

Łaska pańska na pstrym koniu jeździ

"Fortuna i namiętność. Klątwa"
Małgorzata
Gutowska-Adamczyk

Buzia w ciup, ręce w małdrzyk, wzrok skromnie skierowany w dół, to przystoi kobiecie. Każde inne zachowanie może zostać poczytane jako nieobyczajne. Jak w takich warunkach zdobyć to czego się pragnie? Sposób zawsze się znajdzie, chociaż czasem trzeba sięgnąć po środki bardzo radykalne ...


Rzeczpospolita podzielona, Korona i Litwa objęte wrzeniem elekcyjnych sojuszy, spisków i intryg. Mogłoby się wydawać, że najważniejsze jest dobro państwa, zresztą właśnie pod takim sztandarem wciąż rodzą się nowe konfederacje, ale niektórzy mają własny interes na oku. W takiej atmosferze szczęście osobiste jest najmniej ważną kwestią, szczególnie kiedy decyzje do siebie samego są nie tyle niemile widziane, lecz w ogóle uważane za bardzo szkodliwą fanaberię. Piękna kasztelanka Cecylia i skromna miecznikowa Zofia, różne od siebie jak noc i dzień lub ogień i woda, wiedzą, iż ich dalszy los mało zależny jest od nich samych. Jedna zuchwała i umiejąca osiągnąć swój cel, druga żyjąca zgodnie z zasadami i raczej poddająca się losowi, lecz obie jak do tej pory, godząc się lub nie, spełniały rodzicielską wolę. Może nadszedł dobry moment by i one głośno wyraziły swoje zdanie? Czy w tak gorącym czasie nie będzie im łatwiej zdobyć to o czym marzyły? Cecylia wybrała już drogę spełniania swych pragnień, a te nie należą ani do skromnych, ani tym bardziej do ogólnie przyjętych za stosowne. Kto jednak oprze się zuchwałej piękności jeżeli umie ona owinąć sobie wokół paluszka największego, miejscowego, buntownika? Co innego cicha Zofia, jak mogłaby sprzeciwić woli rodziny? Chociaż co ryje się za jej spokojnym obliczem nie zdradza ona ani słowem. Czyżby miała zaskoczyć wszystkich siłą charakteru, jakiej nawet sama nie spodziewała się po sobie? Jej nie w głowie amory i przygody, ale by zdobyć upragniony spokój umie pokazać pazury. Jeszcze niektórzy gorzko pożałują, że nie docenili jej, zresztą swoją porcję zmartwień dołoży im i Cecylia. Obie panie, każda na swój sposób, walczą by zrealizować swoje plany. Nie do końca z własnej woli, w samym centrum kobiecych rozgrywek, znajduje się buntowniczy infamis - Kacper Hadziewicz, umiejący poradzić sobie z kaprysami pana kasztelana i z lokalnymi zbójcami, lecz kobiece sztuczki to już całkiem sprawa i to o wiele bardziej groźna ...

Jeszcze jedna kobieta ma swój udział w tej historii, ale czy to możliwe, że kilka słów rzuconych pośród płomieni może mieć wpływ na cokolwiek i kogokolwiek? Jedni wierzą w klątwę wypowiedzianą, inni zbywają ją machnięciem dłoni, bo ludzie sami są odpowiedzialni za swój los. Ale czy przeznaczenie nie zmieniło swej drogi gdy ogień zaczął palić młodą dziewczynę?

Wielka polityka sięga swymi mackami daleko i niejeden odczuje jej wpływ na sobie, nawet Zofia i Cecylia będą musiały ją uwzględnić w swoich planach. Jedna z nich okazuje się zręcznym graczem, który umiejętnie zdobywa sojuszników, wymyka się wrogom i zaczyna rozumieć, że pewnych uczuć wcale nie musi się wyrzekać ...

Czy zwycięży zuchwałość i pewność siebie? A może kobieca intuicja i honor?

Rzeczpospolita doby osiemnastego wieku oraz elekcyjna gorączka jako tło wplecione w historię dwóch kobiet, które chcą urzeczywistnić swoje marzenia. Gorące uczucie, rodzicielski gniew, łaska pańska na pstrym koniu jeżdżąca, polskie dwory i zamki, panowie szlachta oraz spiski i intrygi dworskie. W takiej atmosferze nuda nikomu nie grozi, zwłaszcza kiedy okazuje się, że pierwsze wrażenie może mylić, a za spokojnym obliczem i nieśmiałym spojrzeniem kryje się silna wola i spryt. "Fortuna i namiętność. Klątwa" to opowieść w jakiej nie brak dużej dawki emocji, konnych pościgów, ucieczek przed zbójcami i zagniewanymi ojcami, unikaniem katowskiego miecza oraz zakazanej miłości. Pierwszy tom sagi z rozmachem wprowadził czytelników w świat Polski szlacheckiej i liberum veto, lecz to drugi plan, na pierwszym znajdują się losy kobiet, jak niezwykłych to trzeba przekonać się samemu podczas lektury, oraz mężczyzny, który wplątuje się w ich walkę o wolność. Litewskie knieje i warowne zamki są niemymi świadkami dopiero co rodzących się uczuć, wielkich namiętności, politycznych spisków oraz tajemnych schadzek. Małgorzata Gutowska-Adamczyk dała czytelnikom lekturę, podczas której znudzenie fabułą nie grozi, a czas płynie podczas jej poznawania zdecydowanie zbyt szybko.




Za możliwość 
przeczytania książki
dziękuję 
Wydawnictwu Nasza Księgarnia





czwartek, 12 marca 2015

Życiowe rozdroże

"Zeszłoroczny śnieg"
Bożena Woźniakowska-Klich

Czasem mniej znaczy więcej, a odpowiednio dobrane słowa pozwalają oddać to co najważniejsze nie swoją ilością, a jakością. Pomiędzy nimi kryje się cała gama emocji oraz ludzkich losów, tam gdzie wyczuwa się niedopowiedzenie być może nie da się oddać w pełni tego co miało miejsce ...

Ile można się zadowalać osiągniętym status quo, szczególnie kiedy z dnia na dzień kolejny życiowy rozdział zostaje zakończony, a nowy jest niewiadomą wcale nie zapowiadającą się zbyt ciekawie? Włodek Barski w sumie nie czuje się rozczarowany, lecz daleko mu również do samozadowolenia, jego osiągnięcia są duże, poznał również smak porażki, ale tak już bywa w życiu. Sprawy osobiste ostatnio dały mu się we znaki, jednak dzięki pracy może chociaż na chwilę zepchnąć na dalszy plan nasuwające się refleksje i skupić się na czymś zupełnie innym. Jako dziennikarz zadaje pytania, podsumowuje, tropi i opisuje to co zdoła odkryć, nowy temat pozwala mu wejść w obce otoczenie i zapomnieć o niedawnych wydarzeniach. Jednak czy można z dnia na dzień podjąć decyzję, zmieniającą wszystko? Co z dotychczasowym życiem? Czy można zamknąć ot tak za sobą jedne drzwi i otworzyć kolejne - do całkiem różnej od dotychczasowej egzystencji? Spotkanie z Marianną wydaje się znakiem, jakiego Włodek potrzebował, lecz czy nie pośpieszył się zanadto? Ktoś zdaje się być zraniony jego postępowaniem, a konsekwencji takich uczuć nie powinno się lekceważyć ...

Kiedy wydaje się, że nic nie ma się już do stracenia to w takim momencie zaczyna się odczuwać pragnienie by przeżyć to co wcześniej umykało. Zamiast ilości zaczyna liczyć się jakość, bez żalu pozostawia się za sobą sprawy jakie jeszcze do niedawna stanowiły sens istnienia. Włodek radykalnie odmienia siebie, ale trudno mu uciec od odpowiedzi na pewne pytania. Zresztą nie tylko on musi zmierzyć się z przeszłością. Marianna. Kobieta, mająca własne blizny i próbująca żyć pomimo nich również musi stawić czoła temu co się wydarzyło. Małe miasteczko okazało się miejscem gdzie spotkały się ścieżki dwojga ludzi, szukających nowej drogi dla siebie. Jednak w tle są wspomnienia wciąż przypominające o stracie nie do odzyskania oraz poczucie winy, a szczęście od bólu dzieli bardzo krótki dystans. Czasem by odnaleźć równowagę trzeba spojrzeć na siebie z dystansem i nie zbaczać z nowej drogi.

Do czego nawiązuje tytuł "Zeszłoroczny śnieg"? Na to pytanie odpowiedź znajduje się w niewielkiej objętościowo książce autorstwa Bożeny Woźniakowskiej-Klich. Niejednokrotnie przekonałam się, że mniej oznacza więcej i nie inaczej jest w tym przypadku. Raptem trochę ponad sto stron powinno zostać przeczytane bardzo szybko, ale ... no właśnie to "ale" pojawia się bardzo szybko i okazuje się, że każde napisane słowo jest ważne, a zdania układają się w akapity, skłaniające do refleksji. Wydawałoby się, iż historia jakich wiele, lecz wcale tak nie jest, wprost przeciwnie, najczęściej to bohaterki wyrażają swoje emocji, w przypadku "Zeszłorocznego śniegu" czytelnicy poznają uczucia bohatera, jego wybory i konsekwencje z nimi związane. Akcja biegnie swoim rytmem - raz przyśpiesza, raz zwalnia trochę zgodnie z porami roku, a trochę według emocji Włodka. Autorka oddała w pełni życiowe życiowe dylematy człowieka, który od dłuższego czasu tkwił na rozdrożu, lecz sam nie chciał tego zauważyć. Jedno spotkanie zmienia wiele, właściwie wszystko i od tego momentu nic już takie jak było ...







Dziękuję
wyd. NOVAE RES








wtorek, 10 marca 2015

Gdzie ubiera się diabeł?


"Vogue. 
Za kulisami świata mody"
Kirstie Clements
 

Luksus ma swoją cenę, ta prawda najczęściej dociera do nas kiedy już wyrośniemy z sezonowych nowości i jak się okazuje wcale nie dotyczy ona tylko mody.

Z czym kojarzy się słowo "Vogue"? Dla miłośników mody z czasopismem, które dyktuje trendy, a nawet więcej kreującego je i będącego wyrocznią co do stylu i gustu. Pozostali najczęściej przypominają sobie kinowy przebój "Diabeł ubiera się Prady", w zakamuflowany sposób, zdradzającego kulisy słynnego periodyku i przede wszystkim jej diablicy naczelnej vel redaktorki naczelnej. Nic więc dziwnego, że książka autorstwa Kirstie Clements od razu budzi skojarzenia właśnie z historią napisaną przez Lauren Weisberger, nie inaczej było i w moim przypadku. Obie autorki poznały od przysłowiowej kuchni "Vogue", ale w przypadku Kirstie to nie fabularyzowana opowieść, lecz jej wspomnienia z ponad dwudziestoletniego okresu życia. Druga różnica to podejście Clements do "Vogue`a" - fascynacja od pierwszego dnia pracy do ostatniego, a nawet dłużej.

Współczesna historia o Kopciuszku może zaczynać się w dobrej dzielnicy Sydney i pragnienia by wyrwać się z jej dusznej atmosfery końca lat siedemdziesiątych. Dziewczyna zamiast ścieżki wybieranej przez rówieśniczki woli poznawać świat, mieszkać w centrum, a nie na przedmieściach i po prostu korzystać z życia. Kilka lat później, zwraca na siebie uwagę podczas rozmowy kwalifikacyjnej na stanowisko recepcjonistki w "Vogue`u Australia" i pierwsze marzenie zaczyna się spełniać. Praca nie jest prestiżowa, ale Kirstie chce się uczyć i wcale nie zamierza poprzestać na tym co właśnie zdobyła. Okoliczności sprzyjają, a ona umie je wykorzystać i stara się sama je stwarzać, co trzeba przyznać udaje jej się doskonale. Jej pozycja zawodowa zmienia się, lata osiemdziesiąte i następujące po nich dziewięćdziesiąte dają Clements możliwości rozwoju jakich sama nie spodziewała się. 


Reszta recenzji tutaj 


Za możliwość przeczytania książki dziękuję portalowi dlaLejdis.pl

niedziela, 8 marca 2015

Co zaczyna się w Siedlcach ...

"Złodziejki czasu"
Hanna Cygler

Podobno kobieca przyjaźń to sprawa bardzo delikatna, bywa dość trudna i czasem dość ostra, w szczególności dla postronnych obserwatorów. Jej początki nie zawsze są słodkie i wcale nie zapowiadają siły, która daje radę nie tylko przenosić góry, lecz przede wszystkim zdolna jest zmieniać rzeczywistość.

Początkująca pisarka, autorka bestsellerowych kryminałów, jej koleżanka po fachu, pisząca o uczuciach oraz biografka. W takim kwartecie nie trudno o iskrzenie i to nie na polu zawodowym, a raczej charakterologicznym. Kiedy pierwsze lody zostają przełamane i to w dość niezwykłych okolicznościach to aż strach się bać co jeszcze będzie ich udziałem. Jak do tej pory każda z osobna podbijała literacki świat, jednocześnie egzystując w codzienności, jaka była co najmniej "ciut" inna od tej przelewanej na strony ich książek. Co jednak gdy złośliwy los postanawia namieszać w życiu czterech pisarek? Trzeba będzie się zmierzyć ze sporym zamieszaniem, a nawet jeszcze większym. Po pierwsze "małe" grzeszki, starannie zachowywane w sekrecie nagle wychodzą na jaw i to w najgorszym z możliwych momentów. Jak by tego było mało pieczołowicie tworzone szczęście domowo-rodzinne również jest zagrożone. Klątwa jakaś czy przekleństwo rzucone przez jakiegoś antyfana literatury? Elwira, Maria Teresa, Kinga i Anna nie mając zbytnio wyboru stawiają czoła przeznaczeniu i wbrew przeciwnościom lawirują pomiędzy życiowymi pułapkami, bo te co i rusz pojawiają się na ich drodze. Oczywiście pomocą służą przyjaciółki, czasem jest ona trochę spóźniona, lecz przecież liczy się ostateczny wynik. Elwira wie o tym świetnie, w końcu jako twórczyni kryminałów umiejętnie podtrzymuje napięcie w swoich książkach, więc gdy czasem stosuje ten "chwyt" w przyjacielskich relacjach nie powinno to nikogo dziwić. Poziom zawirowań osobistych osiąga poziom jakiego nie powstydziłaby się żadna autorka bardziej emocjonalnych historii, a i wątek sensacyjny ma swoje miejsce, jak więc w takich okolicznościach skupić się na karierze? Maria Teresa również zajęta jest bardziej niż pisaniem dylematami z gatunku uczuć, które jakoś tak się pogmatwały, a na dodatek jeszcze wisi nad jej twórczością widmo zdemaskowania. Kingi jako specjalistki od historii spod znaku horroru nie powinno nic przerazić, ale przecież co innego "ożywianie" wszelkich potworów gdy podpowiada to twórcza wena, co innego jednak gdy trzeba poskromić je na własnym rodzinno-domowym podwórku. W tyle za przyjaciółkami nie pozostaje Anna, która nie narzeka na brak nowych wydarzeń w swoim otoczeniu. Czasem życie pisze historie, jakich nie powstydziłaby się najbardziej utalentowana pisarka!

Okazuje się, że to co zaczęło się w Siedlcach wcale nie musi w nich pozostać. Wprost przeciwnie świetnie rozwija się w innych okolicznościach i jest źródłem wielu niespodzianek oraz zakrętów życiowych nie tylko w życiu czterech autorek książek. Rok to kawał czasu, ale czasem mija bardzo szybko i po ponad trzystu sześćdziesięciu dniach znowu nachodzi chwila kiedy trzeba zmierzyć się z siedleckimi klimatami i ... literacką konkurencją!

"Złodziejki czasu", tak jak wskazuje tytuł, są nimi naprawdę, a "kradzież" uchodzi im na sucho i aż się prosi by przydarzyła się jeszcze raz. Komedia z elementami kryminału, ogromna dawka humoru i szerokiej gamy emocji oraz cztery bohaterki, które potrafią nieźle zamieszać nie tylko w swoim życiu. Jak na jedną książkę to wcale nie za dużo, w sam raz by trudno było oderwać się od lektury najnowszej książki Hanny Cygler, a gdy ostatnie zdanie zostanie przeczytane powiedzieć - już koniec? Przecież panie na pewno mają niejedno na sumieniu i do zdobycia, ich przyjaźń to obszerne źródło do kolejnych opowieści, najlepiej spod znaku mieszanki - kryminalno-komediowo-uczuciowo-horrorycznej z Siedlcami w tle oczywiście i kobiecą przyjaźnią jako podstawą.






Za możliwość 
przeczytania ksiażki 
 dziękuję wyd. Rebis

piątek, 6 marca 2015

Po prostu stos ciekawych lektur


Lektury na marzec, czyli od koloru do wyboru - sensacyjne, emocjonalnie, pikantnie, fantastycznie oraz niepokojąco ;)








Od góry:

Adam Ambler "Seksturysta", 
uprzejmośc Autora
John Lutz "Rzeźnik", 
wyd. Prószyński i S-ka oraz dlaLejdis.pl
Ewa Kenig "Posłańcy przemian" 
wyd. Novae Res
Richard Preston "Strefa skażenia", 
wyd. SQN
Max Landorff "Manipulator", 
księgarnie Matras i wyd. Sonia Draga





Od góry:

Maria Ernestam "Córki marionetek", 
wyd. Czwarta Strona i dlaLejdis.pl
 Abbi Glines "Odzyskane szczęście",
wyd. Pascal i dlaLejdis.pl
Kirsie Clements "Vogue. Za kulisami świata mody",
Wydawnictwo Literackie i dlaLejdis.pl
James Rollins "Linia krwi",
wyd. Albatros
 

środa, 4 marca 2015

Zapowiedź "33 dni prawdy" Thomasa Arnolda



Już 9 marca premiera 
najnowszej książki Thomasa Arnolda
"33 dni prawdy"






Informacje szczegółowe  tutaj



Zapraszam do lektury już wkrótce

poniedziałek, 2 marca 2015

Na szczycie

"Na szczycie"
K.N. Haner


Blask świateł, spojrzenia skierowane na scenę, widzowie oczekujący na show, dreszcz emocji i wreszcie spektakl rozpoczyna się ... Być na szczycie, o tym marzy wielu, lecz tylko nieliczni wiedzą jakie to uczucie gdy świat leży u stóp i marzenia spełniają się. Czasem wystarczy chwila by życie zmieniło się całkowicie i nieodwracalnie. Łatwo ulec magii urzeczywistnionych pragnień i zapomnieć, że nic nie jest za darmo, nawet kiedy ma się takie wrażenie.

Rock`n`roll to nie tylko muzyka, to także styl życia, gdzie króluje zabawa, dzikość i przede wszystkim nieograniczona fantazja w spełnianiu zachcianek. A może prawda jest różna od tej znanej z kolorowej prasy i plotkarskich programów telewizyjnych? Rebeka nie przypuszcza, iż sama się przekona jak żyje się w świecie gwiazd rocka, z dnia na dzień wkracza do świata zupełnie różnego od tego jaki znała do tej pory. Czy można uwierzyć w nagłą odmianę losu, która przychodzi nagle? Sed Mills ma dla Rebeki propozycję z kategorii tych nie do odrzucenia, ale dziewczyna nie przyjmuje jej od razu, ale na swoich warunkach. Jednak czy sama będzie umiała ich dotrzymać? Zasady są po ty by je łamać, a przyjaciele Sedricka i jednocześnie członkowie zespołu, którego jest managerem, złamali je wszystkie i to wielokrotnie. Ich dzień powszedni to nie tylko muzyka, ale przede wszystkim zaspakajanie własnych pragnień, uczucia wydają się dla nich liczyć najmniej. Jaką rolę odegra Rebeka wśród ludzi, którzy złamali prawie wszystkie tabu? Nawet miłość znaczy dla nich zupełnie coś innego niż dla niej ... Jak daleko można się posunąć i nie zagubić siebie samej? Emocje nigdy nie były mocną stroną Rebeki, teraz dziewczyna cały czas balansuje pomiędzy cienką granicą oddzielającą ją od wypracowanej normalności, a koszmaru wspomnień. Co jest prawdą, a co jedynie perwersyjną grą? Gdzie kończy się rozrywka, a zaczyna gra o wysoką stawkę, jaką jest miłość? Kiedy na wyciągnięcie ręki jest nieograniczona wolność to jakiekolwiek dobrowolne jej ograniczenia wydają się niedorzeczne. Liczy się tu i teraz, bo przeszłość jest zbyt bolesna, no a przyszłość wydaje się zbyt nieprawdopodobna by mogła się ziścić. Gdzieś, pomiędzy kolejnymi szaleństwami i wariackimi wygłupami,, nagle pojawia się coś co zakłóca nieprzerwane pasmo rock`n`roll`owej karuzeli ... Co zrobić gdy nagle wszystko podąża po równi pochyłej? Zatracić się w spełnianiu własnych i innych zachcianek wcale nie jest trudno, tylko co kiedy trzeba uporać się z nieprzewidywanymi ich skutkami? Szczyt czasem jest osiągnąć łatwo, lecz spaść z niego wcale nie jest aż tak trudno ...

Niespodziewane spotkanie, jedno spojrzenie, nieoczekiwana propozycja i ... szansa dla dwojga ludzi. Każde z nich ma swoje tajemnice, którymi nie chcą dzielić się z innymi, skomplikowana przeszłość, wciąż swoimi mackami oplata nie tylko ich. Teraźniejszość jest ucieczką, ale czy udaną? To pokaże przyszłość.

Łatwa, lekka i pikantna? Czasami. Ostra? Chwilami. Motyw eksploatowany już wielokrotnie? Być może, ale nie liczy się ilość, a szczegóły, które czynią lekturę interesującą. "Na szczycie" to nie do końca kolejna książka o zagubionym Kopciuszku i Księciu z branży muzycznej, a przede wszystkim nie jest bajką, raczej historią o marzeniach i cenie jaką się los wystawia za ich spełnienie. Jednak historia ta to nie tylko jeden wątek, a splot kilku, z których pewne są dopiero zasygnalizowane. W centrum uwagi pozostaje para głównych bohaterów - Rebeka i Sedrick. To ich perypetie stanowią oś fabuły, w jakiej gwałtownych emocji, zdrad, nadużywania zaufania, wystawiania na próbę uczuć, ale i zmysłowych doświadczeń i poszukiwania seksualnego spełnienia nie brak. Ale autorka porusza również o wiele trudniejsze tematy jakimi są: molestowanie dzieci, toksyczne związki pomiędzy rodzicami i dziećmi, relacje w rodzinach zastępczych oraz próby radzenia sobie w dorosłym życiu ze "spuścizną" lat dzieciństwa. Każda z tych kwestii mogłaby być motywem dla osobnej książki i to obszernej, lecz w tej konkretnej nie są jedynie wypełniaczem pomiędzy wątkami, stanowią istotny element akcji i przede wszystkim płynnie łączą się z kolejnymi wydarzeniami w życiu bohaterów. W trakcie lektury zauważalne są także zmiany w zachowaniu postaci, ich dojrzewanie oraz dostrzeganie problemów wcześniej nie bagatelizowanych lub niezauważanych. "Na szczycie" to również erotyka, widoczna od pierwszych do ostatnich stron, będąca bardzo istotnym elementem fabuły, przedstawiona bez eufemizmów czy też niedopowiedzeń, ale dopasowana do wieku i charakteru postaci.

Jak podsumować książkę, w której poruszono trudne tematy, wątki lżejsze i pikantniejsze? Najlepiej  stwierdzeniem, że czekam na drugą część. Pierwszy tom zainteresował mnie i nie ukrywam, że jestem ciekawa dalszych losów bohaterów "Na szczycie" i tego, jak poradzą sobie z własnymi emocjami i zmianami w swoim życiu.


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Cyrysi 
i wygranej na Jej blogu 
oraz wyd. Novae Res


sobota, 28 lutego 2015

Śmiertelna zagadka

"Profanacja"
S.J. Parris


Zdrada ma różne oblicza, rzadko kiedy realizowana jest jawnie, najczęściej otacza ją tajemnica. Kiedy wreszcie staje się znana szerszemu gronu budzi nie tylko zaskoczenie, lecz przede wszystkim pytanie - dlaczego nikt nie zauważył niczego niepokojącego wcześniej? Zawsze są co najmniej dwie strony - zdradzający i zdradzani, nie zawsze ci pierwsi będą tymi złymi, a drudzy pokrzywdzonymi. Zdrada dotyczy każdej dziedziny życia i wbrew pozorom ma miejsce aż nazbyt często. Niektórzy mają z nią do czynienia ciągle, otacza ich zewsząd i jest jednym z elementów egzystencji.

Nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki, ale tej zasady nie przestrzega Giordano Bruno, w szczególności kiedy o pomoc prosi Sophie. Kobieta już raz wystawiła na próbę jego zaufanie , ale trudno mu się oprzeć jej prośbie, nawet gdy grozi to niezadowoleniem ze strony zwierzchników. Giordano zdaje sobie sprawę, że to z czym ma się zmierzyć grozi mu ogromnym niebezpieczeństwem, lecz przecież cały czas umyka wrogom. Jako wieczny uciekinier wie doskonale jak smakuje lęk i ile kosztuje ciągła niepewność. Takiej egzystencji nie życzy nikomu zwłaszcza bliskiej osobie. Epoka i zasady społeczne nie sprzyjają Sophie, Anglia doby Tudorów najpierw wymierza karę, później ewentualnie docieka czy ktoś był winien, a oskarżenie o zabójstwo oznacza jedno - śmierć. Podróż do Canterbury zapowiada się od początku skomplikowanie i przede wszystkim niebezpiecznie. Cudzoziemcy nie są mile widziani, a gdy zadają pytania podejrzliwość szybko zmienia się w wrogość. W tle monumentalnej katedry Giordano zaczyna prowadzić tajne dochodzenie, nikt, oprócz garstki ludzi, nie wie co go sprowadziło do miasta. Zresztą nawet im nie można powiedzieć wszystkiego, szczególnie kiedy okazuje się, że zbrodnia ma drugie dno i to w postaci spisku religijno-politycznego. Niedawny zamach na protestanckiego księcia w Niderlandach nie przeszedł bez echa w królestwie Elżbiety I, zbyt wielu widziałoby w roli ofiary angielską władczynię. W takiej atmosferze rodzi się dużo intryg, każda z nich potencjalnie zagraża władzy królewskiej, więc jakikolwiek ich ślad bacznie jest badany. Jednak trudno odkryć kto jest spiskowcem, szczególnie gdy staje się samemu podejrzanym o zabicie szanownego członka canterburyjskiej społeczności. Jak w takich warunkach prowadzić dochodzenie, pomóc ukochanej kobiecie i jeszcze wywiązać się z obowiązków powierzonych przez najbardziej zaufanego zausznika Elżbiety Tudor? Giordano wykazuje się nie tylko przebiegłością i znajomością ludzkich słabości, ale i odwagą. Czy ktoś uwierzy uciekinierowi, cudzoziemcowi oraz oskarżonemu, który podejrzewa miejscowe szare eminencje? Prawda przecież wcale nie jest ważna w procesie, w jakim niewinność wcale nie jest brana pod uwagę. To co odkrył Bruno ociera się o alchemię i fanatyzm religijno-polityczny oraz pragnienie nieśmiertelności, taka tajemnica jest niebezpieczna zwłaszcza dla człowieka, który chce by ujrzała ona światło dzienne. Czy znajdzie się ktoś kto pomoże Giordanowi uciec przed katowskim toporem lub szubienicą?

Kryminał historyczny i thriller political-fiction w elżbietańskiej Anglii wydaje się dość śmiałym pomysłem. Ale tło dziejowe daje pole do popisu dla wyobraźni i autorka "Profanacji" świetnie wykorzystuje fakty by połączyć je z fikcją, tak by nawzajem się uzupełniały i tworzyły spójną fabułę. S.J. Parris umiejętnie wykorzystuje historyczne osoby jako współtowarzyszy dla stworzonych przez siebie bohaterów, dzięki temu nabierają autentyczności. Zagadka kryminalna splata się z politycznymi intrygami dając w efekcie opowieść, w której nie brak niespodziewanych zwrotów akcji i zaskakujących rozwinięć poszczególnych wątków. "Profanacja" to wielowarstwowa układanka mocna osadzona w realiach elżbietańskiej epoki, będącej sceną dla wyrazistych osób, mających talent nie tylko do odkrywania kryminalnych tajemnic, ale i do wpadania w śmiertelne groźne tarapaty. Zakończenie przygód Giordana w Canterbury to jednocześnie zapowiedź kolejnej sprawy, jaką będzie musiał się zająć, a Sophie również jeszcze nie powiedziała ostatniego słowa ...
Komu lektura książki książka S.J. Parris przypadnie do gustu? Wielbicielom zagadek i to nie tylko kryminalnych oraz czytelnikom, którzy lubią splot historii i fikcji ze sporą dawką politycznych intryg.






            
          Za możliwość przeczytania książki 

       Dziękuję 

       wyd. Albatros

środa, 25 lutego 2015

Czas podjąć decyzję ...

 PREMIERA
Od dzisiaj w sprzedaży :)

"Szukaj mnie wśród lawendy. Zofia"
Agnieszka Lingas-Łoniewska


Ten kto spodziewa się łatwej, lekkiej i niezobowiązującej lektury, dobrej dla zabicia czasu, powinien zastanowić się nim sięgnie po książki Agnieszki Lingas-Łoniewskiej. Dlaczego? Historie opisywane przez tę autorkę wciągają szybko i niebłaganie, nie pozwalając odłożyć książki nim nie zostanie przeczytana ostatnia kartka. Nie inaczej jest z drugą częścią trylogii "Szukaj mnie wśród lawendy". Tym razem czytelnicy poznają bliżej Zosię, bliźniaczkę Zuzanny z pierwszego tomu.

Zaczyna się tajemnicą, jaka nie daje o sobie zapomnieć i wciąż pozostaje w tle, karząc się zastanawiać co może nią być. Świetnie przedstawia uczucia ludzi, którzy są z sobą razem, ale tak naprawdę dawno żyją obok siebie i nie umieją tego głośno powiedzieć. Z jednej strony uczucie nigdy nie będące tym wymarzonym, jakie przyszło w momencie kiedy ta wyśniona miłość zraniła i okazała się nieosiągalna. Z drugiej bezpieczeństwo zamiast namiętności i przewidywalność zamiast niespodzianek,  pozwoliły jednak one na życie podobne do tego, jakie jest udziałem większości, chociaż w głębi duszy wciąż cichy głos protestował przeciwko takiej rzeczywistości. Zosia ma świadomość, że "posiada" więcej niż siostry - prawdziwy dom z dziećmi i mężem, to ona stanowi przykład dla innych i wciąż pamięta o tym, lecz jak długo można oszukiwać samą siebie? Ale czy wspominanie młodzieńczych uczuć jest właściwe? Na przykładzie swoim i sióstr widzi, że miłość z progu dorosłości, nawet ta najbardziej silna była bardzo krucha, zbyt delikatna by sprostać trudnościom, lecz jednocześnie naznaczyło ona na całe życie najbliższe jej osoby i ją samą. Zosia poukładała jakoś swoją egzystencję, jednak w końcu nadszedł moment, iż to, co do tej pory wystarczało okazało się niekompletne albo raczej odsłoniło swoje prawdziwe oblicze. Prawdziwe uczucia zastąpiono półprawdą, dającą spokój, może i pozorny, ale o wiele bezpieczniejszy.

Zrobić krok  w kierunku, który kiedyś zawiódł jest nie tyle trudne co wydaje się niemożliwe, przecież przez lata zbudowało się egzystencję wokół innego człowieka. Z nim przeżywało się radości, smutki, rozczarowania i sukcesy. Niezwykle ciężko jest przyznać się samemu sobie, że prawda wygląda całkiem inaczej niż człowiek chciał wierzyć.

Agnieszka Lingas-Łoniewska poruszyła tematy, które wielu pomija milczeniem i o jakich nie mówi się głośno. Prowadzenie podwójnego życia - akceptowanego przez większość, wręcz oczekiwanego oraz tego, potępianego, powodującego wykluczenie i problemy. Chociaż to drugie jest zgodne z sercem i z rzeczywistością, to najczęściej bywa o wiele trudniejsze nie tylko w codziennej egzystencji, lecz przede wszystkim w momencie gdy głośno oznajmia się, że ma miejsce.

 W opowieść o Zosi wplecione są wątki historii Gabi. Najmłodsza z sióstr skrywa swój sekret, jaki położył się cieniem na jej związku i może być źródłem nieporozumień pomiędzy dwojgiem zakochanych kiedyś ludzi. Ale to jeszcze nie moment by rozwiązać tę emocjonalną zagadkę, teraz druga z bliźniaczek musi odpowiedzieć sobie na pytanie co i przede wszystkim kto będzie dla niej ważny w przyszłości.

"Szukaj mnie wśród lawendy" to opowieść o osobach, którzy stracili jako młodzi ludzi wielką miłość, tą pierwszą, jaka nie zdarzyła się im się już nigdy więcej. Niedopowiedzenia, duma, ból, strach by nie zawieść kogoś bliskiego stały się dla nich podstawą dalszego życia. Niewłaściwe powody okazały się mocniejsze niż ktokolwiek przypuszczał i były łatwiejsze do zaakceptowania niż prawda. Łatwo jest powiedzieć,że miłość jest tylko jedna, lecz każdy inaczej ją odczuwa i dla każdego może znaczyć całkowicie coś innego. Czasem trzeba lat by zrozumieć, iż dalej nie można żyć w kłamstwie, ale prawda wcale nie jest ani łatwa, ani bezbolesna. "Szukaj mnie wśród lawendy. Zofia" to historia o ludziach, którzy stanęli przed najtrudniejszą decyzją swojego życia, kiedy ją podejmą nic już nie będzie takie jak było. Agnieszka Lingas-Łoniewska dała swoim czytelnikom opowieść o życiu, dojrzałości, rodzinnych więzach i różnych odcieniach miłości, która nie przychodzi łatwo.

Przed nami ostatnia część trylogii, wiele jeszcze zostało do opowiedzenia, tym razem najmłodsza z sióstr będzie główną bohaterką, ale Zuzanna i Zofia jeszcze nie powiedziały ostatniego słowa ...

poniedziałek, 23 lutego 2015

Natalie nie dają za wygraną

"Do trzech razy Natalie"
Olga Rudnicka


Z kobietami lepiej nie zadzierać, w szczególności z tymi o imieniu Natalia. Jeżeli w dodatku jest ich pięć to trzeba bardzo uważać. Zawsze znajdują się w centrum wydarzeń, nawet gdy wypoczywają …

Wybaczyć i zapomnieć? Żadna z sióstr Sucharskich nigdy nie puszcza w niepamięć faux pas lub innych przewinień, a odpuszczanie win, mniejszych i większych, także rzadko zaprzątają sobie głowę. Ich siła tkwi w siostrzanej miłości, czasem trochę kolczastej i wyboistej, lecz trwałej jak nic innego na świecie. Natalii pięć od kilku lat tworzy rodzinną sztamę jakiej wielu mogłoby im pozazdrościć. Zresztą kilku śmiałkom przyszło się z nią oraz nimi zmierzyć i to z łatwo przewidywanym skutkiem. Jednak czasem ktoś zapomni czym grozi zlekceważenie zasad i wtedy dopiero zaczyna się zabawa na całego! Kara musi być i to dotkliwa oraz natychmiastowa, nie ma odroczenia lub zawieszenia. Gdy na dodatek pięciu panów zgrzeszy to z dnia na dzień Sucharskie znikają z domowego krajobrazu pozostawiając po sobie niedowierzanie, ogromne zaskoczenie i pytania "jak one mogły to zrobić i gdzie się podziały?". Odpowiedzi nie zna nikt poza Nataliami, które nie boją się nowych wyzwań nawet gdy nie wiedzą na co się porywają. Ostatnie lata były dla nich nadzwyczaj spokojne, chociaż niektórzy mają całkiem inne zdanie w tej materii. Żadnych trupów, własnych dochodzeń i karalnych gróźb, jak więc nie zatęsknić za czymś sensacyjnym? Może nie każda z Natalii ma takie ciągotki, ale wszystkie potrzebują oderwania się od codzienności. Od tego już krok do kolejnej przygody ze śmiercią w tle, oczywiście w jaką siostry oczywiście wplątują się całkiem przypadkiem. Jednak już ich zaangażowanie w nią wcale nie ma nic z losowego zdarzenia wprost przeciwnie. Natalie nie byłyby sobą gdyby nie wściubiły nosów w sprawę śmierci pewnej dziewczyny. W Międzyzdrojach nie wiedzą jeszcze na co je stać, a przecież umieją jak nikt inny powiązać w całość całkiem odrębne wątki, jakie umykają zazwyczaj policji. Oczywiście nie jest to ani proste, ani łatwe, szczególnie kiedy z nieba leje się niemiłosierny żar, turystów jest więcej niż szarańczy, a na dodatek policjanci nie przejawiają chęci współpracy. Ale czego nie robi się by rozwiązać zagadkę kryminalną? Natalie jak już raz pochwycą trop to nie puszczą go aż do rozwiązania!

Reszta recenzji do przeczytania tutaj



Za możliwość przeczytania książki dziękuję portalowi dlaLejdis.pl

sobota, 21 lutego 2015

Porcja lektur czyli stosik oraz zapowiedź :)


Wiosna nadal ukrywa się i to bardzo skutecznie. 
Śnieg ciągle jest i jakoś tempo jego znikania nie chce przyśpieszyć. Czapka, szalik puchówka i rękawiczki 
(sukces, tylko jedna para zagubiona) oraz zimowe buty 
wciąż niezbędne przy każdym wyjściu. 

Porcja lektur osładza 
więc czas oczekiwania na wyższe temperatury i słońce :)



 Od góry:

Bożena Woźniakowska-Klich "Zeszłoroczny śnieg", 
wyd. Novae Res
S.J. Parris "Profanacja", 
wyd. Albatros
Małgorzata Gutowska-Adamczyk "Klątwa", 
wyd. Nasza Księgarnia
Hanna Cygler "Złodziejki czasu", 
wyd. Rebis
Annalena McAfee "Skandal!", 
wyd. Albatros
Paul Glaser "Tańcząc z wrogiem", 
wyd. Rebis





Już 25 lutego premiera książki:

Agnieszki Lingas-Łoniewskiej
"Szukaj mnie wśród lawendy. Zofia"





czwartek, 19 lutego 2015

Most do innego świata

"Czarci Most"
Anna Bichalska


Czy to co widzimy jest realne czy tylko tak się nam wydaje, a prawdziwa rzeczywistość to całkiem inna bajka? Niektórzy z nas dostrzegają więcej niż inni, lecz te obrazy traktowane są jako przewidzenia, bo przecież odstają od tego co uważamy za normalne ... A gdyby okazały się one prawdziwe i świat wokół nas był całkowicie różny od tego jaki znamy?

Miejsca z dzieciństwa mają jedyny w swoim rodzaju urok, wiążą się z nimi wspomnienia miłe sercu. Czasem jednak w pamięci są i cienie, które rzucają cień na późniejsze życie. Mikołaj Osadnik wraca po latach do małego miasteczka, z którego wyjechał jako kilkulatek, nie wie do końca dlaczego przez tak długi okres nie wracał do niego, chociaż cały czas mieszkała w nim jego babcia Wanda. Teraz, gdy staruszka zmarła musi zająć się tym co pozostawiła, nie planuje długiego pobytu w Czarcim Moście, nic go łączy z tym punktem na mapie poza domem otrzymanym w spadku. Niewiele pamięta z czasów kiedy mieszkał w nim, ale budynek budzi w nim ciepłe uczucia, miejscowi ludzie również wydają się mili. Wszystko wydaje się takie jak w innych prowincjonalnych miasteczkach, coś jednak nie daje mu spokoju, lecz pewnie związane jest to ze smutkiem po śmierci bliskiej osoby. Jednak coś nieoczekiwanie przerywa spokój, nawet gdy jest pozorny, w Czarcim Moście. Zostaje popełnione morderstwo, ofiarą jest Maria, znajoma z dzieciństwa, ale zbrodnia ma dość zagadkowy charakter. Jakby tego było mało zaginął również jej syn Tomek. Mikołaj nie jest ani prywatnym detektywem i do tej pory nie miał skłonności w tym kierunku, lecz w tym przypadku czuje, że powinien, a nawet musi pomóc Jadze, siostrze zamordowanej, w wyjaśnieniu tego zabójstwa i odnalezieniu zaginionego dziecka. Oboje zdają się dostrzegać to czego nie widzą inni, czyżby ulegali jakimś omamom? Informacje jakie na nich czekają okazują się wprost nieprawdopodobne, zmieniają one wszystko, w szczególności postrzeganie świata i najbliższych. Mikołaj po części czuje się jak Alicja w krainie czarów, tylko że i on i Jaga nie są bohaterami z literackiej opowieści! Może to jedynie sen, chociaż nadzwyczaj realny? Czarci Most ma swoje drugie oblicze, a ich dwójka musi zmierzyć się z prawdą jakiej nawet nie podejrzewali.

Autor książek dla dzieci i dziennikarka powinni mieć otwarte umysły, lecz co innego pisać o czymś, a zupełnie czym innym jest zmierzenie się z niesamowitą prawdą. Na tym jeszcze nie koniec, raczej dopiero wstęp, przecież trzeba znaleźć chłopca i ująć mordercę, no i zmierzyć się z dziedzictwem nieoczekiwanym i niecodziennym przede wszystkim. Tajemnice i zagadki zdają się pojawiać na każdym kroku, ich rozwiązanie jednak nie jest łatwe. Nieuchwytny wróg daje znać o sobie kolejny raz wzbudzając nie tylko strach, ale i podejrzliwość. Czarci Most to nie tylko nazwa, lecz coś o wiele więcej, mającego swoje korzenie w zamierzchłej przeszłości. Teraźniejszość jest jej wynikiem, a Mikołaj i Jaga są także jej nieodłączną częścią, ich śledztwo nabrało całkiem innego wymiaru, teraz liczy się każda godzina ...

Trochę baśni, wątek kryminalny, odrobina motywu paranormalnego i grozy, opowieść z pogranicza twórczości Neila Gaimana i Jonathana Carolla, a jako bonus ciut mitologii słowiańskiej. Podobno co za dużo to nie zdrowo, ale w przypadku "Czarciego Mostu" niczego nie ma za wiele, pomimo mnogości szczegółów i wielobarwności postaci wszystko składa się na spójną całość. Anna Bichalska brawurowo łączy gatunki dając czytelnikowi niejednego niespodziewanego bohatera, który nawet będąc drugoplanowym zapada w pamięć. Fabuła nie rozczaruje nikogo, ponieważ w przypadku "Czarciego Mostu" znajdzie więcej niż tylko "coś" dla siebie. Autorka nie zapomniała nawet o dowcipnych dialogach i dobrym humorze, chociaż przeplata się on z chwilami grozy. Szkoda by było nie rozwinąć historii z Jagą i Mikołajem w rolach głównych w kolejnej opowieści, gdyż i oni i ich znajomi raczej nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa.



Za możliwość przeczytania książki
dziękuję 
portalowi CPA 
wydawnictwu Videograf

wtorek, 17 lutego 2015

Damy nie tylko z PRL-u

"Damy PRL-u"
Emilia Padoł


Z czym kojarzy się słowo dama? Odpowiedzi może być wiele, w zależności z jakiej perspektywy patrzymy na przedstawicielki płci pięknej. Na srebrnym ekranie lub też na scenie jej synonimem są kapelusze, eleganckie suknie, wystudiowane gesty i to nieuchwytne coś, co zapada w pamięć i będzie nasuwać się na myśl gdy padnie słowo - dama. Jednak nie każda aktorka pozostaje nią gdy zgasną sceniczne lampy, opadnie kurtyna bądź przeminie napis "Koniec", tylko niektóre są nimi również gdy to nie scenariusz lub reżyser dyktuje im zachowanie. Kim były więc damy PRL-u i kto zasługuje na takie miano?

Z okładki spoglądają cztery kobiety - każda z nich jest inna, każda ma swoje miejsce w historii kinematografii i każda zasłużyła na miano damy, ale nie tylko o nich jest książka Emilii Padoł jeszcze kilka pań skrywa się w niej. Niezapomniana Oleńka Billewiczówna czyli Małgorzata Braunek nie dla wszystkich była synonimem damy, tak samo, niektórym trudno nią określić Polę Raksę, obie większość pamięta jako dziewczyny, nawet pomimo historycznych kostiumów. Jednak upływ lat działał na korzyść obu aktorek, pozostały w pamięci nie jedynie jako postacie filmowe, lecz przede wszystkim kobiety umiejące w pewnym momencie powiedzieć stop i rozpocząć całkiem inny rozdział życia. Natomiast Nina Andrycz jak nikt inny uosabia słowo dama - wielkie role teatralne - królowych i arystokratek, potwierdzały niedostępność i unikatowość. To nie było odgrywanie roli, lecz utożsamianie się z literacką postacią, a widzowie przenosili odczucia z niej na realną osobę. Kreacja tylko czy prawdziwe mistrzostwo w aktorstwie? To na zawsze pozostanie tajemnicą królowej polskiego teatru, nietuzinkowej, niezapomnianej i niepowtarzalnej.

Na obwolucie nie ma zdjęcie Beaty Tyszkiewicz i Grażyny Szapołowskiej, obie zdają się stać na przeciwległych krańcach - arystokratka i najprawdziwsza femme fatale. Pierwsze wrażenie, a raczej obiegowa opinia, może mylić, szczególnie gdy przyjrzeć się z bliska obu aktorkom. Mijają kolejne dekady, pojawiają nowego gwiazdy kina, inne odchodzą w zapomnienie, a następne pokolenie powraca do ról tych dwóch aktorek - ponadczasowych i roztaczających nieuchwytną aurę wyjątkowości i kobiecości.

W tym towarzystwie nie można zapomnieć również o Annie Dymnej, chociaż najszybciej przychodzą na myśl filmy z cyklu "Sami swoi", to zaraz potem przypomina się prawdziwie królewska kreacja - w "Epitafium dla Barbary Radziwiłłówny". Jednak poza ekranem telewizyjnym i kinowym zachwyca Pani Anna przede wszystkim jako człowiek niosący nadzieję innym. Kto jak nie ona właśnie zasługuje na miano damy?

Jak mogą być zatytułowane rozdziały książki "Damy PRL-u"? A gdyby tak kolejne nazwać je biust, oczy, nogi, usta, pupa? Niecodzienny podział nieprawdaż? Za tak intrygującymi zapowiedziami kryje się plejada aktorek - pięknych, lecz przede utalentowanych i wyróżniających się nie tylko na ekranie bądź scenie, ale i poza nimi. Niektóre z pań są mniej pamiętane przez młodsze pokolenia, chociaż uniknęły zniknięcia z kart historii teatru i kina. Każda z nich stworzyła niezapomniane i nagradzane kreacje, ba nawet stały się symbolami, ale co ważniejsze one same nie zginęły w odtwarzanych postaciach, pozostały ludźmi - kobietami z krwi i kości z zaletami oraz wadami. Ich biografie nie są pasmem samych sukcesów, są w nich wzloty i upadki, nagrody, ale i rozczarowania. Dwanaście wielkich aktorek, dam, które triumfy święciły w czasach PRL-u i wcale nie przeminęły wraz z nim, lecz nadal wywołują emocje. Gdybym miała możliwość dodałam bym do tej listy jeszcze kilka pań na czele z Aleksandrą Śląską, niezapomnianą królową Boną i Magdaleną Zawadzką - Hajduczkiem. Ponadczasowe, obojętnie czy oglądane w czerni i bieli czy w kolorze, niezapomniane i symboliczne, upływ lat tylko im służy.


Za możliwość przeczytania książki
dziękuję portalowi:


oraz 
wydawnictwu Pruszyński i S-ka

sobota, 14 lutego 2015

Spotkanie autorskie z Hanną Cygler










Zapraszamy na spotkanie z pisarką Hanną Cygler, promujące jej najnowszą książkę Złodziejki czasu do Empik Galeria Bałtycka, Gdańsk, al. Grunwaldzka 141, 17 lutego o godzinie 18:00

Lubiana i dobrze znana w Trójmieście pisarka opowie o książce,
w kt
órej opisuje losy czterech kobiet z pozoru różniących się 
od siebie, ale połączonych pasją pisania. Pomimo różnic w wieku, bohaterki odkrywają wiele wspólnych cech w swoim życiu. 
To, co przeżywają miłość i zdrada, problemy małżeńskie i przez lata skrywana tajemnica, wzajemna pomoc w trudnych życiowych chwilach, a także próba założenia zespołu muzycznego jest doskonałą inspiracją dla twórczych umysłów. Co z tego wyniknie?