czwartek, 31 października 2013

Akcja "Czytam sobie"




Program społeczny – Akcja „Czytam sobie” ma na celu pokazanie dzieciom, że samodzielne czytanie to świetna zabawa a nie przykry obowiązek, a rodzicom, że na naukę czytania nie jest nigdy za wcześnie, a książki mogą się bezpośrednio przełożyć na sukces zawodowy, jak i prywatny.
Honorowy patronat nad Akcją „Czytam sobie” objęła Biblioteka Narodowa.
Wsparcia udzieliła Pierwsza Dama RP Anna Komorowska,
a wśród patronów znalazły się:
Telewizja Polska
Polska Izba Książki
Komitet Ochrony Praw Dziecka
Fundacja Dziecięca Fantazja

Ambasadorami Akcji „Czytam sobie” zostali:
Andrzej Seweryn, Katarzyna Żak, Alicja Resich-Modlińska, Marcin Kwaśny, Olga Borys, Kamila Szczawińska i Piotr Cyrwus oraz
dr Tomasz Makowski – dyrektor Biblioteki Narodowej, przewodniczący Krajowej Rady Bibliotecznej i Rady ds. Narodowego Zasobu Bibliotecznego przy Ministrze Kultury i Dziedzictwa Narodowego,
dr hab. Katarzyna Kłosińska – językoznawca w Instytucie Języka Polskiego Uniwersytetu Warszawskiego, sekretarz Rady Języka Polskiego Państwowej Akademii Nauk, prowadząca popularną audycję radiową „Co w mowie piszczy” (Program Trzeci Polskiego Radia)
prof. Grzegorz Leszczyński – prodziekan Wydziału Polonistyki Uniwersytetu Warszawskiego, znawca literatury dla dzieci i młodzieży   
Iwona Chądrzyńska – psycholog dziecięcy, terapeuta pedagogiczny, kinezjolog edukacyjny, od ponad 10 lat pomagająca dzieciom, rodzicom i nauczycielom
Ewa Świerżewska – założycielka portalu Qlturka.pl, tłumaczka i recenzentka
 
Więcej szczegółów na CzytamSobie.pl oraz facebook.com/CzytanieToDziala
 
 
 
 
 
 
 

środa, 30 października 2013

Pomiędzy Chicago, Warszawą i Berlinem.

"Al Capone w Berlinie" 
Artur Górski


Strzały z karabinu maszynowego Browning na skrzyżowaniu ulicy Marszałkowskiej i Alei Jerozolimskich w Warszawie nawet w dwudziestym pierwszym wieku wywołałyby zdumienie, a co dopiero jesienią tysiąc dziewięćset trzydziestego ósmego roku. Scena jak z porachunków mafijnych w  Chicago w pogodne popołudnie i to w warszawskiej scenerii? Może to plan filmowy i zaraz padnie klaps, a mężczyznami, w głęboko nasuniętych kapeluszach na oczy, są Żabczyński i Bodo? Inna odpowiedź na to pytanie wydaje się zbyt nierealna. Dlaczego? Ponieważ stolica Polski to nie centrum gangsterskiej wendetty ... Chociaż czy można być pewnym,że nad Wisłę nie zawitali ludzie Capone, tego Ala Capone? W końcu odsiadka raczej nie byłaby przeszkodą dla takiego człowieka ...

Sawicka Ludwika, naoczny świadek wyżej wymienionych zdarzeń. Wars Mieczysław, komisarz referatu kryminalnego Komendy Głównej Policy Państwowej, jeden z prowadzących dochodzenie w sprawie strzelaniny. Tych dwoje łączy coś jeszcze oprócz tej zbrodni, jeżeli ktoś pomyślał o romansie to jest w ogromnym błędzie, bo pani, a raczej panna Ludwika jest współpracowniczką pana Mieczysława. Może to i mało typowy duet, ale bardzo skuteczny, co potwierdza ich naczelnik - Śledź. Para ta, oczywiście tylko  w sferze zawodowej, uzupełnia się nawzajem i już nieraz wyniki ich pracy okazywały się dużymi sukcesami. Nikt inny więc jak nie oni mogą poprowadzić to dość spektakularne dochodzenie. Pani podkomisarz i pan komisarz mają nie lada zagadkę do rozwiązania, ponieważ nie jedynie mafia jest podejrzana w tej sprawie, również obcy wywiad wydaje się maczać palce w strzelaninie. Czyżby polska wersja Bonnie i Clyde`a albo ktoś zainspirował się kinowym przebojem "Szpieg w Masce"? Takie teorie wydają się zbyt, powiedzmy sobie szczerze, fantastyczne, lecz czy na pewno? Zresztą w strzały z karabinów maszynowych Browning w centrum Warszawy też by nikt nie uwierzył, a one są faktem niezaprzeczalnym. Jednak nie tylko nad ta tajemnica pracuje Wars z Sawicką. Niedawne morderstwo niedaleko fortów Bema również jest dość niecodzienne, no i pewien przedmiot znaleziony na miejscu zbrodni jest identyczny z tym znalezionym przy ofierze na skrzyżowaniu ... Czyli kilka trupów, trzy zniszczone samochody, w tym jeden prawdziwe cudeńko, no i przestępcy również jacyś tacy niecodzienni. A gdy do tego dodać Warsa i Sawicką to naprawdę nie wiadomo co jeszcze może się wydarzyć,szczególnie, że jeden z tropów wiedzie do Trzeciej Rzeszy ... Al Capone w Berlinie? Dlaczego by nie, tylko śmierć i podatki są pewne, a cała reszta to czasem kwestia tylko odpowiednich układów i takich samych znajomości ...


"Al Capone w Berlinie" to kryminał retro, w jakim zostaje przypomniany obraz Warszawy, zmieciony przez Drugą Wojną Światową. Trzeba przyznać Arturowi Górskiemu, że dał w swojej książce czytelnikom sensacyjną akcję z trudnym do przewidzenia zakończeniem. Atmosfera lat trzydziestych i wierne oddanie tła miejsc, gdzie toczy się fabuła, pozwalają podczas czytania, chociaż na krótki czas, przenieść się w przeszłość. Autor z humorem przedstawił niezwykłą opowieść kryminalną, która ma w sobie czar starego kina, o jakim często marzy się oglądając lub czytając współczesne sensacyjne historie ...





wtorek, 29 października 2013

III EDYCJA KONKURSU „LITERACKI DEBIUT ROKU”

III EDYCJA KONKURSU „LITERACKI DEBIUT ROKU”




28 października 2013 roku rusza III edycja konkursu „Literacki Debiut Roku” organizowanego przez Wydawnictwo Novae Res pod honorowym patronatem Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz Polskiej Izby Książki.
 
Konkurs jest inicjatywą, dzięki której co roku odnajdujemy i promujemy utalentowanych rodzimych debiutantów, których twórczość ma za zadanie odświeżyć polski rynek literacki
– mówi Wojciech Gustowski, redaktor naczelny Wydawnictwa Novae Res.


Poprzednią II edycję konkursu zakończyło uroczyste wręczenie nagród w Pomorskim Parku Naukowo-Technologicznym. Imprezę uświetnili między innymi prof. dr hab. Michał Błażejewski ze swoją prelekcją pt. „Storytelling z gwarancją Nobla - freewarowa aplikacja na komórkę pilnie potrzebna” oraz aktor Szymon Sędrowski – znany ostatnio z roli męża Anny German w serialu o tym samym tytule – który odczytał fragmenty zwycięskiej powieści. Nagrodę główną w postaci laptopa i opublikowania drukiem zwycięskiego utworu otrzymała pani Magdalena Kempna za utwór „Przebudzenia doktora Sorena”. Książka miała swoją premierę na 17 Targach Książki w Krakowie i obecnie można ją nabyć w księgarniach na terenie całego kraju.


Aktualna, trzecia edycja konkursu trwać będzie 
od 28 października 2013 roku do 30 czerwca 2014 roku.


Na laureatów konkursu czekają atrakcyjne nagrody:

I miejsce – tytuł „Literacki Debiut Roku”, dyplom, eleganckie pióro, nowoczesny laptop, opublikowanie zwycięskiego utworu drukiem, jego dystrybucja oraz promocja przez Wydawnictwo Novae Res.
II miejsce – dyplom, elektroniczny czytnik książek, eleganckie pióro, zestaw 10 egzemplarzy książek.
III miejsce – dyplom, eleganckie pióro, zestaw 10 egzemplarzy książek.

Zgłoszenia do konkursu dokonuje autor powieści lub osoba przez niego upoważniona, przesyłając do dnia 20 grudnia 2013 jej wersję elektroniczną (zapisaną w formacie doc lub rtf na płycie CD lub DVD), na adres:

Wydawnictwo Novae Res, al. Zwycięstwa 96/98, 81-451 Gdynia
z dopiskiem: Literacki Debiut Roku

Do zgłoszenia należy dołączyć dane kontaktowe, streszczenie utworu oraz własnoręcznie podpisane oświadczenie (szczegóły w regulaminie).

Oficjalna strona konkursu:  WWW.LITERACKIDEBIUTROKU.PL

Kapituła Konkursu wraz z nagrodzonym



 Redaktor Tomasz Olszewski w rozmowie z laureatką II edycji - Magdaleną Kempną

Redaktor Tomasz Olszewski w rozmowie z laureatką II edycji - Magdaleną Kempną.JPG




poniedziałek, 28 października 2013

Salem i nie wszystko jasne

"Panowie Salem"
Rob Zombie
oraz
B.K. Evenson


Jaki jest przepis na horror? Szczypta albo i więcej zjawisk paranormalnych, bohaterowie, którzy nie są świadomi tego, co im zagraża i niepokojący klimat, jaki narasta ze strony na stronę by w końcu w finale w pełni zaprezentować swoją grozę. Niby prosta receptura, ale w rzeczywistości zawierająca wiele szczegółów, a właśnie w nich tkwi podobno diabeł ...

Miasteczko Salem sławę, lub niesławę jak może ktoś powiedzieć, zyskało dość dawno temu. Pomimo upływu ponad trzystu lat miejsce to kojarzy się z czarownicami, ich procesem oraz śmiercią. Dawne wydarzenia stały się kanwą dla niezliczonych książek oraz filmów i nie tylko. Kolejna opowieść, jakiej motywem jest ta, a nie inna historia, wydaje się więc pomysłem, w jakim raczej nic odkrywczego raczej nie ma co szukać. A może wcale nie trzeba niczego odkrywać by znaleźć coś cekawego? Sprawdzone koncepcje przecież można zaserwować tak by nie przypominały odgrzewanego, po raz kolejny, dania. Jednak aż tak łatwego zadania autorzy nie mają ...

Na Heidi Hawthorne przeszłość miejsca, w jakim mieszka nie robi zbytnio wrażenia. Kobieta żyje własnym życiem, w którym czary, wiedźmy i ich procesy są po prostu takim samym motywem jak kolonialna architektura. Na co dzień jej egzystencję wypełnia praca w radiu i spotkania z przyjaciółmi oraz wytrwanie w postanowieniu, by nie wrócić do swojej przeszłości. Nic ekscytującego, ale zwykła codzienność przecież jest niczym złym i w Salem również nie bywa zjawiskiem rzadkim. Nikt nie spodziewa się, że to, co kiedyś wstrząsnęło miastem znowu może się wydarzyć ponownie. Zresztą przecież kto bierze na poważnie legendy? Na pewno nie pracownicy miejscowego radia, kiedy więc jedno z nich otrzymuje płytę z muzyką puszczają ją w trakcie swego programu. Trzeba przyznać, iż utwór jest dość niezwykły, ale jako weterani radiowi, nie takie nagrania już słyszeli. Jedynie jednemu z gości w studio nie daje spokoju nazwa autorów tego dość specyficznego "kawałka". Coś znajomego jest w nim, ale zbiegi okoliczności zdarzają się i wszystko da się wyjaśnić logicznie. Atmosfera Salem robi przecież swoje, a do tego didżejka to przecież potomkini jednego z sędziów w procesach czarownic. Odpowiedź wydaje się zatem jasna. Zresztą są inne ważniejsze sprawy, zaprzątające uwagę Heidi: nocne koszmary, przewidzenia i coraz większa chęć do sięgnięcia po,to, co dawniej dawało ukojenie. Demony z przeszłości okazują się mieć wiele twarzy, niektóre z nich mają wiekowe oblicza, inne są bardziej współczesne, razem tworzą diabelską mieszankę ... Senna mara wydaje się o wiele bardziej realna niż jawa, łatwo zagubić się pomiędzy tym, co wydaje się nierzeczywiste i faktycznymi wydarzeniami. W każdej opowieści tkwi ziarno prawdy, także w tej o wiedźmach z miasta Salem ...

Z czym najczęściej kojarzy się horror? Z krwią, dużą ilością krwi i jeszcze raz z krwawym motywem. "Panowie Salem" nie są wyjątkiem, niektórzy mogą powiedzieć, że jest jej za dużo, ale w tym gatunku raczej to nic rzadko spotykanego. Autorzy książki wcale nie unikają dosłowności i czytelnik, szukający subtelniejszych opisów, raczej ich w niej nie znajdzie. Jednak to wcale nie zarzut wobec tej książki, bo obecność posoki wcale nie jest tak zwanym kwiatkiem do kożucha, a detalem jak najbardziej uzasadnionym. Czarownice, czary i dawna historia są podane bez upiększeń oraz niedopowiedzeń, a Rob Zombie i B.K. Evenson nie ukrywają, że ich celem jest właśnie horror i to dosłownie. Od pierwszej do ostatniej strony czytający są utwierdzani, iż właśnie z tym gatunkiem mają do czynienia. Sprawdzony pomysł, metody wykonania również, niby nic trudnego, ale często z tego przepisu wychodzi zakalec. Tym razem jednak efektem jest pełnokrwista, dosłownie i w przenośni, historia, gdzie próżno szukać dobra, tematem przewodnim jest zło i tylko ono się liczy ...



                   Za możliwość przeczytania 
                              książki dziękuję
                                     wyd. Zysk i S-ka




niedziela, 27 października 2013

Targi Książki w expresowym skrócie


Nie ma jak odwiedzić Targi Książki, 
tym razem w Krakowie, z najlepszymi przyjaciółmi. 
Tak przy okazji odwiedzić Kazimierz i zjeść zapiekankę,
a potem odwiedzić Sukiennice ;)



A w plebiscycie na Najlepszą Książkę na Jesień 
zwyciężyli "Łatwopalni" Agnieszki Lingas-Łoniewskiej


Wawel za dnia i wieczorem ...



Zakupy targowe:


Zakup przyjaciółki Ani, który od razu pożyczyłam:


                                                    K jak Kraków i Kasia


piątek, 25 października 2013

Bolesne rozmowy

"Spokój duszy"
Camilla Grebe
Asa Traff


Jak oddzielić życie zawodowe od prywatnego kiedy praca polega na poznawaniu mrocznych zakamarków duszy i umysłu człowieka? Dzień za dniem słuchanie zwierzeń innych, rozmowy na tematy bolesne z jakimi ktoś nie umie lub nie chce sobie poradzić, czasem powrót do najgorszych momentów w czyimś życiu. Zaraz potem trzeba zająć się własnymi sprawami, a te często są równie bolesne jak pacjentów. Jak więc oddzielić jedno od drugiego kiedy wydają się być ze sobą splecione tym samym motywem? Jednak etyka wymaga by z jednej strony skupić się na problemach innych i pomocy w ich rozwiązaniu, a z drugiej umieć zachować dystans do tego z czym zmagają się. Łatwo mówić o rozgraniczeniu prywatnej sfery od zawodowej, ale w praktyce jest to kwestia o wiele trudniejsza do zastosowania. Kiedy obie zaczynają nakładać się na siebie trzeba szybko przedsięwzięć odpowiednie kroki, lecz czy nie będą one już spóźnione?

Siri zna lepiej problemy pacjentów niż tym ostatnim się wydaje. Ich lęki, obawy, a nawet myśli wcale nie są dla niej teorią, chociaż sama nie chce się do tego przyznać. Codziennie stara się pokazać im ścieżkę, którą powinni podążać. Ich rozmowy nie są dla niej jedynie pracą, o jakich zapomina od razu gdy zamkną się drzwi gabinetu. W swoją pracę wkłada przysłowiowe serce, można powiedzieć, że wprost nią żyje. Dzięki niej stara się zapomnieć o tym, co tkwi w niej samej. Jak więc zareaguje, gdy w pobliżu jej domu zostaną odnalezione zwłoki Sary? Śmierć pacjentki dla tak zaangażowanej psychoterapeutki jest ciosem i to tym dotkliwszym, ponieważ wszystko wskazuje na samobójstwo. Gdzie został popełniony błąd? Czego Siri nie dostrzegła? A może mogła zapobiec śmierci? Każde z pytań wywołuje coraz większe poczucie winy, lecz czy faktycznie młoda kobieta targnęła się na swoje życie? Policja rozpatruje również wersję całkowicie odwrotną. Jeżeli doszło do zbrodni dlaczego właśnie ofiarę znaleziono w tym, a nie innym miejscu? Co rzeczywiście spotkało Sarę i jaki ma to związek z jej terapeutką? Trudno jest przyznać się przed samym sobą, że coś niepokojącego zaczyna się dziać. Wszystko da się przecież wytłumaczyć zbiegiem okoliczności lub odosobnionym przypadkiem. Jednak jak długo można zaprzeczać rzeczywistości? Szczególnie gdy ktoś z najbliższego otoczenia ma coś ważnego do przekazania, a zaraz potem staje się ofiarą wypadku. Czy faktycznie był to jedynie splot okoliczności? Policja ma już gotową teorię, każdy kolejny dzień zdaje się potwierdzać ją, ale Siri nie jest łatwo to przyjąć do wiadomości. Jeszcze trudniejsza do zniesienia jest świadomość, że gdzieś w pobliżu czai się ktoś, kto chce ją skrzywdzić. Dlaczego właśnie ona? Dlaczego właśnie teraz? Jaki będzie jego kolejny krok? Kogo jeszcze zrani?

"Spokój duszy" nie jest historią w jakiej można doszukać się jasnych barw. Mroczny klimat jest obecny od pierwszej do ostatniej strony i to nie tylko z powodu kryminalnego motywu, lecz przede wszystkim za sprawą samych bohaterów. Nawet kiedy tło opowieści jest pogodne, to tocząca fabuła przyćmiewa je i skupia uwagę na tym, co niepokojące i raniące. Autorki głęboko wchodzą w umysły swoich postaci, obnażają ich najskrytsze lęki i pragnienia, uczucia te są niszczące i nawet po latach ranią równie mocno. W takiej scenerii wątek zbrodni nie ginie, on staje się jeszcze bardziej widoczny i dotkliwiej odczuwany, nawet gdy bezpośrednio nie ma do niego odniesień. Camilla Grebe i Asa Traff strona po stronie ukazują ludzkie emocje, w jakich dominuje lęk, ból po stracie i obawa przed rzeczywistością. Skandynawskie kryminały często mają to do siebie, że jednym z elementów ich suspensu są kwestie z życia prywatnego bohaterów oraz problemy społeczne. Nie inaczej jest w "Spokoju duszy", gdzie motyw kryminalny splata się z osobistymi przeżyciami postaci.




Za możliwość przeczytania ksiażki 
Dziękuję wyd. Rebis

środa, 23 października 2013

Nieboszczyk x 2

"Wyszedł i nie wrócił"
Iwona Mejza


O czym mogą marzyć policjanci z powiatowej komendy? Raczej nie o świętym spokoju, bo ten w końcu przejadłby się każdemu, o akcjach rodem z amerykańskich filmów sensacyjnych też do nie końca - nie te możliwości, przede wszystkim sprzętowe. Na pewno szczytem ich marzeń nie jest przedzieranie się przez tony zawilgoconych teczek znalezionych w czeluściach piwnic. Jednak rzeczywistość jest taka, a nie inna i niestety trzeba wzniosłe pragnienia zawodowe odłożyć na bok. No chyba, że trafi się okazja jakiej najstarsi funkcjonariusze nie pamiętają, prawdziwa gratka, która jak to bywa, początkowo wcale nie jest brana aż nadto poważnie ...

"Podwójny nieboszczyk" i to nie gdzieś daleko od oświęcimskiej komendy, ale prawie po sąsiedzku, jakby tego było mało, sprawa wbrew pozorom nie jest "świeża". Gdyby taka wiadomość wyszła z ust kogoś innego niż stażysta Buciek spotkałaby się z bardziej entuzjastycznym przyjęciem. A tak zamiast natychmiastowej gotowości do wyjaśnienia zagadki pojawia się na twarzach starszych kolegów rezerwa, chociaż przebłysków zaintrygowania, gdzieś tam, wnikliwy obserwator mógłby się doszukać. Ale to, co nie wydawało się zbyt ciekawie zapowiadającym tematem, okazało się więcej niż tylko jednodniową sensacją. Po pierwsze, faktycznie w starym grobowcu byli dwaj nieboszczycy, po drugie nikt nie przypominał sobie pogrzebu, którejkolwiek ze znalezionych osób, no, a po trzecie odkrycie nastąpiło również w dość niezwykłych okolicznościach. Komisarz Ożegalski nie tylko ma doświadczenie w śledczym fachu, lecz co jest nie do przecenienia, to również fanem kryminałów. Teraz na jego własnym, by tak rzec, podwórku trafiła mu się zagadka godna najlepszych detektywów. Po prostu spełnienie marzeń, w końcu coś całkowicie innego od kradzieży, rozbojów i nadużywających napoje procentowe. Jednakże co innego pierwsza euforia, a czym innym jest prawdziwe śledztwo, szczególnie gdy dotyczy wydarzeń zapoczątkowanych dwie dekady wcześniej! Oczywiście żadnego czarnowidztwa w kwestii nowego śledztwa, tylko i wyłącznie realna ocena sytuacji oraz rozpoczętej prawdziwej pracy dochodzeniowej. Komisarz Ożegalski, Aspirant Maciejak i stażysta Buciek są jak najbardziej odpowiednimi ludźmi by rozwiązać sprawę podwójnego nieboszczyka, pochówku w starym grobowcu i jeszcze przedrzeć się przez stare akta. Te ostatnie mogą kryć więcej niż jedynie dawno nieaktualne przestępstwa. Sprawa pod kryptonimem "Wyszedł z domu i nie wrócił" rusza z kopyta!

Dwadzieścia lat to szmat czasu, świadkowie wydarzeń sprzed tylu lat nie zawsze pamiętają szczegóły tego, co miało miejsce, a do tego niektórzy niezbyt chętnie dzielą się swoją wiedzą. Jednak od czego jest doborowe trio policyjne? Nie szczędząc czasu i energii sprawdzają każdy ślad, atych wbrew pozorom nie brakuje, chociaż nie wszystkie wydają się prowadzić do rozwiązania. Powoli, krok za krokiem, sprawa coraz bardziej zaczyna się zapełniać detalami, wpierw luźno ze sobą związanymi, lecz z każdym dniem ściśle się z sobą splatającymi. Ma w tym dużą zasługę zmysł obserwacji detektywów, samozaparcie w kartkowaniu zatęchłych teczek i rozmowy z pewnym gronem starych znajomych ...

"Wyszedł z domu i nie wrócił" to nowa książka Iwony Mejzy, która również jak wcześniejsza jest kryminałem. Autorka i tym razem postawiła na opowieść sensacyjną z humorem, w jakiej czytelnik odnajdzie nie tylko ciekawą zagadkę, a raczej zagadki, ale będzie miał okazję również okazję nieraz uśmiechnąć się. Dużym plusem, oprócz samego motywu kryminalnego, są bohaterowie, tak ci pierwszo jak i drugoplanowi, wyraziści i bardzo plastycznie opisani. Każdy z zarysowanych wątków nie pozostaje bez rozwiązania i jest elementem większej całości. Nawet na pozór całkowicie niezwiązane ze sobą detale okazują się mieć znaczenie i to o wiele większe niż ktokolwiek mógłby przypuszczać. Jak się okazuje kryminał wcale nie musi być osadzony w metropolii lub zagranicą by wzbudził zaintrygowanie i na dodatek jeszcze był powodem do uśmiechu.

Baza recenzji Syndykatu ZwB


Za możliwość przeczytania książki Dziękuję
wyd. Oficynka

wtorek, 22 października 2013

Dyzma po raz drugi

"Upadek Nikodema Dyzmy"
Lesław Furmaga


Nikodem Dyzma, przynajmniej ze słyszenia, kojarzy się chyba wszystkim. Najczęściej w myślach pojawia się twarz aktora, który oddał tę postać w pełni - Romana Wilhelmi, rzadziej kto pamięta, że ekranizacja została oparta na książce Tadeusza Dołęgi - Mostowicza. Jej bohater stał się synonimem cwaniactwa oraz karierowiczostwa, a jego historia pomimo upływu lat nadal okazuje się mieć odzwierciedlenie w rzeczywistości. Zakończenie wydaje się zamykać opowieść o człowieku, który zdobył szczyty władzy, chociaż tak naprawdę nie miał ku temu żadnych kwalifikacji. Łut szczęścia, obecność w odpowiednim miejscu i czasie oraz wykorzystanie okazji złożyło się na sukces, jaki nie powinien mieć miejsca. Jak mogłyby potoczyć się dalsze losy Nikodema Dyzmy? Czy zostałby zdemaskowany? A może nadal jego gwiazda by błyszczała na polityczno-towarzyskim firmamencie?

Prezes Banku Zbożowego stał mężem opatrznościowym w momencie kiedy kryzys siał spustoszenie, w polskim i nie tylko, rolnictwie. Kiedy jak nie pod koniec lat trzydziestych nie nadarza się znowu okazja by "pomóc" ojczyźnie i rodakom w potrzebie? Na zachodzie III Rzesza, na wschodzie Związek Radziecki, a pośrodku Polska, której sytuacja nie nastraja optymistycznie. Widmo wojny rysuje się aż nazbyt wyraźnie, dyplomacja dwoi się i troi by zdobyć sprzymierzeńców, a wywiad donosi o możliwym przymierzu wrogich państw. Jak potoczyłaby się dalej historia gdyby w takiej chwili na scenę wkroczyłby niedoszły premier w osobie Nikodema Dyzmy? Już raz dał się poznać jako odpowiedni człowiek w odpowiednim miejscu, oczywiście pomijając kulisy tego emploi, więc w takim momencie wydaje się, że jak najbardziej znowu czas by wkroczył na scenę. Jaką receptę na sukces miałby w tysiąc dziewięćset trzydziestym dziewiątym roku dla Polski? Taką, która wydaje się szalona, a raczej pachnie zdradą! Wybranie mniejszego zła i pozostanie cichym sojusznikiem nazistowskich Niemiec vel państwem neutralnym, które godzi się na żądania Hitlera ... Przecież to nierealne, ale gdyby tak Dyzma stanął po stronie właśnie takiego rozwiązania? Oczywiście nie jako autor, ale "firmujący" sobą to, co jest ideą innych? Dyzma prezydentem? Partnerem w rozmowach z Hitlerem i Stalinem? Nikodem jako przywódca narodu? A dlaczego by nie? Charyzmatyczny lider państwa, rzucający wyzwanie mocarstwom i całkowicie odmieniający drogę historii ... Tylko czy tym razem starczy szczęścia temu człowiekowi?

Co by było gdyby ... gdyby Nikodem Dyzma, cwaniak i karierowicz znowu wkroczył na scenę? Tytuł książki - "Upadek Nikodem Dyzmy" zdaje się zdradzać zakończenie, ale nim ono nastąpi czytelnicy zapoznają się z opowieścią, wydającą się w pierwszej chwili nieprawdopodobną, lecz wprost kuszącą by sprawdzić jak potoczyły się dalsze losy tytułowego bohatera. Autor przygotował dla niego i postaci z nim związanych niezwykłe rozwinięcie ich losów. Alternatywna historia dziejów okazuje się rewolucyjna i idąca w kierunku jaki rzadko bywa brany pod uwagę. Jednak kto jak nie właśnie Dyzma nadaje się do roli przywódcy opatrznościowego najlepiej? Jego charakter wprost idealnie wpisuje się w pomysł Lesława Furmagi i co równie ważne nie traci nic z tego, co było jego istotą w pierwowzorze Tadeusza Dołęgi - Mostowicza. Inni ludzie, inny moment historyczny, a jednak jak się okazuje, pewne cechy ludzi mogły zostać wykorzystane i doskonale wkomponowały się w nową opowieść. Pomimo, że jej koniec można by uznać za znany, to gdy już następuje okazuje się, iż autor ma w zanadrzu niespodziankę. Finał wydaje się kończyć wątek Nikodema, lecz czy na pewno? Już raz zszedł ze sceny by na nią powrócić, jeżeli nie on to pewnie jakiś jego następca da osobie na pewno znać w odpowiednim momencie ....






niedziela, 20 października 2013

Wygnaniec

"Na zawsze wygnańcy"
Fiorella De Maria


Piekło wcale nie zaczyna się po śmierci, ono może mieć swój początek o wiele wcześniej, wtedy kiedy nie powinno się o nim  nic wiedzieć, nawet nie podejrzewać, że istnieje. Jednak niektórzy poznają jego oblicze już w dzieciństwie, doświadczają ze strony najbliższych, bez powodu. Po prostu z dnia na dzień świat nagle jaki znali do tej pory zmienia się całkowicie, a przeznaczenie kieruje ich na drogę zupełnie inną jaką podąża większość. Czasem życie okazuje się niekończącym się pasmem zaskakujących zwrotów, jakich nikt nie byłby w stanie przewidzieć, przetrwać mogą je tylko najsilniejsi, chociaż wcale się za takich nie uważają.

Ursula, Warda, Perpetua, trzy osoby, trzy życiowe ścieżki i historia kobiety, będącej świadkiem rzeczy, które nigdy nie pozwolą jej - ons o sobie zapomnieć i co istotniejsze przeżyła je osobiście. Odrzucona córka, wychowana przez obcych ludzi, jacy nie zastąpili rodzinę, lecz stali się nią, mniszka, a w końcu człowiek tracący to, co inni uważają za oczywistość. Jak na jedną osobę to o wiele za dużo, szczególnie kiedy musi sobie radzić prawie zawsze sam. Jak czuje się kilkuletnie dziecko, żyjące blisko swych najbliższych, a jednocześnie odepchnięte przez nich? Co czeka w życiu dziewczynę, której dano szansę poznać to, co dostępne jest nielicznym i co nie jest akceptowalne u kobiet? Dlaczego, gdy w zostaje odnaleziona właściwa życiowa ścieżka, ktoś ją niszczy? W końcu ile bólu i cierpienia jest się w stanie znieść i wciąż pozostać sobą? Na te pytania Warda odpowiada sobie po raz pierwszy kiedy płynie statkiem w niewiadomym kierunku wraz z innymi porwanymi. Kiedy decydowała się pomóc potrzebującej nie wiedziała jeszcze, że nie będzie dane jej wrócić do miejsca, które wybrała na swój dom. Jednak jeszcze bardziej boleśniejsze od tej straty jest świadomość, iż została oderwana od ludzi, których kochała i pozbawiona wolności.

Co czuje się gdy ktoś odbiera prawo do samostanowienia o sobie samym? Kiedy jest się traktowanym jak jeszcze jedna rzecz w majątku właściciela? Zwątpienie? Lęk? A może wiarę, że w końcu znowu będzie się wolnym? Wystarczy jedna szansa by uciec ze świata niewolników, druga już nie będzie dana, bo cena za porażkę to śmierć. Warda wie o tym doskonale, ale czy będzie jej dane zaczerpnąć tchu na wolności? Jak wykorzysta to, co przeznaczenie jej daje? Los nieraz wystawił już kobietę na próbę, teraz znowu to robi, ile jeszcze będzie takich życiowych sprawdzianów? Za każdym razie wydają się one coraz surowsze, lecz Wardzie wciąż dodają sił wspomnienia rodziny, na jak długo one wystarczą?

"Na zawsze wygnańcy" to niezwykła opowieść, w jakiej autorka za pomocą głównej bohaterki odzwierciedla tę mniej znaną historię siedemnastowiecznej Europę. Pozostaje ona w cieniu wielkich dziejowych wydarzeń, ale jest nieodłączną jej częścią. W książce Fiorelli De Marii najważniejsi są ludzie i ich losy, które mogą wydawać się nieistotne jeżeli porówna się je do losów całych narodów. Jednak gdy je poznaje się okazuje się, że to właśnie one najlepiej oddają ducha epoki i tego, co ją ukształtowało. "Na zawsze wygnańcy" jest bardzo osobistą relacją z życia kobiety, okazująca się prawdziwą sumą zaskakujących wydarzeń, pojawiających się znienacka i zmieniających wszystko. Nie można również zapomnieć o zakończeniu, które jak cała książka zaskakuje i pozostawia kwestię dalszych losów bohaterki otwartą. Co stało się z Wardą? Czy znalazła ona w końcu drogę do tego, co utraciła? A może na jej drodze znowu pojawił się kolejny niespodziewany zakręt?
 
Za możliwość przeczytanie książki dziękuję

wyd. PROMIC 


piątek, 18 października 2013

Stosik fantastyczno - historyczny

Weekend już się rozpoczął, 
a dobra lektura wróży, że będzie udany :D



Od góry:

P.C. Cast "Urodzona bogini" cz. 1, wyd. Mira
P.C. Cast "Urodzona bogini" cz. 2, wyd. Mira 
Remigiusz Mróz "Parabellum. Prędkość ucieczki", 
Instytut Wydawniczy Erica
Krzysztof Milczarek "Sargon. Wybrańcy Inanny", 
Instytut Wydawniczy Erica 

Dziękuję :)

czwartek, 17 października 2013

Nocna opowieść

 PREMIERA 
21.10.2013

"Obrońca Nocy"
Agnieszka Lingas-Łoniewska


Noc sprzyja tajemnicom, pozwala im zniknąć w ciemnościach, skryć się przed ludzkimi oczami, uciec w momencie kiedy ktoś jest bliski ich odkrycia. Za pełną blichtru fasadą Los Angeles kryje się dużo mrocznych sekretów, za każdym z nich stoi człowiek, który zrobi wiele by nie zostały ujawnione,nie brak też ludzi, jacy nie cofną się przed niczym by ujrzały one światło dzienne.

Miasto Aniołów sprawia wrażenie słonecznej oazy sukcesu, jednak tak naprawdę ma o wiele mroczniejszą twarz. Właśnie to oblicze interesuje najbardziej Melissę Mallory, jako dziennikarka nieraz na swej drodze spotkała się z przestępstwem, a nawet zbrodnią. Jeżeli raz pochwyci trop nie zostawi go dopóki sprawa nie zostanie rozwiązana. Taką postawą zdobyła uznanie czytelników, lecz jest też druga strona medalu - policja nie lubi gdy ktoś postronny wchodzi na jej teren. Nowy temat zapowiada się więcej niż obiecująco, ale komuś zależy na tym, by Melissa przestała zajmować się tą sprawą ...

James Maseratti doskonale wie co chce osiągnąć, pozycję zawdzięcza swej pracy i bezkompromisowości. Dla tego mężczyzny nie ma rzeczy niemożliwych, jego reputacja znana jest wszystkim, playboy i uznany biznesmen budzi zainteresowanie wszystkich. Jego najnowszą inwestycją jest jedna z największych gazet w Los Angeles, której czołową dziennikarką jest znana ze swej odwagi, alei ciętego języka Melissa Mallory.

Kiedy nad Miastem Aniołów zapada zmrok na scenę wkracza ktoś jeszcze - tajemniczy Obrońca Nocy. Nikt nie wie kim tak naprawdę jest człowiek, który w nocy walczy o sprawiedliwość, ale zawsze znika gdy nocna pora ustępuje miejsca światłu dnia. Jego postać budzi zainteresowania wśród mieszkańców Los Angeles, a szczególnie intryguje pewną nieustępliwą kobietę i kogoś, kto uważa Los Angeles za swoją własność ...

Ich dwóch i ona jedna, wcale nieklasyczny trójkąt, w którym każdy ukrywa sekret i zmaga się ze swoją przeszłością. Żaden z tej trójki nie zamierza dzielić się swoimi tajemnicami, od lat dobrze maskują ich istnienie nawet przed sobą samym. Jednak jak długo można żyć z niezabliźnioną raną i wciąż powracającymi demonami? James doświadczył czegoś co zmieniło go na zawsze, Melissa wie co oznacza ból, a Obrońca Nocy skrywa pod maską nie tylko twarz ... Tych troje łączy o wiele więcej niż ktokolwiek z nich przypuszcza, coś co jest niespodziewanie również dla nich. Uczucie, które wydaje się nie mieć racji bytu, zresztą jak można kochać dwóch mężczyzn jednocześnie? Różnią się od siebie jak dzień i noc, potentat mediowy i mściciel ... Kogo wybierze Melissa? Mroczna strona kusi swoją tajemniczością, ale za dnia pociąga charyzma mężczyzny, zawsze zdobywającego to czego zapragnie ...

Ktoś uważnie obserwuje rozwój sytuacji i czeka by zadać cios w najmniej spodziewanym momencie. Nie cofnie się przed niczym by osiągnąć swój cel, nie zna litości, a dla zemsty jest w stanie poświęcić wiele. W momencie kiedy jego świat zaczyna chwiać się w posadach rzuca na szalę wszystko,czy komuś uda się go powstrzymać?

Sensacja, uczuciowy trójkąt, bohaterowie z pogranicza rzeczywistości i fantasy oraz Miasto, mające w nazwie anioły, tak naprawdę skrywające mroczną twarz. "Obrońca Nocy". Agnieszka Lingas-Łoniewska przenosi czytelnika tym razem do Los Angeles, które jest tłem dla niezwykłej opowieści, w jakiej zagadka kryminalna spleciona jest z motywem superbohatera oraz wątkiem miłosny. Mogłoby się wydawać, że z takich elementów może powstać tylko stricte komiksowa historia, jednak autorka już nieraz dowiodła, że jej pomysły na fabułę trudno nazwać schematycznymi i przewidywalnymi. Tym razem czytający powinni przygotować się nie tylko na nagłe zwroty akcji, lecz również intrygę w jakiej nawet najmniejszy detal liczy się w ostatecznym rozrachunku. "Obrońca Nocy" to historia sensacyjna w jakiej czytelnik odnajdzie sensacyjną zagadkę, bohaterów z krwi i kości oraz uczucia prowadzące do wcale nieoczywistego zakończenia.

Po nocy zawsze nastaje dzień, a po nim znowu zapada zmrok, lecz czasem tę pierwszą rozświetla światło nadziei, a to drugie spowija cień zła ...












środa, 16 października 2013

Niewygodna prawda

 PREMIERA 16.10.2013


"Na wysokim niebie"
Danuta Awolusi


Czas dzieciństwa łatwo zaszufladkować w przegródce szczęście i zabawa, po latach najczęściej pamięta się jedynie dobre momenty, patrząc na dzieci również zauważa się jedynie pozytywne chwile. Jednak wspomnienia i spostrzeżenia mogą się opierać się na pozorach i maskach, które skrywają prawdę znaną przez niewielu, a przez większość niedostrzeganą lub ignorowaną. Dlaczego prawdziwy obraz tak trudno przebija się do ludzkiej świadomości? Co sprawia, że odwracamy głowę kiedy wokół nas ma miejsce coś co powinno wzbudzić sprzeciw, a zamiast niego jest ignorowanie faktów?

Jeżeli nikt nie zauważa problemu to łatwo zakwalifikować go jako jeszcze jeden element rzeczywistości, szczególnie gdy nie dotyczy naszej osoby bezpośrednio. Ania na własnej skórze doświadcza takiego zachowania, ma ono jednak również drugie oblicze - brak zainteresowania rodzi często przyzwolenie na wyrządzanie zła. Nie od razu jest widoczne, najpierw pojawia się od czasu do czasu, gdy trafia na podatny grunt zapuszcza w nim coraz mocniejsze korzenie, by w końcu "rozkwitnąć" w pełni. Wtedy już trzymanie się z boku wcale nie pomaga, opór bywa zrozumiany opacznie, a prawda w ogóle nie jest brana pod uwagę. Co może prowadzić do takiej sytuacji? Inność. Jedno słowo, a kryjące w sobie tak wiele, przede wszystkim odróżnianie się od całej reszty. Kiedy jest się dzieckiem nie zawsze jest to pożądana cecha, zwłaszcza gdy prowadzi najpierw do osamotnienia, a później do wyrządzenia krzywdy. Kiedy nie ma się oparcia w tych, którzy powinni być opoką i służyć pomocą jedynym wyjściem wydaje się odgrodzenie murem od tego co rani. Ania opanowała tę sztukę prawie do perfekcji, ale to,co miało być tarczą staje się kolejnym raniącym ostrzem. Ktoś jednak prawdziwą twarz dziewczynki zauważa - osoba życzliwa i przede wszystkim umiejąca wczuć się w sytuację dziecka jak nikt inny.

Czy ze zła może wyniknąć coś dobrego? Ból i krzywda mogą pomóc odnaleźć samego siebie i życiową drogę? Trudno uwierzyć w niebo jeżeli dzień powszedni jest piekłem, ale każda pomocna dłoń pozwala dojrzeć jego niewielki fragment, a od tego krok by chcieć zobaczyć jeszcze więcej. Jednak nim do tego dojdzie trzeba pokonać wiele przeszkód tak stwarzanych przez innych jak i przez siebie samego. Dzieciństwo nigdy nie jest zamkniętym rozdziałem, to,co zapisze się w nim wtedy, ma wpływ na całe życie. Ania wie o tym lepiej od innych, lecz w walce o siebie czasem nie dostrzega się czegoś ważnego, co dopiero daje o sobie znać kiedy wydaje się, że już jest za późno ... Nie można cofnąć czasu i zmienić przeszłości, ale pozostaje jeszcze teraźniejszość i możliwość odrobienia przeoczonych lekcji z przedmiotu zwanego życiem ...

Rozpoczynając czytanie książki "Na wysokim niebie" byłam nastawiona na całkiem inną historię - lżejszą i mniej złożoną. Jednak szybko przekonałam się, że Danuta Awolusi przedstawia opowieść w jakiej nie brak gorzkich słów, silnych emocji i rzeczywistości, w jakiej na próżno szukać pozytywów. Ale jak się okazało autorka miała jeszcze wiele w zanadrzu i, że lepiej skupić się na lekturze niż zakładaniu z góry jak potoczy się dalsza akcja. Wydawałoby się, iż fabuła oparta na młodej bohaterce, która wyróżnia się w swoim otoczeniu i to wcale nie na plus, często pojawia się w literaturze i trudno jest w tym temacie napisać oryginalne wątki. "Na wysokim niebie" to nie historia gdzie uczucia ocierają się tylko o realizm, ale brak im głębszych barw, w niej czytający odnajdą przemianę i odkrycie samego siebie oraz przyznanie się do własnych błędów. Książkę Danuty Awolusi polecam czytelnikom szukającym nie pięknej bajki i baśniowych postaci, ale realistycznej opowieści, w jakiej nie brak trafnych spostrzeżeń i obrazu rzeczywistości, która wcale nie jest rzadkością, lecz nie jest często dostrzegana ...

Czasem wystarczy pomocna dłoń i nie ocenianie po pozorach, gdyż ludzie nakładają maskę by chociaż na chwilę uciec od zła i bólu ... Człowiek to nie jedynie to, co widzimy, są nim również skrywane emocje i pragnienia ... Każdy chciałby być kochany, lecz nie każdemu jest to dane ...




Za możliwość przeczytania książki Dziękuję
wyd. SOL

wtorek, 15 października 2013

Kronikarka i filozof

"Moja wielka miłość"
Izabela Czajka-Stachowicz


Tytuł czasem z góry wydaje się zdradzać treść książki, kiedy czyta się "Moja wielka miłość" skojarzenia nasuwają się same. Pytanie tylko czy są one właściwe? A może całkiem co innego jest motywem książki pod takim tytułem?

Przypadek czasem sprawia, że dwoje ludzi spotyka się i wbrew logice zakochuje się, ale nie w potocznym tego słowa znaczeniu. To nie zwykła miłość, a coś całkiem innego, wymykającego się utartym schematom, zresztą kiedy dotyczy takich osób jak Bella i Franciszek Fiszer trudno mówić o jakichkolwiek zasadach, chyba, że są one tworzone przez nich samych. Rok tysiąc dziewięćset trzydziesty zapisze się już na zawsze w pamięci Izabeli, ówcześnie Gelbardowej, po pierwsze z powodu powrotu do Warszawy po sześcioletnim pobycie w Paryżu, po drugie dzięki spotkaniu właśnie Franza. Kim był Fiszer? Dzisiaj można by powiedzieć, iż był postacią kultową, więcej niż symbolem, kimś kto tworzył ludzi i to dosłownie.

Reszta recenzji do przeczytania tutaj



Za możliwość przeczytania książki dziękuję portalowi dlaLejdis.pldlaLejdis.pl

poniedziałek, 14 października 2013

Życie o smaku czekolady


"Życie jest słodkie"
Frances i Ginger Park



Jaka jest recepta na sukces? Najprostsza, a zarazem najtrudniejsza, to ta w jakiej łączą się marzenia z z rodzinnymi więzami. Dla wielu wydaje się naiwna i nierealna, ale są wyjątki ją potwierdzające, co wcale nie oznacza, że łatwo jest do zastosowania w praktyce. Nim marzenie stanie się faktem najpierw musi ocaleć ze zderzenia z rzeczywistością, potem sprawdzian przechodzi rodzina, w końcu pomysł zaczyna nabierać kształtów, mniej lub bardziej, podobnych do tych upragnionych. Potem wcale nie jest łatwiej, ponieważ rzeczywistość lubi dawać się we znaki, a plany mają to do siebie, że czasami coś w nich nie dochodzi do skutku. Jednak od czego jest rodzina? No właśnie od tego by marzenia stawały się realne, nawet wtedy gdy mają swoje źródło w dziecięcych zabawach i prezentach ...

Czekolada, ciemna i biała, słodka i gorzka, mleczna i nadziewana, w tabliczce i jako pralinki, smak jedyny w swoim rodzaju i jednocześnie występujący w setkach odmian. Ginger i Francie uwielbiają ją w każdej postaci, uczucie to miało swój początek dawno temu, a teraz pozwala przetrwać najgorszy czas w ich życiu. Dzięki niej rodzi się również pomysł na nową ścieżkę życiową, która wydaje się co najmniej szalona, a na pewno całkowicie nie do urzeczywistnienia. Sklep z czekoladą, nie taki zwyczajny jakich setki, nie delikatesy i nie cukiernia, jedyny w swoim rodzaju i niepowtarzalny. Zamysł świetny tylko jak go wprowadzić w życie? Dwie młode kobiety i ich matka porywają się z przysłowiową motyką na słońce - bez doświadczenia w biznesie, z niewielkim kapitałem i ogromną pasją chcą zaistnieć na najbardziej reprezentacyjnej ulicy Waszyngtonu, gdzie niezbyt mile są widziane. Kiedyś ojciec Ginger i Francie również marzył o czymś co dla biednego koreańskiego dziecka było nie do osiągnięcia, a jednak udało mu się to zdobyć. Teraz jego córki wierzą, że i im  się uda, a przeszkody są po to by je przezwyciężać, omijać lub po prostu zignorować. "Czekolada, czekolada" zrodzona z pasji i siostrzano-matczynych więzów okazuje się miejscem jedynym w swoim rodzaju, podobnie jak i właścicielki, dla których jest to nie tylko ich marzenie, ale i hołd złożony rodzicom. Ginger i Francie, duet różniący się od siebie, lecz wspierający się w trudnych momentach i mający niejeden wspólny pomysł do realizacji. Przeszłość rodziny i ich własna okazuje się źródłem z jakiego siostry czerpią nie tylko siłę do urzeczywistniania swoich pragnień, ale i pozwalające rozwijać talenty do tej pory ukryte przed światem.

"Życie jest słodkie" to po części opowieść o sklepie i dwóch siostrach i historia rodziny, która tylko wydaje się zwyczajną i dzielącą los setek tysięcy emigrantów. Frances i Ginger Park przy okazji opowiadania o swoim czekoladowym marzeniu przedstawiają prawdziwą rodzinną sagę, w jakiej nie brak dramatycznych chwil, smutnych momentów, lecz przede wszystkim zawsze jest obecna wiara w lepsze jutro i urzeczywistnienia tego, czego się pragnie. "Czekolada, czekolada" to nie jedynie sklep, tak dla właścicielek, jak i ich klienteli, to także miejsce spotkań przyjaciół połączonych miłością do słodkiego smakołyku. Wbrew pozorom życie familii Park wcale nie było słodkie, tak jak zdaje się sugerować tytuł książki, wiele w nim momentów gorzkich, jednak czytelnikom autorki przekazują swoje wizję świata, w jakiej pozytywne myślenie i wspólne dążenia zawsze w końcu pozwalają się cieszyć ze spełnionych marzeń. Jest jeszcze coś, co nie pozwala oderwać się od książki sióstr Park - opowiada ona prawdziwe ich życie, nie ubarwione, ale takie jakie faktycznie było i w którym czekolada odegrała swoją rolę na długo przed tym niż "Czekolada, czekolada" zaistniała w głowach Francie  i Ginger.



   Za możliwość przeczytanie książki dziękuję
              portalowi Duże Ka 
      i Wydawncitwo Nasza Ksiegarnia