wtorek, 10 stycznia 2023

Cenie przeszłości

Nowość:

„W cieniu kłamstw”

B.A. Feder

 

Los nie rozdziela sprawiedliwie życiowych kart. Jedni dostają lepsze, inni słabsze, czasem kolejne rozdania wcale nie przynoszą mocniejszych, ale niektórzy wbrew im walczą, na własnych zasadach, nie tłumacząc się. Oznacza to jednak wzięcie na swoje barki całego ciężaru odpowiedzialności oraz samotności, skrywanej pod różnorodnymi pozorami.

 

Blair dokładnie wie czego chce, kilkanaście lat zajęło jej osiągnięcie pozycji, pozwalającej na realizację dawno wyznaczonego celu. Jako ceniona dziennikarka sama wybiera sobie tematy, nieprzypadkowo specjalizuje się w konkretnym ich rodzaju. Przed sobą ma zadanie, jakie jest jej niezwykle bliskie, wszystko wydaje się być zgodne z planem. Pojawienie się kogoś, kto powinien należeć do przeszłości przypomina kobiecie jak wiele już poświęciła. Kiedyś miała inne marzenia, ale splot okoliczności sprawił, że zdecydowała się opuścić bliskich sobie ludzi. Prawdę o tym, co wydarzyło się zna jedynie ona i zrobiło wszystko by nikt inny ją nie poznał. Swoich sekretów, bolesnych i wciąż ją raniących, nie powierzyła nikomu, czy Aiden pozna je? Dlaczego właśnie teraz znowu znalazł się blisko Blair? Czy to przypadek? A jeśli nie?

Blair do tej pory żyła celem, postawionym sobie dawno temu, podporządkowała mu wszystko, ale czy będzie w stanie go osiągnąć?

 

Tajemnice, zdeterminowana bohaterka, mężczyzna z jej przeszłości, podejrzenia i skrywane intencje. Między innymi z tych elementów składają się na fundamenty „W cieniu kłamstw”, które zostały wykorzystane do zbudowania niesamowicie wciągającej historii. Główna postać oraz sekrety napędzają akcję, w jakiej czytelnik niezwykle szybko dostrzega, że podąża ona w nie do końca spodziewanych kierunkach. B.A. Feder lubi zaskakiwać i nie zdradzać wszystkiego na wstępie, dawkowanie emocji i pewne niedopowiedzenia sprawiają, że napięcie jest odczuwalne od samego początku. Każda z postaci jest częścią fabuły, a nie jedynie ozdobnikiem lub też nic nie znaczącym detalem i w odpowiednich momentach odgrywają dokładnie przemyślane role. Nic nie jest przypadkowe w tej książce, kolejne części uzupełniają opowieść, ale tak, by zbyt dużo nie zdradzać i równocześnie utrzymać niepewność co jeszcze się wydarzy, gdyż potencjalnych możliwości zawsze jest kilka. Coś jeszcze przykuwa uwagę czytających i nie pozwala się oderwać od lektury – emocje, te z przeszłości oraz z teraźniejszości, silne, nie pozwalające o sobie zapomnieć, wciąż obecne i przede wszystkim złożone z wielu odcieni. Widać ich wpływ na bohaterów oraz  na pobudki, jakimi kierują się, są motorem ich działań, czasem pozostają w ukryciu, lecz i tak dają o sobie znać w przełomowych chwilach.

 

Za możliwość przeczytania

 książki 

dziękuję

Autorce

oraz

 

sobota, 7 stycznia 2023

Nieograniczone możliwości

Przedpremierowo:

„Granica możliwości”

Ryszard Ćwirlej

 

Prawda czasu i ekranu ma to do siebie, że wcale nie musi być taka sama. Jeszcze jest jedna, ta która faktycznie wydarzyła się, ale i ona może mieć niejedną twarz, w zależności z jakiego punktu widzenia widzi się ją. Jak więc w tym gąszczu znaleźć to, co właściwie miało miejsce?

 

Rok tysiąc dziewięćset dziewięćdziesiąty, przeszłość wcale nie jest aż tak odległa jak się wydaje, w teraźniejszości panuje chaos i walka o wpływy. Prowadzenie dochodzenia w takich warunkach nie jest proste, zwłaszcza, że to, co jeszcze wczoraj było bezprawiem, dzisiaj zyskało status legalności. Podporucznik Blaszkowski ma przed sobą zagadkę jedynie z pozoru mało znaczącą, prokurator Brygida Bocian bacznie przygląda się tej sprawie. Jego doświadczenie i jej ambicja są doskonałym paliwem śledczym. Może inni nie widzą niczego dziwnego w porzuconym samochodzie przy trasie z Niemiec, dwa trupy też nie robią wrażenia, ale tych dwoje zaczyna szukać punktów zaczepienia. Liczba niewiadomych wcale nie zmniejsza się, wprost przeciwnie, im bliżej sprawdza poszczególne ślady tym więcej pytań. Śledztwo jest bardzo rozwojowe jak się okazuje i sięga w obszary, które podobno już się nie liczą, chociaż czy na pewno? Dokąd doprowadzą stróżów prawa poszlaki oraz intuicja? Pewne rzeczy nie zmieniły się tak większość sądzi …

 

Demokracja. Ogromne możliwości. To, co stare odeszło lub właśnie zwija manatki albo schodzi do podziemia. Czas na nowe i wielu ma zamiar skorzystać z nadarzających się okazji. Jednak pewne sprawy wcale aż tak nie zmieniają się, wiedzą o tym doskonale bohaterowie „Granicy możliwości”. Po części już znani – policjanci, jacy jeszcze nie tak dawno byli milicjantami oraz nowe postacie, jedni i drudzy stają przed wyzwaniami śledczymi, może i różniącymi się od tych znanych z lat osiemdziesiątych, lecz pewne kwestie aż tak szybko nie zmieniają się. Autor akcję pierwszego tomu nowej serii umieścił w czasie gdy rzeczywistość Polskiej Ludowej zostaje zastąpiona demokratyczną. Szara strefa wcale nie ma się gorzej, chaos łatwo wykorzystać, najsłabsi nie mają co liczyć na taryfę ulgową, a najsilniejsi muszą nieustannie pilnować swojej pozycji. Takie okoliczności aż się proszę o solidne śledztwo, takie, w którym nic nie jest pewne, wielowątkowe, przypominające prawdziwą pajęczynę, wabiącą postacie i czytelników. Ryszard Ćwirlej doskonale wykorzystał historyczny moment, jak zawsze stworzył mistrzowski drugi plan i przede wszystkim kryminalną zagadkę, złożoną z intrygujących detali, układających się w skomplikowany całokształt. „Granica możliwości” jest nieustannie zaskakującym  i przede wszystkim rasowym kryminałem, w którym liczy się każde wypowiedziane słowo, wykonany gest. Premierowa część nowego cyklu podniosła wysoko poprzeczkę i równocześnie jest godną następczynią neomilicyjnych poprzedniczek.

 

Premiera:

11 stycznia 

 

Za możliwość przeczytania

 książki 

dziękuję:

 

środa, 4 stycznia 2023

Królowa i księżniczka. Siosty

Nowość:

„Elżbieta i Małgorzata. 

Prywatny świat 

sióstr Windsor”

Andrew Morton

 

Dwie siostry, dwa różne charaktery, do pewnego momentu ich przyszłość wydawała się prosta i łatwa. W końcu były księżniczkami, wnuczkami króla, bratanicami następcy tronu. Życie miało im upłynąć podobnie jak i innym arystokratkom. Tyle, że rzeczywistość okazała się wiele bardziej skomplikowana niż ktokolwiek mógł przypuszczać.

 

Elżbieta i Małgorzata Windsor.  Jeden grudniowy dzień tysiąc dziewięćset trzydziestego szóstego roku zmienił wszystkie plany. Jedna z nich stała się następczynią tronu, a nie tylko numerem w kolejce do niego, natomiast drugiej przypadła rola siostry przyszłej królowej. Mogłoby się wydawać, że obie wygrały kolejny bonus w życiowej loterii, do uprzywilejowanej egzystencji jedynie dodano kolejną korzyść. Czy tak było faktycznie? Tak mogłoby się zdawać, ale jak wiadomo rzeczywistość jest o dużo bardziej skomplikowana i zaskoczy nawet najbardziej przygotowanych i mających plan A, B, C , i tak dalej. Jeden z nich stracił aktualność w cieniu skandalu, w kolejnych nie można było popełnić błędu. Beztroska odeszła, natomiast pojawiły się obowiązki, teraz zostały wystawione na pierwszą linię. Każda z nich miała swoją funkcję do wypełnienia. Starsza i zawsze bardziej odpowiedzialna weszła na drogę, mającą ją poprowadzić do korony. Ścieżka młodszej nie przewidywała zbyt dużych zmian, dla niej przewidziano drugi lub nawet trzeci plan. Jak okazało się, Małgorzata nie dała o sobie zapomnieć i w historii zapisała się jako buntowniczka Królowa Elżbieta nie była biernym obserwatorem dziejowych zmian, ale i ich czynnym uczestnikiem, dla wielu to ikona, niezapomniana i synonim monarszej władzy. Wbrew pozorom i nie jedynie im, pozostały sobie bliskie, wspierały się, zwłaszcza, iż świat zmieniał się, a one wraz z nim, lecz jak zawsze na własnych zasadach, niekiedy nagiętych do oczekiwań innych.

 

Dwie kobiety, całkowicie różne, siostry, córki, małżonki. Królowa i księżniczka. Obie zostały zaskoczone życiowymi scenariuszami, ale czy postawione przed faktami dokonanymi? Andrew Morton pisze nie tylko podwójną biografię niezwykłych osób, ale i przedstawia co sprawiło, że podążyły w takich, nie innych kierunkach. Kilkadziesiąt lat trudno zmieścić na ponad trzystu stronach, chociaż wydaje się, że to nic trudnego. Ale kiedy liczą się szczegóły i pragnie oddać się nie papierowe postacie, lecz ludzi z krwi i kości, taka objętość wcale nie jest zbyt duża. Wprost przeciwnie podczas lektury czytelnik ma wrażenie, że nie czyta, a ogląda niezwykle barwny film, intrygujący, z bohaterami znanymi z lekcji historii. „Elżbieta i Małgorzata. Prywatny świat sióstr Windsor” to nie zestaw suchych faktów przeplatanych plotkami i uzupełnionych datami. Wprost przeciwnie, autor skupia się przede wszystkim na sylwetkach tytułowych kobiet oraz tego, co ich łączyło, nie podziału na przykładne dziecko, dziedziczkę cnót oraz czarną owcę i buntowniczkę. Andrew Morton pokazuje źródła odmienności, lecz i niezwykłej siostrzanej więzi, jaka nie została zerwana pomimo wszystkiego tego, co miało miejsce. Królowa i księżniczka, strażniczka zasad i kontestatorka, czy całkowicie różne? Z pewnością, lecz dzięki temu  nie stały się kopiami i zachowały swoją indywidualność, jaką ograniczały królewskie ramy.

 

Za możliwość przeczytania 

książki dziękuję:

 


 

 

 

poniedziałek, 2 stycznia 2023

Spotkanie

Przedpremierowo:

„Wschodnie świata”

Brittainy C. Cherry

 

Jakie znaczenie może mieć jedno spotkanie? Zwłaszcza takie, po którym nie ma następnego? Zdaje się, iż nic nie znaczyło. Jednak kiedy przynosi z sobą niezapomniane wspomnienia, prędzej czy później da znać jak istotne było i wbrew pozorom nie jest tylko elementem przeszłości.

 

Tamta noc była szalona, impreza halloweenowa, jak zawsze tłum ludzi, mniej lub bardziej nieznajomych, przypadkowe twarze i miejsce również w podobnym charakterze. Przypadkowa znajomość, taka na chwilę, a konkretnie na kilka godzin, po jakiej ślad powinien z pamięci zniknąć równie szybko. Ale Connor i Aaliyah wciąż pamiętają ten wspólnie spędzony czas. Nie wiedzą o sobie prawie nic, lecz ogromne wrażenie jakie zrobili na sobie nawzajem wcale nie zbladło. Lata mijają, ich drogi znowu krzyżują się w najmniej spodziewanym momencie, tym razem poznają prawdę o sobie, lecz czy całą? On intryguje cały Nowy Jork, ona ma odkryć na łamach czasopisma kim jest najbardziej apetyczny kąsek na rynku matrymonialnym Wielkiego Jabłka. Zadanie wcale nie tak łatwe, bo z Connorem Roe liczą się wszyscy, jego legenda wcale nie jest przesadzona, no i trudno mu się oprzeć, temu ostatniemu Aaliyah nie zaprzecza, chociaż jest zakochana w kimś innym. Ale wciąż ma w pamięci tamto halloween, nieznajomego i wieczór, jaki przyniósł z sobą coś zupełnie innego niż oczekiwała. Teraz powinna skupić się na wywiadzie, nie z mężczyzną z przeszłości, lecz kimś realnym, potężnym i … wciąż nie pozwalającym o sobie zapomnieć. Zresztą i Roe pamięta doskonale dziewczynę przebraną za Czerwonego Kapturka, co zrobi gdy ona będzie tak blisko, a nie jedynie wspomnieniem?

 

Dwoje nieznajomych, potem kolejne spotkanie, zdawałoby się, że nadeszło ono zbyt późno i stracono szansę na coś więcej. „Wschodnie światła” jednak nie są opowieścią „o tym, co by było gdyby”, wprost przeciwnie, gdyż jest przecież obecny moment, dający okazję bohaterom na skonfrontowanie swoich wyobrażeń z rzeczywistością. Ta ostatnia przynosi z sobą sekrety, niedopowiedzenia i poczucie, iż na pewne sprawy już jest za późno, ale czy tak jest faktycznie? Autorka postarała się by nie tylko postacie były niepewne, ale czytelnicy także, jak może rozwinąć się historia Connora i Aaliyah kiedy zdaje się, że o jedną osobę za dużo. Pozostaje jeszcze przyjaźń, mająca za fundament wspólnie spędzone chwile kiedyś i w teraźniejszości. Brittainy C. Cherry nie przyśpiesza akcji, pozwala wybrzmieć wątpliwościom, daje czas na przekonanie się o uczuciach, ale również przypomina jak niewiele potrzeba by stracić kogoś bliskiego. Przeznaczenie, los albo zwykły zbieg okoliczności rzadko kiedy ponawiają swoją ofertę, w „Wschodnich światłach” czytający widzą co oznacza wahanie, robienie kroku wstecz, lęk przed zranieniem i jak łatwo zranić kogoś oraz siebie brakiem wiary w miłość.