poniedziałek, 14 września 2020

Więzy krwi

Przedpremierowo
 

 

„Gorsza siostra”

Justyna Bednarek 

Jagna Kaczanowska

Ludzkie losy czasem splatają się w przedziwne wzory, w których odzwierciedla się ogrom emocji im towarzyszących. Czasem początek wcale nie zapowiada tego jak dalej potoczy się życie, wprost przeciwnie, patrząc za siebie można być mocno zdziwionym po jak krętych ścieżkach toczy się i ile w nim przypadku. Jednak czy wiedząc jaki będzie koniec da się dostrzec moment przełomowy, który zaważył na całości?

Los bywa okrutny, może to i banalne stwierdzenie, ale ci, którym z sekundy na sekundę usuwa się ziemia spod stóp wiedzą doskonale, że tak po prostu on jest. Urszula cieszyła się szczęściem swojej córki, wydawało się, że wszystko jest w najlepszym porządku. Jednak jedno słowo przekreśliło aż zbyt wiele. Białaczka. Dlaczego zachorowała na nią Ida? Młoda kobieta, matka, zakochana z wzajemnością w mężu, mająca tak dużo przed sobą? Podstępna choroba zaatakowała i bezwzględnie toczy walkę z kimś, kto tak pragnie żyć. Wynik tej wojny zdaje się przechylać w stronę najgorszą z możliwych. Gdzie szukać pomocy? Medycyna nie jest bezsilna, ale niekiedy potrzebuje czegoś co jednocześnie jest tak blisko, lecz równocześnie nieosiągalnie daleko. Szpik. On jest ostatnia deską ratunku, ale odpowiedniego dawcy brak, a liczy się każdy dzień. Znalezienie go to będzie cud, nikt z rodziny nie może nim być, szeroko zakrojone poszukiwania nie dają efektów. W takiej chwili ktoś łamie dane słowo i tajemnicę powierzoną w konfesjonale. Iwo, kiedyś złożył przysięgi, ale teraz nie chce milczeć gdy ważą się losy człowieka. Gdzieś w przeszłości kryje się osoba mogąca uratować Idę, lecz czy podjęte w przeszłości decyzje nie odebrały szansy młodej kobiecie na wyzdrowienie? Rodzina powinna być oparciem, dawać schronienie przed złem i miłość, lecz czasem nic nie jest oczywiste, a bycie tym gorszym naznacza bolesnym piętnem, o którym zapomnieć trudno. Ból za ból, krzywda za krzywdę, ale prawda nie jest aż tak prosta …

Czasem trudno ubrać w słowa emocje, jakie towarzyszą podczas lektury i tuż po niej, a nawet jakiś czas później. „Gorsza siostra” należy do książek, której fabuła rozwija się w całkiem nieoczekiwanym kierunku, w którym splata się przeszłość, teraźniejszość i przyszłość oraz trzy pokolenia jednej rodziny, a pomiędzy to jest wpleciony niezwykle trudny temat choroby bliskiej osoby. Justyna Bednarek i Jagna Kaczanowska podjęły się wyzwania jakim jest opisanie niezwykle emocjonalnej historii, będącej z jednej strony punktem wyjścia dla rodzinnej sagi, a z drugiej pokazania realiów dramatycznej walki o życie najbliższej osoby. W tej powieści nie ma jednego wątku, skłaniającego do refleksji, każda poruszana kwestia jest ważna, obok której trudno przejść obojętnie. Jeśli do tego dodać dramatyczne tło historyczne oraz to jaki wywiera wpływ na ludzkie wybory to czytelnicy otrzymują niezwykle intrygujące dzieje kilku generacji bohaterek, walczących o siebie i rodzinę, niekiedy wydzierających okruchy tego, o czym marzą. Pomiędzy trudnymi decyzjami i codziennością, w jakiej trzeba zmierzyć się z tym, co przynosi nie zawsze łaskawy los, buzują emocje, budują i burzą mury, tworzą fundamenty pod to, czego jeszcze nikt nie spodziewa się. Pod spokojną powierzchnią rodzinnej egzystencji toczy się nieustanny pojedynek o akceptację, miłość, a więzy krwi czasem ranią niezwykle mocno i pozostawiają po sobie blizny, przypominające o niespełnionych marzeniach, zawiedzionych uczuciach i utraconych złudzeniach. Można się od nich odwrócić, lecz krew i tak w końcu da o sobie znać. Jednak to również zapis rozpaczliwej walki matek o życie dzieci, stojących w obliczu największej straty jakiej można doświadczyć, chwytających się każdego skrawka nadziei by wydrzeć śmierci kogoś najbliższego.

 


Premiera:

12 września




 Za możliwość
przeczytania książki
dziękuję



 

niedziela, 13 września 2020

Spotkanie online




Z okazji premiery 15. tomu ZWIADOWCÓW, wydawnictwo Jaguar zaprasza na spotkanie online z JOHNEM FLANAGANEM 🙂

Spotkanie odbędzie NA ŻYWO w najbliższy poniedziałek, 14 września, o godz. 14.00.

Czytelnicy mogą kierować pytania do Autora - w komentarzach do aktualności na stronie Lubimyczytac.pl:
https://lubimyczytac.pl/wez-udzial-w-spotkaniu-...

Pięciu autorów najciekawszych pytań zostanie nagrodzonych pakietem książek 🙂

Rozmowa z pisarzem będzie transmitowana w serwisie lubimyczytać.pl, 

a także na kanale LC.TV w serwisie YouTube.
 Będzie można także oglądać ją na ​​​fanpage'u Lubimyczytac.pl oraz na Facebooku wydawnictwa Jaguar.

Link do wydarzenia: https://www.facebook.com/events/2713205808901943/

sobota, 12 września 2020

Szansa



„Mężczyzna z tuszem 
na dłoni”
Niepokorni tom 1
Monika Joanna Cieluch

Niekiedy wydaje się, że ta jedna, jedyna, szansa została całkowicie stracona, a wszystko co się z nią wiązało odeszło raz na zawsze. Upływ czasu bywa dobrym lekarstwem, tak samo jak i codzienność, w jakiej szuka się po prostu zapomnienia. Jednak czy da się wymazać wspomnienia, szczęśliwe chwile i wspólną przeszłość? Można spróbować, ale z jakim skutkiem?

Tego spotkania ani ona, a tym bardziej on, nie spodziewali się, te kilka lat jakie dzieliło ich od ostatniego spotkania wiele zmieniło w ich życiu. Kiedyś Hanię i Kubę łączyło coś, co wydawało się, że będzie obecne już zawsze. Niestety nic nie potoczyło się tak jak tego chcieli, wręcz przeciwnie. Teraz są starsi, ułożyli sobie życie z dala od siebie, mają za sobą sukcesy, a przed sobą przyszłość o jakiej marzyli, lecz nie razem, lecz osobno. Czy da się zapomnieć o tym, co było i po prostu wrócić w teraźniejszości do przeszłości? Kuba wie, że nie ma wiele do stracenia, poza swoim sercem, natomiast Hania ryzykuje tak wiele otwierając drzwi z szyldem z imieniem kogoś, kto był jej tak bliski. Jednak za moment może być za późno na przekonanie się co by było gdyby … gdyby nie dała im szansy, chociaż czy powinna podjąć to ryzyko? Kiedyś wszystko się tak mocno skomplikowało, a ona ma przed sobą tak przyszłość, w jakiej nie brała pod uwagę mężczyzny, jaki był dla niej tak ważny. Podobno nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki. Co w sytuacji gdy może nigdy się z niej nie wyszło …?

Co jest z tą pierwszą miłością, że tak często pozostaje w człowieku na zawsze? Czasem jest jedynie wspomnieniem, do którego uśmiechamy się przypominając sobie jej czar, ale niekiedy wraca jak bumerang w najmniej oczekiwanym momencie, burząc staranny scenariusz na życie? Sięgając po książkę „Mężczyzna z tuszem na dłoni” najlepiej zarezerwować sobie czas dla siebie, wieczór lub popołudnie, w zależności od możliwości, dobrą herbatę i po prostu rozpocząć lekturę. Na co trzeba być przygotowanym? Na wszystko czyli na tak wydawałoby się przereklamowany uczuciowy rollercoaster, w tym przypadku wcale takim nie jest, bohaterów – kontrastowych w każdym szczególe oraz emocje, drzemiące w prawie każdej scenie. Historia Hani i Kuby  ma w sobie to, co tak bardzo lubimy w obyczajowych historiach, chociaż z tego samego powodu przeżywamy z nimi wzloty i upadki oraz wszystkie decyzje jakie podejmują. Monika Joanna Cieluch nie oszczędza bohaterów, jacy wyszli spod jej pióra, ale także i czytelników, jedni i drudzy muszą sobie poradzić z niełatwymi emocjami wahającymi się od nadziei, szczęścia, zwątpienia, ogromnego bólu po próbę uwierzenia, że jeszcze nie wszystko stracone. Tak łatwo stracić z oczu to, co najważniejsze i tak trudno zaufać jeszcze raz, a w „Mężczyźnie z tuszem na dłoni” jest to ukazane od podszewki. Nie ma w tej opowieści unikania trudnych tematów, pokazania błędów oraz zapłaty za nie, ale jest również radość z chwil wspólnie spędzonych oraz determinacja by odmienić swój los. Czytający otrzymują lekturę, przy której czas na chwilę zatrzymuje się, a potem mknie jeszcze szybciej, w rytm przewracanych kartek, na jakich kryją się losy trojga ludzi, uwikłanych w skomplikowaną sieć uczuć, w jakiej jest o jednego człowieka za dużo.





 Za możliwość
przeczytania książki
dziękuję
wyd. Inanna

piątek, 11 września 2020

To, co najważniejsze

„A curse so dark and lonely”

Brigid Kemmerer

 

Wystarczy niewiele albo raczej bardzo dużo, bo odwaga wcale nie jest czymś błahym, by znaleźć się tam, gdzie człowiek nie spodziewa. Potem nie można zrobić już kroku w tył, a jeśli nawet taka możliwość pojawia się to czy warto go zrobić? Niekiedy niespodziewany zwrot w życiu, wydający się ogromnym nieporozumieniem, może stać się niepowtarzalną okazją, taką jedną jedyną, by zdobyć wszystko to o czym nawet nie marzyło się.

 

W jednej chwili Harper znajdowała się ciemnym zaułku gdzie w Waszyngtonie, a potem znalazła się gdzieś gdzie nie było nic znajomego, a nawet więcej i to ostatnie właśnie było najbardziej niesamowite. Być z daleka od tego, co znane to jedno, ale dowiedzieć się, że    może jest się częścią klątwy, w pobliżu czai się potwór, a przystojny książę jest przeklęty to bajka zupełnie nie w stylu dziewczyny. Czy to w ogóle jest możliwe? Wszystko wskazuje, iż tak i co gorsza drogi powrotu do domu jakoś nie da się odnaleźć. Harper nastroju do żartów nie ma, lecz jeśli już wylądowała, przypadkiem czy też nie, właśnie w tym miejscu nie zamierza leżeć i pachnieć. Książę Rhen przekonuje co jest w stanie zrobić jedna zdeterminowana osoba, do której takie słowa jak „nie można”, „nie wolno” lub „to niebezpieczne” w ogóle nie dociera. Tym razem nic nie jest takie jak w przypadku poprzedniczek, one przegrały, czy i Harper to czeka? Klęska oznacza, że dramat dalej będzie trwać, ile człowiek jest w stanie znieść i nie poddać się? Czasem kiedy jest się gotowym na koniec pojawia się szansa na coś odwrotnego, na co się nie liczyło …

 

Nie za siedmioma górami, tyleż morzami czy też niedostępnymi lasami, ale w książce Brigid Kemmerer możemy odnaleźć świat, do którego wchodząc na pierwszej stronie zatracamy się na kolejne prawie pięćset. Co urzeka aż tak w tej historii? Trudno powiedzieć, bo najłatwiej stwierdzić, że wszystko i to wcale nie załatwia sprawy odpowiedzi, lecz wręcz staje się dopiero jej początkiem. Dlaczego? Autorka nie tyle opowiedziała na nowo, co, na kanwie popularnej baśni, napisała własną, intrygującą na każdym kroku, niebanalną i przede wszystkim niesamowicie klimatyczną. Piękna i Bestia? Ależ oczywiście, tyle, że jedna i druga postać to o wiele więcej niż ktokolwiek by się spodziewał, tak samo jak i ich perypetie, tło oraz drugi plan. Proste schematy nie mają zastosowania w „A curse so dark and lonely”, zło, dobro, piękno i brzydota są jedynie punktami wyjścia do pokazania co kryje się pod nimi albo raczej czego stanowią maską. Mrok spowija całość powieści, lecz on też ma wiele oblicz, jest niejednoznaczny, czasem okrutny, ale i ma w zanadrzu tajemnicę. Książka Brigid Kemmerer jest napisana niezwykle obrazowo, nie brak w niej wyrazistości, ostrości, lecz także romantycznych odcieni, również nieoczywistych i mających w sobie odcień gotyckości w najlepszym wydaniu. Realność, baśniowość, wyraziści bohaterowie i przede wszystkim wirtuozersko poprowadzone wątki, buzujące emocjami, sprawiają, że czytając „A curse so dark and lonely” nie jesteśmy jedynie odległymi obserwatorami, lecz naocznymi świadkami tego, co ma miejsce. Fantastyczny cień dodatkowo podkreśla wątki fabuły, tworzące wirtuozerską opowieść o winie, karze, dojrzewaniu i odkrywaniu czym jest dziedzictwo, ile znaczy przyjaźń oraz czym jest prawdziwa miłość. Niebanalny, zaskakujący, mający w sobie to „coś” pomysł został przełożony na słowa, zdania, rozdziały, który staje się niesamowitą czytelniczą przygodą.




 Za możliwość 


przeczytania książki


dziękuję:


 

środa, 9 września 2020

Zapowiedź


ZAPOWIEDŹ





Autorka jest uczennicą najwybitniejszego na świecie specjalisty od wykrywania kłamstw - Paula Ekmana. Współpracuje z policją i prywatnymi detektywami, pomaga w śledztwach gospodarczych, uczy rekruterów. Na jej szkolenia trzeba zapisywać się z wielomiesięcznym wyprzedzeniem.


W swojej pierwszej książce uczy, że nie musimy czytać w myślach, by rozpoznać kłamstwo.

Jak ciało zdradza, że kłamiemy?

Co można zrozumieć patrząc na tatuaż na lewym przedramieniu?

Jak kłamią mężczyźni, a jak kobiety?

Na co zwracać uwagę podczas rekrutacji?

Jak rozpoznać patologicznego kłamcę?


Czego dowiemy się z książki:

· Jak rozpracować drugiego człowieka, czyli czego możemy się dowiedzieć z postawy, sposobu chodzenia, wyglądu, mimiki, a nawet charakteru pisma.

· Jakie są typy niewerbalnych wskaźników kłamstwa?

· Jak kłamią kobiety, a jak mężczyźni, czyli kłamstwo w związku i na randce.

· Jak rozpoznać patologicznego kłamcę i jak się przed nim chronić?

· Jak wygląda praca profilera?

wtorek, 8 września 2020

Magia marzeń


„Marzenia mają twoje imię”
Karolina Klimkiewicz

Czasem przypadek sprawia, że świat nabiera całkiem innych barw, smaków i przede wszystkim wkradają się do niego zupełnie nowe emocje. Czy  zaryzykować i otworzyć pozwolić komuś na otwarcie drzwi do swojego świata? A może to zaproszenie do czegoś zupełnie innego, co może pokazać go od całkiem innej strony, która do tej pory była niedostrzegana.

Kiedy przyszłość ma być całkiem inna niż była planowana albo raczej wydaje się, że nic z niej nie pozostało trudno patrzeć optymistycznie na świat. Jeszcze przed momentem Cedric był pewien co się wydarzy, a chwile później okazało się, że nic nie warte były słowa kogoś mu bliskiego. Letty wydaje się taka beztroska, młoda i jest jego całkowitym przeciwieństwem, lecz krok po kroku wchodzi w jego życie, bez zbędnych obietnic, za to odkrywając to, co dla niej jest ważne, a on nie zauważał. Czy tak dwoje różnych ludzi może połączyć coś z sobą? Patrzeć w tym samym kierunku wcale nie jest trudno, ale zobaczyć to samo i zrozumieć co się widzi to już całkiem inna sprawa. Niekiedy wystarczy niewiele by dostrzec to, co najważniejsze, ale trzeba się śpieszyć, bo czas nie stoi w miejscu, a los szykuje niespodzianki …

Rozpoczynając czytanie niektórych książek nawet nie spodziewamy się co kryje się w nich, a kiedy ją kończymy czytać pozostają niezwykle silne emocje i refleksje dotyczące tego, co ważne w życiu. „Marzenia mają twoje imię” kryją w sobie historię, która wydaje się zwyczajna, lecz to pierwsze wrażenie dość szybko zaczyna być zastępowane przez inne, że rozpoczęliśmy właśnie lekturę, jaka pozostanie w nas na dłużej i nie będzie można łatwo odsunąć jej od siebie. Karolina Klimkiewicz z niezwykłą delikatnością opowiada o sprawach najtrudniejszych bez mówienia wprost, ale i też bez kluczenia, łączy dramat z nadzieją i przede wszystkim pisze o otwieraniu się na coś, nie nowego, lecz wcześniej ignorowanego. Dwoje głównych bohaterów różni wszystko, ale niekiedy kilka słów, przypadkowe spotkanie i po prostu chęć poznania drugiego człowieka staje początkiem czegoś, co nadaje sens życiu, w prawdziwym jego znaczeniu. Krok po kroku odkrywamy wraz z nimi świat jaki jest wokół nich i tak naprawdę nas, autorka strona po stronie otwiera im i nam oczy na to, co nas otacza, co może być ważne jeśli tylko damy sobie szansę wyjścia poza codzienność. Nie da się uciec od uczuć kiedy czyta się „Marzenia mają twoje imię”, one są obecne na każdym kroku i jest ich cała gama, od rozczarowania, gniewu, przyjaźni, aż po miłość, w różnych jej odcieniach. Po wirtuozersku oddane kolorują powieść, nadają jej smaku i przede wszystkim od nich wiele rozpoczyna się, nadając teraźniejszości wartości, pokazując jak jest cenne tu i teraz oraz ludzie będący przy nas. Strona po stronie widzimy jak można nauczyć się doceniać codzienność, proste przyjemności i przede wszystkim zauważać szanse do bycia po prostu szczęśliwym. Książka Karoliny Klimkiewicz to lekcja jak urzeczywistniać swoje marzenia, wbrew wszystkiemu oraz wszystkim, ile może dać wiara w drugiego człowieka, jeśli tylko zaryzykuje się i po prostu wyjdzie się ze swojej skorupy.


 Za możliwość
przeczytania książki
dziękuję
wyd. Inanna