wtorek, 18 lutego 2014

Marzenia bywają różne ...

Uśpione marzenia
Natalia A. Bieniek
O czym można marzyć jeżeli ma się wszystko czego inni pragną? Pewnie o tym, co jeszcze jest do zdobycia, a o czym większość nawet nie śni. Anka ma wszystko co jest poza zasięgiem Ewy, zresztą zawsze umiała osiągnąć to, co sobie założyła. Starsza, stawiana zawsze za wzór, jako dorosła uosabia sukces i ta młodsza - całkowicie różna , idąca przez życie zupełnie odmiennie, mająca na siebie inny pomysł niż siostra. Dwie kompletnie niepodobne osoby, połączone jednak siostrzanymi więzami, jakie zdają się  w ogóle nie być dostrzegane. Różni je tak wiele, ale coś je również łączy ...
Łatwo jest oceniać i dawać dobre rady, w końcu z boku lepiej widać cudze błędy, trudniej jest dostrzec własne. Anka w oczach Ewy jest chodzącym ideałem, zresztą czy może być inaczej? Przecież szybko awansuje, ma wspaniałe dzieci, kochającego męża i dom w odpowiedniej dzielnicy. Ewa nie ma niczego z tej listy i pewnie jakoś dotkliwie by tego nie odczuła, gdyby nie "zatroskanie" bliższych i dalszych krewnych. Przecież powinna chcieć tego, co ma jej siostra no i próbować to zdobyć. Jednak jakoś młodsza z sióstr jest odporna na wszelkie naciski, chociaż "dobre rady" wszelkiej maści "życzliwych" nieraz popsuły jej humor. Dlaczego kobiety aż tak się różnią? Jakby nie było wychowały się w tym samym domu, w identycznych warunkach, a jednak każda z nich poszła całkiem inną drogą. Czy jeden przełomowy moment i słowa wypowiedziane pod wpływem impulsu mogą zbliżyć ze sobą Ankę i Ewę? Jedna z nich dostrzega coś więcej niż tylko dopracowany w każdym szczególe portret, reakcja drugiej zaskakuje bliskich. To niemożliwe by tak wszystko się potoczyło, nigdy jeszcze Anka w taki sposób nie zachowywała się. Ewa zostaje postawiona w sytuacji, która jest dla niej zupełnie nowa. Obie są zaskoczone tym co dzieje się w ich życiu, nie tak miało być ... Gdzie szukać przyczyn obecnego stanu sióstr? Może odpowiedź znajduje się w przeszłości? Tylko ona wydaje się je łączyć, ale jednocześnie i dzielić, pozostaje jeszcze przyszłość, która jeszcze nie tak dawno dla każdej z nich rysowała się zupełnie inaczej ... Jakie uśpione marzenia skrywa Anka, a jakie Ewa?
Rozpoczynając lekturę książki miałam całkiem jej inny obraz, wydawało mi się, że kanwa fabuły będzie podobna do innych historii. Jednak szybko przekonałam się, że pozory mogą mylić, a za tym, co wydaje się znane jest coś całkiem odmiennego. Opowieść o dwóch siostrach nie jest ani schematyczna, ani przewidywalna, osią akcji są relacje siostrzano-rodzicielskie z kategorii tych w jakich nie dostrzega się niczego negatywnego dopóki nie spojrzy się na nie z bliska. Dwie bohaterki, tak różne, jak różnią się od siebie sukces i porażka, ale czy na pewno są one tym, za co je większość uważa? "Uśpione marzenia" to zagmatwane emocje, trudne uczucia i poznawanie siebie oraz swoich bliskich od strony, o której najczęściej nie chce się myśleć. Autorka sięga głęboko w relacje pomiędzy obiema kobietami, nie waha się oceniać ich postępowania, wskazywać błędy. Ale daje także czytelnikowi możliwość własnej interpretacji wydarzeń i szukania odpowiedzi na nie zadane wprost pytania - dlaczego stały się tym kim są obecne, co je zmieniło i pchnęło właśnie na tę, a nie inną drogę. Czasem prawdziwe marzenia są uśpione, a ich miejsce zajmują pragnienia innych ...





Za możliwość przeczytanie książki dziękuję
         portalowi Duże Ka i wyd. Replika

niedziela, 16 lutego 2014

Ogród marzeń

"Ogród tajemnic"
Barbara Freethy


Sylwester kojarzy się z szampańską zabawą, pożegnaniem starego roku i przywitaniem nowego, wszystko to oczywiście powinno przebiegać w gronie osób, wśród których czuje się człowiek co najmniej dobrze. Jednak czasem teoria i najlepsze chęci to jedno, a praktyka tworzy całkiem inny scenariusz, będący raczej prawdziwą satyrą i koszmarem w jednym ...

Zatoka Aniołów dla Charlotte to jednocześnie miejsce z jakim ma najlepsze i najgorsze wspomnienia. Po latach jedne i drugie wcale nie zbladły, wręcz przeciwnie ranią i dają siłę, ale pomiędzy nimi pojawia się szansa na coś nowego, mającego źródło w przeszłości niezbyt odległej i tej o wiele starszej. Ostatni dzień roku dla pani doktor jest dniem dość stresującym, chociaż wszystko zapowiadało się dość "nieszkodliwie" skończyło się podejrzeniem jej jako sprawczyni napadu na żonę burmistrza. Na tym nie koniec kłopotów, wręcz przeciwnie, śledztwo ujawnia kilka nowych wątków, lecz wciąż w samym centrum zainteresowania policji pozostaje Charlotte Adams. Jak dowieść swojej niewinności jeżeli wszystkie poszlaki wskazują właśnie na ciebie, a przy kilku następnych okazjach, po raz kolejny, znajdujesz się w niewłaściwym miejscu i czasie? Pozostaje jeszcze sprawa alibi, które wszystkie problemy związane z sylwestrową aferą rozwiązałoby, lecz z powodu wielebnego i komendanta nie istnieje, a raczej jest dość niewiarygodne. No i pozostaje wciąż sprawa uczuć - prawdziwego trójkąta, w jakim nie brak namiętności, zdrad, bólu i nadziei na przyszłość. Nie łatwo zapomnieć o tym co było, zresztą nie każdy tego chce, Andrew wiele wymazałby ze swej przeszłości, ale na pewno nie chwile z Charlotte, ta wciąż pamięta co łączyło ją z tym złotym chłopcem i jak to się zakończyło, teraz jednak nie jest już tą zakochaną w szkolnej gwieździe nastolatką. Joe Silveira zna siłę młodzieńczych uczuć, lecz zdaje sobie sprawę, że ludzie zmieniają się i ich uczucia także. Każde z nich musi sobie odpowiedzieć na pytania: czy chcą by Zatoka Aniołów stała się ich prawdziwym domem i kogo tak naprawdę kochają. Kiedyś Charlotte uciekała do czarodziejskiego ogrodu gdzie zawsze mogła liczyć na wysłuchanie przez przyjaciółkę, która istniała jedynie w jej wyobraźni. Dorosła kobieta nie wierzy w dziecięce urojenia, lecz czy na pewno była to jedynie fantazja? Anioły przybierają różną postać, czasem powrót do chwil kiedy było się szczęśliwym pozwala spojrzeć na teraźniejszość z całkiem inne perspektywy i podjąć właściwą decyzję ...

Kolejna wizyta w Zatoce Aniołów upłynęła pod znakiem zagadki kryminalnej i uczuciowego trójkąta, oczywiście ważnym wątkiem jest tragedia sprzed ponad stulecia, która legła u powstania urokliwego miasteczka. Jak tym razem potoczyły się losy głównych bohaterów? Zwycięży przeszłość czy przyszłość? O czym chcą chcą zapomnieć, a jakie dawne błędy dają o sobie znać po latach? Barbara Freethy w kolejnym tomie cyklu zadbała by czytelnicy z niecierpliwością śledzili fabułę, a zakończenie dało odpowiedzi na zadane w niej pytania. Nie jest łatwo stworzyć kolejny opowieść serii tak by nie powielała tego, co już było, lecz i nie straciła nic z uroku poprzednich części. "Ogród tajemnic" odkrywa następną tajemnicę Zatoki Aniołów i przedstawia kolejne perypetie uczuciowe kilku postaci. Jednak co najmniej jeszcze kilka czeka na rozwiązanie ...

 
Książkę przeczytałam 
  dzięki uprzejmości  

sobota, 15 lutego 2014

Misz-masz czyli stosik powalentynkowy ;)

Historia, Bond - James Bond i uczucia czyli





"Bond o Bondzie" Rogera Moore`a (wyd. Rebis i Matras)
"Religia" Tima Willocksa (wyd. Rebis)
"Dwanaścioro z Paryża" Tim Willocksa (wyd. Rebis"
"Uśpione uczucia" Natalii A. Bieniak (wyd. Replika)

czwartek, 13 lutego 2014

Kocia opowieść

"Szczęście jest kotką"
Eva Berberich


Niespodzianki mają to do siebie, że zaskakują, pozytywnie lub negatywnie, ale na pewno nie pozwalają człowiekowi na obojętność. Jedni je lubią, inni wprost przeciwnie, ale uniknąć ich nie sposób, pojawiają się nagle i mogą zmienić wiele, szczególnie gdy są pod postacią kota ...

Rudo-białe cudo z turkusowymi oczami i opadniętymi skarpetkami na tylnych łapkach oraz różowym noskiem z małą plamką. Gałganka. Wnuczka Mefistolesa, która przybyła do domu, gdzie jeszcze nie tak dawno mieszkał jej dziadek, w pudełku po ciepłych lodach, smakołyku księdza proboszcza. Kotka. Po prostu szczęście, jakie doceniają jedynie ci, którzy kocią niezależność szanują. Niespodziewany dar okazuje się lekiem na wszystko, a nawet więcej, na dodatek jest chodzącą encyklopedią i filozofią również. Gałganka nie pozwala przejść komukolwiek obok siebie obojętnie, zresztą od razu wiadomo, kto tu rządzi - ona. Jedyną opcją jest przyjąć jej punkt widzenia lub starać się go zrozumieć, chociaż jedno i drugie nie jest łatwe i wielu musi się tego nauczyć, innej drogi nie ma jeżeli chce się żyć w zgodzie z Gałganką i jej panią. Obie doskonale wiedzą, że bez siebie ich życie nie byłoby takie interesujące, szczególnie dla tej drugiej, bo przecież wiadomym jest, iż człowiek jest od głaskania, karmienia smakołykami, zabawiania i otwierania drzwi. Wnuczka Mefistolesa zdaje sobie sprawy ze swej unikatowości, której źródłem jest nie tylko jej gatunek, lecz przede wszystkim płeć, kotki to istoty o wiele lepsze od kocurów i to pod każdym względem. Wszystkie te prawdy czasem pewnym ludziom trudno przyjąć, myślą, że to wokół nich świat się kręci, ale upór w krzewieniu wiedzy pozwala nadrobić wszelkie zaległości. W końcu  Gałganka jest przedstawicielką niezwykłego gatunku, bez którego człowiek zginąłby marnie ...

"Szczęście jest kotką" to opowieść niezwykła i to nie jedynie z powodu głównego wątku czyli niezwykłej kocio-ludzkiej przyjaźni, ale przede wszystkim z racji narracji - dwugłosowej - autorki i kotki Gałganki. Obie bohaterki są niezrównane w swoich rozmowach, dysputach filozoficznych i wykładach o kociej wyższości oraz wkładzie w człowieczą historię. Historia opowiadana w tak niecodzienny sposób może wydawać się nieprawdopodobna jedynie tym, którzy nie mieli nigdy oddanych przyjaciół, kocich, psich lub jakichkolwiek innych. Czasem książka Evy Berberich wywołuje śmiech, a czasem refleksję nad egzystencją, wiele w niej celnych spostrzeżeń, tym bardziej dających do myślenia, że są przedstawiane z niezwykłej perspektywy. Perypetie niezależnej kociej, młodej, damy oraz dwojga ludzi stanowią ciekawą i niespotykaną lekturę, w jakiej w tle rozbrzmiewa Bach, łosoś jest łapówką, a niezależność, chadzanie własnymi ścieżkami oraz prawdziwa miłość, nie zawsze od pierwszego czy drugiego wejrzenia, stanowią oś fabuły. Szczęście jest kotką i o tym teraz mogą przekonać się wszyscy, wystarczy przeczytać książkę Evy Berberich!


 
Książkę przeczytałam 
  dzięki uprzejmości  

wtorek, 11 lutego 2014

Droga do zatracenia

"Cześć, 
mam na imię Michał"
Michał Krupa


Najłatwiej jest powiedzieć - "mnie to nie dotyczy", inni to co innego, ale nie my. Przecież doskonale wiemy gdzie przebiega granica pomiędzy tym co stanowi rozrywkę, relaks lub chwilę oddechu od stresu dnia codziennego, a tym jest problemem. Wyraźna gruba linia wyznacza krawędź tego co jeszcze akceptowalne od tego co już jest zagrożeniem. No i jest jeszcze nasz rozsądek, który zawsze ostrzeże przed popełnieniem błędu. Zresztą tyle czytaliśmy, słyszeliśmy i widzieliśmy na ten temat, że doskonale wyczujemy moment gdy zagrożenie będzie blisko nas. Czym jest to, coś, znane nam tak dobrze? Uzależnienie, jedno słowo w jakim zawiera się dramat nie tylko jednego człowieka, tragedia jego bliskich i zrujnowane życie. Ale na początku wszystko wydaje się inne, niegroźne, tymczasowe albo nawet jednorazowe, ot takie odstępstwo od codzienności, po prostu chwila zapomnienia ... Czy jeden moment może zmienić wszystko? Banalna odpowiedź - tak, oczywiście, lecz dotycząca każdego innego człowieka, jednak na pewno nie nas ...

Na pierwszy rzut oka nic się nie dzieje, dzisiejszy dzień upłynie podobnie jak wczorajszy, jutrzejszy będzie taki sam jak dzisiaj. Praca, dom, rodzina, przyjaciele i tak w kółko, lecz tak żyją wszyscy dokoła, liczy się sukces, jaki zaprocentuje w przyszłości. Świat stoi otworem przed tymi, którzy wiedzą czego chcą, a Michał wie dokładnie czego pragnie i jak to zdobyć. Nikt i nic nie stanie mu na drodze do osiągnięcia tego, co zaplanował. Relaks też mu się należy, a potem znowu do rutynowego kieratu, nic nadzwyczajnego, po prostu mały dreszczyk emocji dający szczęście. Nigdzie nie widać żadnego haczyka, jakiekolwiek niebezpieczeństwa, jednorazowa przyjemność nie jest niczym złym. Jednak ziarno zostało zasiane, incydentalne zdarzenie staje się ciągiem podobnym epizodów, niezauważanych przez nikogo, nawet przez samego zainteresowanego. Krok za krokiem Michał pogrąża się w labiryncie marzeń, stających się coraz częściej koszmarami i to na jawie, ale przecież jeszcze tylko jeden, jedyny raz i wszystko się zmieni ... Aż do następnego dnia, tygodnia, miesiąca, bo ta spirala pragnienia nie ma końca i jest nie do zaspokojenia ...

Do czego można przyrównać uzależnienie? Autor książki "Cześć, mam na imię Michał" zestawia je z ogrodową rośliną, co może wydawać się niecodziennym pomysłem, lecz po chwili zastanowienia okazuje się jak najbardziej trafnym. Michał Krupa w pozornie małej objętości umiał zmieścić opowieść o człowieku, jaki z samego szczytu, zdobytego samodzielnie, spada, również jedynie dzięki sobie, na samo dno. Zdawałoby się, że to prosta historia, jakich już opowiedziano wiele, jednak gdy czyta się tę konkretną w jakiej jest narracja pierwszoosobowa, nabiera ona innych barw, bardziej rzeczywistych i zanika mur pomiędzy bohaterem i czytelnikiem. Prawda okazuje się aż nadto realna, a jej detale raz za razem są powodem pytań - czy faktycznie tak krótka droga prowadzi do zatracenia siebie samego i tego, co jeszcze przed momentem było najważniejsze w życiu? Kiedy jest się postronnym obserwatorem łatwo powiedzieć - wiem gdzie zaczyna się nałóg. Przecież znanych jest wiele jego przykładów i początków, ale kiedy ogląda się właśnie taką chwilę, gdy ziarno uzależnienia trafia w umysł człowieka i zaczyna w nim kiełkować sprawa wygląda całkiem inaczej. Splot okoliczności lub raczej ludzkich wyborów zaczynają tworzyć mur oddzielający rzeczywistość od tego, co jedynie ją udaje. Wystarczy pomyśleć, że jeszcze ten ostatni raz, a potem nigdy więcej by zrobić krok na drodze ku własnej zagładzie. Po nim nic już nie będzie takie jak było, chociaż to już jest nie do dostrzeżenia ...



poniedziałek, 10 lutego 2014

Spotkanie autorskie- „Tola Mankiewiczówna. Jak za dawnych lat”


Dom Wydawniczy Rebis
 oraz 
Klub Księgarza  
zapraszają na spotkanie 
z
Ryszardem Wolańskim
promocję książki
„Tola Mankiewiczówna. Jak za dawnych lat”
czwartek 13 lutego godz. 18:00, Warszawa, Rynek Starego Miasta 22/24

Spotkanie poprowadzi Dorota Koman, fragmenty przeczyta Maria Gładkowska, a Teresa Kramarska zaśpiewa kilka piosenek z repertuaru Toli.
 
 

niedziela, 9 lutego 2014

Nikiszowska przygoda

"Jak Maciek Szpyrka 
z dziadkiem po Nikiszowcu wędrowali"
Magdalena Zarębska


Czy można przeżyć jakieś przygody podczas popołudnia spędzonego z dziadkiem i babcią? Maciek nie może doczekać się odwiedzin na Nikiszowcu, gdzie wszystko jest zupełnie inne i przypomina bajkowy świat. Zamiast betonowych bloków, są ceglane mury i brama przypominająca tę w zamku, chociaż nie ma zwodzonego mostu to i tak za nią wszystko jest całkiem inne. W oknie z czerwoną ramą widać postać babci, która podobnie jak i wnuczek nie może doczekać się spotkania. Jeszcze tylko moment, napomnienie mamy by być grzecznym i już można wpaść w babcine objęcia. Czas na nikiszowską przygodę!

O pierwszą zatroszczył się już dziadek, ma pewien sekret, w jakim ważną rolę ma odegrać właśnie Maciek. Od niego właśnie zależy czy wszystko się uda, wystarczy, że sprytnie pomoże starszemu panu w niepostrzeżonym wyjściu. Dlaczego wszystko odbywa się w tajemnicy? To okaże się już niebawem, dziadkowska misja jest bardzo ważna, a wnuczek dzięki niecodziennym okolicznościom pozna wiele ciekawych miejsc i osób. Ceglane mury kryją niejedną opowieść, podobnie jak i ludzie spotykani po drodze. No i jeszcze sam dziadek również ma do zdradzenia coś niecoś ze swej przeszłości. Wspólna wędrówka obfituje w wiele niespodziewanych wydarzeń, które miały mieć całkiem inny przebieg. Kto jednak powiedział, że przygody trzeba wcześniej zaplanować? Najlepsze są te niespodziewane, a gdy towarzyszą im niesamowite opowieści o Skarbku to mają one jeszcze lepszy smak!

Książka Magdalena Zarębskiej to opowieść nie tylko dla młodszych czytelników, ale i dla starszych także stanowi niezwykłą podróż po miejscu, gdzie przeszłość jest na wyciągnięcie ręki. Nikiszowiec oglądany z perspektywy dziecka okazuje się czarodziejskim miejscem, a dodatkowo gdy wycieczka odbywa się w towarzystwie dziadka i babci nabiera dodatkowego smaku. Autorka zadbała nie tylko o to by czytający poczuli ducha Nikiszowca, lecz również usłyszeli go, ponieważ każda strona zawiera tekst w języku polskim oraz gwarze śląskiej - dokładniej katowicko-mysłowickiej. "Jak Maciek Szpyrka z dziadkiem po Nikiszowcu wędrowali" albo "Ô tym, kiej Maciek Szpyrka cuzamen ze starzikiem wondrowoli pō Nikiszu" to oprócz niezwykły sposób na poznanie ciekawego miejsca, ale i górniczych legend. Rzadko kiedy mam okazję czytać teksty w gwarze i muszę przyznać, że pomimo, iż często zdarza mi się nią mówić, a raczej godać, to co innego jest to samo przyswajać w formie tekstu. Ciekawa historia z dodatkowymi smaczkami w postaci dwujęzyczności oraz ślaskimi legendami oraz nikiszowskimi krajobrazami. Dla jednych to powrót do lat dziecięcych, inni mają szansę odkryć perłę, o jakiej do czasu do czasu słychać, dla wszystkich książka Magdaleny Zarębskiej może być podróżą do intrygującego miejsca i początkiem odkrywania tego, co już tuż obok, lecz wciąż pozostaje nieznane.


 
Książkę przeczytałam 
  dzięki uprzejmości  



sobota, 8 lutego 2014

Krzyk niewinnych

"Pożegnanie wolności"
Sara Blaedel

Co czuje matka, gdy porzuca swoje nowo narodzone dziecko? Dlaczego decyduje się na taki krok?

Przecież to tylko bezbronny człowiek, którego życie zależy całkowicie od splotu okoliczności i przypadkowej osoby, która może, ale wcale nie musi znaleźć się w odpowiednim miejscu i czasie, by uratować ludzkie życie...

Camilla Lind od lat zajmuje się kryminalną kroniką w popularnej kopenhaskiej bulwarówce. Mniejsze i większe przestępstwa nie są dla niej czymś niezwykłym, nawet krwawe miejsca zbrodni nie robią już na niej zbyt dużego wrażenia. Nie, nie ogarnęła jej znieczulica, po prostu stara się zachować dystans do tego, co jest jej udziałem w godzinach pracy. W ten sposób może oddzielić życie zawodowe od prywatnego, chociaż trudno nie przenosić emocji związanych z cudzym bólem i tragedią, które ogląda się często. Louise Rick również na co dzień boryka się z podobnym problemem. Jako policjantka jeszcze mocniej narażona jest na splatanie się obydwu życiowych rozdziałów. Każda z nich inaczej radzi sobie z podobnym problemem, obie wspierają się od lat, przyjaciółkami są o dziecka, a ich zawody pozwalają im czasem rozumieć o wiele więcej niż by chciały. Tym razem jednak okazuje się, że sprawy, jakie są ich udziałem weszły w ich umysły i emocje o wiele głębiej. Szczególnie odczuwa to Camilla. Znalezienie przez jej syna porzuconego noworodka stawia ją na pozycji całkowicie innej niż do tej pory, jest czynnym uczestnikiem tego, co ma miejsce, a nie jedynie postronnym obserwatorem. Z jednej strony odzywają się uczucia, jakie umiejętnie były dotychczas trzymane na wodzy, z drugiej wymaga się od niej zachowania chłodnego profesjonalizmu i dystansu. Najważniejszy jest temat, tak zawsze było w jej przypadku, jednakże teraz wszystko zaczyna wyglądać inaczej. 

Reszta recenzji tutaj 



Za możliwość przeczytania książki 
dziękuję portalowi dlaLejdis.pl
 

piątek, 7 lutego 2014

Pirat Rabarbar w Radio Dzieciom


         Pirat Rabarbar w Radio Dzieciom




           
                 W dniach 03-14 lutego na antenie Polskiego Radia 

       w audycji Radio Dzieciom o godzinie 19.45

        prezentowane będą fragmenty przygód pirata Rabarbara. 

       Tym razem "Dalsze burzliwe dzieje pirata Rabarbara" 

 czyta Modest Ruciński. 
 
     Zapraszamy do słuchania!!!

czwartek, 6 lutego 2014

Veni, vidi i ...

"Miłość z jasnego nieba"
Krystyna Mirek



Miłość ma wiele twarzy, od namiętnego, pełnego gorących wyznań uczucia aż po długoletnią, opartą na zaufaniu, bliskość z drugą osobą. Miłość wydaje się banalna i prosta, łatwa do zdobycia i porzucenia, gdy jest komuś wygodniej. Miłość w końcu dla wielu to oklepane słowo, nie niosące w sobie kompletne nic poza stereotypami jak z reklam, gdzie dwoje, wiecznie uśmiechniętych, aktorów trzyma się za ręce i patrzy w sobie oczy. Po prostu iluzja, w jaką jedni wierzą i chcą ją zdobyć, a inni dawno pogrzebali nadzieję na nią. Jednak wbrew wszystkiemu miłość ma w sobie to coś, szczególnie gdy dostrzega się w niej nie zewnętrzne opakowanie, lecz jej prawdziwą istotę ...

Ona ma jeden cel, on również nie zamierza poznać smaku porażki. Wygrana jednego to przegrana drugiego, w tej grze nie ma remisu czy też możliwości rewanżu. Nie będzie więcej okazji do rewanżu, po prostu zwycięzca bierze całą pulę. W takiej sytuacji jakiekolwiek cieplejsze uczucie wydaje się całkowicie nie na miejscu, zresztą kto by zaprzątał głowę romantycznymi bzdetami? A może wcale nie chodzi o słowo na literę M? Wystarczy trochę sentymentalnych gestów i damsko-męskich sztuczek by osiągnąć zamierzony cel ... Zresztą w biznesie jak na wojnie każdy chwyt jest dozwolony ...

Daniel swój scenariusz ma dopracowany w każdym najmniejszym detalu, jest też reżyserem i głównym aktorem w sztuce pod tytułem "Skuteczne uwodzenie". Zawsze zdobywa to czego pragnie, z uśmiechem na ustach i w czarujący sposób, niczego nie obiecuje, druga strona wie doskonale jak potoczą się dalej sprawy, lecz wciąż kolejne "ofiary" mają nadzieję, że im właśnie uda się dokonać niemożliwego. Nie inaczej ma być i teraz, każdy szczegół został dokładnie przemyślany, a doświadczenie podpowiedziało całą resztę, pozostały jedynie formalności. Angelika nigdy nie zawiodła siebie i swojego szefa, jest specjalistką w każdym calu i zadanie jakie jej zlecono nie stanowi dla niej niczego nowego, ale staje się wyzwaniem. Każdy z nich wie, że wszystko zależy od tylko i wyłącznie od wcześniejszego planu, wygra jedno z nich i żadne nie bierze pod uwagę swojej klęski.

Stawianie wszystkiego na jedną kartę obciążone jest ogromnym ryzykiem, tak samo jak trzymanie się kurczowo wyznaczonej drogi. Jeżeli ustępstwa nie są możliwe jak osiągnąć swój cel w patowej sytuacji? Podstępem? Kłamstwem? Prawda i szczerość wydają się elementami całkowicie z innej bajki, ale kto powiedział, że czasem najprostsze rozwiązanie nie jest najlepszy środkiem by osiągnąć cel? Co ukrywa Angelika i czego pragnie Daniel? Pierwsze wrażenie bywa mylące, drugie i wiele kolejnych również może takimi być, nie jest łatwo odsunąć na bok to, co jeszcze przed chwila wydawało się jedynym możliwym rozwiązaniem. Miłość w chwili gdy waży się przyszłość, na jaką pracowało się latami, nie jest dobrym pomysłem. Wszystko przemawia przeciwko niej, brak jakichkolwiek racjonalnych podstaw by w nią uwierzyć. Zresztą przeszłość dała wiele dowodów, że nie przynosi nic dobrego, lecz czasem ze złych intencji rodzi się całkiem coś przeciwnego ... Jak jednak zaufać kiedy życie nauczyło, iż uczucia dają jedynie rozczarowanie i ból? 

"Miłość z jasnego nieba" to nie kolejna, przed walentynkowa, historia o niej i o nim, chociaż głównymi bohaterami jest właśnie ona, on i tytułowe uczucie. Czym więc różni się ta książką od innych, podobnych z okładki lub tylnego opisu? Na przykład postaciami i tym co w sobie kryją, rozwinięciem wątków i samą opowieścią, w jakiej świat to nie bajka. Miłość jest osią fabuły, lecz to cukierkowa baśń i ma wiele twarzy, nie zawsze bywa też dostrzegana, czasem by ją ujrzeć bohaterowie muszą pokonać swoje lęki i stawić czoła przeszłości. Oczywiście jest dla jednych jak piorun z jasnego nieba czyli nie tylko kompletnym zaskoczeniem, ale i czymś co wydaje się zupełnie nierealne i możliwym tylko w filmach. Żyli długo i szczęśliwie w tym wypadku ma całkiem inne oblicze, realne uczucie to nie jedynie romantyczne okoliczności, ale jedno i druga w sumie daje ciekawą historię. W końcu niepoprawny podrywacz i zwycięska specjalistka nic nie jest oczywiste, ani przeszłość, ani teraźniejszość, a przyszłość to niewiadoma, może o smaku słodko-gorzkim ...

Za możliwość przeczytania książki dziękuję:





wyd. FEERIA

wtorek, 4 lutego 2014

Kiedy słowo i miecz tworzyły poezję

"Skald. Karmiciel kruków"
Łukasz Malinowski


Prawdziwy skald by móc zachwycać swoimi pieśniami oraz gawędami musi niejedno zobaczyć i jeszcze więcej doświadczyć. Przynajmniej tak widzi swoje zajęcie Ainar, nie dla niego ciągłe zasiadanie przy suto zastawianych stołach w pańskich hallach, chociaż nimi nie gardzi. Spokój jednak niezbyt jest mu na rękę, zamiast niego woli kiedy coś się dzieje, zamieszanie jest mu jak najbardziej na rękę, szczególnie gdy sam jest jego autorem. Intrygi nie są mu obce, są wiernymi towarzyszkami skalda i często pojawiają się by urozmaicić codzienność, stającą się zbyt monotonną ...

Średniowiecza nie jest epoką w jakiej pokój często gości, mniejsze i większe wojny wciąż toczą się. Skandynawia wcale nie różni się pod tym względem od reszty Europy, a dążący do zdobycia jak największej władzy i bogactwa jarlowie podsycają jeszcze konflikty. Jeżeli jest się uważnym słuchaczem i równie biegle włada się mieczem co słowem, to można wiele zyskać w takich czasach. Ainar nie jest jednym z wielu poetów, jego sława obejmuje nie tylko wspaniałe strofy, lecz również odwagę i skłonność do wszczynania mniejszych i większych bójek, które często kończą się krwawym pojedynkiem. Tam gdzie on zawita błogostan raczej nikomu nie grozi, Erling i jego poddani przekonają się o tym bardzo szybko, aczkolwiek sam bard jedynie wykorzystuje "sprzyjające okoliczności. Zresztą przelewanie krwi nie jest niczym niezwykłym wśród wojowniczych mieszkańców północy, więc gdy jej trochę więcej zostanie upuszczone nie powinno to nikomu przeszkadzać ... no chyba  sprawa dotyczy skarbu, ukrytego przed wszystkimi ...

Kiedy robi się za gorąco czasem klasztorne mury bywają dobrym miejscem na przeczekanie burzy, którą się samemu wywołało. Jednak za Ainarem podążają cienie przeszłości, uwolnić się od nich trudno, czekają na odpowiednią chwilę by wziąć odwet za krzywdy, prawdziwe bądź urojone. Świątobliwi bracia również mają co nieco do ukrycia, a nawet więcej niż skald się spodziewa. Kto jak nie on nadaje się do tego by odkryć drugą twarz zakonników, jaką wykorzystuje zbrodniarz? Dlaczego ktoś morduje czcigodnych ojców? Co tak właściwie dzieje się w klasztorze goszczącym Ainara? Nikt zbytnio nie jest skory do zdradzania tajemnic, a już na pewno nie komuś takiemu jak wędrowny bard ze sławą zabijaki. Jednak gdy składa się obietnicę trzeba ją wypełnić, nawet kiedy diabelskie moce wydają się maczać palce we wszystkim ...

Duża dawka przygody, spora doza sensacji, rzeczywistość w jakiej przeplata się mit z historią i główny bohater - nieprzewidywalny i obrazoburczy, jak przystało na karmiciela kruków. "Skald. Karmiciel kruków" ma w sobie cechy skandynawskiej sagi, ale i przypomina "Imię róży". Perypetie tytułowej postaci są spektaklem w jakim czytelnik dostrzega baśniowe elementy, opowieść opartą na historii, ale i elementy fantastyczne. Łukasz Malinowski w swojej książce oddał ducha tego, co dawno odeszło i obecne jest jedynie w spisanych na pergaminie podaniach. Ale nie poprzestał tylko na odwzorowaniu dawnych opowieści - stworzył własną wizję , w jakiej swoje miejsce ma i mit i wątek sensacyjno-fantastyczny. Dało to w efekcie nie "wyrób sagopodobny", lecz wciągającą i intrygującą lekturę z nieszablonowymi postaciami. 

Świat karmiciela kruków to nie łagodna kraina z opowiastki dla dzieci ...


 
Za możliwość przeczytania książki 
Dziękuję Instytutowi Wydawniczemu Erica

poniedziałek, 3 lutego 2014

Stosik lutowy


Mróz odszedł, a ciekawe książki pojawiły się na półce.
 Czas więc zabrać się za czytanie ;)



Od góry:

"Jak Maciek Szpyrka z dziadkiem po Nikiszowcu wędrowali"
Magdalena Zarębska, wyd. BIS

"Szczęście jest kotką"
Eva Berberich, wyd. BIS

"Jedwabna pajęczyna"
Marta Bocian, wyd. BIS

"Ogród tajemnic"
Barbara Freethy, wyd. BIS

"Cześć, mam na imię Michał"
Michał Krupa, wyd. Novae Res

"Jesteś tylko mój"
Joanna Sykat, wyd. Replika i dlaLejdis.pl

"Miłość z jasnego nieba"
Krystyna Mirek, wyd. Feeria

sobota, 1 lutego 2014

Podsumowanie stycznia i zaproszenie


Pierwszy miesiąc 2014 roku za nami, trzynaście recenzji opublikowanych i o pięć więcej książek przeczytanych. 

Styczniowe recenzje:

"Barbara i Król", Renata Czarnecka, recenzja
"Piraci północy. Bractwo", Dariusz Domagalski, recenzja
"Hołd", Nora Roberts, recenzja
"Ciemna strona oświecenia", Adam Podkowa, recenzja
"Wypędzony", Jacek Inglot, recenzja 
"Kapitonowie 1941. Pseudonim Grzmot", Tomasz Stężała recenzja 
"Sodomici", Elwira Watała, recenzja 
"Prowinca pełna czarów", Katarzyna Enerlich, recenzja
"Rodzina Wenclów. Wspólnik", Lena Najdecka, recenzja
"Rodzina Wneclów. Układ", Lena Nadecka, recenzja
"Homo Bimbrownikus", Andrze Pilipiuk, recenzja
"Grecka mozaika", Hanna Cygler, recenzja
"Trzy boginie" Nora Roberts, recenzja





ZAPROSZENIE

W środę 5 lutego 2014 r., z okazji premiery autobiografii Burta Bacharacha Krople deszczu padają mi na głowę, ukazującej się tego dnia nakładem Wydawnictwa ALBATROS,
pomiędzy godziną 13.00 a 18.30 na Dworcu Centralnym w Warszawie będzie można poczytać książkę oraz posłuchać na żywo największych przebojów Burta Bacharacha w wykonaniu pianisty, Ryszarda Wańka.
Kameralnemu koncertowi towarzyszyć będą nietypowe działania marketingowe, które osiągną punkt kulminacyjny o godzinie 18.30.
Serdecznie zapraszamy wszystkich miłośników dobrej muzyki i ciekawej książki do wzięcia udziału w tym niecodziennym wydarzeniu!





piątek, 31 stycznia 2014

Boskie przeznaczenie

"Trzy boginie"
Nora Roberts


Jedna przędzie, druga odmierza, trzecia odcina. Kloto, Lachesis, Atropos, trzy siostry znane czasem pod wspólnym mianem jako Mojry lub Parki. Boginie, które mają w swoich rękach ludzki żywot. Dumne i nigdy nie wahające się w swoich działaniach, od ich decyzji nie ma odwołania - panie życia i śmierci. Od zawsze stanowiły natchnienie dla artystów, trzy niezwykłe kobiety, połączyły też kiedyś kilka osób, chociaż żadne z nich nie zdawało sobie z tego sprawy. Przędze człowieczych egzystencji zetknęły się z sobą na moment, ale skutki wcale nie były chwilowe, prawie wiek później znalazły odbicie w kolejnych pokoleniach ...

Tia do odważnych nie należy, w ogóle bardziej woli swoje towarzystwo i dom, obcy wnoszą jedynie chaos do jej życia. Cleo dawno temu zdecydowała, że będzie robić dokładnie to, co chce, mniej lub bardziej, bez względu na cenę. Meg zawsze wolała samodzielność niż szukanie pomocy u innych, co nie oznacza, że nie docenia pracy zespołowej. Żadna nie zna dwóch pozostałych osobiście, jedna z nich ma małą przewagę nad pozostałymi, lecz w tej grze liczą się to, co się wzajemnie wyklucza: indywidualność i współdziałanie. Osiągnąć cel mogą jedynie gdy połączą siły i jest coś, a raczej ktoś jeszcze - trzech mężczyzn, którzy razem z nimi uczestniczą w tej rozgrywce. Wszyscy chcą zdobyć to samo - trzy posążki, które w komplecie są bezcenne, jednak od stuleci egzystują osobno i na dodatek w ukryciu. Nie tylko oni chcą odnaleźć i scalić trzy boskie siostry ze sobą. Ich konkurencja jest bezwzględna, uczciwy wyścig po wygraną z jej strony w ogóle nigdy nie był brany pod uwagę. Kiedyś wierzono, że Mojry rządzą człowieczym życiem, okazuje się, iż moc bogiń nie osłabła i nadal kieruje poczynaniami ludzi. Dzieła sztuki budzą wiele emocji, lecz to jedno konkretne staje się prawdziwą obsesją dla kogoś, nie wahającego przed niczym, nawet zbrodnia jest dla niego środkiem by osiągnąć cel ...

W przeszłości posążki trzech boskich sióstr połączyły kilkoro nieznanych osób w bardzo dramatycznych chwilach, teraz ich potomkowie jednoczą siły by dokończyć dzieło swoich przodków. Kiedyś los nie pozwolił by boginie znów były razem, a może to nie był odpowiedni czas na to? Tia, Cleo, Megan, Gedeon, Malachi i Jack chcą by statuetki znów stanowiły całość, ale ktoś pragnie ten sukces przypisać sobie. Zwycięzca okryje się sławą i chwałą, bo dokona czegoś, co od wieków nie udało się nikomu, ale oprócz tego swoistego wyścigu liczy się jeszcze coś innego - uczucia - nagłe, gwałtowne i niezwykle silne, od jakich nie da się uciec ...

Kloto, Lachesis, Atropos, rozdzielone bardzo dawno temu, teraz pojawia się szansa by znowu cieszyły razem oczy ludzi. Wystarczy by zostały odnalezione przed właściwe osoby, niebezpieczeństwo, że trafią w ręce nieodpowiedniego człowieka jest ogromne ...

Przygoda, historia, sensacja, miłość, romanse, zbrodnia a w dwóch słowach "Trzy boginie" czyli opowieść autorstwa Nory Roberts. Po raz kolejny amerykańska pisarka splata różnorodne wątki i zawiera je w słowach by czytelnik mógł się zagłębić w intrygującą fabułę. Oczywiście nie brak w nie zwrotów akcji, momentów gdy pojawia się uśmiech na twarzy oraz kontrastowych bohaterów i jak to bywa u autorki zakończenie dość zaskakujące. Czas poświęcony na lekturę "Trzech bogiń" to świetny relaks i to tylko na zimową porę.

środa, 29 stycznia 2014

Życiowa mozaika

"Grecka mozaika"
Hanna Cygler



Mojry przędą ludzki los, czuwają nad jego nicią i w końcu tną ją, kończąc to, co rozpoczęły u jego zarania. Nić człowieczego żywota nie zawsze biegnie bez splątań, niekiedy pojawiają się na niej supły, a bywa i tak, że nieoczekiwanie zostaje nadwyrężona. Jedynie bogowie wiedzą jak będzie długa przędza i kiedy zostanie zerwana. Przeznaczenie każdego wydaje się być zapisane przed jego narodzeniem, co więc człowiek może poradzić na boskie wyroki? Żyć zgodnie z tym co podpowiada mu umysł i serce, chociaż nie rzadko jedno z drugim wyklucza się nawzajem, tworząc niezwykłą mozaikę.

Spotkanie na jakie Jannis Kassalis nie był przygotowany na nowo otworzyło dawne rany, jakie zdążyły się zabliźnić. Los rzadko kiedy wiedzie człowieka prostą drogą, częściej ludzkie ścieżki są kręte z wieloma zakrętami. Czasem obfitują w wydarzenia, jakie odciskają piętno nie tylko na pojedynczej osobie, lecz również na kolejnych pokoleniach. Skrywane tajemnice, dramaty, o których chce się zapomnieć jak najszybciej i rzeczywistość daleka od tej wymarzonej, wszystko to w jednej chwili może nieodwracalnie zmienić życie. Wystarczy moment i przeszłość oraz przyszłość stają pod znakiem zapytania, pozostaje jedynie teraźniejszość, gdzie jednocześnie wali się dotychczasowa egzystencja i tworzy się całkiem nowa. Jannis doświadczył tego wszystkiego osobiście, zresztą nie on jeden, jego bliscy również przeżyli to samo, historia odcisnęła wyraźny ślad na nich. Jednakże o wiele mocniejszy znak pozostawiły ich własne decyzje i skutki odbijające się jak echo w kolejnych pokoleniach. Nagłe pojawienie się Niny jest początkiem odkrywania rodzinnych sekretów, tych świeższych jak i starszych, Kassalis wraca do przeszłości, a jego opowieści tworzą niezwykłą mozaikę. W tym obrazie powstającym z okruchów tego, co było widać niezwykły splot okoliczności, wielką miłość, po której każde uczucie wydaje się jedynie bladą kopią i zdrady ze strony ludzi, po jakich tego się nie spodziewało. Udziałem tego mężczyzny i jego rodziny było niespotykane szczęście, lecz również i wielkie dramaty, pomiędzy nimi chowały się tajemnice, nierzadko ich ceną było ludzkie życie. Czy Nina jest częścią dawnych chwil? Co skrywa młoda kobieta i dlaczego? Może nadszedł czas na wzajemne wyjaśnienia i stawienie czoła podjętym kiedyś decyzjom?

Grecko - polski drugi plan, wyraziści bohaterowie, niespodziewane zwroty akcji, rodzinne sekrety, wątki sensacyjne, wszystko to składa się na najnowszą książkę Hanny Cygler. Okładka zdaje się zapowiadać lekką opowieść w wakacyjnym otoczeniu, jednakże już pierwsze strony odkrywają przed czytelnikiem historię całkiem innego rodzaju, głębszą i nie pozwalającą oderwać się od jej lektury. Prawdziwa saga rodziny, w jakiej każde pokolenie utrwaliło swoje losy pełne dramatycznych chwil i momentów szczęścia, nie ma w nich ani nic oczywistego, a tym bardzie przewidywalnego, ale nie są one również nieżyciowe czy też nierealne. "Grecka mozaika" to opowieść wciągająca od pierwszych do ostatnich akapitów, a tło historyczne przypomina mniej znane wydarzenia z najnowszych dziejów. W trakcie czytania poszczególne elementy układają się w niepowtarzalną panoramę życia głównego bohatera i jego bliskich, wciąż uzupełnianą o nowe detale. Czasem nić ludzkiego żywota zawiera w sobie więcej niż ktokolwiek by oczekiwał ...





Za możliwość 
przeczytania ksiażki 
 dziękuję wyd. Rebis

niedziela, 26 stycznia 2014

Wojsławicki superegzorcysta

"Homo bimbrownikus"
Andrzej Pilipiuk


Świat nie jest taki jakim wydaje się na pierwszy, drugi i kolejny rzut oka. To, co dostrzega większość jest jedynie ułamkiem rzeczywistości, której prawdziwe oblicze ostrzegają nieliczni. Odbiega ona i to bardzo od tego, co zwykło się uważać za normalne, chociaż z drugiej strony powszedniość dla jednych może być nadzwyczajnymi okolicznościami dla drugich. Jakub Wędrowycz doskonale odnajduje się w każdych warunkach, szczególnie, że jego codzienność mało ma wspólnego z jakąkolwiek szarością czy też nudą. Ta ostatnia zresztą raczej rzadko gości w jego życiu, zawsze jest coś do roboty. Jakby nie było dola superbohatera nie jest ani łatwa, ani prosta, lecz kto jak nie Wędrowycz nadaje się do niej lepiej?

Dwudziesty pierwszy wiek wydaje się całkiem odarty z wszystkiego co cieszyło w przeszłości, no, ale zawsze można wrócić do starych, dobrych czasów. Nie takie rzeczy były udziałem Jakuba, więc drobna zachęta ze strony wiernego towarzysza jest świetną okazją by skoczyć z wizytą w "ciut" wcześniejszy moment dziejów. Dobrej zabawy nigdy nie za mało, a drzewiej było jej więcej, na co więc jeszcze czekać? Chociaż we własnym obejściu człowiekowi najlepiej to trzeba zadbać i o potrzeby bliźnich, a jeżeli te mają związek z piekielnymi siłami to tym lepiej. W końcu Jakub Wędrowycz ma znajomości na górze, z tymi z dołu też już nieraz dogadywał się, a poza tym zawsze pozostają inne techniki przekazania swoich racji czyli woda święcona i ręczne metody perswazji. Te dwa ostatnie sposoby jeszcze nie raz i nie dwa będą w najbliższej przyszłości niezbędne. Świat bez swego superbohatera, rodem z Wojsławic, nie dałby rady przetrwać, bo wrogowie ustalonego porządku i czciciele pogańskich bóstw wciąż czekają na odpowiedni moment by przywrócić dawną wiarę i nie tylko ją! Oczywiście pewne siły monitorują odpowiedni stan rzeczy, ale jak wiadomo powszechnie dla Wędrowycza to nie problem, bo niecierpiące zwłoki sprawę musi załatwić. Sławny egzorcysta na bok odkłada osobiste animozje i rusza w kolejną misję. Homo sapiens fossilis czasem ma coś do zaoferowania co warte jest nawet udania się stolicy! Kolejny rozdział burzliwego życiorysu czas rozpocząć, bo i miejsce do jakiego udaje się wojsławicki egzorcysta skrywa kilka sekretów z mniej lub bardziej zamierzchłej przeszłości. Stare sprawy trzeba zamknąć, a i kilka znajomości odnowić, homo bimbrownikus pokaże jeszcze na co go stać, a stać go to o czym inni mogą jedynie pomarzyć!

Drżyj Światowidzie i Mowu Jakub z Semenem nadchodzą ...!

Wędrowycz Conanem Barbarzyńcą nie jest, zresztą Cymeryjczyk nie dorasta nawet mu do pięt obutych w gumofilce. Bić się każdy może, co innego wykazać się sprytem, którego powinna zazdrościć Inkwizycja, podróżować w czasie i zawsze znaleźć odpowiedni napitek, no i w końcu być egzorcystą, jakiego świat nie widział. Gdyby chcieć opowiedzieć wszystkie przygody Jakuba to pewnie samogonu by nie starczyło do raczenia się podczas tych gawęd, a spisać w kronikach można tylko co poniektóre, bo papieru by zabrakło. Superbohater z Wojsławic jest jedyny w swoim rodzaju, a gdzie nikt nie może, lub nie chce poradzić, to właśnie Wędrowycz będzie odpowiednią osobą by sprostać zadaniu, szczególnie gdy na horyzoncie widnieje eliksir Griszki Rasputina!

"Homo bimbrownikus" to kolejna porcja przygód Jakuba Wędrowycza, jedynej w swoim rodzaju postaci literackiej, jaki wciąż zadziwia czytelników. Każda następna książka okazuje się odkrywać coraz to nowe pokłady niesamowitych opowieści, wyobraźnia Andrzeja Pilipiuka nie ma granic. Po lekturze nowej dawki awantur wojsławickiego bohatera pozostaje czekać na kolejne i wrócić do jego wcześniejszych potyczek z niezwykłą rzeczywistością przy jakiej każda inna to jedynie blada bajka ;)


czwartek, 23 stycznia 2014

Układ i wszystko jasne

"Rodzina Wenclów. Układ"
Lena Najdecka


Ruina. Słowo to mogło dotyczyć wszystkich, ale na pewno nie Wenclów! Oni są zbyt sprytni i jednocześnie za ostrożni by stracić to, co osiągnęli. Inni łatwiej ulegają emocjom, lecz ta rodzina zawsze wie jak obrócić na swoją korzyść niekorzystnIe wiatry wiejące w ich stronę. Przynajmniej tak było do tej pory, wydawali się niezniszczalni i zwyciężający bez trudu tam gdzie inni dawali za wygraną. Ich świat to wystawne przyjęcia, elitarne spotkania w wąskim gronie wybrańców fortuny, spektakularne sukcesy na sali sądowej i bycie gwiazdą w korporacji. Tego zazdrości im niejeden, wielu także chętnie zamieniłoby się z nimi miejscami, kto nie chciałby być na szczycie i rozdawać karty? Co jednak gdy dobra passa zdaje się kończyć?

Jeszcze niedawno Paweł Wencel usposabiał to, co jedni pragnęli osiągnąć, a inni uważali za typowe nowobogackie zachowanie. Teraz jednak coś zaburzyło pasmo osiągnięć życiowych i zawodowych. Ktoś wyraźnie pod nim dołki kopie, pytanie kim jest ta osoba i co nią kieruje? Zwykła zawiść wydaje się zbyt błahym powodem,a może wprost przeciwnie? W świecie gdzie przede wszystkim liczy się własny interes i spryt, jakakolwiek chwila słabości zostanie bezlitośnie wykorzystana. Paweł nie zamierza czekać z założonymi rękoma na rozwój sytuacji, szczególnie, że to, co do tej pory wydarzyło się i tak mocno wstrząsnęło życiem jego i bliskich mu ludzi. Jedynym rozwiązaniem pozostaje prywatne śledztwo, wojna już została wypowiedzona, czas na atak. Tym razem jednak to nie kwestia urażonej dumy czy też ambicji, stawka mocno poszła w górę, a może zawsze taka była tylko Wenclowie stali po drugie stronie - tej rozdającej karty? Mateusz zdaje się nie dostrzegać zagrożenia, w końcu przez lata umiejętnie krążył po korporacyjnym labiryncie i pokonywał wszelkie przeszkody z uśmiechem na ustach i pięknymi kobietami u boku. Zresztą teraz ma inne sprawy na głowie - uczucia, tak, właśnie one liczą się dla niego w tym momencie najbardziej. Nestor rodu zaczyna mieć serdecznie dość kłopotów z synami. Na starość miał czerpać radość z zarobionych pieniędzy i patrzeć jak ród wzrasta w potęgę i szacunek, a tu jedna gorzka niespodzianka za drugą. Co się stało ze szczęściem, które do tej pory towarzyszyło każdemu Wenclowi od przeszło trzech pokoleń?

Czasem trzeba uważać na to, co się odkryje, bo można dowiedzieć się o wiele więcej niż by się chciało. Nadmiar wiedzy bywa równie groźny co jej brak, a gdy do tego dochodzi polityka sytuacja staje się jeszcze bardziej niebezpieczna ... Sprawdza się stara prawda, że na każdego można znaleźć haka, wystarczy dobrze poszukać i już ma się kij na "zbyt" ciekawskiego człowieka. Prawda, jak zawsze, ma wiele twarzy, w zależności od tego kto się na nią powołuje. Wydaje się, iż tym razem Wenclom nie uda się zawrócić z drogi prowadzących ich wprost ku przepaści. Czyżby fortuna odwróciła się na dobre od nich?
Układ rządzi i nie pozwoli by komuś z jego członków stała się krzywda, ale nikt nie brał pod uwagę jednego czyli tego, co kiedyś dało podwaliny pod fortunę Ryszarda ...

Druga część sagi odkrywa o wiele ciemniejszą stronę życia ludzi, którzy wydają się mieć wszystko. Jednak sukces często przeradza się w porażkę. Ci, którzy jeszcze przed chwilą mieli wokół siebie tłum znajomych w momencie kiedy zaczynają się przegrywać zostają sami. "Rodzina Wenclów. Układ" to równie ciekawa lektura jak pierwszy tom cyklu, a nawet bardziej intrygująca, postacie już znane ukazują drugą twarz lub zrzucają dotychczasowe maski. Okazuje się, że łatwo pozory uznać za prawdę, a ta jest w rzeczywistości całkiem inna niż wydawało się na początku. Bohaterowie stają przed wyborami, jakie mogą zmienić wiele w ich życiu i zdają sobie sprawę, iż przyszłość nie tylko zależy od nich. Lena Najdecka tym razem wplotła do historii detale political fiction, co wzbogaciło sensacyjny motyw, ale nie zapomniała również o wątkach obyczajowych. Opowieść jak z pierwszych stron gazet i to nie tylko tych kolorowych. Sukces okazuje się mieć bardziej gorzki smak niż można by przypuszczać, a od klęski dzieli go czasem jeden krok ...

Spisek? Oczywiście! Prawda? Niejedna ... Miłość? Szaleńcza.
Kłamstwa? Na każdym kroku. Układ? Silny jak nigdy dotąd!
Szansa? Tylko jedna ...
 
Za możliwość przeczytania książki 
Dziękuję Instytutowi Wydawniczemu Erica



poniedziałek, 20 stycznia 2014

Pieniądze i co dalej?

"Rodzina Wenclów. Wspólnik"
Lena Najdecka


Lata dziewięćdziesiąte to okres kiedy powstawały fortuny, w dwudziesty pierwszy wiek ich autorzy weszli już okrzepli w bogactwie. Kolejne pokolenie korzystało z tego co zdobyli rodzice, jedni pomnażali zera na koncie, drudzy przepuszczali na zabawie, mniej lub bardziej udanej, świeże dziedzictwo. To, co kilkanaście lat wcześniej było nowością, w nowym stuleciu nie dziwiło nikogo. Jednak dla wielu było jeszcze zbyt świeże by miało odpowiedni prestiż i patynę generacyjnej spuścizny. Krótka historia kapitalizmu polskiego odnotowała spektakularne sukcesy i równie wielkie upadki, czasem za sprawę ekonomii, a czasem kryminalnego dochodzenia. W końcu powiedzenie "pierwszy milion trzeba ukraść, potem to już z górki" gdzieś musiało mieć swoje źródło, kto by jednak o tym pamiętał? Oprócz oczywiście odpowiednich służb ...

Rodzina Wenclów to nie byle kto! Głowa rodu wie doskonale co znaczy siła pieniądza, lata poświęcone na zdobywaniu kapitału dały świetne wyniki. Wydawałoby się, że teraz można już zbierać owoce tego, co się zasiało, a młodsi niech dalej kroczą ścieżką wytyczoną przez nestora. Jednak aż tak życie Ryszarda nie jest proste, wprost przeciwnie, zgodnie z zasadą małe dzieci mały kłopot, duże o wiele większy, stary Wencel ma na głowie równie dużo albo jeszcze więcej niż dawniej. Trzech synów dostarcza mnóstwo powodów do zgrzytania zębami, chociaż na pierwszy rzut oka familia nadal jest na topie. Dawniej jednak wszystko było łatwiejsze, a teraz młodzi robią co chcą, dobre rady zbywają milczeniem i jeszcze wtrącają się do wszystkiego. Młodzi Wenclowie, przynajmniej większość, dobrze wykorzystała rodzinny majątek, w końcu noblesse oblige, nawet jeżeli dla niektórych to szlachectwo pachnie jeszcze nuworyszowsko.

Paweł i Mateusz w swoich kręgach dali poznać się jako twardzi gracze, zdobywający dokładnie to, czego chcą, nie patrząc na nikogo i na nic. Garnitury od najlepszych projektantów, ekskluzywne apartamenty, drogie auta, piękne żony, imprezy w luksusowych hotelach to podstawa ich egzystencji. Liczy się jedynie to, co najdroższe i z odpowiednim logiem, cała reszta jest dla nieudaczników nie umiejących odpowiednio ustawić się w życiu. Zaufanie w tym świecie może kosztować wiele, zbyt dużo, czy można więc wierzyć w słowa najlepszego przyjaciela? Dopatrywanie się we wszystkim kruczków, nawet jak na prawnika, wydaje się zbytnią ostrożnością. Paweł ma jednak całkiem inne zdanie, a i podpowiedź ze strony brata każe mu się zastanowić nad propozycją kumpla i jednocześnie wspólnika. Jak by nie było jest synem Ryszarda Wencla, który w niejednym przekręcie, to znaczy interesie, brał udział ... To, co jeszcze kilkanaście lat wcześniej było powszechnie znaną tajemnicę obecnie ściąga uwagę odpowiednich służb, kto by chciał być budzonym przez antyterrorystów nad ranem? Ostrożności nigdy nie za wiele, nigdy nie wiadomo kto jeszcze słucha ...

Satyra, pastisz, czasami groteska, czasami żart, lecz również opowieść nie pozbawiona gorzkich i celnych spostrzeżeń. "Rodzina Wenclów" autorstwa Leny Najdeckiej to obraz współczesnego społeczeństwa, z lekkim przymrużeniem oka, w jakiej nie brakuje rozmachu, wielkich pieniędzy, gwałtownych uczuć i sensacyjnych elementów. Szacowna palestra, wielkie korporacje,wyścig szczurów, mazurskie siedliska z tablicami "teren prywatny", nowe i stare fortuny, piękne kobiety i przystojni mężczyźni, to wszystko składa się na pierwszy tom sagi o familii, jaka wydaje się mieć to, o czym inni tylko marzą. Autorka uchyla czytelnikom drzwi do świata blichtru, pozorów, kłamstw i oszustw, gdzie pieniądz jest początkiem i końcem wszystkiego, a przynajmniej tak wydaje się bohaterom. Czego może brakować ludziom, którzy mogą kupić wszystko? Wenclowie sami będą musieli odpowiedzieć sobie na to pytanie, lecz czy są gotowi na odpowiedź? Jeden krok w nieodpowiednim kierunku oznacza upadek, wydaje się, że tym razem nic i nikt nie uchroni ich przed ruiną, chociaż czy na pewno?

Komedia? Odrobina. Satyra? Na pewno. Kryminał? Niewątpliwie. Romans? Niejeden. 

Pieniądze? Ogromne. Zaufanie? Puste słowo. Miłość? Frazes ...

Przyjaciel = Wróg?

 
Za możliwość przeczytania książki 
Dziękuję Instytutowi Wydawniczemu Erica

sobota, 18 stycznia 2014

Magiczna prowincja

"Prowincja pełna czarów"
Katarzyna Enerlich


Prowincja jest pełna marzeń, tych dużych i małych, które czasem urzeczywistniają się szybko, a czasem dopiero po latach. Na prowincji łatwiej dostrzec gwiazdy na nocnym niebie, bo światła wielkich miast nie odbierają im blasku. Na słońce również inaczej patrzy się z prowincjonalnej perspektywy, bo wydobywa ono smak z tego, co wydaje się zwyczajne, chociaż bywa unikalne. W końcu jest ona pełna czarów, całkiem zwyczajnych, lecz i wyjątkowych. Małe miejscowości mają swój niepowtarzalny urok, ich magia może wydawać się jedynie mitem, ale wielu zaświadczy, że naprawdę istnieje tylko trzeba być otwartym na nią ...

Ludmiła znalazła swoje miejsce, w spokojnej okolicy, otoczona przyjaciółmi i bliskimi żyje w bliskości z naturą i w rytm pór roku. Czas mija szybko, nawet za szybko, szczególnie w odniesieniu do ludzi, dzisiaj są, a jutro ... jutro odchodzą mniej lub bardziej niepostrzeżenie, lecz nieodwracalnie. Z jednymi dane jest się pożegnać, drudzy znikają nagle, pozostawiając po sobie puste miejsce, którego nie da się wypełnić. Szczególnie jesienne dni skłaniają do refleksji nad człowieczym losem, Ludmile towarzyszą one również, przypominając chwile z tymi, z którymi dzieliła swoje radości i smutki. Ale życie biegnie dalej, przeznaczenie stawia na jej drodze osoby, inne od tych jacy odeszli, wydających się mieć w sobie jakąś tajemnicę. Może to jedynie listopadowa atmosfera sprawia, że nowa mieszkanka budzi ciekawość swoją osobą w Lutce, ma ona w sobie coś intrygującego. Mrągowskie i morągowskie okolice kryją jeszcze wiele zagadek, przeszłość niechętnie odkrywa swoje kulisy, dawni mieszkańcy wciąż są obecni i to nie jedynie w pamięci nielicznych. Nie można jednak patrzeć tylko za siebie, teraźniejszość również przynosi niespodzianki i stawia wyzwania,którym trzeba stawić czoła. Co odpowiedzieć na pytanie jakie już nigdy miało paść? Odpowiedź, obojętnie jaka by nie była i tak zmieni to, co wydawało się satysfakcjonujące. Przyszłość zapowiada wiele zmian w życiu Ludmiły i jej bliskich i to wtedy kiedy wszystko wydawało się w końcu biec w oczekiwanym kierunku. Co ona przyniesie?

Mazurska ziemia urzeka nie wyłącznie swoim pięknem, lecz również jest skarbnicą niepowtarzalnych opowieści, będących nie tylko źródłem wiedzy, ale ostrzeżeniem oraz nauką dla kolejnych pokoleń. Czasem okazują się one mieć związek z chwilą obecną o wiele większy niż można by przypuszczać. Dawni mieszkańcy są wciąż obecni, a w każdej legendzie jest więcej niż ziarno prawdy. Ten, kto to dostrzeże, odkryje również sekrety z dawnych lat. Prowincja jest pełna czarów, tylko trzeba chcieć je dostrzec ...

Katarzyna Enerlich w swojej najnowszej książce pozwala czytelnikom na powrót do znanych już bohaterów oraz odkrywanie wraz z nimi kolejnych sekretów Mazurów i ich mieszkańców, tych dawnych i obecnych. Każde kolejna lektura z cyklu, który rozpoczyna się od słowa "Prowincja ..." jest jak spotkanie z przyjaciółmi, upływające zbyt szybko i pozostawiające po sobie niedosyt. Autorka znowu ukazuje zwykłe niezwykłe życie toczące się z daleka od wielkich miast, w rytmie dawno zapomnianym, w jakim ważne są detale, przeszłość i przede wszystkim ludzie. Ci ostatni nigdy do końca nie odchodzą, nawet gdy nie ma już ich wśród bliskich, bądź znajomych, wciąż są obecni w ich pamięci. To, co było również nie zostaje zapomniane, czasem czeka tylko na ponowne odkrycie. Katarzyna Enerlich znowu ukazuje świat, który jest tuż obok, pełen magii i czarów, lecz nie tej z kategorii spektakularnych, ale powszedniej, chociaż rzadko zauważalnej i docenianej.

Dalsze losy Ludmiły i jej najbliższych to wspaniała historia, w jakiej jest śmiech, łzy, miłość, ból. "Prowincja pełna czarów" to gwiazdy, słońce, smak i marzenia, po raz kolejny urzekające swoją magią ...


Za możliwość przeczytania książki
dziękuję portalowi
Czytajmy Polskich Autorów
oraz wyd. MG

 

czwartek, 16 stycznia 2014

Tabu?

"Sodomici"
Elwira Watała


Historia ma jasne i ciemne strony, tak samo jak chwila obecna, której jest starszą siostrą, w końcu kiedyś też była teraźniejszością. Stanowi sumę wydarzeń i ludzi w nich uczestniczących, szczególnie od tych drugich najwięcej zależy, chociaż najczęściej sądzą, że to przeznaczenie wybiera lub popycha ich do takich, a nie innych czynów. Zawsze na początku i na końcu jest człowiek, to on jest siłą sprawczą wszystkiego, czasem jego postać zostaje utrwalona na kartach dziejów wyraźniej od innych. Łatwo wtedy pojawia się schemat w czarno-białych barwach, który w wielu przypadkach mało ma wspólnego z prawdziwym człowiekiem. Jego rzeczywista sylwetka ginie, w to miejsce pojawia się całkiem inny obraz, odległy od pierwowzoru, mającego wady oraz zalety i będący przede wszystkim rzeczywistym. Ile razy czytając biografię pojawiało się pytanie o to kim ten ktoś był lub jest naprawdę?

Elwira Watała w swoich książkach już nieraz sięgała po tematy z tak zwanej kontrowersyjnej półki. Najnowszy tytuł pisarki również jest z tej kategorii, "Sodomici" ukazują mniej znane oblicze pierwszoplanowych bohaterów historycznych od czasów starożytnych po dzisiejszy dzień. Autorka nie schlebia nikomu, wchodzi w życie sławnych ludzi głęboko i odsłania to, co często przez długi czas stanowiło tajemnicę lub przynajmniej rzadko kto mówił o tym głośno. Od greckich stadionów poprzez arystokratyczne i królewskie komnaty aż po współczesność czytelnik zagląda tam gdzie toczyła się historia będąca przez wieki, a nawet w dniu dzisiejszym, tabu. Często szafuje się hasłem "dawniej było inaczej" z dużym naciskiem na "inaczej" w znaczeniu lepiej niż teraz. Jednakże sięgając wgłąb dziejów okazuje się, że to, co obecnie uważane jest za oczywiste lub przynajmniej tolerowane, mniej lub bardziej, kiedyś było akceptowane i nie stanowiło stygmatu. Elwira Watała bez fałszywej skromności przedstawia sławnych ludzi od strony, która bywała ich sekretem lub potomni starali się ją taką uczynić. Często obraz danej postaci różni się od tego utrwalonego w szerokiej świadomości. Zamiast nieskazitelnego wizerunku pisarka kreśli portret w jakim nie brakuje kontrowersji oraz skaz i to wcale nie z powodu orientacji seksualnej, lecz całkiem innych, przemilczanych cech.

"Sodomici" Elwiry Watały to podróż przez wieki, podczas której czytelnik odkrywa mniej znane fakty z życia ludzi, jacy zapisali się na historii. W opowieści tej nie ma bieli i czerni oraz pomijania milczeniem pewnych wątków, autorka, podobnie jak w innych swoich książkach, nie pomija lub nie pozostawia niedopowiedzenia w niewygodnym temacie. Skandaliczna pozycja? W czasach kiedy słowo to dawno straciło swoją moc trudno przypiąć taką łatkę komuś lub czemuś, ponieważ to, co bulwersuje dzisiaj lub było takie wczoraj jutro może okazać się czymś zwyczajnym. Wielcy ludzie okazują się mieć wiele twarzy, a skrywane tajemnice, mają to do siebie, że zbyt często stają się powszechnie wiadome.

Za możliwość przeczytania książki Dziękuję  wyd. Videograf II