środa, 15 stycznia 2014

Czytelnicze zachciewajki czyli styczniowe nowości

Pierwszy miesiąc 2014 roku zapowiada się 
pod względem nowości książkowych świetnie.
Po takim początku roku tylko wyczekiwać 
kolejnych zapowiedzi :)


Jak zachować równowagę pomiędzy pracą zawodową, a życiem osobistym, jak odnaleźć się
w zdominowanym przez mężczyzn świecie biznesu, wreszcie, najważniejsze, jak czuć się bien dans sa peau, czyli dobrze we własnej skórze? We właściwy sobie n
iewymuszony i pełen humoru sposób autorka doradza kobietom całego świata, jak sprawić, by ich życie nabrało nowych, piękniejszych barw. Guilliamo, która przez wiele lat zajmowała stanowisko dyrektora generalnego amerykańskiej filii domu szampana Veuve Clicquot, nie szczędzi przykładów i anegdot z czasów własnej kariery, ubarwiając poradnik licznymi opowieściami wziętymi z życia.





Kolejna część przygód doktor Kay Scarpetty. Tym razem akcja powieści rozgrywa się w Nowym Jorku. Bohaterka musi rozstrzygnąć dwie zagadki - zniknięcia bogatej finansistki Hannah Starr oraz zabójstwa młodej biegaczki, którą znaleziono martwą i zgwałconą w Central Parku. W śledztwie pomaga jej mąż, psychiatra sądowy, oraz siostrzenica. Sprawy śmierci Toni Darien i zaginięcia Hannah Starr okazują się być powiązane, a ponadto mieć znacznie większy zasięg i wiązać się z przestępczą rodziną Chandonne’ów, wrogów z przeszłości Bentona… 






Autobiografia popularnego prezentera telewizyjnego, znanego przede wszystkim ze swojego show "Jak dobrze wyglądać nago", w którym przekonuje kobiety, że mogą wyglądać pięknie niezależnie od tego, jaki rozmiar ubrań noszą.
Gok Wan pomaga kobietom w walce z kompleksami, ale dopiero po przeczytaniu jego własnej inspirującej historii można zrozumieć, skąd bierze się jego dar. Urodził się w roku 1974 w Leicester. Jego mama jest Brytyjką, a ojciec pochodzącym z Hong Kongu Chińczykiem. Dorastanie w mieszanej rasowo rodzinie w tamtych czasach nie było łatwe. W bardzo osobistych wspomnieniach Gok opisuje pełne miłości dzieciństwo, ale i czasy, kiedy ważył sto trzydzieści trzy kilo i jako nastolatek był okrutnie dręczony przez rówieśników. Wspomina także najczarniejszy okres swego  życia, kiedy stracił sześćdziesiąt pięć i pół kilograma w dziewięć miesięcy i zrujnował sobie zdrowie. Te doświadczenia wiele go nauczyły. Dziś jest stylistą gwiazd i najlepszym przyjacielem wszystkich kobiet.

Policja znajduje w Sztokholmie zwłoki kilku chłopców. Noszą one ślady ciężkiego pobicia, są na nich dziwne znaki, jakby nakłuwano je igłami, a we krwi ofiar odkryto obecność środków odurzających. Do tego dwóm chłopcom sprawca obciął przed śmiercią genitalia, jednemu wydłubał oczy, obciął wargi i nos, a także powyrywał włosy z głowy.
Śledztwo w sprawie zabójstw prowadzi komisarz policji, Jeanette Kihlberg. Ponieważ awansowała na to stanowisko niedawno, bardzo chce się wykazać. Jednak dochodzenie idzie jak po grudzie, bo sprawca nie zostawił żadnych śladów. Pani komisarz zdołała jedynie ustalić, że jeden z chłopców pochodził z Białorusi, a jeden z Afryki. Wiele wskazuje na to, że mogli paść ofiarą pedofila albo gangu przemycającego dzieci z Europy Wschodniej lub Afryki…
Z Chin przybywa nielegalny imigrant. Ma kilkanaście lat i nazywa się Gao Lin. W Szwecji ma się skontaktować z kimś, kto się nim zaopiekuje. Jednak po drodze na umówione spotkanie poznaje kobietę, która prowadzi go do swojego mieszkania…

Korfu, lato 2010 roku. Spokój Jannisa Kassalisa mąci pojawienie się tajemniczej, młodej Polki. Dziewczyna ma podstawy podejrzewać, że jest jego córką… Choć obojgu trudno odnaleźć się w nowej sytuacji, po przełamaniu początkowej nieufności nawiązuje się między nimi nić porozumienia. Jannis stopniowo wyjawia Ninie swą przeszłość i kolejne rodzinne tajemnice. Co wyniknie z tego niezwykłego spotkania? Przeznaczenie bywa przewrotne i wiedzą o tym zwłaszcza Grecy…
Hanna Cygler zaprasza czytelnika na kolejną pasjonującą przygodę, podczas której na przestrzeni lat przemierzy Grecję i Bieszczady, Kraków, Gdańsk, Londyn i Nowy Jork. Przygodę, w której wątki historyczne splecione będą z miłosnymi i sensacyjnymi, a z bohaterami jak zwykle trudno się będzie rozstać.


 
Beata i Marcin mają problemy finansowe, w tym roku rezygnują więc z wyjazdu na wymarzone zagraniczne wakacje. Pomocą służy im stara znajoma i proponuje klucze do niedawno kupionego domu nad morzem. Urlop spędzony w listopadowej aurze, w małym nadmorskim miasteczku być może wreszcie pozwoli im wypocząć. Stary dom kryje na poddaszu pełno przykurzonych rupieci, których plądrowanie sprawia Beacie niesamowitą radość. W jednej ze starych książek odnajduje list, który zdaje się zawierać mroczną tajemnicę. A może to tylko niewinny żart?
  Z pozoru nudne wakacje zamieniają się w kryminalne śledztwo w którym trzeba będzie poznać przeszłość miasteczka oraz wysłuchać wielu historii. Są bowiem miejsca, które nie chcą zapomnieć.

 Justyna zaczyna wszystko od nowa. W starym życiu była porzuconą córką, starszą siostrą, gotową do poświęceń przyjaciółką i zdradzoną żoną. Teraz jest niezależna, samowystarczalna i bezkompromisowa. Nie szuka przyjaźni, ludzi trzyma na dystans. Obiecała sobie, że już nigdy nie pozwoli nikomu się do siebie zbliżyć. Nikt już jej nie zrani. Złe wspomnienia zostawiła za sobą. Odcięła się od poprzedniego życia. Zmieniła numer telefonu. Przeszłość jednak puka do jej drzwi. Niespodziewanie wraca ojciec Justyny. Dwadzieścia lat wcześniej zostawił rodzinę i zniknął. Czy Justyna mu wybaczy? Czy potrafi otworzyć się na miłość? Czy decyzja o emocjonalnej izolacji w nowym miejscu przyniesie jej szczęście?



 Hanna Connelly, dwudziestoośmioletnia projektantka i wschodząca gwiazda w świecie mody, dowiaduje się, że Doskonałe Repliki Connelly’ego, należąca do rodziny fabryka mebli założona przez jej dziadka została zrównana z ziemią przez wybuch, do którego doszło w środku nocy. Wszystko uległo zniszczeniu: magazyn, salony wystawowe oraz muzeum z bezcenną kolekcją zabytkowych mebli. Co gorsza, aby uciec przed płomieniami, Kate, starsza siostra Hanny, wyskoczyła z okna i teraz ciężko ranna leży w szpitalu, pogrążona w śpiączce farmakologicznej. Inspektorzy pożarnictwa badający sprawę otwarcie mówią o swych podejrzeniach, że ktoś, może nawet Kate, rozmyślnie doprowadził do wybuchu. Dręczona smutkiem i niepokojem, Hanna nie potrafi zrozumieć, z jakiego powodu siostra poszła do fabryki w nocy. Nie wie jednak, że Kate najbardziej zagrażają osoby mające dostęp do jej szpitalnego pokoju. Jedna z nich zamierza zrobić wszystko, by Kate nie odzyskała przytomności, a także by pokrzyżować szyki dążącej do poznania prawdy Hannie. 

 Na tle mazurskiego krajobrazu rozgrywają się dalsze losy Ludmiły, jej córeczki Zosi i pozostałych członków ich patchworkowej rodziny. We wsi pod Mrągowem pojawia się tajemnicza kobieta. Sąsiedzi zaczynają szeptać o tajemnicach z przeszłości. Ludmiła natomiast dostrzega, że kobieta za każdym razem wygląda inaczej, jakby jej wygląd zmieniał się w zależności od sytuacji. W opowiadaną przez Autorkę opowieść wplatają się historie dwóch kobiet-legend z historii Prus Wschodnich. Obie nosiły imię Barbara; jedna była dzieciobójczynią, druga oszalała po porzuceniu jej przez kochanka. Czy obie Barbary mają coś wspólnego z tajemniczą kobietą spod Mrągowa?
Ludmiła pracuje nad kolejną powieścią, ale wplątuje się w pewną tajemniczą historię. Pytanie tylko czy to wplątanie jest całkiem przypadkowe. Wszystko wydaje się wskazywać, że nie, jakby historia zaplatała się zgodnie z ułożonym wcześniej planem. Jakby ktoś pochylał się nad Prowincją i szeptał swoje czary...

 Premiera lutowa, ale ruszyła już przedsprzedaż:



poniedziałek, 13 stycznia 2014

Rok drugi ...

"Kapitanowie 1941. 
Pseudonim Grzmot"
Tomasz Stężała


Tysiąc dziewięćset czterdziesty pierwszy to  drugi rok wojny, która nieubłaganie rozlewa się po całym świecie. Końca jej nie widać, jedynie co da się zauważyć to wciąż obecny strach o kolejny dzień wśród jednych oraz pewność zwycięstwa innych. Stałym tematem jest walka, ta jawna i ta prowadzona w konspiracji, ona jest najważniejsza, chociaż w tle zdaje się toczyć całkiem zwyczajne życie, ale i ono naznaczone jest wojenną atmosferą. Żołnierze i ich bliscy nie są już tymi samymi ludźmi co w tysiąc dziewięćset trzydziestym dziewiątym roku, niektórzy z nich doświadczyli dużo bólu, inni dopiero zaczynają poznawać czym naprawdę jest wojna, nie ta z propagandy, lecz rzeczywista ...

Wschód to kolejny kierunek marszu armii Trzeciej Rzeszy, jego efekt z góry jest wiadomy, nikt innego nie bierze pod uwagę. Zachód Europy prawie został zdobyty, jedynie Anglia toczy bitwę, teraz czas na zerwanie sojuszu ze Stalinem. Wbrew pozorom tu nie ma zaskoczenia, atak jest tylko kwestią dni, tygodni, obie strony przygotowują się do niego. Kiedy pierwszy krok zostanie uczyniony nie będzie już odwrotu, lecz czy kiedykolwiek inny scenariusz był możliwy? Gdy padnie rozkaz ruszą do starcia dwie potężne armie, a raczej ludzie, którzy są ich podstawą. Jest jeszcze jedne wojsko, działające w podziemiu, nie ustępujące potężnym wrogom ani determinacją, a tym bardziej odwagą. Tuż obok toczy się jeszcze zwyczajne życie lub przynajmniej takie się wydaje.

Wilhelm Stumpff, Otto Wending oraz wielu innych niemieckich oficerów oraz ich podwładnych nie może doczekać się kolejnego etapu wojny. Sława i chwała już czeka na nich - zdobywców, a na wschodzie można zdobyć jedno i drugie, będzie podobnie jak w kampanii rok i dwa lata wcześniej. Siergiej Bars Iwanowicz, Borys Awiłow Borysowicz i Edwin Giermanowicz mają jeden cel - walkę z wrogami Związku Radzieckiego, a tymi są niedawni sprzymierzeńcy. Wiedzą, że to właśnie oni będą na pierwszej linii obrony komunizmu. Bracia Nieczuja-Ostrowscy zeszli do podziemia, tylko tak mogą być czynnymi żołnierzami, zresztą nie tylko oni. Wszyscy już poznali czym jest wojna, jedni poczuli smak porażki i niespodziewanej zdrady, ale wciąż walczą o to, co jest dla nich najważniejsze, drudzy utwierdzili się w propagandowym myśleniu i dalej kroczą w rytm jej haseł. Zwycięstwo i porażka idą z sobą w parze, jedno bez drugiego nie istnieje, oba okupione są śmiercią i cierpieniem. Są jeszcze bliscy walczących, oczekujących w domach wiadomości od nich, dumni, czasem zaniepokojeni lub w żałobie.

"Kapitanowie 1941. Pseudonim Grzmot" to druga część historii o młodych oficerach z trzech armii - niemieckiej, radzieckiej i polskiej, która rozgrywa się podczas drugiej wojny światowej. Autor przedstawia nie tylko żołnierskie życie, lecz również ukazuje losy ich rodzin i najbliższych im ludzi. Wojenne lata odciskają piętno na wszystkich, trzy różne narody, kilka punktów widzenia, jakie pozwalają czytelnikowi poznać odczucia pojedynczych osób, kobiet i mężczyzn. Liczby i fakty są dowodami, które odkrywają istotę wojny, lecz dopiero kiedy poznaje się losy jednostek oraz doświadczanych przez nie emocji obraz dopiero dopełnia się. Tomasz Stężała ukazuje dwie strony - wojskowa i cywilną, ofiary i ich katów, a także cywili oraz żołnierzy, matek, żon, sióstr, pojedyncze losy oraz egzystencję całych narodów. Wszystko to razem daje opowieść wielowątkową, w jakiej każdy bohater ma prawo głosu, czytelnik natomiast jest świadkiem wydarzeń, które zmieniły oblicze świata.

 
Za możliwość przeczytania książki 
Dziękuję Instytutowi Wydawniczemu Erica

piątek, 10 stycznia 2014

Inne oświecenie

"Ciemna strona oświecenia"
Adam Podkowa


Czasem okładka budzi skojarzenia, jakie nie pokrywają się z treścią książki. Podobnie bywa i z tytułem, który zdaje się podpowiadać główny motyw, kryjącej się pod nim historii. Kiedy więc czytelnik dostrzega na obwolucie oczy patrzące wprost na niego, a pod nimi napis "Ciemna strona oświecenia" to ciekawość kusi by zapoznać się z opowieścią, następującą po takim wstępem.

Rak, słowo będące dla większości synonimem wyroku, diagnoza, odbierająca wielu nadzieję na przyszłość. Jarek już dawno zapomniał o wierze w lepsze jutro, każda chwila jest dla niego cierpieniem, poza nim niewiele do siedemnastolatka dociera ze świata zewnętrznego. Jakikolwiek ruch sprawia mu ból, skupienie myśli na czymkolwiek jest zbyt dużym wysiłkiem, jedynie trwanie w oderwaniu od wszystkiego co wymaga nawet najmniejszego wysiłku pozwala na istnienie. Nadzieja dawno odeszła od chłopca i jego bliskich, pozostało oczekiwanie na ... śmierć. Jak więc wytłumaczyć nagły powrót do zdrowia? Cud, bo nic innego nie oddaje tego, co właśnie wydarzyło. Leki zawiodły, lecz coś uzdrowiło ciało, nie ma śladu choroby, tak jakby jej w ogóle nie było, ale przecież to nieprawda, jeszcze kilka godzin wcześniej dawała o sobie dotkliwie znać. Jednak teraz nie ma po niej śladu, a umierający nastolatek tryska humorem i nie widać po nim spustoszenia chorobą z ostatnich tygodni. Dlaczego właśnie on doświadczył uzdrowienia, a nie ktoś inny? Na to pytanie nikt nie umie odpowiedzieć, dla Jarka najważniejsze jest jak najszybsze opuszczenie szpitala i powrót do domu. Cała reszta wydaje się jakimś nieprawdopodobnym snem, który okazał się zaskakującą i prawdziwą rzeczywistością. Jednak na tym nie koniec niespodzianek, okazuje się, że wiele osób zainteresowanych jest siedemnastolatkiem. Do tej pory niczym nie wyróżniający się młody człowiek nagle budzi zainteresowanie całkowicie obcych ludzi, ich zamiary wydają się co najmniej dziwne, a na dodatek pojawiają się kolejni. Czy można uwierzyć w rzeczy, które są całkowicie nieprawdopodobne i zaufać komuś kogo się nie zna? Dotychczasowe życie Jarka zmienia się całkowicie, bliska mu osoba odchodzi, a pojawia się ktoś z przeszłości. Nic już nie jest takie jak było, każdy dzień zdaje się przynosić kolejne niespodzianki. Do czego doprowadzi ta sytuacja? Co czeka Jarka w przyszłości i jaką rolę ma niej odegra? Ma dać wiarę informacjom zbyt fantastyczne by mogły być prawdziwe? Kim tak naprawdę są Oświeceni i dlaczego właśnie Jarek jest dla nich tak ważny?

"Mroczna strona oświecenia" to książka nie tylko o nastolatkach, również starsi bohaterowie odgrywają w niej dużą rolę. Autor przedstawia historię, zaczynającą się dramatycznie i mającą już na początku dość duży zwrot akcji. Fabuła opiera się o postać nastoletniego Jarka i osób z nim związanych, tworząc dwie warstwy opowieści, połączone ze sobą mocniej niż to wydaje się na początku. W pierwszej chwili "Mroczna strona oświecenia" pozwala myśleć, że całkiem inny motyw będzie osią wydarzeń, lecz Adam Podkowa dość szybko wprowadza nowy kierunek rozwoju wątków. Pomysł na książkę zawiera w sobie ostatnio popularne detale, ale również i elementy rzadziej poruszane. Czasem tytuł ma całkiem inne znaczenie niż się przypuszcza na pierwszy rzut oka i bywa wstępem do historii, gdzie dużą rolę odgrywa poznanie siebie samego i swoich pragnień.





czwartek, 9 stycznia 2014

Wypędzony, ale skąd?

"Wypędzony. 
Breslau - Wrocław 1945"
Jacek Inglot


Dla jednych Breslau, dla drugich Wrocław, ziemia utracona i jednocześnie odzyskana. Oba okupione krwią ludzką przelewaną w wojennej pożodze oraz kiedy miasto dopiero zaczynało porządkować ruiny. Tysiąc dziewięćset czterdziesty piąty, rok zakończenia wojny,lecz trwającej wciąż w umysłach i nie tylko w nich. Zbrodnia nie jest niczym niezwykłym w tym czasie, po prostu jeszcze jeden element dnia powszedniego, w jakim niczym dziwnym nie jest odgłos strzałów czy też śmierć. Codzienność miejsca nazywanego jeszcze tak niedawno twierdzą, teraz jednego z wielu miejsc gdzie wojna odcisnęła swoje piętno, a ludzie próbują na gruzach odbudować chociaż namiastkę normalności. Rozpoczął się czas rozliczeń i to nie tylko pomiędzy zwycięzcami i przegranymi. Czasem trudno tych pierwszych odróżnić od tych drugich, radość zwycięstwa została wielu odebranym, a jego smak bywa często bardzo gorzki.

Rozpocząć wszystko od nowa, nie dlatego, że w końcu wojna dobiegła końca, lecz by ocalić życie. Konspiracja nadal musi trwać, cudze dokumenty i tożsamość nie zapewniają spokoju, jednak pozwalają przynajmniej na chwilę uciec zagrożeniu. Oglądanie się za siebie Jan Korzycki opanował po mistrzowsku, tak samo jak dostrzeganie zagrożenia w momencie, kiedy inni jeszcze go nie zauważyli. Jednak jak długo można żyć w nieustannym niepokoju rozpoznania? Na ile jeszcze wystarczy szczęścia by unikać lub wychodzić cało z pułapek? Każdy dzień może być tym być ostatnim. Wrocław wydaje się miejscem,  gdzie w końcu można przyczaić się i spróbować żyć tak inni. Na ziemiach odzyskanych liczy się tu i teraz, bo przyszłość, wbrew zapewnieniom oficjalnych władz, wciąż jest niepewna. W takim klimacie łatwiej można wtopić się w tłum, w jakim obca twarz jest czymś normalnym. Gorzej natomiast kiedy trzeba zaprowadzić porządek, wtedy każdy wydaje się potencjalnym przestępcą, a gdy do tego dodać tych,  dla których wojna wciąż trwa, niemożliwym wydaje się uporządkowanie takiego chaosu. Dawny Breslau w niczym nie przypomina metropolii sprzed kilku miesięcy, w tysiąc dziewięćset czterdziestym piątym roku to nadal pole bitwy, gdzie prawo nawet za dnia jest iluzją, natomiast po zmroku nawet i ona niknie. Korzycki znowu musi walczyć tym razem w barwach milicji, stary wróg nie złożył jeszcze broni, a nowy stale przypomina o swej obecności. Taka atmosfera nie sprzyja prowadzeniu dochodzenia, a od niego zależy czy wreszcie trwały spokój zawita na wrocławskie ulice. Z jednej strony Werwolf, z drugiej UB, pomiędzy nimi porucznik AK tropiący tych pierwszych i uciekający przed tym ostatnim. Ruiny sprzyjają zbrodniarzom, dają im schronienie i są dla nich ostatnią twierdzą.

Breslau został zdobyty, Wrocław dopiero się rodzi, a ludzie muszą stawić czoła przeszłości i przyszłości ...

"Wypędzony. Breslau - Wrocław 1945" to panorama miasta, w jakim ściera się stare z nowym, nadzieja z utratą marzeń i ból jednostek z tragedią narodu. Na gruzach powoli odradza normalność, chociaż w tym momencie wydaje się ona bardzo odległa i w czasie i od tego miejsca. Na takim tle Jacek Inglot ukazuje bohatera, który obserwowany z boku wydaje się jednym z wielu sobie podobnych - chcących rozpocząć życie od nowa, ale gdy poświęcić mu więcej niż pobieżne spojrzenie dostrzega się całkiem inną osobę. Podobnie zresztą jest i z samym Wrocławiem, które nosi w sobie historię dwóch narodów, ale by to dostrzec trzeba sięgnąć za zasłonę tego, co wydaje się oczywiste. Kryminalny wątek jest jednym z kilku w książce Jacka Inglota i stanowi odzwierciedlenie wydarzeń, będących codziennością w tym okresie, w jakim prawda skrywała się głęboka, przysłonięta pozorami i prostymi schematami. Ważniejszym od niego wydaje się jednak motyw zbrodni i kary, jaki dotyczy zwykłych ludzi, postawionych z dnia na dzień przed społecznym sądem, w którym nie ma funkcji obrońcy, a jedynie rola sędziego. Wyrok wydaje się z góry wiadomy, zresztą czy mógłby być inny? Nie ma niewinnych, są za to ofiary, z jednej i z drugiej strony ...

Wypędzony, ale skąd i przez kogo? Z życia jakie mogło być, lecz nie miało szansy zaistnieć? Z rodzinnego domu? Z ojczyzny? Przez wojnę? 

 
Za możliwość przeczytania książki 
Dziękuję Instytutowi Wydawniczemu Erica



środa, 8 stycznia 2014

Premiera "Czarnej listy"

Wydawnictwo ALBARTROS ma przyjemność zaprosić czytelników na uroczystą premierę najnowszej książki Fredericka Forsytha "Czarna Lista".
Impreza odbędzie się w poniedziałek 13 stycznia o godz. 18.00 w warszawskim kinie Atlantic (sala D).

W programie:
- Video-wywiad z Frederickiem Forsythem
- Dyskusja: Thriller polityczny w XXI wieku
- Fragmenty książki w wykonaniu Jana Peszka
- Projekcja kultowej ekranizacji jednej z powieści autora
- Konkursy z nagrodami

Bezpłatne dwuosobowe zaproszenia czekają na osoby, które na adres: wydawnictwoalbatros@gmail.com wyślą maila zatytułowanego „Forsyth” ze swoim imieniem i nazwiskiem w treści oraz informacją, czy przybędą z osobą towarzyszącą.
 
 
 

wtorek, 7 stycznia 2014

W hołdzie rodzinie

"Hołd"
Nora Roberts

Sława ma wiele odcieni, od tych najbardziej jasnych i kuszących, aż po mroczne, jakie chociaż znane są pomijane milczeniem. Jej cena dla wielu jest wysoka, czasem zabiera wszystko to,  co w życiu najlepsze, pozostawiając same iluzje i puste obietnice. Jednak niewielu dostrzega to, skupiając się na wspinaniu się po drabinie popularności, bo jej szczeble ciągną się w nieskończoność, a im wyżej się jest tym widzi się jeszcze więcej do zdobycia. Rzadko kto mówi stop i poprzestaje na tym, co już osiągnął, podobnie jest z dostrzeżeniem zagrożenia i potraktowaniem go poważnie. Sława dla niektórych jest jak narkotyk, bez niej nic nie smakuje tak jak powinno, ona staje całym światem, a reszta to jedynie dodatek do niej ...

Trzy pokolenia Hardych pracowały na to, by z tym nazwiskiem kojarzył się sukces. Każdy dzień został podporządkowany jednemu - scenie, obojętnie czy teatralnej, muzycznej lub filmowej. Nie było odstępstwa od tej zasady lub dnia wolnego. Janet, Bedelia i Cilla wiedziały co oznacza odwrócenie się od spragnionych ich obecności na ekranie telewizyjnym bądź kinowym widzów. Najstarsza z nich pozostawiła lekcję dla swoich następczyń, w jakiej znalazła się i wspaniała kariera oraz tysiące fanów, ale i codzienna walka o utrzymanie się na szczycie kosztem wszystkiego innego. Najmłodsza zdała sobie bardzo wcześnie sprawę co oznacza życie w blasku reflektorów, poznała ciemne strony show biznesu w wieku, kiedy inni nawet nie znają jeszcze tego słowa i podjęła decyzję, jaka była niewyobrażalna dla innych. Wszystkie trzy wybrały całkiem podobne drogi życiowe, łączą je więzy krwi i pewna stara rezydencja, która była i jest czymś więcej niż jedynie skrawkiem ziemi i murami.

Cilla McGovan jest weteranką świata rozrywki chociaż nie skończyła nawet trzydziestu lat. Jako córka i wnuczka gwiazd podążyła kiedyś ścieżką wydeptaną przez babcię i matkę. Jednak zrobiła coś, na, co tamte nie odważyły się - porzuciła sławę i blichtr. Teraz z daleka od Hollywood wraca do swoich korzeni i historii sprzed lat, która naznaczyła tragicznie nie tylko jej rodzinę. Stary dom niejednego był świadkiem i wielkich przyjęć, na jakich brylowały największe gwiazdy fabryki snów, ale i ogromnych dramatów, po jakich niewielu się podnosi.  W jego zakamarkach kryje się również sekret ostatnich miesięcy życia Janet Hardy, które wcale nie były takie jak większość myśli. Kobieta skrywała coś co obecnie Cilla zaczyna go odkrywać, a im głębiej sięga tym bardziej gubi się w domysłach. Co naprawdę wydarzyło się ponad trzydzieści lat temu? Dlaczego nikt z bliskich nie wiedział o niczym? Przecież gwiazda była wciąż obserwowana, jak więc udało się jej zachować zmylić wszystkich? Stare listy rzucają całkiem nowe światło na przeszłość. Janet odeszła nim urodziła się jej wnuczka, nigdy nie rozmawiały, nie widziały się, więc czemu pojawia się w jej snach? Może to jedynie pragnienie poznania kogoś, kto wpłynął na czyjeś życie pomimo, iż był już tylko wspomnieniem? Jednak coraz więcej przemawia za tym, iż coś łączy dawne wydarzenia z tym, co obecnie ma miejsce. Ktoś bacznie obserwuje nową właścicielkę i jej poczynania. Jakie są jego zamiary?

Rezydencja z tygodnia na tydzień coraz bardziej zaczyna przypominać o swej dawnej świetności, a wraz z nią zdają się ożywać demony z przeszłości. Zło znowu zostało zbudzone, kiedyś zebrało krwawe żniwo, jak będzie tym razem?

Nora Roberts często łączy elementy thrillera, kryminału oraz romansu w jednej historii i nie inaczej jest w "Hołdzie". Sekret sprzed lat, kryminalna zagadka, zbrodnia oraz uczucie pojawiające się w najmniej spodziewanym momencie. Każdy wątek jak zawsze jest ważny, żaden detal nie służy jedynie wypełnieniu miejsca. Motyw sensacyjny oraz uczuciowy wzajemnie się dopełniają, nieraz zwodząc czytelnika ujawnieniem sekretów, lecz dopiero zakończenie odpowiada na wszystkie pytania.

poniedziałek, 6 stycznia 2014

Brudny świat Premiera 2014

Jeden z najpopularniejszych fan fiction, w 2010 wydany w USA pod tytułem "Dirty World" doczekał się polskiej premiery. Wstrząsająca opowieść o miłości, demonach przeszłości, głęboko skrywanych tajemnicach i o wielkiej namiętności. Wichrowe wzgórza miały swoich Cathy i Heathcliffa, Brudny świat pokazuje zagmatwane i tragiczne losy Kati i Tommy'ego.

Pozostań przy mnie na zawsze
- przybierz, jaką chcesz, postać
- doprowadź mnie do obłędu,
tylko nie zostawiaj mnie samego w tej otchłani,
gdzie nie mogę cię znaleźć!
Nie mogę żyć bez mojego życia.
Nie mogę żyć bez mojej duszy!"
 


niedziela, 5 stycznia 2014

Zapomniana legenda

"Piraci Północy. Bractwo"
Dariusz Domagalski


Bałtyk nie kojarzy się z piratami, to raczej domena mórz południowych. Zresztą co mieliby łupić kaperzy? Morskie potęgi takie jak Hiszpania i Portugalia czy Wielka Brytania nie korzystają ze szlaków morskich w tych okolicach. Ostatni wielcy rozbójnicy morscy są już legendą, czasy Wikingów dawno przeminęły, kto więc czyha na żeglarzy i dlaczego wybrał właśnie ten obszar?

Ostatnie dekady czternastego stulecia nie należą do spokojnych, a północno-środkowa część kontynentu europejskiego jest tego przykładem. Skandynawia pogrążona jest w sporach terytorialnych, Polska z Litwą odpierają ataki Krzyżaków, lokalne konflikty również nie przygasają, a na prawdziwą potęgę wyrósł związek miast hanzeatyckich. Żywot dla wielu jest niepewny, zależny od innych i rzadko kiedy długi, dużo nie trzeba by dostatek zmienił się w ubóstwo. Kark prawie zawsze musi być schylony przed możnymi, ciężka praca nie gwarantuje otrzymania godziwej zapłaty. Dla jednych każdy dzień to walka o przeżycie, inni snują dalekosiężne plany, są i tacy, którzy w jednej chwili rzucą wszystko by podążyć drogą, jaka wydaje się z góry być skazana na porażkę, chociaż kto wie co przyniesie przyszłość ...

Klaus Stortebeker dobrze znany jest w portowych knajpach i tawernach ze swych dokonań tak na morzu jak i możliwości wypijania ogromnych ilości trunków za jednym razem. Co innego można robić na lądzie kiedy oczekuje się na kolejną morską wyprawę? Rozrywki są dość ograniczone, a piwo i wino oraz opowieści snute przy zastawionym nimi stole świetnie skracają czas powrotu na pokład, no chyba, że ktoś szuka mocniejszych wrażeń, wtedy dopiero zaczyna się zabawa na całego. Jedna z awantur okazuje się być początkiem czegoś, co nikt nie brał pod uwagę. Hanza jest siłą z jaką liczą się europejscy władcy, kupcy w niej zrzeszeni umieli uniezależnić się od królewskiej władzy, a nawet stawać się ich równorzędnymi partnerami. Kupieckie kogi przemierzają wzdłuż i wszerz Bałtyk, wyładowane towarami, pomnażającymi bogactwa hanzeatyckich panów. Kto ośmieli się rzucić wyzwanie takiej potędze? Nikt, bo każdy z góry wie, że taki krok skazany jest na klęskę, wielu próbowało i nikomu nie udało się to. Jak do tej pory ...

Czasem wystarczy moment na to, co innym zabiera lata, jedna decyzja, po której nie ma już odwrotu. Jednak czy faktycznie podjęta pod wpływem impulsu? Stortebeker i tak jest wyrzutkiem, ale jako pirat wreszcie sam decyduje o swoim losie, jego towarzysze nie znają innego życia, teraz mogą wybrać całkiem nowy jego kierunek. Morze Bałtyckie kryje wiele miejsc, w jakich wyjęci spod prawa mogą się schronić, lecz przede wszystkim jest też co łupić. Handel kwitnie, a jego rozwój oznacza wyładowane po burty okręty czyli majątek, aż się "proszący" by po niego sięgnąć. Klaus z kompanami korzystają z każdej okazji by "odciążyć" Hanzę z jej bogactw. Każdy przejęty okręt to cios w dumnych kupców, z jakimi liczą się nawet europejscy władcy, jak długo piraccy bracia będą wodzić za nos swoich niedawnych mocodawców? Z każdym kolejnym złupionym statkiem zbliża się chwila w jakiej trzeba będzie zmierzyć się z odwetem ograbionych. Na kogo będą mogli liczyć, ci którzy rzucili wyzwanie możnym kupcom?

Świat to nie zbiór biało-czarnych postaci, więcej barw odzwierciedla ludzi - i czerwień żywa jak krew i błękit bezlitosnych oczu, pomiędzy nimi widoczna jest również zieleń morskiej toni oraz złotych blask złowrogich płomieni. Klaus Stortebeker skrywa w sobie tajemnicę, o jakiej nie wie nikt, nikt również nie może odwieść go od uczuć, które dawno temu oplotły jego serce i umysł. Awanturnik, najemnik, żeglarz, pirat, kim jeszcze jest przywódca braci witalijskich? Coś jeszcze kryje się w nim, lecz dla jego towarzyszy ważne jest to, co znajduje się w ładowniach statków.

"Piraci Północy. Bractwo" jest pierwszym tomem cyklu o Klausie Stortebekerze, czternastowiecznym piracie, który za główny obszar działania obrał sobie Bałtyk. Korsarstwo raczej kojarzy się z hiszpańskim i portugalskimi karawelami i potyczkami z dala o bałtyckich wybrzeży. Jednak okazuje się, że gdy sięgnąć w historię to odnajduje się w niej opowieści nie ustępujące przygodom Drake`a czy też innych, podobnych mu postaci, wręcz przeciwnie. Dariusz Domagalski przedstawia postać jaka bardziej znana jest bardziej u naszych zachodnich sąsiadów, jednakże związana jest również i z polskimi dziejami. Morskie bitwy, osobiste porachunki, uczucia, zemsta, ogromne bogactwa oraz polityczne intrygi składają się na "Piratów Północy", początek jest więcej niż obiecujący, kolejna część ma wysoko umieszczoną poprzeczkę.


 
Za możliwość przeczytania książki 
Dziękuję Instytutowi Wydawniczemu Erica


piątek, 3 stycznia 2014

Królewska kochanka

"Barbara i Król"
Renata Czarnecka

Dynastia Jagiellonów ma już swój szczyt świetności za sobą, jej ostatni męski przedstawiciel, w którym pokładano tyle nadziei jest już schorowanym człowiekiem. Jednak Zygmunt August wciąż ma nadzieję, że da Rzeczpospolitej swojego następcę i na nim ród się nie zakończy. Jeszcze jedno marzenie nie odstępuje go na krok, lecz wydaje się ono jedynie rojeniami nieszczęśliwego człowieka. Niegdyś potężny władca, teraz cień tamtego człowieka, lecz dopóki bije jego serce umysł wciąż ma przed sobą jeden obraz – kobiety, dla której rzucił wyzwanie tradycji, obowiązkom dynastycznym i całemu światu. Barbara, pomimo dwudziestu lat od jej śmierci, wciąż towarzyszy Augustowi w dzień i w nocy, w każdej minucie jego życia …

Zamek królewski w Warszawie to nie Wawel, lecz i tutaj toczy się dworska egzystencja z wszystkimi jej zaletami i wadami. Dyskrecja nie jest mocna stroną dworzan, plotki są chlebem powszednim, a informacje dotyczące króla często przynoszą wymierne korzyści, szczególnie te z okolic sypialni. Otoczenie Zygmunta Augusta wie doskonale, że jego ostatnie małżeństwo to fikcja, lecz rzadko kto zaprząta sobie głowę królową, ona jest daleko, natomiast blisko jest całkiem kto inny. Zresztą od lat nie jest to tajemnicą, królewska łożnica nie jest osobistą sprawą władcy – to kwestia wagi państwowej, szczególnie gdy brak jakiegokolwiek potomka. Los okazał się niełaskawy w kwestii uczuć dla ostatniego Jagiellona, wielka miłość dała krótkie szczęście w zamian za lata żałoby. Barbara Radziwiłłówna byłą tą jedyną, żadna inna kobieta nie zajęła miejsca w sercu polskiego króla, chociaż przy jego boku niejedna była widywana. Sam Zygmunt August jest cieniem dawnego siebie, ale wciąż ma nadzieję, na co? Na potomka i uczucie, tylko jedno i drugie wydaje się już nieosiągalne dla tego niego …

Barbara, ta która zdobyła serce władcy polskiego, a może dopiero to nastąpi? Przecież ona obecna jest tylko w sercu króla, nie żyje od dwóch dekad … Kim więc jest piękna kobieta goszcząca ostatnio w królewskich komnatach? Jej oblicze jest bliźniaczo podobnie do tego, jakie od dwudziestu lat można zobaczyć wyłącznie na portrecie … Kto więc to jest? Barbara, nie Radziwiłłówna, ale Giżanka, obie podobne do siebie jak dwie krople wody. Kiedyś jedna z nich dała Zygmuntowi Augustowi szczęście, czy i ta druga będzie jego źródłem? Król pragnie by jego marzenia urzeczywistniły się, wspaniałe klejnoty, zaszczyty, bogactwa są dodatkiem do tego, co najważniejsze. Barbara i Zygmunt August, a wokół nich dwór, który bacznie obserwuje wszystko co się dzieje wokół monarchy. Wielka miłość czy jedynie chwilowe zauroczenie starszego mężczyzny dziewczyną, jaka wydaje się odpowiedzią na żarliwe modlitwy i zaklinanie rzeczywistości? Giżanka nie jest pierwszą kochanką polskiego władcy, przed nią było wiele innych, lecz ona ma nad nimi przewagę, ale dworzanie i szlachta nie zamierzają tak łatwo poddać się, wszak życie władcy nie jest jedynie jego sprawą …

Miłość, prawdziwa i bezinteresowna, czy może układ w jakim każdy oczekuje dostać to, czego pragnie? Młoda kobieta, władca, jaki ostatkiem sił chce by ziściły się jego marzenia oraz otoczenie, widzące szansę dla siebie. Jak może skończyć się ta historia? Rozczarowaniem? Porażką? Nienawiścią? Barbara nie jest pierwszą metresą królewską, przed nią były inne, bardziej doświadczone, sprytniejsze, piękniejsze, ale ona ma przecież atut jakim one nie dysponowały. Czy uroda okaże się pomocna w godzinie próby, o jakiej nikt głośno niemówić? Giżanka ma w zasięgu ręku pieniądze, piękne stroje, pełne przepychu komnaty, lecz czy to wszystko czego pragnie? Zygmunt August chce następcy tronu i kogoś, kto odszedł dawno temu. Ostatnia szansa na uczucie, pierwsza miłość, dworskie intrygi i dwoje ludzi, będący głównymi aktorami w dramacie o prawdziwym królewskim rozmachu. Nic nie jest takie jakie się wydaje, nikt do końca nie odsłania swoich pragnień, liczy się tylko jedno tylko jaką cenę przyjdzie za to zapłacić i kto ją poniesie?



Za przeczytanie książki 
Dziękuję 
wydawnictwu Książnica 

środa, 1 stycznia 2014

Podsumowanie 2013 :)

Po sylwestrowej zabawie spędzonej w świetnym towarzystwie 
czas podsumować poprzedni rok czyli 2013. 
Przeczytanych książek było dużo, co jedna to ciekawsza, 
a efektem były 183 opublikowane recenzje. 
Czas rozpocząć kolejny rok, 
bo kolejne ciekawe tytuły już czekają :)

poniedziałek, 30 grudnia 2013

Martwy?

"Na zawsze martwy"
Charlaine Harris


Książki o Sookie Stackhouse to cykl jaki zdobył rzesze czytelników na całym świecie. Sukces na rynku księgarskim zaowocował powstaniem serialu telewizyjnego równie dobrze, a może nawet lepiej, przyjętego przez widzów. Oczywiście i wersja literacka i serialowa spotkała się również z krytyką, szczególnie, że ostatnie lata to prawdziwy wysyp opowieści z gatunku paranormal. Można powiedzieć, że w pewnym momencie nawet otwarcie lodówki "groziło" spotkaniem z wampirem lub jemu podobnym. Jednak seria autorstwa Charlaine Harris była kontynuowana, a jej ostatnia część kończy się w momencie, który pozostawia furtkę otwartą do ewentualnego powrotu.

Bon Temps nie jest metropolią, to mieścina jakich wiele i niczym się nie wyróżnia się, ani na mapie, ani w rzeczywistości. Jej mieszkańcy jednak stanowią prawdziwy kalejdoskop gatunków - właśnie gatunków, bo oprócz ludzi są nimi wampiry, wszelkiej maści "łaki", do tego czarownice, wróżki i wróże. Z jednej strony sąsiedztwo z niedalekim Nowy Orleanem tłumaczy obfitość urodzaju istot z paranormalnymi cechami, a z drugiej - kto nie pragnie zaznać nieco leniwej atmosfery południa Stanów Zjednoczonych? Ale ten kto sądzi, że spokój jest w takim miejscu aż nadto dokuczliwy myli się i to bardzo. Obecność Sooki jest gwarancją dużej porcji zamieszania, nawet gdy stara się by tak nie było lub w ogóle nic nie robi. Ostatnio znowu  życie panny Stackohouse zboczyło z prostej ścieżki, a wydawało się, iż wszystko jest na najlepszej drodze do przynajmniej jako takiej normalności. Jeżeli oczywiście można tak nazwać związek z kilkusetletnim wikingiem Erikiem oraz bycie członkiem dość szczególnej rodziny, że o znajomych się już nie wspomni.

Reszta recenzji do przeczytania tutaj



Za możliwość przeczytania książki dziękuję portalowi dlaLejdis.pldlaLejdis.pl

niedziela, 29 grudnia 2013

Gdyby ...

"Gdybyś mnie kochała"
Grażyna Jeromin - Gałuszka


Gdyby tamten dzień, nie żaden inny, ale właśnie ten, skończył się inaczej, wszystko potoczyłoby się w całkiem przeciwnym kierunku. Czasem takich momentów jest więcej, czasem mniej, lecz każdy ma przynajmniej jedną taką chwilę, wydającą się zmieniać to, co wydawało się już oczywiste i chociaż należało jeszcze do przyszłości było jakby częścią teraźniejszości. Coś jednak zaburzyło ustalony porządek i nic nie było takie jakie miało i powinno być, cała reszta to mniejsze lub większe konsekwencje jednego wydarzenia, jakie okazało się początkiem całkiem nowej drogi ...

Wakacje, magiczny czas, kiedy się liczy tylko tu i teraz. Życie Maksyma do tego, jednego lata, miało ustalony rytm - po prawie dziesięciu miesiącach następowały ponad dwa kolejne, które spędzał na wsi. Okres ten był najlepszy w całym roku, z daleka stolicy, za to spędzany z bliskimi i przyjaciółmi. Całkowicie zwyczajne dni miały niezwykły urok, a raczej ludzie wypełniający je swoją obecnością wnosili go w nie. Dla postronnych nic niezwykłego się nie działo, nawet sami zainteresowani nie widzieli niczego innego niż zazwyczaj, lecz dopiero gdy patrzy się wstecz wszystko nabiera innego znaczenia i widzi się cienką nić wzajemnych powiązań. To, co miało miejsce w to jedno konkretne lato było jednocześnie sumą wszystkich poprzednich oraz początkiem kolejnych, tak zupełnie innych i będących następstwem ledwie kilku godzin ...

Andrzej zniknął niedługo po własnym weselu, wyszedł na chwilę i już nie wrócił. Najpierw były poszukiwania, zaraz potem niedowierzanie, niewiele później rozpacz, w końcu ból, jaki wcale nie malał z upływem czasu. Najgorsze jednak było ciągłe oczekiwanie, wypatrywanie znajomej sylwetki w każdej pojawiającej się w pobliżu osobie i pytanie co się wydarzyło tamtej nocy? Przecież człowiek nie rozpływa się w powietrzu ot tak sobie, nie pozostawia rodziny bez jakiejkolwiek informacji, szczególnie w momencie gdy jego marzenia zaczynają się urzeczywistniać. Dla Maksyma zaginięcie kuzyna okazuje się pierwszym z wielu kolejnych zmian. Dzieciństwo skończyło się nie tylko dla niego, nagle trzeba stawić czoła całkiem nowym problemom, nic już nie jest takie jak było. Jedna noc rzuca cień na bliskich Andrzeja, gdyby nie zniknął ich i jego życie potoczyło by się inaczej ... To, co wydawało się faktem okazało się niespełnionymi pragnieniami, a co z przyszłością?

Kiedy budzisz się w miejscu całkowicie nieznanym i nie pamiętasz niczego z poprzednich kilku godzin to strach nie jest niczym dziwnym. Tym bardziej gdy pobudka następuje na chwilę przed brutalnym zakuciem w kajdanki, w przebłysku świadomości zauważasz jeszcze jeden detal, jaki zaczyna drążyć coraz mniej otępiały umysł ... Wszystko zaczyna się układać w całość i to taką, która miała być całkiem inna ...

Letnia noc sprzed piętnastu lat stanowi zagadkę, pozostającą nierozwiązaną. Pomimo upływu czasu Maksym nie zapomniał jej,tak samo jak jego bliscy, wciąż stanowi ranę jedynie pozornie zabliźnioną. Jaki związek ma ona z tym co teraz przeżywa mężczyzna? Może odpowiedź kryje się w przeszłości, kiedy wszystko się rozpoczęło, chociaż wyglądało na całkiem coś odwrotnego? Uczucia, wydające się jedynie mrzonką, przyszłość jaka miała być całkiem inna i tajemnica, która zmieniła bliskich Andrzeja. Kiedyś jedna noc zakończyła dzieciństwo Maksyma i zapoczątkowała nowy rozdział w jego życiu, jak będzie teraz? Znowu jest lato ...

"Gdybyś mnie kochała" nie jest typowym kryminałem i nie do końca jest opowieścią obyczajową. Oba motywy przenikają się wzajemnie, stanowiąc wspólnie oś jednej historii, w jakiej najważniejsi są ludzie ją tworzący oraz zagadkowe zaginięcie. Autorka stworzyła fabułę w jakiej nic nie jest oczywiste, każda z postaci ma zaskakujące cechy, których czytelnik nie spodziewa się u niej. Fabuła opiera się na dwóch planach czasowych - przeszłości sprzed kilkunastu lat i teraźniejszości, w całość spinają ją bohaterowie. Grażyna Jeromin-Gałuszka z detalami oddała tło, na jakim toczy się cała opowieść, to ono wraz z postaciami są źródłem niezwykłej atmosfery w jakiej jest miejsce i na codzienność i klimat, gdzie nic nie wydaje się nierealne. Aura niesamowitości przeplata się ze zwyczajnym dniem, tak samo jak dobro ze złem, radość ze smutkiem. "Gdybyś mnie kochała" ma w sobie po części urok bajki, ale i elementy kryminalnej tajemnicy, co daje w efekcie historię w jakiej rozbrzmiewają anielskie głosy, echa przeszłości oraz policyjne syreny.


Za możliwość  przeczytania książki
Dziękuję CPA www.polscyautorzy.pl
oraz yd. Prószyński i S-ka
 


 

sobota, 28 grudnia 2013

Za wszelką cenę

 PREMIERA 
15 STYCZNIA 2014
 

"Czarna lista"
Frederick Forsyth


Wypowiedziane słowa wydają się czymś ulotnym, co przemija szybko, rzadko zostaje zapamiętane i nie ma większego wpływu na tych, którzy je słyszą. Ot po prostu litery ułożone w wyrazy, a te w zdania, jaką siłę oddziaływania mogą mieć? Czy są w stanie dokonać zmian w życiu człowieka? A może wszystko zależy od tego kto jest ich autorem i jego przesłania zawartego właśnie w słowach, jakie mogą nieść pocieszenie, radość, ostrzeżenie, ale i śmierć ...

Lista z nazwiskami, więcej niż ściśle tajna, o jej istnieniu wie tylko kilka osób - dokładnie sześć, nie więcej i nie mniej. Każdy kto na niej się znajdzie stanowi zagrożenie dla Stanów Zjednoczonych, największe w jakiejkolwiek skali, i musi zostać "wyeliminowany" bez jakiejkolwiek zwłoki, bo ta oznacza tylko jedno - kolejną porażkę w wojnie z terrorystami. Liczy się jak najszybsze zlikwidowanie tego, kto zagraża, bez względu na wszystko i coś jeszcze - dokonanie tego skutecznie ...

Tropiciel nie wie kogo ściga, nie zna jego nazwiska, imienia, narodowości, nawet twarzy. Zdaje sobie doskonale sprawę ze skutków działalności człowieka nazwanego Kaznodzieją i jest świadomy, że każde następny jego przekaz udostępniony w internecie będzie oznaczać kolejne zamachy. Dopóki on żyje spirala śmierci będzie wciąż od nowa nakręcana i nikt nie będzie wiedział kiedy nastąpi kolejny atak. Cel jest jeden, a Tropiciel jeszcze nigdy nie zawiódł. Stawką jest życie nieświadomych rozgrywki ludzi, jacy w każdej chwili mogą zostać zamordowani. Już nieraz stawał przed takim zadaniem, lecz tym razem jest ono o wiele trudniejsze niż do tej pory. Jak zawsze każdy, nawet najmniejszy błąd oznacza fiasko całej operacji, jednak tym razem nawet jeden nieprzemyślany krok lub ujawniony nieumyślnie strzęp informacji mogą zniweczyć wszystko, a druga szansa będzie okupiona krwią kolejnych ofiar. Jak odnaleźć wroga, który zatarł za sobą wszystkie ślady? Jedynym tropem są nagrania opublikowane w sieci, nic więcej ... Czy to, co jest największą siłą Kaznodziei okaże się również jego największą słabością? A może tym razem Tropiciel będzie musiał przyznać się do porażki? Kto z nich zwycięży w tej rozgrywce?

Rzucić wyzwanie mocarstwom i wciąż być nieuchwytnym dla najpotężniejszych sieci wywiadowczych. Bezustannie trzymać w napięciu świat, czekający z lękiem na kolejne słowa mężczyzny potrafiącego zasiać ziarno tam gdzie wydawało się, że zwyciężyła zachodnia filozofia. Bez imienia, nazwiska, narodowości i twarzy. Jedynym środkiem oddziaływania są słowa, pojedynczo to tylko kilka liter o wielu znaczeniach, lecz kiedy zaczynają się układać w zdania nabierają mocy, niszczącej i bezwzględnej ... Taki sam jest ich autor, jego celem jest jedno - rzucenie na kolana wrogów. Tropiciel również ma misję - odnaleźć i zlikwidować tego dla kogo życie ludzkie nie jest warte nic, bo najważniejsza jest religijna wizja ...

Nazwisko autora "Czarnej listy" dawno stało się symbolem w literaturze, szczególnie w gatunku thrillera. Jednak oznacza to również, że czytelnik z góry zakłada, iż i tym razem się nie zawiedzie lekturą. Powtarzanie sprawdzonego schematu wcale nie musi okazać się przepisem na kolejny bestseller, a jak jest w przypadki najnowszej książki Fredericka Forsyth`a? Jak dla mnie podobnie do wcześniejszych spotkań z książkami tego autora czyli intrygująco, czytaniem bez przerywania lektury i oczekiwaniem jak rozwiążą się poszczególne wątki, bo każdy, nawet najmniejszy z nich, ma związek z głównym motywem. Podczas lektury "Czarnej listy" nie ma czasu na zastanawianie się nad alternatywnymi ścieżkami, jakimi mogłyby podążyć poszczególne postacie, refleksje nasuwają się później. Liczy się tylko pojedynek pomiędzy dwoma ludźmi, którzy początkowo stanowią zagadkę dla czytających. Strona po stronie autor odkrywa kolejne cechy bohaterów, ale wciąż pozostawia wiele w cieniu, tak by w odpowiedniej chwili zaskoczyć nimi. Pojedynek wydaje się nierówny - z jednej strony potężna machina polityczno-wojenna, z drugiej jeden człowiek, lecz tak naprawdę rozgrywka toczy się pomiędzy dwoma osobami.Za każdą z nich stoi przeszłość, mająca wpływ na ich postępowanie w teraźniejszości, dotarcie do tych związków podsuwa podpowiedzi co do ostatecznego rozwiązania. To, co najważniejsze w thrillerze czyli napięcie, niepokój, prowokacja oraz konflikt ani na moment nie schodzą na dalszy plan i wciąż są obecne w "Czarnej liście". Kluczowy motyw jest osią akcji i pozostaje nim ostatnich stron. Po raz kolejny okazało się, że Frederick Forsyth jest mistrzem w swoim gatunku, a słowa wychodzące spod jego pióra wciąż intrygują.


                Za możliwość przeczytania książki Dziękuję
                         wyd. Albatros A. Kuryłowicz

piątek, 27 grudnia 2013

Kim ona jest

"Za kogo ty się uważasz"
Alice Munro


Alice Munro nie jest debiutantką w literackim świecie, lecz dla wielu zaistniała dopiero z momentem przyznania jej tegorocznej nagrody Nobla. Twórczość kanadyjskiej pisarki opiera się na codzienności, opowiadaniu historii, które mogłyby być udziałem każdego. W czym więc tkwi magia jej pisarstwa? Może w tym, że lektura pozostaje w pamięci długo jeszcze po jej przeczytaniu albo ponadczasowości poruszanych kwestii? Każdy czytelnik pewnie ma swoją odpowiedź w tym temacie, jedno pozostaje niezmienne - trudno przejść obojętnie nad tym co daje swoim odbiorcom ta autorka.

Tytuły czasem są zupełnie nieadekwatne do treści, lecz "Za kogo ty się uważasz?" doskonale oddaje w paru słowach pytanie jakie zadaje sobie główna bohaterka i stanowi jednocześnie motyw przewodni wszystkich opowiadań zawartych w tej książce. Rose poznajemy jako dziewczynką, a znajomość z nią kończymy gdy jest już dojrzałą kobietą. Taka rozpiętość czasowa powinna pozwolić poznać postać od przysłowiowej podszewki, ale wcale tak nie jest. Różne etapy życia pokazują nie tyle zmiany zachodzące w tej postaci, lecz zachowanie w konkretnej sytuacji życiowej. Rose nie jest osobą, do jakiej czuje się sentyment lub cieplejsze uczucia, autorka raczej nie przewidziała takich emocji dla czytelników "Za kogo się uważasz?". Jej zadanie jest całkiem inne - przedstawienie życia kobiety, która pomimo, że osiągnęła wiele z tego czego pragnęła, pozostała po części dzieckiem, dziewczyną, kobietą, jaka nie zapomniała skąd pochodzi.
Prowincjonalne miasteczko w Ontario, niezamożna rodzina, podobna do wielu innych w dobie wielkiego kryzysu, pewnie przed nim i po nim również, oraz droga, jaka pozwala się wyrwać z tego miejsca i położenia fizycznie.

Pozostała część recenzji do przeczytania tutaj



Za możliwość przeczytania książki dziękuję portalowi dlaLejdis.pldlaLejdis.pl

środa, 25 grudnia 2013

Powrót ...

"Przywróceni"
Jason Mott


Śmierć zamyka drzwi z szyldem życie raz i nieodwołalnie, człowiek pozostaje w pamięci bliskich wspólnych zdjęciach, jako słowa kiedyś wypowiedziane i zapamiętane przez innych. Upływ czasu łagodzi ból po stracie człowieka, chociaż jego brak wciąż jest odczuwany ... Najpierw dzień za dniem, później miesiąc za miesiącem, w końcu rok za rok toczą się dalej losy tych, którzy pozostali. Powoli zacierają się kontury wspomnień, pozostaje w nich to, co najważniejsze - osoba, chociaż czasem bez wyraźnej twarzy lub głosu. Emocje się wyciszają, nie od razu, lecz powoli, żałoba przechodzi w smutek, a ten w refleksje. Co jednak gdy nagle wszystko powraca?

Jacob Hargrave miał osiem lat, ani więcej, ani mniej. Dokładnie piętnastego sierpnia tysiąc dziewięćset sześćdziesiątego szóstego roku były jego urodziny i  w ten dzień również odszedł. Ta data dokładnie została zapamiętana przez jego rodziców i mieszkańców miasteczka Arcadia. Każdy z nich zapamiętał te kilkanaście godzin kiedy uśmiech na twarzach zastąpił najpierw strach, a potem ból. Hargrave`owie zachowali w pamięci swojego syna i jego ostatnie godziny z nimi, w ich wspomnieniach, wciąż by ośmioletnim chłopcem, chociaż oni sami byli coraz starsi. Wszystko się zmieniło w jednej chwili, dokładnie w tej gdy ktoś zapukał do drzwi, a one zostały otwarte. Jacob powrócił. Po kilkudziesięciu latach od dnia kiedy zginął znowu był na progu domu Lucille i Harolda Hargrave`ów. Czy to prawda czy jedynie iluzja? Jak to możliwe i dlaczego właśnie teraz? Zaskoczenie, ponowne otwarcie ran, które zdążyły się zabliźnić i uczucia burzące z trudem wypracowany spokój. Jacob znów stoi na progu swojego domu i czeka, wie tylko jedno, że znalazł się daleko od Arcadii, a przede wszystkim rodziców.

Nikt nie umie wytłumaczyć tego powrotu jak i setek podobnych wydarzeń, które miały i mają miejsce na całym świecie. Nagle pojawiają się zmarli ludzie, tak jakby budzili się z długiego snu, wszystkich łączy jedno - nie pamiętają swojej śmierci tylko to, co było bezpośrednio przed nią. Tak jakby w ogóle jej nie było, ale przecież to niemożliwe, a jednak dzieje. Koniec świata czy może szansa, lecz na co? Ilu z ich bliskich marzyło by wrócili, a śmierć była jedynie koszmarnym snem, nie prawdą? Lucille i Harold utracili swoje marzenia, dokładnie w dniu kiedy znaleziono ciało Jacoba. Teraz nagle znowu jest z nimi, taki sam jak pięćdziesiąt lat wcześniej, nic nie zmieniony, tak jakby czas dla niego zatrzymał się w tamtą sierpniową noc. Co powiedzieć gdy ukochane dziecko znowu jest przy nas, chociaż zmarło dawno temu? Cieszyć się? Odgrodzić się murem od uczuć, które pogrzebano na dnie serca i umysłu by móc nadal jakoś żyć? Odrzucić ukochaną osobę? Lucille dokładnie wie co zrobić, istnieje przecież tylko jedna odpowiedzieć, a ona nawet nie marzyła nigdy, że ktoś zada jej takie pytanie ... Nic nie jest już takie jak było, liczy się tu i teraz oraz najbardziej On - Jacob, wesoły ośmiolatek, uwielbiający żarty swojego ojca, ciekawy wszystkiego i chcący zostać architektem ... Jak świat przyjmie to dziecko i coraz liczniejsze powroty innych? Wracają i słynni ludzie i całkiem zwykli - przynajmniej dla opinii publicznej. Po prostu pojawiają się, oddychają, jedzą, płaczą i cieszą się, czują dokładnie to, co żyjący ... Nikt nie wie kto jeszcze pojawi i dlaczego właśnie ten, a inny człowiek znowu jest pośród żywych ... Przywróceni dla świata, lecz czy dla ludzi?

Śmierć. Jedno słowo, kryjące w sobie nieskończenie wiele smutku, żalu i bólu. Nagle zostaje wymazana, tak jakby jej nie było, lecz przecież miała miejsce. "Przywróceni" Jasona Motta rozpoczynają się właśnie właśnie w takim momencie - powrotu ośmioletniego chłopca, który zmarł kilkadziesiąt lat wcześniej, a pojawia się tak jakby wyszedł tylko na chwilę ze swojego domu. Jak zareagować w takiej chwili? A przecież to dopiero początek, tylko czego? Historia w jakiej splata się radość, ból i pytanie - co dalej? Czy taki powrót jest powodem do radości? A co gdy wyzwala całkiem inne emocje i przypomina wydarzenia o jakich chciało się zapomnieć? "Przywróceni" to książka, poruszająca temat śmierci, ale od całkiem innej strony niż zazwyczaj - powrotu zamiast odejścia i tym co następuje w takiej sytuacji. To nie jest opowieść grozy z zombie w roli głównej, chociaż lęk jest ważnym detalem w niej. Śmierć i życie są ze sobą nierozerwalnie związane, gdy równowaga pomiędzy nimi zostaje zburzona rodzi się strach, a od tego krok od chaosu ...

Wyobraź sobie, że ... wraca ktoś Ci bliski, kto odszedł na zawsze ...





Za możliwość
przeczytania książki
dziękuję wyd. Mira

niedziela, 22 grudnia 2013

Przedświąteczny chaos niekontrolowany ...

Jak co roku nadszedł dzień ubierania choinki czyli ... chaos niekontrolowany, 
ponieważ kilka lat temu osiągnął rozmiar 2,5 m plus nieskończoną ilość bombek 
i innych szklano-papierowo-plastikowych ozdób. 
Oczywiście powtórzyła się historia z lampkami, 
które świeciły zanim zostały zawieszone, w trakcie 
i nawet chwilę przed umieszczeniem na "potworze" wszystkiego innego, 
ale już nie po tym jak bombkowi towarzysze już byli na swoim miejscu ... 
Do tego "bezcenne" rady w stylu :
" (...) tam nic nie wisi ..."," może przewieś tę z lewej tu, a tą z prawej tam ..." 
- oczywiście bez określenia która z lewej i prawej oraz gdzie to jest to "TU" i "TAM"!!!
I tak minęło kilka godzin, a oto efekt 
(otoczenie to nieuprzątnięte jeszcze pole po stoczonej bitwie):


 ;)

piątek, 20 grudnia 2013

Każdy może być graczem, ale ...

"Gracz"
Przemysław Rudzki


Bramki są dwie, piłka jest jedna, tyle wie każdy, reszta to sportowy spektakl w jakim wszystko jest możliwe. Czasem rozgrywka na boisku jest powodem do radości, czasem wprost odwrotnie, lecz bywa i tak, że wydarzenia na murawie zadziwiają i to wcale nie pozytywnie. A może tak wydaje się jedynie tym siedzącym na trybunach i przed telewizorami, łatwo być piłkarzem czy trenerem kiedy jest się jedynie widzem, całkiem inaczej wszystko wygląda z perspektywy zawodnika. W końcu piłka nożna to sport, a ten bywa nad wyraz nieprzewidywalny i dający niekiedy szansę na zwycięstwo skazanym z góry na porażkę i odbiera sukces pewnym zwycięzcom. Jednak czas meczu jest jedynie wycinkiem większej całości, stanowi jednocześnie zakończenie i początek. Dziewięćdziesiąt minut, tylko lub aż tyle, dwie drużyny i wielkie nadzieje oraz scenariusz pisany przez umiejętności piłkarzy, łut szczęścia, wykorzystane i utracone szanse, to wszystko składa się na jedną rozgrywkę. Nie można zapomnieć o ogromnych emocjach, które budzą się na długo przed piłkarskim spotkaniem i nie gasną wraz z ostatnim gwizdkiem sędziego. Zawsze jest wygrany i przegrany, wynik trudno przewidzieć, ale czy na pewno ...? Nie zawsze scenariusz jest wypadkową meczowych akcji i przypadku ...

Sława, huczne imprezy, zabawa aż do białego rana, wywiady w telewizji i prasie, po prostu codzienność celebryty i kogoś jeszcze - zawodników czołowych drużyn. Do tego treningi, mecze, no i życie rodzinne. Na pierwszy rzut oka może i równowaga jest zachwiana, ale gwiazdy mają swoje prawa, zanim zajaśniały mocnym blaskiem wszystko wyglądało inaczej. Jak się jest na szczycie trzeba korzystać, szczególnie gdy jest się mile widzianym wszędzie, bo czasem bardzo niewiele dzieli od utraty tego, co z trudem, mniejszym lub większym, zdobyło się. Upadek jest bolesny i niekiedy następuje niebywale szybko, w jednym dniu jest się zapraszanym na ogromne przyjęcie, gdzie gośćmi są słynni ludzie, a w drugim ... w drugim stoi się na krawędzi i to jak najbardziej rzeczywistej. Jednak to przecież dotyczy innych, teraz ważne jest co innego - dobra zabawa na całego i bez hamulców, cała reszta jest jedynie dodatkiem. Jednak niektórzy dostają rachunek do zapłacenia, cena jaka na nim widnieje zaskakuje, jej zapłata nie jest ani prosta ani łatwa.

Max Paprocki jest na fali, ma wszystko czego kiedykolwiek pragnął i co pragną inni, jeszcze krok i nikt mu nie dorówna. Michałowi Tkaczykowi mało brakowało by sięgnąć wyżyn, osiągnął bardzo dużo, mógł jeszcze więcej, ale niestety to już niemożliwe. Dlaczego o jednym mówi się w czasie teraźniejszym, a drugiego wspomina się w czasie przeszłym? Odpowiedź kryje się w drużynowej szatni, piłkarskiej murawie i długich godzinach spędzonych na wspólnej zabawie. To, co jedni znają, dla innych jest tajemnicą, którą chcą odkryć, ale czy są gotowi na prawdę?

Mecz to nie jedynie kilkadziesiąt minut, on trwa jeszcze przed pierwszym gwizdkiem sędziego i długo po tym gdy opustoszeją trybuny. Zwycięstwo i porażka mają różna oblicza, lecz czasem znaczą coś całkowicie odwrotnego niż wszystkim się wydaje. W końcu nawet w sporcie cuda się zdarzają się, chociaż niektóre wcale nimi nie są. Czy na pewno graczami są tylko zawodnicy, a rozgrywka toczy się wyłącznie na boisku? Paprocki, Tkaczyk i ich koledzy mają w tym temacie własne zdanie ...

"Gracz" to nie tylko piłka nożna, można nawet powiedzieć, że jest ona jedynie pretekstem bądź punktem wyjścia do opowiedzenia historii w jakiej nie brak dramatu jak u Szekspira, momentów jakby przeniesionych z bulwarowych gazet i ich kolorowych odpowiedników oraz emocji, jakie towarzyszą kibicom w najważniejszym meczu sezonu. Błysk fleszy, mroczne fantazje urzeczywistniane w miejscach znanych jedynie wybranym, piękne kobiety, przystojni mężczyźni, szczyty popularności, ale i kadry, w jakiej uchwycone chwile całkowicie odmienne. Sukcesy, porażki, celebrowanie życia oraz śmierć, niepotrzebna i czasem przypadkowa, zagadka kryminalna i rodzinna, zawiedzione nadzieje, dziennikarze, a nawet prawda i uczciwość ... Przemysław Rudzki przedstawił świat futbolu o jakim się niekiedy słyszy, ale rzadko kiedy mówi, nie ma w nim miejsca na dumę i nadzieję, bo dominuje w nim jedyna wartość - pieniądz. Od niego wszystko się zaczyna, nim kończy, chociaż jest w tej fabule miejsce na coś zupełnie odmiennego, wydającego się całkowitą abstrakcją, ale w końcu przecież to sport i wszystko zdarzyć się może ...



      Za możliwość przeczytanie książki dziękuję
            portalowi Duże Ka i wyd. Buchmann

środa, 18 grudnia 2013

Bestia czy ofiara?

"Florencka gra"
Michelle Giuttari


Nawet najpiękniejsze miejsca mają swoje mroczne strony, o których wiedzą nieliczni lub wielu stara się ich nie zauważać. Zainteresowanie nimi rodzi się w momencie kiedy mrok pogłębia się i sięga tych punktów, które jeszcze przed momentem były poza jego zasięgiem. Florencja zachwyca swoimi zabytkami i dziełami największych mistrzów. Z obrazów spoglądają Madonny i aniołowie, rzeźby wzbudzają podziw wspaniałym kunsztem, perły architektury nie pozwalają przejść obojętnie obok nich. Jednak tuż obok, może nawet w bliskim sąsiedztwie tych cudów sztuki, istnieje całkiem inny świat. W nim piękno nie liczy się, ważny jest całkiem coś innego, a jeżeli nie wiadomo o co chodzi to podobno w grze są pieniądze, lecz czy na pewno? Rządy sprawuje wszechobecna mafia, ale nie zawsze ona stoi za każdym przestępstwem. Czasem zbrodnia jest efektem chwilowych emocji, bywa także wynikiem przemyślanego czynu, w jakim nie ma miejsca na improwizację. Co kieruje człowiekiem odbierającym życie drugiej osobie? Odpowiedź na to pytanie jest jednym z wielu jakie są poszukiwane w czasie dochodzenie, podstawowym jest jednak to - kto jest zabójcą ...

Michele Ferrara nie jest nowicjuszem w swoim zawodzie, był świadkiem wielu niebezpiecznych sytuacji i w niejednej z nich brał czynny udział. Kolejne wezwanie na miejsce zbrodni nie robi na nim dużego wrażenia, chociaż nie można powiedzieć, że pozostaje całkowicie obojętny. Zdaje sobie sprawę, iż w tym przypadku nie będzie to łatwe śledztwo. Po pierwsze ofiara, po drugie miejsce i po trzecie brak jakichkolwiek poszlak wskazujących na sprawcę. Jedno jest pewne - morderca działał z nadzwyczajną brutalnością. Praca policjantów nie przynosi zbyt dużych efektów, ślady prowadzą w ślepe uliczki, nawet kolejne zabójstwo nie wnosi zbyt wiele do dochodzenia. Scenariusz zdaje się powtarzać, co wskazuje na zbrodniczą serię, a Florencja ma jeszcze w pamięci niedawnego seryjnego mordercy, więc może to jedynie zbieg okoliczności? Jednak komisarz Ferrara dostrzega podobieństwa, no i doświadczenie zawodowe również podpowiada, że po raz kolejny jemu i jego zespołowi przyjdzie zmierzyć się z trudnym przeciwnikiem. Coś jeszcze niepokoi policjanta - anonimy przesyłane na jego prywatny adres, przez lata pracy wielu przestępców groziło mu zemstą, czyżby teraz właśnie została zapoczątkowana? Jednak ważniejsza jest sprawa zabójstw, to ona jest na pierwszym miejscu, jakiś detal bądź detale, oprócz samego sprawcy i brutalności, łączy je. Ofiary nie znały się, pochodziły z różnych środowisk, co stanowi zatem element wspólny? Gdzieś w krwawych tropach ukryte są wskazówki, a może trzeba wrócić do samego początku wydarzeń? Pominięto jakiś ważny wątek i to on jest odpowiedzią na wszystkie inne znaki zapytania, tylko co lub kto go stanowi? Wiekowe mury mają wiele tajemnic, podobnie jak ludzie, którzy kryją się za nimi, przez lata wokół jednych i drugich zalegała cisza, ale teraz ktoś ją zburzył ...

Autor "Florenckiej gry" oparł ją na w części na własnych doświadczeniach, jako komisarz policji codziennie miał do czynienia z przestępstwami. Jednak jego książka nie jest fabularyzowanym dokumentem, a jak najbardziej powieścią sensacyjną z intrygującą akcją opartą nie tylko ściśle na śledztwie, lecz również na życiu bohaterów. Michelle Giuttari umiejętnie prowadzi czytelnika po kryminalnej opowieści w jakiej detale odgrywają ogromną rolę i w ostatecznym rozrachunku dają najważniejszą odpowiedź. Postać mordercy skryta jest w tle, przez większość historii pojawia się jedynie w kontekście samych zbrodni i prowadzonego dochodzenia, co innego jest za to uwypuklone. Czytający krok w krok podążają za komisarzem Ferrarą i jego zespołem, ale obserwują również coś jeszcze i to ten wątek w końcu pozwala na rozwiązanie morderczej łamigłówki. Sama Florencja jako miejsce zbrodni odkrywa swoje mroczniejsze oblicze, rzucające cień na wspaniałe zabytki i dzieła sztuki, lecz pozostaje na drugim planie, ponieważ najważniejsi są ludzie i to, co wydobywa w nich bestię ...
Za możliwość przeczytanie książki dziękuję  wyd. Zysk i S-ka