poniedziałek, 6 maja 2013

Stosik pomajówkowy :)

Stosik pomajówkowy :)

 

Z góry:

Agata Rączka "Krwawy Romeo", wyd. Novae Res
Phillippa Gregory "Odmieniec", wyd. Egmont i Duże Ka
Cornelia Funke "Reckless. Nieustraszony", wyd. Egmont i Duże Ka
Ake Edwardson "Kamienny żagiel", ksiegarnia Matras

Dziękuję :)

niedziela, 5 maja 2013

Szkoła uczy, bawi, wychowuje i ...

"Szkoła żon"
Magdalena Witkiewicz


Szkoła uczy, bawi, wychowuje, a co może zaoferować swoim uczennicom szkoła żon? Wiedzę z zakresu gotowania, sprzątania i doglądania ogniska domowego? W dzisiejszym świecie i nazwa i to, co potencjalnie może zaoferować jakoś rozmija się z tym co chcą osiągnąć kobiety, a przynajmniej część z nich deklaruje, że chce. Czym więc może kusić takie miejsce współczesną kobietę, spełniająca się na wszystkich frontach codziennego życia i jakiej nie obcej jest wysiłek z kategorii długości maratońskiej i to z przeszkodami? Odkurzonymi przepisami, receptami domowych mikstur dającym radę wszystkim plamom i każdemu brudowi? Co kryje się za murami tej szczególnej placówki edukacyjnej? Stereotypy czy coś wręcz odwrotnego, czego żadna z pań chcąca skorzystać z tego co tajemniczo zapowiada reklama nie spodziewa się?

Żony, matki, kochanki i singielki z odzysku, po prostu kobiety jakich miliony, przypadkiem, świadomie i z ciekawości na kilka tygodni wybierają pobyt w Szkole Żon. Julia wygrała pobyt podczas wieczoru, gdy świętowała swój rozwód, Jadwiga chciała odpocząć, Michalina miała zdobyć niezbędną według pewnej osoby wiedzę, no a Marta - Marta dostała ten wyjazd niejako w prezencie od dobrej wróżki. Każda z nich miała własny powód by wybrać się na trzytygodniowe szkolenie, ulotka reklamowa mówiła wiele, ale nie do końca to, co zapowiadała nazwa ośrodka. Luksusowe wnętrza, dość niekonwencjonalne zasady pobytu dla uczestniczek i coś jeszcze obietnica niezwykłej właścicielki Szkoły Żon, Zmysłowej Szkoły Żon ... Mazurskie krajobrazy, standard pięciogwiazdkowego hotelu, obsługa gotowa na wszystko,w pełnym tego słowa znaczeniu i one, raczej nie do końca przypuszczające z czym i kim przyjdzie im się zmierzyć. Po pierwsze zasady, nie dla każdej od razu do przyjęcia, po drugie zajęcia - nie zawsze dotyczące perfekcyjnego prowadzenia domu, a po trzecie - uczucia jakich nie spodziewały się doznać. Jest jeszcze wiedza o sobie samej, od której się ucieka lub nie chce dostrzec w zwykłym życiu, bo rani, boli, uwiera i jakoś nie przystaje do portretu, namalowanego przez siebie i opinie innych.

Poważna kobieta w średnim wieku, była żona, matka i dziewczyna jak z kiczowatej fotografii, każda z nich miała swój motyw albo znalazła go właśnie w uroczym, mazurskim zakątku gdzie zmysłowość jest jednym ze składników powietrza. Odkrywanie siebie i potrzeb nie tylko ciała raz przede wszystkim umysłu jest jednym z podstawowych zadań stawianych przed nietypowymi uczennicami. Podobno wszystko zaczyna się w głowie, ale i w niej może się skończyć to, co zdążyło zakiełkować, chyba, że skorzysta się z rad, śmiałych i nietypowych, ale czy faktycznie są one takie? Może odkrywają to, co gdzieś głęboko jest schowane, daje przyjemność i pozwala wreszcie poznać życie od tej lepszej strony? Kilkanaście dni jest w stanie zmienić wszystko? To zależy od człowieka, w końcu gdyby nie potrzeba, mniej lub bardziej świadoma chęć przeżycia lub też przynajmniej spróbowania czegoś nowego, nie byłoby w Szkole Julii, Michaliny, Jadwigi, a nawet Marty. Każda z nich miała kiedyś marzenia, a Ewelina umie wydobyć je na światło dzienne metodami niecodziennymi, lecz czy zaspokojenie zmysłów jest czymś zakazanym? No, chyba, że szuka się skandalu, w takim wypadku Zmysłowa Szkoła Żon wydaje się świetnym tematem by zadowolić pragnienie pikanterii, chociaż występuje ona jedynie w formie relacji ...

Seria z tulipanem to książki szokujące, tylko dla dorosłych, w jakich główną rolę odgrywa, no właśnie co? Tylko i wyłącznie erotyzm? Nie, nie ma go więcej niż na co dzień, współcześnie jest on obecnie wszędzie, mniej lub bardziej nagłaśniany, lecz zawsze gdzieś w pobliżu. Czasem przysłania inne rzeczy, a czasem spychany jest w najdalsze zakątki, jak więc czyta się książkę, gdzie ma stanowić ważny element? Może wszystko zależy od nastawienia jakie się ma do lektury? "Szkoła żon" tytuł trzeba przyznać, przynajmniej dla mnie, kojarzący się dość stereotypowo, lecz zapowiedź z pierwszej strony okładki budzi ciekawość - trochę sprzeczna, na pewno intrygująca i zapowiadająca ... zapowiadająca historię w jakiej wiele zdarzyć się może. Czy potwierdziły się słowa z obwoluty? Jak się okazało Magdalena Witkiewicz połączyła romantyzm, erotyzm i feminizm w jednej opowieści rozpisanej na kilka kobiecych, i nie tylko takich, głosów. Każdy z nich opowiada swoją historię, skupiając się na tym co ważne dla niego, chociaż nie zawsze zdając nawet sobie z tego sprawę. Zmysłowa atmosfera wcale w tym nie przeszkadza, ona jest dodatkiem, który daje czas na zaczerpnięcie oddechu po tym co zostało na zewnątrz i od czego wcale się nie ucieka, lecz po prostu na chwilę zostaje odstawione trochę na bok, by ważniejszym było "JA", a nie "oni" czy "my". Lektura "Szkoły żon" to właśnie moment oderwania, w jakim jestem ja i ona, czyli książka, pokazująca, że sięganie po marzenia nie jest ani naiwne, ani złe, a towarzyszący mu klimat, obiecywany na obwolucie wcale nie przeszkadza w czytaniu, szczególnie gdy jest podany w stylu Magdaleny Witkiewicz.


Za możliwość przeczytania książki 
dziękuję Autorce -Magdalenie Witkiewicz 
                                 oraz wydawnictwu Filia




sobota, 4 maja 2013

Konkurs "Czytam w szpilkach"


KONKURS "CZYTAM W SZPILKACH"

czyli ...

do 31 maja trzeba na adres:

konkurs.kg@onet.pl

 przesłać:

zdjęcie przedstawiające damską nogę 
obutą w szpilki :)


Nagrody:

- egzemplarz książki "W szpilkach od Manolo" i trylogii "Zakręty losu" z dedykacją od autorki,
-  2 dniowy pobyt w Hotelu Karkonosze lub Karkonoskiej Drewnianej Chacie dla dwóch osób (do wyboru), 
- wizyta w Kompleksie Arado, 
- karnet na ekskluzywny zabieg kosmetyczny o wartości 200zł,
- duży zestaw książek historycznych, w tym również historyczno - turystyczone o okolicach   Kamiennej Góry.






piątek, 3 maja 2013

W cieniu zbrodni

"W cieniu kaplicy"
Melvin R. Starr


Zbrodnia towarzyszy człowiekowi od zawsze, nie da się od niej uciec, zawsze jest tuż obok, tak jakby stanowiła mroczne alter ego ludzkiej natury. Łatwo zapomnieć o niej, uznać, że nie istnieje albo dotyczy innych nie nas, aż do momentu kiedy stajemy z nią twarzą w twarz. W takiej chwili przypomina się pierwsze z nią spotkanie i pytanie czy obecne będzie ostatnie? Jest zbrodnia, więc musi być i sprawca oraz motyw, jaki połączył zbrodniarza z ofiarą, w tym wszystkim brakuje kogoś jeszcze - osobę, której zadaniem będzie odnalezienie tego kto stoi za zbrodniczym czynem i powodu nim kierującego, kiedy odbierał komuś życie. Czasem trzeba z pozornie niezwiązanych ze sobą fragmentów ułożyć morderczą mozaikę, w jakiej jest miejsce na ludzkie pragnienie zdobycia tego czego się pragnie i to za wszelką cenę.

Bampton nie wyróżnia się niczym wśród miasteczek średniowiecznej Anglii, ludzie żyją w nim zgodnie z porami roku oraz dniami wyznaczanymi przez wschody i zachody słońca. Dzień po dniu pracują ku chwale najwyższego, by wypełnić obowiązki wobec dziedzica oraz związać koniec z końcem we własnym obejściu. Proste życie, w jakim wszystko ma swoje miejsce i czas, płynące jak miejscowy strumień szybko i bez zbędnych przeszkód, aż do chwili kiedy natrafia na przeszkodę w postaci ... zwłok. Śmierć nie jest niczym nadzwyczajnym, przychodzi często i nie dziwi zbytnio nikogo, ale gdy nie jest naturalna to sprawa nie jest już tak oczywista. Przed mistrzem Hugh z Singleton kolejna zagadka do rozwiązania. Chociaż to, co przytrafiło się Alanowi wygląda na zgon z powodu napaści dzikiego zwierzęcia wcale nie jest takim w rzeczywistości. Po pierwsze o wilkach nie słyszano w bliższej i nawet dalszej okolicy od kilku dziesięcioleci, niedźwiedzia takoż nikt nie ogląda poza polowaniami i głuchą knieją, a po drugie pewne ślady każą sądzić, że za tą zbrodnią stoi raczej dwunożna istota. Jednak nie tak łatwo wskazać mordercę, bo tropy dość nikłe i nikogo wyraźnie nie wskazują, lecz od czego spostrzegawczość Hugh i jego zapał do odkrywania tajemnic? Spokojne włości lorda Gilberta Talbota mają też i ciemniejsze strony, które znowu przyjdzie odsłonić jego rządcy.

Jak się okazuje w cieniu małej kaplicy św. Andrzeja żyje nie tylko duchowny John Kellet, także inni są związani z tym poświęconym miejscem. Dochodzenie nie jest łatwe, no i nie stanowi głównego zajęcia Hugh. Jednak pomiędzy zabiegami chirurgicznymi, pilnowaniem pracy siewców grochu i zapędzaniem owiec na nowe pastwisko, znajduje się czas na szukanie tropów związanych ze śmiercią Alana. Powoli obserwacje miejscowej ludności dają efekty, czasem wystarczy spojrzeć na prowadzone prace w przydomowym ogrodzie, a czasem na twarze ludzi lub na to, co mają na nogach. Niby nic, ale w ostatecznym rozrachunku wszystko się liczy, dodatkowym dowodem obrania właściwej drogi jest także pewne bardzo nieprzyjemne i dotkliwie bolesne spotkanie w nocy. Ale widać już światełko w tunelu, chociaż w krwawym jest ono kolorze, kolejne zabójstwo wydaje się nie mieć związku z pierwszym, lecz Hugh ma całkowite inne zdanie czy słusznie? Jaką rolę odegrał rządca i chirurg lorda Talbota w tej zbrodni? Podwójna zabójcza zagadka wymaga dużej uwagi ze strony prowadzącego śledztwo, a inne sprawy również zaprzątają jego uwagę, jak chociażby wdzięki pewnej uroczej sklepikarki z Oxfordu czy też dziecka, któremu pomogło się, a jakie stało się piękną dziewczyną. No, a nocna wyprawa przynosi więcej niż ktokolwiek mógłby się spodziewać, dworskie lochy w końcu będą mieć odpowiednich lokatorów ...

Drugie spotkanie ze średniowiecznym chirurgiem oraz detektywem Hugh z Singleton okazuje się mieć przebieg jeszcze bardziej intrygujący niż pierwsze. Po raz kolejny średniowiecze pokazuje trochę inne oblicze niż mogłoby się wydawać. Zamiast życia w cieniu chorałów gregoriańskich i danse macabre jest egzystencja w jakiej nie brak zagadek, tajemniczych zbrodni oraz sekretów, dość niechętnie odkrywanych przed obcymi. Autor postawił na autentyczność realiów i dzięki temu czytelnik ma wrażenie, że czyta zapiski z wydarzeń, które miały miejsce dokładnie w tym czasie, a nie w innym. Nie można zapomnieć o samych bohaterach, bo oni wraz z intrygą, jakiej są uczestnikami, grają główna rolę. Są dziećmi swojej epoki, ze wszystkimi jej wadami i zaletami, posługują się narzędziami znanymi w średniowieczu i wiedzą wtedy dostępną. Działają na podstawie tego co jest im wiadome, krok po kroku starając się odkryć motyw oraz sprawców zbrodni. Jedyną przewagą jaką mają to ich umysł, spostrzegawczość i otwartość na to co nowe i nieocywiste. Hugh już nie jest nowicjuszem w swoim fachu, jego życie uległo zmianom, a kolejne już czekają by pojawić się w nim. Następne perypetie średniowiecznego chirurga zapowiadają się równie interesująco, co dwie dotychczas opisane historie. Średniowiecze w wydaniu Melvina R. Starra to nie mrok i zabobon, lecz życie wcale nie tak odległe od współczesnego, lecz z własnym charakterem, który został zachowany w żywej postaci, a muzealnej posągowości. Prawdziwemu detektywowi, niezależnie od epoki, niewiele potrzeba by odkrył prawdę, ale czasem przydaje się twarda głowa, ciekawość świata i patrzeniu tam, gdzie inni boją się zajrzeć.

Baza recenzji Syndykatu ZwB
Za możliwość przeczytanie książki dziękuję
wyd. PROMIC