środa, 2 sierpnia 2023

Za głosem serca

Patronat:

„Za głosem miłości”

Aneta Krasińska

 

Miłość potrafi przenosić góry, jest natchnieniem dla poetów od wieków, niemożliwe zmienia w możliwe. Dla wielu jest czymś najpiękniejszym uczuciem na świecie, czasem ta pierwsza okazuje się tą jedyną, towarzyszącą przez całe życie, a niekiedy poszukuje się jej długo nim w końcu pozna się jak smakuje. Jednak ma też i ciemniejsze odcienie, odzwierciedlające smutek, ból i rozczarowanie.

 

Studiowanie to całkiem nowy etap życia, dla jednych to zdobywanie wiedzy, drudzy traktują ten moment mniej poważniej. Kto miał rację pokaże czas, zwłaszcza, iż biegnie jak nadspodziewanie szybko i wiele po drodze zdarzyć się może. Luiza łączyła naukę i pracę, traktowała swoją przyszłość poważnie, jej przyjaciele podchodzili do tego, co dopiero ich czeka pobłażliwie. Czy uda się ocalić przyjaźń kiedy pojawia się poważne różnice? Dziewczyna zakochuje się i to uczucie traktuje dojrzale, nie dla niej przelotne młodzieńcze miłostki. Wszystko wskazuje, że spotkała właściwą osobę, z którą będzie szczęśliwa, lecz czy da się przewidzieć co jeszcze się wydarzy?  Uda się Luizie spełnić swoje marzenia? Tak łatwo zboczyć ze ścieżki prowadzącej tam gdzie chcielibyśmy dotrzeć, czasem wystarczy uwierzyć drugiemu człowiekowi. Zaufanie łatwo nadwyrężyć, ale nadzieja na lepsze jutro i chwytanie się dobrych wspomnień bywa iluzją, niebezpieczną i zwodzącą bardzo długo…

 

Miłość odmieniana jest przez wszystkie przypadki, jedne przynoszą radość i spełnienie marzeń, drugie rozczarowanie oraz ból. Niekiedy przeplatają się z sobą, wciąż przynosząc na lepsze czasy, lecz zdarza się, iż radośniejsze momenty jedynie są iluzoryczne i przesłaniają prawdę. Aneta Krasińska doskonale oddaje emocje, które tworzą to uczucie, od pierwszych chwil gdy się rodzi, aż po te kiedy pozostaje po niej jedynie słodko-gorzkie wspomnienie. „Za głosem miłości” jest historią z gatunku tych, które gdy już raz zaczniemy czytać to nie odłożymy dopóki nie poznamy jej zakończenia. Jednak na tym nie koniec, gdyż z pewnością nie jest to jednorazowa lektura. Motywy jakie jej tworzą są bliskie czytelnikom, dotyczą tego, z czym każdy ma z nas do czynienia. Przyjaźń, miłość, rodzina oraz relacje pomiędzy nimi są osią opowieści, w jakiej dodatkowo doskonale przedstawione są emocje im towarzyszące. Autorka przedstawia bohaterów w momencie kiedy wchodzą w dorosłość i stają przed życiowymi decyzjami, mogącymi zaważyć na kolejnych latach ich życia. To, czy dokonali właściwych wyborów okaże się szybciej niż niektórzy z nich sądzą. Aneta Krasińska pokazała ile znaczą uczucia i jak trudno stawić czoła niełatwej prawdzie o bliskich. „Za głosem miłości” skłania do zastanowienia się czy warto trwać w bańce iluzji i dawać się jej omamić, chociaż zdajemy sobie sprawę jak bardzo już zraniła i będzie to robić nadal.

 

Za możliwość przeczytania książki

 dziękuję:

 

 

niedziela, 30 lipca 2023

Czerwoniec

Nowość:

„Czerwoniec”

Jacek Piekiełko

 

 


Wolność. Dla niej można zrobić dużo, niektórzy mówią, iż wszystko. Jednak wielu z tych, co tak twierdzą robi niejedno by ją utracić lub nie nacieszyć się zbyt długo. Dlaczego tak postępują? Odpowiedź najczęściej tkwi w przeszłości i tym, co kiedyś miało miejsce. Nic bowiem nie dzieje się bez przyczyny.

Zapadał w pamięć, chociaż w jego „profesji” raczej nie było to wskazane. Wyróżniał się nawet w swoim środowisku. Siergiej Madujew w bardzo krótkim czasie stał się jednym z najbardziej poszukiwanych przestępców w Związku Radzieckim. Jego ”kariera” jest jak doskonały kryminał, łączący klimat noir z sensacyjnymi wątkami, nie brakuje w niej nagłych zwrotów, brawurowych działań oraz oczywiście ucieczki z więzienia. Na tym nie koniec, to podwaliny pod przestępczą działalność kogoś, kto od dziecka nie kroczył prostą ścieżką, miał życie naznaczone polityką, lecz i własnymi złymi wyborami. Siergieja Madujewa zdefiniować trudno nawet po latach, wciąż do głosu dochodzą sprzeczności, bezsprzecznie był przestępcą, lecz czy tylko nim? No właśnie z akt karnych, wspomnień tych, którzy go znali wyłania się sylwetka, jakiej nie da się naszkicować w czarno-białych barwach i lekką kreską.

Powieść inspirowana faktami zdaje się już na starcie mieć fory, gdyż już cała historia przecież tylko czeka by ją opisać. Cała reszta zdaje się być jedynie kwestią czysto techniczną, nie wymagającą zbyt wiele, a już z pewnością mało ma wspólnego z pracą twórczą, jak już to odtwórczą. Jednak to nad wyraz zgrabna iluzja, kryjąca niezwykle trudną pracę opisania prawdy, na jaką składa się nieskończona liczba szczegółów, nie zawsze ujętych w jakichkolwiek dokumentach, bez których jej obraz byłby inny. Uzupełnianie brakujących fragmentów kolejnych ogniw, obiektywne przedstawienie znanych informacji tak, by nic nie straciły ze swej prawdziwości to tylko część pracy, reszta to fabularna strona, dzięki jakiej daty, miejsca, imiona i nazwiska zostają ożywieni. W „Czerwońcu” czytelnik widzi to doskonale. Faktografia stanowi świetne fundamenty, natomiast cała reszta jest już wkładem autora, mistrzowsko pokazującego sylwetkę nie tylko głównego bohatera, ale i drugoplanowych postaci oraz ich otoczenie. Czytając najnowszą książkę Jacka Piekiełka mamy okazję poznać historię człowieka, będącego bez dwóch zdań przestępcą, ale i owocem brutalnego systemu, jakiego więźniem stał się o wiele wcześniej nim trafił do więzienia. Autor nie jest w żadnym wypadku czyimkolwiek obrońcą czy też oskarżycielem, lecz nie przedstawia również wyłącznie suchych faktów. „Czerwoniec” jest doskonałą lekturą, gdzie prawda ma możliwość zaistnienia poza sztywnymi ramami, w jakich nie ma miejsca na emocje i różne punkty widzenia.

 

 Za możliwość przeczytania 

książki 
dziękuję:



czwartek, 27 lipca 2023

Inna prawda

Patronat:

„My kontra świat”

Bogusz Dawidowicz

 

Zbyt często wydaje się nam, że doskonale poznaliśmy bliskie sobie osoby. Pytanie tylko czy to możliwe, zwłaszcza jeśli nie zawsze znamy sami siebie? Podobno tyle wiemy o sobie na ile nas sprawdzono, a jeśli dopiero test nadejdzie? Jak więc możemy być pewni, że poznaliśmy dobrze kogoś innego?

 

Przeszłość i teraźniejszość nierozerwalnie są z sobą związane. Robert przekonuje się o tym, gdy jego znajomość z Sandrą przeradza się w związek. Wydawało się, że wiedzą o sobie dużo, lecz to, co najważniejsze kobieta wyjawia dopiero jakiś czas później. Nie tak łatwo przejść nad tym do porządku dziennego, lecz jeszcze przed nimi prawdziwy sprawdzian uczuć. Nie jest on typowy i stawia przed mężczyzną trudne pytania, jakie będą odpowiedzi gdy przejdzie od roli świadka do czynnego uczestnika w wydarzeniach, których nie mógł przewidzieć. Czy jest gotowy stawić czoła prawdzie o sobie i Sandrze? Kiedy ofiara staje się sędzią i katem sprawiedliwość nabiera całkiem nowego znaczenia. Ich działania nie uchodzą uwadze innych, nikt nie jest anonimowy, czy teraz ze ścigających staną się ściganymi? Scenariusz przyszłości rysuje się przed nimi całkowicie inaczej niż mieli w planach, ktoś przygląda się im uważnie …

 

Przypisanie do gatunku literackiego jednocześnie wiele ułatwia, a z drugiej strony czasem staje się ramami z jakich trudno wydostać się. Bogusz Dawidowicz nie pozwolił zaszufladkować swojej powieści w jakimkolwiek schemacie i jednocześnie wykorzystał potencjał gatunkowy, lecz na swoich zasadach. Thriller rządzi się swoimi prawami,  a jakby tak wpleść w niego detale całkowicie odwrotne od spodziewanych? Antyromans, antykryminał oraz fikcja polityczna i oczywiście sam dreszczowiec. Wymagająca składanka, w jakiej każdy szczegół liczy się, wymagająca od autora nieustannej uwagi nie jedynie podczas kreowania wątków, lecz także przenoszenia pomysłów na przysłowiowy papier. W „My kontra świat” ani na moment nie zabrzmiała fałszywa nuta, wprost przeciwnie przemyślana fabuła nieustannie zmierza wyznaczoną ścieżką, wyznaczaną tak, by czytelnik nie był pewien jaki będzie jej finał. Każdy z wątków jest tak prowadzony by  zazębiać się z innymi, ale i opowiada własną część historii. Bogusz Dawidowicz łączy różnorodne elementy nie jedynie dla zaskoczenia czytelników, lecz również by rozbić fabularne klisze, dobrze znane, jednak w tym konkretnym przypadku użyte są one inaczej niż zazwyczaj. „My kontra świat” zawiera nie jeden zwrot w akcji, umiejscowione tak, by zaintrygować i skierować powieść w nowym kierunku, lecz również skupić uwagę czytelników na konkretnym szczególe. W tej książce nic nie dzieje się bez powodu, chociaż nie zawsze od razu jest on widoczny.

 

 

Za możliwość przeczytania 
książki 
dziękuję
 

 

wtorek, 25 lipca 2023

Bliskie zło

Przedpremierowo:

„Krzyk za oknem”

Małgorzata Rogala

 

Nikt nic nie widział, nikt nic nie słyszał, nikt nic nie powiedział. Czy to możliwe? Oczywiście, że tak, lecz nie aż tak częste jak wydaje się wielu lub raczej twierdzi wielu. Łatwiej odwrócić głowę, zająć się czymś innym lub po prostu dać się opanować lękowi. Zawsze przecież ktoś inny zareaguje, a co jeśli nie? Jeżeli to ktoś nam bliski?

 

Krzyk za oknem, jeden z wielu lub wprost przeciwnie, ale przecież nie musi oznaczać czegoś dramatycznego. Pewnie ktoś inny zareaguje lub mogło się wydawać, iż przesłyszano się. Jednak dla nastoletniej Eli było to wzywanie pomocy, jakiej naprawdę Potrzebowa, a jaka nie nadeszła w porę … Dlaczego nikt nie sprawdził co dzieje się na poza ich bezpiecznymi, czteroma ścianami? Ktoś zignorował, inny mógł się bać albo był pewien, że to nic takiego, w końcu to piątkowa noc, a cisza rzadko kiedy zapada zupełnie. Ale tej nocy krzyki nie były bez powodu, gdyby zostały usłyszane byłaby szansa, iż nie dojdzie do tragedii. Teraz policja stara się odtworzyć ciąg dramatycznych zdarzeń, by móc wskazać tego, kto skrzywdził nastolatkę. Świadków nie ma, pozostały jedynie dowody, lecz czy one dadzą odpowiedzi jakich potrzebują stróże prawa? Nikt nic widział, nie słyszał, chociaż czy na pewno? Wbrew pozorom z pojedynczych wspomnień, ich fragmentów dużo można wywnioskować, a to już duży krok w dochodzeniu. Pozostaje zrobić kolejne w kierunku jakiego mało kto spodziewa się.

 

Zło wcale nie musi mieć obcej twarzy, możemy spotykać je na co dzień, witać się z nim, darzyć uczuciem, nie wyróżniać się, po prostu egzystować tuż obok nas zupełnie nierozpoznawalne. Małgorzata Rogala już niejednokrotnie pokazała czytelnikom, że tu i teraz ma miejsce zbrodnia, nie gdzieś daleko od nas, w zupełnie innym otoczeniu, tam gdzie spodziewamy się, lecz tuż przed naszymi oczami. „Krzyk za oknem” jest najwyższej jakości kryminałem z istotnym wątkiem psychologicznym, jaki nie jest nic nie znaczącym dodatkiem. Tytuł od samego początku jest zrozumiały, zresztą dotyczy nas wszystkich. Ile razy coś nas zaniepokoiło, a zostało przez nas zignorowane lub wprost przeciwnie, zareagowaliśmy w porę? Nie tylko ta kwestia jest poruszana, autorka jest naprawdę bardzo wnikliwym obserwatorem i w swoich książkach uwypukla to, co ignorujemy w codzienności, zwłaszcza w kwestach relacji rodzinnych, rówieśniczych oraz szkolnych. One są najbliższe, zdają się być doskonale znane i opanowane, to, co im zagraża jest pod kontrolą … Do momentu kiedy zaskakują nas dramatyczne fakty, bynajmniej nie takie odległe i nas nie dotyczące jak myśleliśmy. „Krzyk za oknem” zwraca uwagę na sprawy jakich chcielibyśmy uniknąć, ale i takie jakie potępiamy, lecz i im ulegamy. Zagadka kryminalna nie jest zepchnięta na bok, wokół niej rozgrywa się cała historia, to ona uwypukla to, czego nie dostrzegamy lub myślimy, iż nas nie dotyczy. Małgorzata Rogala jest mistrzynią w unaocznianiu wszystkiego tego, co prowadzi do wyrządzenia krzywdy drugiemu człowiekowi oraz do zbrodni. Bez wielkich słów, lecz z użyciem takich, które dają do myślenia i wskazują nie jedynie jak rodzi się zło, ale przede wszystkim jak zaczyna funkcjonować tuż obok nas, chociaż czasem wystarczy mały gest z naszej strony by je powstrzymać.

 

Premiera:

26 lipca

 Za możliwość przeczytania 

książki 
dziękuję: