środa, 5 lipca 2023

Starsza Pani i zbrodnia

Nowość:

„PS. Dzięki za zbrodnie”

Elly Grifftiths

 

Wydaje się nam bardzo często, że doskonale wiemy kim są nasi bliscy, znajomi czy też przyjaciele. Wcale nie muszą niczego ukrywać byśmy przeoczyli istotne niuanse. Skupiamy się na tym, co oczywiste, nie dostrzegając całej reszty, wcale nie tak mało znaczącej jak sądzimy. Niejednokrotnie możemy zdziwić się odkrywając kim tak naprawdę jest ktoś, o kim myśleliśmy, że doskonale go znamy.

 

Staruszka w oknie nie jest rzadkim widokiem, a jeszcze taka wyglądająca na zaciekawioną tym, co dzieje się na zewnątrz zdaje się być czymś naturalnym. Jednak Peggy Smith daleko do typowej starszej pani, lecz to wie niewielu. Nic dziwnego, że śmierć w wieku dziewięćdziesięciu lat nie jest podejrzana dla kogokolwiek. Poza jedną osobą. Opiekunka ma całkiem inne zdanie, policja raczej nie bierze zbyt poważnie tych podejrzeń. Do czasu. Spora kolekcja kryminałów z osobliwymi dedykacjami i podziękowaniami wzbudza ciekawość, do tego co ma znaczyć wizytówka z imieniem i nazwiskiem staruszki oraz określeniem jej jako specjalistki do spraw zabójstw? No właśnie Peggy jak się okazuje miała swoje tajemnice lub raczej nie chwaliła się swoimi osiągnięciami. Dzięki jej pomysłom poczytni pisarze wspomagali swoją wenę, nieoceniona pomoc pani Smith oraz doskonała znajomość zabójczego fachu wielokrotnie ratował ich podczas procesu twórczego. Czy faktycznie zmarła z przyczyn naturalnych? No i po co ktoś z bronią w ręku kradnie jeden ze starych kryminałów, które kolekcjonowała? Do tego jeszcze ginie jeden z autorów, jakiego wspomagała przy pisaniu. Zbieg okoliczności? Policja i grupa znajomych staruszki zgadza się w jednym, coś jest na rzeczy, a nawet więcej!

 

Angielskie, nadmorskie, miasteczko, dociekliwa starsza pani, śmierć, wcale nie podejrzana. Tyle wystarczy by rozpocząć intrygujący kryminał, w którym pod pozorami kryje się niejedna tajemnica oraz przede wszystkim fascynujące postacie, oprószone iluzją spokojnej starości z niewinnymi dziwactwami. To tak na początek na zaostrzenie apetytu, bo zaraz potem fabuła przyśpiesza i już czytelnik jest stracony, nie oderwie się od lektury aż nie dotrze do finału. W swojej pierwszej książce Elly Griffiths pokazała jak można swobodnie korzystać z literackich klasyków gatunku, a w „PS. Dzięki za zbrodnie” potwierdziła swoją w tym biegłość. Nie jest w żadnym razie kopiowanie, lecz doskonałe wplatanie znanych smaczków w swoją historię. Na pierwszym miejscu jest oczywiście kryminalna zagadka, daleka od oczywistości, tak samo zresztą jak i bohaterowie, na pierwszy rzut oka nie wyróżniający, ale kiedy przyjrzeć się im z bliska … No właśnie diabeł tkwi w szczegółach, w tym, czego inni dostrzegają lub bagatelizują oraz w oryginalności nie na pokaz, a płynącej po prostu z zainteresowań, charakteru oraz życiowych doświadczeń. Pisarka nie usypia czujności czytających, wskazuje natomiast detale, które powinny dać do myślenia, że wydarzenia miały całkiem inny przebieg niż większość zakładała. Od tego już krok do odsłaniania prawdy, na jaką składają się sekrety, wiara w doskonałą fasadę oraz lekceważenie intuicji.

 



            
                    Za możliwość przeczytania książki 
    
                dziękuję 
 
              wyd. Albatros

 

niedziela, 2 lipca 2023

Miasto tajemnic

Patronat:

„Miasto Samobójców”

Agnieszka Kaźmierczak

 

Wszystko da się wyjaśnić, zawsze jest jakiś powód, żyjemy przecież w epoce, w jakiej sądzi się, iż mało co pozostało nieznane. Do niewiedzy rzadko kto chce się przyznać, a jeszcze mniej do błędów. Kiedy więc spotykamy się z tym, co trudno wytłumaczyć lub nie potrafimy szybko znaleźć odpowiedzi na trudne pytanie zwątpienie pojawia się nadzwyczaj szybko. Pewność siebie wystawiona na próbę czasem ma bardzo gorzki smak, tak samo jak i porażka …

 

Niektórych spraw nie da się zamieść pod dywan, zwłaszcza jeśli wiedzą o nich ludzie, jacy nie godzą się na łamanie zasad. Natalia jeszcze przed chwilą miała świat u swych stóp, kariera, sukces, zadowolenie z siebie smakowało doskonale, teraz została od tego odsunięta. Przyszłość nie rysuje się już w tak ciekawych barwach, raczej nabierają one prowincjonalnego kolorytu. Ma się przyjrzeć sprawie samobójstw w małym miasteczku, których liczna przekracza średnią krajową i to znacznie. Czy to faktycznie jedynie zbieg tragicznych okoliczności? Nie ona jedna ma odpowiedzieć na to pytanie, zespół specjalistów od jakiegoś już czasu szuka rozwiązania dla tej zagadki, jeśli faktycznie w ogóle ona istnieje. Faktem są kolejne zgony, natomiast cała reszta to kolejne, niepotwierdzone, skrawki informacji, które z nich są prawdą? Wyniki pracy nie satysfakcjonują Natalii, reszty współpracowników także nie, wciąż brakuje realnego rozwiązania, czas nie jest ich sprzymierzeńcem. Co jeśli kolejna osoba zdecyduje się na ostateczny krok? Odpowiedzialność ciążąca na niej i pozostałych jest duża, a takich chwilach dochodzi do głosu to, od czego pragniemy uciec …

 

„Gdy odrzucisz to, co niemożliwe, wszystko pozostałe, choćby najbardziej nieprawdopodobne, musi być prawdą.” Pozostaje więc jedynie wyeliminować nieprawdopodobne i uwierzyć, że reszta rzeczywiście ma miejsce. Jeśli do tego dodać małe miasteczko, ponad przeciętną liczbę samobójstw, ambitną panią psycholog to mamy doskonałe podstawy do zbudowania z tych klocków wciągającego thrillera. Agnieszka Kaźmierczyk dołożyła do tego jeszcze bohaterów z przeszłością i po przejściach, wcale nie odległymi, lecz już rzucających na nich cień oraz klimat, równocześnie iluzorycznie spokojny z niepokojącymi elementami, jedynie zdającymi się być drugoplanowymi. Składniki na dobry dreszczowiec w komplecie i jak się okazuje z każdą przeczytaną stronę użyte w odpowiednich proporcjach i chwilach. „Miasto samobójców” szybko okazuje się lekturą nieodkładalną, zaskakującą oraz wymykającą się prostym schematom. Zło wcale nie jest namacalne, za to co, innego daje jak najbardziej o sobie znać, ale czy można uwierzyć w coś, co wydaje się nierealne, ale … No właśnie autorka po mistrzowsku zagęszcza atmosferę, w nieoczekiwanym momencie dokonuje zwrotu, takiego, po jakim jednocześnie chcemy poznać finał i odwlec go jak najdłużej, by odnaleźć wszystkie ogniwa łańcucha przyczynowo skutkowego wraz jego początkiem i końcem. Agnieszka Kaźmierczyk w „Mieście Samobójców”  pokazała jak tworzy się thriller psychologiczny oraz rozwiązuje zagadkę kryminalną, wciągające bez reszty.

 

Za możliwość przeczytania 
książki 
dziękuję
 

 

 

środa, 28 czerwca 2023

Niespodziewana zmiana planów

Premiera:

„W objęciach magii. 

Miłość od elfiego spojrzenia”

Kerrelyn Sparks

 

Siostry niezwiązane więzami krwi, najprawdziwsze przyjaciółki oraz przede wszystkim młode kobiety, które chcąc czy nie chcąc, muszą stawić czoła światu. On ma dla nich wyzwania od jakich zależy więcej niż większość przypuszcza, a one nie zamierzają stać z boku i jedynie przyglądać się. Wiedzą, że jeśli tylko zechcą mogą zmienić to, co do tej pory wydawało się oczywiste i nie pozwolą by inni decydowali za nie.

 

Wydawało się, że nic nie powinno zagrozić Sorsze  podczas tej wyprawy, chociaż niebezpieczeństwo czyhało bardzo blisko. Wrogom nie ufa się, ale czasem nie ma innego wyjścia i trzeba się z nimi spotkać. Kiedy zna się zagrożenie ma się prawie wszystkie atuty w rękach, lecz tym razem to prawie okazało się mieć przewagę. Wystarczył moment by Sorcha została jeńcem, na obcej ziemi jest zdana wyłącznie na siebie. Jakby tego było mało ktoś ponownie krzyżuje jej plany, tym razem jednak pojawia się coś czego w ogóle nie spodziewała się. Jak teraz potoczą się jej losy? Nigdy nie pozwala by to inni decydowali za nią, ale też nie znajdowała się w trudnej sytuacji. Zaufać obcej osobie nie jest łatwo, a do tego dochodzą całkiem nowe emocje, intrygujące i zaskakujące oraz mogące wiele zmienić. Pytanie tylko czy nie dzieje się to zbyt szybko, jeśli Sorcha podejmie złą decyzję konsekwencje poniesie nie jedynie ona …

 

Opowieść fantasy, tajemnice oraz niespodziewane sploty okoliczności, tym już na wstępie wita książka „W objęciach magii. Miłość od elfiego spojrzenia”. Kerrelyn Sparks jest autorką, która przykłada wagę do detali, za pomocą jakich tworzy całkiem nowy świat z elementów znanych i całkowicie autorskich. Dzięki temu drugi plan sam w sobie stanowi interesujące tło dla postaci oraz źródła dla niektórych wątków. Jednak najważniejsi są bohaterowie, a raczej bohaterki, nieszablonowe, obdarzone charyzmą, dumne i przede wszystkim wychodzące naprzeciw przeznaczeniu z podniesioną głową. One nie są jedynie ozdobą i obserwatorkami, znajdują się w samym centrum wydarzeń i nadają im kierunek. Pisarkę charakteryzuje lekki styl pisania, sprawiający, że opowiadaną historię czyta się płynnie i z zaciekawieniem, a kolejne zwroty akcji intrygują. „W objęciach magii. Miłość od elfiego spojrzenia” jak sam tytuł wskazuje  ma również wątek romansowy, jaki płynnie splata się z pozostałymi, tworząc opowieść, w której nie brakuje emocji, przygód, szybkiej akcji i spokojniejszych momentów przed kolejnymi niespodziankami w fabule. Lektura książki Kerrelyn Sparks pozwala oderwać się od codzienności i otworzyć drzwi do świata gdzie odnajdziemy sympatycznych bohaterów, walkę dobra ze złem, a to wszystko okraszone pełnymi humoru dialogami.

 

Za możliwość przeczytania 
książki 
dziękuję



 

niedziela, 25 czerwca 2023

Prawdziwe mity

Przedpremierowo:

„Tropiciel skarbów”

Adam Węgłowski

 

Mit czy prawda? A może dwa w jednym? W końcu to pierwsze jest natchnieniem dla poszukiwania tej drugiej. Rozpalają ciekawość, tak samo jak coś, co często towarzyszy legendom – skarby. Te ostatnie nierzadko nie są aż tak mityczne jak mogłoby się zdawać i niektórzy, przy odpowiedniej dozie samozaparcia oraz szczęścia, odkrywają go.

 

Wierzyć czy nie wierzyć w to, co widzimy na ekranie? No, cóż świat kryje niejedną tajemnicę i jak się okazuje potrafił zadziwić, potrafi to wciąż i z pewnością jeszcze nas zaskoczy niejednokrotnie. To, co wydaje się jedynie „bajaniem” wcale nie musi nim być, a hollywoodzkie produkcje wcale nie mają monopolu na spektakularne odkrycia, ale nie do końca są owocem wyobraźni scenarzystów i fachowców od efektów specjalnych. Seria filmów o Indianie Jonesie już od kilku dziesięcioleci przyciąga do kin miliony widzów. Nieustraszony archeolog i uznany wykładowca odnajduje zaginione precjoza dzięki swojej wiedzy, tupetowi, awanturniczej żyłce. Jednak wbrew pozorom mogłyby mieć miejsce w rzeczywistości. Pierwowzorem byli naukowcy oraz odkrywcy, jacy przez wieki docierali do zapomnianych przez wszystkich punktów na mapie i pokazywali, że to, co w nich się kryje wcale nie jest bajką. Wyścig po mityczne skarby wcale nie zakończył się, on wciąż trwa, a naśladowców filmowej postaci wcale nie jest mało. Jak by nie było tego, o czym mówi historia i różnorodne jest jeszcze bardzo dużo, nie wszystko musi być prawdą, lecz wcale nie tak rzadko okazuje się, iż uważana za nierealną, ma bardzo rzeczywiste korzenie.

 

Kinematografia rządzi się swoimi prawami, używa efektów specjalnych, na nowo pisanych dziejów, wyolbrzymienia i niedopowiedzenia, zwłaszcza jeśli chodzi o filmy z gatunku przygodowo-awanturniczych. Ale czy wszystko w nich jest fikcją? W przypadku cyklu o Indianie Jonesie twórcy zmieszali historyczne elementy z całkowicie wymyślonymi, lecz co jest czym? Adam Węgłowski z detektywistycznym zacięciem w „Tropicielu skarbów” odsłania nie tyle kulisy ile fundamenty tej filmowej opowieści, jakim daleko do iluzji, a  o wiele bliżej do faktów. Fantastyczne przygody w pogoni za legendarnymi zabytkami mają pokrycie w autentycznych wydarzeniach i artefaktach. Niemożliwe? Oczywiście, że nie autor szczegółowo wyjaśnia gdzie leży zalążek wątku i jak wygląda rzeczywiście. Prawda wcale nie jest aż tak odległa, bywa jeszcze bardziej zaskakująca. Natomiast ci, którzy wyciągnęli ją na światło dzienne wcale nie ustępują filmowemu bohaterowie, bywają nawet jeszcze bardziej niezwykli. Cała plejada osób, jakie śmiało mogłyby odegrać pierwszoplanowe role, lecz są także doskonałym wzorem dla fikcyjnych postaci. Adam Węgłowski konfrontuje scenariusze napisane przez życie z filmowymi, te drugie są bardziej znane, lecz traktowane z przymrużeniem oka, te pierwsze wydają się zbyt nierealne, chociaż są jak najbardziej prawdziwe. Jednak dzięki zestawieniu obu pokazują jak prawda napędza fikcję, a ta daje impuls kolejnym pokoleniom do poszukiwań tego, co wcale nie musi być mitem.

 

 

PREMIERA:
28 CZERWCA
 
Za możliwość przeczytania 
książki 
dziękuję