piątek, 17 lutego 2023

Prawda i iluzja

Przedpremierowo:

„Nie zabiłam”

Klaudia Muniak

 

Co jest prawdą, co omamem, a co kłamstwem? Jedynie nasza przeszłość nas definiuje? Teraźniejszość nie liczy się? Jeśli nie pamiętamy swoich czynów to czy jesteśmy w pełni za nie odpowiedzialni? Zbrodnia pozostaje zbrodnią, lecz czasem sprawca wcale nie musi nim być …

 

Podobno morderca zwykle wcale nie jest obcą osobą dla ofiary. Jeśli tak na to spojrzeć to Sabina Gancarek dobrze wpisuje się w profil zabójcy Jowity Niedbalec. Pozostaje jeszcze coś, co sprawia, że w ogóle trafiła pod lupę policji. Nikogo zdaje się nie obchodzić kim jest obecnie, za to interesują się dawnymi wydarzeniami. Nawet bez zainteresowania śledczych jej życie przypomina przysłowiową jazdę bez trzymanki. Może nowa generacja leku pozwoli na opanowanie zaburzeń depresyjno-lękowych? Codziennie zmaga się z efektami trudnego dzieciństwa i jego brutalnych następstw, terapia powinna przynieść pozytywne skutki, ale jakie mogą być efekty uboczne? Wciąż wraca do niej zabójstwo matki, śmierć Jowity, z którą była w konflikcie obciąża Sabinę. Wszystko to sprawia, że krąg podejrzeń zacieśnia się, dużo wskazuje na nią, zwłaszcza, iż jeszcze nie koniec zabójczego łańcucha. Nie tak łatwo odsunąć od siebie wątpliwości i obalić dochodzeniową hipotezę. Gancarek zdaje się być w samym centrum domysłów i posądzeń, sama już nie jest pewna jaką rolę odgrywa. Niezaprzeczalnie dokonano morderstw, ale kim jest w rzeczywistości ktoś, kto aż za dobrze pasuje na sprawcę?

 

Niewinność była złudna. Winą łatwo obciążyć. Osądzenie kogoś niekiedy zajmuje niekiedy chwilę. Zrzucenie łatki winnego jest niezwykle trudne, bywa, że niemożliwe. Raz wydany wyrok niełatwo zmienić. Klaudia Muniak, w swojej najnowszej książce, z niezwykle osobistej perspektywy głównej bohaterki przedstawia sytuację osoby, zmagającej się ze swoją przeszłością, jej  skutkami coraz dotkliwiej odczuwanymi oraz obecną sytuacją, skomplikowaną i pełną niewiadomych. Kryminalna zagadka jest skomplikowana i łączy w sobie zbrodnię oraz dawne i nowe lęki człowieka, egzystującego od zbyt długo czasu na krawędzi. Strach ma wiele twarzy, pierwszoplanowa postać pokazuje ich naprawdę dużo, każda jest prawdziwa dla niej, zaciera on również granicę pomiędzy tym co realne, a co stanowi iluzję. Niekiedy to ta druga jest brana za fakt, a pierwsze nie zostaje na czas dostrzeżone. Podczas lektury „Nie zabiłam” napięcie i niepokój odczuwalne są nieustannie, podkreślają nieprzewidywalność kierunku fabuły, a nabierające coraz to nowych kształtów podejrzenia sprawiają, że całość zaskakuje nieustannie. Tak naprawdę czytelnik utrzymywany jest w niepewności co do finału historii dalekiej od oczywistej i przewidywalnej.

 

Premiera:

 22.02.2023

 

Za możliwość przeczytania książki

 dziękuję 
 

 

środa, 15 lutego 2023

Wybór


„Vincent. 

Blakemore Family #2”

Kinga Litkowiec

 

Dobrze jest mieć cel w życiu, niektórzy dla niego podporządkowują każdy swój krok, wcale nie w przenośni. Budują cierpliwie swoją drogę do zdobycia tego, czego pragną i dosłownie nikt i nic nie mogą im w tym przeszkodzić. Czasem jednak nagle patrzą za i przed siebie, nie zawsze są przygotowani na to, co dostrzegają …

 

Nie trwoni czasu na błahostki, jest skoncentrowany na swojej pracy, liczy się tylko ona, cała reszta jest dodatkiem. Vincent Blakemore dokładnie wie co chce osiągnąć i robi wszystko by tak się stało. Nie miewa słabszych dni, nie kwestionuje decyzje tych, którzy mogą mu pomóc. Można powiedzieć, że nigdy nie zrobił niczego co mogłoby go oddalić od realizacji jego planu. Zdaje się być całkowitym swojego rodzeństwa, jakie
nieustannie rzuca wyzwanie światu, a najczęsciej ich ojcu. Czy ten człowiek ma jakikolwiek słaby punkt? Co zrobi ten kto go odkryje? Maddy Cloud dokonała niemożliwego, chociaż to było kilka lat temu oboje pamiętają siebie nawzajem. Kolejne spotkanie potwierdza jedynie to, przed czym on ucieka. Czy i tym razem wycofa się jak kiedyś? Jeśli tego nie zrobi narazi się na kłopoty, te nie są mu potrzebne, zwłaszcza w tym momencie. Ojciec jest zadowolony, rodzina narzeczonej gwarantuje rozwój interesów, czego może chcieć więcej? Sukces już jest blisko, jeszcze trochę i go zdobędzie. Oczywiście jeżeli będzie trzymał się zasad. Problem w tym, iż priorytety Vincenta zmieniły się. Ile będzie kosztować go ta życiowa rewolucja? Sprzeciw wobec zasad z pewnością nie przejdzie bez echa …

 

Pragnienie władzy, podporządkowanie się jednemu celowi i bunt, jakiego nikt nie spodziewał się, a do tego zakazane uczucie. Kinga Litkowiec wie jak podkręcić atmosferę i pokazać do czego zdolni są ludzie postawieni pod ścianą. Tytułowy bohater jest człowiekiem, kto nigdy nie zejdzie z raz obranej drogi i widać to na każdym kroku. Uczucie? Nie w jego przypadku, lecz gdy już nie będzie dało się go zignorować rozpocznie się gra o najwyższą stawkę i wówczas fabuła nabiera jeszcze mocniejszych i kontrastowych barw. Autorka „Vincenta” doskonale przedstawia sylwetki postaci skomplikowanych, stojących na krawędzi i dokonujących wyborów, jakich po nich nikt nie spodziewa się, kryjących się od dawna za maskami, tak, by nigdy i nikomu nie pokazać, nawet sobie, nie pokazać prawdziwej twarzy. Jeżeli doda się do tego pozostałych bohaterów, dorównujących mu charakterem otrzymujemy kanwę, na jakiej wątki tworzą fabułę z niejednym zwrotem akcji i zaskakującym jej przebiegiem. Kinga Litkowiec nie poprzestaje na tym, wkomponowuje w opisywaną historię jeszcze intrygę, zagadkową oraz z wieloma niewiadomymi, przypominającą o sobie w kluczowych momentach i znów wracającą do cienia, lecz nie dającą o sobie zapomnieć.

 

 

Za możliwość przeczytania

 książki 

dziękuję wydawnictwu: 

 


poniedziałek, 13 lutego 2023

Winny niewinny?

Przedpremierowo:

„Za żywopłotem”

Maria Biernacka-Drabik

 

Każdy jest niewinny do chwili udowodnienia winy. Prosta zasada i sprawiedliwa, czyż nie? Prawda przecież zawsze zwycięża, a ten kto nie popełnił przestępstwa nie ma co martwić się, że zostanie niesłusznie skazany … Jednak od tych reguł są odstępstwa, czasem Temida rzeczywiście nie spełnia pokładanych w niej nadziei.

 

Piętnaście lat. Piętnaście lat temu za Miłoszem zatrząsnęła się więzienna brama. Piętnaście lat wcześniej był człowiekiem sukcesu, przyjacielem i przyszłość rysowała się przed nim doskonale. Piętnaście lat później jest byłym więźniem, człowiekiem, któremu nikt nie uwierzył, że nie jest winny. Piętnaście lat czekał na moment kiedy będzie mógł rozpocząć poszukiwanie prawdziwego mordercy, jaki odebrał życie komuś mu bliskiemu, a jemu wolność. Czy da radę udowodnić swojej niewinności jeśli policyjne śledztwo dowiodło winy? Może trzeba rozpocząć od odpowiedzi na pytanie dlaczego właśnie jego oskarżono? Bezpodstawnie? Słowa przeciwko słowom, ślady i tropy nie świadczyły na korzyść oskarżonego, lecz czy na pewno? Miłosz za wszelką cenę chce poznać prawdę i wymierzyć sprawiedliwość. Przeszłość dla niego jest wciąż teraźniejszością, w niej tkwi powód tego, co go spotkało, nic nie dzieje się w końcu bez przyczyny. Winny? Niewinny? Kim jest Miłosz?

 

Motyw niewinnie skazanego chociaż tyle razy już poruszany wciąż ma wiele do zaoferowania czytelnikom, wystarczy, że trafi w odpowiednie, autorskie ręce. Maria Biernacka - Drabik umiejętnie wykorzystała potencjał i połączyła go ze swoim pomysłem na fabułę. Już na samym wstępie czytelnik otrzymuje zagadkę i pytanie, oba  wiążą się z sobą nierozerwalnie. Zaraz potem rozpoczyna się dochodzenie, niezwykle osobiste, pełne wątpliwości i będące ogromną niewiadomą tak naprawdę dla wszystkich. Autorka z jednej strony pokazuje punkt widzenia głównego bohatera, z drugiej jest jego przeszłość, której kluczowa rola wcale jeszcze nie skończyła się. Szybko orientujemy się, że w tej historii każdy szczegół ma znaczenie, nic nie dzieje się bez przyczyny, tylko co nią jest? Strona po stronie zagęszcza się atmosfera, nowe wątki jeszcze potęgują niepokój oraz coraz częściej pojawia się wrażenie, że odpowiedzi są niezwykle blisko, lecz wciąż umykają w gąszczu podejrzeń i znaków zapytania. „Za żywopłotem” jest więcej niż historią o udowadnianiu niewinności i poszukiwaniu prawdy, ale również o tym jak jedna decyzja może odmienić życie, chociaż w kiedy jest podejmowana wcale nie jest postrzegana w takich kategoriach. To także opowieść o walce o siebie oraz próbie odzyskania tego, co zostało odebrane w imię sprawiedliwości i z literą prawa, lecz czy faktycznie winy nie było w niej?

 

Premiera:

15.02.2023

 

Za możliwość przeczytania

 książki 

dziękuję:

 

piątek, 10 lutego 2023

Przeszłość

Nowość:

„Reno. Początek”

Agnieszka Lingas-Łoniewska

 

Kiedy teraźniejszość spełnia z nawiązką pokładane w niej nadzieje, to przyszłość jawi się w jasnych barwach. Marzenia wydają się bliżej nawet niż na wyciągniecie ręki, zwłaszcza jeśli nie czeka się na ich spełnienie bezczynnie, ale działa się aktywnie by je urzeczywistnić. Jednak los lubi zaskakiwać …

 

Przypadki raczej nie rządzą życiem Leona Goli, nie liczy na uprzejmość przeznaczenia, sam kreuje swoją egzystencję. Mężczyzna doskonale wie czego chce i jak to osiągnąć. Spotkanie z Benitą nie było zaplanowane i przede wszystkim okazało się czymś więcej niż oboje mogli spodziewać się. Do tej pory nie zależało mu na kobietach, doskonale zdawał sobie sprawę z wrażenia jakie robi, ale ważniejsze były interesy. One znajdowało się w centrum zainteresowania, reszta była dodatkiem, drugim planem, pozwalającym postrzegać go tak jak było mu to na rękę. Jednak nowopoznana dziewczyna jest kimś więcej niż przelotną znajomość, lecz czy powinna zostać w świecie, do którego zdaje się nie pasować? Podobno prawdziwe uczucie przezwycięży niejedno, ale co z ryzykiem, iż przyniesie ból zamiast radości? Warto zaryzykować dla miłości gdy oznacza to rzucenie wyzwaniu wrogom?

 

Każda historia ma swój początek, nie zawsze jest on widoczny, czasem dostrzegamy jedynie jego echa, ale one nie mówią wszystkiego, są tylko odległym pogłosem tego, co było. Ten konkretny ma słodko-gorzki smak, a kto jak nie Agnieszka lingas-Łoniewska odda go tak, by czytelnicy mogli poczuć jego wszystkie odcienie. Krótsza forma wymaga by równocześnie przekazać najistotniejsze, lecz także nie pójść na skróty. Do tego swoje wymagania ma także i to, iż dalszy ciąg być może jest już znany, więc wcale nie tak łatwo w znajome ramy wstawić nowe elementy, pasujące do całości i zaskoczyć czytających. „Reno. Początek” łączy przyszłość z przeszłością, odsłaniając to, co zostało głęboko schowane by po raz kolejny boleśnie nie zranić. Pokazuje również kogoś kto nie bał się wykorzystać niespodziewaną szansę i podjął ryzyko by wbrew temu, co działo się wokoło być szczęśliwym na swoich, nie  warunkach narzuconych przez innych lub otoczenie.

 

 

środa, 8 lutego 2023

Money, money, money ...

Premiera:

„Kamerdyner świata”

Oliver Bullough

 

Zjednoczone Królestwo brzmi dumnie. Wielka Brytania? Również daje wrażenie potęgi. Byłe imperium, ale wciąż jeszcze czerpiące z kilkuwiekowego panowania profity. Współczesność wie jak wykorzystać prestiż i doświadczenia oraz przede wszystkim spieniężyć jedno i drugie. Brytyjczycy osiągnęli w tym mistrzostwo, nie chwalą się tym, wystarczy marketing typu szeptanego …

 

Kamerdyner to nie do końca służący, od biedy można by powiedzieć, że jest pewnego rodzaju asystentem, lecz to także nie jest poprawna definicja. Z pewnością kojarzy się z dyskrecją, nienagannymi manierami, nieocenionymi kompetencjami, odpowiednią wiedzą oraz doskonale zdaje sobie sprawę jak pozostawać w cieniu, a jednocześnie być w centrum wydarzeń. Taką właśnie rolę od kilkudziesięciu lat odgrywa doskonale Wielka Brytania, pozostając na tym stanowisku w cieniu, na pierwszy plan wysuwając wszystko inne. Jednak w kuluarach toczy się gra o ogromne pieniądze, pochodzenie nie jest ważne, istotna jest ich suma, a ta zawsze ma odpowiednią ilość zer. To nie jest sekret, ale tajemnica poliszynela, większość nie dostrzega jej, bo to nie ich interes, pozostali po prostu wykorzystują to, czego nauczyli się na najlepszych uczelniach i najdroższych kancelariach oraz najsłynniejszych instytucjach finansowych. Imperium brzmi dumnie i nawet gdy przestaje istnieć pozwala na czerpanie zysków, jeśli tylko będzie znało się swoje miejsce.

 

Historia gospodarcza nie wydaje się mieć w sobie cokolwiek intrygującego, daty i cyfry. Jednak wszystko zależy z jakiej perspektywy na nią spojrzy się i co bierze się pod lupę. Oliver Bullough, dziennikarz śledczy, prowadzący reporterskie dochodzenia w dziedzinie finansów miał doskonałe zaplecze by przyjrzeć się temu, co jest na widoku, a jakoś mało kogo interesuje. Jak to możliwe, że kraj cieszy się ogromną renomą i równocześnie jest przysłowiową mekką dla oligarchów wszelkiej maści i nacji? Dlaczego właśnie Zjednoczone Królestwo obrało ten kierunek w międzynarodowej finansjerze i doskonale sobie radzi w tym sektorze? Autor odsłania kulisy i prawa rządzące tym sektorem oraz jednocześnie jego mechanizmy. Fakty, liczby, osoby, pieniądze, splecione w jeden łańcuch przyczynowo-skutkowy, intrygujący, z drugim i trzecim dnem, jak nie więcej, otoczony polityką na najwyższym szczeblu, powiększający się nieustannie, wbrew temu, co mogłoby się wydawać. Prawo i bezprawie w jednym, na widoku i w cieniu, wszyscy wiedzą i równocześnie rzadko kto zwraca uwagę. Oficjalne i nieoficjalne powiązania. Oliver Bullough jest doskonałym śledczym, a efekty jego pracy czyta się jak doskonały kryminał, tyle, że to nie fikcja, a rzeczywistość …

 

Za możliwość przeczytania 

książki

dziękuję: