czwartek, 19 stycznia 2023

Sława, skarb i cała reszta

Przedpremierowo:

„Dziennik Youtubera. 

Nie ma sprawy”

Marcus Emerson

Grunt to mieć pomysł lub raczej pomysły na siebie. Wizje niektórych są bardzo szerokie i sięgają daleko, w końcu grunt to mieć odpowiedni w życiu cel i co równie istotne motywację, by go osiągnąć. Jeśli towarzyszy temu jeszcze radość oraz wspierają przyjaciele pozostaje tylko jedno: po prostu zdobyć to, o czym się marzy!

 

Jak zawsze plan jest stuprocentowo pewny oraz łatwy do realizacji. Davy Spencer zamierza dobrze bawić się, świętować urodziny siostry i oczywiście zaistnieć w Internecie. Jak wiadomo to ostatnie wcale nie jest takie proste, lecz kto jak nie on ma tego dokonać? Aquapark jest wprost wymarzonym miejscem by zabłysnąć, zwłaszcza, że przyjaciele pomogą, a bliscy może nie przeszkodzą w tym. No cóż, jak zawsze nie wszystko idzie po myśli chłopca albo raczej prawie nic nie jest takie jak powinno być, ale od czego łut szczęścia? Jeśli do tego doda się nieprawdopodobny, lecz przytrafiającym się przyjacielskiemu gronu, splot wydarzeń otrzyma się chaos mało kontrolowany, chociaż nie wszyscy zdają sobie z tego sprawę, zwłaszcza dorośli. Jaki więc tym razem będzie finał działań Davy`ego, kiedy jeszcze okaże się, iż jest do odnalezienia najprawdziwszy piracki skarb?

 

Davy Spencer nie daje o sobie zapomnieć i zaraża pozytywną energią, a to wszystko za sprawą swego twórcy Marcusa Emersona. Autor, łącząc formę ilustracyjno-komiksową z tekstem, stworzył cykl książek, której najnowsza odsłona jest równie dobra jak jej poprzedniczki i przynosi z sobą ciekawą lekturę dla czytelników w każdym wieku. Jak przekazywać wartościowe treści, wskazywać dobre i złe przykłady zachowań, tak, by nie nudzić lub po prostu stały się zrozumiałe te właściwe? Może tak jak robi to „Dziennik Youtubera. Nie ma sprawy”? Bez zbędnego moralizatorstwa, nie podawania jednego, słusznego, autorytetu w osobie dorosłego oraz nie wskazywania ideału bez skazy, do jakiego trzeba się bez gadania dostosowywać. Jak więc zastosować ten przepis? Niedoskonali bohaterowie, jacy na oczach czytelników popełniają błędy, nie zawsze umiejący się do nich przyznać, niekiedy potrzebujący czasu by sobie je uzmysłowić, ale i pokazanie jak ważni są przyjaciele i rodzina oraz ich wsparcie. Proste? Może jedynie w teorii, gdyż to, co zdaje się być łatwe wcale takim nie jest gdy trzeba osiągnąć właśnie taki efekt. Marcus Emerson za pomocą humoru i celnej obserwacji rzeczywistości oraz połączeniu gatunków dał czytającym nie książkę jakich wiele, ale taką, jaka bawi oraz celnie punktuje zachowania młodszych i starszych, a niejako przy okazji tym drugim pomaga zrozumieć młodsze pokolenie. 

 

 Premiera:

25 stycznia 

 

Za możliwość przeczytania

 książki 

dziękuję:

środa, 18 stycznia 2023

Va banque

Premiera:

„Grzechy krwi. Va banque”

Magdalena Winnicka

 

Zawsze jest coś lub ktoś do stracenia. Jednym zależy na tym pierwszym, drudzy zrobią naprawdę dużo by zatrzymać kogoś. W obu przypadkach wielu rzuci na szalę wszystko lub nawet więcej, są i tacy, którzy nie patrząc na nic przekroczą niejedną granicę by chronić to, co dla nich najważniejsze. Biada temu kto rzuci im wyzwanie …

 

Każdy plan, nawet ten najbardziej doskonały może ponieść klęskę. Jesper Tirona wie o tym doskonale, dlatego zrobił wszystko by ten konkretny dopracować w każdym szczególe. Nic nie mogło pójść źle lub nie po jego myśli. No cóż nie wziął pod uwagę, że ktoś mógłby jeszcze mocniej być zdeterminowany niż on lub po prostu jest samobójcą. Filomena Nastyńska nie uważa się za straceńca, ma swój cel i zrobi naprawdę dużo aby go osiągnąć. Jedno z nich nie doceniło drugiej strony, pytanie które? Wydawałoby się, iż to ona stoi na straconej pozycji, gdyż do tej pory przeciwnicy Jespera zawsze przegrywali. Czyżby tym razem było inaczej? A może sytuacja, w jakiej oboje znaleźli się jest całkowicie różna od tej zakładanej? Wrogowie? Na pewno nie przyjaciele, zbyt wiele ich dzieli, ale także łączy coś, czego nie brali pod uwagę. Wynik zimnej kalkulacji nigdy będzie pasował do rzeczywistości, jaką zaczynają rządzić emocje, a tych nie brakuje gdy do głosu dochodzą zranione uczucia, strata kogoś bliskiego i całkowicie nieprzewidywalny rozwój wydarzeń. Zwycięzca miał być jeden, natomiast realia są całkowicie odmienne od spodziewanych.

 

Gra o wszystko czy nowy rozdział w życiu? Magdalena Winnicka swoim czytelnikom i bohaterom przygotowała intrygującą przejażdżkę rollercoasterem i to taką z wieloma gwałtownymi wirażami oraz niejedną, ostrą, jazdą z samego szczytu wprost w nieznaną otchłań. „Grzechy krwi. Va banque” jest rozgrywką o to, co zdawało się najistotniejsze w życiu, bez tego nie miałoby ono większego sensu, lecz czy na pewno? Pisarka sieje ziarna wątpliwości, nie od razu wprost stawia znaki zapytania, a przeszłość wciąż odgrywa ogromną rolę, lecz powoli również zaczyna się rysować przyszłość, inna od tej oczekiwanej, pełna niewiadomych, nowych zagrożeń i próby sił. Kłopoty zawsze były, są i zapewne będą towarzyszyły postaciom, ale tym razem towarzyszą im nieustannie, podążają jak cień za nimi. Dodatkowo Magdalena Winnicka jeszcze mocniej zatrzęsła fundamentami serii, na oczach czytelników dokonuje się zaskakująca zmiana. „Grzechy krwi. Va banque” jest kontynuacją, w której otwiera się nowy rozdział, przełomowy i zapowiadający, iż jeszcze wiele niespodzianek czeka by pokazać swoje oblicze.

 

Za możliwość przeczytania

 książki 

dziękuję:

 

poniedziałek, 16 stycznia 2023

Bez reszty

Nowość:

„Do cna”

Katarzyna Bonda

 

Tajemnice najczęściej kryją się tam gdzie nikt ich nie spodziewa. Niektóre są skrzętnie chowane przed wzrokiem otoczenia, a inne nie są dostrzegane, gdyż nikomu nie przyjdzie na myśl, że w ogóle istnieją. Jednak one są, mają się doskonale i rzadko kiedy ujawniają się przypadkowo …

 

Nowe dochodzenie Jakuba Sobieskiego już na wstępie nabiera cech niecodziennej sprawy. Bardzo szybko kolejne informacje jedynie utwierdzają detektywa i jego zespół, że wchodzą na więcej niż grząski grunt, chociaż ich praca rzadko kiedy jest standardowa. Poszukiwanie zaginionego wydawałoby się, że nie jest niczym niezwykłym, ale kiedy spojrzy się na z perspektywy jego dość niecodziennych zainteresowań to wszystko nabiera całkowicie innego kontekstu. Sobieski już niejedno widział, słyszał i był uczestnikiem wielu co najmniej niecodziennych zdarzeń, lecz tym razem stawka jest naprawdę wysoka. Przede wszystkim musi odkryć rodzinne sekrety, od nich bowiem wszystko się zaczyna, a jak będzie wyglądał koniec? Ten  może być całkowicie inny niż detektyw i reszta zainteresowanych zakładali. Ciemniejsze oblicze pokazuje miejsce, po jakim raczej nie spodziewano się grasującego zbrodniarza, mającego mało spotykane motywy. Jednak czy groźny jest jedynie on? Tam gdzie są tajemnice, strzeżone za wszelką cenę, trzeba się mieć na baczności, ktoś je chroni i nie cofnie się przed niczym, a kolejne ofiary nie są dla niego przeszkodą, to wyłącznie środki do osiągnięcia celu … Co jest zatem jego celem i jaką rolę ma odegrać Kuba Sobieski? Pionkiem nigdy nie był, ten kto uważa, iż stanie się nim powinien liczyć się z tym, że detektyw naprawdę nie cofnie się przed niczym by poznać prawdę!

 

Prosta sprawa śledcza? Łatwe zlecenie? Szybki finał? W przypadku kryminałów, wychodzących spod pióra Katarzyna Bondy nie ma co liczyć na nieskomplikowaną historię z przewidywalnym zakończeniem. Najnowsza książka jest tego kolejnym dowodem. Zawiła intryga, będąca niczym labirynt, w jakim co jakiś czas wydaje się, że widzimy już światełko prowadzące nas do wyjścia, okazuje się iluzją, pokazuje mroczne zakątki ludzkich umysłów. W „Do cna” czytelnicy wchodzą w świat jednego z ostatnich tabu, które nie jest aż tak rzadkie jak jesteśmy tego pewni. Pisarka doskonale opanowała sztukę przyciągnięcie uwagi już na samym początku i utrzymania jej do samego końca. Ani na moment nie zwalnia tempa, czytelnicy nigdy nie są pewni co jeszcze się wydarzy i co istotniejsze jaki będzie miało wpływ na kierunek fabuły. Sama w sobie daje co najmniej kilka możliwych ścieżek, jakimi mogłaby podążyć, lecz jest  jeszcze jedna, której nie zauważył czytelnik wcześniej oraz podsuwająca całkiem nowe tropy. „Do cna” jest złożoną układanką, w jakiej na pierwszy rzut oka wiele elementów pasuje do siebie, lecz kiedy zaczynamy przyglądać się im z bliska widzimy, iż nie tak szybko ją ułożymy. Katarzyna Bonda odsłania to, o czym większość myśli, że w ich otoczeniu nie może zaistnieć i przedstawia zło kryjące się pod iluzją niepozorności, jaka pozwala jej nabierać mocy oraz wciągać swoje odmęty coraz to nowe ofiary.

 

 

Za możliwość przeczytania

 książki 

dziękuję:

sobota, 14 stycznia 2023

Informacje i my

Przedpremierowo:

„Co negatywne wiadomości 

robią z naszym myśleniem.

I jak możemy się 

od tego uwolnić”

Ronja von Wurmb-Seibel

 

Jakie wiadomości częściej przyciągają naszą uwagę, pozytywne czy ich przeciwieństwo? Jakich jest więcej? Gazety, internetowe portale, telewizyjne dzienniki i inne źródła masowego przekazu serwują nam co i rusz katastrofy, wypadki, nieszczęśliwe zdarzenia lub informacje z ostrzeżeniem o zagrożeniu. Przyzwyczailiśmy się już do tego, mniej lub bardziej, spowszedniało to nam, chociaż przekaz trafia do nas, nawet jeśli nie od razu i oddziałuje na nas.

 

Już od lat jesteśmy społeczeństwem, które egzystuje w zalewie informacji, otaczają nas zewsząd, docierają w olbrzymiej ilości, o każdej porze dnia i nocy. Te dobre i złe, te drugie wbrew pozorom wcale nie cieszą się mniejszym zainteresowaniem, bardziej przyciągają naszą uwagę i niezwykle szybko zapisują się w naszej pamięci, nie zawsze świadomie, co wcale nie oznacza, że nie mają nas wpływu. Pozostają w świadomości i dają o sobie znać. Wydawałoby się, że przy takiej liczbie wiadomości dostajemy kompletny obraz naszego otoczenia lub raczej świata. Wiemy co wydarzyło się w małej wiosce gdzieś na drugim końcu globu, jak i w ogromnej metropolii po przeciwnej jego stronie, zwłaszcza negatywne echa dochodzą szybciej i są bardziej widoczne, słyszalne i powtarzalne. Przez ich pryzmat częściej patrzymy na otoczenie, tyle, że nie do każdego dociera, iż to jedynie wycinek rzeczywistości, a reszta wcale nie wygląda tak jak nam zdaje się.

 

 Rzadko kiedy nad tym zastanawiamy się, skupiamy się nad tym, co przyjmujemy jako najistotniejsze – zagrożenie, może i dalekie, mniej lub bardziej, lecz przecież w jakiś sposób nas ostrzegające, nawet jeśli jest zbyt daleko od nas lub nas wcale nie dotyczy. Jednak strach w nas został już zasiany, obawy powstały lub zakiełkują niebawem. Co więc zrobić by spojrzeć na nie z innego punktu widzenia? Zupełne odcięcie jest trudne, a dla większości niemożliwe, wiele również zależy od osób przygotowujących informacje. Nie wszystkie przecież niosą z sobą przykre treści, część z zawiera pozytywne elementy, nie zawsze zauważalne lub w ogóle przekazywane. Można by powiedzieć, że nic trudnego by się od odciąć lub po prostu nie koncentrować na nich, ale to kwestia dużo bardziej skomplikowana. Czasem wystarczy rozpocząć od siebie samego, w końcu często dzielimy się tym, co złego nas lub kogoś spotkało, dzielenie się odwrotnością nie tak rzadko postrzegamy jako chwalenie się, czym wcale nie jest. Pozostaje również nasze spojrzenie na medialne doniesienia, skupienie się nie zawsze i nie tylko na przykrej ich stronie. „Co negatywne wiadomości robią z naszym myśleniem. I jak możemy się od tego uwolnić” nie namawia do hurra optymizmu, odcinaniu się od realiów, lecz odsłania kulisy informacji, tego jak funkcjonują i dlaczego docierają do nas w takiej, nie innej formie. Ronja von Wurmb-Seibel prezentuje także nowe podejście przekazywania informacji, w którym jest miejsce na pokazanie realiów takimi jakimi są, czyli tego, co złe i dobre, nie zwracać uwagi jedynie na to pierwsze i pomijanie drugiego. Pokazywania niebezpieczeństwa, ale i jak przed się uchronić. Zbyt proste? Nie, dużo bardziej skomplikowane niż myślimy, zresztą książka ta mówi o wielu więcej sprawach w tym obszarze. Nie wystarczą jedynie takie działania, potrzeba ich więcej, część jest zależna od nas samych.

 

Premiera:

18 stycznia 

 

Za możliwość przeczytania

 książki 

dziękuję: