poniedziałek, 14 lutego 2022

Drogowskaz

Przedpremierowo:

„Ta książka naprawi Twoje życie”

Helen Thompson

 

Rolą poradników jest doradzać, wskazywać kierunki wyjścia z problemów, czasem pokazywać inną perspektywę. Podczas ich czytania wiele spraw nagle wydaje się łatwych, prostszych do rozwiązania. A potem najczęściej odzywa się rzeczywistość czyli my sami stający w stawiający czoła sposobami o jakich właśnie przeczytaliśmy. Jak wiadomo teoria i praktyka to dwie różne rzeczy, ale kto powiedział, że nie da się tego w końcu połączyć?

 

Zamiast rad, porad, zaleceń – wskazówki, wiedza oparta na badaniach naukowych i to, co wcale nie spotyka się tak często próba całościowego podejścia, zamiast skupiania się na wycinkach. Przytaczane są przykłady ze swojego życia, lecz pierwsze miejsce zajmują wyniki badań naukowych w połączeniu z ich realnym wykorzystaniem, nie laboratoriach, ale w codziennym życiu. Teoretyczne rozważania to jedno, a praktyczna strona najczęściej przysparza najwięcej problemów i na tym skupiła się Helen Thompson. Nie ukrywa, że mogą istnieć bądź już są obiecujące ich wyniki, lecz tak naprawdę nie są jeszcze sprawdzone lub trudno przedstawić ich dalekosiężne skutki.  Wskazując konkretne metody za każdym razem zostaje zwrócona uwaga, że warto poprosić o  fachową pomoc. Co więc znajdziemy w „Ta książka naprawi Twoje życie”? Zbiór nie tyle sugestii co przetestowanych pomysłów jak radzić się między innymi ze stresem, wyrabianiem odpowiednich nawyków i pozbywaniem się złych, ale także jak zdobywać przyjaciół. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że takie tematy znajdziemy w wielu innych tytułach, lecz w tym konkretnym wpierw autorka szuka źródła problemu czy też zagadnienia, omawia je, następnie przedstawia następstwa, a dopiero w kolejnym kroku przedstawia metodą pracy nad sobą oraz na samym końcu podaje wskazówki. Te ostatnie wynikają z wcześniej podanych informacji i opierają się na analizach, zamiast subiektywności podane są obiektywne wiadomości. Nie są gwarancją osiągnięcia sukcesu, ale wskazaniem drogi, jaka może do niego prowadzić.

 

Premiera:

16 lutego

 

Za możliwość przeczytania

 książki 

dziękuję:

 

 

niedziela, 13 lutego 2022

Nieoczywiste uczucie

Przedpremierowo:

„Miłość”

Kaja Kowalewska

 

Jak to jest z tą miłością? Czym ona jest? Jak wygląda? Każdy ma swoją jej definicję, czasem zbieżną z innymi, a niekiedy całkowicie odmienną. Dlaczego tak jest? Miłość jest pełna detali, niuansów i tak jak ten sam kolor może być różnie postrzegany, odczuwany i określany, podobnie jest z nią. Tam gdzie jedni widzą wielkość, płomień, wieczność, drudzy dostrzegają zapowiedź, przelotność.

 

Przychodzi dając radość, nadzieję, staje się źródłem szczęścia, tego obecnego i przyszłego. Nathaniel i Natalia poznali jej niezwykły smak, upijali się nim, delektowali. Czy taki błogostan może trwać wiecznie? A jeśli to tylko chwila, która potem będzie kładła się cieniem na wszystko inne? Kiedy jest się wrażliwszym od reszty nie zawsze jest to dla nich widoczne, wybudowany mur pozwala egzystować innych i ochronić siebie.  Jak przekazać wtedy to, co się czuje? Odważyć się? Słodkie chwile wynagradzają niepewność, wyrzuty sumienia i wydają się być nieskończone … Tyle, że koniec nadchodzi z najmniej niespodziewanej strony … Czy można pokochać kogoś kogo nie zna się? Jak to możliwe? Odpowiedź Matyldy na pierwsze pytanie zaskoczyłoby wszystkich, a na drugie? Po prostu tak bywa, przecież miłość nie pyta o zgodę na zaistnienie, pojawia się i nie daje o sobie zapomnieć. To ostatnie nie potrafi zatrzymać czasu, ten biegnie, lecz pozostawia po sobie wiarę, że kiedyś czekanie skończy się. Światełko w tunelu wcale nie jest zwodnicze, za to pozwala dostrzec czym jest tak naprawdę miłość. Drobiazgami, jakich nie widzimy na co dzień, jakie przyjmujemy za oczywiste i mało lub nic nieznaczące, lecz są tym, co ją buduje.

 

Jak to jest z tą miłością? Kaja Kowalewska odpowiada w książce „Miłość”
więcej niż jednym jej obrazem. Za każdym razem ma on inne odcienie, tło, pierwszo i drugoplanowych bohaterów. Stałą jest ona, królowa uczuć, raz łaskawa, raz pokazującą gorzką stronę jej poznania, jednak nie pozwalającą o sobie zapomnieć i pozostawiającą niezatarty ślad. Autorka odkrywa przed czytelnikami nieoczywiste oblicza tytułowego uczucia, dalekie od czerwonych serc i słodkich słówek. W zamian za to oferuje czytelnikom prawdę, rzadko kiedy prostą, łatwą do przyjęcia i zauważalną od razu. Gdzieś pomiędzy łzami, mających źródło w szczęściu, i tych, rodzących z się z bólu, znajduje się miłość, a Kaja Kowalewska mistrzowsko maluje całą paletą emocji uczucie, wydobywając całkiem nowe nuty w już znanych, wydawałoby się, barwach. Czytelnik każdorazowo dostaje szansę spojrzenia na nowo i odkrycia następnej warstwy istoty czegoś, co od zawsze urzeka, czasem mami, a czasem otwiera oczy na to, co umknęło. 

 

 Premiera:

14 lutego

 

Za możliwość przeczytania 

książki dziękuję Autorce :)

 

sobota, 12 lutego 2022

Cuda i inne szanse

 Nowość

„Sklep z tysiącem cudów”

Agnieszka Krawczyk

 

Trochę na uboczu, bez dużego szyldu i reklamy, za to z duszą, takie miejsca pozostają w pamięci i przede wszystkich mają moc zmieniania ludzkich losów. Nie na siłę, lecz dzięki cudom. Jakim? Życzliwości, uśmiechowi i przede wszystkim daniu chwili na refleksję nad tym, co było, jest i być może będzie. Od tego już krok by spróbować spojrzeć na swój problem z nowego punktu widzenia oraz spróbować go rozwiązać w całkiem inny sposób niż do tej pory.

 

Znajomość Juliusza Kulika i Elizy  Zanieckiej rozpoczyna się dość burzliwe lub nawet więcej niż to. Czy zły znak? No cóż trudno by było inaczej jeśli odmienne zdanie ma żywiołowa artystka i opanowany prawnik, a chodzi o pewną rzecz, które jedno z nich chce odzyskać, natomiast drugie nie ma zamiaru tego oddać. Tych dwoje różni się od siebie, lecz pewno miejsce sprawia, że spotykają się ponownie. Kooperatywa Uczynność, prowadząca sklep „Same cuda”, potrzebuje ich obojga, a raczej tak myśli jego dobry duch – mecenas Dołęgowski, wspólnik Kulika. Zresztą niekiedy różnice nie do pogodzenia mogą być źródłem dość niespodziewanego porozumienia, ale czy będzie ostateczny rozejm? O niego wcale nie tak łatwo, zwłaszcza, że oboje zaczynają spoglądać w kierunku, którego od dawno unikali. Czy tak jak mówi szyld sklepu pojawia się on? Nie tak łatwo o niego, życie zawsze lubi zaskakiwać i pokazywać, że nie jest tak proste jak ludziom wydaje się, a scenariusze, które pisze zawierają niejedną niespodziankę. Nawet Juliusz, tak obeznany z różnorodnymi kruczkami, i Eliza, znająca sztukę grania od podszewki, muszą przyznać, że nie spodziewali się tego, co los im przyszykował. Na pewno nie powstydziłby się tego żaden uznany scenarzysta, lecz czy będą umieli wykorzystać tę życiową okazję?

 

Dwie całkiem inne osobowości, sławna i utalentowana aktorka, chwytająca życie garściami oraz poważny prawnik, odnoszący sukcesy na sali sądowej, błyskotliwy i bezkompromisowy. Gdzie mogli się spotkać? Tam, gdzie raczej trafia się całkowicie przypadkowo, czasem z polecenia, a gdzie czeka zupełnie inny świat. „Sklep z tysiącem cudów” już od pierwszych chwil urzeka duszą, a zaraz potem bohaterowie sprawiają, że trudno oderwać się od lektury o ich perypetiach. Przeciwieństwa przyciągają się? Nie zawsze od razu i nie tak szybko jak mogłoby się wydawać, zwłaszcza jeśli postacie są naprawdę charakterne i nie zmieniają się ot tak z minuty na minutę. Pisarka postawiła na silne osobowości, rzeczywiste, na pierwszy rzut oka łatwe do oceny, lecz jak się to jedynie ulotne wrażenie, pod jakim kryją się skomplikowane emocje oraz niełatwe doświadczenia. Ich wpływ na bohaterów odkrywamy strona po stronie, czasem w drobnych gestach, w słowach rzuconych w pewnych momentach, stosunku do siebie i innych. Jeśli do tego doda się drugoplanowych bohaterów, idealnie wprost uzupełniających opowieść tych odgrywających główną rolę otrzymamy historię chwytającą niejednokrotnie za serce, wywołującą szczery śmiech i wielokrotnie delikatnie popychająca do zatrzymania się i refleksji nad tym, co właśnie przeczytaliśmy. Agnieszka Krawczyk napisała niezwykle ciepłą, lecz nie lukrowaną, powieść, w której jest dyskretny czar rzuca Kraków wraz z okolicami, bohaterowie zapadają w pamięć, a ich losy pokazują siłę prawdziwej przyjaźni i uczuć, ale również jak duży wpływ na nas mają bliscy, czy tego chcemy czy też staramy się od nich odciąć. Tytułowy „Sklep z tysiącem cudów” jest miejscem gdzie również czytelnicy mogą odnaleźć coś dla siebie jeśli tylko poznają to, co kryje się za okładką.

 

Za możliwość przeczytania

 książki 

dziękuję:

 


czwartek, 10 lutego 2022

Magia miłości

Nowość

„Pragnę więcej”

Marta Krajewska

 

Miłość towarzyszy ludziom od zawsze, tak samo długo wzbudza wiele zainteresowania, czasem daje uskrzydla, a niekiedy odbiera radość z dopiero co rozwijającego się uczucia. Bywa prosta i lekka, jak słoneczny letni poranek, ale też przynosi z sobą gwałtowne emocje, nadchodzące niczym wiosenna burza, pojawiająca się nagle na bezchmurnym niebie. Może być również podobna do zimowego chłodu, kiedy kłuje swoją obojętnością niczym srogi mróz albo otulać jak ciepły jesienny dzień, gdy wspominamy szczęśliwe chwile. Rzadko kiedy przewidywalna, zawsze jest w stanie zaskoczyć i podarować niezapomniane chwile.

 

W Wilczej Dolinie czas nie stoi w miejscu, widać to zwłaszcza po dzieciach, które jeszcze niedawno beztrosko bawiły się pomiędzy chatami, a teraz wchodzą w dorosłość. Powoli dostrzegają one, że towarzysze harców nie są już tacy jak kiedyś i widzą w nich kogoś, kto staje się kimś więcej niż jedynie przyjacielem. W małej wiosce nie ma miejsca na tajemnice, lecz tak naprawdę to, co najważniejsze da się ukryć na dnie serca i pod pozorami. Przekonują się o tym Jaruna, Sułka oraz ich rówieśnicy, czy pierwsze, nieśmiałe, pragnienia ziszczą się? Każda z dziewczyn wybierze własną drogę by poznać smak miłości oraz bliskości, tak samo obie przekonają się czym jedno od drugiego różni się. Łatwo dać się zwieść słowom, zrobić krok w tył tam gdzie powinno się śmiało pójść do przodu lub wprost odwrotnie odwrócić się i wybrać nową ścieżkę. Jaruna i Sułka różnią się od siebie, ale obie poznają smak nowych wrażeń oraz cenę, jaką przychodzi za nie płacić. Czy są gotowe by być sobą oraz mają odwagę by zdobyć to, o czym marzą? Szczęście nie przychodzi od razu, niekiedy czeka na odpowiedni moment, czy dziewczyny zauważą swoją szansę na nie?

 

Plastycznie oddane krajobrazy świata, który może i dawno przeminął, lecz wciąż jego odległe echa są wśród nas. Żywiołowe uczucia, ponadczasowe i oddane barwnie oraz z pasją, jakiej żar odczuwa się nieustannie. Bohaterowie na naszych oczach dorastający do tego, co rodzi się między nimi, lecz nie od razu jest im dane, ciekawi siebie i uczący się, że o pewne sprawy trzeba walczyć, a innym po prostu pozwolić odejść. No i słowiańszczyzna przedstawiona z świeżej perspektywy, pełna życia, radości, natury oraz tego, co dzisiaj pewnie nazwalibyśmy slow life. Tylko lub raczej aż tyle ukryte w książce „Pragnę więcej”, chociaż tak naprawdę jest w niej o wiele, wiele, więcej, bo tam gdzie pojawia się pierwsza miłość rzadko kiedy jest sielsko i anielsko. W tym konkretnym przypadku mamy wszystko to, co sprawia, że emocje  nie są płytkie i płaskie, lecz wprost przeciwnie wielowarstwowe, z wieloma znakami zapytania oraz niejednym zwrotem akcji. Marta Krajewska zaprosiła czytelników do poznania historii, w której przeplatają się losy kilku postaci, jakich obserwujemy na przestrzeni lat, wchodzących w dorosłość, poznających siebie oraz innych od całkiem nieznanej strony, dostrzegających w sobie i nich całkiem nowe osoby. Przyjaźń, miłość, rodzina, przyroda, wiara, wzajemnie zazębiają się i wprowadzają nowe kolory w życie bohaterów, coraz bardziej kontrastowe i wyraziste oraz odzwierciedlające co dzieje się w ich sercach i umysłach. Piękne okoliczności prastarej przyrody są wspaniałym tłem dla rodzących się uczuć, wpierw będących czymś nieznanym, a wraz z upływem czasu coraz bardziej intrygującym, chociaż przynoszącym radość, lecz i gorzkie momenty. „Pragnę więcej” jest kanwą, gdzie swoje przeznaczenie przędą bohaterowie, za których trudno nie trzymać kciuków, ciekawi tego, co przed nimi, czasem błądzący, ale umiejący również zawalczyć o uczucia.

 

Za możliwość przeczytania 

książki

dziękuję:

 

środa, 9 lutego 2022

Oblicza kobiety

Przedpremierowo:

„Dama i kochanka”

Monika Liga

 

Co wypada, a czego nie powinno się robić, nawet w imię wyższego dobra? Czasem można posunąć się do tego, co wydawałoby się nie do pomyślenia jeszcze przed momentem … chociaż czy na pewno? Cel uświęca środki, a jeśli one są sprawdzone dlaczego by nie wykorzystać ich raz jeszcze?

 

Przepisów na życiowe szczęście jest wiele, niektórzy polegają na cudzych doświadczeniach, a inni wykorzystują sobie tylko znane receptury. Marlena sama musi podjąć decyzję, jaka zaważy na jej przyszłości, na zbyt wiele dobrych rad nie ma liczyć, w sytuacji w jakiej znajduje się otrzymana propozycja zdaje się być niecodzienną szansą. Czy tak jest w rzeczywistości? Tego nie wie nikt, ryzykuje spokój i znaną monotonię, lecz może zdobyć to, o czym nawet nie marzyła. Ile zapłaci za ten wybór? Tego dowie się dopiero gdy zrobi krok w nieznanym kierunku. Przed nią nauka bycia kimś, kto ma mieć kilka twarzy, jeśli uda się młodej kobiecie tę wiedzę umiejętnie zastosować odmieni nie tylko swoje życie. Jednak rzeczywistość lubi zaskakiwać i żądać stawiania czoła temu, co nie było w planach. Wydawało się, że przeznaczenie Marleny już nie miało mieć niewiadomych, ale tym razem już nie jest tamtą zagubioną dziewczyną, poznała blaski i cienie marzeń, a zwłaszcza uczuć. Teraz znowu staje przed nieznanym, zna już smak marzeń i tego, jak łatwo mogą się rozwiać, czas by sięgnęła po to czego pragnie, jaki będzie tego wynik?

 

Spodziewajcie się niespodziewanego, ta zasada powinna nam towarzyszyć przy lekturze „Damy i kochanki”, bo autorka naprawdę postarała się by czytelnicy z wypiekami na twarzy wprost pochłaniali kolejne strony i rozdziały. Dlaczego to tak interesująca książka? Każdy ma czytelnik na pewno znajdzie własne powody, jak dla mnie była to przede wszystkim historia rozwijająca się w zaskakującym kierunku oraz trzeba przyznać zwroty akcji w najmniej spodziewanych momentach. Fabularne ścieżki jakimi podążyła Monika Liga okazały się sięgać do kilku gatunków, przecinają się i łączą w intrygujących punktach, co w efekcie końcowym daje niepowtarzalną opowieść. Z jednej strony miłość odarta ze złudzeń, a z drugiej wprost przeciwnie ubierana w nie po mistrzowsku, równocześnie pokazana z różnorodnej perspektywy oraz jak odczuwają ją kolejni bohaterowie. Na tym jeszcze nie koniec, wprost przeciwnie to dopiero początek opowieści w jakiej główną rolę odegrają odważne wybory, podstępy, emocje i przede wszystkim bohaterowie, odkrywający, że pisane im losy są dalekie od tego, co sami planowali oraz czego mogli oczekiwać. Monika Liga zinterpretowała odważnie rolę damy, żony i kochanki, jednocześnie odsłaniając sekrety jak i otulając nimi postacie. Tak naprawdę spojrzenie za zasłonę konwenansów i egzystencji przedwojennej śmietanki jest pomysłowe oraz niecodzienne, lecz jak najbardziej osadzone w realiach epoki. Swoista gra w kotka i myszkę wzbudza ciekawość, rozpala zmysły oraz zawiera w sobie zagadkę. Mieszanka niewinności, odkrywania tego, co oferuje los, ale i podjęcia ryzyka pójścia całkiem nową drogą oraz odwagi by wyjść poza dotychczasowe ramy stanowią doskonałe wątki, które autorka rewelacyjnie splotła w soczyście barwną opowieść.

 

 

 Premiera:

16 lutego

 

Za możliwość przeczytania 

książki

dziękuję: