niedziela, 10 sierpnia 2014

Kronika Marii

"Oczekiwanie. 
A życie szło swoim torem"
Izabela Januszkiewicz


Czas biegnie szybko, chociaż niekiedy zdaje się, że stoi  w miejscu. Szczęście liczone jest w chwilach, natomiast smutek wiekami. Kiedy człowiek jest młody wydaje się, że życie to nieskończoność, ale każdy upływający rok odcina kawałeczek z tej pewności wiecznego trwania. Zanim się człowiek obejrzy przemija to, co najważniejsze. Niektórym pozostaje zadowolenie ze swoich czynów, inni odczuwają gorycz, są i ci, umiejący powiedzieć stop i rozpocząć wszystko od nowa. Życie jest zbyt krótkie by czekać na to, aż ktoś inny odmieni nasz los ...

Obietnica, słowa, jakie zobowiązują nas do określonego działania. Nie zawsze jest łatwo dotrzymać przyrzeczenia, szczególnie gdy okazuje się, że okoliczności w jakich zostało złożone całkowicie uległy zmianie. Marysia inaczej wyobrażała sobie swoją przyszłość, zresztą całe jej pokolenie miało inne plany, lecz trzeba było je zmienić, skorygować lub odłożyć na później. Przyczyna była jedna - wojna. To, co jeszcze przed chwilą było ważne, musiało zejść na dalszy plan. Liczyło się tu i teraz, przetrwanie kolejnego dnia, tygodnia, nikt nie spodziewał się, że także kolejnych lat. Słowa wypowiedziane w wojennej zawierusze okazują się mieć inne znaczenie niż ktokolwiek by przypuszczał. Życie Marii miało mieć całkowicie odmienny scenariusz, na pewno nie było w nim strachu najpierw przed wojną, potem przez radzieckim "porządkiem" w ukochanym Wilnie i w końcu przed niewiadomą, czekającą ją na Ziemiach Odzyskanych. Jak w tak trudnych warunkach ma sobie poradzić panna z dobrego domu, która do tej pory wiodła egzystencję daleką od tej teraźniejszej? Co z jej bliskimi i światem jaki znała? Przeminął bezpowrotnie czy też jest szansa, że wszystko wróci na dawne tory? Z daleka od tego, co było znane trzeba wszystko rozpocząć od nowa, od zera, ale jest ktoś kto potrzebuje opieki, kto nie ma nikogo poza nią i wciąż przecież obowiązuje dawno dana obietnica ... Tylko gdzie w tym wszystkim miejsce dla wrażliwej młodej kobiety? Co z nią, jej pragnieniami i uczuciami? Codzienność, w jakiej wydaje się, iż nie ma miejsca na zbędne sentymenty, dziecko, jakie przecież i tak zostało już doświadczone przez los oraz otoczenie, nie sprzyjają osobistemu szczęściu. Zresztą kto by o nim myślał kiedy wydaje się, iż to, co najlepsze nawet nie przeminęło, lecz w ogóle nie miało szansy by rozkwitnąć? Może jednak uda się odmienić jeszcze życie? Ono mija bardzo szybko, zbyt szybko czasem.

"Oczekiwanie. A życie szło swoim torem" to opowieść o kobiecie, którą czytelnik poznaje jako młodą dziewczynę, pełną marzeń, u progu dorosłego życia, nieświadomą tego, co ją czeka w przyszłości. Wojenne i późniejsze losy jej i bliskich są pełne zawirowań, nie brak w nich dramatów i rozczarowań. Główna bohaterka zostaje skonfrontowana z rzeczywistością całkiem odbiegającą od tej do jakiej była przygotowana, ale wbrew przeciwnościom wciąż wierna jest swoim zasadom, chociaż nie jest jej łatwo. Życie Marii to swoista kronika egzystencji trzech pokoleń Polek i Polaków z ostatnich kilkudziesięciu lat. Autorka - Izabela Januszkiewicz plastycznie oddała losy, wydające się niezwykłe, lecz będące udziałem setek tysięcy ludzi. Jednakże w tej opowieści najważniejsza jest Maria i jej doświadczenia. Nieprzeciętna kobieta, z siłą jakiej ona sama po sobie się nie spodziewała, walcząca o siebie i najbliższych, bez słowa skargi, wypełniająca daną obietnice bez względu na cenę, dla której na pierwszym miejscu byli inni. "Oczekiwanie. A życie szło swoim torem" to historia jaką warto poznać i zapamiętać, za główną postacią stoi wiele podobnych jej osób, bezimiennych, jakich losy są znane jedynie nielicznym.








wtorek, 5 sierpnia 2014

Zbrodnicza pajęczyna

"Syndykat pająka"
Andreas Franz


Śmierć rzadko kiedy jest prosta i nieskomplikowana, szczególnie kiedy ofiarami są szanowany obywatel i piękna kobieta niebędąca jego żoną. Dlaczego komuś zależało by wyglądało to na zbrodnię w afekcie? Co faktycznie kryje się za tą sprawą?

Znany jubiler, luksusowa prostytutka, alkohol, a w końcowym efekcie dwa trupy. Na pierwszy rzut oka dowody wskazują na morderstwo i samobójstwo, pozostawione ślady potwierdzają śledczą teorię, nic nie świadczy przeciwko niej, wręcz przeciwnie. Jednak doświadczone oko w połączeniu z intuicją dostrzegają coś co nie zgadza się w tym wszystkim. Pytanie tylko co? Jaki szczegół został pominięty? Julia Durant nie lubi gdy jakiś element nie pasuje do kryminalnej układanki, a w tym przypadku właśnie tak jest. Nic nie znaczące detale w sumie dają odpowiedź potwierdzającą przypuszczenia pani komisarz, zamiast zbrodni jak z powieści, podwójne morderstwo. Andreas Wiesner i Irina Puszkina odegrali swoje role i zostali wykreśleni już z tej sztuki, pytanie tylko przez kogo? Żona ofiary nakreśla całkiem inny obraz niż ten widoczny na miejscu zabójstw, jest jeszcze pewno wydarzenie, jakie może, ale wcale nie musi, być związane z tym dramatem. Przypadek czy też starannie zaplanowana intryga? Śledztwo okazuje się mieć drugie dno, a jest nią sieć utkana przez mafię. Misterna pajęczyna oplotła niczego nieświadomą ofiarę, a Julia krok po kroku odsłania perfidną grę jaka była i, co najważniejsze, nadal jest prowadzona. Kolejne odkrycia dociekliwej pani komisarz odsłaniają kulisy jakich nawet ona nie spodziewała się: oszustwa, zbrodnie, przemyt, pranie brudnych pieniędzy, a to dopiero początek bardzo długiej listy. Jaką rolę odegrali Wiesner i Puszkina?



Dalsza część recenzji tutaj


   
Za możliwość przeczytania książki 
dziękuję portalowi 
 

niedziela, 3 sierpnia 2014

Żywa historia

"Galop `44"
Monika Kowaleczko-Szumowska


Wydarzenia historyczne poznajemy z różnych stron - zapisków, reportaży, dokumentalnych filmów i ich fabularnych odpowiedników oraz przekazów naocznych świadków i uczestników. Jedni są zdania, że informacje o nich wymagają odpowiedniej oprawy i zachowania powagi, drudzy, że wprost przeciwnie - im w łatwiejszej formie zostaną one podane tym do większego grona trafią, kolejni przypominają, iż najważniejsze jest by nie zapomnieć i każdy sposób jest dobry. Kolejne pokolenia inaczej patrzą na historię, punkt widzenia zmienia się z wiekiem, chociaż nie znaczy to, że młodsi nie dostrzegają tego, co ważne. Jak więc ją przedstawiać, wcale nie zamierzchłą, lecz tę sprzed kilkudziesięciu laty? Może w formie podróży w czasie? Nie, to nie mrzonka, wystarczy odwiedzić muzeum i być otwartym na to, co w nim zgromadzono ...

Kolejna rocznica, nie pierwsza i nie ostatnia, w jakiej bierze się udział, bo tak wypada, bo rodzice karzą, bo ... nie udało się wykręcić. Historia i takie tam różne okoliczności wtłaczane w głowy szkole, w domu, czasem w telewizji, wciąż przypominają o tym co już było, ale to zbytnio nie interesuje ani Wojtka, ani Mikołaja, ich rówieśników w większości również nie. Wizyta w Muzeum Powstania Warszawskiego to jedynie odhaczenie zadania na długiej liście pozostawionej przez rodziców, lecz czasem trzeba pójść na ustępstwa by potem robić to na co ma się ochotę. Jeszcze tylko parędziesiąt minut i po wszystkim, tylko dlaczego na archiwalnym filmie mignęła znajoma sylwetka? W co znowu wpakował się młodszy, nieznośny brat? To, że znowu zrobił coś głupiego jest pewne, teraz pozostaje jedynie odnaleźć winowajcę i zapobiec katastrofie. Pytanie tylko jak mógł znaleźć się na filmie z Powstania Warszawskiego? Odpowiedź kryje się tam, gdzie młodszy z braci był widziany, a starszy może tylko domyślać się jak tam trafić ...

Rzeczywistość okazuje się inna niż ta, jaka była na ekranie. Oczywiście są wybuchy, powstańcy odpowiadają na ogień z niemieckich czołgów, ludzie przemykają z jednej strony ulicy na drugą pochyleni pod gradem kul. Jednak to nie to samo, Wojtek widzi i odczuwa to na własnej skórze, pociski są prawdziwe, gruzy również i przede wszystkim śmierć jest tuż obok, czai się by zabrać kogoś bliskiego lub nieznajomego, jakiego sylwetka mignęła przed oczyma. To nie gra w jakiej najwyżej przegra się poziom i powróci znowu do niego by jeszcze raz rozegrać spotkanie z przeciwnikiem. Tutaj nierozważny krok grozi prawdziwym zagrożeniem życia, nie wirtualnym, a gdzieś wśród dymu i na wpół zburzonych przez bomby budynkach jest Mikołaj, który chyba nie do końca zdaje sobie sprawę w jakim miejscu znajduje się. Chociaż czy sam Wojtek jest do końca tego świadomy? Znajomość losów Powstania w tym momencie nie ułatwia sprawy, wręcz przeciwnie. Wiedza to jedno, czym innym jest jednak doświadczenie i osobisty udział w wydarzeniach. Żaden film, książka czy wystawa nie odda w pełni tego, co wówczas działo się w Warszawie. Rówieśnicy braci brali czynny udział w walce na równi z dorosłymi, teraz i oni doświadczają tego oraz obawy o najbliższych. Coś jeszcze staje się udziałem ich obu, co mogłoby wydawać się szaleństwem w tych warunkach, gdy codziennie śmierć zaglądała w oczy. Przyjaźń i miłość, uczucia całkiem nie współgrające z wojenną pożogą, bronią, hukiem dział i terkotem karabinów. Ale przecież pośród ognia i gruzów były też czas na momenty, jakie w normalnych warunkach nie są niczym nadzwyczajnym - spotkanie z przyjaciółmi, spacer z kimś wyjątkowym czy też słuchanie muzyki. Takie chwile były wyjątkowe i rzadkie, pozwalały na moment zapomnieć o tym, co czeka na zewnątrz ...

Ruiny Warszawy, barykady, kanały, pomiędzy nimi powstańcy walczący o każdy metr, sanitariuszki niosące pomoc pod obstrzałem. Takie obrazy utkwiły w pamięci niejednemu z nas, do tego dokumentalne filmy, ukazujące prawdziwą panoramę kilkudziesięciu dni Powstania Warszawskiego. Jednak dla kolejnych pokoleń jest to, co coraz bardziej odległa historia. Jak więc przybliżyć ją następnym generacjom? "Galop `44" to opowieść, w jakiej autorka zderzyła ze sobą przeszłość z teraźniejszością. Bohaterami są młodzi ludzie - ci z tysiąc dziewięćset czterdziestego czwartego roku i ich rówieśnicy siedemdziesiąt lat później. Jednych i drugich wydaje dzielić się wszystko, a przede wszystkim ona - wojna. Ci pierwsi są jej świadkiem i uczestnikiem, drudzy uczą się o niej na lekcjach, ale co by było gdyby spotkali się w ... Powstaniu? Książka Moniki Kowaleczko-Szumowskiej to nie fantastyczna opowiastka, a doskonały przykład dla innych połączenia faktów z fabularną wersją zdarzeń. Losy fikcyjnych postaci splatają się z losami prawdziwych ludzi i przebiegiem autentycznych wydarzeń, w efekcie czytelnik otrzymuje fabułę w jakiej to, co mogłoby wydawać się nudnym wykładem okazuje się niezapomnianą lekcją, nie pełną powagi, lecz żywej historii. "Galop `44" to nie jedynie lektura dla młodszych czytelników, ale dla każdego, a podróż w czasie jest możliwa także przy pomocy książki. Monika Kowaleczko-Szumowska pokazała, iż za tym co nazywamy historią stoją konkretni ludzie, chociaż czasem anonimowi, którzy odczuwają emocje, kochają, cierpią, ale są i szczęśliwi.




                Za możliwość przeczytania książki 
     dziękuję wyd. Egmont
 



piątek, 1 sierpnia 2014

Smoki i nie tylko

"Pistacja w Krainie Smoków.
Chiny inaczej"
Małgorzata Błońska
Adrian Chimiak


Chiny kojarzą się z wieloma obrazami - od Wielkiego Muru poprzez zabytki Wiecznego Miasta aż do przedmiotów z napisem made in China obecnych wszędzie. Jednak to jeszcze przecież nie wszystko, a zaledwie niewielki ułamek wielobarwnego świata, jaki wydaje się nam egzotyczny i odległy, lecz także znany. Zanim odbędzie się podróż do Państwa Środka warto zapoznać się z tym co ma ono do zaoferowania, a nawet gdy wyjazd nie jest w planach to "Pistacja w Krainie Smoków. Chiny inaczej" da co najmniej przedsmak tego, co mogłoby być naszym udziałem. Zamiast typowego przewodnika opowieść o perypetiach i z humorem przedstawione różnice oraz podobieństwa pomiędzy dwoma kulturami.

Pistacja naprawdę nazywa się Małgosia, ale nowe imię jest jak najbardziej na miejscu i po chińsku znaczy owoc szczęścia. Swoją przygodę rozpoczęła już na lotnisku, a to nawet nie była pełna zapowiedź tego, co czekało na Polkę, Europejkę i po prostu cudzoziemkę w krainie legendarnych smoków. Po pierwsze sama uczelnia i styl studiowania, różniące się od tego co większość żaków zna. Po drugie wielonarodowa mieszanka studenckiej braci jednocześnie tak różna sama w sobie, a co dopiero w porównaniu z chińskimi studentami. Po trzecie najlepiej samemu spróbować wszystkiego na co ma się ochotę, bo to najlepszy sposób by poznać kraj i ludzi. Małgosia od początku jest nastawiona na tak, nawet kiedy oznacza to zjedzenie potrawy, która jeszcze nie tak dawno nie wchodziła w rachubę pod żadnym względem. Ale nie samą nauką i strawą człowiek żyje, pozostają jeszcze rozrywki, czasem podobne, a czasem zupełnie inne, no i przede wszystkim podróże bliższe i dalsze w jakich poznaje się Chińczyków i Chiny od podszewki. Żaden przewodnik, mniej lub bardziej obszerny, nie przygotuje na ogrom wrażeń jakie czekają na każdym kroku - piękno znanych zabytków jak i tych skrytych daleko od turystycznych tras. Nie można zapomnieć o krajobrazach, nie stanowią one jedynie tła, wprost przeciwnie często są aktorem pierwszoplanowym  i bardziej zachwycającym niż dzieła rąk ludzkich. Co więc zwiedza, ogląda i czego doświadcza Pistacja? Chiny to kraj ogromnych kontrastów - wieżowce Pekinu i odległe prowincje, gdzie dominuje rolnictwo, ktoś może powiedzieć banał, ale gdy czyta się pełne wrażeń opisy perypetii Małgosi łatwo można sobie wyobrazić i cuda przyrody i te wybudowane. Budowle oraz krajobrazy to jedno, ale to ludzie tworzą niepowtarzalny klimat i kulturę , w jakiej co krok czekają niespodzianki.

Kilka miesięcy szybko zmieniło się w 5 lat, a okres ten okazał się bogaty w doświadczenia w każdej dziedzinie życia. Opowieść Małgorzaty Błońskiej to relacja z pierwszej ręki o Chinach, jej mieszkańcach, cudzoziemcach i samej autorce, nie brak w niej humoru, celnych spostrzeżeń oraz pokazania prawdziwej rzeczywistości - tej oszałamiającej, ale i zwykłej, codziennej. "Pistacja w Krainie Smoków. Chiny inaczej" to nie suche informacje, lecz ciekawe historie w jakich nie brak kulinarnych smaków, niuansów kulturowych, egzotyki oraz niekłamanej fascynacji Państwem Środka i jego mieszkańcami. Dzięki żywej narracji, anegdotom oraz autentyzmowi nie ma się wrażenia, że czyta się książkę, lecz słucha się dobrej znajomej, która dzieli się swoimi odczuciami i doświadczeniami. "Pistacja w Krainie Smoków. Chiny inaczej" to świetna opowieść i dla pasjonatów i dla każdego kto lubi poznawać ciekawe miejsca.



 
Książkę przeczytałam 
                      dzięki uprzejmości  
                             wyd. BIS


środa, 30 lipca 2014

Nic tylko czytać :)



Coś dla podreperowania humoru:


Od góry:

Jeaniene Frost "Pierwszy dotyk ognia", dlaLejdis.pl i wyd. Papierowy Księżyc
Ivette Manesis Corporon "Szept cyprysów", wyd. Rebis
Alex Grecian "Scotland Yard", wyd. Albatros A. Kuryłowicz
Francine Rivers "Most przeznaczenia", dlaLejdis.pl i wyd. Szaron

niedziela, 27 lipca 2014

Siła prowincjonalnych szeptów

"Prowincja pełna szeptów"
Katarzyna Enerlich


Prowincja ma wiele twarzy, czasem urzeka magią, czasem krajobrazami skąpanymi w słońcu, pozwala na spełnienie marzeń i kusi nieznanym smakiem. Bywa też pełna szeptów, w które nie zawsze od razu wierzymy, bo jak zaufać temu, co wydaje się nielogiczne i po prostu najzwyklejszym zabobonem? Jednak kiedy wszystko inne zawiedzie dlaczego nie dać szansy nieznanemu lub raczej zapomnianej mądrości przodków?

Nie tak miało być, zamiast bólu i rozpaczy powinna być radość i szczęście. Los, a raczej fatum, napisało całkiem inny scenariusz, nie ma już jego i jej, pozostała ona oraz rana, jaka nie zabliźnia się, a wręcz z każdym dniem powiększa. Jeszcze tak niedawno Ludmiła miała plany, kochała i przede wszystkim była kochana przez mężczyznę, nie tego wyśnionego, lecz z krwi i kości, który dawał poczucie bezpieczeństwa i po prostu miłość. Nagłe odejście, bez pożegnania, przerywa to, co miało trwać latami, w jednej chwili traci się tak wiele, że dopiero kolejne dni i tygodnie uświadamiają ogrom straty. Jak żyć potem? Jak ma wyglądać przyszłość, jeżeli teraźniejszość jest jednym, wielkim, cierpieniem? Jeszcze niedawno Ludmiła nie dzieliła czasu na przed i po, pisała, pielęgnowała ogród, pomagała przyjaciołom i znajomym, a w centrum zainteresowania była kilkuletnia Zosia i Wojtek. Teraz pogrążona jest w bólu, nikt nie umie przebić się przez rozpacz, dobre rady i życzliwi ludzie nie są w stanie pomóc jej. Jak długo można trwać w zawieszeniu pomiędzy tym co było i odeszło a tym, co dopiero będzie? Nie jest łatwo wrócić do rzeczywistości jaka już nigdy nie będzie taka sama, szczególnie, że czekają w niej problemy do rozwiązania. Odciąć się od przeszłości czy z nią w tle budować dalej swoją i bliskich egzystencję? Wspomnienia są jeszcze zbyt świeże by traktować je tylko i wyłącznie w kategoriach albumu przeglądanego od czasu do czasu, ale i nie da się nimi tylko i wyłącznie żyć. Pójść naprzód, to wybiera Ludmiła, jednocześnie okazuje się, że ta droga była brana pod uwagę przez Wojtka, on już nią nie podąży, lecz ona jak najbardziej. Najbliżsi potrzebują ją, Lutka wie o tym doskonale, szepty zrobiły swoje, a może to siła przyjaźni i rodzinnych więzi albo tradycji, która wydawała się jedynie legendą?

Przyszłość rysuje się w coraz to jaśniejszych i barwniejszych kolorach, czas płynie, a miłość okazuje się mieć wiele twarzy. Czasem ta, która wydawała się utracona daje o sobie znak w najmniej spodziewanym momencie, przypomina, że życie ma jeszcze kilka niespodzianek w zanadrzu ...

Była ona i on.
Teraz jest tylko ona.
A później, kto to wie?
Być może ona i ... on.

"Prowincja pełna szeptów" to kolejny tom niezwykłej mazurskiej sagi w jakiej czytelnicy odnajdują nie tylko współczesność, ale i zapomniane dzieje krainy wielkich jezior. Teraźniejszość znowu została spleciona z przeszłością, co dało w efekcie piękną opowieść nie jedynie o uczuciach, lecz o prawdziwych ludziach oraz radzeniu sobie z dramatycznymi chwilami w życiu. Rozpacz po stracie kogoś bliskiego, żałoba doświadczana przez każdego człowieka inaczej i w końcu trudna nauka życia w pojedynkę, chociaż nie w samotności. "Prowincja pełna szeptów" nie jest smutną historią, chociaż śmierć jest jednym z jej wątków, to opowieść o sile rodzinno-przyjacielskich więzi, kolejach ludzkiego losu oraz wyzwaniach jakie okazują się szansą na nowy rozdział w życiu. Nie można tez zapomnieć o kulinarnej stronie książki Katarzyny Enerlich, przepisach jakby od niechcenia umieszczonych w fabule, lecz idealnie z nią komponujących się.




Za możliwość przeczytania książki dziękuję
Wydawnictwu MG
oraz portalowi:
 
 





piątek, 25 lipca 2014

Maszkarka i spółka

"Nie tylko o łajdakach"
Magdalena Kulus


Łajdak to słowo mieszczące w sobie wiele znaczeń, od tych żartobliwych po najbardziej negatywne, użycie go w tytule książki wzbudza zaciekawienie. Co więc może kryć się za stroną tytułową gdy opowieść ma nie tylko dotyczyć właśnie jego czyli pana na literę Ł? Komedia? Dramat? Kryminał? Okazało się, że ... duża dawka humoru, ogromny zastrzyk optymizmu  oraz świetna historia w jakiej wspaniałym tłem jest Maszkarka.

Nastka miała w planach po pierwsze pisanie pracy magisterskiej, po drugie uwolnienie się od rodziców, po trzecie odpoczynek, po czwarte dorośnięcie, a po piąte - no to się jeszcze okaże w przysłowiowym praniu. Najlepiej do takiego projektu nadaje się domek letniskowy, w miejscu oddalonym trochę od miasta, w tym rodzinnego w szczególności i to dość sporo. Oczywiście wszystko zostało przemyślane, ale od czego jest improwizacja, w końcu wakacje też miały być! Nie tak łatwo jednak odciąć się od tego wszystkiego co wcześniej denerwowało człowieka, a zwłaszcza od nadopiekuńczości rodziny. Problemem mogą być też niespodziewane wizyty nie tylko krewnych, lecz i pewnego osobnika, który też miał pozostać hen daleko. Plany mają to do siebie, że często nie dochodzą do skutku albo gdy je próbujemy wprowadzić w życie nie przypominają tego, co było w ich założeniach. Maszkarka miała być azylem i w sumie nim jest, naturalnie w chwilach kiedy nikt nie zakłóca Nastce spokoju. Jednym z intruzów jest Olek, artysta, student i ktoś więcej, chociaż niektórzy nie mają o nim dobrego zdania, posiadający wiele zalet, szczególnie w oczach mieszkanki Maszkarki. Siła uczuć już nieraz była wystawiona na próbę, aczkolwiek co za dużo to niezdrowo i ktoś o tym przekonał się na własnej skórze. Złamane serce nie leczy jedynie czas, pomagają w tym i okoliczności przyrody i ludzie, jacy niespodziewanie stają na drodze. Kiedy przełamie się wewnętrzne opory i strach przed nieznanym okazuje się, że tuż obok jest ktoś warty poznania. Przyjaźń może narodzić się wszędzie, podobnie jest z miłością, jednego i drugiego raczej Nastka nie oczekiwała po miejscu, jakie sobie wybrała na ucieczkę od dotychczasowej rzeczywistości. Ale kto powiedział, że będzie łatwo? Na pewno jest swojsko, barwnie i wreszcie można zrozumieć co w życiu jest ważne, a czym lub kim nie warto zawracać sobie głowę.

"Nie tylko o łajdakach" to nie pogodna opowiastkach na leniwy letni dzień. Książka Magdaleny Kulus to historia w jakiej czytelnik ma szansę odkryć siłę przyjacielskich więzi oraz rodzinnych związków, a także miłość w różnorodnych odcieniach. Autorka nie opisała kolejnej ucieczki na prowincję uwieńczonej happy endem. Oczywiście jest wieś i bohaterka przybywająca na nią, lecz dalej to już opowieść przede wszystkim o dojrzewaniu, otwieraniu się na innych oraz dostrzeganiu, w całkiem wydawałoby się zwyczajnej codzienności, szansy na to o czym się marzyło. "Nie tylko o łajdakach" to nie bajkowy czy też hollywoodzki świat, zamiast niego znajome krajobrazy i klimaty, ale właśnie one idealnie uzupełniają fabułę i samych bohaterów - zwyczajnie niezwyczajnych. Sielanka? Nie, Maszkarka i okolice, nie idealne, lecz zamieszkane przez ludzi, podobnych do naszych przyjaciół, denerwujących znajomych oraz łajdaków  i ich przeciwieństwa ;)





Za możliwość przeczytania książki Dziękuję
wyd. SOL

środa, 23 lipca 2014

Najbliższe plany czytelnicze


Coś na relaks po pracy:


Od dołu:

Graham Masterton "Imperium", wyd. Albatros
Monika Kowaleczko-Szumowska "Galop 44", wyd. Egmont
Cora Cormack "Coś do stracenia", wyd. Jaguar
Jennifer Probst "Miłość o smaku cannoli", księgarnie Matras
Andreas Franz "Syndykat pająka", Dla Lejdis i wyd. Akapit Press
Tami Hoag "Dziewczyna #9", wyd. Mira
J. T. Ellison "Pocałunek śmierci", wyd. Mira

poniedziałek, 21 lipca 2014

Zimna prawda

"Smilla w labiryntach śniegu"
Peter Hoeg


Śnieg to nie tylko romantyczne śnieżynki wirujące w zimowy dzień czy też biały puch, który pozwala na szusowanie po stokach czy pędzenie w dół na sankach. Lód to nie jedynie cienka warstwa jaka wywołuje gniew kierowców i złorzeczenie przechodniów oraz radość łyżwiarzy. Jedno i drugie urzeka pięknem, ale bywa również niebezpieczne, wydają się nietrwałe, lecz są miejsce gdzie trwają wieczne. Dla niektórych są synonimem szczęśliwych chwil do jakich nie ma już powrotu, jednocześnie stanowiących otwartą ranę.

Śmierć oznacza jedno - koniec pewnego rozdziału w życiu, nie dla wszystkich oczywiście, ale dla bliskich tego, który odszedł. Smilla wie o tym dobrze, zna również uczucia związane z tym gdy ktoś nagle znika z życia bez pożegnania. Esajas nie był jej synem, nie łączyły ją z nim więzy krwi, czy był przyjacielem? Przyjaźń to słowo często nadużywane i traktowane przez wielu zbyt powierzchownie, dla tych dwojga też znaczyło coś innego niż powszechnie się przyjmuje. Kobieta i dziecko, połączeni podobnymi doświadczeniami, w jakich wspólnym mianownikiem jest samotność i wyobcowanie. Każde z nich codziennie stara sobie poradzić z niełatwymi uczuciami, jakie dla otoczenia wydają się co najmniej niezrozumiałe. Wzajemna więź zostaje brutalnie zerwana przez śmierć Esajasa, jak mówi oficjalna wersja w wyniku wypadku. Jednak dla kogoś kto znał chłopca i dodatkowo umie czytać ze śniegu i lodu jak z książki jest ona nie do przyjęcia, nie zgadza się w niej nic, oprócz jednego - śmierci. Od tej chwili ważne jest by wyjaśnić co faktycznie wydarzyło się na dachu bloku i dlaczego dziecko mające lęk wysokości znalazło się na nim oraz zostało zamordowane. Prywatne dochodzenie Smilli nie spotyka się z entuzjastycznym odzewem w policji, ale tego można było się spodziewać, lecz czy jedynie stróże prawa są niezadowoleni z jej poszukiwań? Może to jedynie przewrażliwienie człowieka, który otworzył się po raz pierwszy na drugą osobę i na siłę szuka kogoś kogo można obwinić za tragedię, jaka miała miejsce? Co jednak z pozostawionymi śladami i to nie tylko tymi na śniegu? Intuicja w połączeniu z dowodami coraz bardziej wskazują na to co Smilla podejrzewała od samego początku, lecz to jeszcze za mało ważny jest motyw, a ten wciąż pozostaje nieznany, podobnie jak sprawca. Wszystkie tropy prowadzą tam gdzie śnieg i lód są wieczne, nim zostaną odnalezione odpowiedzi na pytania nieraz przyjaciółka Esajasa musi rzucić na szalę wszystko, łącznie ze swoim życiem ...

"Smilla w labiryntach śniegu" to thriller, w jakim prawda ukryta jest pod warstwą śmiertelnego, białego, zlodowociałego puchu. Peter Hoeg stworzył historię w jakiej nic nie jest oczywiste, a od atmosfery zagrożenia, bezlitosnego i nieuchronnego, nie da się uciec, wciąż towarzyszy ona bohaterom i im poczynaniom. Kryminalna zagadka spleciona jest z tytułową postacią i dzieckiem, jakim się opiekuje, oboje są outsiderami, funkcjonują w społeczeństwie - tak myśli ich otoczenie, lecz tak naprawdę są oni poza nim. Autor nie daje nadziei na szczęśliwe zakończenie, jednak wyposażając bohaterów w takie cechy charakteru jak nieustępliwość i wierność swoim zasadom pozwala przypuszczać, że zbrodnia zostanie ukarana, chociaż czy jest to możliwe? Jaka kara odpowiednia jest za morderstwo?

           Dziękuję za możliwość 
         przeczytania książki   
          Księgarniom MATRAS :)

sobota, 19 lipca 2014

Niefartowni panowie dwaj

"Fartowny pech"
Olga Rudnicka


Życie człowieka nie jest łatwe, w szczególności kiedy ma się pecha. Oczywiście nie chodzi tu o zwykły niefart, chwilowy, incydentalny, po prostu zdarzający się każdemu od czasu do czasu. W przypadku niektórych ma on ogromny rozmiar i charakter ciągły, jest jak cień, wciąż obecny, od jakiego nie można się uwolnić. Co zrobić w takiej sytuacji, gdy wszystkie próby zaznania chociaż odrobiny pomyślności kończą się katastrofami? Może zmienić coś w swoim życiu? Tak radykalnie, rzucić przeznaczeniu wyzwanie i ... rozpocząć nowy rozdział swojej egzystencji, w jakiej jest tylko miejsce na sukcesy. Tylko co z tym pechem uczepionym nieszczęśnika jak przysłowiowy rzep psiego ogona?

Filip i Krystian mają z sobą wiele wspólnego, po pierwsze są policjantami, po drugie znają się, a po trzecie mają zamiar uwolnić się od pecha. Każdy z nich jednak wybrał inną drogę w tym celu, podobno góra z górą się nie spotka, ale człowiek z człowiekiem to i owszem, co więc wyniknie kiedy spotka się dwóch pechowców? Scenariuszy może być wiele, wydawałoby się, że w każdym na pewno będzie co najmniej kilka klęsk, fiask i wpadek, ale czy na pewno? Przecież panowie postanowili, iż właśnie rozpoczynają nowy etap w swoim życiu! Nadziany wybrał w tym celu spokojną okolicę, na prowincji, z daleka od większości możliwych źródeł niepowodzeń, chociaż nawet w tak sielskich okolicznościach czekają na niego pewne pułapki. Dziany natomiast miał inny pomysł na swoją przyszłość, porzucił policyjny mundur, ale nie zrezygnował całkowicie z fachu. Jako prywatny detektyw zamierza osiągnąć to, co nie udało mu się jako policjantowi, a los wydaje mu się sprzyjać, na dodatek dawno nie widziany brat pomaga w trudnych początkach. Wszystko wydaje się zmierzać wreszcie w odpowiednim kierunku, tylko czy nie jest to zbyt piękne by było prawdziwe? Pierwsze dochodzenie zleca niejaki Padlina, mafioso mający nie lada zagwozdkę - musi kogoś zabić, problem w tym, iż nie wie kogo ... Wiadomo, że nawet gangsterski świat rządzi się swoimi zasadami i ot tak wydać na kogoś wyroku nie można. Oczywiście nie znaczy to, iż Padlina czeka z założonymi rękami na efekty śledztwa, wprost przeciwnie. Oprócz wynajęcia odpowiedniego fachowca do odszukania winowajcy został również zatrudniony inny ekspert, słynący ze swej zabójczej skuteczności ... Gdzie tkwi haczyk? W skrzyżowaniu dróg Nadzianego i Dzianego, to wystarczy by chaos zagościł na dobre oraz przeszedł jak huragan nie tylko po sielskiej okolicy, ale i na terenie gdzie działa Padlina. Jedna tylko osoba może zapobiec katastrofie, jest nią wybitny profesjonalista w morderczym rzemiośle, znany lepiej jako Gianni ...

Najnowsza książka Olgi Rudnickiej to historia z kategorii komedii i kryminalnej i omyłek. Autorka z ogromnym poczuciem humoru wiedzie czytelnika po meandrach życia dwóch pechowców oraz postaci, jakie miały "szczęście" znaleźć w polu ich rażenia. "Fartowny pech" to wspaniała farsa w jakiej nie ma rzeczy niemożliwych, a główni bohaterowie udowadniają to na każdym kroku. Duet Dzianego i Nadzianego wyczerpuje limit niepowodzeń dla co najmniej połowy populacji sporego miasteczka, ich walka z przeciwnościami losu, kłodami rzucanymi pod nogi przez przeznaczenie i wszelkimi innymi utrapieniami okazuje się jednak nie tylko ciekawa, ale i bardzo zabawna. Oczywiście nie powinno się śmiać z cudzego nieszczęścia, lecz w przypadku tej konkretnej opowieści bardzo często jest on widoczny na twarzy czytającego. "Fartowny pech" jest zabawny, lekki i pozwalający bardzo przyjemnie spędzić czas z lekturą w ręku. Na pewno wielokrotnie będę wracać do tej książki Olgi Rudnickiej, podobnie jak do wcześniejszych.



Za możliwość przeczytania książki dziękuję
Wydawnictwu Prószyński i S-ka
oraz portalowi:
 
 

środa, 16 lipca 2014

Zapiski Anny

"Zapiski z Annopola"
Wiesława Bancarzewska


Gdzie można odnaleźć swoje miejsce? W dużym mieście, małym miasteczku, na prowincji ... w przeszłości? Ale czy można podróżować w czasie, a pozostawienie współczesności może dać szczęście? Przecież kiedyś nie było tylu udogodnień i możliwości, no i teraźniejszość różni się od tego, co już było - inne zwyczaje, zasady i przede wszystkim świat oraz ludzie. Chociaż kto nie chciałby spotkać tych, którzy już odeszli lub są znani jedynie z rodzinnych opowieści? Anna zna odpowiedzi na te pytania i wiele innych, jej udziałem stała się niesamowita przygoda, o jakiej nigdy nie marzyła ...

Lata trzydzieste ubiegłego wieku różnią się od dwudziestego pierwszego stulecia i to nie jedynie pod względem technologii. Anna przekonała już się o tym nieraz, przypadkowo odkryła, że podróż w czasie jest jak najbardziej możliwa i korzysta z niej tak często jak to możliwe. Oczywiście to jej tajemnica i nikt nie podejrzewa jej "podwójnej" egzystencji. Z jednej strony ma przewagę wiedzy dotyczącej tego, co dopiero będzie, ale z drugiej nie jest jej łatwo żyć pomiędzy przeszłością i przyszłością. Obie mają swoje wady i zalety, lecz narzekać byłoby grzechem, wszakże właśnie dzięki tak niezwykłemu splotowi okoliczności kobieta spełniła swoje marzenia, a los wciąż zaskakuje ją nowymi szansami. Czego jeszcze można życzyć sobie gdy szczęście jest pełne, zdrowie dopisuje, miłość kwitnie, rodzina jak z obrazka, na domiar wszystkiego kariera pisarska rozwija się wspaniale? Wydawałoby się, iż w takiej sytuacji tylko pozazdrościć losu, chociaż ... no właśnie kiedy zna się wydarzenia jakie dopiero co mają się wydarzyć trudno nie odczuwać lęku. Rok tysiąc dziewięćset trzydziesty ósmy, po nim następuje trzydziesty dziewiąty i wiadomo czego kobieta lęka się najbardziej. Druga wojna tuż za progiem, wraz z nią koniec najpiękniejszych lat, ale czy tak musi być? Co z poznanymi ludźmi, jacy stali się rodziną - tą prawdziwą jak i przyszywaną? Wojenna zawierucha nie oszczędza przecież nikogo. Zapomnieć o tym, co ma być i żyć teraźniejszością czy ostatnie chwile sielanki smakować, wiedząc o zagładzie uporządkowanego świata? Jest jeszcze codzienność ze swoimi mniejszymi i większymi radościami oraz problemami, nikt w końcu nie zdaje sobie sprawy jakie zagrożenie jest tuż za progiem, oprócz oczywiście Anny. Jak więc funkcjonować kiedy umysł wciąż podsuwa brutalne obrazy przed oczy? Może trzeba brać to, co jest dane i starać się jak najwięcej czerpać z życia, szczególnie w momencie gdy przeznaczenie stawia na drodze Anny niezapomnianą babcię, wuja z ciocią oraz ojca, osoby z jakimi wiąże ją tyle wspomnień i emocji.

Tuż za progiem jest przyszłość, w jakiej druga wojna światowa to historia, wystarczy dokonać wyboru i ... Ale czy to naprawdę jest to jedyne rozwiązanie?

Miasteczka, jakich urok przeminął bezpowrotnie, miasta trudne czasem do rozpoznania na starych fotografiach i przede wszystkim ludzie, którzy już odeszli lub znani są tylko z familijnych opowieści. Każdy miał taką chwilę w życia, kiedy chciał, chociaż na moment, powrócić do przeszłości, a gdyby była nam dana tak możliwość? Jak zareagowalibyśmy w takiej sytuacji? Porozmawialibyśmy z tymi, co odeszli zbyt szybko lub na długo przed naszymi narodzinami albo po prostu wybralibyśmy się na wycieczkę w świat, jednocześnie tak bliski i odległy? "Zapiski z Annopola" to właśnie opowieść o podróży z dwudziestego pierwszego wieku do lat trzydziestych ubiegłego stulecia. Autorka wspaniale opisała to, czego już nie ma i znane jest jedynie ze starych filmów, fotografii czy też wycinków prasowych. Wiesława Bancarzewska oddała klimat i codzienność epoki, jaka już przeminęła, a perspektywą jest spojrzenie współczesnej kobiety mierzącej się i z brakiem internetu i z ówczesną modą oraz wieloma innymi rzeczami. Nostalgiczna opowieść? Jak dla mnie "Zapiski z Annopola" to o wiele więcej niż tylko wspominki o "dawnych, dobrych, czasów" i tęsknota za nimi. Bohaterowie tej książki to nie postacie ze starego kina - zabawne, ale odległe, czasem śmieszące swoim zachowaniem. Wręcz przeciwnie to ludzie z krwi i kości, nie anachroniczni, lecz zasadami, jakie coraz rzadziej są spotykane, ze swoimi przywarami, niekiedy zabawni, a czasem wprost odwrotnie. Anna, jej bliscy oraz znajomi uchylają przed czytelnikami drzwi do przeszłości oraz odpowiedzi na pytanie co by było gdyby ...


Za możliwość przeczytania książki dziękuję
Wydawnictwu Nasza Księgarnia 
oraz portalowi:
 
 




poniedziałek, 14 lipca 2014

Spotkanie autorskie z Grahamem Mastertonem





GRAHAM MASTERTON

Popularny pisarz angielski, urodzony w 1946 w Edynburgu. Swoją przygodę z pisarstwem zaczynał jako redaktor w miesięcznikach, m.in. „Mayfair”
i angielskim oddziale Penthouse’a. Autor horrorów, thrillerów, romansów, powieści obyczajowych i poradników seksuologicznych. Jego dorobek literacki obejmuje ponad osiemdziesiąt książek – powieści i zbiorów opowiadań – o całkowitym nakładzie przekraczającym dwadzieścia milionów egzemplarzy, z czego ponad dwa miliony kupili polscy czytelnicy.
Zdobywca Edgar Allan Poe Award, Prix Julia Verlanger i nominacji do Bram Stoker Award. Imperium jest najnowszym tytułem Grahama Mastertona na polskim rynku; w lutym tego roku nakładem Wydawnictwa Albatros ukazała się Śpiączka; a już w sierpniu polską premierę będzie miała Susza.


PIOTR POCZTAREK
Recenzent, publicysta, tłumacz, największy fan Grahama Mastertona i redaktor oficjalnej polskiej strony poświęconej Brytyjczykowi. Twórczością Grahama Mastertona interesuje się od prawie 15 lat. Jest redaktorem, pisuje recenzje, felietony, relacje z imprez, przeprowadza wywiady i tworzy autorskie rubryki. Tłumaczył na język polski opowiadania Grahama Mastertona, Jacka Ketchuma, Guya N. Smitha i Johna Eversona. Z zawodu PRowiec.
Spotkania literackie z Grahamem Mastertonem w Polsce prowadził z sukcesem już kilkukrotnie.

sobota, 12 lipca 2014

Kawa i herbata

"Pierwsza kawa o poranku"
Diego Galdino


Dnia nie zaczynam od kawy, zdecydowanie zamiast przysłowiowej małej czarnej wolę herbatę. Jednak nie wyobrażam sobie poranka, przed i popołudnia lub też wieczoru bez tej pierwszej. Wypijana w samotności bądź w towarzystwie, w przerwie lub podczas pracy, czasem w biegu, a czasem wprost przeciwnie, wciąż towarzyszy ludziom. Każdy ma swój ulubiony sposób jej podawania, a podobno w zależności od tego upodobania można dużo powiedzieć o człowieku.

Massimo Tiberi wie wszystko lub prawie wszystko o kawie i gustach swoich klientów, od kilkunastu lat towarzyszą mu przez prawie cały dzień, i co najważniejsze wciąż stanowią dla niego fascynujący temat w jakim wiele jest jeszcze do odkrycia. Mała kawiarenka to stałe miejsce spotkań okolicznych mieszkańców i chętnie odwiedzane przez turystów. Jak do tej pory nic nie zakłóciło codziennych rytuałów jej właściciela oraz klientów, jednak kiedy wkracza do niego zielonooka, piegowata Francuzka i zamawia ... herbatę z dodatkiem róży okazuje się, że właśnie w życiu Massima chyba nadeszły zmiany. Genevieve stanowi zagadkę jaką barista bardzo chętnie chciałby rozwiązać, zresztą nie on jeden. Kobieta staje się tematem rozmów, rozważań i różnorodnych przypuszczeń, w szczególności jedna osoba nie może przestać o niej myśleć. Niełatwo udaje się przed innymi, że to nie kawa jest w centrum zainteresowania. Miłośniczkę herbaty trudno rozgryźć, otacza ją tajemnica, jakiej ta nie chce wyjawić. Jak więc zbliżyć się do pięknej nieznajomej i zdobyć jej serce? Może magia Rzymu i kawy będzie pomocna? Massimo Tiberi nie poddaje się szybko, szczególnie, że Genevieve obudziła w nim emocje jakich jeszcze odczuwał. Czyżby to było coś więcej niż tylko chwilowe zauroczenie? Kim jest Francuzka i dlaczego przybyła do Wiecznego Miasta? Wspólne spacery, odkrywanie rzymskich zabytków i urokliwych miejsc daje nadzieję nie na moment szczęścia, lecz coś o wiele dłuższego, ale czy na pewno? Sekrety, przeszłość i Paryż okazują się mieć wiele wspólnego ze sobą i zagrażają temu,co narodziło się w małej kawiarence na Zatybrzu. Jednak od czego są przyjaciele i pewien zeszyt zapisany znajomym pismem?

Jak smakuje "Pierwsza kawa o poranku"? Niepowtarzalnie, aromatycznie, intrygująco, wzruszająco i humorystycznie. Nie brak w niej emocji, tajemnic, przyjacielskich więzi pozwalających przetrwać najgorsze momenty i rodziny dającej nadzieję w momencie kiedy rozpacz sięga apogeum. Diego Galdino opowiada historię, w której bohaterowie bardzo szybko stają się starymi i dobrymi znajomymi, z jakimi chętnie gawędzi się przy małej czarnej, albo nawet i herbacie. "Pierwsza kawa o poranku" jest lekturą o miłości oraz przyjaźni i zbiegów okoliczności, z tłem w postaci Wiecznego Miasta, będącego świadkiem tłem dla nieprzypadkowych głębokich spojrzeń, spełniających się marzeń oraz stawiania czoła przeszłości i przyszłości. Książka Diego Galdino nie jest tylko gratką dla kawoszy, to piękna opowieść o ludziach, uczuciach, dawnych błędach, wybaczaniu i pozwoleniu sobie na szczęście ... Dodatkowym atutem jest Rzym skąpany w blasku zachodzącego słońca, w pierwszych jego promieniach oraz niepowtarzalny spacer wąskimi uliczkami i szerokimi alejami.





Za możliwość 
przeczytania ksiażki 
 dziękuję wyd. Rebis