sobota, 23 listopada 2013

Życie w słodko-gorzkich tonach



"Kolorowe szkiełka"

Mirosława Kareta

Przypadek, taki wydający się zwykłym zbiegiem okoliczności, jaki mógłby się przydarzyć każdemu i w jakimkolwiek miejscu na świecie. Jednak to konkretne spotkanie połączyło właśnie Martę i Adriana, na krakowskim Kazimierzu w pewne jesienne popołudnie. Zaczęło się od pączków, dokładnie sześciu sztuk i podwórkowego trzepaka. Słodkie wypieki miały złagodzić jesienną aurę i poprawić humor po wizycie w domu rodzinnym, a trzepak? Trzepak był przewidziany jako ... łóżko ... W takich dość niekonwencjonalnych warunkach poznało się dwoje ludzi, trzydziestolatka i sześciolatek. W każdym razie nie była to przyjaźń od pierwszej chwili, a coś pośredniego pomiędzy poczuciem obowiązku i brakiem innych alternatyw. Jednak jak wiadomo słodycze mają to do siebie, że niezawodne pomagają w każdej sytuacji i w tej okazały się odpowiednim sposobem na bliższe zapoznanie stron. Czy gdyby Marta wiedziała jak dalej rozwinie się ta znajomość nie zwróciłaby większej uwagi na malca, który wieczorową porą wybrał sobie dość niezwykłe do spania? Trudno zgadywać szczególnie, iż kolejne miesiące przyniosły wiele zawirowań w życiu i jej i Adriana ...

Mechanizm obronny to świetna rzecz, a nawet jeszcze lepsza, szczególnie kiedy wciąż toczy się małe wojenki z otoczeniem. Asertywność także się przydaje, zwłaszcza gdy żyje się w świecie sprzecznych oczekiwań, który oczekuje doświadczenia Matuzalema, wieku maturalnego i wyglądu jak z wybiegu, a na tym jeszcze nie koniec. Jednak od czego zdecydowanie i pewność siebie? Jednego i drugiego Marcie nie brakuje, ale też nigdy wcześniej nie zdecydowała się na taki krok, jak tego jesiennego dnia. Te kilka minut było początkiem czegoś, co w ogóle nie brała nigdy pod uwagę, potem już było tylko z górki, chociaż i pod nią również się zdarzało się jej wdrapywać i to w towarzystwie. W wigilię jedyne niespodzianki jakich człowiek się spodziewa to te z kategorii prezentów, lecz gdy nagle okazuje się, że przeszłość zdecydowała się dać o sobie znać, a chwilę wcześniej przyszłość również postanowiła trochę zamieszać, to jednak zbyt wiele. Nawet jak na asertywną trzydziestolatką, no i to jeszcze koniec chichotu losu ...

Po raz drugi wkracza na scenę Adrian i to w dość dramatycznych okolicznościach, tym razem okazuje się, że malec ma za sobą jeszcze gorszy świąteczny dzień, niż jego znajoma. Raz Marta pomogła mu, lecz teraz wszystko wygląda inaczej, chociaż czy takie przeszkody jak prawo i rozsądek mogą ją powstrzymać? Okazuje się, że tamto spotkanie pod trzepakiem okazało się wstępem do czegoś więcej niż ktokolwiek mógł przypuszczać.

Szaleństwo, tak postronni, ale i sama Marta wraz ze swoim otoczeniem mogliby nazwać jrj perypetie kobiety z jedną decyzją sprzed kilku miesięcy. Rodzina, praca, dziecko i faceci, każda z tych stron ma jakieś oczekiwania wobec kobiety i odwrotnie. Dotychczasowe spokojne życie odchodzi w zapomnienie, za to zamieszenie, mniejsze i większe kłopoty, nieznane do tej pory emocje i familijno-sąsiedzka pomoc wypełniają egzystencję Marty. Gdyby ktoś jej powiedział, że jednak zatęskni za pewnym nudnym, a przynajmniej takim się wydawało niedawno, lekarzem, będzie pomagać ojcu i przy tym w końcu zrozumie czego pragnie, to nie uwierzyłaby w takie rewelacje. Co za dużo to nie zdrowo, lecz kto ma czas na rozmyślania w chaosie? Zresztą po co zastanawiać się nad czymś co dało tyle chwil szczęścia? Pytanie tylko co zrobić kiedy zaczyna się czuć, iż można stracić to, co dało radość i otworzyło oczy na ważne rzeczy? Jak z minuty na minutę pożegnać się z kimś ważnym i wiedzieć, iż nie ma już powrotu do wspólnych chwil? Kiedyś wszystko rozpoczęło się od pączków, może i teraz będą pomocne?

"Kolorowe szkiełka" jest opowieścią niezwykłą, w jakiej odnajduje się chwile humoru, ale i momenty smutku. Refleksje przeplatają się żartami, a dziecięce spojrzenie na świat z dorosłą perspektywą. Żaden z tych elementów nie jest sprzeczny z innym, za to wspaniale się uzupełniają. Co jest niespotykane w historii o młodej kobiecie i dziecku? Może klimat, utrzymany w słodko-gorzkim tonie, w którym nie brak celnie uchwyconych emocji, tych pozytywnych i tych całkowicie odwrotnych? A może to, iż Autorce udało się przedstawić rzeczywistość w nieprzesłodzonym świetle? Na uwagę zasługują bohaterowie, wcale nie bez skazy, czasem ciut przewidywalni, lecz właśnie to jest jeden z ich atutów, ponieważ nie są sztuczni, ale realni w swoim zachowaniu, z drugiej strony zaskakującymi wtedy kiedy z góry założyliśmy całkiem inny scenariusz dla nich. Mirosława Kret przedstawiła opowieść, pozwalająca i na uśmiech i na zastanowienie się nad tym, co nas otacza. Trudno przejść obojętnie obok Marty i Adriana, chociaż mogą się oni wydawać zwyczajni, ale gdy już da się im szansę, to okazuje się, iż kiedy czyta się ostatnie zdania, to wiadomo już, że "Kolorowe szkiełka" długo nie dadzą o sobie zapomnieć ...


 Za możliwość przeczytania ksiażki dziękuję
wyd. Zysk i S-ka




środa, 20 listopada 2013

Książka na Mikołaja




Akcja polega na tym że każdy gość księgarni matras.pl 
może za pomocą specjalnej ankiety na stronie książki 
(ale też płyty czy zabawki) określić, 
komu ta książka sprawić przyjemność. 

 Jak to zrobić? 

Wystarczy wejść na stronę wybranej książki, 
kliknąć link "Zagłosuj! Dla kogo to jest idealny prezent" 
i wybrać opcję: dla przyjaciół, dla mamy, dla Niego:) 
To wy polecacie innym książki, 
to Wy tworzycie listy pomysłów na prezent. 


A za niedługo moje typy ksiażek na Mikołajki i pod choinkę ;)

poniedziałek, 18 listopada 2013

Oh la, la czyli Paryż i cała reszta kłopotów ...

"Kocham Paryż"
Isabelle Lafleche


Nowy Jork to nie Paryż i odwrotnie, a przynajmniej tak sądzi Catherine i jej wierny asystent Rikash. Rok w Wielkim Jabłku minął prędko, wcale jednak nie za szybko, szczególnie, że przyniósł wiele zawirowań i w życiu zawodowym i prywatnym mademoiselle Lambert. Teraz jednak nadszedł czas pożegnania z nieustającym wyścigiem szczurów, szybkimi lunchami w postaci zafoliowanych kanapek i mnóstwem nadgodzin. Witajcie trzydziestopięciogodzinne tygodnie pracy, obiady w klimatycznych bistrach i wspaniałe perspektywy kariery w imperium mody Diora. Po prostu żyć i nie umierać, Paryżu przygotuj się najszykowniejszy duet w prawniczym i nie tylko świecie nadchodzi!

Czas na rozpoczęcie nowego etapu życia i to gdzie? W Paryżu! Catherine Lambert powraca do stolicy światowej mody i zamierza dać się poznać jako najlepszy prawnik jakiego zatrudnił Dior. Kto jak nie ona najlepiej połączy wyrafinowanie i wyczucie stylu z paragrafami? Pani mecenas ma jeszcze asa, wcale nie ukrytego w rękawie, w osobie Rikasha, który zadba najlepiej o sprawy swojej szefowej nie zapominając przy tym o odpowiednim ubiorze na każdą okazję. Oboje są zwarci i gotowi na nowe wyzwania, bo te na pewną się pojawią, ale czego tu się obawiać ... ? Może obław na fałszerzy? Znienacka robionych zdjęć? Nie zawsze sielankowych dni z ukochanym? Założenia były "ciut" inne, lecz przecież do odważnych świat należy, a ten jest bliżej niż którekolwiek z nich przypuszcza. Śniadanie w paryskim bistro, obiad  na pokładzie pierwszej klasy samolotu lecącego do Chin, a kolacja w Szanghaju, do tego w bagażu najnowsze kreacji z salonu Dior ... Biuro na Manhattanie i Wall Street mogą się schować przy takiej konkurencji! Nawet wizja bycia wspólnikiem nie może dorównać temu co obecnie jest udziałem Catherine i Rikasha. Niestety i w tej bajce jest łyżka, a nawet więcej, dziegciu. Po pierwsze praca Antoine`a, po drugie pogróżki, po trzecie świat mody ma też mroczniejsze oblicze i nie chodzi o podróbki, a traktowanie ludzi jako przedmiotów, z jakimi można zrobić wszystko co się chce ... Jednak kiedy ma się za sobą pracę dla Edwards & White i Bonnie Clark jako byłą szefową to każdą przeszkodę pokonuje się z uśmiechem, wyćwiczonym podczas długiego wypracowywania nadgodzin i prezentacji przed stadem rekinów z Wall Street. Nie inaczej jest i tym razem, szczególnie, że przekonała się, iż marzenia się spełniają, więc dlaczego nie pomóc komuś, kto również pragnie spełnienia swoich? Pozostaje jedynie zmierzyć się z przeszłością i ludźmi, o których najchętniej zapomniałoby się raz na zawsze, ale niestety trzeba stawić czoła im oraz temu co sobą reprezentują. Ale duet Catherine - Rikash gotowy jest sprostać temu wyzwaniu oraz kolejnym, jakie czekają już w kolejce by dać o sobie znać ... Był już Nowy Jork, jest Paryż, a czy będzie ... no właśnie do odkrycia jeszcze tyle niezwykle stylowych i szykownych miejsc ...

"Kocham Paryż" to druga część opowieści o perypetiach prawniczki Catherine Lambert i jej asystenta Rikasha. Francuzka i Indyjczyk w świecie artykułów i paragrafów radzą sobie znakomicie. Czy to międzynarodowa korporacja czy jedno z najsłynniejszych imperiów mody, w każdym z tych miejsc ten duet umie zabłysnąć i ... wpaść w kłopoty. Dzięki takiemu związkowi rozrywki podczas lektury książki Isabelle Lafleche nie zabraknie. Jednak autorka nie poprzestaje jedynie na opowieści z dużą dawką humoru, pomiędzy lżejszymi wątkami przedstawia również o wiele poważniejsze elementy takie jak problem podróbek i warunków w jakich powstają oraz kulisy mody, dalekie od piękna i elegancji. Główni bohaterowie nie stracili nic na swoim uroku, a nawet zyskali na nim, ich przygody wciąż są kombinacją zbiegów okoliczności i starannych planów, którym stawiają czoła w ubraniach najlepszych marek w otoczeniu paryskich ulic i kafejek. Stylowi, eleganccy, szykowni, będący na bieżąco z najnowszymi trendami, otoczeni chmurą zabójczych perfum, ale i umiejący docenić siłę przyjaźni i wzajemnego wsparcia, chociaż czasem jedno i drugie przybiera dość niezwykłą formę. Po prostu oh la, la, a to jeszcze może nie koniec perypetii tego niezwykłego duetu ...



Za możliwość przeczytania książki 










Wycieczka po niektórych miejscach, 
jakie odwiedzili bohaterowie ...
Muzeum Diora w Granville


Hotel Le Meurice ...


i restauracja Le Dali w nim mieszcząca się 

 Cafe de Flor miejsce spotkań Jean-Paul Sartre`a, Simon de Beauvoir 
oraz Catherine i Maman


Hotel Normandy Barriere czyli upojny weekend
Catherine i Antoine`a


Librairie Galignani 

Gdy nieszczęścia chodzą parami czas na spotkanie 
w Les Philosophes z Rikashem


niedziela, 17 listopada 2013

Warto marzyć

"Cena marzeń"
Sherryl Woods


By zdobyć to czego chce się chce nie wystarczą jedynie marzenia, chociaż od nich wszystkich się zaczyna, ale i czasem na nich się kończy. Nim staną się rzeczywistością niekiedy mija sporo czasu, nie zawsze też koszt ich jest mały. Jednak bez nich świat traci to, co najlepsze, bez nadziei na zdobycie tego, czego się pragnie trudno dostrzec dobre momenty na życiowej drodze. Czym byłoby życie bez przynajmniej jednego marzenia?

Więcej niż udana kariera zawodowa, wspaniałe przyjaciółki, uznanie w środowisku prawniczym i bliskich osób, jak na jedną osobę to dużo. Helen docenia to wszystko i jest dumna ze swoich osiągnięć, wiele pracy włożyła by jej pragnienie stały się faktem, ale coś jest nadal jest przed nią. Jak do tej pory wszystko co sobie zaplanowała lub wymarzyła zdobywała. Teraz jednak utkwiła w punkcie z jakiego nie umie ruszyć do przodu, a może nie chce? Czego może brakować kobiecie, która ma dokładnie to czego pragnęła, a nawet więcej? Na pierwszy rzut oka jej życie to pasmo szczęścia i nie ma w nim żadnych powodów do niezadowolenia. Tak przynajmniej było do niedawna, bo teraz Helen odczuwa brak czegoś ważnego. W przeszłości kierowała się w życiu logiką, to ona pomogła jej osiągnąć obecną pozycję i teraz też zamierza skorzystać ze sprawdzonych metod. Problemem jest jedynie czas, tego ma o wiele mniej niż chciałaby i jest tego świadoma? Towarzyszą jej również inne obawy, bo to na co się decyduje zmieni jej dotychczasową egzystencję, a przez lata żyjąc w ten sposób była bardzo szczęśliwa ... Przyjaciółki wspierają ją na prawie na każdym kroku, bo nie o wszystkim wiedzą. Na pewno nie pochwaliłyby pomysłu, który nie tylko zakiełkował, ale i dobrze zakorzenił się w świadomości pani prawnik ... Teraz wystarczy przystąpić do jego urzeczywistnienia, a że nikt poza nią nie wie o co chodzi to tym lepiej ... Nawet ten, który mógłby być najbardziej zainteresowany, ale liczy się realizacja planu, cała reszta jakoś się ułoży ...

Uczucia nigdy nie przeszkodziły kobiecie by sięgać po to co chciała. Tym razem też tak miało być, jednak czy wszystko można dokładnie zaplanować? Eryk miał w koncepcji Helen odegrać swoją rolę i na tym zakończyć swój udział w niej, jednak nie wszystko poszło tak jak chciała. Tym razem ostatnie słowo nie należy do pani adwokat, wręcz jest ono ignorowane. Jak wyjść z kłopotów, które pojawiły się na własne życzenie i naprawić popełnione błędy? Na sali sądowej i poza nią Helen umiała pomóc innym, czy teraz uda jej się skutecznie zadziałać we własnej sprawie? Czasem cena marzeń jest całkiem inna niż ta, której się oczekiwało ...

Sherryl Woods stawia w swoich historiach na uczucia, przyjaźń, rodzinę, te wartości obecne są zawsze w jej książkach. Okazują się one źródłem z jakiego czerpać można pomysły, które chociaż mogą wydawać się początkowo podobne w swej istocie okazują się mieć ciekawe rozwinięcie. Czasem kusi by stwierdzić, że opowieść zaczyna się przewidywalnie lub tak zapowiada się jej koniec, ale czy to przeszkadza w czytaniu i śledzeniu perypetii postaci? Nie i jeszcze raz nie. Opowieści Sherryl Woods pozwalają na złapanie oddechu po codziennej bieganinie, oderwaniu się chociażby na czas poświęcony lekturze od problemów i na odpoczynek od tego wszystkiego co denerwuje. Książki tej autorki nie są oderwane od rzeczywistości, może tło fabuły czasem wydaje się trochę uproszczone, ale nie oznacza, że nie poruszają one kwestii, które faktycznie mają miejsce i powinny być poruszane.





Za możliwość
przeczytania książki
dziękuję wyd. Mira

piątek, 15 listopada 2013

Stosik czyli będzie co czytać




                           Kolejna porcja świetnych książek, 
                               które podgrzeją temperaturę 
                                   podczas "Zimy Stulecia", 
                               mającej już niedługo zawitać ;)

Od góry:

"Przebudzenie doktora Sorena" Magdalena Kempna, 
wyd. Novae Res
"Kocham Paryż" Isabelle Lafleche, Wydownictwo Literackie
"Czwartki w parku" Hilary Boyd,Wydawnictwo Literackie
 "Pożegnanie wolności" wyd. Prószyński i S-ka
"Nie chcesz wiedzieć" Lisa Jackson, wyd. Amber i księgarnie Matras



Dziękuję :)






środa, 13 listopada 2013

Strategia przetrwania

"Parabellum. Prędkość ucieczki"
Remigiusz Mróz


Rok tysiąc dziewięćset trzydziesty dziewiąty zapisał się w historii świata wybuchem Drugiej Wojny Światowej. To wydarzenie zdominowało wszystko inne co miało miejsce w tym okresie, ale nim zawierucha wojenna zaczęła zapisywać krwawą kronikę i położyła się cieniem na ludzkich losach ważne również było coś innego. Codzienność aż tak nie różniła się od tej jaka jest obecnie, w jej centrum były zwykłe sprawy takie jak rodzina, praca, uczucia ... A potem ... potem również zaprzątały uwagę, chociaż często ustępowały całkowicie innym problemom, z jakich jeszcze nie tak dawno wielu nie zdawało sobie sprawę. Historia to nie jedynie wielkie wydarzenia, o których kolejne pokolenia uczą się z podręczników, to także tysiące pojedynczych człowieczych egzystencji i podejmowanych wyborów, zapomnianych lub pamiętanych przez nielicznych.

Bronek i Stanisław różnili się poglądami, talentami i wybraną drogą życiową. Jeden z nich to poliglota wciąż pakujący się w tarapaty i będący chodzącym synonimem słowa kłopoty. Drugi z charakteru stoik, wolący dyskusję nad działanie, zamiast argumentów w postaci pięści woli pokojowe rozwiązania, a optymizmem zwalcza katastroficzne wizje. Co łączy tych dwoje mężczyzn? Braterstwo, chociaż stanowią swoje przeciwieństwo łączy ich o wiele więcej niż można dostrzec na pierwszy rzut oka. Żołnierz i absolwent medycyny, każdy z nich ma inne plany na życie, a w tysiąc dziewięćset trzydziestym dziewiątym bracia planują wiele zmian w dotychczasowej swojej egzystencji ... Gdyby nie pierwszy września ..., ale dzień ten nastąpił i wcale plany nie legły w gruzach, jedynie uległy przesunięciu w czasie lub "małym" zmianom.

Zamiast planowania ślubu organizacja ucieczki, a widmo karnego wyrzucenia z wojsko zamieniło się w prawdziwą walkę i to nie tylko o ojczyznę, ale i życie - własne oraz towarzyszy broni. Nie jest łatwo uciec od wojennej zawieruchy, szczególnie gdy koncepcja wymaga zdolności jakich się nie posiada, lecz czego nie robi się dla pięknej kobiety, będącej w dodatku narzeczoną? Stanisław nie tak wyobrażał sobie wrzesień. Jednak kiedy nie ma się tego, czego się chce to ... trzeba iść prosto w przysłowiową "paszczę lwa", bo kto spodziewałby się uciekinierów na linii frontu? Bronek też nie narzeka na brak zajęć, obrona granicy okazuje się jedynie wstępem do całkiem innego scenariusza niż zakładała to strategia obronna. Ucieczka. Jedno słowo, a tak wiele znaczeń, ale przede wszystkim liczy się jej prędkość, a nikt nie wie jaki będzie jej wynik. Łatwo wpaść w zasadzki lub poddać się chęci zemsty, trudniej podjąć właściwe decyzje kiedy patrzy się na śmierć z bliska lub zagląda ona w oczy. Kto powiedział jednak, że bracia Zaniewscy nie znajdą sposobu by wyjść z kłopotów? Ich ścieżki do tej pory całkowicie się różniły, jakie drogi wybiorą kiedy wojenna zawierucha całkowicie odmieni ich zamierzenia? A może aż tak bardzo nie różnią się od siebie?

Remigiusz Mróz w swojej książce zawarł dużą dawkę akcji i chociaż z jednej strony wydaje się ona całkowicie zrozumiała, ponieważ motyw wojny jest przecież podstawą opowieści, z drugiej strony czytelnicy otrzymują ją jednak w innej formie niż można by się spodziewać. Stanowi to jedną z zalet "Parabellum. Prędkości ucieczki", bowiem część czytelników wątki wojenne kojarzy najczęściej z opisami podręcznikowymi, a te są przedstawione z innej perspektywy niż przedstawianej na lekcjach historii. Szybka fabuła, niespodziewane zwroty akcji, a do tego bohaterowie jednocześnie różni od często powielanych schematów, ale mający cechy jak najbardziej kojarzące się z tłem dziejowym. To wszystko daje w sumie opowieść w jakiej wielu czytających znajdzie coś dla siebie. Historia jest punktem wyjścia dla opowiedzenia losów postaci, które miały wzory w rzeczywistości, lecz rzadko kiedy ujrzały one światło dzienne.


 
Za możliwość przeczytanie książki         dziękuję 
Instytutowi Wydawniczemu Erica

wtorek, 12 listopada 2013

Gdy widzę słodycze ...

"Moje wypieki i desery"
Dorota Świątkowska


Uwielbiam słodycze, mało powiedziane ja po prostu kocham wszelkie ciasta, torty, mufinki i desery. Jako, że w dziedzinie kulinarnej jedynie w kategorii słodkich smakołyków sprawdzam się w kuchni, to książka pod tytułem "Moje wypieki i desery" wzbudziła moje zainteresowanie, a nawet coś więcej. Po pierwsze okładka, która zazwyczaj zbyt długo nie zagrzewa miejsca w mojej pamięci, ale tym razem przyciągnęła uwagę, no i od razu zachęciła do szybkiego przeglądu zawartości jaka kryje się tuż za nią. Po drugie samo wydanie zasługuje na ogromny plus, twarda obwoluta, przejrzyście skomponowany tekst i zdjęcia prezentowanego smakołyku, wszystko ważne w praktycznym użyciu książki. A po trzecie to, co najważniejsze czyli same przepisy, podane bardzo czytelnie nawet dla osób, które z kuchennych prac wykonują jedynie bardzo podstawowy ich zakres. Pierwszy rzut oka to jedno, drugi wiąże się już jest z praktyczną stroną czyli faktycznym pieczeniem i nie tylko ...

Część przepisów z "Moich wypieków i deserów" była mi już znana wcześniej, inne natomiast były lub są do "wypróbowania". Znajome receptury przeczytałam pod kątem własnych doświadczeń i sposobów przygotowania, warto bowiem skorzystać z praktycznych porad sprawdzonych przez innych. Nie obyło się również bez eksperymentów, które okazały się więcej niż udane, w szczególności sernik na zimno z białą czekoladą i truskawkami, jaki poszedł na tak zwany "pierwszy ogień". Jednak na tym nie koniec, bo spis treści kusi do kolejnych, mniejszych lub większych, słodkich prób, a propozycji na nie raczej nie zabraknie.

Trzysta stron, zawierających przepisy, to sporo, więc każdy znajdzie coś dla siebie. Spis treści na początku i indeks na końcu książki pozwala szybko odnaleźć to, czego się szuka. Dodatkowo podanie przelicznika miar i kilka wskazówek praktycznych stanowi ułatwienie i to nie jedynie dla początkujących.

Dla kogo są "Moje wypieki i desery"? Na pewno nie tylko dla utalentowanych cukierników czy też mistrzów wypieków, ale również dla tych którzy dopiero zaczynają przygodę z pieczeniem lub przygotowywaniem słodyczy. Książka zachęca do spróbowania swoich sił w tej słodkiej dziedzinie i co ważne, nie przeraża skomplikowaniem przepisów już na wstępie. A potem już z górki ... czyli trzeba się przygotować na wrażenia wzrokowo-smakowe z najwyższej półki.

Autorka prowadzi od kilku lat bloga: mojewypieki.com


Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu:



poniedziałek, 11 listopada 2013

Ostatni rozkaz

"Złoto Himmlera" 
Leo Kessler 

 Koniec zbliża się coraz bardziej, każdy dzień przyśpiesza zwycięstwo jednych i klęskę drugich. Są i tacy, którzy patrzą w o wiele dalej niż inni, przyszłość dla nich to nie kilka miesięcy, a nawet lat. Porażka nie jest zamknięciem jednego z najgorszych okresów w historii, ale początkiem, czego? Tego, co wydaje się niepojęte, wręcz niemożliwe, przecież właśnie upada mroczna potęga, a wraz z nią wszystko co reprezentuje i co już wprowadziła w życie. Kto w takich chwilach może planować dalszy ciąg koszmaru, jaki dopiero kończy się? Wśród pożogi wojennej, w cieniu płonącego świata i huku zrzucanych bomb, w gabinecie człowieka odpowiedzialnego za koszmar jaki ma właśnie miejsce jest już gotowa wizja, w której klęska przekuwana w przyszły sukces ... Oddział Edelweiss już nieraz dał popis swoich niezwykłych umiejętności, tam gdzie wszyscy inni poddawali się, jego żołnierze osiągali zamierzony cel. Zawsze w tajemnicy, bez jakichkolwiek oczekiwań na nagrodę lub medal, dla idei, ludzie pułkownika Stuermera zdobywają się na największy wysiłek i tym razem jest nie inaczej. Rozkaz jest jasny i wydał go sam Himmler, od niego zależy wiele, jednak czy jest wykonalny? III Rzesza powoli, ale nieubłaganie odchodzi, ale dla niektórych to nie koniec, a początek ... Kiedy już tylko nieliczni wierzą w to, co jeszcze nie tak dawno porywało cały naród, a milionom przyniosło śmierć, są i szykujący się do kolejnej wojny. Jednak by tę śmiercionośną wizję urzeczywistnić potrzebne są pieniądze, nie drobne kwoty, ale prawdziwa fortuna. Ogarnięta wojenną pożogą Europa nie jest miejscem dobrym do transportu pieniędzy, szczególnie kiedy z dnia na dzień, a nawet z godziny na godziny, zmienia się obszar oswabadzany przez siły antyhitlerowskiej koalicji. Pętla powoli, lecz nieubłaganie zaciska się, wydostanie się z niej to jeszcze nie koniec akcji, do jej zakończenia brakuje jeszcze pokonania oceanu, na którym u-booty już nie panują. Stuermer zdaje sobie sprawę z powagi misji, ale jeszcze bardziej ze stopnia jej trudności. Z oddziałem ma przemierzyć cały kontynent, gdzie na każdym kroku czyhają na nich pułapki, do tego transportując prawdziwy skarb. Ameryka Południowa wydaje się punktem, jaki jest nieosiągalny dla nikogo, szczególnie dla niemieckiego oddziału. Może i tak jest w rzeczywistości, lecz właśnie żołnierze oddziału Edelweiss są w stanie dokonać tego, co dla innych jest niewykonalne. Plan wydaje się dopracowany w każdym szczególe, nie ma w nim miejsca na improwizację, lecz zawiera też kilka niespodzianek. Nieoczekiwane wsparcie oraz zdrada czająca się tam, gdzie oczekuje się wiernej służby są tylko kolejnymi detali w samobójczym zadaniu, a na tym jeszcze koniec. Czy kiedy do walki rzucone są wszystkie siły można ukryć cel i samą misję? Naiwność na pewno nie jest cechą, która jest wpisana w charaktery członków oddziału Edelweiss, jest nią za to odwaga albo raczej brawura. Dzięki niej niejednokrotnie już udawało się im wyjść z sytuacji, w jakiej inni poddaliby się. Tym razem jednak stawka jest ogromna i wiedzą o tym wszyscy, jedni chcą klęski, drudzy sukcesu, są jeszcze ci, tkwiący w samym środku zamieszania i to od nich zależy wynik tego przedsięwzięcia ... "Złoto Himmlera" to kolejna opowieść o grupie Strzelców Alpejskich, tym razem osadzona w końcowym okresie Drugiej wojny Światowej. Przed bohaterami kolejny rozkaz do wykonania, tym razem wydaje się on najtrudniejszym z dotychczasowych. Jego wynik wydaje się jednak łatwy do odgadnięcia dla czytelnika, ale tak jak we wcześniejszych tomach, autor prowadzi czytelników pomiędzy przewidywalnością, a niespodziewanym zwrotem w wątku. Fabuła opiera się na pomyśle już niejednokrotnie wykorzystywanym, jednak autor umiał po raz kolejny połączyć fakty z fikcją tak by to, co wydawało się znane pokazać od całkiem innej strony. Leo Kessler zawarł w "Złocie Himmlera" elementy sensacyjne, detale historyczne i szybką akcję, tłem pozostaje Druga Wojna Światowa i świat ogarnięty koszmarem jaki ze sobą niosła. Przedstawiona historia zawiera jeden z możliwych scenariuszy jaki mógłby mieć potwierdzenie w rzeczywistości. Nie jest oderwaną od życia opowieścią, a w kontekście wciąż odkrywanych wojennych tajemnic wydaje się aż za bardzo rzeczywista ... 



 
Za możliwość przeczytania książki 
Dziękuję Instytutowi Wydawniczemu Erica

niedziela, 10 listopada 2013

"Dom tajemnic" Chris Columbus i Ned Vizzini

Premiera 7 listopada 2013 r.
"Dom tajemnic"
Chris Columbus
Ned Vizzini



Niewyjaśniona tajemnica sprzed lat doprowadza do niebezpiecznego starcia dobra ze złem. 
Dom pełen mrocznych sekretów staje się miejscem walki trójki rodzeństwa o życie swoich najbliższych. 
Jak potoczą się losy Eleanor, Kordelii i Brendana? 
Czy przeniesieni przez Wichrową Wiedźmę do groźnego świata zjednoczą swoje siły i pokonają Króla Burz? 
Czy ocalą swoich bliskich?




Książka "Dom Tajemnic" to światowy bestseller 
polecany przez J.K.Rowling. 
Polskim jej ambasadorem został Piotr Fronczewski, 
doskonale znany jako głos Harry'ego Pottera.







Premiera 7 listopada 2013 r.

piątek, 8 listopada 2013

Tajemnice Młynu nad Czarnym Potokiem

"Młyn nad Czarnym Potokiem"
Anna J. Szepielak


Codzienność nie zawsze jest taka jak w marzeniach. Wielu powie, że to przecież normalne, ponieważ życie to nie tylko spełnianie swoich pragnień, lecz również dążenia by je urzeczywistnić i kompromisy. W końcu człowiek nie żyje na bezludnej wyspie, chociaż można czasem mieć takie wrażenie, ale wśród innych ludzi i wzajemnego wpływu nie można wykluczyć. Czas szybko płynie i niekiedy dostrzegamy z opóźnieniem, że to,co było, a nawet wciąż jest ważne, jakoś zeszło na dalszy plan. Rzeczywistość niestety jest całkiem inna niż miała być. Dlaczego tak się dzieje? Co jest powodem, że jedna marzenia stają się faktem, a inne wciąż pozostają niedostępne? Czy można wciąż odsuwać swoje pragnienia i być szczęśliwym?

Marta powinna być szczęśliwa, w teorii wszystko jest prawie takie jak miało być. No właśnie to nieszczęsne "prawie", tak jak w reklamie robi różnicę. Co jest więc nie takie jak chciała? Założyła rodzinę, ma cudowną córeczkę i męża, który realizuje się w pracy, gdzie tkwi haczyk? Kobieta chciałaby wreszcie zacząć pracować ... Tylko tyle zapyta wielu? Przecież nic nie stoi na przeszkodzie by również spełniała się zawodowo, tylko w praktyce nie jest już tak różowo. Rzeczywistość bywa monotonna, a życie rodzinne coraz bardziej przypomina samotną egzystencję z dzieckiem. Tu i teraz okazuje się być całkiem inne niż miało być, a wszyscy wokół biegną do przodu,rozwijają się, zdobywają kolejne szczyty swoich marzeń ... Co może być receptą na monotonię dnia codziennego? Familijne spotkanie? Raczej nie o takim leku na szarość i powtarzalność marzyła Marta. Do tego niespodzianka ze strony męża, jaka okazują się jedynie zapowiedzią kolejnych. Codzienna jednostajność zaczyna być historią, no i jeszcze tajemnica, z kategorii tych ukrytych pod warstwą lat, jakie przeminęły. Okazuje się, że dawny dom rodzinny kryje sekret, a jego sedno stanowią splątane losy przodków nierozerwalnie związane ze starym młynem.

W takiej atmosferze to, co jeszcze nie tak dawno spędzało sen z powiek teraz jakoś odchodzi w cień, chociaż wciąż ważne Marta patrzy na ostatnie wydarzenia trochę inaczej. Rodzinny zjazd okazuje się nie takim złym pomysłem, a przy okazji daje możliwość poznania niezwykłych losów poprzednich generacji. Stare listy rzucają światło na przeszłość, ale czy wyjaśniają wszystko? Może tylko uchylają rąbka dawnych sekretów, a prawdę trzeba odkryć samemu? Jednak starsi nie są skorzy do zwierzeń, na wspomnieniach też nie można przecież do końca polegać. Co faktycznie miało miejsce wiele lat temu i jakie były tego konsekwencje? Pomiędzy przygotowywaniem rarytasów dla gości i zastanawianiem się nad przyszłością jest też czas na to, co wydawało się jedynie już mrzonką. Może tam, skąd kiedyś się uciekło, czeka coś więcej niż tylko stare sentymenty i dawno niewidziani znajomi?

"Młyn nad Czarnym Potokiem" ma w sobie coś z familijnej sagi, nie brak również w tej opowieści kulinarnego wątku o motywu obyczajowego. Anna Szepielak przedstawiła historię, która na pierwszy rzut oka wydaje się zwyczajną, w jakiej mało co może zaskoczyć. Jednak przeplatanie się tego, co miało miejsce w przeszłości i teraźniejszości, codzienności i tajemnicy sprzed lat okazuje się ciekawym materiałem na książkę. Na pierwszym planie są kobiece postacie, to wokół nich toczy się opowieść, one rozpoczynają oraz kończą ją. Jest jeszcze tajemnica rodzinna, która rozpoczyna się wraz z pierwszymi stronami i kończy się wraz z ostatnimi zdaniami, stanowiąc łącznik pomiędzy pokoleniami. "Młyn nad Czarnym Potokiem" nie ma szybkiej akcji i brak w niej nagłych zwrotów, ale nie one stanowią oś opowiadania, a całkiem coś innego. Pod tym co wydaje się zwyczajne kryje się czasem zupełnie inna rzeczywistość ...





       Za możliwość przeczytanie książki 
         dziękuję portalowi Duże Ka 
    i Wydawnictwu Nasza Ksiegarnia


środa, 6 listopada 2013

Przeszłość i przyszłość ...

"Urodzona bogini"
P.C. Cast 
Część II

Jak można się czuć gdy w jednej chwili jest się zwykłą nastolatką, przynajmniej tak uważa większość, a zaraz potem kimś komu składa hołdy jak bóstwu? Jednocześnie najświeższe wspomnienia przypominają o śmierci bliskich osób? Emocje kłębiące się w takim momencie przypominają prawdziwy huragan, gdzie główną rolę odgrywają ból, zagubienie, strach. Pojawiają się także pytania - gdzie się jest i co właściwie miało miejsce, dlaczego to wszystko miało właśnie miejsce teraz?

Morrigan Parker wie, że nie jest taka jak inni ludzie. To, co ostatnio wydarzyło się w jej życiu przekracza jednak wszelkie wyobrażenia, a nawet o wiele więcej. Czym innym jest poczucie inności, co innego wiedza, że jest się córką córką wielkiej kapłanki, która posłuchała mrocznego boga. Jak można przyjąć niezwykły dar, kiedy wciąż przypomina się los matki? Na jedną osobę to dużo, a to dopiero początek, bo Morrigan znalazła się w Parthalonie, krainie mitycznej i całkowitej innej niż stan Oklahoma. Pojawienie się dziewczyny uważa się za prawdziwy cud i łaskę okazaną przez boginię, sama główna zainteresowana ma "ciut" odmienne zdanie w tym temacie. Każdy jej krok jest obserwowany oraz komentowany i to nie zawsze przychylnie, jednak większość jest oczarowana niezwykłą młodą kobietą i to z wzajemnością. Rodzinny dom i najbliżsi pozostali daleko, ale nowy świat nie jest taki straszny. Szczerze powiedziawszy ma wiele do zaoferowania, a i jego nowa mieszkanka także ofiaruje mu dużo. Gdzieś jednak wciąż pobrzmiewa głos, stający się coraz mocniejszy, który sprawia, że zwątpienie i coś o wiele mroczniejszego zaczyna kiełkować w młodziutkiej Nosicielce Światła. Czy mądre rady i boska opieka wystarczą by wybrać światło zamiast mroku i nie powtórzyć błędów z przeszłości?
Życie ze świadomością, że może jest się całkiem innym człowiekiem niż sądzą inni nie jest łatwe.

Pryderi nie zapomina niczego, szczególnie gdy czeka na odpowiedni moment aby znowu przypomnieć wszystkim o swojej potędze. Może on właśnie nadszedł? Kiedy do głosu dochodzi lęk i zwątpienie to, co wydawało się już pewne traci swą moc. Wystarczy tylko posłuchać podszeptów mówiących o potędze i władzy oraz sięgnąć po to, co się przecież należy ... Kiedyś ktoś już podążył tą ścieżką, a historia lubi się powtarzać ...

Druga część "Urodzonej bogini" to przedstawienie dalszych losów głównych bohaterek z pierwszego tomu oraz wcześniejszych książek. Morrigan i Myrna, nie bliźniaczki, ale podobne do siebie jak dwie krople wody, tak jak kiedyś ich matki mają do wypełnienia swoją misję. Tym razem autorka zawiera w opowieści mroczniejsze tony i daje czytelnikom dość zaskakujące zakończenie. Mityczny Parthalon jest świadkiem kolejnej niezwykłej historii, w jakiej splata się magia, przeznaczenie, bogowie i uczucia. Kiedy za oknem szaro, buro i deszczowo, a słońce jest tylko swoim bladym cieniem, "Urodzona bogini" pozwala na trochę przenieść się w ciekawsze miejsca, gdzie codzienność ma całkiem inne barwy.





Za możliwość
przeczytania książki
dziękuję wyd. Mira



wtorek, 5 listopada 2013

Być albo nie być boginią ;)

"Urodzona bogini"
P.C. Cast
Część I


Czas płynie szybko, dla niektórych nawet zbyt szybko. Nim człowiek się obejrzy z dzieciństwa przechodzi w nastoletni okres buntu, a potem jakoś tak nadchodzi dorosłość i jeszcze szybciej mkną wskazówki życiowego zegara. Mityczna kraina Parthalonu wcale nie jest wolna od tego procesu, chociaż wydaje się całkowitym przeciwieństwem świata w jakim żyła Shannon,teraz właśnie to miejsce jest domem dla niej. Natomiast jej bliscy z Oklahomy stali się rodziną dla kogoś, kto część swoich korzeni właśnie ma po drugiej stronie rzeczywistości. Osiemnaście lat to szmat czasu, ale czasem mija prawie niepostrzeżenie, szczególnie gdy upływa w szczęściu i spokoju, dając wiarę w kolejne równie piękne dni. Jednak niekiedy przeznaczenie przygotowuje całkiem inną ścieżkę, taką której nikt nie bierze pod uwagę ...

Morrigan Parker nie jest nikim niezwykłym, właśnie przed nią nowe wyzwanie - wyjazd na studia, ale nim to nastąpi przed dziewczyną wakacje, no i osiemnaste urodziny. Nikt nie spodziewa się żadnych niespodzianek, ale one pojawiają się w najmniej oczekiwanym momencie. Dlaczego nastolatka nagle dostrzega i słyszy w zwiedzanej jaskini to, czego nie widzą inni? Złudzenie czy może całkowicie coś innego kryje się w tym miejscu ... albo samej Morrigan? Kim tak naprawdę jest wnuczka Parkerów?

Droga życiowa Myrny była znana od chwili jej narodzin, a może nawet wcześniej. Córka wielkiego szamana i wybranki Epony na pewno pójdzie w ślady swoich rodziców,a szczególnie swojej wielkiej matki. Tak jak poprzedniczki będzie sławiła w świątyni boginię, przecież została przez nią naznaczona ...

Dwie dziewczyny urodzone w tym samym czasie, nie bliźniaczki, lecz podobne do siebie w każdym calu. Ich matki również były takie same, przynajmniej zewnętrznie, poza tym różniło je wszystko. Jaka przyszłość czeka ich córki? Parthalon i Oklahoma wydają się zbyt od siebie oddalone od siebie, jedna z nich żyje w świecie mitycznym, druga w tym jak najbardziej realnym. Jednak czy naprawdę ich ścieżki nigdy nie spotkają się? Morrigan nie zna tajemnicy swego pochodzenia, natomiast Myrna zdaje sobie sprawę doskonale jakie obowiązki nakłada na nią dziedzictwo przodków. Co przyniesie dorastanie ze świadomością, że dalsze życie jest już dokładnie zaplanowane? Jak zachować się kiedy okazuje się, iż nic, poza miłością rodziny, nie jest takie jak się wydawało? Kiedy ma się osiemnaście lat podejmowanie decyzji przychodzi łatwo, nawet jeżeli są one całkowicie sprzeczne z planami wszystkich wokół ...

"Urodzona bogini" to nowa odsłona losów Shannon i Rhiannon, a raczej kolejnego pokolenia czyli ich córek. Autorka po raz kolejny zaprasza czytelnika do mitycznej krainy i stanu Oklahoma, miejsc gdzie już wcześniej toczyła się akcja, jednak tym razem młode bohaterki stają przed innymi problemami niż poprzedniczki. Zamiast walki są życiowe lekcje i odkrywanie prawdy o sobie samych, wbrew pozorom obie mają sekrety, które czekają na ujawnienie. Jeżeli wcześniejsze tomy nie zostały jeszcze przeczytane, można lekturę uzupełnić później i rozpocząć poznawanie Parthalonu od pierwszej części "Urodzonej bogini", będącej najnowszą porcją przygód postaci z pogranicza mitów i rzeczywistości. P.C. Cast wraca do bohaterów już znanych z wcześniejszych książek, ale na pierwszym planie są nowe osoby, a wcześniejsze perypetie stanowią tło dla dalszego ciągu wydarzeń. Spora dawka dobrego humoru, trochę refleksji i niezwykłe przygody o jakich czasem się marzy stanowią doskonałą odskocznię od zwykłej codzienności. W końcu kto nie lubi świata gdzie wszystko zdarzyć się może?






Za możliwość
przeczytania książki
dziękuję wyd. Mira