wtorek, 12 listopada 2013

Gdy widzę słodycze ...

"Moje wypieki i desery"
Dorota Świątkowska


Uwielbiam słodycze, mało powiedziane ja po prostu kocham wszelkie ciasta, torty, mufinki i desery. Jako, że w dziedzinie kulinarnej jedynie w kategorii słodkich smakołyków sprawdzam się w kuchni, to książka pod tytułem "Moje wypieki i desery" wzbudziła moje zainteresowanie, a nawet coś więcej. Po pierwsze okładka, która zazwyczaj zbyt długo nie zagrzewa miejsca w mojej pamięci, ale tym razem przyciągnęła uwagę, no i od razu zachęciła do szybkiego przeglądu zawartości jaka kryje się tuż za nią. Po drugie samo wydanie zasługuje na ogromny plus, twarda obwoluta, przejrzyście skomponowany tekst i zdjęcia prezentowanego smakołyku, wszystko ważne w praktycznym użyciu książki. A po trzecie to, co najważniejsze czyli same przepisy, podane bardzo czytelnie nawet dla osób, które z kuchennych prac wykonują jedynie bardzo podstawowy ich zakres. Pierwszy rzut oka to jedno, drugi wiąże się już jest z praktyczną stroną czyli faktycznym pieczeniem i nie tylko ...

Część przepisów z "Moich wypieków i deserów" była mi już znana wcześniej, inne natomiast były lub są do "wypróbowania". Znajome receptury przeczytałam pod kątem własnych doświadczeń i sposobów przygotowania, warto bowiem skorzystać z praktycznych porad sprawdzonych przez innych. Nie obyło się również bez eksperymentów, które okazały się więcej niż udane, w szczególności sernik na zimno z białą czekoladą i truskawkami, jaki poszedł na tak zwany "pierwszy ogień". Jednak na tym nie koniec, bo spis treści kusi do kolejnych, mniejszych lub większych, słodkich prób, a propozycji na nie raczej nie zabraknie.

Trzysta stron, zawierających przepisy, to sporo, więc każdy znajdzie coś dla siebie. Spis treści na początku i indeks na końcu książki pozwala szybko odnaleźć to, czego się szuka. Dodatkowo podanie przelicznika miar i kilka wskazówek praktycznych stanowi ułatwienie i to nie jedynie dla początkujących.

Dla kogo są "Moje wypieki i desery"? Na pewno nie tylko dla utalentowanych cukierników czy też mistrzów wypieków, ale również dla tych którzy dopiero zaczynają przygodę z pieczeniem lub przygotowywaniem słodyczy. Książka zachęca do spróbowania swoich sił w tej słodkiej dziedzinie i co ważne, nie przeraża skomplikowaniem przepisów już na wstępie. A potem już z górki ... czyli trzeba się przygotować na wrażenia wzrokowo-smakowe z najwyższej półki.

Autorka prowadzi od kilku lat bloga: mojewypieki.com


Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu:



poniedziałek, 11 listopada 2013

Ostatni rozkaz

"Złoto Himmlera" 
Leo Kessler 

 Koniec zbliża się coraz bardziej, każdy dzień przyśpiesza zwycięstwo jednych i klęskę drugich. Są i tacy, którzy patrzą w o wiele dalej niż inni, przyszłość dla nich to nie kilka miesięcy, a nawet lat. Porażka nie jest zamknięciem jednego z najgorszych okresów w historii, ale początkiem, czego? Tego, co wydaje się niepojęte, wręcz niemożliwe, przecież właśnie upada mroczna potęga, a wraz z nią wszystko co reprezentuje i co już wprowadziła w życie. Kto w takich chwilach może planować dalszy ciąg koszmaru, jaki dopiero kończy się? Wśród pożogi wojennej, w cieniu płonącego świata i huku zrzucanych bomb, w gabinecie człowieka odpowiedzialnego za koszmar jaki ma właśnie miejsce jest już gotowa wizja, w której klęska przekuwana w przyszły sukces ... Oddział Edelweiss już nieraz dał popis swoich niezwykłych umiejętności, tam gdzie wszyscy inni poddawali się, jego żołnierze osiągali zamierzony cel. Zawsze w tajemnicy, bez jakichkolwiek oczekiwań na nagrodę lub medal, dla idei, ludzie pułkownika Stuermera zdobywają się na największy wysiłek i tym razem jest nie inaczej. Rozkaz jest jasny i wydał go sam Himmler, od niego zależy wiele, jednak czy jest wykonalny? III Rzesza powoli, ale nieubłaganie odchodzi, ale dla niektórych to nie koniec, a początek ... Kiedy już tylko nieliczni wierzą w to, co jeszcze nie tak dawno porywało cały naród, a milionom przyniosło śmierć, są i szykujący się do kolejnej wojny. Jednak by tę śmiercionośną wizję urzeczywistnić potrzebne są pieniądze, nie drobne kwoty, ale prawdziwa fortuna. Ogarnięta wojenną pożogą Europa nie jest miejscem dobrym do transportu pieniędzy, szczególnie kiedy z dnia na dzień, a nawet z godziny na godziny, zmienia się obszar oswabadzany przez siły antyhitlerowskiej koalicji. Pętla powoli, lecz nieubłaganie zaciska się, wydostanie się z niej to jeszcze nie koniec akcji, do jej zakończenia brakuje jeszcze pokonania oceanu, na którym u-booty już nie panują. Stuermer zdaje sobie sprawę z powagi misji, ale jeszcze bardziej ze stopnia jej trudności. Z oddziałem ma przemierzyć cały kontynent, gdzie na każdym kroku czyhają na nich pułapki, do tego transportując prawdziwy skarb. Ameryka Południowa wydaje się punktem, jaki jest nieosiągalny dla nikogo, szczególnie dla niemieckiego oddziału. Może i tak jest w rzeczywistości, lecz właśnie żołnierze oddziału Edelweiss są w stanie dokonać tego, co dla innych jest niewykonalne. Plan wydaje się dopracowany w każdym szczególe, nie ma w nim miejsca na improwizację, lecz zawiera też kilka niespodzianek. Nieoczekiwane wsparcie oraz zdrada czająca się tam, gdzie oczekuje się wiernej służby są tylko kolejnymi detali w samobójczym zadaniu, a na tym jeszcze koniec. Czy kiedy do walki rzucone są wszystkie siły można ukryć cel i samą misję? Naiwność na pewno nie jest cechą, która jest wpisana w charaktery członków oddziału Edelweiss, jest nią za to odwaga albo raczej brawura. Dzięki niej niejednokrotnie już udawało się im wyjść z sytuacji, w jakiej inni poddaliby się. Tym razem jednak stawka jest ogromna i wiedzą o tym wszyscy, jedni chcą klęski, drudzy sukcesu, są jeszcze ci, tkwiący w samym środku zamieszania i to od nich zależy wynik tego przedsięwzięcia ... "Złoto Himmlera" to kolejna opowieść o grupie Strzelców Alpejskich, tym razem osadzona w końcowym okresie Drugiej wojny Światowej. Przed bohaterami kolejny rozkaz do wykonania, tym razem wydaje się on najtrudniejszym z dotychczasowych. Jego wynik wydaje się jednak łatwy do odgadnięcia dla czytelnika, ale tak jak we wcześniejszych tomach, autor prowadzi czytelników pomiędzy przewidywalnością, a niespodziewanym zwrotem w wątku. Fabuła opiera się na pomyśle już niejednokrotnie wykorzystywanym, jednak autor umiał po raz kolejny połączyć fakty z fikcją tak by to, co wydawało się znane pokazać od całkiem innej strony. Leo Kessler zawarł w "Złocie Himmlera" elementy sensacyjne, detale historyczne i szybką akcję, tłem pozostaje Druga Wojna Światowa i świat ogarnięty koszmarem jaki ze sobą niosła. Przedstawiona historia zawiera jeden z możliwych scenariuszy jaki mógłby mieć potwierdzenie w rzeczywistości. Nie jest oderwaną od życia opowieścią, a w kontekście wciąż odkrywanych wojennych tajemnic wydaje się aż za bardzo rzeczywista ... 



 
Za możliwość przeczytania książki 
Dziękuję Instytutowi Wydawniczemu Erica

niedziela, 10 listopada 2013

"Dom tajemnic" Chris Columbus i Ned Vizzini

Premiera 7 listopada 2013 r.
"Dom tajemnic"
Chris Columbus
Ned Vizzini



Niewyjaśniona tajemnica sprzed lat doprowadza do niebezpiecznego starcia dobra ze złem. 
Dom pełen mrocznych sekretów staje się miejscem walki trójki rodzeństwa o życie swoich najbliższych. 
Jak potoczą się losy Eleanor, Kordelii i Brendana? 
Czy przeniesieni przez Wichrową Wiedźmę do groźnego świata zjednoczą swoje siły i pokonają Króla Burz? 
Czy ocalą swoich bliskich?




Książka "Dom Tajemnic" to światowy bestseller 
polecany przez J.K.Rowling. 
Polskim jej ambasadorem został Piotr Fronczewski, 
doskonale znany jako głos Harry'ego Pottera.







Premiera 7 listopada 2013 r.

piątek, 8 listopada 2013

Tajemnice Młynu nad Czarnym Potokiem

"Młyn nad Czarnym Potokiem"
Anna J. Szepielak


Codzienność nie zawsze jest taka jak w marzeniach. Wielu powie, że to przecież normalne, ponieważ życie to nie tylko spełnianie swoich pragnień, lecz również dążenia by je urzeczywistnić i kompromisy. W końcu człowiek nie żyje na bezludnej wyspie, chociaż można czasem mieć takie wrażenie, ale wśród innych ludzi i wzajemnego wpływu nie można wykluczyć. Czas szybko płynie i niekiedy dostrzegamy z opóźnieniem, że to,co było, a nawet wciąż jest ważne, jakoś zeszło na dalszy plan. Rzeczywistość niestety jest całkiem inna niż miała być. Dlaczego tak się dzieje? Co jest powodem, że jedna marzenia stają się faktem, a inne wciąż pozostają niedostępne? Czy można wciąż odsuwać swoje pragnienia i być szczęśliwym?

Marta powinna być szczęśliwa, w teorii wszystko jest prawie takie jak miało być. No właśnie to nieszczęsne "prawie", tak jak w reklamie robi różnicę. Co jest więc nie takie jak chciała? Założyła rodzinę, ma cudowną córeczkę i męża, który realizuje się w pracy, gdzie tkwi haczyk? Kobieta chciałaby wreszcie zacząć pracować ... Tylko tyle zapyta wielu? Przecież nic nie stoi na przeszkodzie by również spełniała się zawodowo, tylko w praktyce nie jest już tak różowo. Rzeczywistość bywa monotonna, a życie rodzinne coraz bardziej przypomina samotną egzystencję z dzieckiem. Tu i teraz okazuje się być całkiem inne niż miało być, a wszyscy wokół biegną do przodu,rozwijają się, zdobywają kolejne szczyty swoich marzeń ... Co może być receptą na monotonię dnia codziennego? Familijne spotkanie? Raczej nie o takim leku na szarość i powtarzalność marzyła Marta. Do tego niespodzianka ze strony męża, jaka okazują się jedynie zapowiedzią kolejnych. Codzienna jednostajność zaczyna być historią, no i jeszcze tajemnica, z kategorii tych ukrytych pod warstwą lat, jakie przeminęły. Okazuje się, że dawny dom rodzinny kryje sekret, a jego sedno stanowią splątane losy przodków nierozerwalnie związane ze starym młynem.

W takiej atmosferze to, co jeszcze nie tak dawno spędzało sen z powiek teraz jakoś odchodzi w cień, chociaż wciąż ważne Marta patrzy na ostatnie wydarzenia trochę inaczej. Rodzinny zjazd okazuje się nie takim złym pomysłem, a przy okazji daje możliwość poznania niezwykłych losów poprzednich generacji. Stare listy rzucają światło na przeszłość, ale czy wyjaśniają wszystko? Może tylko uchylają rąbka dawnych sekretów, a prawdę trzeba odkryć samemu? Jednak starsi nie są skorzy do zwierzeń, na wspomnieniach też nie można przecież do końca polegać. Co faktycznie miało miejsce wiele lat temu i jakie były tego konsekwencje? Pomiędzy przygotowywaniem rarytasów dla gości i zastanawianiem się nad przyszłością jest też czas na to, co wydawało się jedynie już mrzonką. Może tam, skąd kiedyś się uciekło, czeka coś więcej niż tylko stare sentymenty i dawno niewidziani znajomi?

"Młyn nad Czarnym Potokiem" ma w sobie coś z familijnej sagi, nie brak również w tej opowieści kulinarnego wątku o motywu obyczajowego. Anna Szepielak przedstawiła historię, która na pierwszy rzut oka wydaje się zwyczajną, w jakiej mało co może zaskoczyć. Jednak przeplatanie się tego, co miało miejsce w przeszłości i teraźniejszości, codzienności i tajemnicy sprzed lat okazuje się ciekawym materiałem na książkę. Na pierwszym planie są kobiece postacie, to wokół nich toczy się opowieść, one rozpoczynają oraz kończą ją. Jest jeszcze tajemnica rodzinna, która rozpoczyna się wraz z pierwszymi stronami i kończy się wraz z ostatnimi zdaniami, stanowiąc łącznik pomiędzy pokoleniami. "Młyn nad Czarnym Potokiem" nie ma szybkiej akcji i brak w niej nagłych zwrotów, ale nie one stanowią oś opowiadania, a całkiem coś innego. Pod tym co wydaje się zwyczajne kryje się czasem zupełnie inna rzeczywistość ...





       Za możliwość przeczytanie książki 
         dziękuję portalowi Duże Ka 
    i Wydawnictwu Nasza Ksiegarnia


środa, 6 listopada 2013

Przeszłość i przyszłość ...

"Urodzona bogini"
P.C. Cast 
Część II

Jak można się czuć gdy w jednej chwili jest się zwykłą nastolatką, przynajmniej tak uważa większość, a zaraz potem kimś komu składa hołdy jak bóstwu? Jednocześnie najświeższe wspomnienia przypominają o śmierci bliskich osób? Emocje kłębiące się w takim momencie przypominają prawdziwy huragan, gdzie główną rolę odgrywają ból, zagubienie, strach. Pojawiają się także pytania - gdzie się jest i co właściwie miało miejsce, dlaczego to wszystko miało właśnie miejsce teraz?

Morrigan Parker wie, że nie jest taka jak inni ludzie. To, co ostatnio wydarzyło się w jej życiu przekracza jednak wszelkie wyobrażenia, a nawet o wiele więcej. Czym innym jest poczucie inności, co innego wiedza, że jest się córką córką wielkiej kapłanki, która posłuchała mrocznego boga. Jak można przyjąć niezwykły dar, kiedy wciąż przypomina się los matki? Na jedną osobę to dużo, a to dopiero początek, bo Morrigan znalazła się w Parthalonie, krainie mitycznej i całkowitej innej niż stan Oklahoma. Pojawienie się dziewczyny uważa się za prawdziwy cud i łaskę okazaną przez boginię, sama główna zainteresowana ma "ciut" odmienne zdanie w tym temacie. Każdy jej krok jest obserwowany oraz komentowany i to nie zawsze przychylnie, jednak większość jest oczarowana niezwykłą młodą kobietą i to z wzajemnością. Rodzinny dom i najbliżsi pozostali daleko, ale nowy świat nie jest taki straszny. Szczerze powiedziawszy ma wiele do zaoferowania, a i jego nowa mieszkanka także ofiaruje mu dużo. Gdzieś jednak wciąż pobrzmiewa głos, stający się coraz mocniejszy, który sprawia, że zwątpienie i coś o wiele mroczniejszego zaczyna kiełkować w młodziutkiej Nosicielce Światła. Czy mądre rady i boska opieka wystarczą by wybrać światło zamiast mroku i nie powtórzyć błędów z przeszłości?
Życie ze świadomością, że może jest się całkiem innym człowiekiem niż sądzą inni nie jest łatwe.

Pryderi nie zapomina niczego, szczególnie gdy czeka na odpowiedni moment aby znowu przypomnieć wszystkim o swojej potędze. Może on właśnie nadszedł? Kiedy do głosu dochodzi lęk i zwątpienie to, co wydawało się już pewne traci swą moc. Wystarczy tylko posłuchać podszeptów mówiących o potędze i władzy oraz sięgnąć po to, co się przecież należy ... Kiedyś ktoś już podążył tą ścieżką, a historia lubi się powtarzać ...

Druga część "Urodzonej bogini" to przedstawienie dalszych losów głównych bohaterek z pierwszego tomu oraz wcześniejszych książek. Morrigan i Myrna, nie bliźniaczki, ale podobne do siebie jak dwie krople wody, tak jak kiedyś ich matki mają do wypełnienia swoją misję. Tym razem autorka zawiera w opowieści mroczniejsze tony i daje czytelnikom dość zaskakujące zakończenie. Mityczny Parthalon jest świadkiem kolejnej niezwykłej historii, w jakiej splata się magia, przeznaczenie, bogowie i uczucia. Kiedy za oknem szaro, buro i deszczowo, a słońce jest tylko swoim bladym cieniem, "Urodzona bogini" pozwala na trochę przenieść się w ciekawsze miejsca, gdzie codzienność ma całkiem inne barwy.





Za możliwość
przeczytania książki
dziękuję wyd. Mira



wtorek, 5 listopada 2013

Być albo nie być boginią ;)

"Urodzona bogini"
P.C. Cast
Część I


Czas płynie szybko, dla niektórych nawet zbyt szybko. Nim człowiek się obejrzy z dzieciństwa przechodzi w nastoletni okres buntu, a potem jakoś tak nadchodzi dorosłość i jeszcze szybciej mkną wskazówki życiowego zegara. Mityczna kraina Parthalonu wcale nie jest wolna od tego procesu, chociaż wydaje się całkowitym przeciwieństwem świata w jakim żyła Shannon,teraz właśnie to miejsce jest domem dla niej. Natomiast jej bliscy z Oklahomy stali się rodziną dla kogoś, kto część swoich korzeni właśnie ma po drugiej stronie rzeczywistości. Osiemnaście lat to szmat czasu, ale czasem mija prawie niepostrzeżenie, szczególnie gdy upływa w szczęściu i spokoju, dając wiarę w kolejne równie piękne dni. Jednak niekiedy przeznaczenie przygotowuje całkiem inną ścieżkę, taką której nikt nie bierze pod uwagę ...

Morrigan Parker nie jest nikim niezwykłym, właśnie przed nią nowe wyzwanie - wyjazd na studia, ale nim to nastąpi przed dziewczyną wakacje, no i osiemnaste urodziny. Nikt nie spodziewa się żadnych niespodzianek, ale one pojawiają się w najmniej oczekiwanym momencie. Dlaczego nastolatka nagle dostrzega i słyszy w zwiedzanej jaskini to, czego nie widzą inni? Złudzenie czy może całkowicie coś innego kryje się w tym miejscu ... albo samej Morrigan? Kim tak naprawdę jest wnuczka Parkerów?

Droga życiowa Myrny była znana od chwili jej narodzin, a może nawet wcześniej. Córka wielkiego szamana i wybranki Epony na pewno pójdzie w ślady swoich rodziców,a szczególnie swojej wielkiej matki. Tak jak poprzedniczki będzie sławiła w świątyni boginię, przecież została przez nią naznaczona ...

Dwie dziewczyny urodzone w tym samym czasie, nie bliźniaczki, lecz podobne do siebie w każdym calu. Ich matki również były takie same, przynajmniej zewnętrznie, poza tym różniło je wszystko. Jaka przyszłość czeka ich córki? Parthalon i Oklahoma wydają się zbyt od siebie oddalone od siebie, jedna z nich żyje w świecie mitycznym, druga w tym jak najbardziej realnym. Jednak czy naprawdę ich ścieżki nigdy nie spotkają się? Morrigan nie zna tajemnicy swego pochodzenia, natomiast Myrna zdaje sobie sprawę doskonale jakie obowiązki nakłada na nią dziedzictwo przodków. Co przyniesie dorastanie ze świadomością, że dalsze życie jest już dokładnie zaplanowane? Jak zachować się kiedy okazuje się, iż nic, poza miłością rodziny, nie jest takie jak się wydawało? Kiedy ma się osiemnaście lat podejmowanie decyzji przychodzi łatwo, nawet jeżeli są one całkowicie sprzeczne z planami wszystkich wokół ...

"Urodzona bogini" to nowa odsłona losów Shannon i Rhiannon, a raczej kolejnego pokolenia czyli ich córek. Autorka po raz kolejny zaprasza czytelnika do mitycznej krainy i stanu Oklahoma, miejsc gdzie już wcześniej toczyła się akcja, jednak tym razem młode bohaterki stają przed innymi problemami niż poprzedniczki. Zamiast walki są życiowe lekcje i odkrywanie prawdy o sobie samych, wbrew pozorom obie mają sekrety, które czekają na ujawnienie. Jeżeli wcześniejsze tomy nie zostały jeszcze przeczytane, można lekturę uzupełnić później i rozpocząć poznawanie Parthalonu od pierwszej części "Urodzonej bogini", będącej najnowszą porcją przygód postaci z pogranicza mitów i rzeczywistości. P.C. Cast wraca do bohaterów już znanych z wcześniejszych książek, ale na pierwszym planie są nowe osoby, a wcześniejsze perypetie stanowią tło dla dalszego ciągu wydarzeń. Spora dawka dobrego humoru, trochę refleksji i niezwykłe przygody o jakich czasem się marzy stanowią doskonałą odskocznię od zwykłej codzienności. W końcu kto nie lubi świata gdzie wszystko zdarzyć się może?






Za możliwość
przeczytania książki
dziękuję wyd. Mira


poniedziałek, 4 listopada 2013

Stosik na początek tygodnia czyli pomieszanie z poplątaniem:)

Uwielbiam czytać, to chyba wiedzą wszyscy, 
czasem starcza czasu na coś jeszcze i bywa, że jest to pieczenie. Tym razem stosik zawiera wszystko co lubię, 
a na dodatek niespodziankę od wydawnictwa Egmont :)


  Od góry:

Leo Kessler "Złoto Himmlera", Instytut Wydawniczy Erica
Lena Najdecka "Układ", Instytut Wydawniczy Erica
Lena Najdecka "Wspólnik", Instytut Wydawniczy Erica
Niespodzianka od wyd.Egmont: Dorota Świątkowska "Moje wypieki i desery"

Dziękuję :)

niedziela, 3 listopada 2013

Kości w sielskiej krainie

"Kostucha"
Wolf Hass


Sielskie okoliczności przyrody często skrywają o wiele mroczniejsze detale. Jednakże spokój i bliskość natury umiejętnie maskują to, co wydaje się domeną wielkich miast. Zbrodnia wydaje się w takim miejscu nie do pomyślenia, zresztą jej sprawcą musiałby by być jakiś przyjezdny i na pewno miałaby charakter przypadkowy. W małych społecznościach wszyscy się znają i wszelkie niesnaski są znane, więc zbrodniarz nie miałby szansy na ukrycie swego czynu. Ale czy na pewno? Maska prowincji może skrywać o wiele mroczniejsze oblicze, bo tam gdzie jest człowiek zawsze prędzej czy później ktoś wyśle śmierci mordercze zaproszenie ...

Simon Brenner nie musi się już nigdzie śpieszyć, nie obowiązują go urzędowe godziny pracy, sam sobie jest szefem. Wieloletnia służba w policji nie jest jednak przebrzmiałą historią, wprost przeciwnie, stanowi doskonałą podstawę detektywistycznego fachu. Najnowsze zlecenie dotyczy kości, ludzkich kości gwoli ścisłości, znalezionych w słynnej gospodzie. Owemu przybytkowi rozkoszy dla podniebienia, przyciągającemu mniej lub bardziej wyrafinowanych smakoszy nawet z daleka, nie jest potrzebna jest taka sława. Lepiej więc na zimne dmuchać i wyjaśnić od razu całą sprawę, czyli znaleźć tego, kto podrzucił szczątki. Motyw tego czynu wydaje się jasny - tylko przypadek mógł sprawić, że ktokolwiek zauważy wśród licznych odpadków restauracyjnych coś odbiegającego od nich gatunkowo. Nikt z miejscowych nie zaginął, trudno dociec czy to nie jeden z gości, bo tych ostatnich przewija się codziennie ogromna liczba. Jak więc w takiej sytuacji prowadzić śledztwo?

Może synowa właściciela wie coś w tym temacie? W końcu to ona zatrudniła Brennera, przynajmniej w teorii, bo w praktyce okazuje się, że nie ma z nią kontaktu. Kości nie zając, nie uciekną, nie ma potrzeby się przecież śpieszyć, no chyba, że pod uwagę weźmie się kolejne znalezisko, równie makabryczne jak poprzednie. Dwie zbrodnie i to w takim miasteczku są przypadkiem czy mają ze sobą związek? Jeżeli dodać do tego nagłą nieobecność mocodawczyni prywatnego detektywa i aferę w lokalnej lidze piłki nożnej obraz sielskiej prowincji zaczyna mieć coraz więcej rys, a na tym jeszcze koniec. Może trzeba dokładniej przyjrzeć się twarzom gości i nie tylko im? Gdzieś wśród nich może ukrywać się morderca lub mordercy ...

Spokojne miasteczko nie pozostaje w izolacji od świata, a wręcz przeciwnie ma z nim jak się okazuje silne związki. Pozory mylą i to bardzo, sieć wzajemnych powiązań sięga w przeszłość, do Wiednia, a nawet zagranicę. Pytanie tylko czy wystarczy czasu Brennerowi by podzielić się tymi informacjami z innymi? Odpowiedzi okazują się być na wyciągnięcie ręki, ale nie jedynie on zdaje sobie z tego sprawę ...

Akcja "Kostuchy" nie toczy się w oszałamiającym tempie, kolejne wydarzenia jednak zaskakują. Pozorny spokój jest tylko iluzją pod jaką kryje się kłębowisko ludzkich emocji, pragnień i zniszczonych marzeń. Główny bohater nieśpiesznie, ale skutecznie rozwiązuje zagadkę, jak się jednak okazuje i on nie do końca zna zakończenie. Wolf Haas odkrywa przed czytającymi mroczną stronę człowieka i to do czego jest zdolny by ochronić swoje sekrety.



piątek, 1 listopada 2013

Podsumowanie października

Powtarzam się, ale po raz kolejny miesiąc minął za szybko. Najpierw był pierwszy października, potem minął pierwszy tydzień, a później ... później jest dzisiejszy dzień czyli 1 listopada. Tym razem 15 opublikowanych recenzji i kilka więcej przeczytanych książek ;)

Opublikowane recenzje:

"Oplątani Mazurami"Katarzyna Enerlich, recenzja
"Akuszer śmierci"Paweł Jaszczuk, recenzja
"Dziedzictwo" C.J. Daugherty, recenzja
"Sekret Tudorów" C.W. Gortner, recenzja
"Córka czarownicy" Anna Klejzerowicz, recenzja
"Żywioły" Alex Kava, Erica Spindler, J.T. Ellison, recenzja
"Życie jest słodkie" Frances i Ginger Park, recenzja
"Moja największa miłość" Izabela Czajka-Stachowicz, recenzja
"Wyszedł i nie wrócił" Iwona Mejza, recenzja
"Spokój duszy" Camilla Grebe, Asa Traff, recenzja
"Na zawsze wygnańcy" Fiorella de Maria, recenzja
"Upadek Nikodema Dyzmy" Lesław Furmaga, recenzja
"Obrońca nocy"Agnieszka Lingas-Łoniewska, recenzja
"Panowie Salem" Rob Zombie oraz B.K. Evenson, recenzja
"Al Capone w Berlinie" Artur Górski, recenzja

czwartek, 31 października 2013

Akcja "Czytam sobie"




Program społeczny – Akcja „Czytam sobie” ma na celu pokazanie dzieciom, że samodzielne czytanie to świetna zabawa a nie przykry obowiązek, a rodzicom, że na naukę czytania nie jest nigdy za wcześnie, a książki mogą się bezpośrednio przełożyć na sukces zawodowy, jak i prywatny.
Honorowy patronat nad Akcją „Czytam sobie” objęła Biblioteka Narodowa.
Wsparcia udzieliła Pierwsza Dama RP Anna Komorowska,
a wśród patronów znalazły się:
Telewizja Polska
Polska Izba Książki
Komitet Ochrony Praw Dziecka
Fundacja Dziecięca Fantazja

Ambasadorami Akcji „Czytam sobie” zostali:
Andrzej Seweryn, Katarzyna Żak, Alicja Resich-Modlińska, Marcin Kwaśny, Olga Borys, Kamila Szczawińska i Piotr Cyrwus oraz
dr Tomasz Makowski – dyrektor Biblioteki Narodowej, przewodniczący Krajowej Rady Bibliotecznej i Rady ds. Narodowego Zasobu Bibliotecznego przy Ministrze Kultury i Dziedzictwa Narodowego,
dr hab. Katarzyna Kłosińska – językoznawca w Instytucie Języka Polskiego Uniwersytetu Warszawskiego, sekretarz Rady Języka Polskiego Państwowej Akademii Nauk, prowadząca popularną audycję radiową „Co w mowie piszczy” (Program Trzeci Polskiego Radia)
prof. Grzegorz Leszczyński – prodziekan Wydziału Polonistyki Uniwersytetu Warszawskiego, znawca literatury dla dzieci i młodzieży   
Iwona Chądrzyńska – psycholog dziecięcy, terapeuta pedagogiczny, kinezjolog edukacyjny, od ponad 10 lat pomagająca dzieciom, rodzicom i nauczycielom
Ewa Świerżewska – założycielka portalu Qlturka.pl, tłumaczka i recenzentka
 
Więcej szczegółów na CzytamSobie.pl oraz facebook.com/CzytanieToDziala