sobota, 5 października 2013

Zbrodnie wcale nie retro

"Akuszer śmierci"
Paweł Jaszczuk


Przedwojenny Lwów kojarzy się często z dobroduszną i humorystyczną atmosferą jak z filmów ze Szczepciem i Tońciem, ale miał on również całkiem inny klimat, w jakim zbrodnie nie były niczym nadzwyczajnym i rzadkim. Mroczniejsza strona obejmowała nie tylko najbiedniejsze zakątki, ale i sięgała do najbardziej eleganckiego towarzystwa. Rok tysiąc dziewięćset trzydziesty dziewiąty nie różnił się w tym względzie od innych, chociaż napięcie polityczne były już więcej niż niepokojące, to dzień powszedni zaprzątały również bardziej lokalne sprawy. Kryminalna kronika obfitowała w doniesienia z policyjnych dochodzeń oraz opisów zbrodniczych czynów, a dziennikarze piszący do niej nie oszczędzali swoim czytelnikom obrazowych opisów. W końcu ludzka ciekawość w tym temacie nie jest wynalazkiem współczesności ...

Zamówienie garnituru rzadko kiedy wiąże się ze śledztwem, na pewno nie takiego obrotu sprawy spodziewał się Jakub Stern. Znalezienie krawca Lillego, z pętlą na szyi, w jego własnej pracowni okazuje się nie końcem historii, a raczej jej początkiem, chociaż wszystko miało mieć całkiem inny przebieg. Wystarczyło przynajmniej raz uwierzyć w to, co ludzie mówią oraz być punktualnym by nie być świadkiem, a nawet podejrzanym, w dochodzeniu o morderstwo. Jednak jak się okazało, po raz kolejny, Stern znalazł się w samym środku wydarzeń i nie był jedynie ich obserwatorem, ale także czynnym uczestnikiem. Wersja z samobójstwem byłaby do przyjęcia gdyby nie pewne szczegóły i niedawne zaginięcie wychowanicy krawca. Na brak tematów do kroniki kryminalnej dziennikarze lwowskiego "Kuriera" nie mogą narzekać, wiosenna aura okazuje się być nader obfita w zbrodnie. Śmierć krawca i zniknięcie Lei okazuje się wpisywać w prawdziwie zabójczy kalejdoskop z jakim komisarz Zięba wraz ze swoimi ludźmi próbuje sobie poradzić. Jakub Stern zauważa coś jeszcze, może to jedynie przewrażliwienie, ale zdaje się, że temat jakiego się podjął ma o wiele szerszy zasięg ... Kolejne zgony tylko utwierdzają redaktora Sterna, że podąża właściwą drogą, lecz gdzie ona prowadzi? Czasem by dostać odpowiedzi na teraźniejsze pytania trzeba sięgnąć w przeszłość, lecz ta niechętnie odsłania swoje tajemnice, podobnie jak i pewni zainteresowani. Wspólne dochodzenie policji i dziennikarzy nie wchodzi w grę, szczególnie, że ci drudzy niekiedy zbyt szybko wyciągają wnioski, ale wzajemne uzupełnianie braków informacyjnych już nieraz zdało egzamin ...

Co stało się z Leą? Na co przeznaczał znaczne zarobki Lille? Gdzie doprowadzi Sterna pragnienie rozwiązania zagadki śmierci znanego, lwowskiego, krawca? Czy tym razem wycieczka do kryminalnego podziemia nie okaże się mieć zbyt wysokiej ceny? Przekraczanie granic bywa zgubne, lecz gdy rozwiązanie zagadki wydaje się być na wyciągnięcie ręki trudno słuchać logiki. Rozsądek podpowiada ostrożność, lecz intuicja dziennikarska każe podążać za tropem, chociaż dla niektórych okazał się on prawdziwie zabójczy ...

Lwów przedwojenny to nie Chicago Ala Capone, ale daleko mu również do miana spokojnej oazy. Pocztówki w kolorze sepii pokazują jedną z twarzy tego miasta, inną widzi się w "Akuszerze śmierci", jedna i druga są fragmentami większej panoramy, w jakiej są jasne i mroczniejsze elementy. Paweł Jaszczuk po raz kolejny wraca do postaci lwowskiego dziennikarza Jakuba Sterna oraz komisarza Zięby. Rok tysiąc dziewięćset trzydziesty dziewiąty jeszcze nie jest synonimem początku wojennej zawieruchy, ale autor nie dystansuje się od historycznego tła i tego, czym żyli mieszkańcy Lwowa i nie tylko oni. Kryminał retro autorstwa Pawła Jaszczuka odkrywa mroczniejszą stronę ludzkiej natury, w jakiej często trudno doszukać się jaśniejszych składników. "Akuszer śmierci" to prawdziwy kryminał noir, każdy z bohaterów dostrzega ciemne strony swojego umysłu, a zbrodnia zostawia w nich na zawsze swój ślad. Autor nie ucieka się do niedopowiedzeń, śmierć to nie jedynie blady cień, majaczący się gdzieś w oddali, podobnie przedstawiony jest ból i zdrada, rzeczywistość tak zbrodni jak i emocji bohaterów oddano bez półprawd. Czytelnik jak cień podąża za książkowymi postaciami, towarzyszy im podczas poszukiwań rozwiązania kryminalnej zagadki by w końcu odkryć twarz zbrodniarza i motyw, jaki kierował nim nie tylko podczas zbrodni.
 
Za możliwość przeczytania książki Dziękuję:





 


10 komentarzy:

  1. W sumie nie sądziłam, że będzie, aż tak ciekawie;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Myślałam, że to będzie raczej kolejny mierny kryminał jakich wiele, a tu proszę...:) Lwów i tak kocham najbardziej w wykonaniu Krajewskiego, ale skuszę się i na tę powieść;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W wykonaniu Pawła Jaszczuka nie jest gorszy od Krajewskiego :)

      Usuń
  3. O proszę - nie dość, że intrygująca okładka to okazuje się, że i fabuła jej nie ustępuje :) super, będę miała tę pozycję w zanadrzu :)

    OdpowiedzUsuń