czwartek, 19 marca 2020

Kwietniowa premiera :)

Premiera:

1 kwietnia

 

Mackenzie Wilson z powodu tragicznego wypadku samochodowego swojej siostry i jej męża musiała rzucić studia i zająć się małą siostrzenicą. Podjęła więc pracę sprzątaczki w firmie Warrick Industries.
Pewnego dnia, sprzątając biura znajdujące się na najwyższych piętrach budynku, przypadkiem spotyka prezesa firmy. Po krótkiej wymianie zdań Quinten Warrick postanawia zatrudnić ją jako asystentkę. Ich współpraca dobrze się zapowiada.
Wkrótce okazuje się, że Quinten ma pewien problem. Jego dziadek, założyciel firmy, obiecał przekazać swoje udziały wnukowi tylko wtedy, gdy ten ożeni się przed trzydziestym rokiem życia. Mężczyzna ma dwa tygodnie, żeby znaleźć narzeczoną i sfinalizować związek.
Kiedy razem z przyjacielem Tierrym zastanawia się, co w tej sytuacji zrobić, Mackenzie wchodzi do gabinetu swojego szefa.
Okaże się, że być może będzie mogła pomóc Quintenowi w uporaniu się z małżeńskim problemem.   

środa, 18 marca 2020

Mordercza natura


„Powódź”
Paweł Fleszar

Podobno dwie rzeczy są pewne na świecie śmierć oraz podatki, ale ta pierwsza wprowadza zawsze nieodwracalne zmiany w ludzkim życiu i czasem skłania żyjących do podjęcia zaskakujących kroków. W obliczu spraw ostatecznych patrzy się wstecz i czasem widzi coś nie pozwala mu przejść obojętnie wobec odejścia człowieka, zwłaszcza kogoś kto był bliski.

Dlaczego Kuba miałby odbierać sobie życie? To pytanie zadaje sobie Krzysztof, fakty wydają się mówić same za siebie, ale taką prawdę trudno przyjąć mu do wiadomości. List pożegnalny i dowody zdają się potwierdzać finał tragicznego splotu wydarzeń. Jednak coś nie daje spokoju, a wspomnienia związane z przyjacielem przeważają szalę by przyjrzeć się bliżej źródłom dramatycznego czynu. W żadnym wypadku Krzysztof nie jest detektywem, ale w pozostawionych przez przyjaciela śladach zdaje się być coś więcej niż sądzi policja. Z urywków jego egzystencji powoli wyłania się obraz człowieka jednocześnie znanego i kompletnie obcego, a to, co jest w pamięci telefonu komórkowego wzbudza kolejne wątpliwości. Niespodziewana pomoc wskazuje możliwe kierunku osobistego śledztwa, ale i rodzą kolejne wątpliwości. Czy przebieg wydarzeń tamtego feralnego dnia był taki jaki jest w oficjalnym policyjnym raporcie? Każdy ma tajemnice, a niektóre sekrety może lepiej nie wyciągać na światło dzienne?

Kryminały są jednym z mich ulubionych gatunków literackich, suspensowe zagadki od lat towarzyszą mi, bo nie ma jak dobra intryga w lekturze. Skonfrontowanie z sobą żywiołu naturalnego, niosącego zniszczenie oraz zbrodniczej natury ludzkiej, jaka także dewastuje życie, jest ciekawym zabiegiem, wprowadza do akcji książki dodatkowy wątek, wzmacniający atmosferę niepokoju. Spodziewana fala kulminacyjna odsłania nie tylko śmieci, zalegające na dnie do tej pory zapomniane, ale i zmiata to, co stanie na  drodze jeśli tylko nie będzie się uważnym i nie doceni się jej siły. Paweł Fleszar bardzo umiejętnie połączył nadchodzące naturalne zagrożenie z tym, jakie jest dziełem umysłu człowieka w zagadkowej powieści kryminalnej. W krótkim czasie oba zmieniają wiele, lecz to drugie dostrzega niewielu, a zainteresowanie okazuje tak naprawdę tylko jedna osoba. „Powódź” ma za tło spektakularną siłę, ale autor umie przykuć uwagę do tego, co ma miejsce w cieniu czyli zbrodni i prowadzonego śledztwa, jednak trzeba uważać by  nie dać się skusić by pójść na skróty w swych przypuszczeniach. W zalewie informacji liczą się szczegóły, jakie najczęściej zostają pomijane jako nieistotne lub nie brane pod uwagę z racji wydawałoby się bliskiej znajomości. Paweł Fleszar zgłębia relacje międzyludzkie, zachowanie w sytuacji kiedy stawia się czoło prawdzie, niewygodnej i trudnej do zaakceptowania oraz własnym wyborom. Na uwagę zasługuje główny bohater, wymykający się typowym wzorcom gatunku, krok po kroku odsłaniający prawdę, nie spektakularnie, ale po amatorsku, nadrabiając zaangażowaniem i przede wszystkim wnikliwością. „Powódź” to frapująca zagadka, ale również studium ludzkich charakterów oraz masek jakie człowiek przywdziewa.

 Za możliwość 
przeczytania książki
dziękuję Autorowi 

wtorek, 17 marca 2020

Przebaczenie i pożegnanie


 Przedpremierowo

„Bez pożegnania”
Agnieszka Lingas-Łoniewska

Wspomnienia bywają błogosławieństwem, ale i przekleństwem lub wręcz piętnem wypalającym w człowieku swój znak, pozostającym już na zawsze. Zamknąć za sobą drzwi do przeszłości nie zawsze jest możliwe, a otwarcie drzwi do przeszłości bywa ponad siły, pozostaje teraźniejszość pełna bólu i walki z samym sobą, ale czasem z promykiem nadziej na lepsze jutro …

Nowe miejsce, stare rany i pamięć o tym, co było, z takim bagażem porucznik Jacek Krall przeniósł się do Orzysza. Nikt oprócz niego nie wie z czym zmaga się w dzień i o czym śni w nocy. Niekiedy udaje mu się na chwilę odepchnąć widma, ale takie momenty są jedynie iluzją, tym boleśniejszą kiedy wraca świadomość. Wcale nie tak trudno maskować swoje prawdziwe uczucia, im dłużej to trwa tym trudniej zachować pozory. Weronika Szuwarska jest świetną terapeutką i wie ile kosztuje wywiedzenie na głos tego, co gnębi, a Krall nie jest tylko kolejnym pacjentem, chociaż każdy jest dla niej ważny, ten od samego początku jest szczególny. Oddzielić życie zawodowe od prywatnego nie jest łatwo, w tym przypadku oboje czują, że ich spotkanie jest czymś więcej niż przypadkiem i wykracza poza zwykłe relacje. Czy ich wybór jest właściwy? Ciężar wspomnień jest ogromny, radzenie sobie z nim jest walką o zachowanie siebie,  uczucia jakie pojawiają się mogą pomóc, ale wiążą się także z otwieraniem starych ran by w końcu mogły się zabliźnić. Jednak droga do szczęścia rzadko kiedy nie ma gwałtownych bądź niespodziewanych zakrętów. Piotr i Paulina Sadowscy wiedzą z czym trzeba się mierzyć kiedy wchodzi w grę miłość i jak można ją skomplikować. Tych czworo łączy dużo, a los jeszcze nie powiedział ostatniego słowa, tak samo jak i przeszłość. Życie jest bezcenne, wystarczy sekunda zawahania i może

„Bez pożegnania" wyciska emocje z czytelnika na każdym kroku, do bólu prawdziwa, nie pozwalająca na obojętność, wprost wymuszająca zadawanie sobie pytań czy w sytuacji głównych bohaterów dalibyśmy radę temu, co ich spotyka. Agnieszka Lingas-Łoniewska to, czego najczęściej się nie dostrzega czyli rany i blizny psychiczne. One tak naprawdę dla wielu nigdy nie będą zagojone, ale nim w ogóle ktokolwiek się zorientuje o ich istnieniu lub wielkości, czynią spustoszenia w życiu ofiar. Historia bohaterów tej książki ukazała jak mocny i kruchy jest jednocześnie człowiek, ile może przyjąć na swoje barki oraz jak długo umie utrzymywać fasadę, tak by nikt nie dowiedział się o tym, co zżera go od środka. Główne postacie są do siebie podobne, każda z nich nie chce pokazać otoczeniu swego bólu, wybierając samotną walkę o siebie, trudniejszą, bo bez tak potrzebnego wsparcia. Jedno z nich próbuje zagłuszyć swoje cierpienie chwilowym oderwaniem od bolesnej rzeczywistości, które jednak wcale nie jest wytchnieniem, a tylko pogłębia problemy. Jak długo uda mu się nie tyle balansować nad przepaścią ile nie spadać w jej głębię? Pisarka niezwykle dogłębnie przedstawiła stawianie czoła temu, co było i branie odpowiedzialności oraz jak to odbiera dzień po dniu kawałek przyszłości. Pokazuje również czytelnikom, że od przeszłości nie tak łatwo jest odciąć się, nawet kiedy wydawało się, że rozliczenia z nią są dawno zamkniętym rozdziałem. "Bez przebaczenia" zawiera ogrom emocji, ale bez "Bez pożegnania" ma w sobie ich jeszcze więcej, tutaj przeszłość i teraźniejszość łączą się w niesamowicie splątany węzeł wżynający się boleśnie w serca i umysły bohaterów. Na każdy promyk nadziei i szczęścia bohaterów przypada kilka ran i blizn, to, co za nimi jest przedsmakiem tego, co dopiero przed nimi. Dramatycznie, prawdziwie, nieprawdopodobna karuzela emocji - trudnych, raniących, pozostawiających piętna, ale i dających nadzieję na przysłowiowe światełko w tunelu, pełnym demonów z przeszłości. Agnieszka Lingas-Łoniewska zwraca uwagę czytających, iż tuż obok nas mają egzystują ludzie, którym świat usuwa się spod nóg, codziennie walczących z samym sobą i wspomnieniami, samotnych w tłumie, czasem nie umiejących poprosić o pomoc i jednocześnie wołający o nią bez wypowiedzenia jakiegokolwiek słowa. Niektórzy z nich tak jak główny bohater wykorzystują szansę, może już ostatnią by pozostać wśród żywych. Ale są także tacy, dający się ponieść nienawiści i tracący wszystko oraz pragnący pociągnąć w otchłań również innych. "Bez pożegnania" już na samym początku chwyta za serce i tak już pozostaje do samego końca. Nie upiększając rzeczywistości, autorka pisze o jej jasnych i mrocznych barwach, przedstawia ją taką jaka jest, a jakiej nie dostrzegamy zbyt często.  Bohaterowie są prawdziwi w każdej chwili, po mistrzowsku oddane są ich emocje, nie poprzestaje tylko na tym co w nich i ich życiu dobre, lecz sięga głębiej i dalej. Pokazani są realni ludzi postawieni w sytuacjach kiedy rozstrzyga się przyszłość i gdy walczą o nią, popełniając błędy, czasem raniąc bliskich i siebie. "Bez pożegnania" ma w sobie na każdej stronie ogromny ładunek emocjonalny, czytelnicy odczują jego rażenie od początku do samego końca. To nie jest tylko kontynuacja to coś więcej ... o wiele więcej.


Premiera:

25 marca 2020

 
 

 Za możliwość przeczytania 
książki dziękuję:
 
 
 

poniedziałek, 16 marca 2020

Morderczy kurort


„Najgorętsza plaża 
w Finlandii”
Anti Tuomainen

Czasem to, co wydaje się nieprawdopodobne na co dzień w pewnych sytuacjach okazuje się po prostu splotem okoliczności, dość nietypowych, ale przypadkowych. Jednak w pewnych sprawach trzeba podjąć kroki by wyjaśnić wszystkie znaki zapytania. Nie łatwe to zadanie, kiedy wszystko wydaje się na pierwszy rzut oka pasować do siebie, ale wiadomo, że i tak czegoś brakuje w tej układance, śmiertelnej na dodatek.

Morderstwo nie jest dobrym chwytem reklamowym dla ośrodka wypoczynkowego, ale takie rzeczy zdarzają się. W tym temacie miałaby coś do powiedzenia Olivia Koski, w końcu stała się głównym motywem rozmów, lecz ma co innego na głowie. Natomiast Jan Nyman chętnie usłyszałby jej wersję, bo to on ma wyjaśnić tę sprawę, z jego doświadczeniem nie powinno to sprawić mu problemu. Jak to bywa w takich sytuacjach dochodzenie nie ma w sobie nic z oczywistości, lecz za to wiele znaków zapytania pojawia się zamiast odpowiedzi. Nie przeszkadza to Nymanowi, który rozpoczyna swoją pracę niezwłocznie i bacznie obserwuje niecodzienny wczasowisko wraz z jego pracownikami i klientami, stanowiącymi bardzo niekonwencjonalną grupę. Ktoś został zamordowany, ktoś zabił, równanie wydaje się mieć tylko jedną niewiadomą, ale nie na darmo letnisko nosi dumną nazwę swego amerykańskiego odpowiednika, bo wiele kryje się za pastelowymi domkami i dużo tajemnic mają ludzie w ubraniach roboczych jak ze Słonecznego patrolu

Kiedy książka rozpoczyna się od cytatu z filmu z braci Marx i „Odysei” Homera, a na okładce jest różowy flaming to należy spodziewać się, iż lektura będzie co najmniej dość zaskakująca. Jak się bardzo szybko okazuje dokładnie tak jest, lecz to dopiero początek niespodzianek, gdyż „Najgorętsza plaża Finlandii” jest komedią kryminalną spod znaku barwy czarnej, chociaż w tle kolory jak z Palm Beach, a temperatura finlandzka. Ale wszystko po kolei czyli jest trup i kurort, natomiast wyjaśnienie co faktycznie zaszło należy do głównego bohatera, który już nie takie śledztwa prowadził. Jednak autor w wypoczynkowej miejscowości nie pozwala sobie na jakiekolwiek rozleniwienie w akcji, chociaż atmosfera może wydawać się nieco flegmatyczna, to jest to jedynie iluzja. Pod nią kryje się sieć intryg, jakich nie powstydziłoby się florydzkie Palm Beach, a ich temperatura jest o wiele wyższa niż ta panującą na plaży. Tam gdzie jest denat, jaki odszedł z tego padołu z zabójczych przyczyn tam i musi być sprawca tego czynu, droga do odkrycia jego tożsamości nie jest ani prosta, a tym bardziej szybka. Anti Tuomainen żongluje konwencjami i bawi się gatunkami, slapstickowy czarny humor i mordercza zagadka plus bohaterowie tworzą fabułę, w której nie ma co snuć przypuszczeń i z góry zakładać rozwoju wypadków. Zamiast tego lepiej jest zagłębić się w lekturę i kryminalne emocje, niezwykle barwne i przede wszystkim z niecodzienną dowcipnością.




            
                    Za możliwość przeczytania książki 


      dziękuję 

 
                                          wyd. Albatros