czwartek, 13 lutego 2020

Zapowiedź marcowa

Premiera:
8 marca


Nowa książka autorki Obietnicy i Dopóki nie zajdzie słońce
Noelle nie potrafi odnaleźć się w życiu.
Jej świat rozpadł się w dniu, w którym wszystko,
co kochała, zostało jej brutalnie odebrane.
Mimo że ma dopiero dwadzieścia pięć lat uważa,
że już przegrała.
Jedyne ukojenie znajduje w samookaleczaniu,
a i to już jej nie wystarcza.
Jednak kiedy myśli, że już nic nigdy nie będzie dobrze,
na jej drodze pojawia się on, Charlie.
Charlie dostrzega Noelle. Jako jedyny naprawdę ją widzi.
Może dlatego, że sam przeżył podobną historię do tej,
która dręczy ją.
A może dlatego, że Noelle ma w sobie coś, co bardzo go pociąga.
Dwoje życiowych rozbitków, dwie trudne przeszłości,
które być może połączą się w jedną przyszłość,
chyba że zło znowu da o sobie znać.
Wodospad może wszystko zmyć
i pozwolić zapomnieć o tym, co było.
Jednak nie można bez końca stać pod strumieniem wody.
Prawda?



Prolog

Najtrudniej jest zgubić siebie
Noelle
Wiecie, jak to jest, kiedy życie przestaje mieć jakiekolwiek znaczenie? Kiedy wszystko, absolutnie wszystko traci sens? Kiedy coś, co niegdyś wydawało ci się całym światem, teraz stanowi jedynie banalny frazes?
Właśnie w takim stanie obecnie się znajdowałam. Obezwładniająca, bolesna pustka rozrastała się we mnie z każdym dniem coraz bardziej i bardziej, aż dotarłam do granicy.
Nie mogłam oddychać.
Nie potrafiłam funkcjonować.
Nie chciałam żyć. 
Biegłam przed siebie. Nie wiedziałam, dokąd zmierzam. Nie miałam celu, po prostu gnałam, pragnąc uciec od bólu, żalu i strachu, które trawiły mnie kawałek po kawałku. Ta mieszanka była niczym gangrena zżerająca jeszcze niedawno zdrowe ciało.
Kierowane przez wiatr, lodowate igiełki deszczu wbijały się w moją rozgrzaną skórę, co przyjmowałam z przyjemnością. Potrzebowałam tego, by zamaskować płacz – od ponad ośmiu miesięcy nieodłączny element mojej egzystencji. Choć do niego przywykłam, przez krótką chwilę mogłam udawać, że to kapiące z nieba krople, a nie wypływające z oczu łzy rozpaczy znaczą moje policzki.
Delektowałam się tą chwilą złudnej normalności, starając ignorować wibrujący w kieszeni telefon. Ten nachalny dźwięk, który zaburzał mi myśli, w końcu stał się zapalnikiem wyzwalającym tłoczące się we mnie emocje.
Na zawsze zapamiętam moment eksplozji, który strącił mnie w przepaść szaleństwa.

środa, 12 lutego 2020

Dzisiejsza premiera

Dzisiejsza premiera:






Tego dnia świat Lotte Bøk, wykładowczyni historii teatru 
w Oslo, rozpadł się na kawałki. 
Jej autorytet, wiedza i tożsamość okazały się fikcją, 
a ona musiała zadać sobie pytanie: kim jestem?

Dwa tygodnie wcześniej student poprosił ją 
o udział w filmie zaliczeniowym na temat związków 
między życiem prywatnym a zawodowym pracowników Wyższej Szkoły Sztuk. 
Co takiego zobaczyła kamera, 
która towarzyszyła jej podczas zajęć na uczelni, 
spacerów po lesie, przygotowywania posiłków?

Przecież w życiu kobiety nie było nic kompromitującego. 
Miała pięćdziesiąt siedem lat, piękny dom, 
wspaniałą karierę naukową, kochającą córkę i wnuki. 
Lubiła swoje życie i pracę. 
Tymczasem udział w eksperymencie 
doprowadził ją do załamania. 
Skąd te wybuchy płaczu, 
trzaskanie drzwiami po wykładzie, niespokojny sen?
Czego boi się Lotte? 
Jaka bomba tyka pod płaszczykiem spokojnego, 
poukładanego życia szanowanej nauczycielki? 
Dlaczego niszowy film skończył się wielką awanturą?


wtorek, 11 lutego 2020

Na rozdrożu


 Przedpremierowo:

„Próba życia”
K.A.Figaro

Niektóre rozdziały życia trudno zamknąć i pozostawić za sobą, czasem po prostu drzwi do nich na zawsze będą już lekko uchylone. Jednak wbrew temu, co wydawało się na samym początku życie toczy się dalej, chociaż trudno w to uwierzyć. Koniec pewnego etapu może stać się początkiem, ale nim nadzieja dojdzie do głosu rany muszą się przynajmniej lekko zabliźnić.

Moment gdy wszystko wali się na głowę Łucja ma za sobą, przeżyła chwile, które już na zawsze będą w jej pamięci. Wspomnienia nie dają o sobie zapomnieć, lecz pomimo tego, co wciąż ją boli,  nawet rani, musi patrzeć w przyszłość. Jeszcze nie tak dawno jej życie było zupełnie inne, w samym jego środku był Dymitr i relacja jaka ich łączyła, jednocześnie raniąc i pokazując świat od strony fizycznego zaspokojenia, lecz i trudnych emocji. Teraz każde z nich stawia czoła temu, co przyniosły z sobą ostatnie miesiące, ale czy będą w stanie udźwignąć ciężar niełatwej prawdy? Zresztą czy ona zostanie dostrzeżona w pajęczynie utkanej z pragnień, problemów i uczuć, które są nieakceptowane i spychane w najdalszy zakątek umysłu? Nic nie dzieje się bez przyczyny, jednak czy tych dwoje wyciągnie wnioski z tego, co było i jest ich udziałem? Zwłaszcza jedno z nich zdaje się być ślepe oraz głuche na wydarzenia rozgrywające się wokoło, pogrążając się w tym, co najgorsze w naturze zagubionego człowieka, nie potrafiącego wyjść z matni stworzonej przez siebie samego. Łucja poznała smak uczuć, jakie zmieniło ją na zawsze, Dymitr otworzył przed nią drzwi do rzeczywistości, gdzie liczyły się tylko pragnienia, wciąż nienasycone i napędzane przez bolesne obsesje. Ale czy to nie stanie się murem oddzielającym ich od siebie?

Zagubienie, miotanie się w własnych emocjach i przede wszystkim dwoje ludzi, jest w punktem centralnym historii, w której nie ma łatwych odpowiedzi na pytania wypowiadane w samotności. „Próba życia” jest odpowiednim tytułem dla trzeciej części cyklu Rozchwiani autorstwa K.A. Figaro, znajduje swoje odzwierciedlenie w każdym z rozdziałów, odsłaniając niuanse relacji, przetaczającej się niczym huragan w bohaterach i nie tylko w nich. To nie jest prosta opowieść o dwojgu ludzi oraz uczuciach, ale emocjonalna karuzela, kręcąca się coraz gwałtowniej, z jakiej nie wysiada się ot tak, bez jakichkolwiek konsekwencji. To, co połączyło główne postacie nie jest przelotne i nieważne, sięga głęboko do ich umysłów i serc, staje się także powodem rewolucji w ich życiu. Autorka warstwa po warstwie odsłania związek, który miał nim nie być, w jakim  pozory i pragnienia stały się jego siłą napędową, prowadząc obie strony na skraj przepaści. Dwuosobowa narracja pozwala czytelnikowi poznać bohaterów, nie jest on oddzielony od nich, lecz staje się świadkiem historii, gdzie prawda posiada wiele twarzy i ma groźnego przeciwnika, wykorzystującego najsłabsze punkty by zatriumfować. „Próba życia” opowiada o ludziach, nieidealnych, egzystujących na krawędzi, nie zawsze uczących się na swych błędach, pełnych skrajnych emocji, czasem destrukcyjnych i prowadzących do piekła, ale i otrzymujących od losu szanse, chociaż nie do końca zauważane. To także portret osób będących na rozdrożu, jakie mogą stać się najgorszym wrogiem siebie samego.   Jak potoczy się ich historia, którą drogę wybiorą?


Premiera:
12 luty


Za możliwość 
przeczytania książki 
dziękuję:



poniedziałek, 10 lutego 2020

Lutowa premiera

PREMIERA
12 lutego



Zielone opowieści Anne-France Dautheville. Historia, botanika, językoznawstwo, entomologia, kultura, zoologia i religie odsłaniają tajemnice naszych ogrodów. Sekrety ogrodu to pasjonująca opowieść o świecie roślin, od małego ziółka poprzez owoce aż po drzewa, pełna anegdot, legend, zaskakujących faktów naukowych i praktycznych porad.
Sałata w kosmosie
Wielka premiera we wszechświecie! W grudniu 2016 roku astronauci przebywający na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej zjedli sałatę z sosem winegret, świeżą jak poranna rosa na ich odległej planecie. Zamrożonej sałaty nie dało się zabrać z Ziemi, bo jej listki są niezwykle delikatne. Zatem najzwyczajniej w świecie wzeszła z nasion już na pokładzie stacji, wśród komet, planet i zielonych ludzików, o których tyle się mówi, ale których nikt dotychczas nie widział. Odkładając jednak na bok zachwyty, zastanówmy się, ile kosztuje rakieta, ile stacja krążąca po orbicie, ile dzień pracy astronauty itd. Czy to aby nie najdroższa sałata w historii ludzkości? Sprawdzimy to sobie w Księdze rekordów Guinnessa, ale potem do roboty, bo ogródek czeka.
Kłuje i znajduje
Jeże są wielkimi przyjaciółmi kwiatów i warzyw. Bez litości rozprawiają się ze ślimakami, pomrowiami i wszelkim innym paskudztwem niszczącym nasze rabaty i grządki. Większość jeży urządza swoje kryjówki pod stertą drewna, pośród opadłych i suchych gałęzi albo w zakamarkach jakiejś szopy, gdzie nikt im nie będzie przeszkadzał. Niektóre wolą norki pod ziemią. Pewien jeż postanowił zamieszkać właśnie w takim lokum. Kopał i kopał, a gdy uznał, że dzieło jest skończone, wygodnie się u siebie umościł, w tej swojej norce ulokowanej w samym środku stanowiska archeologicznego z czasów rzymsko‑bizantyjskich w Horbat Siv w Izraelu. Inspektorzy tropiący złodziei starożytności byli zaskoczeni, gdy natrafili na kopczyk świeżo wykopanej ziemi. Przeszukali go i znaleźli tam...  ceramiczną lampę sprzed czternastu wieków. Najwidoczniej przypadła jeżowi do gustu.
Pobożna historia
Zeszłego lata słońce pieściło owoce w moim sadzie, pomagało im rosnąć i wypełniać się przepysznymi cukrami. Gdy obrywałam śliwki, które już mocno ciążyły gałęziom swojego drzewa, opowiedziało mi ono taką oto historię. Wszystko zaczęło się Anno Domini 1148, gdy krzyżowcy postanowili odbić Damaszek z rąk niewiernych. Oblegali mury miasta, próbowali się do niego wedrzeć... ale na darmo. Gdy rozgoryczeni wracali do siebie, w swoich jukach wieźli prawdziwy skarb – śliwki damasceńskie. Historia uczciła ich niepowodzenie idiomem do dziś używanym w języku francuskim: y aller pour des prunes, „wybrać się na śliwki”, czyli „robić coś nadaremnie”.
Dawno, dawno temu
Wśród warzyw w ogródku jest takie jedno, które mogłoby opowiedzieć wiele pięknych historii. Nazywa się por. Faraon Cheops na przykład obdarowywał porami najodważniejszych żołnierzy, a rzymski cesarz Neron uwielbiał je do tego stopnia, że nosił nawet przezwisko „zjadacz porów”. Ale przede wszystkim to pospolite dziś warzywo według legendy przyczyniło się do powstania pewnego narodu. Działo się to w tych strasznych czasach, gdy Saksoni próbowali podbić Walię. Z mieczami w garści Walijczycy walczyli do upadłego. Na polu bitwy wzbijały się jednak takie tumany kurzu, że nie można było odróżnić swojego od nieprzyjaciela. Rozwiązanie znalazł przyszły święty, a wówczas młody książę Dawid, który zobaczył w pobliżu dziko rosnące pory. Na jego rozkaz wszyscy walijscy wojowie zatknęli sobie do hełmu pory, dzięki czemu mogli rozpoznawać się nawzajem, skoncentrować siły i wygrać bitwę. Każdego roku 1 marca, w dzień świętego Dawida, Walia celebruje tamto zwycięstwo. Ponieważ tak wczesną wiosną nie ma jeszcze dzikich porów, zastępuje go żonkil. Dla turystów są to tylko zwykłe kwiatki. W oczach Walijczyków jednakże żonkile stanowią godną szacunku inkarnację zbawczego warzywa.
Zielone sanktuarium
Pewnego dnia, gdy Françoise i Christian Bougnoux siedzieli przy porannej kawie i słoiczku miodu, przyszedł im do głowy taki pomysł: A może byśmy zbudowali katedrę? To właściciele jednego z najbardziej szalonych i poetyckich ogrodów, jakie znam. Nazywa się on Le Point du Jour i znajduje w Verdelot, sto kilometrów na wschód od Paryża. Zaczęli od postawienia metalowej konstrukcji na ogromnych dębowych pniach pełniących rolę kolumn. Później posadzili buki, których gałęzie, prowadzone pionowo, stanowić miały ściany boczne. Wieżę katedry zrobili z gruszy drobnoowocowej, gdyż drzewo to osiąga nawet kilkadziesiąt metrów wysokości. Zamiast dachu płoży się glicynia. Witraże zatytułowane Pochodzenie rodziny zaprojektowała Laurence Weber. Ich fantastyczne barwy odcinają się na tle ciemnej zieleni liści. Na wielkim ołtarzu z kamienia stoi rzeźba Roberta Arnoux zatytułowana L’Envol (Odlot). Roślinna katedra została otwarta 29 czerwca 2017 roku. Do 2023 roku roślinność nada ostateczny kształt konstrukcji. Za sto lat będzie wciąż żywa, będzie oddychać tchnieniem ziemi, nieba, zmieniających się pór roku, opadających liści, rodzących się pąków i rozkwitających kwiatów. Śpiewy ptaków będą jej muzyką, a jej cisza zaświadczy o pięknie tego świata.
Wyspa skarbów
Archipelag Svalbard położony między biegunem północnym a Norwegią stał się jednym z najważniejszych miejsc na ziemi. Tam właśnie 26 lutego 2008 swoją misję rozpoczął Globalny Bank Nasion, w którym ma być przechowywany materiał siewny wszelkich roślin uprawnych. Ów sejf wydrążony jest w wiecznej zmarzlinie i schodzi na sto metrów w głąb lodu i skał. Długi zwężający się betonowy tunel prowadzi do przestrzeni magazynowych. W temperaturze minus 18 stopni Celsjusza przechowuje się tam ponad cztery i pół miliona nasion roślin uprawianych na całym świecie. Gdyby doszło do katastrofy o zasięgu globalnym, wyrosną z nich nowe uprawy, dzięki którymi ludzie będą mogli się wyżywić. Jest w tej pięknej opowieści jeden minus. Otóż 19 marca 2017 angielski dziennik „The Guardian” alarmował: „Arktyczna forteca strzegąca nasion z całego świata została zalana na skutek topnienia wiecznej zmarzliny”. To prawda, gleba częściowo rozmarzła i woda dostała się do przedsionka budowli. Tylko do przedsionka, na razie…


Fragmenty książki Sekrety ogrodu Anne-France Dautheville w przekładzie Andrzeja Stańczyka.

niedziela, 9 lutego 2020

Druga szansa

„Zaczekaj na miłość”
Ilona Gołębiewska

Kiedy staje się na rozstaje dróg, a każda, z rysujących się na horyzoncie jest jedną wielką niewiadomą, pojawia się ochota by uciec jak najdalej, ale dokąd? Czasem potrzeba chwili, dłuższej, nie krótszej i miejsca gdzie przemyśli się wybór życiowej trasy. Jednak dobre chęci to jedno, potrzebna jest odwaga by sięgnąć po marzenia i dążyć do ich urzeczywistnienia pomimo pojawiających się zakrętów na wybranej ścieżce.

Mieć świat u stóp, cieszyć się szczęściem i żyć dniem dzisiejszym nie jest ciężkim przewinieniem. Klara Horczyńska osiągnęła wiele i ma nadzieję, że jeszcze więcej przed nią, zwłaszcza w życiu osobistym. Może nadszedł czas na zmiany jakich nie miała w planach, lecz jak najbardziej radośnie oczekiwane. Kiedy w jednej chwili wszystko to, czego była pewna, wali się w gruzy wraca do Polski, gdzie wydaje się jej, że odetnie od bolesnych wspomnień i tego, co z sobą niosą. Jednak nie tak łatwo zapomnieć o niedawnych wydarzeniach, ale Aniela Horczyńska nie zamierza pozostawiać wnuczki samej, nie jest typową babunią, wie za to doskonale co znaczy zmaganie się z samym sobą. Dwór na Lipowym Wzgórzu to nie oaza spokoju, lecz miejsce gdzie Klara będzie otoczona życzliwością i przede wszystkim znajdzie czas by pomyśleć o sobie i swojej przyszłości. Nic nie przychodzi samo, czasem trzeba spojrzeć za siebie oraz przed siebie i wybrać cel oraz kierunek, a potem zabrać się do pracy, której dziewczyna nigdy się nie bała. Coś jeszcze w jej życiu wymaga uporządkowania, lecz czy poranione serce jest gotowe na otworzyć się na nowe uczucie? Nie tak dawno przecież poznała co oznacza strata i rozczarowanie bliskim człowiekiem.

Czytelniczy powrót na Lipowe Wzgórza był jak odwiedziny u przyjaciół, jakich dom przygarnia zbłąkane dusze, strudzonych wędrowców oraz wszystkich tych, którzy potrzebują chwili na zastanowienie się nad sobą i tym, co dalej. Ilona Gołębiewska po raz kolejny zauroczyła mnie niebanalną opowieścią, w jakiej śmiech, refleksje oraz zwyczajna-niezwyczajność przeplatały się. Życiowe lekcje bohaterów odzwierciedlone są  z detalami czyli radością, strachem o przyszłość, smutkiem i nadzieją, u źródeł, których są głębokie i prawdziwe emocje. Te ostatnie obecne są cały czas, podkreślając barwy niezwykle pięknych krajobrazów Podlasia oraz przede wszystkim stanowiąc oś wydarzeń, jakich uczestnikami są bohaterowie. „Zaczekaj na miłość” jest nie tylko opowieścią o kobietach i dla kobiet, lecz dla wszystkich pragnących zatopić się w historii pełnej zakrętów losu, nietuzinkowych postaci, a zwłaszcza uczuć, mających za sobą trudną przeszłość i teraźniejszość złożoną ze starych i nowych blizn. To również kolejna odsłona sagi ukazującej siłę ludzkich więzi, opartych na różnorodnym pokrewieństwie, nie zawsze wynikającym z rodzinnych zobowiązań oraz ile trzeba odwagi by zdobyć się na  danie sobie samemu drugiej szansy. Ilona Gołębiewska nie przyśpiesza sztucznie  akcji książki, toczy się ona w rytmie wyznaczanym przez rozgrywające się w sercu bohaterów emocje oraz podejmowane przez nich decyzje. W „Zaczekaj na miłość” jest czas na łzy, czas na odzyskiwanie wiary w siebie i wybór dalszej życiowej ścieżki oraz czas na szczęście. Postacie nie są idealne, nie żyją w świecie gdzie wszystko przychodzi łatwo i od razu, lecz uczą się dostrzegać się światełko w tunelu i podążać w jego kierunku, pomimo przeszkód.







Książkę przeczytałam dzięki 
uprzejmości
Wydawnictwu MUZA