czwartek, 7 kwietnia 2022

Przeszłość i przyszłość

„Zlecenie 999 #królowa_serc”

Justyna Nowak – Wysocka

 

Ile znaczy przyjaźń i czy jest nią w rzeczywistości? Może to jedynie iluzja, która zaczyna pękać gdy zderza się z rzeczywistością? Brutalną, wymagającą i przede wszystkim testującą ludzi, jacy uważają się za przyjaciół. Nie wszyscy wychodzą zwycięscy z tej próby, czasem pozory pozostają, lecz sami zainteresowani zdają sobie sprawę, że coś się skończyło, a to, co pozostało będzie już zawsze przypominało o poniesionej stracie.

 

Więzi, które narodziły się w trudnych okolicznościach są odporne na wiele zagrożeń. Przynajmniej tak się zdawało trójce mężczyzn, jacy na co dzień polegają na sobie, wspierają się i wiedzą ile dla siebie znaczą. Czy na pewno? Do tej pory Przemek, Daniel i Eduardo zawsze działali wspólnie, można powiedzieć, że jeden za wszystkich, wszyscy za jednego. Co mogłoby zagrozić takim więzom? Nic i nikt … Pojawienie się pięknej dziewczyny nie powinno niczego zmienić, nie była ona pierwszą i tym bardziej ostatnią, lecz tym razem emocje zdają się wymykać rozsądkowi. Każdy z nich jest zafascynowany nią, zaintrygowany, dotychczas żadna kobieta nie stanęła między nimi. Jak będzie teraz gdy pojawił się ktoś, komu trudno jest się oprzeć, kto stawia pod znakiem zapytania wszystko? Czy przyjaźń będzie silniejsza? Oni trzej i ona jedna …

 

Punkt wyjścia dla opowiadanej historii może być różnorodny, czasem o tym, co było wcześniej dowiadujemy się znając już późniejszy rozwój wydarzeń. Justyna Nowak – Wysocka umiejętnie wykorzystała retrospekcję i przedstawiła już znanych bohaterów od całkiem nowej strony. Często czytając książkę zastanawiamy się dlaczego tak, a nie inaczej, rozwija się akcja i co jest powodem, że postacie postępują w ten sposób, nie wybierając innej drogi. „ W „Zleceniu 999 #królowa_serc” cofamy się lub raczej jest przed nami odsłaniana przeszłość, pozostająca wcześniej w cieniu i skrywająca niejedną tajemnicę. Autorka połączyła to, co będzie i już zostało ukazane, z tym, co było i stanowiło źródło, lecz do tej pory jedynie można było się domyślać. Równocześnie jest to wprowadzenie, ale i odrębna opowieść, mająca swój motyw oraz wątki. Oba elementy ściśle są z sobą powiązane, ten pierwszy wskazuje kierunek, jednak te drugie pokazują drogę jaką przebywają bohaterowie, odkrywają kim są, byli i kim się stają. Justyna Nowak-Wysocka stawia na silne emocje, burzące wiele i tworzące całkiem nowe oblicze głównych postaci oraz fundamenty pod przyszłość. Nie brak również dramatycznych zwrotów akcji oraz zaskakujących tym, co z sobą niosą, nie pozwalają one zapomnieć o drugim planie, jaki wciąż przypomina o swoim istnieniu oraz znaczeniu.

 

Za możliwość
przeczytania książki dziękuję:
Autorce

 

poniedziałek, 4 kwietnia 2022

Prawda i tylko prawda?

Przedpremierowo:

„Naga prawda”

Ryszard Ćwirlej

 

Prawdę wcale nie tak trudno ukryć, rzadko kto się nią interesuje, zwłaszcza jeśli go nie dotyczy. Zresztą ten komu zależy by nie ujrzała światła dziennego dołoży wszelkich starań w tym względzie. Czasem jednak to nie wystarczy, przypadek sprawia, że ktoś zaczyna się baczniej przyglądać temu, co miało nie budzić wątpliwości i pozostawać w cieniu. Od tego już krok i wiele nabiera całkiem innego znaczenia …

 

Nikt nie spodziewał się, że w spokojnej okolicy, gdzie najczęściej można spotkać jedynie wędkarzy może dojść do odnalezienia zwłok. Na tym nie koniec, to dopiero początek, bo zostają znalezione kolejne ciała i zatopiony samochód. Podkomisarz Aneta Nowak wraz z kolegami rozpoczyna śledztwo, które od razu wzbudza wiele wątpliwości. Niezaprzeczalnie zespół dochodzeniowy ma do czynienia z brutalną zbrodnią, lecz pewne elementy nie pasują w tej sprawie. Szamotulscy stróże prawa rozpoczynają układać morderczą układankę. Przemek Drążkowski  nieoficjalnie prowadzi własne dochodzenie, poznański policjant poszukując młodej kelnerki zdobywa bardzo ciekawe tropy. Prowadzą go do … Szamotuł, splot okoliczności? Może i tak, lecz rzadko kiedy zdarzająca się w takim miejscu. W tym samym czasie jeden z miejskich urzędników próbuje wydostać się z pułapki, jaką ktoś więcej niż sprytnie na niego zastawił. Jeżeli mu się nie powiedzie straci wszystko, oczywiście nie jest niewinny, ale czy aż tak winny jak mu się to mówi? Jaki związek i on ma z pracą Anety Nowak i prywatnymi poszukiwaniami Drążkowskiego? Znowu wydaje się, że każdy z tych tematów jest całkowicie odrębny, jednak pozory i zręczne kłamstwa niejeden ślad mogą zatrzeć. Tyle, że tym razem sprawdzają poszlaki bardzo dobrzy obserwatorzy i nie tak łatwo ich wywieść w pole. Jaki będzie wynik tych trzech niewiadomych i co za tym stoi?

 

Znacie to uczucie, kiedy w zapowiedziach zobaczycie tytuł i już wiecie, że przed wami fascynująca lektura? Zwłaszcza, że każda, wcześniejsza, książka tego, konkretnego, twórcy wciąż jest w waszej głowie i po prostu odliczacie czas gdy najnowsza trafi do waszych rąk. Tak właśnie jest z powieściami Ryszarda Ćwirleja, a „Naga prawda” doskonale wpisuje się w ten kanon. Dlaczego? Odpowiedzi jest wiele, lecz pierwsza jaka mi się nasuwa to zagadka, wielowarstwowa, niejednoznaczna, pełna tajemnic oraz przede wszystkim od samego początku angażująca czytelnika w tropienie nitek łączących pozornie nic mało znaczące detale. Można by powiedzieć od nitki do kłębka, lecz w przypadku kryminałów tego pisarza jest ich więcej niż jedna i wszystkie prowadzą nas zabójczo krętymi ścieżkami w labiryncie zbudowanym w ludzkich umysłach. Pod przykrywką zwyczajnych zdarzeń kryje się suspens, łudzący jedynie swoją prostotą, ale gdy już raz da o sobie znać kładzie się cieniem na wszystkim wokoło. Ryszard Ćwirlej mistrzowsko rozwija prawdziwą pajęczynę złożoną z śledczych i przestępczych działań. Krok za krokiem zagłębiamy się w znajomą rzeczywistość, okazującą się mieć całkowicie inne oblicze niż się większości zdaje. Zręczne oszustwo dla wielu jest realniejsze od faktów, te zazwyczaj obnażają człowieka i pokazują go takim jest, lecz nie chce być by tak go widziano.  „Naga prawda” jest kryminalną historią w jakiej jest wszystko to, co sprawia, że gatunek wciąż ma coraz większe grono fanów czyli rzeczywiste śledztwo, opierające się intuicji, doświadczeniu i dostrzeganiu tego, co zostało przeoczone przez przestępców, morderczo wprost intrygujący splot zdarzeń oraz oczywiście przyciągających uwagę bohaterów, pierwszo i drugoplanowych.

 

Premiera:

06.04.2022

 

Za możliwość
przeczytania książki dziękuję:

 



 

sobota, 2 kwietnia 2022

Nowa szansa

 Nowość

„Złamane pragnienia”

Cora Reilly

 

Podobieństwa i przeciwieństwa, jedni mówią, że te pierwsze są dobrą podstawą uczucia, inni, iż właśnie to drugie. A jeśli w dwojgu ludzi skupia się jedno i drugie? Czy będą w stanie zaakceptować to, co ich różni i nie znudzić się tym, co podobne?

 

Znalezienie swego miejsca w świecie dla wielu nie jest łatwe, a jeśli jest się członkiem takiej, a nie innej rodziny oznacza to zazwyczaj jedno. Adamo zbyt dużo widział i może jeszcze więcej odczuł, zresztą nie on jeden, zawsze mógł liczyć na swoich bliskich. Tyle, że czasami człowiek musi sam odnaleźć tę część siebie, jakiej braku odczuwa. Kim tak naprawdę jest mężczyzna, którego widzi Dinara? Co innego plotki i suche informacje, a kompletnie czym innym jest wejście na jego teren i poznanie go. Adamo również jest ciekawy dziewczyny, obok jakiej nie da się przejść obojętnie. Tych dwoje zdaje się przyciągać nawzajem, lecz co faktycznie kryje się za ich spotkaniem? Ona na pewno musi być odważna albo raczej pełna brawury jeśli zrobiła coś takiego. On chce ją poznać, ją, nie wizerunek, stworzony przez nią, wydaje mu się aż zanadto znajoma lub raczej to, co ją napędza. Co wyniknie z tej znajomości? Każde z nich do tej pory próbowało kroczyć swoją ścieżką w ramach świata w jakim urodzili się i który nie pozwala uciec z niego.

 

Dwoje bohaterów jednocześnie podobnych do siebie i różnych, z demonami przeszłości, które tylko czekają na to by pokazać jak niszczycielską siłą są. Cora Reilly niejednokrotnie pokazała już bohaterów z bliznami, po przejściach i z przeszłością. Seria o braciach Falcone zawiera każdy z tych elementów i dużo więcej, gdyż każdy z nich to jednocześnie osobna historia oraz część dziejów jednej rodziny, nieszablonowej i pełnej indywidualności. Nadszedł moment by opowiedzieć o najmłodszym z braci, z jednej strony wydaje się to być zadanie, w końcu czytelnicy mieli okazję poznać go doskonale przy okazji kolejnych historii o jego bliskich, tyle, że to co jest zaletą ma także trudniejsza stronę – postać wydaje się już aż za dobrze  znana. Co więc pozostaje? Dopowiedzieć jedynie zakończenie? Nie byłoby to w stylu pisarki, umiejętnie rozwinęła to, co już zdradziła na temat swojego bohatera i pokazała kim się stał. Oczywiście na tym nie poprzestała, jak zawsze sięgnęła głębiej i dalej, odsłaniając mężczyznę, nie tylko brata i członka organizacji, walczącego o siebie, swoją tożsamość i przede wszystkim przyszłość. Z wsparciem bliskich, lecz i całkowicie samodzielnie, podejmującego swoje wybory, naznaczonego tym, co już za nim. Jeszcze jedna postać zwraca uwagę – główna bohaterka, jej sylwetka jak zawsze nie pozostaje w cieniu i ma duży wpływ na to kształtowanie fabuły. Ma swoje tajemnice i cel, doskonale wiedzącą kim jest i co się stanie kiedy zrobi zły krok. „Złamane pragnienia” mają klimat wcześniejszych części, ale też i swój indywidualny charakter, wynikający z tego kto odgrywa pierwszoplanowe role.

piątek, 1 kwietnia 2022

Czym jest przyjaźń?

Nowość:

„Talerz pełen składników”

Natalia Nowak-Lewandowska

 

Przyjaźń ma wiele twarzy i niezwykłą siłę, każda, obojętnie kogo z sobą połączyła, ale kobieca niesie z sobą niezwykły dar. Jaki? Siostrzaną wspólnotę, patchworkową, wspierającą w trudniejszych momentach i świętującą gdy nadejdzie sukces, nieważne czy mały czy duży.

Czasem powstaje ona przypadkowo, z potrzeby chwili, na tu i teraz, a potem trwa bez względu na wszystko. Po prostu lub wprost przeciwnie, bo tak podpowiada intuicja, serce bądź głowa.

 

Życie nie zawsze jest kolorowe i nie przynosi same szczęśliwe dnie, ktoś powie tak już bywa, w końcu realny świat to nie bajka. Jednak czasami umie dopiec, bez okazji albo wprost przeciwnie, co jeszcze bardziej boli. Julitę, Dorotę i Iwonę nie łączy nic, prawie nic, przynajmniej na początku, poza jednym „czymś” i właśnie to jest źródłem ich spotkania oraz co ważniejsze nawiązania nic przyjaźni. Nieoczywistej, pojawiającej się znikąd, kiedy w najmniej tego się spodziewają i nie oczekują. Singielka, mężatka i rozwódka, trójkąt daleki od ideału, chociaż gdyby spojrzeć z boku … No właśnie każdy dostrzega coś innego, zazdrości czegoś, co wcale nie musi być rzeczywiste lub zostało osiągnięte wysiłkiem, jakiego się zauważa. Ale właśnie przyjaźń daje lub pozwoli brać wsparcie, właśnie teraz gdy jest potrzebne oraz siłę, motywację, by być taką, jaką się chce. Julita, Iwona, Dorota, mają za sobą przeszłość, lecz tu i teraz również siebie, a co z przyszłością? Właśnie złapały szansę na taką, której pragną, marzą lub po prostu w jakiej będą czuć się dobrze z sobą, cała reszta dopiero przed nimi.

 

Niekiedy to kwestia szczęścia albo bycia w odpowiednim miejscu i czasie, nawet jeśli uważamy inaczej. O czym mówię? O przyjaźni, wydającej się czasem czymś oczywistym, ale rzadko kiedy taką będącą. Natalia Nowak-Lewandowska po mistrzowsku pokazała ją w swojej książce, nie za pomocą wzniosłych słów, monumentalnych opisów, lecz w takiej postaci jak znamy ją z codzienności. Czasem wystarczy po prostu właściwa perspektywa i skierowanie wzroku czytelników tam gdzie jest to, co najważniejsze, ale niezauważalne, bo uważane za coś oczywistego, nad czym się nie ma zastanawiać. „Talerz pełen składników” nie jest książką jakich wiele, lecz właśnie tą, której warto poświęcić swój czas, nie dla samej rozrywki, lecz by go spędzić z historią, która jeszcze długo będzie się echem w nas odbijać. Trzy główne bohaterki nie są cukierkowo słodkie, próbują wyłamać się ze schematów, w które weszły same, chcąco lub nie i co doskonale znamy z codzienności, nie w bohaterskim zrywie, ale by zawalczyć o siebie. Nie są hollywoodzkimi superwomen, ale znanymi z autopsji bądź naszego otoczenia, daleko nie trzeba szukać, zdarza im się potknąć, poczuć zniechęcenie, złość i gniew. Jednak również uczą się doceniać siebie, dawać pierwszeństwo sobie lub zwyczajnie stawiać własne potrzeby na równi z bliskimi. Natalia Nowak – Lewandowska wyłowiła  wszystko to, co gdzieś ginie w codziennej bieganinie, a czego warto się nauczyć, czasem przypomnieć lub zwyczajnie docenić.

 




 Za możliwość przeczytania książki
dziękuję Wydawnictwu Lucky