poniedziałek, 25 października 2021

Zwodnicza Pełnia


Przedpremierowo:

„Milcząc jak grób”

Małgorzata Rogala

 

Milczenie nie zawsze jest złotem, bywa ciszą przed burzą. To, co widoczne jest zwodnicze, zbyt często na pokaz, stanowi iluzję zręcznie ukrywającą prawdę. Jak przedrzeć się przez tę sieć niedopowiedzeń, odwracania głowy, zaklinania rzeczywistości? Kto odważy się zerwać z obojętnością i strachem?

 

Nowy rozdział w życiu, nowy adres, zmiana, która z założenia ma pomóc zapomnieć o tym, co było, nawet jeśli to trudne, oraz pozwolić na budowanie przyszłości bez bagażu przeszłości. Teoria ta w przypadku Moniki Gniewosz nie sprawdza się tak jak sobie by pani podkomisarz życzyła. Miasteczko Pełnia jednak może w tym pomóc, z daleka od stolicy i punktów, budzących bolesne wspomnienia, zostaje wprowadzana w życie. Cicha i senna okolica jest miejscem jakie dla policjantki i jej córki powinno być azylem, lecz jak się okazuje pozory mogą mylić. Mała przestępczość i znająca się lokalna społeczności okazują się trochę iluzoryczne. Kto mógł napaść na jednego z mieszkańców? To pytanie wcale nie jest pierwszym  i ostatnim, bo jak się okazuje to nie jedyna zagadka z jaką powinna zmierzyć się Monika. Nie tak dawno temu zaginęła gospodyni popularnego pensjonatu. Jak na taką miejscowość to już dużo, a Gniewosz intryguje ta sprawa, pozostająca nierozwiązana i budząca wciąż dużo emocji. Śledztwa odsłaniają inną stronę Pełni, w jakiej tajemnice odgrywają rolę główną. Czy nowa mieszkanka powinna aż tak interesować się tematami, jakie miejscowi wolą rozwiązywać innymi metodami? Może lepiej by było odwrócić głowę, zgodzić się z większością, ale pani podkomisarz zmieniła się i nie zamierza przymykać oczu na to, co dzieje się wokół niej. Sama wie aż za dobrze, ze jeśli raz zgodzi się na zło, to ono będzie powracało i raniło tych, którzy na to pozwalają oraz nieświadomych jego istnienia. Mroczne oblicze Pełni da o sobie znać, tak samo jak i duch topielicy, jaki jest widywany, bo prawda ma niejedno źródło i niekiedy trzeba ją szukać tam, gdzie inni jej nie dostrzegają.

 

Na każdą książkę Małgorzaty Rogali czekam niecierpliwie już pod koniec lektury najnowszej. Historie wychodzące spod jej pióra są z kategorii tych, których nie zapomina się i wraca wielokrotnie. „Milcząc jak grób” potwierdza talent pisarki lub raczej powinnam napisać w liczbie mnogiej talenty. Oprócz niewątpliwie bestsellerowych pomysłów powieściowych nie da się ukryć również, że ma niebywałą zdolność przykuwania uwagi czytelnika, zaskakiwania go za każdym razem i przekazywania trudnych problemów od ludzkiej strony. To wszystko w ramach gatunku wymagającego od autora stworzenia zagadki i umiejętnego odsłaniania ich tak, by nie zdradzić za dużo, stawiania pytań, skłaniania do zastanowienia i poszukiwania odpowiedzi oraz podsycania zainteresowania. Każdy z tych elementów jest umiejętnie wykorzystany w najnowszej powieści, ale na tym nie koniec, to dopiero początek naprawdę intrygującej historii, w której nic nie jest takie jakie się wydaje. Pisarka oddała słowami krajobraz małego miasteczka, oddalonego od wielkich miast, rządzącego się swoimi prawami, gdzie każdy zna każdego i nic nie powinno się dać ukryć. Od samego początku czuć nieokreślony niepokój, gdzieś kryjący się pomiędzy drzewami, snujący się w mgle od pobliskiego jeziora. Bardzo szybko przychodzi na myśl klimat gotyckiej opowieści, lecz byłoby to zbytnie uproszczenie, a Małgorzata Rogala nigdy nie stosuje półśrodków, kalk, kopiowania jeden do jednego. Serwuje za to intrygującą zagadkę na pierwszym planie oraz twórczo rozwija wątki drugiego planu, stanowiące zaczątek dla kontynuacji serii. Nie ma niczego oczywistego w „Milcząc jak grób”, za to duża liczba tropów, przypuszczeń i celnych obserwacji ludzkich zachowań i motywów, a także zaskakujących zwrotów akcji. Nie mogło również zabraknąć tych składników, do jakich już zdążyła nas autorka przyzwyczaić i na które czekamy z niecierpliwością czyli sztuki i społecznie istotnych tematów. Jedno i drugie znalazło swoje miejsce w misternie utkanej kryminalnej łamigłówce, dostarczającej wiele materiału do czytelniczego śledztwa. Na tym nie koniec, to dopiero początek czegoś co zaskoczy nas jeszcze nie raz i miejmy nadzieję, że jak najszybciej.

 Premiera:

 27.10.2021

 

Za możliwość przeczytania książki

 dziękuję

 

 

czwartek, 21 października 2021

Zbrodnia i kara

„Mordercza rozgrywka”

Ryszard Ćwirlej

 

Trzeba wiedzieć z kim podejmuję się grę, niedocenienie przeciwnika może dużo kosztować. Tam gdzie stawka jest wysoka ryzyko jest równie duże, ale niektórzy zdają się o tym nie pamiętać. O jednym trzeba pamiętać, nie każda rozgrywka kończy się gdy gracze mówią pas, czasem trwa ona o wiele dłużej, zwłaszcza jeśli ktoś ma w tym interes.

 

Nie takiego finału pokera spodziewał się Ryszard Grubiński, ale co się stało to już zmienić się da. No chyba, że się podpadło komuś takiemu jak Rychu, pewnych spraw po prostu nie puszcza się płazem. Kapusiem nie jest w żadnym razie, takie „przypadki” załatwia sam, oczywiście z odpowiednim wsparciem. Teoś Olkiewicz również nie lubi nierozwiązanych zagadek, a kiedy jest trup stosuje proste działania, równie skuteczne, bo przecież intuicja liczy się w fachu milicyjnym. Jaką rolę przyjdzie odegrać kapitanowi Brodziakowi? Jak mało kto dostrzega to, co innym umyka i potrafi zdobywać odpowiednie informacje, jego źródła zawsze posiadają odpowiednią wiedzę. Starzy znajomi są zajęci swoimi sprawami, lecz coś zbliża nieoficjalne śledztwo z tym jak najbardziej urzędowym. Morderstwo, napad i jeszcze zaginięcie studentki, nic wspólnego nie mają, ale stare wygi nie dadzą sobie zamydlić oczu, docierają tam gdzie nikt nie spodziewa się. Ich odkrycie odsłania zakulisowe działania służb, w jakich nikt nie wziął pod uwagę, iż Gruby Rychu, Brodziak i Teoś zasady lubią naginać i nigdy nie stosują półśrodków, a śledczą pracę zawsze kończą sukcesem.

 

Zdanie „jakie to było dobre” wcale nie jest przereklamowane, wprost przeciwnie, a jeśli już chodzi o książki to pasuje jak ulał. Nowa porcja dochodzeniowych perypetii poznańskich milicjantów podpada pod to hasło każdą stroną. W „Morderczej rozgrywce” jest wszystko to, co powoduje, że jeszcze przed zakończeniem lektury już pojawia się apetyt na kolejną książkę. Ryszard Ćwirlej po prostu wie doskonale jak wcisnąć czytelnika w fotel albo i inne miejsce gdzie czytamy i tak już pozostaje do samego końca. Zanim on nastąpi przypominamy sobie co znaczy sprawiedliwość, nie ta wydumana czy też pochodząca z paragrafów, ale taka ludzka, podszyta po prostu zwykłą przyzwoitością. Jednak w żadnym razie nie jest to ani prosta historia, a tym bardziej ugrzeczniona, jest w niej ten sam klimat co w wcześniejszych częściach. Pisarz wie doskonale jak przyciągnąć uwagę i nie pozwolić ani na chwilę by spadła, wprost przeciwnie. Zadbali o to już bohaterowie, jak zawsze z charakterem, postępujący zgodnie ze swoim kodeksem, niekoniecznie zbieżnym z tym oficjalnym, ale za to więcej niż skutecznie. „Mordercza rozgrywka” to przede wszystkim doskonałe zagadki kryminalne oraz wątki je tworzące, z detalami tworzone, tak, by całość można było dopiero dostrzec w odpowiednim momencie, nie za wcześnie i nie za późno. Można śmiało powiedzieć, że to prawdziwy wielki finał, domykający wszystko, nie pozostawiający niczego bez odpowiedzi. Zbrodnia, śledztwo, kara, może i taki schemat wydaje się prosty, ale za nim kryją się postacie, dopracowane w każdym szczególe, bez względu czy są pierwszo czy drugoplanowe. Do tego oczywiście tło, oddane drobiazgowo, ale nie przytłaczające, lecz współtworzące poszczególne sceny, tworzące prawdziwie kryminalny majstersztyk.

 

Za możliwość przeczytania

 książki 

dziękuję:

 

 

środa, 20 października 2021

Premiery

Dzisiejszy dzień obfituje w ciekawe premiery. Dla każdego coś interesującego czyli tajemnice, uczucia, zbrodnie oraz intrygujący bohaterowie. Jesienne lektury gwarantują wiele wrażeń :)

 

PREMIERY:

 

 

Joanna Grabowska jest kuratorem sądowym, ma męża i troje dzieci. Dzieci są cudowne, mąż – jakby trochę mniej. Zaniedbywana i traktowana z coraz większą obojętnością, Joanna zwraca uwagę na kolegę z pracy. Równocześnie odkrywa, że mąż ma romans. Jakby tego było mało, w okolicy dochodzi do serii zagadkowych zabójstw, a Joanna stopniowo nabiera pewności, że ktoś śledzi każdy jej krok. Rozwodzi się z mężem, z radością i nadzieją rzuca się w ramiona nowego mężczyzny, ale dopiero wtedy jej życie naprawdę zaczyna się komplikować…  

 

 

Luty 1987 roku. Studentka wysiadła z pociągu na stacji Poznań Garbary. Miała dojść do oddalonego o kilometr akademika. Nigdy tam nie trafiła. Dziewczyna zniknęła bez śladu.
Czerwiec tego roku. W Poznaniu rozpoczynają się Międzynarodowe Targi. Do miasta przyjeżdżają goście z całego świata. W hotelu Polonez podczas dancingu na oczach bawiących się ludzi zostaje zastrzelona młoda kobieta. Nikt nie widział sprawcy, ale na szczęście na sali był zupełnie przypadkowo porucznik Teofil Olkiewicz. Niezwłocznie rozpoczyna śledztwo i niemal natychmiast znajduje podejrzanego.
W tym samym czasie boss poznańskiego cinkciarskiego światka Ryszard Grubiński zasiada do pokera z kilkoma bogatymi znajomymi. Gdy dochodzi do ostatecznej rozgrywki a na stole piętrzy się sterta banknotów, do pokoju wpadają zamaskowani, uzbrojeni ludzie i rabują pieniądze. Nie wiedzą jeszcze z kim zadarli, bo Gruby Rychu zawsze wyrównuje swoje rachunki. W wyjaśnieniu sprawy pomogą mu miejscowi przestępcy a także stary kolega z podwórka, milicjant kapitan Mirosław Brodziak.
To jemu także przypadnie w udziale nadzór nad śledztwem, które rozpoczął w hotelu Polonez Teoś Olkiewicz. Wkrótce okaże się, że w każdej z tych spraw pojawiają się nici wzajemnych powiązań a pajęczą sieć tajnych działań i intryg splata w całość Służba Bezpieczeństwa. Czy poznańskim milicjantom uda się ją rozplątać? Dokąd zaprowadzi prywatne śledztwo Rycha Grubińskiego? Co się stało z zaginioną studentką?
By znaleźć odpowiedzi na te pytania trzeba wziąć udział w „Morderczej rozgrywce”.  


Wydaje się, że życie Hailey w końcu zaczęło się układać i na stałe zagościło w nim to, o czym dziewczyna marzyła – spokój. Kobieta ma własne mieszkanie oraz pracę, w której szybko odnosi sukcesy. Wszystko zdaje się więc iść w dobrym kierunku.

Rana w jej sercu już prawie się zagoiła i Hailey wymazała z pamięci mężczyznę, który niemal ją zniszczył. A może to tylko złudzenie?

Z pewnością nie sądziła, że tak prędko ponownie pojawi się w Filadelfii – mieście, w którym zostawiła swoje serce i dumę. W mieście, w którym zostawiła jego.

Widok innej kobiety u jego boku będzie pierwszym sprawdzianem, jakiemu Hailey zostanie poddana. Czy naprawdę zdołała zapomnieć o Victorze Sharmanie? I czy on zapomniał o niej? 

 

Ethan Blackmore zajmuje wysokie stanowisko w mafijnej hierarchii, ale doskonale zdaje sobie sprawę, że droga na sam szczyt jest przed nim zamknięta. Dlatego postanawia za plecami szefa zrobić interes, który zagwarantuje mu ogromne wpływy, a co za tym idzie – wolność i bezkarność.

Kiedy FBI zaczyna węszyć wokół Blackmore’a, mężczyzna dogaduje się z Judith Knight, tancerką z nocnego klubu Orion. To, co miało być tylko układem za pieniądze, szybko zmienia się w uczucie, a początkowa niechęć przeistacza się w namiętność, która doprowadza do katastrofy...
 

 

 

wtorek, 19 października 2021

Z piekła do nieba?

Przedpremierowo:
 
„Angel”    

Julia Brylewska

 

Kiedy serce podpowiada jedno, a rozsądek drugie, nie tak łatwo podjąć decyzję jaką drogą podążyć. Kiedy oba zgadzają się wybór wydaje się łatwiejszy, lecz tylko do chwili gdy zaczynają pojawiać się wątpliwości, a jeśli myliliśmy się? Może zrobić krok w tył i po prostu zaryzykować? Kto powiedział, że przyznanie się do błędu będzie miało gorzki smak?

 

Podobno czas i odległość są dobrym lekarstwem na sercowe rozterki lub nawet na złamane serce. Hailey Warren odzyskała spokój, część swoich marzeń i żyje tak jak nie tak dawno tego pragnęła. Boston jest daleko od Filadelfii, co gwarantuje jej, że nie spotka przypadkowo Victora Sharmana, chociaż wyrzuciła go już z pamięci. Czy to prawda? Będzie mogła się o tym przekonać szybciej niż myśli. On wydaje się być taki sam jak wcześniej, tyle, że już o niej zapomniał, natomiast ona … No cóż nie tak łatwo jest stanąć z nim twarzą w twarz i nie myśleć o tym, wszystkim co pomiędzy nimi się wydarzyło. Sharman wydaje się tę grę wygrywać, chociaż może to jedynie pozory? Do perfekcji opanował samokontrolę i ukrywanie się za maską nieczułości i zagrzebywanie się w pracy. Czy to wystarczy? Obydwoje przecież dokonali wyboru, słusznego i odpowiedniego. Dlaczego więc tak trudno oglądać tę drugą osobę z kimś innym? Wszystko zostało już powiedziane? Nic nie łączy Hailey i Victora, poza jednym, do czego oboje nie chcą się przyznać, nawet przed sobą. Co zrobią z szansą, jaką wydaje się podsuwać los? Bywa on niezwykle kapryśny, raz daje, raz odbiera, jak zachowa się w ich przypadku?

 

Wiele książek pozostawia po sobie niedosyt i uczucie, że już, teraz, zaraz powinna pojawić się kontynuacja. U mnie pojawiło się ono między innymi po przeczytaniu pierwszej części trylogii Inferno, która kończyła się w momencie gdy chciałam wiedzieć jak dalej potoczą się losy nie za kilka tygodni lub miesięcy, ale właśnie już. Sięgając po „Angel” oczekiwania były ogromne, bo nie mogły być mniejsze po takim finale, jaki w wielkim stylu kończył pierwszy tom, dostarczając wiele, nieoczywistych, emocji, pozostając w pamięci. Nie było słynnego „tylko jeden rozdział”, z góry wiedziałam, że odłożę książkę dopiero gdy przeczytam epilog. Dalsze losy bohaterów okazały się równie ciekawie, a nawet bardziej, bo już ich znałam lub raczej tak mi się wydawało. Autorka pozostawiła sobie kilka furtek, wybrała tę, wydającą się tylko i wyłącznie na pierwszy rzut oka najprostszą. Jak zawsze diabeł tkwi w szczegółach, te budują kontynuację w jakiej nie brak wcześniejszego klimatu noir, wiszącego nad postaciami niepokoju oraz po prostu nieoczywistej historii, w jakiej nie brak emocji, ale nie wykrzyczanych, lecz buzujących tuż pod powierzchnią.  Intensywność każdego z tych elementów da się odczuć prawie na każdej stronie, co sprawia, że do samego końca nie jesteśmy pewni jak potoczy się fabuła, zwłaszcza, że bohaterowie nie dokonują prostych wyborów. Julia Brylewska podtrzymuje bezustannie w czytających tę niepewność, dodając znaków zapytania, pozostawiając niedomówienia i podsycając zaintrygowanie, a epilog jest majstersztykiem pod tym względem. Po dwóch części trylogii poprzeczka została postawiona niezwykle wysoko, które nasze przypuszczenie okaże się właściwe? Czym zaskoczy nas jeszcze pisarka? Jaki wybierze  scenariusz na finał? Na pewno jeszcze mocniej podkręci nasze emocje!

 

Premiera:

20.10.2021

 

Za możliwość
przeczytania książki dziękuję:

 

 

 

poniedziałek, 18 października 2021

Koniec i początek

Przedpremierowo:

„Zakręt”

Sandra Cicha

 

Spokój bywa zdradliwy, usypia czujność i jest nudny. Niby jest wszystko takie jak powinno, trudno szukać problemów tam gdzie ich nie ma, ale cieszyć się też nie do końca można. Coś uwiera, jakiś głos podpowiada, że w sumie to nie do końca jest tak jak się wydaje. Rys nie ma, tyle, że blask jakoś zbladł, lecz przecież to nic nadzwyczajnego. Kiedy nadchodzi nagły zwrot zdziwienie wydaje się jak najbardziej na miejscu, chociaż czy na pewno?

 

Praca kuratora daje satysfakcję, zawodową i tę czysto ludzką, Joannie Grabowskiej. Pracuje w gronie dobrze sobie znanym, a sytuacja w domu jest też więcej niż zadowalająca. Na pierwszy rzut oka wszystko nic nie powinno ją niepokoić. Jednak przecież nigdy nie jest aż tak idealnie i ona zdaje sobie z tego sprawę, bo nie warto martwić się tym, że jest dobrze. Oczywiście co nieco mogłoby być lepsze, lecz pewnie to przejściowe, lekkie, zawirowania. Tyle, że pod tą spokojną egzystencję kryje się kilka rzeczy jakie burzą równowagę, jak się okazuje dość iluzoryczną. Zdradzający mąż to pierwszy powód do zmian w życiu Joanny, nowy kolega w pracy również nie pomaga odzyskaniu kontroli nad tym, co dzieje wokół niej. Pozostaje coś jeszcze – wrażenie, że jest śledzona, obserwowana, ale nic na to nie wskazuje poza subiektywnym odczuciem. Ostatnio dość dużo przeszła, więc nie powinna dziwić się swojej podejrzliwości. Obowiązki kuratorskie również mogą być powodem jej obaw. No i pozostaje jeszcze kwestia niewyjaśnionych zabójstw raczej nie zdarzająca się w okolicach gdzie mieszka. Splot okoliczności? Wszystko na to wskazuje, lecz coś nie pozwala zapomnieć Joannie o tym, zwłaszcza, iż wokół niej wcale nie tak mało dzieje się. Ma brać na poważnie wydarzenia ze swego otoczenia? Zaufać ponownie komuś, pomimo niedawnej zdrady i zapomnieć o uczuciu zagrożenia? Co jeśli myli się?

 

Lubicie składankę gatunkową w książce? Trochę jednego rodzaju, ciut drugiego i jeszcze co nieco z kolejnego. Jak dla mnie to już na wstępie prawdziwa niespodzianka czytelnicza, zwłaszcza jeśli autor ma przemyślany pomysł na fabułę i krok po kroku wprowadza go w czyn, tak, że my jako czytelnicy nie wiemy co nas czeka na kolejnej stronie. Sandra Cicha skorzystała właśnie z takiego zabiegu i bardzo szybko przekonujemy się, że jednocześnie będziemy mieć do czynienia z gatunkiem obyczajowym, kryminalnym oraz romansowym. Niezły zbiór możliwości nieprawdaż? W „Zakręcie” zostały one wykorzystane w stu procentach, żadna okazja nie została zmarnowana lub niedoceniona. W tej historii liczy się ogół i szczegół, o jedno i drugie zadbano na każdym etapie, nic nie jest pozostawione przypadkowi. Całość nie ma dziur logicznych, wątki nie zawsze łączą się w oczywisty sposób, na pewno przewidywalności nie można zarzucić, za to zwroty w akcji zgodnie z tytułem jak najbardziej. Autorka wykorzystała potencjał tkwiący w każdej z kategorii i łącząc je w zaskakujący ciąg przyczynowo – skutkowy, jakiemu daleko do prostych schematów. Nie grozi nam podczas lektury w żadnym razie nuda za to zaintrygowanie jak najbardziej. Tajemnice dają znać o sobie bardzo szybko, jedne są wpierw cieniem, inne od razu dają o sobie mocno znać. Ich odkrycie następują w odpowiednich momentach tak, blich  nie przedłużać, lecz i zbyt wcześnie za dużo nie zdradzić. Sandra Cicha skomponowała „Zakręt” tak, by czytelnik nie był pewien co czeka go za chwilę, obojętnie czy chodzi o element obyczajowy, uczuciowy czy też kryminalny. Pozostaje jeszcze finał, równie emocjonujący co wcześniejsze rozdziały i pozostawiający ochotę na więcej, dużo więcej.

 
 
Premiera:
20 października
 

Za możliwość przeczytania 

książki dziękuję

 

 

niedziela, 17 października 2021

Próba odwagi


„Trzecie oko”

Agnieszka Rautman-Szczepańska

 

Pomiędzy tym, co dostrzegamy, a rzeczywistością czasem wkradają się nasze osądy i emocje. Bywa, że zbyt szybko kogoś oceniamy i nie zauważamy tkwiącej w nim siły albo kierujemy się własnym strachem, a od tego już tylko krok by podciąć komuś skrzydła. Niekiedy kierujemy się dobrymi chęciami, lecz nie zawsze przynosi to dobre skutki.

 

Kto powinien zostać wyznaczony do najtrudniejszego zadania, jakie może ocalić całą społeczność? Na pewno nie ktoś taki jak Victoria, wciąż zalękniona i wycofana, chowająca się przed innymi. To właśnie ona ma stawić czoła niebezpieczeństwom czyhającym w Labiryncie, nikt inny tylko dziewczyna, która wydaje się być najmniej odpowiednia. Czy podoła tak ważnej misji? Wielu ma obawy, nie wierzy w wybraną wysłanniczkę, zresztą i ona sama nie jest pewna czy jest właściwą osobą. Jednak musi wyruszyć, wbrew własnym obawom i temu, co mówią nawet bliscy. Tam gdzie nie zapuszczał od bardzo dawna się nikt z plemienia nie ma nic znajomego, nikt nie udzieli jej rad i nie uratuje, jedynie ona może pomóc wszystkim. Co kryje legendarny Labirynt? O tym przekonuje się szybciej niż przypuszczała, od niej teraz zależy przyszłość, za sobą ma don, a przed sobą? Strach nie jest dobrym przewodnikiem, tak samo jak i samotność, lecz nie jedynie je czuje. Pojawia się coś zupełnie niespodziewanego, dając nadzieję na, to czego pragną pozostali. Ta próba zmieni dużo, lecz przeznaczenie jeszcze nie powiedziało ostatniego słowa, wprost przeciwnie dopiero rozpoczyna się najistotniejsze …

 

Niesamowita opowieść o dorastaniu i poznawaniu siebie oraz stawiania czoła przeciwnościom. „Trzecie oko” to książka tak naprawdę dla czytelników w każdym wieku, jedni czytelnicy mogą utożsamić się z młodszymi postaciami oraz wyzwaniami przed jakimi stoją. Natomiast drudzy spojrzą na nią ze swojego punktu widzenia, dostrzegając odbicie tego, co jest i ich udziałem. Fantastyczna kraina została oddana tak, że nie jest jedynie płaskim tłem, lecz wielowymiarową przestrzenią, pełną życia, zapachów, wrażeń. Agnieszka Rautman-Szczepańska już na samym wstępie intryguje tajemnicami oraz tym, że postacie będą musiała się z nimi zmierzyć prawie od razu. To, co staje się ich udziałem jest bliskie czytającym, uczucie takie jak strach, niepewność zostały oddane realnie, bez nadmiernego wyolbrzymiania, ale równocześnie z naciskiem na to jak są odbierane przez tych, którzy je czują oraz postronne osoby. Autorka nie poprzestaje na nich, pokazuje całych wachlarz emocji oraz zachowań im towarzyszących, znanych wszystkim z realnego świata, jednocześnie wplatając je w to, co jest udziałem bohaterów. „Trzecie oko” jest wielowarstwową historią, prawdziwą sagą i jednocześnie ma w sobie ducha przygody, wszystko to łączy się w postaciach, których losy poznajemy. W tej książce nie ma niczego przypadkowego, widzimy jak poszczególne fragmenty zaczynają składać się na wyrazistą całość, zagadkową, kuszącą i jednocześnie z ukrytymi w niuansach ostrzeżeniem oraz sprawdzaniem swoich możliwości. Brawo dla pisarki za to, iż tak umiejętnie splotła baśniowość z realnymi problemami, bez grama moralizowania, lecz pozwalając swoim bohaterom przemówić na swój sposób.

 

 Ebook i audiobook można kupić 

we wszystkich sklepach cyfrowych w Polsce

 

 Za możliwość przeczytania książki

dziękuję:

Autorce

oraz