piątek, 9 października 2015

Dziedzictwo

"Jedenaście tysięcy dziewic"
Joanna Marat


Życie jest krótkie, banalna prawda, ale jakże prawdziwa. Bywa szczegółowo zaplanowane bądź stanowi całkowity splot przypadków. Niekiedy nie mamy świadomości co lub kto nami kieruje lub dopiero patrząc wstecz dostrzegamy co pchnęło nas na tę, a nie inną drogę. Podczas swej wędrówki spotykamy wielu ludzi, mniej lub bardziej przez akceptowanych, którzy czy tego chcemy czy nie stają się jakąś częścią naszej egzystencji. Czasem wydaje się, że pewne wydarzenia nie mają ze sobą nic wspólnego, lecz spogląając na nie z dalszej perspektywy dostrzegamy niewidzialne nici łączące je ...

Żyć odrobinę z boku, odgrodzić się od przeszłości, zbudować przyszłość będącą zaprzeczeniem wszystkiego tego czego wcześniej doświadczyło się. Anka znalazła się w punkcie, w jakim coraz bardziej zaczyna sobie zdawać sprawę w czym nie zamierza brać udziału, lecz zanim zrobi krok w kierunku całkowicie innym musi stawić czoła wielu sprawom. Na jej życie składa się skomplikowana historia rodzinna i zawirowania dziejowe, lecz przecież nie tylko ona wie co to znaczy oczekiwać na kogoś, schodzić z drogi komuś i uciekać od wspomnień. Na pierwszy rzut oka Anka ma dużo, zbyt dużo dla pewnych osób, które chciałyby uszczknąć coś dla siebie. Nikt nie dostrzega tego co najważniejsze, liczą się pozory tak cenne dla Gosi, przecież ona umiałaby odpowiednio wykorzystać okoliczności i nie tylko je. W końcu ma prawo naprawić błąd jaki dopiero teraz dostrzega, oczywiście nie każdemu musi się to podobać, ale życie jest tylko przecież jedno, czyż nie? Anka zresztą również ma swoje plany, które nie tak dawno zakiełkowały i właśnie nadchodzi moment kiedy coraz bardziej dojrzewają. Jednak wciąż pozostaje kwestia przeszłości, czy właśnie z jej powodu znowu ukryje się w domu gdzie króluje błękit pruski? Jak długo te mury będą świadkami smutku, rozpaczy i łez? Nieliczne chwile szczęścia nie są w stanie wynagrodzić ogromu rozpaczy jaki głęboko przeniknął ściany. Może już nadszedł czas by w końcu zostawić za sobą przeszłość i wybrać przyszłość - niepewną, lecz obiecującą? Zresztą całkiem nowe perspektywy otwierają się nie jedynie przed Anką i Gosią. Życiowe drogi obydwu przecinały się ze ścieżkami innych osób, a teraz nadeszły zmiany również dla tych wydających się jedynie do tej pory biernymi obserwatorami. To co było, jest i będzie ich udziałem ma swe korzenie w historii Gizeli, Beli i Romy oraz nieznanych kobiet, jakie chciały uciec od swego przeznaczenia lub wprost przeciwnie - stawiały mu czoła lub świadomie wybierały kierunek w jakim chciały podążać.

Saga nie-saga, opowieść przede wszystkim o kobietach, ale nie tylko skierowana do nich. "Jedenaście tysięcy dziewic" trudno zamknąć w prostych ramach zła i dobra, bieli i czerni, ponieważ ograniczyłyby opowiedzianą historię. Książka Joanny Marat to zbiór portretów kobiet, który w efekcie końcowym przedstawia niezwykłą panoramę ludzkiej egzystencji zawierającą w sobie ogromny ładunek emocjonalny ukryty pod maskami noszonymi przez bohaterki na co dzień. Każda z postaci w sobie dziedzictwo poprzednich generacji i dodaje do tego spadku coś od siebie kolejnemu pokoleniu, chociaż wydaje się, iż pomiędzy przeszłością, teraźniejszą i przyszłością wszelkie mosty zostały zerwane bądź są niemożliwe do zbudowania, to jednak istnieją niewidzialne kładki łączące to co było z tym co jest i dopiero nastąpi. Korzenie ludzkich losów gdzieś się z sobą poprzeplatały tworząc niezwykłą mieszankę uczuciową. Lekturę "Jedenastu tysięcy dziewic" można porównać do wytrawnego deseru, w jakim jednocześnie doświadcza się nuty cierpkiej i słodkiej, by zaraz potem doświadczyć gorzkiej, każdorazowo czując, iż właśnie ten, a nie inny smak jest zaserwowany w odpowiednim momencie. Kończąc historię opowiedzianą przez Joannę Marat ma się przez chwilę uczucie, że coś jeszcze pozostało do dokończenia, lecz po chwili niedosyt ustępuje miejsce refleksji nad przeczytanymi słowami. 



 Za możliwość przeczytania książki 
                          dziękuję Autorce: Joannie Marat

poniedziałek, 5 października 2015

Pomiędzy jawą i snem

"Lilith. Tom I Dziedzictwo"
Jo.E.Rach
.

Sny bywają różnorodne, niektóre są prorocze, inne to najprawdziwsze koszmary. Czasem po przebudzeniu dokładnie pamiętamy senne obrazy, czasem wprost przeciwnie - mamy jedynie niejasne przebłyski tego co jeszcze przed chwilą było w głowie. Jednak są i takie, które nawiedzają człowieka raz za razem, aż tworzy się cała historia. Ale czy można uwierzyć temu co się śni?

Sha nie może narzekać na monotonię w swym życiu, co dwa lub trzy lata przeprowadza się w nowe miejsce wraz z ojcem. Tym razem ich nowy dom znajduje się Cannes, gdzie słońce zdaje się świecić na niebie bezustannie. Zimna i chmurna Islandia to już wspomnienie dla nastolatki, takie same jak wiele poprzednich, lecz teraz coś więcej zmieniło się. Dziewczyna już nie jest dzieckiem, coraz bardziej ciąży jej bycie wiecznym wędrowcem i wieczne zmiany. Może w Cannes uda się jej zagościć na dłużej? Szczególnie, że w krótkim okresie czasu poznaje dwóch rówieśników, każdy z nich jest ważny dla niej, chociaż różnią się od siebie jak dzień i noc. Jasnowłosy i bogaty Chris jest szkolną gwiazdą, ciemnowłosy i biedny Daniel jest samotnikiem. Natomiast Sha stanowi dla obu prawdziwe wyzwanie, piękna i tajemnicza dziewczyna sprawia, iż pomiędzy nimi rodzi się przyjaźń, chociaż niektórzy liczą na coś więcej. Nowa uczennica wyróżnia się pod każdym względem z tłumu, nie da się przejść obok niej obojętnie, jednocześnie zachwyca i intryguje. Czy nastolatka mogłaby chcieć więcej od losu? Dla Sha nowe znajomości znaczą wiele, lecz nie do końca umie cieszyć się z pierwszych dni w Cannes. Noce nie są dla niej odpoczynkiem, wciąż w jej snach pojawiają się przerażające wizje, tak realne, iż nawet po przebudzeniu nie zapomina o nich. Wprost przeciwnie, tkwią amięci i zdają się być coraz bardziej rzeczywiste. Coś jeszcze pojawia się w nich - Lilith, kobieta w mitach przestawiana jako prawdziwy potwór. Dlaczego te koszmary nawiedzają właśnie Sha i w jaki sposób są z nią związane? Życie i bez tych mar sennych bywa skomplikowane, a z nimi sprawia, że codzienność nabiera całkiem innego smaku.

Kim tak naprawdę jest legendarna Lilith? Czyżby sny nie bez powodu nawiedzały Sha? Może nie powinna w ogóle brać ich pod uwagę? Przecież Daniel i Chris zrobią dla niej wszystko, z nimi przyjemnie spędza czas i nie myśli o brutalnych nocnych obrazach. Jednak zło również jest obecne na jawie, a niektórzy są w stanie je wyczuć, lecz czy pierwsze wrażenie nie jest mylące? Niekiedy człowiek musi stawić czoła swoim lękom i zaufać intuicji, co jednak kiedy otwiera się przed nim całkowicie nowa droga? Sha zostaje skonfrontowana z czymś niewyobrażalnym, w jednej chwili wszystko w co wierzyła rozpada się jak domek z kart. Kim naprawdę jest i jaką rolę ma do odegrania?

"Lilith. Tom I Dziedzictwo" to lektura dla czytelników lubiących tajemnice oraz połączenie mitów z fantastyką. Bohaterami są nastolatkowie, dorośli w pierwszej części stanowią drugi plan, jednakże książka Jo.E.Rach nie jest skierowane jedynie do młodszych odbiorców. Równolegle poznajemy historię Sha oraz drugiej bohaterki, współczesność i legenda przeplatają się rozdziałami, co tylko umacnia przypuszczenie, iż coś je łączy. Pierwsza część zapowiada, że czytający jeszcze zostaną zaskoczenie rozwojem fabuły, a druga część odpowie przynajmniej na część pytań jakie nasunęły się podczas czytania.



Za możliwość przeczytania książki 
Dziękuję
wyd. NOVAE RES




sobota, 3 października 2015

Niechciany powrót

"Powrót do Daringham Hall"
Kathryn Taylor


Pamięć bywa kłopotliwa w sytuacji kiedy czegoś nie umiemy sobie przypomnieć oraz wtedy gdy wciąż wracają do nas jakieś wspomnienia. Najlepiej by było odciąć się od wszystkich błędów oraz demonów z przeszłości i rozpocząć życia od początku, bez jakichkolwiek obciążeń. Niestety nie jest to możliwe, chociaż czasem los daje jeszcze jedną szansę na wybór całkiem innej drogi.

Zemsta najlepiej smakuje na zimno i jest rozkoszą bogów, ale zwyczajny śmiertelnik również niekiedy chce się nią delektować. Ben Sterling zamierza właśnie jej zakosztować, jego plan dojrzewał długo i teraz nadszedł czas na wyrównanie rachunków. Nic i nikt na świecie nie może go powstrzymać, kiedy ten mężczyzna czegoś chce zawsze dostaje to. Skryty, z wieloma sukcesami na koncie, bezkompromisowy, nigdy nie mówiący o swej przeszłości, jednak teraz stawia czoła temu co go ukształtowało. Daringham Hall to symbol nie tylko dla Bena, Camdenowie od wieków zamieszkują tę rezydencję, a ziemie wokół niej są ich własnością i nie wyobrażają sobie by ich dziedzictwo przeszło w obce ręce. Co ma wspólnego z angielskim pałacem amerykański biznesmen? Współpracownicy Sterlinga nie wiedzą jaką tajemnicę skrywa i jak bardzo wpłynęła na znanego im człowieka. Członkowie rodu Camdenów stanęli właśnie przed problemem jak z najgorszego koszmaru, niestety to nie jedynie senna mara. Wszyscy szykują się do konfrontacji, każdy ma własne zdanie na temat dawnych wydarzeń oraz tych z ostatnich dni. W samym centrum znalazła się mimo woli Kate, chociaż początkowo nawet nie wie jaką rolę przyjdzie jej odegrać w tej rodzinnej wojnie.

Co wydarzyło się ponad trzydzieści lat wcześniej? Wersje są co najmniej dwie - jego i ich, jaka jest prawdziwa? Jeszcze nie tak dawno Kate wiedziała po jakiej stronie się opowiedzieć, lecz ostatnie zdarzenia nieco zmieniły jej punkt widzenia. Ben okazuje się mieć wiele twarzy, ta, którą poznaje kobieta jest intrygująca i wzbudza w niej mieszane uczucia. Jego pojawienie się wiele zmienia w życiu pani weterynarz, trudno ukryć, że pociąga ją ten dopiero co poznany mężczyzna, a i ona nie jest mu obojętna. Spokojna atmosfera angielskiej wsi sprzyja nawiązywaniu bliższych kontaktów, zwłaszcza, że oboje do tej pory raczej emocje skrywali przed światem. Czy to co rozpoczyna się między nimi ma jakąkolwiek szansę na przetrwanie? Namiętne chwile to jedno, czym innym jest jednak związanie się z człowiekiem, zagrażającym Daringham Hall i Camdenom. Jednak czy da się tak łatwo zapomnieć o uczuciach? Sterling to przeciwnik jakiego nie da się zlekceważyć, co więcej nie zamierza on zboczyć ze swej drogi. Zemsta jest jego celem, więc czy w takiej sytuacji wspólnie spędzone chwile są ważne?

Pojawienie się Bena zburzyło spokój wielu osób, kolejne tajemnice już czekają na ujawnienie ...

Wielowiekowa tytułowa rezydencja okazuje się miejscem z sekretami, a jego mieszkańcy mają w zanadrzu kilka niespodzianek. Uroczy wiejski krajobraz jest tłem dla historii rozpoczynającej się od wątku rewanżu, lecz zaraz potem początek ma kolejny, tym razem uczuciowy, oba są nierozerwalnie ze sobą związane. Kathryn Taylor oparła fabułę książki o zagadkę z przeszłości oraz skomplikowane, rodzinne, związki. Wiadomo, że motywowi zemsty często towarzyszą perypetie związane z uczuciami, jedno z drugim wydaje się wykluczać, ale rzeczywistość okazuje się całkowicie inna. W "Powrocie do Daringham Hall" czytający odnajdą bohaterów skrywających przed otoczeniem emocje, sielski klimat, ale wcale nie taki spokojny za jakiego jest brany oraz pragnienie odwetu. Wspomnienia również odgrywają ważną rolę, to one w dużej części kierują postaciami. Nie wszystkie powroty są miłe, czasem bywają nad wyraz kłopotliwe ...

Jak potoczy się dalej historia Kate i Bena? Kilka tajemnic jeszcze pozostało do wyjaśnienia, kamienne mury Daringham Hall mogłyby wiele zdradzić gdyby tylko umiały mówić ...





           Dziękuję za możliwość 
       przeczytania książki   
          Księgarniom MATRAS :)

środa, 30 września 2015

Gdyby nie telefon

"Numer telefonu"
Anna Kucharska


Strata bliskiej osoby to cios dla każdego, puste miejsce w sercu jest dotkliwie odczuwane nawet pomimo upływu czasu. Niekiedy da się je trochę zapełnić, chociaż nigdy do końca, a pamięć wciąż przypomina, że kogoś już nie ma z nami, chociaż tak potrzebujemy tego człowieka. Co zrobić w chwili kiedy ból najbardziej daje o sobie znać? Może zatelefonować?

To już był rytuał, dokładnie od dwóch lat, w każdy wieczór Zuzanna dzwoniła do matki. Nieważny był dzień tygodnia czy to co przydarzyło się podczas niego. Po prostu dopełnieniem zawsze było wybranie tak dobrze znanego numeru i ... usłyszenie głosu z drugiej strony. Można powiedzieć, iż to przecież nic niezwykłego, banalna sprawa, po prostu kolejna rozmowa, chyba, że osoba, do której dzwonimy nie żyje. Dla Zuzanny głos nagrany na poczcie głosowej daje poczucie bezpieczeństwa i pozwala, chociaż na chwilę, wrócić do czasu kiedy jeszcze świat widziany był w jasnych kolorach. Teraz wszystko wyblakło, straciło na ważności, jedynie odgłosy diabelskiego kota zza ściany wciąż są tak samo denerwujące. Praca nie daje satysfakcji, jedynie stanowi źródło utrzymania, a w pewnym momencie nawet i w niej los daje prztyczka w nos Zuzannie Piątek. W takiej sytuacji pozostaje tylko jedno, ale niespodziewanie zamiast nagranych słów słychać kogoś zupełnie innego. Rozczarowanie, żal i przede wszystkim ból po raz kolejny przypominają o śmierci i pustce. Niespodziewana rozmowa jednak ma swoje dobre strony - rozmówczyni dodaje otuchy młodej kobiecie, wysłuchuje ją i przede wszystkim pozwala na wyrzucenie skrywanych zgryzot. Czy dzięki telefonowi można zdobyć przyjaciółkę? Pytanie to zaczyna nurtować Zuzę, lecz nie ma zbytnio czasu by zawracać sobie nim głowę. W jej życiu zaczynają się całkiem zaskakujące sprawy, najpierw niezaplanowana podróż na drugi koniec Polski, zaraz potem spotkanie Teresy, no i poznanie Jakuba. Jak na tak krótki okres czasu to dużo, być może zbyt wiele? Na tym nie koniec niespodzianek, wprost przeciwnie, zza chmur zdaje się nieśmiało wychylać słońce, ale na kiełkujące szczęście wciąż rzuca cień przeszłości. Czy da się zaleczyć rany i pozwolić sobie na nowy życiowy rozdział? Rzeczywistość nie jest aż tak prosta, a i ludzie umieją skomplikować co nieco.

Rozmowa pozwala na wyjaśnienia, wytłumaczenia, daje możliwość usprawiedliwienia się, a zwłaszcza przeproszenia za swoje czyny. Pod jednym warunkiem - musi być dialogiem nie monologiem. Niestety czasem najpierw mówimy, potem myślimy, na samym końcu dopiero uświadamiając sobie jaką siłę mają słowa - te wypowiedziane i te przemilczane. Zuzanna zbyt dobrze już poznała ciężar jednych oraz drugich, teraz chce stawić czoła przeszłości i przyszłości. Jedna z drugą jest nierozerwalnie związana, ale jedynie na tę drugą można jeszcze wpłynąć ...

Ciepła opowieść o przyjaźni, sile rodzinnych więzów oraz różnych obliczach miłości jest lekturą, którą zawsze bardzo chętnie przeczytam. "Numer telefonu" właśnie jest taką historią, pozwalająca z jednej strony na relaks, z drugiej na kibicowanie bohaterom w ich perypetiach. Książka Anny Kucharskiej daje zastrzyk optymizmu, nie za słodkiego, lecz rzeczywistego. Oczywiście "Numer telefonu" ma w sobie wątki bardziej refleksyjne oraz momenty gdzie chciałoby się coś podpowiedzieć postaciom - dać przyjacielską radę. Ale rolą czytelnika jest śledzenie poczynań bohaterki i jej bliskich oraz trzymanie za nich kciuków, szczególnie w momentach kiedy wszystko idzie w przeciwnym kierunku od oczekiwanego. Pozostaje jeszcze zakończenie, gdzie swoją obecność zaznacza pewien piekielny kot - Behemot.





Za możliwość przeczytania książki 
Dziękuję  wyd. Videograf

poniedziałek, 28 września 2015

A potem nie będzie już niczego

"Czerwień obłędu"
Dawid Waszak


Czy w to co widzimy należy wierzyć? Czasem iluzja bywa przecież nad wyraz realistyczna, tak prawdziwa, że brana jest za fakt. Niestety nie zawsze jest szansa by dostrzec rzeczywisty obraz, a od tego już krok by życie runęło jak domek z kart. Co jest prawdą, a co ułudą? Jak odróżnić jedno od drugiego?

Egzystencja Doriana nie wyróżnia się ponad przeciętną, chociaż wielu osiągnęło więcej, on jest zadowolony z tego co zdobył. Udana rodzina - piękna żona, zdrowy syn, piękny dom oraz praca, która nie do końca jest satysfakcjonująca, lecz pozwala na spłatę kredytu i nie przysparza stresujących momentów. Czego chcieć więcej? No właśnie wydaje się, iż takie otoczenie pozwala na cieszenie się dniem codziennym i korzystanie z jego uroków. Jednak w spokojne życie wkrada się niepokój, początkowo jest mało zauważalny - ot jakaś drobnostka, nic czym człowiek martwiłby się zbyt długo. Po prostu coś co przemija równie szybko jak się pojawia, ale ... no właśnie, ale - nagle pojawia się myśl, przeradzająca się w pewność, że jest się świadkiem czegoś złego. Nikt inny tego nie zauważa, jedynie Dorian dostrzega więcej, alarmujące sygnały przeradzają się w bardzo realistyczne wizje. Obrazy nie są sennymi koszmarami, chociaż za takie początkowo są brane. Dlaczego właśnie zaczęły nękać Doriana teraz? Gdzie tkwi ich źródło? Mężczyzna jest przekonany, iż jest świadkiem przerażających wydarzeń, lecz nikt oprócz niego nie widzi ich. Co faktycznie dzieje w umyśle mężczyzny? Czyżby były to wizje tego co dopiero będzie miało miejsce? Być może uda się zapobiec dramatycznej przyszłości, wszystko zależy przecież Doriana ...

Czy wolno zaufać swojemu umysłowi jeżeli inni przeczą temu czego on jest pewien? Spokojne dotąd życia Doriana i jego rodziny przeradza się w pasmo niespokojnych dni i nocy oraz coraz rzadszych chwil dawnej, spokojnej, codzienności. Nawet najbliższa osoba nie jest w stanie zrozumieć emocji, jakie targają nim. Emocje coraz częściej biorą górę nad rozsądkiem, mężczyzna zaczyna miotać się między obrazami przyszłości, coraz bardziej przerażającymi oraz teraźniejszością, w jakiej brak jakichkolwiek sygnałów zwiastujących nadchodzącą katastrofę. Jak wyjaśnić komukolwiek swoje obawy i jednocześnie nie wzbudzić podejrzeń co do stanu własnego umysłu? Może to jedynie wytwór fantazji? Ale wszystko jest takie realne ...? Przecież tragedia wydarzy się lada moment ..., lecz czy na pewno? Komu powinien zaufać Dorian? Sobie czy innym? Co ukrywa, do czego nie chce się przyznać?

"Czerwień obłędu" to historia, która strona po stronie wciąga czytelnika w świat, w jakim niczego nie można być pewnym, natomiast spodziewać należy się wielu nieprzewidzianych zdarzeń. Brutalne wizje, wydające się nad wyraz rzeczywiste, teraźniejszość skrywająca pod pozorem spokojnej stabilizacji mroczne tajemnice oraz bohater, na pierwszy rzut przeciętny i niczym nie wyróżniający się. To jednak wszystko iluzja, warstwa po warstwie autor odkrywa przed czytającymi prawdziwy obraz sytuacji i przede wszystkim zdziera maski noszone przez bohaterów. Obłęd nie zawsze od razu jest rozpoznawany, zresztą czym faktycznie jest? Dawid Waszak umiejętnie steruje fabułą tak by to co wydaje się oczywiste za chwilę zostało poddane w wątpliwość, rzeczywistość okazuje całkowicie różna od tej ukazanej kartkę wcześniej. Gdzieś kryje się zagadka, będąca źródłem tego co doświadcza Dorian? Ona jest odpowiedzią na każde zadane pytanie, chociaż czy tak jest naprawdę? Umysł ludzki karmi się wciąż nadzieją, że jest w stanie podołać wszystkiemu co stanie człowiekowi na drodze. Jednak czasem wpada w pułapkę iluzji, a od tego już krok do zatracenia ...
Za możliwość przeczytania książki
dziękuję 
portalowi CPA 
wydawnictwu Novae Res

sobota, 26 września 2015

Głos oddany jemu ...

"Chodząca katastrofa"
Jamie McGurie


Nic nie zapowiadało zmiany, po prostu nadeszła w pewien dzień i od od tego momentu nic już nie było takie jak do tej pory. Po prostu chłopak spotkał dziewczynę, nie jeden z wielu studentów, lecz właśnie on - Wściekły Pies, a kim jest ta, która wprowadziła zamęt w jego życie? Kimś kto absolutnie nie miał takiego zamiaru, Abby za wszelką cenę chciała uniknąć kontaktów z facetami w typie Travisa Maddoxa. No, ale czy on może zgodzić się na to by ona zniknęła mu z oczu? Co jest w stanie zrobić by zrealizować swoje pragnienia?

Życie Travisa wcale nie jest takie nieskomplikowane jak wydaje się znajomym chłopaka. Większość widzi jedynie maskę i całą resztę, jaką chcą zauważyć, zresztą to bardzo wygodne. Nielegalne walki przynoszą niezłe pieniądze, sławę twardziela oraz zwiększają, już i tak duże, powodzenie u dziewczyn. Studencka egzystencja upływa Maddoxowi prosto, szybko i przyjemnie pomiędzy imprezami i wciąż zmieniającymi się dziewczynami. Wściekły Pies korzysta z każdej możliwości do dobrej zabawy, w nosie ma wszelkie zasady, to inni robią to co on chce - nigdy odwrotnie. Czy będzie w stanie coś zmienić i dlaczego w ogóle miałby to robić? Odpowiedź zna tylko on, na to kim teraz jest złożyła się nie tylko teraźniejszość, lecz i przeszłość, ale prawie nikt nie wie co tak naprawdę dzieje się w sercu tego młodego mężczyzny. Pozory zwodzą nawet tę dziewczynę, która dokonała tego co wydawało się niemożliwe ... Oczywiście sprawa nie jest tak oczywista, w końcu dla Abby Wściekły Pies jest prawdziwą chodzącą katastrofą, nic więc dziwnego, że zbytnio nie jest ucieszona jest obecnością blisko siebie. Podczas walk zawsze to on jest faworytem, teraz ma przed sobą najtrudniejszy pojedynek -  z samym sobą i przede wszystkim z nią - Gołąbkiem. Nie lada wyzwanie, szczególnie, iż słowa jego matki wryły mu się na zawsze w pamięć i właśnie teraz są aktualniejsze bardziej jak nigdy wcześniej.

Czasem trzeba zaryzykować wszystko by marzenia spełniły się, jednocześnie nie wolni zdradzić się, że jakakolwiek gra właśnie się rozpoczęła. Abby jest przecież poza zasięgiem Maddoxa i daje mu to do zrozumienia prawie na każdym kroku, to co ma do zaoferowania nie do końca odpowiada jemu. Jego myśli i czyny różnią się, nikt nie zna planów jakie właśnie nabierają konkretnych kształtów ... Czyżby ktoś mylił się? A jeżeli tak, to kto ma rację? Porządna dziewczyna i Wściekły Pies? To nie może się udać! Chociaż ... katastrofy są jego specjalnością, a ta byłaby niezwykle piękna!

Czy jedna historia widziana z jej i jego punktu widzenia może się różnić? W ogólnym zarysie nie, lecz gdy chodzi o szczegóły to męska perspektywa bywa ciekawa. "Chodząca katastrofa" jest kontynuacją "Pięknej katastrofy", ale przez większość książki ma się wrażenie, iż bardziej trafne byłoby powiedzenie, że Jamie McGurie uzupełnia pierwszą część. W drugim tomie głos został oddany bohaterowi, więc poznajemy jak wszystkie wydarzenia widzi Travis i co jest źródłem jego poczynań. Czytelnicy mają możliwość skonfrontować  spojrzenie obu postaci, różnice są nie tylko widoczne, lecz również odkrywają kulisy pewnych wątków. Czy znajomość przebiegu fabuły w chodzącej katastrofie przeszkadza w lekturze? Moim zdaniem nie, Travis jako narrator nie powtarza znanej historii, lecz przedstawia swoją wersję i pozwala skierować uwagę na inne detale niż w pierwszej części. Autorka również w "Chodzącej katastrofie" porusza problemy związane nie tylko z okresem wchodzenia w dorosłość, lecz i niezależne od wieku, a przede wszystkim rolę związków rodzinnych, tych pozytywnych jak i toksycznych.




            
          Za możliwość przeczytania książki 

    Dziękuję 

     wyd. Albatros

środa, 23 września 2015

Pierwszy jesienny zbiór lektur

 Astronomiczna jesień nadeszła, 
lato odeszło i to na prawie na rok. 

Na szczęście pozostały zdjęcia z wakacji na osłodę 
i świetne lektury na chłodne dni :)





A obrazy z sówkami ucieszą oko 
kiedy wreszcie zawisną na ścianie ;)


"Czerwień obłędu" Dawid Waszak, 
wyd. Novae Res i portal CPA



"Numer telefonu" Anna Kucharska,
wyd. Videograf 



"Długa droga do domu" Joanna Jax,
wyd. Videograf



Plażowa Żabka :D





"Znów nadejdzie świt" Anna J. Szepielak,
wy. Nasza Księgarnia i portal CPA 






"Jedenaście tysięcy dziewic": 
piękna niespodzianka od Autorki - Joanny Marat 



 "Tajemnice zamku" Lucinda Riley,
wyd. Albatros



"Pogrzebany olbrzym" Kazuo Ishiguro,
wyd. Albatros 



I jeszcze jedne, ciepłe, wspomnienie lata ... 

poniedziałek, 21 września 2015

Droga do szczęścia

"Piękna katastrofa"
Jamie McGurie


Trzymać się z daleka od wszelkich kłopotów, plotek, po prostu nie wyróżniać się z tłumu studentów. Założenia jak najbardziej słuszne chociaż mało popularne wśród młodych ludzi, a studentów pierwszego roku w szczególności. Jednak ktoś trzyma się tych reguł i nie zamierza ich łamać, jak długo potrwa to status quo? W końcu zawsze znajdzie się człowiek chcący wystawić na próbę zasady tak różne od tych popularnych i nic tak nie kusi jak próba ich złamania.

Travis Maddox, zwany przez odważnych Wściekłym Psem, wie czego chce od życia i bierze z niego to co mu się podoba bez pytania. Nie zamierza nawet próbować sprawiać wrażenia przykładnego studenta. Udział w nielegalnych walkach to dla niego dobry sposób na życie, jednocześnie pozwalający być sobą i dobrze zarobić. Nie kryje się zbytnio ze swoim "hobby", zresztą i tak wszyscy wiedzą, że jest twardzielem. Nikt nie może powiedzieć, iż ten facet udaje kogoś kim nie jest, oczywiście nie każdemu podoba się jego zachowanie, no, ale on tym nie przejmuje się. Plusów takiej postawy jest wiele, jednym z bonusów jest szacunek męskiej części braci studenckiej, przynajmniej większości, i podziw damskiej strony. Maddox nic nie robi sobie z nikogo, wydaje się, że dla niego liczy się jedynie dobra zabawa, jak największa liczba "zaliczonych" dziewczyn i krąg. Jak więc ktoś taki jak Abby Abernathy mógłby zainteresować uczelnianego buntownika i twardziela? Zresztą ona nie zamierza nikogo intrygować, a na pewno kogoś pokroju Travisa. Przecież jest jego całkowitym przeciwieństwem, wie dokładnie co jest dla niego ważne i w ogóle nie jest jej z takim osobnikiem po drodze. W planach Abby nie ma miejsca dla Wściekłego Psa, skądinąd ich drogi raczej nie krzyżują się, więc nie ma co się martwić. Co jednak gdy los zetknie ich z sobą? Nie byłaby pierwszą, która nie oparła się urokowi niegrzecznego "chłopca", bo czy możliwa jest tylko i wyłącznie przyjaźń pomiędzy nimi? Spokojna i opanowana oraz wiecznie szukający zaczepki, przeciwieństwa przyciągają, ale czy te wizerunki są tak do końca prawdziwe? Dlaczego Abby tak unika rozgłosu i zwracania na siebie uwagi, a Travis wciąż sprzeciwia się zasadom? Gdzieś w nich jest coś co sprawia, że za wszelką cenę trzymają się swoich ról, chociaż czy są one prawdziwe w stu procentach? Maddox nigdy nie daje za wygraną, natomiast Abby zbyt dobrze wie czym grozi słabość do niego. Szykuje się katastrofa, niczego innego nie wróży im nikt ... Pewien zakład wydaje się pierwszym krokiem na drodze, na której nie ma żadnych niedopowiedzeń i wszystko z góry jest wiadome. Jednak czy na pewno? Oboje posiadają tajemnice, jakie naznaczyły lub raczej napiętnowały tych dwoje, teraz mocniej niż kiedykolwiek dotąd zasady, nimi kierujące, podkreślają różnice i równocześnie przypominają o podobieństwach ...

Tam gdzie Abby widzi przeszkody Travis dostrzega szansę. Jedno z nich ma wiele do stracenia, drugie musi zaakceptować siebie, oboje stoją na skraju przepaści ...

Książka Jamie McGurie to historia z nurtu young adults, raczej skierowana nie tylko do młodych odbiorców. "Piękna katastrofa" ma wszelkie elementy dobrej fabuły, chociaż opiera się na motywie znanym doskonale i autorom i czytelnikom - grzeczna dziewczyna i bezkompromisowy twardziel. Zderzenie takich dwóch postaci można przedstawiać na wiele sposobów, w tym konkretnym przypadku schemat autorka dostosowała do swego pomysłu naddając mu świeżości, czasem schodząc z utartych ścieżek i zaskakując w momentach, gdzie inni pozostali wierni wypróbowanym wzorom. "Piękna katastrofa" to historia o młodych ludziach, lecz poruszająca problemy znane i starszym wiekiem. Ukrywanie się za maskami, próba odcięcia się od przeszłości i jednocześnie usiłowanie dopasowania się do oczekiwania innych, ucieczka od traumatycznych wydarzeń, to właśnie jest udziałem bohaterów nakreślonych przez Jamie McGurie. Pod lekką opowieścią kryje się jeszcze jedna - o skomplikowanych relacjach rodzinnych, postrzeganiu człowieka przez otoczenie i przede wszystkim o uczuciu, które nie powinno w ogóle zakiełkować ...



            
          Za możliwość przeczytania książki 

    Dziękuję 

     wyd. Albatros

sobota, 19 września 2015

To co najważniejsze

"Wyspa"
Joanna Miszczuk


Jeszcze wiele jest do odkrycia na Ziemi, a człowiek to istota, nie lubiąca gdy wokół niej jest coś nieznanego. Współcześnie wydaje się nam, że prawie wszystko już zostało odkryte, przecież nie ma już białych plam na mapie, może jedynie niektóre obszary są mniej eksplorowane przez ludzi. Czy kwestią czasu jest, iż nic już nie będzie stanowiło tajemnicy? Może jednak uda się przetrwać temu co nie chce być kolejnym trofeum na długiej liście zdobyczy?

Przeznaczenie pisze różne życiowe scenariusze, ale nie jest ich jedynym autorem, my również jesteśmy odpowiedzialni za pewne rozdziały, nie ma jednego gotowego od początku do końca planu. Maxime Dupont nim zrozumiała to prawo przeszła długą drogę. Jej pierwsze chwile na świecie mogłyby być zapowiedzią tego co los dla niej przygotował, lecz czy nie byłoby to zbytnie uproszczenie? Czasem dzieciństwo kończy się w ciągu paru chwil i nagle nie ma powrotu do tego co wydawało się jeszcze przed momentem oczywistością. Bezpieczeństwo i beztroska zostają zastępione ciągłym zagrożeniem i lękiem przed ludźmi. Osierocona Maxime w ciągu paru lat doświadczyła więcej niż wielu przez całe swoje życie, każdy dzień oznaczał walkę, lecz to co było przed nią okazało się o wiele brutalniejsze. Ile może wytrzymać nastoletnia dziewczyna? Czyjaś pomocna dłoń pojawia się kiedy wydaje się, że nikt nie jest w stanie jej pomóc. Czy można zaufać światu, który już tyle razy zawiódł? Co jeszcze los chowa w zanadrzu i jakich sekretów nie zna Maxime? Przeszłość wciąż jest otwartą raną czy przyszłość okaże się zabliźni ją? Wydaje się, iż już najgorszy czas za młodą kobietą, teraz nic już nie powinno zakłócić spokoju ...

Od wieków tuż obok, ale niewidoczni, chociaż nie są odcięci od świata, ale żyją tak by nikt się o nich nie dowiedział. Dlaczego tacy są? Nie pociąga ich cywilizacja? Nie pragną zdobywać i dominować? Lumia to nie raj, jest jedynie skrawkiem lądu i to wcale nie tak odległym od tego wszystkiego co jest nam znane. Jej mieszkańcy szanują odwieczne zasady życia na wyspie, dla nich są one oczywiste, lecz inni nie zawsze są przygotowani na nie. Po raz kolejny ktoś trafia na Lumię, zadziwiającą każdego obcego, niektórzy dostrzegają w niej nie tylko możliwość rozpoczęcia nowego życiowego rozdziału. Zaufanie łatwo wykorzystać, a od tego już krok oznaczający jedno - zagładę. Jaką rolę odegra Maxime Dupont, od tak dawna chcąca zapomnieć o przeszłości i wciąż konfrontowana ze skutkami jednej decyzji? Odradzająca się jak feniks z popiołów, pokonuje kolejne zakręty przygotowane przez los bez słowa skargi, teraz dostaje szansę jakiej nie oczekiwała ... Lumia to o wiele więcej niż wyspa, to przede wszystkim niezwykli ludzie i okazja by odmienić wszystko ...

Niezwykła opowieść, gdzie czas i przestrzeń splata się z ludzkimi ścieżkami. Wątki o charakterze fantastycznym uzupełnione historycznymi odniesieniami, a na pierwszym planie ludzkie pragnienia oraz bohaterka, tocząca ciągłą walkę o to by być szczęśliwą. "Wyspa" Joanny Miszczuk jest niezwykłą książka, w jakiej autorka zmieszała gatunki, przeciwstawiła, wydawałoby się, utopijny świat z naszą cywilizacją, na koniec serwując zakończenie jak z najlepszego filmu sensacyjnego. Podczas lektury zagłębiamy się w ludzkie pragnienia, stajemy się obserwatorami naszej codzienności, śledzimy skutki wyborów i uczestniczymy w decydujących chwilach z życia bohaterów. W "Wyspie" szybka akcja i momenty refleksji wzajemnie uzupełniają historię o alternatywnym świecie, jaki istnieje tuż obok tego znanego nam. Co może wyniknąć z konfrontacji dwóch cywilizacji, w której jedna z nich wydaje się stać na wygranej pozycji? Czy można odrzucić to co dla tak wielu jest istotą egzystencji?

Za możliwość przeczytania książki
dziękuję 
portalowi CPA 
wydawnictwu Prószyński i S-ka

poniedziałek, 14 września 2015

Na krawędzi

"Central Park"
Guillaume Musso


Budzisz się i wiesz tak naprawdę tylko jedno, że w nocy wydarzyło się coś co sprawiło, iż teraz jesteś w miejscu odległym o tysiące kilometrów od domu, człowieka obok siebie nie znasz, a wszystko co masz przy sobie nie wróży niczego dobrego. Taki początek dnia nie nastraja optymistycznie, nie wiadomo czy osoba obok ciebie to sprzymierzeniec, a czas raczej nie działa na twoją korzyść. Co zrobisz w takiej sytuacji?

Nawet w najgorszych koszmarach Alice nie wyobrażała sobie pobudki w Central Parku - tak tym nowojorskim Central Parku, na dodatek jest przykuta kajdankami do obcego mężczyzny i to jeszcze nie koniec złych wiadomości. Jak się znalazła właśnie tutaj, jeżeli kilka godzin wcześniej była w trakcie świetnej zabawy z przyjaciółkami w Paryżu? Na to pytanie nie zna również odpowiedzi nieznajomy, nieliczne rzeczy jakie mają przy sobie kojarzą się dość jednoznacznie. Alice, jako doświadczona policjantka, nie zamierza zdawać się na łaskę amerykańskiej policji, zresztą wie doskonale, że w tym konkretnym wypadku nikt nie uwierzy w jej historię, zresztą sama nie dałaby wiary gdyby ktoś przestawił taką wersję zdarzeń jaką ma ona do opowiedzenia. Jedynym wyjściem jest działanie na własną rękę lub raczej rękę w rękę z przymusowym towarzyszem - Gabrielem, skuci kajdankami, bez kluczyków do nich, muszą współpracować ze sobą. W takiej sytuacji nie można się wyróżniać, jedynie wtopienie się w tłum pozwala na zyskanie czasu, tak potrzebnego by wyjaśnić okoliczności tego co zaszło. Czy zaufanie Gabrielowi jest właściwym krokiem? Kim właściwie on jest? Jego słowa wydają się prawdziwe, a jak na razie Alice potrzebuje jakiegokolwiek wsparcia, więc nieufność musi być pod kontrolą.

Przeszłość dla wielu jest zamkniętym rozdziałem, niestety nie jest to dane paryskiej policjantce. W  najmniej spodziewanym momencie powraca, uderzając z całą siłą w najsłabsze elementy umysłu. Niemożliwe staje się faktem lub też przynajmniej wszystko wskazuje na to, iż to co wydawało się już definitywnie zakończone wcale takim nie jest. Kto kłamał i jaka jest prawda o końcu śledztwa i tragedii sprzed kilku lat? A może trzeba zadać całkowite inne pytanie - czy Alice nie ucieka przed rzeczywistością, w której pewne fakty są zbyt bolesne dla niej? Gabriel wciąż jej towarzyszy oraz stara się pomóc, przecież on też jest częścią tej historii, tylko czy zaangażował się bezinteresownie? Kiedy już wydaje się, iż krok dzieli ich od odpowiedzi sytuacja zmienia się po raz kolejny diametralnie ... Nie tak miało być!

Wszystko zaczęło się w Central Parku, lecz czy na pewno?

Umysł człowieka to nadzwyczaj skomplikowany narząd, składa się z milionów komórek, a jego możliwości jeszcze nie do końca są znane. Jednak czasem zawodzi, ale człowiek nie zdaje sobie z tego sprawy ...

Historia Alice i Gabriela zaczyna się sensacyjnie, zaraz potem czytelnik zaczyna mieć wrażenie, iż ma do czynienia z thrillerem, chociaż gdzieś w tle wydaje się krążyć cień całkiem innego rodzaju. Trzeba przyznać, że Guillaume Musso umiejętnie podtrzymuje napięcie lub raczej zwiększa jego dawkę w momentach kiedy czytający ma wrażenie, iż już zaraz, za moment, wszystko wyjaśni się. Kryminalna opowieść przeplata się z tajemniczą teraźniejszością, oba wątki intrygują i zaskakują, naznaczone są również dramatem bohaterów. Jednak końcowe rozdziały ukazują prawdziwy obraz, różniący się całkowicie od najśmielszych podejrzeń i burzący wszelkie wcześniejsze teorie. Ostatnie strony to jednocześnie wielka tragedia oraz jeszcze większa nadzieja na to co być może wydarzy się w przyszłości. Autor daje czytelnikom całych wachlarz emocji oraz ciąg wydarzeń, jakie składają się na życie Alice i Gabriela oraz w końcu doprowadzają ich do Central Parku.

Człowiek na krawędzi zdolny jest do wielu czynów ... 




            
          Za możliwość przeczytania książki 

    Dziękuję 

     wyd. Albatros

piątek, 11 września 2015

I co z tymi książętami?

"Akademia dobra i zła. 
Świat bez książąt"
Soman Chainani


Każda baśń ma swój koniec, znany wszystkim od wieków - dobro zwycięża, zło przegrywa. A co gdy do głosu dojdą życzenia czytelników? Czy znane od wieków historie mogą się zmienić ot tak, ponieważ ktoś tego zapragnął? Przecież wszyscy wiedzą jak powinny potoczyć się losy baśniowych bohaterów czyż nie? Co jednak kiedy dobro i zło nie jest już po przeciwnych stronach? Kto może zaprowadzić porządek w świecie bajek?

Żyć długo i szczęśliwie, taki plan miała Sofia i Agata, no prawie. Jedna z nich na moment się zawahała, lecz przecież każdy przeżył chwilę słabości. Przyjaźń zwyciężyła, chociaż "ciut" inaczej dziewczyny wyobrażały sobie zakończenie swej opowieści. Powrót do rodzinnego miasteczka powinien być dla obu powodem do zadowolenia, Sofia zajęła należne jej miejsce, Agata także zaangażowała się w swoje wcześniejsze zajęcia, ale jakoś szczęście wydaje się dość naciągane. Realia nie są tak różowo słodkie, no, ale nie ma odwrotu, Baśniarz napisał już koniec w baśni ... lecz czy na pewno? Czytelniczki znowu trafiają do Akademii Dobra i Zła, oczywiście wbrew swej woli, oraz dość niespodziewanie. Dlaczego powróciły do tego miejsca, które chociaż znajome ,wydaje się całkowicie odmienione? Co się wydarzyło w czasie gdy dawnych uczennic nie było w szkole? Świat bajek stanął na głowie, czegoś takiego nikt jeszcze nie widział. Odwieczne zasady są całkowicie ignorowane, natomiast zaistniały całkiem nowe i bardzo rewolucyjne. Nic już nie jest takie same, zło i dobro zmieniło swoje barwy oraz przekonania. Jaką rolę ma odegrać Agata, co czeka lub raczej kto czeka na Sofię? Dziewczyny stoją przed nie lada zagadką, jeżeli nie rozwiążą jej wybuchnie wojna. Kim jest osoba stojąca za chaosem panującym teraz w Akademii i nie tylko w niej? No i co z tym zakończeniem?

Bajki, jak wszystko zresztą, oprócz jasnej strony posiadają również ciemną. Przyjaciółki przekonały się o tym już nieraz, lecz czy zapamiętały te życiowe lekcje? Teraz w rękach Agaty i Sofii jest przyszłość wielu istot oraz przede wszystkim ich samych. Łatwo ulec iluzji, marzenia brać za rzeczywistość, a kłamstwo uważać za prawdę. Co będzie ważne dla Czytelniczek, które już raz pokazały, że nie przejmują się zbytnio bajkami i wolą dać Baśniarzowi materiał na całkiem nową historię. Każda z nich przekonała się co skrywa jej serce, dokonały wyboru, lecz czy był on słuszny? Może nie wiedziały o czym marzą? No i co z tym wszystkim mają wspólnego książęta?

Jeżeli lubicie łamanie schematów oraz odpowiadanie sobie na pytanie - "co by było gdyby" to druga część "Akademii Dobra i Zła" jest jak najbardziej dla Was, bez względu na wiek i przekonania. Soman Chainani w kontynuacji serii znowu przewraca wszystko do góry nogami, znanym postaciom zmienia oblicza, ujmuje patetyzmu, dodaje odrobinę ironii, a zwłaszcza bawi się stereotypami i zbytnio nie bierze pod uwagę co wypada, a co nie, baśniowym bohaterom. Już w pierwszym tomie czytelnik dostał solidną dawkę łamania konwencji, w kolejnej także nie obyło się bez "paru" obrazoburczych operacji na znanym materiale. Wszelkie przypuszczenia co do rozwoju wątków najlepiej schować głęboko, czy między bajki? To już zależy od indywidualnych upodobań, ale nawet ci, omijający baśniowe motywy z daleka powinni poczuć się usatysfakcjonowani - autor przygotował dla każdego coś dobrego i ... wywrotowego co każe inaczej spojrzeć na tradycyjne wydanie opowieści rozpoczynających się od "(...) dawno, dawno temu" albo "za siedmioma lasami, za siedmioma górami" z całkiem inne perspektywy.

Za możliwość przeczytania książki 
dziękuję wydawnictwu:
 
Znalezione obrazy dla zapytania wydawnictwo jaguar

środa, 9 września 2015

Smak władzy

"Cesarski tron. Żelazo i rdza"
Harry Sidebottom


Bycie władcą to przywilej i obowiązek jednocześnie. Z jednej strony widzi się władzę, mniej lub bardziej potężną, bogactwo oraz nieograniczone, wydawałoby się, możliwości, po drugiej stronie stoi zaś polityka, intrygi i zdradę. Czasem skrajności te przeplatają się i stanowią niewyczerpane źródło bratobójczych walk ...

Czy sława doskonałego dowódcy i nieustraszonego legionisty wystarczy by być cesarzem? Maksymin zwany Trakiem będzie musiał sobie sam odpowiedzieć na to pytanie. Jak do tej pory jego głowę zaprzątały jedynie kolejne kampanie wojenne oraz przygotowanie zwycięskich strategii, za pomocą których legiony pokonają wrogów Rzymu. Niestety te czasy minęły wraz z zamordowaniem Aleksandra, ostatniego cesarza z dynastii Sewerów. Teraz potyczki z barbarzyńcami muszą zejść na dalszy plan, na pierwszym powinny stać losy cesarstwa, targanego wewnętrznymi sporami, doraźnymi interesami i politycznymi koteriami. Na zewnątrz wciąż potężne i jedyne mocarstwo, przed jakim drży cały świat, bogate i niezwyciężone, ale mające coraz więcej wrogów, natomiast wewnętrznie skłócone i podzielone. Cesarz Maksymin wydaje się właściwym człowiekiem na czas nadciągających niepokojów i burz. Jednak czy tak jest w rzeczywistości? Człowiek spoza układów przeciwko wielowiekowym nawykom? A może to jedyny ratunek dla kolosa na glinianych nogach? Jak każdy ma słabe strony, pomimo nimbu boskości, niektórzy nie zawahają się ani chwili by je wykorzystać przeciwko nowemu cesarzowi ...

W cieniu wielkich wydarzeń żyją zwykli ludzie, dla nich liczy się dzień dzisiejszy, wczorajszy to już zamierzchła przeszłość, jutro jest jeszcze zbyt odległe. Nie chcą być widoczni, nie wyróżniają się z tłumu, wprost przeciwnie wtapiają się w niego, ale pod pozorem zwyczajności skrywają sekret będący jak wyrok w zawieszeniu i mający o wiele więcej wspólnego z tym co ma miejsce niż ktokolwiek przypuszcza.

Kiedy mordowani są władcy, a na tron powoływani są nowi, nikt nie powinien czuć się bezpieczny i pewny swej pozycji. W każdej chwili sytuacja może zmienić się diametralnie i ci, którzy uważali, że nie zostaną dostrzeżeni nagle stają się aktorami pierwszego planu, a od tego już tylko krok o zguby. Nie lada sprytem trzeba się wykazać, bądź też rozwagą, by ominąć niebezpieczne mielizny życiowe, czy Maksymin Trak, bohaterski dowódca legionów, będzie umiał dostrzec zagrożenie i wybrać odpowiednią strategię w najważniejszej bitwie jaka przed nim? Polityczni wrogowie są przebiegli, a ci, którzy jeszcze wczoraj byli sprzymierzeńcami, jutro mogą wbić nóż w plecy w imię następnego, nowego cesarza ...

Szybka akcja, kilkoro postaci, wydających się początkowo nie mieć ze sobą nic wspólnego, lecz wraz z rozwojem fabuły czytelnik zaczyna odczuwać, iż już niedługo połączyć ich coś więcej, a na dodatek burzliwe czasy schyłku rzymskiego cesarstwa. Wielka historia od kulis nie traci nic ze swej monumentalności, szczególnie gdy statystami są tysiące legionistów oraz cesarskich obywateli, natomiast pierwszoplanowymi aktorami są szlachetni patrycjusze i bohaterowie. Skrytobójcze morderstwa i zabójstwa polityczne popełniane jak najbardziej jawnie, interes polityczny i ten jak najbardziej indywidualny, prawdziwi herosi i arystokratyczni senatorowie, którzy wydają się równie wieczni co Rzym. W samym centrum on - Maksymin Trak, legionista, dowódca i cesarz, decydujący o życiu i śmierci setek tysięcy, lecz nie umiejący ocalić najbliższej osoby. "Cesarski tron. Żelazo i rdza" to pierwsza część cyklu autorstwa Harry`iego Sidebottoma z akcją umiejscowioną w starożytnym Rzymie i jego rozległych prowincjach, jakiej bohaterowie wywodzą się ze wszystkich środowisk cesarstwa. Tajemnica, intrygi polityczne, zamachy stanu, miłość, zakazane uczucia tworzą ciekawą mieszankę, mającą zabójczy początek i zakończenie zapowiadające co najmniej równie ciekawy drugi tom.


Za możliwość 

przeczytania ksiażki 

 dziękuję wyd. Rebis


niedziela, 6 września 2015

Cyrograf i co dalej?

"Nie taki diabeł"
Maria Krzak


Ostatnio, dziełem przypadku lub może jakaś inna siła macza w tym swe palce, moje lektury mają dużo wspólnego z magią, czarami bądź bajkami. Muszę przyznać, że z nimi jak najbardziej po drodze, pasują do każdej pogody i nastroju, bawią, przypominają stare prawdy życiowe, no i co najważniejsze po prostu ciekawią mnie. Nic więc dziwnego, iż tytuł "Nie taki diabeł" wzbudził moje zainteresowania, a potem ... potem było już z górki czyli poznawanie zmagań pewnego czorta z babą!

Człowiek czasem ma wszystkiego dość, a gdy jest się w skórze Jagody Bielińskiej-Ptyś to nikt nie powinien dziwić jej frustracji i zniechęceniu. Kiedyś duma i nadzieja wielu, a teraz? No jakby to powiedzieć proza życia dokopała Jagódce na całej linii, chociaż prawdę mówiąc duży to i ona miała w tym udział. Niestety świadomość tego faktu na pewno nie poprawia jej humoru, wręcz przeciwnie, do tego jeszcze wychodzi na jaw coś co przepełnia czarę goryczy i ... pojawia się przedstawiciel diabelskiego rodu. Trzeba przyznać, że od początku nie ukrywa swych intencji, nie mataczy, nie knuje, jedynie chce "służyć" pomocą kobiecie na skraju załamania nerwowego. Problem w tym, iż Jaga ma całkiem inne zdanie w tym temacie niż czart Vacullus, jego scenariusze co do jej przyszłości, tej najbliższej, w ogóle nie trafiają na podatny grunt. Jaga wie czego do szczęścia oraz odmiany losu potrzebuje, zamierza wykorzystać szansę, jaka właśnie pojawiła się na horyzoncie. Oczywiście nie jest pierwszą naiwną i wie, że nic nie ma za darmo, ale nie takie interesy ubijała Jagoda przez ostatnie dwadzieścia lat. Ale nie ma lekko nawet z diabelską pomocą, wiadomo chłop to chłop, nawet gdy jest diabłem, i nigdy nie zrozumie przedstawicielki płci pięknej lub raczej czego ona oczekuje od niego!

Zawsze to kobieta musi wszystkim się zająć! Na szczęście trafiło przecież na nieporadną kobietkę, wprost przeciwnie, wbrew wszelkim trudnościom, a tych co od groma pojawia się na każdym  kroku, Jagódka uparcie dąży do celu. Nic nie powstrzyma kogoś takiego jak ona, szczególnie kiedy spełnienie marzeń jest na wyciągnięcie ręki, trzeba jedynie wypełnić podpisany cyrograf, potem to już będzie z górki. Rzecz jasna, że czort Vacullus vel Wacuś ma także udział w tych działaniach, trzeba mu przyznać, że wykazuje wprost anielską cierpliwość do pyskatej oraz klnącej zawsze i wszędzie Jagi, a ona do niego. Mają także pomocnika w osobie kota Gacka, równie wygadanego jak wcześniejsza dwójka, ale myślącego, o niebo, logiczniej i będącego tak w ogóle stoikiem. Niestety kto by słuchał gadającego kocura? Czy Warszawa będzie jeszcze taka sama po tym jak kolejne plany Jagódki i Vacusia zostaną wcielone w życie? Trzeba im przyznać, iż są niezmordowani i łatwo nie dają się zniechęcić. Nic i nikt ich nie może powstrzymać, nie żeby ktoś nie próbował, lecz ta para ma doświadczenie i przede wszystkim determinację. Jak może skończyć się historia Jagody Bielińskiej-Ptyś i Wacusia? Na pewno nie tak jak wszyscy myślą ...

Komedia z wieloma celnymi spostrzeżeniami co do naszej rzeczywistości, napisana językiem dość niestandardowym, zresztą nieschematyczność dotyczy również postaci. "Nie taki diabeł" to książka, w której pierwsze skrzypce gra niecodzienny duet - kobieta oraz diabeł i szybko czytelnik przekonuje się kto jest diabelskim nasieniem w tej parze. Marta Krzak nie bawi się w aluzje, chyba, że nawiązują do Bułhakowa, jej bohaterowie w pierwszej chwili mogą budzić zdziwienie i jeszcze kilka innych uczuć. Jak się okazuje ich emploi wcale nie razi, wprost przeciwnie, a dodatkowo jest uzupełnione zimowym tłem w wielkim mieście i przedświąteczną gorączką lub jak kto woli horrorem. "Nie taki diabeł" to lektura z ogromną dawką czarnego humoru, raczej dla zaprawionych w bojach z życiowymi realiami osób, umiejących śmiać się  z siebie i lubiących wygadane zwierzęta, osobników o diabelskim rodowodzie, a zwłaszcza kobiety, które nie boją się wyzwań! 



Za możliwość przeczytania książki 
Dziękuję
wyd. NOVAE RES