piątek, 9 sierpnia 2013

Spadek marzeń

 PREMIERA 13 SIERPNIA

"Lista marzeń"
Lori Nelson Spielman


Spadek może mieć różną postać, najczęściej kojarzy się z materialną spuścizną po przodkach, czasem przybiera on postać pamiątek, które mają największą wartość kiedy patrzy się na nie z perspektywy emocjonalnej. Dziedzictwo bywa obciążeniem, ale i jest niespodziewanym darem losu. Niektórzy upatrują w nim szansy dla siebie, inni wprost przeciwnie, widzą w nim jedynie wolę do wypełnienia w imieniu zmarłych. Są i ci, muszący z dnia na dzień zmienić z jego powodu całe swoje życie i wyjść na przeciw temu, co już dawno zostało zapomniane ...

Krzesło dyrektora, wspaniały gabinet, wielka kariera, tego oczekiwała po spadku Brett Bohlinger i wcale nie były to obietnice bez pokrycia. Ostatnie ładnych parę lat życia poświęciła pracy dla pracy w firmie matki, dawała z siebie dużo, a w obowiązki wkładała całe serce, widzieli to wszyscy i tak samo byli do jej wizji. Jednak podczas odczytania testamentu okazuje się, że nic nie jest takie jakie powinno być, w ogóle nie ma niczego, tak po prostu, z powodu jednej kartki i parunastu słów na niej zapisanej. Kiedyś Brett miała całkiem inne marzenia niż teraz, ale wtedy była nastolatką, uczennicą, a nie trzydziestokilkulatką z poważnymi planami na przyszłość. Jak karteluszek z lat dziecięcych może zmienić życie? Na to pytanie córka Elizabeth Bohlinger musi sobie sama odpowiedzieć, a na to ma rok ... Trzysta sześćdziesiąt pięć dni, cztery pory roku, nie aż, a jedynie tylko tyle. Co kierowało panią Bohlinger, że zadbała o synów, synowe, wnuki, a Brett przygotowała taką niespodziankę? Jej osoba się nie liczyła w ostatecznym rozrachunku? Dlaczego mamo? Jak pozbierać się po takiej wiadomości, kiedy wszystko co ważne zostało odebrane? Odliczanie rozpoczęło się, a rodzinny prawnik ma czuwać nad wypełnianiem niecodziennej woli zmarłej. Jest jeszcze coś, a raczej ktoś, Andrew, przystojny i ambitny prawnik, z jakim plany na przyszłość wiązała Brett ...

Wszystko inne musi ustąpić miejsca temu, co było ważne dla nastolatki, idealistki, stojącej dopiero u progu dorosłości. Każde postanowienie miało kiedyś swoje uzasadnienie lub było marzeniem, jak to wszystko zrealizować obecnie, przecież nic już nie jest takie proste jak w przeszłości. No i dlaczego wyrzekać się swojego życia na rzecz czyjegoś widzimisię? Co zwycięży zdrowy rozsądek czy niezwykły testament?  Czego spodziewała się Elizabeth po swojej córce? Może widziała w niej to, co ona nie dostrzega w sobie? Pragnienia spisane na kartce, wyrzucone i przypadkowo odnalezione może i są dziecinne, ale mówią wiele o dawnej Brett, tak innej od tej obecnej. Nie można cofnąć czasu, lecz jeżeli istnieje możliwość sprawdzenia czy dawne marzenia da się zrealizować warto chyba spróbować? Postępowanie zgodnie z życzeniem matki i sobą sprzed lat przypomina prawdziwe pole minowe, nowa droga życiowa wiąże się z ogromnymi zmianami na każdym kroku, a nie wszyscy są optymistycznie nastawieni do tego, co właśnie ma miejsce. Podobno przyjaciół poznaje się w biedzie, a z rodziną najlepiej wchodzi się na zdjęciu, te przysłowia Brett może sprawdzić na sobie, a to jeszcze nie koniec niespodzianek, bo los szykuje jej kolejne ...

Młodzieńcza fantazja nie zna granic, a jak wypadnie gdy zderzy się z rzeczywistością dorosłej kobiety? Zwycięży proza życia czy marzenia dziewczyny, umiejącej zdobyć to, czego pragnie? Jest sama, lecz nie samotna, a przecież ktoś ją wspiera, czasem rozmowa daje więcej niż mogłoby się wydawać ...

Jeżeli książka zaczyna się od rozczarowania głównej bohaterki to jak rozwinie się fabuła? Autor na siłę będzie starał się rozjaśnić klimat czy wprost przeciwnie? Lori Nelson Spielman nie poszła w żadnym z tych kierunków, wybrała ścieżkę, na jakiej zwątpienie przeplata się z radością, niby nic nadzwyczajnego, a jednak historii Brett Bohlinger wciąga i nie pozostawia obojętnym. Opowieść od księżniczki do kopciuszka już nieraz była opisywana, tak samo jak realizacja listy marzeń. Ale w książce pod tym właśnie tytułem kryje się coś więcej niż jedynie te dwa wątki, tak naprawdę w centrum akcji pozostaje motyw poznawania siebie i niełatwe relacje rodzinne, szczególnie te spod znaku więzów łączących matki i córki. Autorka nie poszła na skróty, nie ma w niej nachalnego optymizmu i przesadzonego pesymizmu, co więc jest w ich miejsce? Refleksje nad tym co było i jest ważne, szukanie rozwiązania starych tajemnic, bolesne stawanie twarzą w twarz z samym sobą, przekonywanie się kto jest przyjacielem, a kto tylko go udawał i w końcu odnalezieniu w sobie dziecka, które dorosło, a teraz ma szansę dojrzeć ...






Za możliwość przeczytania ksiażki 
Dziękuję wyd. Rebis





czwartek, 8 sierpnia 2013

Zabawa "Ślady małych stóp na piasku"

Zabawa "Ślady małych stóp na piasku"

 

 

Prawdziwa rodzicielska miłość, która przezwycięży nawet najcięższą chorobę. Tę wyjątkową opowieść znajdziecie w książce Anne-Dauphine Julliand.
W naszej zabawie możecie zdobyć 3 egzemplarze książki „Ślady małych stóp na piasku”. Wystarczy odpowiedzieć poprawnie na pytanie:
Jaką nagrodę zdobyła książka „Ślady małych stóp na piasku” w 2013 roku?
Poprawne odpowiedź prosimy przesłać na adres:  konkurs@polskieksiegarnie.pl
Zabawę zaczynamy: 06.08.13. godz. 19:00
A kończymy: 09.08.13 godz. 23:59
Nazwiska szczęśliwców podamy: 10.08.2013
Zapraszamy!
U Nas Zabawy odbywają się na zasadach „fair play”, dlatego prosimy zapoznać się z Regulaminem (na stronie www.polskieksiegarnie.pl).
Organizatorzy: Wydawnictwo Św. Wojciecha i Polskie Księgarnie

 

środa, 7 sierpnia 2013

Życie po ...

"Krew to nie wszystko"
Izabela Degórska


Czasem to, co nas wyróżnia bywa miłym, ale kłopotliwym dodatkiem, z jakim trzeba umieć odpowiednio postępować. Milena posiada taką właśnie cechę, bardzo dla niej użyteczną, wcześniej jej jakoś nie doceniała, lecz w nowych warunkach życiowych daje jej ona niebywałą przewagę i jednocześnie zwraca na nią uwagę tych, którzy niekoniecznie są przyjaciółmi pani redaktor. Niestety to, co jedni uważają za oczywistą oczywistość dla innych jest czymś nieosiągalnym, więc jeżeli istnieje chociaż cień szansy by zyskać dla siebie coś unikatowego wielu nie cofnie się przed niczym. Świat prawdziwych krwiopijców aż tak nie różni się od ludzkiego, a zazdrość ma jednakową siłę w i w ludzkiej i w wampirzej odsłonie ...

Kariera, zainteresowanie mężczyzn, popularność w nowym otoczeniu, nawet mistrza duchowego znalazła Milena, po prostu żyć i nie umierać, chociaż to ostatnie też jakoś nie grozi dziennikarce szczecińskiego "Gońca". Od jakiegoś czasu życie młodej kobiety płynie pod znakiem sukcesu i to wielkiego, wszystko układa się doskonale, jest tylko jedno "ale" ... inicjacja ... Ten mały szczegół zakłóca idyllę, bo ceremonia ta jest bardzo ważna, od niej zależy podobno dużo, i w tym małym drobnym szczególe tkwi szkopuł - ta, która być powinna być najbardziej zainteresowana wie najmniej i jakoś nikt zbytnio nie śpieszy się by jej wyjaśnić najważniejsze szczegóły. Jakby tego było mało także osobisto - towarzyskie sprawy również dają się we znaki, spotkanie z przedstawicielkami wampirzej arystokracji okazuje się mieć całkiem inny przebieg niż było w założeniu, do tego wizyta byłego narzeczonego i pojawienie się interesującego ochroniarza. Podobno co za dużo to niezdrowo, no a jeszcze trzeba przetrwać inicjację ...

Kłopoty kochają Milenę i ostatnimi czasy przekonała się o tym już nieraz, ale to, co teraz staje się jej udziałem zdaje się przekraczać wszelkie granice. Po pierwsze chwila triumfu okazuje się całkowicie czymś przeciwnym, do tego wszystkiego atut, który do tej pory wyróżniał wampirzą dziennikarkę okazuje się dość kłopotliwy. Po drugie ktoś, kto do tej pory nie kojarzył się zbyt dobrze okazuje się dość niecodziennym sprzymierzeńcem. No i jest i po trzecie - bardzo trudno wyczuć komu można zaufać, a kogo trzeba się wystrzegać. Wszystko zmienia się jak w kalejdoskopie jedno pozostaje tylko niezmienne - zbyt wiele osób interesuje się Mileną i jej niecodziennymi cechami. Może czas by wtopić się w tłum, tylko czy powrót do "starego" życia jest jeszcze możliwy? Szczególnie, że znowu kolejna niespodzianka czeka by wprowadzić zamieszanie w i tak bardzo urozmaiconą egzystencję Mileny ...

"Krew to nie wszystko" to druga część opowieści o dziennikarce i wampirzycy, która zmaga się z dobrodziejstwem inwentarza jakim jest dla niej przemiana i całkiem nowe życie, o jakim wiedzą nieliczni. Okazuje się, że stare problemy wcale nie zniknęły, a pojawiły się kolejne, chociaż są też i pewne plusy tej sytuacji. Izabela Degórska z humorem przedstawiła historię, która wcale nie jest kopią wampirzych opowieści tak ostatnio popularnych. Jej bohaterowie to nie kalki pomysłów innych autorów, a sam pomysł na historię okazuje się rozwijać w ciekawą fabułę, gdzie wątki zaskakują, a i zakończenie okazuje się kryć niespodziankę.



Za możliwość przeczytania książki dziękuję
wyd. Zysk i S-ka

wtorek, 6 sierpnia 2013

Mordercza sieć powiązań

"Requiem dla Bostonu"
William Landay


Każda zbrodnia powinna być ukarana, co jednak w sytuacji gdy jest ona całkiem inna niż się wydawało? "Requiem dla Bostonu" to nie kryminał dla lubiących jasny podział - na dobrych i złych bohaterów.

Prowincjonalne miasteczka mają to do siebie, że nuda ma w nich jeden zaletę przestępczość równa jest prawie zeru. Słowo prawie oznacza to, iż w każdym większym mieście może nawet by nie zauważono żadnej nieprawidłowości. Versailles jest właśnie taką mieściną, ożywa jedynie w okresie letnim, ale nawet wtedy stróże prawa nie mają dużo pracy, niesforni letnicy raczej nie należą do groźnych przestępców. W takim klimacie odkrycie zwłok staje się wydarzeniem, które od razu staje się tematem numer jeden dla wszystkich mieszkańców. Miejscowy szeryf również nie zamierza stać z boku i patrzeć jak dochodzenie prowadzą koledzy z Bostonu, a on jest zostaje zepchnięty na boczny tor. Ben Truman chce wziąć czynny udział w grupie śledczej, przecież przestępstwo zostało popełnione na jego terenie, a ofiara to prokurator. Przed młodym policjantem otwiera się całkiem inny świat, jednak nie jest on w nim skazany tylko na siebie.

Reszta recenzji do przeczytania tutaj

Za możliwość przeczytania książki dziękuję portalowi dlaLejdis.pldlaLejdis.pl 

poniedziałek, 5 sierpnia 2013

Śmiertelna obietnica

"Panika"
Graham Masterton


Najpierw pojawia się obawa, potem lęk, w końcu strach i jedna jedyna myśl, na nic innego nie ma już miejsca. W tym momencie liczy się jedynie głos w głowie, to on kieruje każdym krokiem, ruchem, kontroluje umysł i nie dopuszcza niczego innego do świadomości. Nie pozostaje nic innego tylko podążyć za nim, zrobić co każe. Innego wyjścia z tej sytuacji nie ma, jedyna pomoc jakiej można oczekiwać prowadzi do jednego - tego, co podpowiada cały czas głos. Co lub kto stoi za tym i dlaczego tylko ma to tylko miejsce w lesie?

Jak zareagować gdy dostaje się informację, że kilkanaścioro nastolatków i ich opiekunowie popełnili samobójstwo, a pośród nich jest najlepszy przyjaciel twojego dziecka? Najpierw pojawia się niedowierzanie, potem zaczyna się zastanawianiwe co czują jego rodzice, w końcu dociera do człowieka istota tej makabrycznej informacji oraz to, że trzeba to przekazać najbliższej osobie. Jack Wallace musi znaleźć odpowiednie słowa by powiedzieć o śmierci przyjaciela synowi, chłopcy byli z sobą bardzo zżyci, taka wiadomość byłaby ciosem dla każdego, co dopiero dla kilkunastolatka już i tak doświadczonego przez los. Jednak to, co słyszy od Sparky`iego dziwi go, a to dopiero początek niewytłumaczalnych rzeczy w ich życiu. Las w Owasippe okazuje się mieć o wiele mroczniejszą twarz niż ktokolwiek się spodziewa. Trudno zrozumieć co kierowało ofiarami, że targnęły się na własne życie, jak to możliwe, iż taka tragedia wydarzyła się? Może odpowiedź jest ukryta tysiące kilometrów od miejsca tego dramatu? Pradziadek Jacka zaginął podczas drugiej wojny światowej w Polsce, po kilkudziesięciu latach dociera do niego informacja jaka zdaje się łączyć z tym co miało właśnie miejsce. Mężczyzna już się przekonał, że słowa sprzed lat są potwierdzeniem tego, co faktycznie wydarzyło się kiedyś i powtórzyło się obecnie. Podróż do kraju przodków wydaje się odpowiednim krokiem, ale czy da odpowiedzi na wszystkie pytania?

Puszcza Kampinoska kryje wiele tajemnic, a ta dotycząca śmierci Grzegorza Walacha wydaje się właśnie wyjaśniać, ale czy na pewno? Fakty to jedno, lecz rzeczywistość jest o wiele bardziej skomplikowana, bo kryje się za nią to, co trudno wytłumaczyć i w co jeszcze trudniej uwierzyć. Jack po raz kolejny przekonuje się o sile ludzkiego umysłu i jednocześnie jego słabości, to czego był oraz jest świadkiem nie pozwala o sobie zapomnieć, już raz wpłynęło na życie jego rodziny, ale tym razem wydaje się mieć o wiele większą siłę oddziaływania. Mroczne widma przeszłości nie dają o sobie zapomnieć, a kolejne tragiczne wydarzenia wciągają Jacka i jego syna coraz mocniej w spiralę śmierci.

W lesie wszystko się rozpoczęło, lecz czy się zakończy? Jaki będzie finał dla Sparky`iego i jego ojca? Dlaczego jeden z nich jest tak ważny dla kogoś lub czegoś? Co właściwie ma miejsce? Wallace bierze udział w rozgrywce, gdzie śmierć pojawia się aż za często i nikt nie może przed nią uciec. Głos w głowie podpowiada jedyne wyjście w tej sytuacji ...

Strach rodzi się czasem powoli, a czasem atakuje znienacka, Graham Masterton w "Panice" ukazuje jeden i drugi wariant. Buduje napięcie od początku, zwiększając ją z rozdziału na rozdział, każde wydarzenie zawiera w sobie jego element, coś niezauważalnego, ale mrocznego zdaje się wciąż towarzyszyć bohaterom. Akcja zatacza pełne koło, chociaż wydaje się, że odpowiedź jest już niedaleko okazuje się, iż w spodziewanym miejscu pojawia się kolejny znak zapytania. Postacie zdają się uczestniczyć w grze, w której są pionkami sterowanymi przez kogoś zza kulis. Rozwiązanie łączy w sobie przeszłość i przyszłość oraz obietnicę, którą przyszło wypełnić komuś innemu niż ten, kto ją dawał ...




Za możliwość przeczytania ksiażki 
Dziękuję wyd. Rebis





sobota, 3 sierpnia 2013

Prawdziwa prawda

"Jezioro cierni"
Magdalena Zimniak


Zamknąć za sobą drzwi, odejść nie oglądając się za siebie, ze wszystkich sił próbować zapomnieć o tym co wydarzyło się, starać się rozpocząć wszystko od początku. Uciec od miejsca i ludzi, nie wspominać ich, nie myśleć o nich, skupić się na budowie nowego życia, w jakim przeszłość nie istnieje, liczy się ona dopiero od momentu, w którym nowa tożsamość gotowa jest do stawienia czoła rzeczywistości. Od tej chwili najważniejsza jest teraźniejszość i przyszłość, reszta jest nieważna, ucieczka udała się. Czasem jakaś niepożądana myśl lub wspomnienie wracają, szybko jednak są usuwane ze świadomości, bo tylko tak można dalej kroczyć wybraną drogą, z jakiej powrotu nie ma. Jednak to, co jedni uważają za zamknięty rozdział okazuje się dla innych wartym zainteresowania tematem, a od tego krok do obudzenia demonów ...

Peter nie rozumie obaw swojej matki związanych z jego z podróżą do jej ojczyzny. Nic przecież dziwnego w tym, że chce poznać swoje korzenie, no i rodzinę, ale z jakiegoś powodu kobieta nie chce by syn odwiedził kraj, w jakim się wychowała, i ludzi, którzy są jej bliskimi. Młody mężczyzna nie rezygnuje jednak ze swojego pomysłu, co więcej uczy się języka i swoje plany konkretyzuje, zaprzyjaźnia się z polskimi rówieśnikami. Dla niego wyjazd to wakacyjna przygoda i podążanie za swoimi uczuciami, Kate patrzy na całą sprawę z zupełnie innej perspektywy, dla niej to nie zabawa, a coś całkowicie odwrotnego. Kiedyś podjęła decyzję, która zmieniła życie kilku osób, teraz staje przed wynikami tego wyboru. Powrót do przeszłości budzi w niej strach, ukrywany przez tyle lat tak starannie przed całym światem, tylko jedna osoba znała jej obawy, lecz czy zdawała sobie sprawę z ich ogromu? Teraz wszystko wydaje się walić w gruzy, a stworzona rzeczywistość okazuje się nie być wolna od dawnych cierni, raniących jeszcze bardziej. Jak przestrzec najbliższego człowieka nie mówiąc mu prawdy i nie dzieląc się swoim bólem? Każde wypowiedziane słowo wydaje się z jednej strony niewystarczające, z drugiej może zdradzić sekret, jaki nie może zostać wyjawiony.

Dla Petera Polska okazuje się miejscem, gdzie odkrywa to czego nie powiedziała mu matka, poznaje ludzi, odsłaniających przed nim bolesne tajemnice i kogoś, kto staje się dla nie niezwykle ważnym. Kultura, zwyczaje i nowi znajomi są ciekawi, ale najważniejsze pozostają własne korzeni, podążanie śladami rodziców i tego, co wydarzyło się w przeszłości. Kate nie zamierza patrzeć spokojnie jak jej świat rozpada się na kawałki, już raz uciekła, jak postąpi obecnie? Nie jest już przestraszoną dziewczyną, lecz może utracić coś najcenniejszego - bliskich. Co wydarzyło się w przeszłości, że wybrała ucieczkę i dlaczego przez tyle lat nie powiedziała prawdy? Czy szczęście oparte na kłamstwie, nawet takim, które ma chronić, okaże się być trwałe? Może to jedynie iluzja, dająca złudne poczucie bezpieczeństwa?

Tajemnice, sekrety, sieć utkana ze strachu i zadających ból cierni oraz ludzie, uciekający od przeszłości, jednak taki opis nie oddaje nawet w części "Jeziora cierni". Książka autorstwa Magdaleny Zimniak to opowieść o rodzinie, w jakiej nie brak prawdziwego dramatu, ale zaznającej również chwil radości. Jednak na plan pierwszy wysuwa się wydarzenie, które zmieniło ścieżkę jaką podążali jego członkowie. Opowieść nie ma szybkiego tempa, rozwija się nieśpiesznie, lecz każda kolejna strona okazuje elementem większej całości, pozostającej wciąż w cieniu, ale mającej wpływ na każdy krok bohaterów. W centrum fabuły jest wydarzenie odbijające się wciąż echem, a upływ czasu wcale nie wycisza go, wręcz przeciwnie. Prawda wyzwala, jednak co uczyni z życiem postaci z "Jeziora cierni"? Czytający krok po kroku odkrywają przeszłość i obserwują jak kształtuje się przyszłość pod jej wpływem, teraźniejszość przynosi odpowiedzi na pytanie, ale czy są one ostateczne? Prawda jest jedna, każda z postaci zna tylko jej część, do czego to prowadzi? Rozpoczynając lekturę nie jest się przygotowanym na to, co Magdalena Zimniak przygotowała dla czytelników. W jej historii nie ma oczywistego rozwoju wątków, zakończenie również okazuje się być inne od tego, jakie nasuwa się samo ... Fragment wydarzenia nigdy nie daje obrazu całości, za to może łatwo wprowadzić w błąd, od tego już niewielki krok do wyciągnięcia fałszywych wniosków i  ...


Za możliwośc przeczytania książki 
dziękuję wyd. Prozami 
                                                  oraz







piątek, 2 sierpnia 2013

Sensacja, romans i wielka polityka

"Kobiety wojny dwu róż"
Philippa Gregory,
David Baldwin,
Michael Jones.


Kobiety na kartach średniowiecznej historii pojawiały się najczęściej jako matki i żony władców bądź znaczących osób. Wspominano ich sylwetki przy okazji, rzadko kiedy poświęcając więcej uwagi, zresztą kolejne pokolenia autorów i historyków również utrwalały przekazy swoich poprzedników. bez szukania prawdziwych twarzy bohaterek drugiego, a nawet trzeciego planu. Jednak pod warstwą szarych i wyblakłych potocznych wyobrażeń często kryją się niezwykłe postacie, które okazują się być całkiem inne od znanych portretów. Czasem historia zaczyna nabierać całkiem nowych barw pod wpływem spojrzenia na to, co się wydarzyło z punktu widzenia człowieka, wydającego się być mało znaczącym w ostatecznym rozrachunku. Patrząc na historyczne wydarzenia z perspektywy kobiet, okazują się one mieć w nich większy udział niż tylko uwiecznianie na płótnie za pomocą nici i igły zwycięstw mężów, synów i braci czy też jako członkinie ich rodzin.

Jakobina Luksemburska, Elżbieta Woodwille, Małgorzata Beaufort, córki, żony, matki, jakich życie toczyło się wokół uzyskania i utrzymania władzy królewskiej. Wcale nie stały z boku, wręcz przeciwnie były w samym centrum wydarzeń, chociaż ich potomkowie utrwalali całkiem odwrotny wizerunek. Jakie więc naprawdę były kobiety z czasów wojny dwóch róż? Żyjące w cieniu mężczyzn ze swych rodów, zajmujące się tylko rodziną i charytatywnością? A może te zajęcia wcale nie wykluczały aktywności w sferze polityki? Z jednej strony każda z nich pochodziła z familii głęboko zaangażowanej w sprawy rodu królewskiego, z drugiej, nim ich oblicza zostały utrwalone przez kronikarskie pióra w kolorze szaro-nudnym, były w samym centrum wydarzeń, dzięki którym upadały dynastie, a na tron wstępowali nowi władcy. Stanie z boku nie wchodziło w rachubę, ponieważ każda z nich w zastępstwie walczących mężczyzn zajmowała się utrzymaniem potęgi rodu i jednocześnie broniła dotychczasowych osiągnięć. Trudne czasy wymagały nie tylko ogromnego sprytu, ale i podejmowania niełatwych decyzji, od jakich zależało życie najbliższych, a nawet kolejnych pokoleń. Oprócz tego nie mogły zapomnieć o tym, że każdy ich krok mógł być wykorzystany przeciwko nim. Wystarczyło oskarżenie o czary, niewierność lub spiskowanie, na podstawie tylko kilku słów by mogła ruszyć prawdziwa procesowa lawina, w jakiej prawda liczyła się najmniej lub w ogóle.

Małgorzata wyniosła na tron syna, Elżbieta wyszła za mąż za króla będąc wdową z małymi dziećmi, a Jakobina popełniła mezalians, a jej córka i wnuczka były królowymi. To jednak tylko mały fragment ich niezwykłego życia, bo chwile triumfu miały u swych źródeł stawianie czoła plotkom, prowadzenie wojen, ukrywanie pod maską dumy bólu i rozpaczy po stracie najbliższych osób. Trzy kobiety, którym współcześni przypisywali chciwość, czary oraz bezwzględne dążenie do władzy, a potomni uważali za mało znaczące osoby. Prawda bywa o wiele ciekawsza od fikcji, a dotarcie do niej jest trudne, bo droga wiedzie przez stereotypowe wyobrażenia, utarte poglądy oraz postrzeganie średniowiecza jako epoki pełnej zabobonów i mało interesującej.

"Kobiety wojny dwu róż" to nie opis kolejnych potyczek zbrojnych i bitew, a opowieść o niezwykłych kobietach, na jakie po kilkuset latach patrzy się jedynie jak na tło, chociaż ich rola w przeszłości była zupełnie inna. Tym razem Philippa Gregory jest współautorką nie fabularnej powieści opartej na historii, lecz biografii historycznej. "Suche" fakty okazały się równie ciekawie przedstawione jak w dotychczasowych książkach pisarki. Zamiast wywodu składającego się wyłącznie z dat autorzy dali czytelnikowi szeroką panoramę czasów, gdzie jeden dzień mógł wynieść na tron lub z niego zrzucić władcę, a żony, matki i siostry, pomimo nagminnego traktowania przedmiotowego, umiały zaznaczyć swoją obecność. Sylwetki Jakobiny, Elżbiety i Małgorzaty okazują się kryć wiele tajemnic i sekretów, prawda o nich to mieszanka sensacji, romansu i wielkiej polityki.

Za przeczytanie książki 
Dziękuję 
wydawnictwu Książnica 




czwartek, 1 sierpnia 2013

Półmetek wakacji czyli podsumowanie lipca


Wakacje szybko płyną, szybko półmetek właśnie pokazał się 
w kalendarzu, a lipiec upłynął pod znakiem 
18 opublikowanych recenzji:

"Cienie na wrzosowisku" Anna Łajkowska, recenzja
"Rytuał babiloński" Tm Knox, recenzja
"Piekło Gabriela" Sylvain Renard, recenzja
"Jad" S.B. Hayes, recenzja
"Jasnowidz" Bartlomiej Biesiekierski, recenzja
"Bez przebaczenia" Agnieszka Lingas -Łoniewska, recenzja
"Kocham Nowy York" Isabelle Lafleche, recenzja
"Dynastia Tudorów. Król, królowa i krolewska faworyta" Anne Gracie, recenzja
"Insygnia. Wojny światów" S.J. Kincaid, recenzja
"Ukryte wodospady" Barbara Freethy, recenzja
"Pokój numer 10" Ake Edwardson, recenzja
"Może dziś nikogo nie zabiję" Randy Ghazy, recenzja
"Powrót do Nałęczowa" Wiesława Bancarzewska, recenzja
"Karminowy szal" Joanna M. Chmielewska, recenzja
"Ewa Nowak "Ogon Kici", recenzja
"Deja vu" Jolanta Kosowska, recenzja
"Michał jakiś tam" Ewa Nowak, recenzja
"Testament Nobla" Liza Marklund, recenzja

środa, 31 lipca 2013

Konkurs




Humorystyczna biografia Jana Nowickiego, nie tylko dla kobiet, jest już dziś do zdobycia w naszej zabawie. Czekają na was 2 egzemplarze książki „Mężczyzna i one” z autografem.
Wystarczy odpowiedzieć poprawnie na pytanie:
Na deskach którego teatru występuje Jan Nowicki?

Poprawne odpowiedź prosimy przesłać na adres:  konkurs@polskieksiegarnie.pl
Zabawę zaczynamy: 30.07.13. godz. 19:00
A kończymy: 02.08.13 godz. 23:59
Nazwiska szczęśliwców podamy: 03.08.2013
Zapraszamy!
U Nas Zabawy odbywają się na zasadach „fair play”, dlatego prosimy zapoznać się z Regulaminem (na stronie www.polskieksiegarnie.pl).
Organizatorzy: Wydawnictwo Bellona i Polskie Księgarnie

wtorek, 30 lipca 2013

Wakacje, miłość i inne kłopoty

"Ogon Kici"
Ewa Nowak


Pierwsza miłość to huśtawka emocji, raz ogromna radość, raz wielki smutek, jedno i drugie przeplatane chwilami zwątpienia i momentami nieopisanego szczęścia. Przychodzi niespodziewanie, niezapowiedziane i łączy ze sobą ludzi, którzy nie zawsze są na to gotowi. Niektórzy nie mogą się jej doczekać, inni nie myślą o niej wcale, są i tacy, którzy uważają, że to uczucie nie dla nich. Jednak kiedy pojawi się już w życiu zmienia wiele, czasem wszystko, a dotychczasowe poglądy wydają się odległe i jakoś nagle niepasujące do tego, co właśnie ma miejsce. Słowa rozsądku, ostrzeżenia i przestrogi wydają się niedorzecznymi słowami, nie mającymi pokrycia w rzeczywistości, liczy się tylko ona i nic więcej ...

Kicia nie jest romantyczką, ta rola zarezerwowana jest dla innego członka rodziny, ona jest kategorii rozważnych, dokładnie wszystko planujących i mających zawsze plan awaryjny, a nawet dwa. Uporządkowana, doskonale wiedząca czego chce i umiejąca doradzić bliskim, w świecie chaosu wprowadza ład i porządek. Jak do tej pory chętnie służyła wsparciem bliskim i przyjaciołom, na jej dobrą radę zawsze mogli liczyć tak samo jak na bezinteresowną pomoc. W końcu kto jak nie Kicia umiałaby sobie poradzić ze wszystkim i wszystkimi? Natasza, Robert, rodzice, Hadrian i cała reszta ufają dziewczynie i jej zdrowemu rozsądkowi, nawet obcy są pod wrażeniem jej charakteru i umiejętności. To właśnie te ostatnie są przyczyną z powodu jakiej dochodzi do spotkania z człowiekiem, który okazuje się kimś więcej niż tylko jeszcze jednym znajomym. Dawid potrzebuje właśnie takiej osoby jak Kicia do swojego zespołu, jej pomysły i ona sama świetnie pasują do organizowanego przedsięwzięcia, tylko czy będzie chciała zmienić swoje plany? Okazuje się, że Dawid ma w sobie to przysłowiowe "coś", sprawiające, iż to, co do tej pory wydawało się ważne okazuje się mieć konkurencję. Kicia zawsze była doradczynią w sprawach sercowych, ale kto zostanie jej powiernikiem? Czy w ogóle będzie potrzebowała kogoś takiego? Przecież zawsze odznaczała się zdrowym rozsądkiem, więc dlaczego miałoby to teraz się zmienić? Komu jak komu, lecz jej nie potrzebna jest pomoc w tej sprawie, chociaż czy na pewno? Uczucie Kici nie jest błahe, dla logiki nie ma w niej miejsca, a przeciwności są przecież po to by je przezwyciężać. Jak dotrzeć do zakochanej dziewczyny i czy w ogóle jest taka potrzeba? Dlaczego inni sądzą, że wiedzą lepiej niż ona? Historia się powtarza? A może ta miłość przeminie równie szybko jak się pojawiła?

"Ogon Kici" to kolejna książka z serii miętowej, poruszająca tematy, które są równie ważne dla młodszych jak i starszych czytelników. Pierwsza miłość, rodzinne tajemnice, sekrety z przeszłości, dorastanie i przyjaźń, każdy z tych wątków ma miejsce w historiach autorstwa Ewy Nowak. Różne perspektywy, odmienni bohaterowie, ale zawsze w centrum uwagi są bohaterowie i codzienne życie, fabuła opiera się na tych dwóch filarach, co okazuje się za każdym razem doskonałym sposobem na opowiedzenie nowej opowieści. "Ogon Kici" skupia się na relacjach rodzinnych oraz pierwszym uczuciu, czasem nie dostrzeganym przez otoczenie i okazującym się mieć duży wpływ na postacie. Autorka w prostych słowach opowiada i trudnych emocjach i wynikających z nich trudnościach.


                                                    Za możliwość przeczytania książki 
                                    dziękuję wyd. Egmont
 

niedziela, 28 lipca 2013

Nemezis

"Testament Nobla"
Liza Marklund


Droga od bycia sprawozdawcą wydarzeń do roli naocznego ich uczestnika, szczególnie gdy chodzi o zbrodnię, nie jest łatwym doświadczeniem. Jeżeli do tej pory było się jedynie obserwatorem, a teraz nagle widzi się śmierć "na żywo", to trudno przejść nad tym co właśnie miało miejsce do porządku dziennego. Pozostawienie emocji za sobą i skupienie się na pracy staje się wyzwaniem, szczególnie gdy przed oczyma wciąż ma się moment gdy komuś ktoś odbiera się właśnie życie, te kilkanaście sekund zmienia wiele. Zamiast opierać się na czyichś słowach trzeba nimi opisać niedawną sytuację, skupiając się na relacji, w jakiej najważniejsze są trzy elementy - ofiara, sprawca i motyw, reszta stanowi tło, chociaż to ono jeszcze przed chwilą było w centrum zainteresowania. Wielka impreza, sławni goście, koronowane głowy, jedna z najsłynniejszych nagród na świecie i zabójstwo popełnione, którego świadkami było kilkuset świadków, a sprawca zniknął w tłumie.

Annice Bengtzon gala wydana z okazji wręczenia Nagrody Nobla nie wydaje się ciekawa, jako dziennikarka ma ją opisać i tyle, jak dla niej to zadanie dużo poniżej jej oczekiwań. Ogromna uroczystość, setki zaproszonych, monumentalne wnętrza sztokholmskiego ratusza, obecność króla i królowej, no i sami nagrodzeni oraz słynne wyróżnienie, z tego ma powstać artykuł prasowy do gazety codziennej. Nic trudnego dla dziennikarki, która na co dzień zajmuje się tematami o wiele większego kalibru, więc odrobina znudzeni nie jest niczym dziwnym, jednak minuta lub dwie zmieniają wszystko. Najpierw szturchnięcie, potem kilka dziwnych dźwięków i przelotnych spojrzeń, w końcu jak na zwolnionym filmie - klatka po klatce - śmierć człowieka. Nie tego spodziewała się Annika po tym wieczorze ani tym bardziej tego co później nastąpiło. Po pierwsze jako jedna z nielicznych widziała mordercę, a raczej morderczynię, po drugie zapamiętała niezwykle ważne szczegóły, a po trzecie z racji tego, że jest naocznym świadkiem, nie może podzielić się z czytelnikami tym co miało miejsce z powodu "dobra śledztwa". Taka sytuacja nie podoba się samej zainteresowanej jak i jej zwierzchnikom, szczególnie, że na tej linii panuje ostatnio mało przyjemna atmosfera. Sprawa, mogąca przynieść rekordowe zainteresowanie gazecie, nie może zostać opisana z najbardziej ciekawymi szczegółami, zamiast hitu porażka, a do tego trudności w życiu osobistym. Taka mieszanka nie wróży Bengtzon niczego dobrego, ale nawet odsunięta na boczny tor dziennikarka nie odpuszcza. Zamiast krwawych detali można spróbować odkryć kulisy morderstwa, przecież nim zostało dokonane musiał zaistnieć jakiś powód, od niego wszystko się zaczęło i to on może jest kluczem do feralnego momentu. Na pewno trzeba się przyjrzeć ofiarom, no i spróbować odkryć tożsamość sprawcy, a gdy po raz kolejny daje on, o sobie znać tym bardziej nie można zignorować niedawnych wydarzeń.

Świat nauki rządzi się twardymi prawami, a gry jakie się w im toczą nie zawsze dotyczą jedynie naukowych rozpraw i ich zasięg nie ogranicza się tylko na teoretycznym polu ... Dlaczego zginęła właśnie ta, a nie inna osoba i to właśnie w tym konkretnym dniu oraz miejscu? Zbieg okoliczności czy świetnie zaplanowana akcja, mająca w sobie konkretny przekaz? Naukowy sukces często skrywa tajemnice, za jakich ujawnienie płaci się wysoką cenę, nikt nie lubi gdy jego sekrety wychodzą na jaw ... Jaką rolę odegrała w tym wszystkim nagroda Nobla i sama osoba jej fundatora? Annika Bengtzon "od środka" poznaje reguły rządzące w naukowym środowisku, a także mroczne jego strony, czy one mogły być motywem zbrodni?

Poza pracą zawodową trzeba jeszcze stawić prywatnym sprawom, te komplikują się coraz bardziej. Kiedy ścierają się dwa odmienne światopoglądy trudno dojść do porozumienia, szczególnie gdy traci się jeszcze zaufanie do drugiej osoby. Annika ma dość niepewności, wzajemnych wyrzutów i sporów sąsiedzkich. Czas żeby rozwiązać piętrzące się problemy, tylko od którego rozpocząć?

"Testament Nobla" to kolejna część serii, jakiej bohaterką jest Annika Bengtzon, sztokholmska dziennikarka śledcza. Na tej postaci zbudowana jest fabuła, jest ona centralną postacią historii, biorącą czynny udział w kolejnych wątkach. Wyraźnie można zobaczyć elementy typowe dla skandynawskiego nurtu kryminalnego, czyli wątki obyczajowe i kwestie społeczne, są one nierozerwalnie splecione z sensacyjnym motywem. Nie inaczej jest również w książkach Lizy Marklund, gdzie życie osobiste nie jest tłem, a raczej jednym z głównych punktów. Historie nabierają w ten sposób całkiem innych barw, a czytelnik zostaje wciągnięty w osobiste emocje bohaterów i ich wpływu na wykonywaną pracę. Kryminalna opowieść wcale nie traci nic ze swego charakteru, a dochodzenie okazuje się mieć niejedną zagadkę do rozwiązania. Zakończenie nie zawsze kończy się odpowiedzią na wszystkie pytania, czasem stanowi tak jak w "Testamencie Nobla" punkt wyjścia do kolejnego śledztwa.
 
Baza recenzji Syndykatu ZwB


Za możliwość przeczytanie książki dziękuję
portalowi
Duże Ka i wyd. Czarna Owca


piątek, 26 lipca 2013

Historia pewnej dziewczyny

"Michał jakiś tam"
Ewa Nowak


W przeciągu krótkiego czasu Edyta zmienia adres zamieszkania, szkołę, otoczenie, zostawia przyjaciół i znajomych. Od teraz staje się mieszkanką Warszawy, uczennicą nowej szkoły i członkiem rodziny Joanny i Gwidosza. Gdyby ktokolwiek spytałby ją o zdanie to nigdy nie zgodziłaby się na to wszystko. Ale jej nie zadano pytania, w ogóle nie brano nawet czegoś takiego pod uwagę. No cóż, bywa i tak, więc nie ma co się zastanawiać tylko trzeba stawić czoła temu, co czeka na dziewczynę, a jest tego dużo. Nastolatka przygotowana jest na wszystko, ale czy na pewno? Wiedziała, iż w jej życiu nastąpią zmiany i to ogromne, jednak co innego przypuszczenia, a zupełnie czymś innym jest rzeczywistość, która nie daje czasu na zastanawianie się!

Po pierwsze rodzina, zupełnie inna niż powinna być - prawdziwe pomieszanie z poplątanie wraz z chaosem na dodatek, wcale nie aż tak kontrolowanym. Po drugie szkoła i nowi znajomi, chociaż to ostatnie słowo jest chyba na wyrost, również całkowicie inni niż do tej pory. Jest i trzeci punkt - sama Edyta, rzucona na głęboką wodę i musząca sobie poradzić z całym tych bałaganem, jaki ma wokół siebie. Jak odnaleźć się w świecie, całkowicie różniącym się od tego, jaki jeszcze niedawno był codziennością? Przyszłość zapowiada się niezbyt spokojnie, a to dopiero początek tego co przed nią, bo życie przecież nie stoi w miejscu tylko gna do przodu. Wszystko ma inne oblicze, jest albo powyżej oczekiwań lub poniżej ich, do tego trzeba dodać jeszcze utrzymanie pozorów, bo od nich tak wiele zależy. To dużo jak na wiek kilkunastu lat, a jest jeszcze tego więcej, to tak jakby prowadzić podwójne czy nawet potrójne życie i wciąż czekać na karę, za to, że  szuka się własnej drogi. Jednak powoli można przyzwyczaić się do nowego i odkryć kim tak naprawdę się jest. Edyta powoli odkrywa nowy punkt widzenia, w jakim jest miejsce na radość, okazywanie uczuć a nawet popełnianie błędów i przyznawanie się do nich. Pobyt w Warszawie ma całkiem inny przebieg niż był zaplanowany, lecz pozwolił dorosnąć komuś, kto tego bardzo potrzebował i dał wsparcie jakiego do tej pory nie miał. Jeszcze nie tak dawno świat wydawał się szary, smutny i doskonale zaplanowany, teraz jest barwny, pełen ruchu, a przyszłość zapowiada się obiecująco, oczywiście pod jednym warunkiem - stawieniu czoła problemom. Od nich rozpoczął się nowy życiowy rozdział dziewczyny, ale w końcu nadszedł moment by je rozwiązać ...

Tytuł "Michał jakiś tam" może zmylić, bo głównym bohaterem wcale nie jest chłopak, lecz nastolatka. Ewa Nowak po raz kolejny porusza w swojej książce trudne tematy i to z perspektywy młodego człowieka, który musi sprostać nie tylko wyzwaniu jakim jest dorastanie, lecz i przeciwnościom, mającym swe źródła w dorosłych. Łatwo jest się pogubić, trudno wybaczyć, kłamstwo czasem wydaje się najlepszym rozwiązaniem, a prawda jest trudna do zaakceptowania. Prawdziwy świat nie jest czarno - biały, lecz łatwo staje się szary, odkrycie, że składa się z czegoś więcej niż obaw, obowiązków i posłuszeństwa daje więcej niż można by przypuszczać ...


                                                    Za możliwość przeczytania książki 
                                    dziękuję wyd. Egmont
 

 

czwartek, 25 lipca 2013

Sen o rzeczywistości

"Deja vu"
Jolanta Kosowska


Jak można poznać najlepiej drugiego człowieka? Spędzając z nim długie godziny? Rozmawiając na każdy temat? Poznając jego przeszłość? A może starając być blisko niego jak najczęściej? Czasem spotykając kogoś po raz pierwszy wydaje się, że znamy go od lat, chociaż to przecież niemożliwe, jednak uczucie to pozostaje. Tak jakby taka sytuacja miała już miejsce, ale doskonale wie się, iż nie wydarzyła się. Deja vu. Złudzenie namacalne, aż nadto odczuwalne i rzeczywiste, lecz nierealne, bo przecież każda chwila jest unikatowa, czasami podobna, ale nie identyczna. Jak więc wytłumaczyć niezwykłe uczucie, że po raz kolejny przeżywa się to, co właśnie dzieje się, a wcześniej nie było możliwe by być uczestnikiem takiego wydarzenia? Każdy kto przynajmniej raz przeżył coś takiego ma swoją odpowiedź na to pytanie, jak odpowiedź na nie gdy dotyczy człowieka i całego jego życia?

Rafał w Polsce nie do końca czuje się dobrze, długo był zagranicą, lecz i tam czegoś mu brakowało. Przyjaciel pomaga mu odnaleźć się w nowej rzeczywistości, jednocześnie znanej i obcej, czegoś nieokreślonego w tym wszystkim brakuje. Przypadek sprawia, że zamieszkuje w mieszkaniu, które szybko wydaje mu się znane. Nie za sprawą budynku, lecz wcześniejszych jego mieszkańców. Nigdy ich nie spotkał, nigdy nie widział, ale z dnia na dzień zna ich coraz lepiej. Coraz głębiej wchodzi w ich życie, poznając emocje, sekrety, detale z codzienności, może to jedynie sny? Realne aż do bólu, przepełnione znajomymi osobami, jakich nie powinno się rozpoznawać, jednak znanych bardzo dobrze. Przecież to nie ma prawa się zdarzyć, nie jest prawdą, lecz wciąż powtarza się. Rozsądek podpowiada jedno, ale umysł zdaje się podążać całkiem inną drogą niż do tej pory. Wspomnienia zdają się wracać coraz częściej i mocniej, a może niezwykła układanka zapełnia się elementami i końcowy obraz już zaczyna być widoczny, chociaż wciąż nie jest rozpoznawalny? O co w tym wszystkim chodzi i dlaczego przydarza się to właśnie Rafałowi? Przeznaczenie? Zbieg okoliczności? Właściwy człowiek w odpowiednim miejscu i czasie? Każdy dzień przynosi coraz więcej szczegółów, chociaż brak wciąż jednego - odpowiedzi na pytania dlaczego i jak to możliwe? Przecież to nie złudzenie, prawda to też nie jest, więc co? Zwykłe deja vu i nic ponad to? Ale wszystko jest tak realne, aż zbyt rzeczywiste i równocześnie nie do uwierzenia, coś dziwnego dzieje się z Rafałem, niesamowitego i niezrozumiałego. Wydarzenia coraz bardziej przyśpieszają i zmierzają w jakimś określonym kierunku i zdaje się nim być Wenecja, tajemnicza i piękna, skrywająca swoje prawdziwe oblicze pod maską i jedynie niektórym ukazująca prawdziwą twarz ... Może prawda kryje się w pewnej legendzie?

Baśń, opowieść o uczuciach, historia o życiu, mit, książka Jolanty Kosowskiej ma wszystkie te elementy, każdy z nich jest częścią większej całości, która w pełni możliwa jest do zobaczenia dopiero na samym końcu. Kilka wątków, wydających się początkowo nie mieć nic ze sobą wspólnego, splata się w niezwykły obraz, gdzie tłem jest Wenecja, piękna i niesamowicie kolorowa, w jakiej wszystko się zaczyna i kończy. Autorka przedstawia historię, okazującą się w miarę czytania całkowicie inną niż wydawała się na początku. Fabuła intryguje i zaskakuje swoim rozwojem, nie ma w niej oczywistych rozwiązań, ich miejsce zajęły losy bohaterów, niezwykłe i splątane, jednak zdążające pewnie do celu, lecz nie dostrzega się tego od razu. Czasem sen okazuje się prawdą,a życie daje kolejną szansę ...


















środa, 24 lipca 2013

Piwnica, szal i 3 x M

"Karminowy szal"
Joanna M. Chmielewska


Dziecięca przyjaźń to suma wiele przygód, jeszcze większej ilości spędzonego wspólnie czasu, wzajemnego wyciągania z tarapatów, pocieszania w gorszych momentach i radości w chwilach szczęścia. Wspomnienia z tamtego okresu pozostają już na zawsze w pamięci, chociaż przyjacielskie więzy nie zawsze trwają kiedy ludzie są już dorośli. Czasem można odnowić dawne znajomości, bo to, co wtedy łączyło wcale nie musi być przeszłością, szczególnie gdy chęci sprzyjają temu by je odnowić. Dzieciństwo odchodzi najczęściej niepostrzeżenie, krok za krokiem, aż którego dnia okazuje się, że jest się dorosłą osobą, chociaż nie zawsze dojrzałą. Dawni przyjaciele mogą też pomóc uporać się z wydarzeniami, które miały miejsca dawno, lecz wciąż jeszcze są otwartym rozdziałem ...

Magiat czyli Marysia, Marta i Magda, rozważna, spokojna oraz zwariowana, kiedyś uczennice, dzisiaj dorosłe kobiety, łączyła je niezwykle silna więź, potem jakoś ta przyjaźń rozluźniła się. Teraz znowu spotkały się w swoim gronie, dlaczego? Oprócz wielu dziecięcych sekretów połączył je jeszcze jeden, nie był błahy, nawet po latach wciąż tkwi w pamięci i chyba nadszedł czas by w końcu stanąć z nim twarzą w twarz. Marta i Maria uważają ten pomysł za ryzykowny, no i minęło przecież tyle lat, ale przystają na to, co wydaje się mieć i tak wiadome zakończenie. Kiedyś były nierozłączne, potem każda poszła własną drogą, mniej lub bardziej wyboistą, mogłoby się wydawać, że teraz nic je już nie łączy. Piwnica pod Liliowym Kapeluszem ma jednak prawdziwie magiczną atmosferę, od pierwszej chwili czują ją wszyscy. Nie ma już surowej nauczycielki, uporządkowanej żony i matki oraz zaprzysięgłej singielki, znowu są trzy dziewczyny, które pomimo upływu lat poczuły dawną więź. Jak wpłyną wspólnie spędzone chwile na przyjaciółki? Tajemnica wcale nie schodzi na dalszy plan, wciąż jest obecna i daje o sobie znać, lecz teraz liczy się coś jeszcze - odnalezione uczucia i przede wszystkim ludzie. Dzieciństwo nie wróci już, ale wspólne chwile są dobrą podstawą do dojrzałej przyjaźni. Każda z kobiet ma własne problemy, o których nie mówi głośno, a nawet nie chce przyznać się przed samą sobą, lecz w gronie bliskich osób okazują się one być możliwe do rozwiązania. Gdzie główkują trzy głowy wszystko zdarzyć się może, nawet to, co wydawało się już nie do uratowania. Piwnica pod Liliowym Kapeluszem wspiera każdego, kto przekroczył jej próg, niejeden już się o tym przekonał, bo działa jej magia daleko od kawiarnianego stolika. Marta, Maria i Magda mają też swoją misję do wypełnienia, wycofanie nie wchodzi w grę, bo pewien rozdział ich życia wciąż pozostaje niezamknięty i ma większy wpływ na nie niż same zdają sobie z tego sprawę ...

Kolejna wizyta w niezwykłej kawiarni daje okazję poznać nowych bohaterów i sprawdzić co dzieje się u znajomych postaci. Tytułowy "Karminowy szal" ma również swoje miejsce w książce Joanny M. Chmielewskiej i odgrywa ważną rolę, przecież marzenia i chwila ich spełnienia są magiczne, chociaż najczęściej dzieją się w zwykłej codzienności. Czytelnik od początku wie, że historia oparta jest o tajemnicę, ale wraz z rozwojem fabuły okazuje się, że inne watki są równie ważne, chociaż mają swój początek właśnie w tym, co nie jest mu dane poznać od razu. Po pierwsze prawdziwa przyjaźń, po drugie bohaterki, które chętnie by się widziało w gronie swoich bliskich, po trzecie Piwnica pod Liliowym Kapeluszem, dająca tak wiele pod postacią zwykłej kawiarni, a po czwarte ... po  czwarte opowieść, w jakiej jest czas na refleksje i na śmiech. "Karminowy szal" to historia o przyjaźni, odkrywaniu tego, co ważne i pozostawianiu za sobą spraw, które kiedyś zraniły, ale ich miejsce jest w zamkniętym rozdziale przeszłości.



poniedziałek, 22 lipca 2013

Podróż do szczęścia

"Powrót do Nałęczowa"
Wiesława Bancarzewska


Wrócić do przeszłości, kto o tym nie marzył? Zobaczyć jeszcze raz bliskich, których już nie ma, miejsca, jakich dawno już się nie widziało i przede wszystkim jeszcze raz poczuć atmosferę, jedyną w swoim rodzaju, nie do odtworzenia w teraźniejszości. Wspomnień czar wabi, kusi tym co już było i czego nie można odtworzyć obecnie, szczególnie gdy aktualna rzeczywistość daleka jest od tej dawnej. Jednak powroty możliwe są jedynie podczas oglądania starych zdjęć i filmów bądź czytania pamiętników, potem pozostaje znowu codzienność, w jakiej nie da się odnaleźć tego co już dawno przeminęło. A gdyby tak udało się na moment "wpaść" do przeszłości i zrobić sobie krótką, sentymentalną, wycieczkę? Zobaczyć jeszcze raz bliskich, spędzić kilka chwil z nimi, a później ... później wszystko może wyglądać inaczej ...

Nałęczów zawsze Annie kojarzył się z wakacjami, dzieciństwem i przede wszystkim bliskimi osobami. Teraz ten czas uchwycony jest na starych zdjęciach i tylko z nimi przed oczyma wraca ona do tego co już niestety nie istnieje. Jej codzienność daleka jest od atmosfery zapamiętanej z przeszłości, chociaż nie skarży się na swoje życie, to trudno uciec od wspomnień. A może wcale nie trzeba tego robić? Ciepły powiew wiatru, lekko kołyszące się gałęzie drzew w przydomowym ogrodzie ... to wcale nie złudzenie, a ... prawda ... Nawet jest dowód tej sentymentalnej podróży, namacalny i niezaprzeczalny, chociaż to przecież niemożliwe! A jednak to nie marzenie czy też złudzenie, kolejna próba i znów Anna wraca do miejsca tak ważnego dla jej bliskich i dla niej samej również. Chociaż Nałęczów jaki zapamiętała wygląda trochę inaczej, drzewa są mniejsze, ludzie o wiele młodsi, jak to możliwe? Może odpowiedzią będzie kartka z kalendarza? Chociaż czy ważna jest data, kiedy ma się najbliższych na wyciągnięcie ręki? Przeznaczenie, uśmiech losu, zbieg okoliczności, coś na pewno zadziałało, a reszta należy już do Anny. Czasem marzenia się spełniają, nawet te ukryte, a raczej zepchnięte przez własne wybory, bardzo głęboko. Teraz wystarczy wykorzystać sytuację i ... zrobić wszystko by szansa jaką się dostało nie została zmarnowana. Wspaniałe chwile spędzone w rodzinnym gronie są niepowtarzalną okazją by poznać tę część historii o jakiej nikt nie wspominał i stworzyć nowy rozdział w swoim życiu. Czy przeszłość może dać to, czego zabrakło w przyszłości? Jak pogodzić dwa różna światy? Serce mówi jedno, rozum podpowiada drugie, a Nałęczów z dawnych lat kusi tym, czego zabrakło w teraźniejszości - więzami rodzinnymi, wspólnymi chwilami i uczuciami, jakie smakują całkiem inaczej od tych odczuwanych obecnie. Ile jeszcze będzie tych "wycieczek" w tą i z powrotem? Odpowiedzieć może na to pytanie tylko jedna osoba, od niej zależy czy to, co znane ze starych fotografii okaże się realne czy pozostanie jedynie pięknym wspomnieniem niezapomnianych chwil, które już przeminęły ...

Łatwo nazwać historię sentymentalną, a od tego już krok do słowa ckliwa, takie dwie łatki są dla wielu równoznaczne ze skreśleniem opowieści, bo przecież z góry wiadomo czego można się spodziewać. Jednak gdy odsunie się stereotypy na bok, okazuje się, że to, co wydawało się błahe i mało warte uwagi okazuje się ciekawe i mające w sobie coś niespodziewanego. "Powrót do Nałęczowa" to nie jedynie podróż w przeszłość, ale obraz miejsca, jakiego w części już nie ma, ponieważ zabrakło ludzi, którzy stanowili jego serce. Co może zachwycić człowieka przyzwyczajonego do życia pełnego techniki i technologii w świecie gdzie ma ono całkiem inne oblicze? Wiesława Bancarzewska odpowiada na to pytanie osobami bohaterów swojej książki. Okolice Nałęczowa stanowią niezapomniane tło dla barwnych postaci, a fabuła okazuje się mieć niejeden wątek. Podróże w czasie podobno nie zdarzają się, ale gdy się czegoś pragnie, to wszystko zdarzyć się może, nawet to, co niemożliwe ...



Za możliwość przeczytanie książki dziękuję
portalowi
Duże Ka i wyd. Czarna Owca



niedziela, 21 lipca 2013

Po prostu być sobą

"Może dziś nikogo nie zabiję"
Randa Ghazy

Życie na pograniczu dwóch światów nie jest łatwe, szczególnie, że najczęściej to, co w jednym jest akceptowane, w drugim jest co najmniej niestosowne. Taka egzystencja jest lawirowaniem czy szukaniem  własnego miejsca dla siebie? Niełatwo odpowiedzieć na tak postawione pytanie, ponieważ odpowiedzi jest tyle ile osób żyjących w ten sposób. Czasem jest to wybór podyktowany podążaniem za większością, czasem wprost przeciwnie - sprzeciwem wobec ogólnie przyjętych, bywa również próbą przetrwania. Stojąc z boku łatwo jest oceniać dwa, całkowicie odmienne, środowiska w czarno - białych kategoriach, wskazywać tylko i wyłącznie zalety lub skupiać się na wadach, będąc pośrodku widzi się o wiele więcej barw, kontrastowych i nie zawsze łatwych w odbiorze. Czy można wybrać z każdego z tych światów jedynie to, co jest dogodne a resztę odrzucić? Pewnie tak, ale nie wszyscy się na taki krok decydują, ponieważ wiąże się to z zerwaniem silnych więzi i brakiem kolejnych. Zamknięcie jednych drzwi i wejście przez drugie, tam gdzie jest się nie do końca dobrze widzianym, wymaga odwagi, ale czy mniejszej czy większej od egzystencji na pograniczu pozostaje pytaniem, na jakie każdy odpowiada sobie sam.

Jasmina jest muzułmanką, studentką, ma włoskie obywatelstwo, a jej rodzinne korzenie sięgają egipskiej ziemi. Jednak dla większości liczy się jedynie jej religia, reszta jest dodatkiem do opisu dwudziestolatki, to na niej bazuje pierwsze wrażenie, i to wszystkich, bez wyjątku. Jest tylko jeden, i to wcale nie mały problem, młoda kobieta nie chce być postrzegana wyłącznie z tej perspektywy, przecież jej koleżanek  ze studiów nikt nie pyta o sprawy związane  z ich wyznaniem. Z drugiej strony rodzina i ich znajomi nie pozwalają jej zapomnieć, że to wiara wyznacza granice jej życiowych wyborów. Codzienna walka ze stereotypami jest męcząca, zaczyna się z samego rana, a kończy kiedy nadchodzi sen, a dotyczy praktycznie każdego aspektu życia. Kiedy dotychczasowy sprzymierzeniec zmienia front staje się ona jeszcze bardziej męcząca. Jak to możliwe, że najlepsza przyjaciółka z dnia na dzień staje się kimś zupełnie innym? Osobą, jaką nigdy nie chciała być? A może to własna decyzja, wcale nie wymuszona, lecz podjęta, bo właśnie w tym, a innym kierunku chce się podążać? Dlaczego Amira nagle aż tak zmieniła się? Ta sytuacja to kolejny powód do rozmyślań dla Jasminy, która w krótkim czasie ma do rozważenia wiele kwestii, jakie jeszcze nie tak dawno uważała za oczywiste. Łatwo wskazać błędy innych, do swoich trudno się przyznać, a gdy chce się połączyć to, co wszyscy uważają za niepołączalne, to łatwo jest się pogubić.
Tradycja i własna ścieżka są przeciwieństwem siebie, a gdy tradycja jest w liczbie mnogiej, tym bardziej jest trudno znaleźć miejsce dla siebie, nie raniąc bliskich i pozostając w zgodzie z sobą małym.

"Może dziś nikogo nie zabiję" to książka mówiąca prostym językiem o skomplikowanych sprawach i jednym z najczęściej używanym słowie - tolerancja. Główna bohaterka to młoda kobieta, która może nie wyróżniałaby się z grona rówieśników, gdyby nie religia. Jej marzenia nie różnią się od tych, jakie mają ludzie w jej wieku - dobre oceny z egzaminów, zdobycie pracy po studiach, kariera, założenie rodziny, a w międzyczasie po prostu życie, w jakim jest miejsce na zabawę, spotkania z przyjaciółmi i zwykłą codzienność. Wydaje się to wszystko nudną oczywistością, jednak kiedy to wszystko schodzi na dalszy plan, bo w roli głównej otoczenie obsadza wyznawaną wiarę, wtedy świat postrzega się całkowicie inaczej. Można o tym mówić w wielkich słowach, dokładnie analizować, podpierać się przykładami, ale gdy patrzy się na to z punktu widzenia jednostki uogólnienia przestają mieć sens. Łatwo jest potępić, łatwo jest wytknąć komuś błędy i skupić się na zaletach własnych poglądów, a potem rzucić słowo o tolerancji lub jej braku, jednak Randa Ghazy pokazuje konkretną osobą. Za postacią Jasminy może stać wiele podobnych jej dziewczyn, albo wprost przeciwnie to indywidualna opowieść, lecz w tej historii, jest ona konkretnym człowiekiem, z wadami oraz wartościami i to jej oczyma oglądamy świat, w jakim żyje. Niewielka objętościowo książka pod tytułem ""Może dziś nikogo nie zabiję" nie potępia, nie wychwala, nie jest też skargą, ale opowiadaniem o człowieku, który żyje pomiędzy dwoma światami i chce by oba pozwoliły mu być sobą. Nikim mniej i nikim więcej, tylko i wyłącznie Jasminą, nie nosząca chusty, roztrzepaną, czasem mówiącą bez zastanowienia, nie będącą terrorystką, marzącą karierze i mającą duże poczucie humoru ...



Za możliwość przeczytania książki Dziękuję