Przedpremierowo:
„Nic
o tobie nie wiem”
Małgorzata
Rogala
Co
wiemy o innych, zwłaszcza o tych najbliższych? Obecnie wydaje się, że wszelkie
sekrety dawno straciły rację by, bo jak mają się uchować jeśli każdy o czymś
zawiadamia wszystkich, niekiedy bez zastanawiania się do kogo trafia ich
przekaz. Przyjaźń, prywatność, tajemnice, od jakiegoś czasu nabierają całkiem
innego znaczenia, zupełnie odmiennego do jakiego byliśmy przyzwyczajenie. Co
więc z wiedzą, tą prawdziwą, nie powierzchowną, o ludziach, którzy są tuż obok
nas? Kim są? Kim my jesteśmy? Czy ich znamy?
Popularność.
Jedno słowo, a kryje się za nim wiele dobrego, lecz i dużo lub nawet więcej
złego. Informacja. Ona zawsze była cenna, lecz teraz staje się czymś więcej niż
do tej pory, wcale nie musi być prawdziwa, wprost przeciwnie wystarczy, że ktoś
podzieli się czymś podszywającą się pod nią. Kiedy doda się pierwsze do
drugiego to otrzymuje się dobry przepis jak wyrządzić komuś krzywdę, niekiedy nieodwracalną.
Weronika Nowacka nawet nie przypuszczała, że znowu w jej otoczeniu ktoś
zostanie zamordowany. Jako szkolny pedagog jest blisko uczniowskich problemów,
lecz nawet nie przypuszcza jaka jest skala jednego z nich. Wiadomo, że okres
nastoletni rządzi się swoimi prawami, ale jak się okazuje obecnie są one
brutalniejsze, Jak to możliwe, że dorośli niczego nie zauważyli? A może
zlekceważyli znaki ostrzegawcze? Niewiedza często prowadzi do tragedii, chociaż
czy tak było w tej konkretnej sprawie? Szymon Pawelec niejedno dochodzenie ma
za sobą, to konkretne jednak ma w sobie coś osobistego. Pytanie kto zabił wcale
nie musi mieć tak jednoznacznej odpowiedzi jak można się spodziewać, tak samo
jak i prosty podział na ofiarę i zabójcę, może nie być oczywisty. Dużo nie jest
potrzebne by zamienili się miejscami, pozostawiając po sobie bolesny znak
zapytanie w postaci: „gdyby wiedział/a”.
Każdą
książkę Małgorzaty Rogali biorę w ciemno, gdyż pewna jestem kilku rzeczy: doskonałego
kryminału, dopracowanego motywu, wciągającej historii, która do samego końca
skrywa to, co najważniejsze oraz poruszenia ważnego aspektu życia społecznego.
To ostatnie nigdy nie jest ozdobnikiem, lecz kanwą, na jakiej rozgrywa się
kryminalny dramat. Powiedziałabym nawet, że jak mało który twórca otwiera oczy
czytelnikom na sprawy, wydające z jednej strony już codziennością, z drugiej
bagatelizowane, bo przecież zdarzają się innym. Nie inaczej jest w przypadku „Nic
o tobie nie wiem”, strona po stronie ma się wrażenie, że to nie fabularna
opowieść, lecz dokumentalny zapis tego, co pojawia się jako „news” medialny,
elektryzujący społeczeństwo, niestety na chwilę, gdy dochodzi do tragedii. Tym
razem jednak czytelnicy widzą od podszewki jak nakręca się spirala zła, gdzie
ma swoje źródła, jak oplata nie tylko bohaterów i do czego prowadzi gdy w końcu
nie wytrzymuje presji, wewnętrznej i zewnętrznej. Małgorzata Rogala z różnych
perspektyw przedstawia ten sam problem, każda z nich dostarcza nowych
informacji, odkrywających szczegóły jakie umykają większości, lawiruje pomiędzy
tym, co wydaje się oczywiste, a tym czego można się jedynie domyślać. Kryminalna
sprawa jest punktem wyjścia do wnikliwych wniosków i obserwacji, które nie są
pozostawione same sobie, lecz stają się jej częścią, podkreślają nie tylko to,
co najważniejsze, lecz są swoistą przestrogą. „Nic o tobie nie wiem” jest
rasowym przedstawicielem swojego gatunku, w jakim jest zbrodnia, śledztwo,
motyw i przede wszystkim dwa pytania: kto i dlaczego. Wszystko to podbudowane
jest społecznym tłem, nie tyle odzwierciedlającym prawdziwe realia, lecz oddane
w skali jeden do jednego. Pisarka jak zawsze postawiła na mocny związek
pomiędzy tym, co zrodziło się w jej wyobraźni, a tym, co jest faktem, spychanym
gdzieś w tył głowy, ale niestety rzeczywistością, od której ucieczka nie jest
możliwa.
PREMIERA:
10 LUTY
Za możliwość przeczytania
książki dziękuję: