niedziela, 18 sierpnia 2013

Zakazane owoce

"Warsztat książek zakazanych"
Eduardo Roca


Książki nie są współcześnie niczym nadzwyczajnym, a dostęp do nich najczęściej jest bardzo łatwy, chociaż zdarzają się miejsca gdzie wciąż są rarytasem. Zadrukowany papier, okładka, czasem ilustracje,to wszyscy znamy doskonale, ale nim książka stała się tak popularna i powszechna dostępna była w wersji ręcznie przepisywanej, w jakiej litery starannie kaligrafowano, a miniatury ją ozdabiające stanowiły prawdziwe dzieła sztuki. Nawet po latach budzą podziw dla pracy skrybów oraz wysiłku włożonego w każdy najmniejszy detal. Nic dziwnego, że woluminy stanowiły luksusowy produkt dostępny dla nielicznych, zresztą czasem ich posiadacze mieli je tylko ze względów prestiżowych, gdyż pisanie i czytanie było sztuką opanowaną przez nielicznych. W czasach kiedy słowa pisane było unikatem, a treści utrwalone za ich pomocą podlegały kontroli, myśli o ich szerszym rozpowszechnianiu nie zawsze wywoływały przychylne zainteresowanie. Naruszenie monopolu rzadko kiedy spotyka się z zadowoleniem, a taki krok traktowany jest w kategorii buntu, który należy zdusić w zarodku ...

Piętnastowieczna Kolonia zadziwia gości i mieszkańców swoją wielkością, a nieukończona jeszcze wspaniała katedra stanowi symbol potęgi miasta oraz władzy tak świeckiej jak i duchownej. W cieniu potężnych murów toczy się jednak życie jak w każdym średniowiecznym mieście, każdy z obywateli zna swoje miejsce w hierarchii, próby wejścia wyżej na drabinie społecznej zdarzają się rzadko, czasem są spektakularne,ale stanowią jedynie wyjątki od reguły. Codzienność skupia się wokół rodziny, pracy i religii, to one wyznaczają rytm życia, nie inaczej egzystuje Lorenz Bock, chociaż w jego przypadku jest jeszcze coś co pochłania niewielki zasób czasu wolnego. Przy blaski świec pracuje nad czymś co wydaje się nieprawdopodobne dla jemu współczesnych, nie ma jeszcze nawet na to nazwy i wydaje się niemożliwe do osiągnięcia. Skromny złotnik, który na co dzień wykorzystuje swój ogromny talent w warsztacie teścia, wieczorami urzeczywistnia to o czym marzy. Przy pomocy córki, krok po kroku, nadaje swoim marzeniom i pragnieniom innych realny kształt. Ale nim te śmiałe zamysły będą mogły chociaż w części wprowadzone w życie długa droga przed grupą wolnomyślicieli. Przeciwko sobie mają tych, których poglądy są odwrotnością przyjaciół Lorenza, dla nich monopol dotyczący wiedzy, a co za tym idzie słowa pisanego jest jak najbardziej na rękę. Każde odstępstwo od panujących zasad zabijane jest w zarodku i to dosłownie, nikt kto po cichu czy głośno mówi o sprawach niezgodnych z doktryną nie może liczyć na wysłuchanie. Bock przekonuje się o tym na przykładzie podobnych jemu, ich los ma być przestrogą dla pozostałych, lecz czy ich kara odniesie zamierzony skutek?

Ból po stracie bliskich nieobcy jest Lorenzowi i jego córce, żyją z obrazem nocy, kiedy utracili ukochanego człowieka. Upływ czasu nie uleczył dawnych ran, ale każde z nich na swej drodze spotyka osobę sprawiającą, że przyszłość zaczyna się jawić w całkiem innych barwach niż przypuszczali. Do czego doprowadzi pasja Lorenza i uczucia jego oraz Erici? Zasady rządzące Kolonią nie uległy zmianie, a władza świecka i duchowa nie zamierza łatwo oddać wyłączności na rozpowszechnianie wiedzy ... Ktoś jeszcze przygląda się z boku temu co dzieje się i w mieście i w skromnym warsztacie czeladnika złotnika, jaki ma w tym interes? Może wszystko jest grą, w jakiej stawką miał być przełomowy wynalazek, a nieoczekiwanie pula zwiększyła się o ludzkie życia i nieoczekiwane uczucie? Zaufanie Erici i Lorenza zostanie wynagrodzone czy też będzie wykorzystane przeciwko nim i ich marzeniom? Dlaczego słowo drukowane budzi aż taki strach wśród tych, którzy doceniają ręczne woluminy? Rodzina Bocków chce tylko upowszechnić to, co dane jest nielicznym ...

"Warsztat książek zakazanych" to wspaniała opowieść, w jakiej tło historyczne doskonale uzupełnia historię w jakiej nie brak świetnie oddanego klimatu schyłku jednej epoki i początków kolejnej. Średniowieczna atmosfera wyczuwana jest nie tylko w detalach drugiego planu, lecz również w wiernie oddanych ówczesnych zasadach społecznych. Panorama różnorodnych postaci pozwala czytelnikowi poznać i wspaniałe sale elit jak i skromne domostwa ubogich mieszkańców Kolonii. Edourdo Roca bardzo plastycznie przedstawił czasy, w jakich powołał do życia swoich bohaterów, a ich losy odzwierciedlają z jednej strony sniowieczne życiorysy, z drugiej strony opowiadają o przełomowych momentach, jakie na zawsze zmieniły tak wiele. "Warsztat książek zakazanych" to opowieść o ludziach, których marzenia wcale nie wydają się anachroniczne, a ich walka o ich urzeczywistnienie dla wielu wciąż jest aktualna. Piętnastowieczny świat wydaje się odległy od tego z dwudziestego pierwszego wieku, książka przecież jest czymś oczywistym, tylko dlaczego niektórych wciąż pozostaje luksusem, a inni widzą w nim zagrożenie, jakie należy wyeliminować ... ?




                Za możliwość przeczytania książki Dziękuję
                         wyd. Albatros A. Kuryłowicz

7 komentarzy:

  1. Bardzo ciekawie się zapowiada ta książka

    OdpowiedzUsuń
  2. Taki tytuł od razu przykuwa uwagę a treść jeszcze zaostrza apetyt. Bardzo chciałabym przeczytać!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawa pozycja. chętnie bym przeczytała :) Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Chociaż średniowieczny klimat to nie do końca moja bajka - tym razem jestem zafascynowana tematyką tej książki i chyba jestem gotowa zaryzykować i przeczytać tę pozycję :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Już sama okładka mnie przyciąga.

    OdpowiedzUsuń
  6. zgadzam się z poprzedniczką, już okładka zwróciła moją uwagę ; )

    OdpowiedzUsuń