piątek, 6 lutego 2026

Pomsta

Nowość:

„Mieszko. W ogniu pomsty”

Daniel Komorowski

 

Kto jest przyjacielem, a kto wrogiem? Czy ten zawsze wierny stojący u boku może zdradzić? A ci, będący nie tak dawno przeciwnikami mogą stać się sojusznikami? Pomsta na tych, którzy nie podporządkowali się prawowitemu władcy zdaje się nie mieć końca, przelana krew naznaczyła niejedno pole bitwy. Jak długo jeszcze trzeba będzie mieć miecze w pogotowiu?


Zdobycie władzy to jedno, ale jej utrzymanie to już dużo trudniejsza sztuka, zwłaszcza, jeśli wokoło niemało jest mało przychylnych osób. Walka o tron jeszcze nie skończyła się, ona właśnie wchodzi w decydującą fazę. Teraz każdy krok oznacza większe ryzyko, a kniaź Mieszko zawsze jest w samym centrum bitewnej wrzawy. Ile jeszcze będzie musiał udowadniać, iż jest godnym następcą swojego ojca i co istotniejsze prawowitym? Zbyt wielu marzy by być na jego miejscu i nie cofną się przez zdradą by osiągnąć swój cel. Jednak najbardziej trzeba się bać tych, którzy jedną rękę wyciągają na zgodę, a w drugiej dzierżą nóż i planują skrytobójczy cios.     Kto okaże się wrogiem za maską przyjaciela? A może zdrajca jest dużo bliżej niż ktokolwiek spodziewa się i już wdrożył niecny plan w życie? Uderzyć w najsłabszy punkt i sycić oczy bólem i męką wcale nie jest tak trudno, ale czy równie łatwo będzie patrzeć jak ogień pomsty dosięga sprawcę? Bez litości, bez prawa łaski, kara surowa, lecz czy wynagrodzi wyrządzone zło? A w tle wielka polityka i trudne wybory jakich Mieszkowi nie oszczędzi ktoś, kogo nie podejrzewałby nigdy…


Jak ożywić zamierzchłe dzieje, okryte mgłą minionego tysiąca lat, w jakiej wiele jest domysłów, hipotez, a fakty nie zapełniły jeszcze wszystkich białych plam? Widowiskowo, ale bez pomnikowości, spiżu i pompatycznych słów, za to z barwnie i obrazowymi scenami? Ożywienie legendy wcale nie jest prostym zadaniem, lecz jeśli jako kanwę wykorzysta się znaną historię i wplecie się w nią fabularne wątki to znane postacie ze stron podręcznika okazują nadzwyczaj interesujące. Daniel Komorowski w sadze o Mieszku nie tyle udowadnia, co po prostu przedstawia ciekawą postać historyczną od strony, o jakiej często zapominamy. Zamiast szacownego protoplasty rodu jest książę, pierworodny, wyklęty syn i w końcu kniaź. Do tego intrygi dynastyczno-polityczne, pragnienie władzy oraz postawania zrębów państwowości i to wszystko okraszone sporą dawką akcji. Jako tło nieprzebyte puszcze i drewniane grodziska żupanów oraz oczywiście Gniezno, gdzie niejedno zdarzenie miało swój początek i zapisało się w dziejowych annałach. „Mieszko w ogniu pomsty” to najnowsza odsłona niezwykłej sagi, w której splata się prawda historyczna z niezwykle bogatą wyobraźnią autora, a w efekcie końcowym czytelnicy otrzymują opowieść, która czyta się bez zbędnych przerw od pierwszej do ostatniej strony. A zakończenie staje się punktem wyjścia dla nowej odsłony dalszych losów kniazia Mieszka i jego księstwa.

 

Za możliwość przeczytania książki
książki 

dziękuję:


niedziela, 1 lutego 2026

Muzyka i jej szalone kurioza

Przedpremierowo: 

„Orkiestra szaleńca. Największe kurioza w historii muzyki”

Edward Brooke – Hitching

 

Podobno gdy odrzuca się niemożliwe to, co pozostaje musi być prawdą nawet jeśli wydaje się nieprawdopodobne. No cóż czasem ta cała reszta i tak jest nie do uwierzenia, a jej źródło jest jedno. Ludzka wyobraźnia przecież nie zna granic i muzyka również podlega tej zasadzie.


Kilkanaście rozdziałów interesująco zatytułowanych, ponad dwieście stron niecodziennych informacji, wiele ciekawych ilustracji. W telegraficznym skrócie, jaki nie oddaje nawet w małym procencie tego, co zawiera „Orkiestra szaleńca. Największe kurioza w historii muzyki”. Lekturę można rozpocząć od pierwszych stron i sumiennie kontynuować kartkę po kartce lub wybierać intrygujące części, chociaż mówiąc szczerze to opcja numer dwa i tak skończy się tym, iż nie oprzemy się zaciekawieniu by zapoznać się od razu z całością. Jedno jest pewna ta książka jest nie tylko dla fanów muzyka, bez względu na gatunek, lecz dla każdego, kto lubi mało znaną wiedzę lub też taką, wydającą się całkowitą nieprawdą. Jednak okazuje się, że świat muzyki kryje wiele niezwykłych osobliwości, niekiedy ukrytych gdzieś w dziejowych annałach albo o jakich nie wspomina się przy okazji oficjalnych biografii. Spojrzenie na świat dźwięków z różnorodnych perspektyw i odszukanie w nim tego, o czym zapomniano, co zaginęło lub też celowo ukryto odsłania nowe oblicza znanej tematyki. Trzeba przyznać, że autor podszedł do muzycznej sfery w szerokim ujęciu i nie zapomniał o detalach, również pod względem wizualnym. Ilustracje stanowią doskonałe uzupełnienie słów, są nie tyle wyłącznie dodatkiem albo też ozdobnikiem, a bardziej integralną częścią książki. Okazuje się, że tytuł nie jest ani na wyrost, a ni tym bardziej nieadekwatny do tego treści, wprost przeciwnie i stanowi doskonały wstęp do tego, czeka na nas podczas czytania lub raczej poznawania innej twarzy muzyki.

 


Premiera:

10 lutego 2026





Za możliwość przeczytania książki
 dziękuję 

wyd. Rebis

sobota, 31 stycznia 2026

Wtedy i teraz

Nowość:

„Przez milion burz”

Agata Czykierda - Grabowska

 

Czasem trudno dostrzec przysłowiowe światełko w tunelu, a problemy pojawiają się w parach, czyli para za parą. Jak się ich pozbyć jeśli wydaje się, że nie ma na to szansy? Może zostawić je i po prostu znaleźć dla siebie inne miejsce, chociaż na trochę?


Dom dziadków kojarzył się Martynie z wakacjami, szczęściem, rodzinnym ciepłem. Teraz znalazła się w takiej sytuacji, w której potrzebuje przynajmniej namiastki spokoju i przede wszystkim oderwania się od kłopotów. Jednak nic nie przychodzi łatwo, starcie z nietoperzem nie zapowiada poprawy losu, a spotkanie kogoś, kto pozostawił po sobie słodko-gorzkie wspomnienia przypomina o przeszłości. To jeszcze nie wszystko, bo okazuje się, że stary dom kryje pewną tajemnicę, mogącą mieć coś wspólnego z ostatnimi niepokojącymi wydarzeniami. Spokój podobno jest przereklamowany, lecz niekiedy człowiek wiele by dał, by zdobyć ten jakże deficytowy stan ducha. Może obecność Huberta przyniesie więcej optymizmu i coś, czego obydwoje niespodziewaną się? Kiedyś dobrze im się rozmawiało i cenili sobie swoje towarzystwo. Nie widzieli się od lat, czyżby druga szansa rysowała się przed nimi? Ale czy tak łatwo pozbyć się problemów, zwłaszcza iż pewne sekrety przypominają o sobie?                                                              

Czasem nie potrzeba dużo, wystarczy dobra książka z historią, która wywoła uśmiech na ustach, nutę niepokoju i spowoduje, że będziemy trzymać kciuki za bohaterów. Nie ze skomplikowanymi wątkami, ale taką trochę codzienna i równocześnie wcale nie do końca zwyczajna. Po prostu taka, trafiająca do nas bez zbędnych pytań, z kategorii tych, przy jakich odpoczywamy, ładujemy baterie i po prostu uśmiechamy się do samych siebie i postaci. Ile razy uciekamy w przysłowiowe Bieszczady, gdy jest nam źle? Raczej wybieramy dom, miejsce gdzie czujemy się bezpiecznie oraz możemy być sobą i właśnie "Przez milion burz" daje czytelnikom podobny komfort, lecz i dostarcza emocji. Agata Czykierda – Grabowska oddała w ręce czytelników historię, gdzie niejednokrotnie śmieją się na głos, a zaraz potem dostrzegają, że od wesołej atmosfery do problemów wcale droga nie jest aż daleka jak mogłoby się wydawać. Dorzućmy do tego jeszcze zdarzenia z przeszłości oraz teraźniejszość, w jakiej zaczyna być słychać echa tej pierwszej i otrzymamy opowieść, która nie z pewnością nie pozostawia nas obojętnych. A co z bohaterami? Oni stanowią centrum fabuły i ani na moment nie tracimy ich z oczu oraz dla nich pochłaniamy kolejne strony. Towarzyszymy im w lepszych i gorszych momentach, sprawiają, że uśmiechamy się lub wprost śmiejemy się głośno oraz  kibicujemy w rozterkach, które towarzyszą ich wyborach.

 


                                              Za możliwość przeczytania 

książki 

dziękuję:

wtorek, 27 stycznia 2026

Sekrety

Przedpremierowo:

„His daddy”

Monika Magoska-Suchar


Podobno zemsta najlepiej smakuje na zimno. A kiedy wcale nie jest chłodną kalkulacją, lecz jednorazową znajomością? Nie do końca przemyślana decyzja, rewanż i spotkanie, które miało nie powtórzyć się. To, co miało być początkiem nowego rozdziału, szybko zamienia się w grę z nieznanym zasadami.

 

Jeden wieczór, niezapomniana noc i powrót do codzienności, chociaż czy na pewno? A jeśli los właśnie szykuje niespodziankę, taką z kategorii, iż nie wiadomo czy cieszyć się, czy rwać włosy z głowy? Sassi ma za sobą jedną rewolucję w życiu prywatnym. Szybki ślub w Las Vegas pachnie bardziej szaleństwem niż spełnieniem marzeń, przecież ślub z przyjacielem nie może być błędem? Czas szybko pokazał do czego może prowadzić nieprzemyślana decyzja, ale podobno nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło, chociaż w tym wypadku stopień komplikacji wielu mógłby skłonić do ucieczki. Jednak Sassi wybiera całkiem odwrotną drogę, w końcu poznała już smak zdrady i tego, co przyszło zupełnie nieoczekiwanie oraz przyniosło z sobą niezły dylemat. Czy wśród ludzi, gdzie demony przeszłości zdają się rządzić teraźniejszością można odnaleźć bezkarnie cieszyć się spełnieniem marzeń? Jaką cenę płaci się za zmierzenie się z prawdą i wejście w świat zawiedzonych uczuć oraz zranionych umysłów? Czy miłość jest warta takiego ryzyka?

 

Tej zemście daleko było do chłodnej kalkulacji, ale za to bliżej do czegoś zupełnie innego. Dorzućmy do tego ekspresowy ślub w stolicy hazardu i grzechu, przyjaźń wystawioną na próbę, zdradę oraz słynny klin klinem. To tak tytułem wstępu, bo jak już rozpocząć z wysokiej nuty to najlepiej nie schodzić w kolejnych rozdziałach niżej. Monika Magoska – Suchar doskonale wie nie tylko jak przyciągnąć uwagę czytelników, lecz również utrzymać ją przez całą opowiadaną historię. Kilka tajemnic, które odsłaniają swoją prawdziwa twarz w odpowiednich momentach, podnosząc jeszcze już i tak wysoką temperaturę lektury. Do tego oczywiście bohaterowie, jacy też nie od razu odsłaniają swoje prawdziwe oblicze i motywy oraz mający swoje sekrety, jakie ujawniają się w krytycznych punktach. Jednak to jeszcze nie wszystko, bo bez uczuć lub raczej całej ich palety ta opowieść nie byłaby narysowana tak mocną kreską i to w barwach naprawdę ognistych. Autorka łączy sensualną stronę z motywem zakazanej miłości i różnicy wieku, lecz to oczywiście nie wszystko. Z każdą kolejną przeczytaną stroną czytający wchodzą w świat gdzie marzenia zderzają się ze trudną przeszłością, a szansa na szczęście z demonami, wcale nie dawnymi i wciąż dającymi o sobie znać.


                                                  Za możliwość przeczytania 

książki 
dziękuję:

Autorce - Monice Magoskiej-Suchar
oraz
 

piątek, 23 stycznia 2026

Cisza przed burzą

Nowość:

„Grobowa cisza”

Ryszard Ćwirlej

 

Niewłaściwe miejsce, niewłaściwy czas, czasem i niewłaściwy człowiek. Splot okoliczności, ale czy na pewno? To, co na pierwszy rzut oka wygląda na losowe zdarzenie często okazuje się czymś odwrotnym. Jednak nie każdy to dostrzega, zwłaszcza, iż często włożono dużo wysiłku by wszystko sprawiało wrażenie przypadku…

 

Dobranie człowieka do zadania, jakiego ma się podjąć wcale nie jest tak proste jak się wydaje, ale Fred Marcinkowski zna doskonale swoich ludzi. Kto jak nie Teofil Olkiewicz mógłby zająć się przemytem spirytusu do Polski? Znawcą materii jest chyba najlepszym w szeregach poznańskiej policji, doświadczenia nabierał przez lata pracy w milicji, a w nowej formacji również znalazło się dla niego miejsce. Nie tylko on odnalazł się w nowej rzeczywistości lat początku lat dziewięćdziesiątych. Prezes Ryszard Grubiński mógłby o tym opowiadać długo i ciekawie, ale woli skupiać się na bankowości niż na przeszłości, może dlatego jest łączony ze zniknięciem dziennikarza piszącego o nim, lecz bez jego zgody. Pod Poznaniem jedno z polowań kończy się nie do końca tak jak powinno, chociaż jak wiadomo przypadków wiele zdarza się, wypadków również, pytania tylko czy tym razem chodzi o jedno lub drugie… Trzy sprawy, bez punktów wspólnych, za to stanowiące niezłe zagwozdki kryminalne dla śledczych. A kiedy przyjrzeć im się z bliska zaczynają pokazywać się niepokojące fragmenty większej całości, pytanie czy tej samej?

 

Sprawiedliwość niekiedy chadza bardzo krętymi ścieżkami i wymierzana jest od czasu do czasu przez tych, których większość najmniej posądzałaby o to, iż mogą być po stronie prawa. Barwne lata dziewięćdziesiąte, głośne, wyraźne, gdzie coś się kończyło i równocześnie rozpoczynało. Już policja nie milicja ma ręce pełne roboty, bo to, co było chyba jeszcze nie do końca odeszło, a to, co jest pragnie nadrobić wcześniejsze dekady. Ryszard Ćwirlej równocześnie oddaje klimat tamtej dekady, jej koloryt, smaki, zapachy i przede wszystkim obrazy oraz sprawia, iż czytelnik wszystko to odczuwa. To jedna strona, drugą jest wielowątkowy kryminał, gdzie oczywistość zastąpiona jest wielo narracyjną perspektywą, która zazębia się w miarę zagłębiania się w lekturą oraz jej rozwoju w kilku kierunkach w tym samym czasie. Trzy historie czy też jedna, złożona z kilku warstw? Gdzie jest punkt wspólny, jeśli w ogóle istnieje, a może pytanie powinno być całkowicie inaczej zadane? Z pewnością autor ani na moment nie ułatwia niczego i nikomu, obojętnie czy chodzi o bohaterów, czy też o bohaterów. Każda z zagadek kryminalnych rozwija się w swoim tempie, odkrywając co nieco ze swoich tajemnic, lecz najważniejsze zachowując do chwili, gdy zaczynamy patrzeć na całość z zupełnie innego punktu widzenia niż do tej pory. Trup, przemyt, zaginięcie oraz postacie z bogatymi życiorysami, będących „dziećmi swoich czasów”, tych wcześniejszych jak i ostatniej dekady dwudziestego wieku. „Grobowa cisza” to rasowy kryminał, gdzie liczy się doświadczenie, intuicja, znajomość ludzkich charakterów, a dochodzenia opierają się na pracy śledczej, drobiazgowej, ale i sięgającej do mniej konwencjonalnych metod.

 


                                        Za możliwość przeczytania

 książki 

dziękuję: