sobota, 31 stycznia 2026

Wtedy i teraz

Nowość:

„Przez milion burz”

Agata Czykierda - Grabowska

 

Czasem trudno dostrzec przysłowiowe światełko w tunelu, a problemy pojawiają się w parach, czyli para za parą. Jak się ich pozbyć jeśli wydaje się, że nie ma na to szansy? Może zostawić je i po prostu znaleźć dla siebie inne miejsce, chociaż na trochę?


Dom dziadków kojarzył się Martynie z wakacjami, szczęściem, rodzinnym ciepłem. Teraz znalazła się w takiej sytuacji, w której potrzebuje przynajmniej namiastki spokoju i przede wszystkim oderwania się od kłopotów. Jednak nic nie przychodzi łatwo, starcie z nietoperzem nie zapowiada poprawy losu, a spotkanie kogoś, kto pozostawił po sobie słodko-gorzkie wspomnienia przypomina o przeszłości. To jeszcze nie wszystko, bo okazuje się, że stary dom kryje pewną tajemnicę, mogącą mieć coś wspólnego z ostatnimi niepokojącymi wydarzeniami. Spokój podobno jest przereklamowany, lecz niekiedy człowiek wiele by dał, by zdobyć ten jakże deficytowy stan ducha. Może obecność Huberta przyniesie więcej optymizmu i coś, czego obydwoje niespodziewaną się? Kiedyś dobrze im się rozmawiało i cenili sobie swoje towarzystwo. Nie widzieli się od lat, czyżby druga szansa rysowała się przed nimi? Ale czy tak łatwo pozbyć się problemów, zwłaszcza iż pewne sekrety przypominają o sobie?                                                              

Czasem nie potrzeba dużo, wystarczy dobra książka z historią, która wywoła uśmiech na ustach, nutę niepokoju i spowoduje, że będziemy trzymać kciuki za bohaterów. Nie ze skomplikowanymi wątkami, ale taką trochę codzienna i równocześnie wcale nie do końca zwyczajna. Po prostu taka, trafiająca do nas bez zbędnych pytań, z kategorii tych, przy jakich odpoczywamy, ładujemy baterie i po prostu uśmiechamy się do samych siebie i postaci. Ile razy uciekamy w przysłowiowe Bieszczady, gdy jest nam źle? Raczej wybieramy dom, miejsce gdzie czujemy się bezpiecznie oraz możemy być sobą i właśnie "Przez milion burz" daje czytelnikom podobny komfort, lecz i dostarcza emocji. Agata Czykierda – Grabowska oddała w ręce czytelników historię, gdzie niejednokrotnie śmieją się na głos, a zaraz potem dostrzegają, że od wesołej atmosfery do problemów wcale droga nie jest aż daleka jak mogłoby się wydawać. Dorzućmy do tego jeszcze zdarzenia z przeszłości oraz teraźniejszość, w jakiej zaczyna być słychać echa tej pierwszej i otrzymamy opowieść, która nie z pewnością nie pozostawia nas obojętnych. A co z bohaterami? Oni stanowią centrum fabuły i ani na moment nie tracimy ich z oczu oraz dla nich pochłaniamy kolejne strony. Towarzyszymy im w lepszych i gorszych momentach, sprawiają, że uśmiechamy się lub wprost śmiejemy się głośno oraz  kibicujemy w rozterkach, które towarzyszą ich wyborach.

 


                                              Za możliwość przeczytania 

książki 

dziękuję:

wtorek, 27 stycznia 2026

Sekrety

Przedpremierowo:

„His daddy”

Monika Magoska-Suchar


Podobno zemsta najlepiej smakuje na zimno. A kiedy wcale nie jest chłodną kalkulacją, lecz jednorazową znajomością? Nie do końca przemyślana decyzja, rewanż i spotkanie, które miało nie powtórzyć się. To, co miało być początkiem nowego rozdziału, szybko zamienia się w grę z nieznanym zasadami.

 

Jeden wieczór, niezapomniana noc i powrót do codzienności, chociaż czy na pewno? A jeśli los właśnie szykuje niespodziankę, taką z kategorii, iż nie wiadomo czy cieszyć się, czy rwać włosy z głowy? Sassi ma za sobą jedną rewolucję w życiu prywatnym. Szybki ślub w Las Vegas pachnie bardziej szaleństwem niż spełnieniem marzeń, przecież ślub z przyjacielem nie może być błędem? Czas szybko pokazał do czego może prowadzić nieprzemyślana decyzja, ale podobno nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło, chociaż w tym wypadku stopień komplikacji wielu mógłby skłonić do ucieczki. Jednak Sassi wybiera całkiem odwrotną drogę, w końcu poznała już smak zdrady i tego, co przyszło zupełnie nieoczekiwanie oraz przyniosło z sobą niezły dylemat. Czy wśród ludzi, gdzie demony przeszłości zdają się rządzić teraźniejszością można odnaleźć bezkarnie cieszyć się spełnieniem marzeń? Jaką cenę płaci się za zmierzenie się z prawdą i wejście w świat zawiedzonych uczuć oraz zranionych umysłów? Czy miłość jest warta takiego ryzyka?

 

Tej zemście daleko było do chłodnej kalkulacji, ale za to bliżej do czegoś zupełnie innego. Dorzućmy do tego ekspresowy ślub w stolicy hazardu i grzechu, przyjaźń wystawioną na próbę, zdradę oraz słynny klin klinem. To tak tytułem wstępu, bo jak już rozpocząć z wysokiej nuty to najlepiej nie schodzić w kolejnych rozdziałach niżej. Monika Magoska – Suchar doskonale wie nie tylko jak przyciągnąć uwagę czytelników, lecz również utrzymać ją przez całą opowiadaną historię. Kilka tajemnic, które odsłaniają swoją prawdziwa twarz w odpowiednich momentach, podnosząc jeszcze już i tak wysoką temperaturę lektury. Do tego oczywiście bohaterowie, jacy też nie od razu odsłaniają swoje prawdziwe oblicze i motywy oraz mający swoje sekrety, jakie ujawniają się w krytycznych punktach. Jednak to jeszcze nie wszystko, bo bez uczuć lub raczej całej ich palety ta opowieść nie byłaby narysowana tak mocną kreską i to w barwach naprawdę ognistych. Autorka łączy sensualną stronę z motywem zakazanej miłości i różnicy wieku, lecz to oczywiście nie wszystko. Z każdą kolejną przeczytaną stroną czytający wchodzą w świat gdzie marzenia zderzają się ze trudną przeszłością, a szansa na szczęście z demonami, wcale nie dawnymi i wciąż dającymi o sobie znać.


                                                  Za możliwość przeczytania 

książki 
dziękuję:

Autorce - Monice Magoskiej-Suchar
oraz
 

piątek, 23 stycznia 2026

Cisza przed burzą

Nowość:

„Grobowa cisza”

Ryszard Ćwirlej

 

Niewłaściwe miejsce, niewłaściwy czas, czasem i niewłaściwy człowiek. Splot okoliczności, ale czy na pewno? To, co na pierwszy rzut oka wygląda na losowe zdarzenie często okazuje się czymś odwrotnym. Jednak nie każdy to dostrzega, zwłaszcza, iż często włożono dużo wysiłku by wszystko sprawiało wrażenie przypadku…

 

Dobranie człowieka do zadania, jakiego ma się podjąć wcale nie jest tak proste jak się wydaje, ale Fred Marcinkowski zna doskonale swoich ludzi. Kto jak nie Teofil Olkiewicz mógłby zająć się przemytem spirytusu do Polski? Znawcą materii jest chyba najlepszym w szeregach poznańskiej policji, doświadczenia nabierał przez lata pracy w milicji, a w nowej formacji również znalazło się dla niego miejsce. Nie tylko on odnalazł się w nowej rzeczywistości lat początku lat dziewięćdziesiątych. Prezes Ryszard Grubiński mógłby o tym opowiadać długo i ciekawie, ale woli skupiać się na bankowości niż na przeszłości, może dlatego jest łączony ze zniknięciem dziennikarza piszącego o nim, lecz bez jego zgody. Pod Poznaniem jedno z polowań kończy się nie do końca tak jak powinno, chociaż jak wiadomo przypadków wiele zdarza się, wypadków również, pytania tylko czy tym razem chodzi o jedno lub drugie… Trzy sprawy, bez punktów wspólnych, za to stanowiące niezłe zagwozdki kryminalne dla śledczych. A kiedy przyjrzeć im się z bliska zaczynają pokazywać się niepokojące fragmenty większej całości, pytanie czy tej samej?

 

Sprawiedliwość niekiedy chadza bardzo krętymi ścieżkami i wymierzana jest od czasu do czasu przez tych, których większość najmniej posądzałaby o to, iż mogą być po stronie prawa. Barwne lata dziewięćdziesiąte, głośne, wyraźne, gdzie coś się kończyło i równocześnie rozpoczynało. Już policja nie milicja ma ręce pełne roboty, bo to, co było chyba jeszcze nie do końca odeszło, a to, co jest pragnie nadrobić wcześniejsze dekady. Ryszard Ćwirlej równocześnie oddaje klimat tamtej dekady, jej koloryt, smaki, zapachy i przede wszystkim obrazy oraz sprawia, iż czytelnik wszystko to odczuwa. To jedna strona, drugą jest wielowątkowy kryminał, gdzie oczywistość zastąpiona jest wielo narracyjną perspektywą, która zazębia się w miarę zagłębiania się w lekturą oraz jej rozwoju w kilku kierunkach w tym samym czasie. Trzy historie czy też jedna, złożona z kilku warstw? Gdzie jest punkt wspólny, jeśli w ogóle istnieje, a może pytanie powinno być całkowicie inaczej zadane? Z pewnością autor ani na moment nie ułatwia niczego i nikomu, obojętnie czy chodzi o bohaterów, czy też o bohaterów. Każda z zagadek kryminalnych rozwija się w swoim tempie, odkrywając co nieco ze swoich tajemnic, lecz najważniejsze zachowując do chwili, gdy zaczynamy patrzeć na całość z zupełnie innego punktu widzenia niż do tej pory. Trup, przemyt, zaginięcie oraz postacie z bogatymi życiorysami, będących „dziećmi swoich czasów”, tych wcześniejszych jak i ostatniej dekady dwudziestego wieku. „Grobowa cisza” to rasowy kryminał, gdzie liczy się doświadczenie, intuicja, znajomość ludzkich charakterów, a dochodzenia opierają się na pracy śledczej, drobiazgowej, ale i sięgającej do mniej konwencjonalnych metod.

 


                                        Za możliwość przeczytania

 książki 

dziękuję:

niedziela, 18 stycznia 2026

Śmierć i fotograf

„Ukochany z piekła rodem”

Alek Rogoziński

 

Kto by nie chciał mieć szczęścia w miłości? Pewnie wielu marzy o wielkim uczuciu oraz „żyli długo i szczęśliwie”? No cóż czasem bywa to trudne do zdobycia, nawet gdy zapowiada się niezwykle obiecująco i wszystko wskazuje, że tym razem będzie jak w hollywoodzkim filmie. Los miewa dość specyficzne poczucie humoru, zwłaszcza w stosunku do niektórych.

 

Napisać bestsellerowy romans ze szczęśliwym zakończeniem, a samej mieć taki związek i to jeszcze z happy Endem to dwie różne sprawy. Joanna mogłaby powiedzieć co nieco w tym temacie, a już ostatnie wydarzenia to nadają się raczej na kanwę kryminału, a nie miłosną historię. Jak to możliwe, iż popularna pisarka romansów sama ma takiego pecha jeśli chodzi o mężczyzn? Jej menedżerka Betty ma swoją teorię, nawet dość dobrze potwierdzoną w rzeczywistości, i wcale się z nią nie kryje i za każdym razem jej słowa okazują prorocze. Przystojny Konrad wydawał się tym, który nie podąży ścieżką swoich poprzedników. Jakby to powiedzieć delikatnie… nie do końca udaje się to absztyfikantowi. Daje się zamordować I jeszcze okazuje się, że pobudki jakimi kierował się dalekie były od romantycznych. Może kto inny by się załamał, lecz Joanna odważnie stawia czoła faktom i bierze się za detektywistyczną pracę. Co jak co, ale pewne sprawy trzeba załatwić należycie, nawet gdy Betty więcej niż puka się w czoło, a komisarz Darski jeszcze nic nie wie o konkurencji, amatorskiej, lecz mającej ogromną motywację. Kto zabił diabelnie przystojnego Konrada i dlaczego? To dochodzenie już na wstępie wygląda na zagmatwane, ale z taką pomocą dopiero będzie zabawa na całego!

 

Morderstwo, świat cele brytów, grzeszki sławnych oraz niejedna tajemnica i oczywiście humor czyli debiutancka powieść Alka Rogozińskiego w nowej odsłonie. Jeśli spodziewacie się komedii i śledztwo, w jakim dosłownie wszystko zdarzyć się może to trafiliście doskonale. Dorzucić trzeba całą plejadę postaci o jakich powiedzieć, iż są barwni to tak jakby nic nie powiedzieć. Jednak jest jeszcze fabuła, a tu już sprawa poważna, w końcu zabójstwo do takiej kategorii kwalifikuje się czyż nie? Suspens jest doskonały, w odpowiednich momentach nie tylko zaskakuje, ale i podsuwa różne scenariusze dalszych wydarzeń, no i oczywiście chowa w zanadrzu zagadkę kto jest sprawcą oraz jego motywu. Mamy więc połączenie części komediowej, za sprawą postaci oraz splotu okoliczności i część śledczą, wcale nie tak prostą jak mogłoby się wydawać. Efektem jest „Ukochany z piekła rodem”, a tytułowa postać wcale nie jest tak nazwana na wyrost, lecz i pozostali wcale mu nie ustępują, w końcu akcja musi być i nie brakuje jej punktów zwrotnych i napięcia. Rzecz jasna dowcipne i cięte dialogi dopełniają całości. Zbrodnią byłoby nie przeczytać perypetii Joann i Betty oraz wszystkich, których wmieszały, chcą bądź niechcąco, w pracę detektywem, wcale nie takich amatorek.


  Za możliwość przeczytania książki
książki 

dziękuję:

Autorowi
oraz


czwartek, 15 stycznia 2026

Dziejowe zakręty

Nowość:

„Igrzyska dziejów. Zapasy historyka z historią”

Norman Davies


Podobno historia kołem się toczy i dobrze uczyć się na niej nie popełniać dawnych błędów. Problem tylko najczęściej w tym, by zrobić to drugie i pamiętać o tym pierwszym po prostu trzeba znać dzieje. Jednak jest też i druga strona tego medalu czyli wpatrzenie się bez zastanowienia się w przeszłość i bezkrytyczne czerpanie z niej. Jakie byłoby idealne wypośrodkowanie? Wykorzystanie ciekawości i poznawanie tego, co było by wykorzystać w teraźniejszości.

O historii powstało niesamowicie wiele książek. W ujęciu akademickim lub popularnym, a do tego cały szereg gatunków wykorzystujących ją jako drugi plan lub jakiś jej fragment. „Igrzyska dziejów. Zapasy historyka z historią” to równocześnie gawęda, biograficzne wątki, znane postacie i ich życiorysy, opowiadane z pasją i bez patosu równocześnie uwypuklające istotne momenty dziejów tak, by czytelnik poczuł ich istotność. Inaczej mówiąc to seria wykładów, w których Norman Davies płynnie przechodzi pomiędzy historycznym dziedzictwem różnych krajów, epokami i ustrojami politycznymi. Na pierwszy rzut wydaje się to chaosem, a to nie wszystko, gdyż jeszcze dodać do tego trzeba różnorodne podejście naukowe na przestrzeni nie tylko wieków, lecz i kolejnych dekad. Z tej mieszanki otrzymujemy lekturę gdzie zaczynamy postrzegać, dzięki niesamowitemu ujęciu tematów przez autora, przeszłość w innych niż do tej pory kategoriach. Dostrzegamy rolę historii w polityce i jak nią posługują się politycy na przestrzeni stuleci. Konfrontacje różnorodnych wątków oraz docieranie do źródeł paralel uświadamia nam jak w złożonym świecie funkcjonujemy i to nie jedynie obecnie, lecz od tysiącleci. Co istotne „Igrzyska dziejów. Zapasy historyka z historią” dalekie są od pompatyczności, napuszonych albo wyświechtanych sloganów, w miejsce tego otrzymujemy osobiste spojrzenie naukowca jednocześnie obiektywne i subiektywne. Wplecenie własnych wspomnień, doświadczeń do historycznych momentów daje czytelnikom rzadko spotykaną okazję na lekturę, w której prawie mimochodem pogłębiamy wiedzę.


    Za możliwość przeczytania książki
książki 

dziękuję: