Nowość:
„Cymanowski Młyn”
Magdalena Witkiewicz
Stefan Darda
Czasem nim będzie lepiej jest o wiele
gorzej. Czy zło zostawia ślad na tych, którzy je przetrwali? Najtrudniej jest
zostawić za sobą przeszłość i nie pozwolić by rzucała cień na przyszłość, ale nie
każdemu jest to dane.
Spokojna agroturystyka w jesiennym
sezonie powinna być odpowiednia na urlop dla małżeństwa, na co dzień żyjącego w
biegu i coraz bardziej oddalającego się. Czy ten pomysł ma szansę na
powodzenie? Monika i Maciej mają okazję by się o tym przekonać, sami pewnie nie
wybraliby tego miejsca, ale co szkodzi skorzystać z tajemniczego zaproszenia? Z
daleka od codzienności mogą odbudować swój związek. Wydaje się, że ten wyjazd
okaże się punktem zwrotnym w ich życiu, ale jak bardzo tego jeszcze nie wiedzą.
Las wokoło skrywa niejeden sekret, zresztą nie jedynie on, chociaż na pierwszy
rzut oka to spokojna okolica, z życzliwym właścicielem urokliwego pensjonatu.
Jednak coś mrocznego wsącza się niedostrzegalnie. Jakieś złudzenia,
podobieństwa do tego, co już było, tak jakby jakiś niezakończone sprawy dawały
o sobie znać, ale to przecież niemożliwe… Może nie wszystko jest takie jak
powinno być? Zło nawet po latach odbija się echem, niektóre miejsca są
przysłowiową puszką Pandory i czekają tylko aż ktoś ją otworzy, niekiedy całkowicie
nieświadomie…
Gdzie kończy się thriller, a zaczyna
groza? Może dwa gatunki w jednym? Z pewnością „Cymanowski Młyn” wymyka się
prostym podziałom. Niejedna granica zaciera się w tej historii i kilka tych
nieprzekraczalnych zostaje przekroczonych. Początek nie sugeruje niczego, co
wydarzy się później, chociaż gdy już poznamy całość to dostrzegamy lub tak nam
się wydaje pierwsze mroczne cienie. Jednak kluczem do wszystkiego jest tu
tajemnica, a raczej ich liczba mnoga. Od niej zaczyna się i jej ślady
odczuwalne są również na końcu. Niejedne oblicze mają i nikt nie jest on od
nich wolny, stają się także podstawą wątków. Mroczny klimat narasta z każdym
kolejnym sekretem i poznanymi detalami wcześniejszych. Nikt i nic nie
przygotowuje czytelników na to, co z sobą niosą i jaki będzie ich wpływ na
bohaterów. W pewnym momencie, nieprzypadkowym, to, co już miało miejsce zazębia
się z teraźniejszymi wydarzeniami, tworząc oczywiście nowe tajemnice. Coraz szybciej
zaczyna się nakręcać spirala niepokoju, kłamstw i zatajania prawdy, czy
osiągnie punkt krytyczny? W przypadku tej opowieści odpowiedź na to pytanie nie
jest jednoznaczne. Czasem maski nie opadają całkowicie albo też zakładane są
nowe. „Cymanowski Młyn” łączy w sobie przeszłość z przyszłością, a to, co
dzieje się na naszych oczach jest korytarzem z drzwiami do nich, których nie da
się zamknąć do końca. Czy da się rozpocząć coś nowego na fundamentach
stworzonych rzez złe decyzje? A może czasami da się zło wykorzystać do
zbudowania drogi, wiodącej do dobra?

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz