Nowość:
„Wydarzyło się nad jeziorem”
Lisa Jackson
Nie zawsze powroty do domu wiążą się
z miłymi wspomnieniami. Niekiedy oznacza to ponowne wejście do świata, z
jakiego kiedyś uciekło się. Upływ czasu pomaga niektórym zobaczyć wiele spraw z
całkiem innej perspektywy. A od tego już krok by na jaw wyszły dawne sekrety…
Wiktoriańska rezydencja była
świadkiem wielu wydarzeń w życiu rodziny Harper Redd Prescott. Niestety tych
tragicznych również. Minęły lata, od kiedy wyjechała z niej, teraz nie jest już
tamtą dziewczyną przytłoczoną tym, co wydarzyło się wówczas, co nie znaczy, iż
nie pamięta tego. Rodzinna siedziba wciąż robi ogromne wrażenie, pomimo tego,
że od lat stoi pusta, ale czy na pewno tak jest? Kryje niejedna tajemnicę tak
jak ludzie mieszkający w niej i w sąsiedztwie. W tym na pozór spokojnym miasteczku
wiele działo się i mało zostało do końca wyjaśnione. Okazuje się, że obecnie
również mają miejsce tajemnicze wydarzenia, skutkujące śmiercią. Wypadki czy zaplanowana
zbrodnia? Krąg podejrzanych nie jest duży, a w samym centrum jest zawsze ta
sama osoba, chociaż czy tak być powinno? Może nadszedł czas by wyjaśnić to, co
już wydarzyło się i zapobiec temu, co właśnie znowu zaczyna się dziać? Ile
jeszcze ofiar pochłonie jezioro, ale czy to nie jest jedynie wygodna wymówka?
Ktoś korzysta ze złej sławy i nie zamierza poprzestać tego robić, bo motyw jest
nadzwyczaj wygodny lub raczej był…
Podobno nie wchodzi się dwa razy do
tej samej rzeki. Czy ta zasada, tak często łamana, dotyczy się również powrotu
do domu? Niektóre miejsca niosą z sobą więcej wspomnień niż człowiek chciałby
pamiętać, a przy okazji zbyt dużo emocji, od jakich nie tak łatwo uwolnić się.
Jeżeli jeszcze dodać do tego tragiczną śmierć i tajemnicze zaginięcie to mamy
już opis do co najmniej dobrze zapowiadającego się thrillera. Lisa Jackson
dorzuca do tego wiktoriańską rezydencję, kryjącą niejeden sekret oraz grono
bohaterów połączonych dramatem sprzed lat, niewyjaśnionym i wciąż
niezapomnianym nie tylko przez lokalną społeczność. Ze swojej strony dodaję
jeszcze czytelnicze odczucie mroku, uderzające już na wstępie, takie spod znaku
gotyckiej powieści i czegoś, co oblepia wszystko i wszystkich gęstą siecią
niedomówień, może i kłamstw oraz poczucia winy. „Wydarzyło się nad jeziorem” ma
w sobie niepokój i aurę tajemnic, w tej historii nie ma jasnych odpowiedzi
podanych na tacy, są za to enigmatyczne odpowiedzi oraz podejrzenia, rodzące
kolejne niewiadome. Kto i jakie ma zamiary? Z pewnością coś „wisi” w powietrzu,
teraźniejszość naznaczona jest tym, co było i ten wyraźny cień autorka
wykorzystuje doskonale. Oczywiście liczą się wydarzenia z obecnego planu
czasowego, lecz nawet jeśli nie ma wyraźnego nawiązania do tego, co już zdarzyło
się to i tak wyczuwamy, iż przyczyny teraźniejszych sytuacji mogą mieć korzenie
w przeszłości. Atmosfera zagęszcza się i czytelnik wyczuwa, że bohaterowie
wiedza dużo więcej niż mówią, czym to jest podyktowane? To kolejna zagadka na
długiej liście pełnych znaków zapytania. „Wydarzyło się nad jeziorem” jest
dreszczowcem z gatunku, w jakim każdy element jest starannie przemyślany,
sylwetki postaci dopracowane w detalach, a ciąg przyczynowo-skutkowy połączony
z nimi oraz tłem niezliczoną liczbą szwów, nie zawsze widocznych od razu.
Za możliwość przeczytania książki

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz