Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Melissa Darwood. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Melissa Darwood. Pokaż wszystkie posty

środa, 12 kwietnia 2023

Survivalove potyczki

Przedpremierowo:

„Survivalove starcia”

Melissa Darwood

 

Podobno na tyle się znamy na ile nas sprawdzono. No cóż niektóre „testy” mogą okazać się dość niecodzienne i naprawdę mogłoby w ogóle być nam darowane. Niestety splot okoliczności, fatum, los lub po prostu nasze własne działanie, czasem z udziałem osób drugich, zmuszają nas do pokazania na co nas stać. Oczywiście nie zawsze za naszą zgodą, bywa, że i przy głośnym sprzeciwie, ale niestety wykręcić się od życiowego wyzwania raczej nie da się i wtedy dopiero zaczyna się zabawa …

 

Dobrymi chęciami droga do piekła wybrukowana, a dzięki plany stanowią wprost zaproszenie do niego. Gdyby Kora tylko o tym wiedziała, lecz jak to bywa w życiu nie miała zielonego pojęcia co ją czeka. Osłodą na perturbacje, o jakich niedawno nie miała pojęcia mógłby być Ragnar, tyle, że jakoś nie jest, można go śmiało włożyć do przegródki – mało mam na głowie? Problem jedynie w tym, iż przy jego gabarytach z pewnością się do niej i żadnej innej zresztą również, nie zmieści się. Nawet fizjonomia wikinga, filmowego a jakże, nie równoważy całej reszty niedogodności, wynikających z służbowego wyjazdu, mającego całkiem inny przebieg niż ktokolwiek spodziewał się. Jak więc potoczy się współpraca tych dwojga? Oboje robią wszystko by jak najlepiej czyli byle osiągnąć założony cel, chociaż jak się okazuje droga do niego jest bardzo wyboista i znajduje się w całkiem nieoczekiwanym entourage`u! Co wyniknie z tej jakże nieszablonowej podróży? Niewątpliwie niecodzienny sprawdzian z umiejętności przetrwania w towarzystwie z jakim zaczęło się pisać całkiem inny scenariusz niż ktokolwiek mógł przypuszczać. Jakby nie było kto się czubi ten się …, a niekiedy naprawdę mało dzieli nienawiść od …

 

Slow burn oraz hate-love, mówi Wam to, coś? Odpowiedź na to pytanie znajduje się najnowszej książce Melissy Darwood, w której oba wątki doskonale się z sobą splatają i nie tylko. Stanowią one dla siebie intrygujące uzupełnienie oraz równocześnie wzajemnie źródło dalszego ciągu, co daje w efekcie pełną niespodzianek oraz przede wszystkim przy jakiej naprawdę trudno nudzić się lekturę. „Survivalove starcia” jak najbardziej są odpowiednim tytułem dla historii, w jakiej jednego i drugiego nie brakuje, a pomiędzy nimi są oczywiście uczucia o charakterze więcej niż zmiennym, lecz zapewniającym świetną rozrywkę, zwłaszcza, że towarzyszy im bardzo wiele potyczek słownych oraz humoru sytuacyjnego i nie tylko. Pisarka zadbała o podsycanie emocji, tak tych czytelniczych jak i u bohaterów, prowadzących w obu przypadkach do niejednej niespodzianki, co jest kolejnym plusem. Tak naprawdę nikt nie wie co jeszcze będzie mieć miejsce, a oczekiwania rosną w miarę czytania u wszystkich. Można jak najbardziej przypuszczać jak potoczy się akcja „Survivalovych starć”, lecz Melissa Darwood przygotowała zwroty w fabule tak, by zaskoczyć wszystkich, w końcu motywy slow burn oraz hate-love mają swoje wymagania, a ona doskonale wie jak wykorzystać to, co  w nich najlepsze oraz spleść z własnym pomysłem na książkę. Pozostaje jeszcze finał z elementem, jakiego nikt nie domyśla się, lecz jak najbardziej dopasowanym do całości

 Premiera:

13 kwietnia

 

Za możliwośc przeczytania ksiażki 

dziękuję

Autorce

wtorek, 21 listopada 2017

Siła imienia



„Pryncypium”
Melissa Darwood

Imię wiele o nas mówi, chociaż coraz rzadziej zastanawiamy się nad jego znaczeniem, zresztą czy ono w ogóle istnieje? Więcej uwagi zwraca się na to czy jest modne bądź prestiżowe lub po prostu dobrze się kojarzy. Niektórzy sięgają głębiej i pragną poznać co kryje się za tymi kilkoma literami, może okazać się, że to początek niezwykłej historii.

Wystarczy chwila by życie zmieniło się całkowicie. Aniela już o tym się przekonała nie aż tak dawno, a teraz po raz kolejny jest to jej udziałem. Znajomość z aroganckim Zoltanem od samego początku przebiegała dość burzliwie, co jest łagodnym określeniem emocji,  których oboje doświadczyli. Mężczyzna nie ukrywał, że dziewczyna denerwuje go, lecz nie do końca było to prawdą, zresztą ta jest więcej niż skomplikowana. Uczucia to bardzo delikatna sfera,  w tym konkretnym przypadku są odczuwane o wiele bardziej dotkliwie niż u zwykłych ludzi. Zoltan jest kimś więcej niż zręcznym biznesmenem i człowiek wydającym się twardszym niż skała, za tymi maskami skrywa się osoba w każdej minucie swego życia zmagająca się ze swoim przeznaczeniem i mająca do wykonania niezwykłą misję. Jednak te informacje wiadome są bardzo wąskiemu gronu, Aniela nie wiedziała nic o sekretnej egzystencji Zoltana, lecz dostrzegła przebłyski czegoś co nie do końca odpowiadało obrazowi  jaki stworzył na użytek otoczenia. Kim on jest w rzeczywistości i dlaczego postępuje tak wobec niej? Czyżby pomyliła się co do niego? Fakty są o wiele bardziej złożone i trudno w nie uwierzyć, zwłaszcza gdy oznaczają stawienie czoła bólowi i poczuciu zdrady. Czasem trzeba zajrzeć nie tylko w swoje serce, ale również w imię, ma ono większe znaczenie niż się wydaje i siłę o jakiej zapomniano.

Kto się kryje za mężczyzną nazwanym Zoltan? Czy Aniela udźwignie ciężar jego i swego Nomena? Sekrety nie służą przyjaźni i uczuciem, lecz niekiedy są koniecznością …

Trudno  w kilku słowach oddać wrażenia po lekturze „Pryncypium” Melissy Darwood. Na pierwszy rzut oka ma w sobie elementy obyczajowe, ale zawiera także wątki z pogranicza fantasy i paranormalne, taka składanka intryguje i wciąga, a hasło „jeszcze tylko jeden rozdział” jak najbardziej jest na miejscu. Autorka po mistrzowsku łączy gatunki i balansując pomiędzy nimi, bierze z nich to co najlepsze. Historia Anieli i Zoltana to coś więcej niż tylko opowieść o uczuciach, towarzyszy im niezwykły drugi plan, dopracowany w najmniejszym szczególe. Autorka postarała się by motyw był frapujący, całkowicie odmienny i niespotykany, kryjący w sobie niejedna tajemnicę. Stanowi on niezwykłą kanwę dla książki, w której spleciono fikcję z rzeczywistością, emocje z humorem, przeszłość z teraźniejszością i przede wszystkim to co sekretne z tym co znane. „Pryncypium” jest książką z rodzaju tych, które z kartki na kartkę pochłaniają coraz bardzie czytelnika, zaciera się granica pomiędzy rzeczywistością i nieograniczoną licencią poeticą Melissy Darwood. To co wydawało się zwyczajne okazuje się mieć drugie, a nawet trzecie dno, a bohaterowie i ich świat przyciągają uwagę na bardzo długo. Pisarka przygotowało niejeden zaskakujący moment, czytający nie powinni być zbyt pewnie swoich przypuszczeń, gdyż fabuła nie należy do spokojnie prowadzonych i nie brak w niej zwrotów akcji.

 Za możliwość przeczytania książki
dziękuję Autorce