Nowość:
„Chibineko
– niezwykła restauracja wspomnień”
Yuta Takahashi
Niekiedy strata najbliższej osoby
przychodzi w najmniej spodziewanej chwili, a nawet jeśli wiemy, że czai się
gdzieś za rogiem to i tak nigdy nie ma odpowiedniego momentu na nią. Jak żyć
dalej, kiedy nie ma kogoś, kto do tej pory był tuż obok nas, już nie ma? Gdyby można
było jeszcze raz porozmawiać, spotkać, zobaczyć…
Ktoś był i nagle go nie ma. Jak
poradzić sobie ze stratą, jakiej nie akceptuje się? Kotoko wciąż na nowo
przeżywa moment śmierci brata, nie potrafi pogodzić się z nią, pragnie go znowu
zobaczyć. Mijają kolejne tygodnia, a dziewczyna wciąż zawieszona jest w
przeszłości, a teraźniejszość jest przykrym obowiązkiem wobec rodziny. Ostatnie
o czym myśli to wizyta w restauracji, lecz kiedy pojawia się w umówionym dniu
dostaje szansę, która nie powinna się wydarzyć. Na pytanie „jak to możliwe?” nawet
nie odpowiada sobie i innym, najważniejsze jest to, że spotyka swojego brata. Nie
tylko ona dostaje taką szansę, ale czy wszyscy zobaczą jeszcze najbliższą
osobę, która odeszła? Yoshio tęskni za żoną, dekady spędzone razem wcale nie są
pocieszeniem, kiedy jej już nie przy nim. Jednak dania z restauracji Chibineko
mogą być lekiem na ten ból, dają coś więcej niż wyśmienite potrawy, zaspakajają
głód bliskości i pozwalają nacieszyć się kimś, kto odszedł i kogo brak.
Wystarczy jedynie uwierzyć, lecz czy każdy to potrafi?
Wydawałoby się po opisie, że będzie
to smutna historia lub raczej kilka historii i jedynie ten nastrój będzie
dominował. Oczywiście jest on obecny, ale również stał się punktem wyjścia do bardzo
indywidualnego odczuwania straty, podszytego gniewem, bólem, wspomnieniami. To
są pierwsze wrażenia, wstęp do głębszej analizy emocji, lecz bez wielkich słów,
za to z osobistymi detalami zahaczającymi o codzienność, bo w niej ukryta jest
bliskość. Bohaterowie są w różnym wieku i momencie życia, lecz łączy ich pragnienie
ponownego spotkania z bliską osobą. Niemożliwe życzenie do urzeczywistnienia i
tutaj właśnie swoją rolę odgrywa tytułowa restauracja. Czy to jeszcze jawa czy
też sen? Tego nikt nie wie, co innego jest istotne oraz kolejne wydarzenia,
będące pokłosiem. Tam gdzie kończy się żal, chociaż smutek wciąż pozostaje, ale
już innego rodzaju, zaczyna się kolejny rozdział, równocześnie nowy i będący
pokłosiem straty. Rzeczywistość i lekka mgła oniryzmu doskonale współgrają i
nie jest to jedynie wynik osadzenia fabuły w japońskiej kulturze. Autor stworzył
uniwersalną i ponadczasową opowieść, podzieloną na kilka bohaterów, swoista
powieść szkatułkowa, niosąca ogromny ładunek emocjonalny niedużej objętości
słów, gdzie każde zdanie ma swoje znaczenie. Śmierć i żałoba nie zawsze
przeżywane są tak samo, każdy z nas doświadcza ich na własny sposób, jednak
niektórzy pisarze potrafią oddać niuanse wspólne dla nas wszystkich. Zamiast
epickich i wzniosłych haseł w „Chibineko – niezwykła restauracja wspomnień” na
pierwszym miejscu są ludzie, żyjący i ci, jacy odeszli, oraz więzi ich łączące.
Yuta Takahashi pokazuje pokonywaną drogę od straty, bólu, braku ukochanej osoby
po moment kiedy stawia się czoło temu wszystkiemu i pozwala się na zamknięcie
pewnego rozdziału i otwarcie kolejnego ze świadomością, że pomimo tego, iż
zostaliśmy sami to nie jesteśmy samotni.


Bardzo zachęcający opis, zwłaszcza że japońska literatura potrafi podejść do tematu straty z taką niezwykłą wrażliwością. Brzmi to jak kojąca lektura, więc zapisuję ten tytuł na swoją listę.
OdpowiedzUsuń